IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 26, 2015 8:26 pm

- Właśnie, właśnie! Kiedyś miałaś panią, ale teraz należysz tylko i wyłącznie do mnie! I nikomu cię nie oddam, pamiętaj! - tych parę słów wyrwało się energicznie z przepony mężczyzny, który pod wpływem dziwnych, kotłujących się w jego kosmatej głowie emocji, aż potrząsnął lekko zmiennokształtną. Ta jednak wcale nie wyglądała na przekonaną, ba! Bliżej było jej do ogłupiałej całą sytuacją Kotki, co Rook może i by zrozumiał, gdy by nie był tak zajęty obserwowaniem, jak dziewczyna metodycznie zlizuje jego krew z własnej dłoni. Strwożył się nawet na to i powstrzymał ją pewnie, łapiąc jej przedramie w obie swoje dłonie i przyciągając pewnie do swej piersi.
- Przestań! To przerażające! Bo jak nie, to... to zleje ci tyłeczek! - była to pierwsza groźba, jaka zdołała się wykrystalizować z głębi pokrętnego umysłu łajdaka i co ciekawe, on naprawdę mówił to na poważnie! Mylące było jeno to, że kąciki jego ust wykrzywiły się lekko w drwiącym śmiechu. Przemieniona była jednak w takim stanie, że zupełnie nie zwracała na to uwagi, dosłownie rozsypując się na jego oczach.
- No już, już, nie demonizuj tak... - odrzekł spokojnie, bo właściwie to trochę głupio mu się zrobiło, że w tak durny sposób doprowadził taką ślicznotkę do płaczu. Poczucie winy spinało jego serce i wiązało wnętrzności o wiele bardziej, niżeli czynił to ból ze świeżych ran. Po chwili nawet pokusił się o przyciągnięcie blondyneczki do siebie i zaoferowanie mocnego, pewnego i pocieszającego uścisku, podczas którego złodziejaszek uspokajająco głaskał jej plecy.
Wtedy jednak dziewka postanowiła wyrwać się z jego objęć, najwyraźniej nadal uznając łotrzyka za zagrożenie dla jej zdrowa, życia i czci. Czy powinno go to jednak dziwić? Bynajmniej, Gawron doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele zła jej uczynił i ukazał. Nie mógł jej więc winić za każdą kolejną próbę ratowania swej skóry, jakiej Szafir się podejmowała. Sekundę później jednak biedaczka zachwiała się mocno, wydając przy tym przejmujący syk bólu i najpewniej upadłaby, gdyby człek nie pochwycił jej w swe ręce. Nie czekając, aż znowu spróbuje się wyrwać, albo też spoliczkuje go – co w sumie rzeczy jak najbardziej mu się należało – chłopak bez trudu uniósł się, tuląc do siebie Kotkę. Po raz kolejny potraktował ją, niczym księżniczkę w opresji, choć tym razem oddał jej o wiele więcej swobody.
- No już nie przesadzaj... Jestem, jaki jestem i mam wiele przywar, ale żadnej dziewki nigdy żem nie zgwałcił! Chociaż na ciebie mam straszną ochotę, to fakt... - bezczelnie uśmiechnął się do dziewczyny, zmuszając ją lekkim podrzutem, by objęła go w ramionami, co znacznie ułatwiało mu kroczenie pośród szkła. To zaś nieprzyjemnie zgrzytało pod stopami mężczyzny, choć w przeciwieństwie do blondynki, on nadal miał na sobie mocne obuwie.
- Mam wielu przyjaciół i wielu wrogów... A jeszcze więcej wierzycieli. Wielu z nich chętnie... „podziękowałoby” ci za uprzątnięcie mnie i mogę od razu zagwarantować ci, że nie byli by przy tym tak delikatni, jak ja... Oj, mieli by z tobą używanie.... Ale dopóki jesteś ze mną, nic ci w tym mieście nie grozi. Wystarczy tylko, że będziesz moja... A teraz zajmijmy się twoimi stopami... - ułożył ją na jednej z wielu drewnianych ław, jakie zamontowano w owym pomieszczeniu.
- Jak to było? Ach! Nie wierzgaj tylko! O bogowie! Aleś się załatwiła! Głupia jesteś, czy co?! Żeby tak po prostu po szkle chodzić... No i co ja z tobą mam... Oj, będzie bolało... - pewnie przytrzymał jej stopy i metodycznie zaczął wyciągać okruchy szkła z jej stóp, często posiłkując się własnymi ustami. W ten sposób bowiem o wiele łatwiej było mu je wyczuć i wyciągać pośród sporej ilości krwi, nie czyniąc zbyt wielkiej krzywdy polimorfce... Gdy zaś miał już pewność, że w jej ciele nie tkwi ani jedno jeden odłamek, zza pleców wyciągnął... kolejny nóż! Tym razem jednak nie zastraszał jej, a jedynie rozciął swą jakże piękną koszulę, nawet się nad tym nie zastanawiając. Powstałe w ten sposób pasy zaczął niezgrabnie obwijać wokół jej nóg.
- Wybacz... Nie jestem w tym zbyt... biegły
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 01, 2015 1:17 pm

Kotka nie znosiła zabiegu usuwania szkła choćby w połowie tak spokojnie, jak łotrzyk szycia ran na twarzy. Nawet pomijając fakt, że już była zapłakana. Co rusz posykiwała z bólu, piszczała cienko, czy wręcz próbowała odruchowo cofnąć stopy. Nawet świadomość, że były to niezbędne czynności, aby ranki nie zaropiały jakoś nie pomagała. A starała się być dzielna, naprawdę!
- Mocniej. Musisz owinąć trochę ciaśniej. Żeby szybciej przestały krwawić. - Były to pierwsze od dłuższej chwili wyraźne słowa dziewczyny, w których nie sugerowała całemu światu, a mężczyźnie w szczególności, aby poszedł do diabła. Łzy wciąż spływały ciurkiem po twarzy blondyneczki, więc otarła je wierzchem dłoni, rozmazując tylko krew na policzkach. Spojrzała krytycznie na swoje palce, pociągnęła nosem i wróciła do przerwanej jej wcześniej toalety. Innymi słowy znów zaczęła zlizywać czerwień z własnej skóry.
- Co mam robić jako Twój kot? Ptaki łapać? I jak niby nic mi się nie stanie, jeśli będę Twoja? - Mruknęła cicho.  Swoista kąpiel wyraźnie ja uspokajała, choć przez wysunięty język mówiła nieco niewyraźnie. - Jak mam Cię nazywać, tak w ogóle? I po co było Ci to wino, jeśli nie po to, żebym była przez nie bezbronna?
Przy ostatnim pytaniu głos zmiennokształtnej załamał się lekko, a ona sama spojrzała na towarzysza wyraźnie spłoszona. Wyglądało na to, że musiałby się trochę natrudzić, aby zyskać jej zaufanie. Na domiar złego żołądek dziewczyny zaburczał głośno, przypominając że zdążyła skubnać ledwie odrobinę jedzenia, zanim załatwiła się zaprawionym alkoholem.
- Ja się tu nie nadaję... Chcę do domu, na moje podwórko! A nawet nie potrafię wyjść z tego cholernego miasta! - Szafir rozkleiła się całkowicie. Schowawszy twarz w dłoniach zaczęła otwarcie łkać. Miała zdecydowanie zbyt wiele nerwów jak na jeden dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 01, 2015 4:50 pm

Mężczyzna z pewną dozą ochoty, pokiwał głową na znak, że rozumie. Nie odezwał się jednak ani słowem, choć rzeczywiście poprawił zakładany przez siebie opatrunek, kierując się przy tym wskazówkami zmiennokształtnej. Twarz złodziejaszka zdążyła już spuchnąć lekko, zwłaszcza w okolicach świeżych ran, co nieznacznie utrudniało mu składanie kolejnych zdań. Starał się jednak zbytnio nie okazywać bólu, oraz faktu iż nadal jest nieco skołowany po tych paru, solidnych bądź co bądź uderzeniach. Dziewczę było na tyle słabe, by poradzić sobie z uwolnieniem własnej z nogi, z pewnego uścisku, co znacznie ułatwiło łotrowi bandażowanie ran. Równie dobrze mógł z nią zrobić, na co tylko miał ochotę, a jednak tym razem odezwała się w nim namiastka człowieczeństwa... Chociaż, czy być człowiekiem, nie oznaczało jednoznacznie bycia okrutnym? Na szczęście, był niemal pewien że nie pominął ani jednego kawałka szkła, którymi jeszcze chwilę wcześniej sympatycznie spluwał na lewo i prawo i tylko metaliczny posmak w gębie był w stanie oznajmić, jak wiele wysiłku go to kosztowało.
-Mówiłem śi, żebyś pszestała! - syknął na nią ostrzegawczo w tej samej chwili, gdy powoli podnosił się z ziemi. Chwilę potem zachwiał się potwornie i wręcz by upadł w tył, gdyby nie udało mu się pochwycić za przedramię kobiety. Zamaskował to jednak szybko, przyciągając jej dłoń ku twarzy, jednocześnie zmuszając Szafir, by zmieniła pozycję i usiadła prosto na ławce.
- Brrr, to naprafdę wygląda okropnie, jak tak slisujesz s siebie kref, wiesz? Pokasz no... – w tej samej chwili raz, a potem drugi, przesunął językiem wzdłuż dłoni dziewczyny, lecz zaraz potem splunął z pogardą, krzywiąc się przy tym groteskowo. Łajdak nie zdawał się przejść zbytnio tym faktem. Właściwie to chwilę potem beztrosko przysiadł obok przemienionej, pozostawiając jej jednak minimum strefy osobistej.
- Nej, niej... To nie tak... Naprafdę myślisz, że chcąs Cię fychędożyć, musiałbym sięgać po tak droki spesyfik? - zapytał naraz drapieżnie, a jego dłoń momentalnie wystrzeliła ku gardłu zielarki i zacisnęła tam ostrzegawczo. Człek co prawda nie zrobił jej tym krzywdy, choć jasno dał do zrozumienia, że blondyneczka znajduje się na jego łasce i niełasce.
- Sam jusz nie wiem, czy ty mnie tak barco nie doceniasz, czy przeseniasz samą siebie... Ale to i tak nie waszne... Ja... - chciał powiedzieć coś jeszcze, ale kątem okaz zauważył, że dziewka zaczyna się trząść w niekontrolowany sposób, a w kącikach jej oczu zaczynają się zbierać się łzy rzęsiste. Chwilę potem Szafir dosłownie posypała się do reszty, nie przejmując się już nawet tak prozaicznym faktem, że on to wszystko widzi. Gawron odruchowo przytulił ją do siebie i uspokajająco zaczął głaskać po główce i pleckach.
- No jusz, jusz... Wjem, że to trudne do uwieszenia, ale w tym mieście jest pełno skurfieli o wiele ode mnie gorszych. Nic ci nie srobią, jeśli tylko będziesz pszy mnie. Obiecuje... -bez przerwy i chwili wytchnienia gładził jej wciąż jeszcze mokre plecy i spokojnie przeczesywał włosy, czekając aż polimorfka się uspokoi.
- Nie będziesz miala se mną tak źle, zobaczysz. F końcu teraz jestem tfoim panem i muszę o ciebie zadbać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 01, 2015 8:59 pm

Szafir przez chwilę pozwalała się po prostu głaskać, ale wciąż nie mogła się uspokoić.
- Ale jak ja mam Cię nazywać? Nie będę przecież wołała za Tobą "panie"! - Łkała otwarcie i nawet kiwała się lekko w tył i przód. Była taka głupia opuszczając dom! Powinna była tam zostać i wszystko byłoby dobrze. Nie miałaby poranionych stóp, nie byłaby głodna, nie zostałaby potraktowana doprawionym winem. Wreszcie nie trafiłaby na tego łotra. Dziewczyna obróciła gwałtownie głowę na mężczyznę, doznawszy nagle olśnienia.
- To Twoja wina! - Zawołała bez namysłu i nawet uderzyła piątką w gawronią pierś. - Przez Ciebie nie mogę chodzić! I ciągle jestem głodna. Jestem cała mokra i brudna od Twojej cholernej krwi! Nie mam bluzki, tylko kamizelkę!
Kotka na chwilę przestała okładać słabymi uderzeniami tors człowieka, po czym spojrzała na samą siebie. Natychmiast na jej twarzy pojawiły się wściekłe rumieńce, a ona sama zabrała się za zawiązywanie kamizelki, choć i tak ledwie zasłaniała biust.
- Wszystko to Twoja sprawka! Na dodatek nie dajesz mi się wyczyścić, tylko przeszkadzasz! No i po jaką cholerę było Ci w takim razie to Twoje pieprzone wino, jak nie po to, żeby się do mnie dorwać, co?! - Głoś blondyneczki z każdym słowem stawał się coraz bardziej piskliwy, a oczy zaczynały błyszczeć coraz większą wściekłością. Wszystko wskazywało na to, że z histerii płynnie przeszła do napadu furii, gdy tylko znalazła kogoś, kogo mogła obwiniać o całe zło tego świata i na kim mogła wyładować złość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 01, 2015 10:49 pm

- Trza było mnie nie bić po łbie. Co Ty jesteś, jakiś troll, co musi wszystko naokoło okładać pięścią?! - odburknął wściekle, obserwując nagły przejaw pretensjonalności. W tym czasie jego oczy powędrowały wymownie ku zakrytemu drewnem nieby, zupełnie jakby łotrzyk prosił któregoś z bogów o akt łaski. Piorun, który uwolniłby go od tej kotki, był byłby na ten przykład w sam raz.
- Panie... Ty znasz moje myśli... – mruknął jeszcze i to ostatnie już na pewno nie było skierowane ku uszom blondyneczki – ugh... No dobra! Masz racje, zjebałem... niech ci świeci gwiazdka szczęścia! - warknął nieoczekiwanie, naraz podrywając się na równe nogi. To, że przy tym wyrwał się wręcz z objęć niewdzięcznej kotki, warto było pominąć milczeniem. Należało zaznaczyć jednak, że nie zrobił jej przy tym więcej krzywdy, a jedynie pozostawił samą na drewnianej, mokrej ławeczce. Obrócił się energicznie na pięcie i przyjrzał złowrogo spode łba, choć na widok jej rozpaczliwego, słabego i zarazem słodkiego wyglądu, szybko zmiękł.
- Jasne, to moja wina, cokolwiek... I "panie" brzmi nieźle – tytuł przeciągnął w taki sposób, jakby smakował mu w ustach, a jego aromat szczególnie przypadł mu do gustu – Taaak, panie, albo mistrzu. Tak się do mnie zwracaj. Ale... jeśli już musisz wiedzieć – zawahał się naraz, co w przypadku przepełnionego pewnością siebie mężczyzny było wręcz niespodziewane, a możliwość obserwowania, z jaką niepewnością drapie się po policzku, wręcz egzotyczna – Noo, ten... Jesli już musisz wiedzieć... Nazywają mnie Gawronem. Sam nie wiem, czemu. Podobno mi to pasuje do charakteru... - odwrócił się ponownie, zdecydowanie nie mając zamiaru spojrzeć dziewce w oczy w najbliższym czasie. Gdyby miał na sobie płaszcz, jego poły najpewniej załopotałyby wymownie, a tak to Szafir mogła jedynie przyjrzeć się bliżej jego naznaczonym paroma bliznami plecom. To, że stał przed nią pół nagi, nagle stało się bardzo dziwne.
- Cholera! Brudna jesteś! Trzeba Cię umyć – warknął nagle, choć niezbyt odkrywczo zarazem. Kątem jednak zauważył jednak, że na wieść o kolejnym myciu dziewczę aż wysztywniło ze strachu. Czuł też jej niepewny wzrok na swoim karku.
- Nie, nie będę Cię wrzucał znowu do basenu... No chyba że mnie zeźlisz niemiłosiernie – rzucił z rozbawieniem, najwyraźniej przypominając sobie panikę, z jaką kotka przyjęła swoją pierwszą kąpiel. W tym momencie był sadystą w każdym calu, a uśmiech goszczący na jego twarzy jeno potwierdzał to wrażenie.
Rook jednak nie delektował się tym drobnym zwycięstwem zbyt długo. Zaraz potem pochylił się i porwał resztki swej cudownej koszuli. Wciąż jeszcze były one mokre, co człek przyjął z aprobatą.
- No dobra... Nie ruszaj się teraz... Albo to, albo lądujesz na dnie, o tam – kciukiem wskazał na zbiornik z gorącą wodą. Kilka uderzeń serca później stał przy przemienionej, wyraźnie górując nad nią wzrostem, choć w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia, bowiem i tak złapał ją za brodę i zmusił, by zadarła swą kształtną główkę w górę.
Gawron powoli i metodycznie oczyszczał jej twarz, i włosy z brudu, zwłaszcza jego własnej krwi. W tym celu używał resztek własnego ubioru, ale i tak szło mu to dość opornie. Gdy skończył, zajął się obiema dłońmi polimorfki, przy okazji traktując ją niewinnym pocałunkiem w czoło.
- No dobra... A teraz reszta ciała... Ściągaj tą kamizelkę – rzekł jak najbardziej spokojnie, nie przejmując się konsekwencją własnych słów, przy okazji pozbawiając dziewkę krwistoczerwonej narzutki.
- No nie patrz na mnie – mruknął, widząc jej zabójczy, nienawistny wręcz wzrok – przecież je już widziałem... Są bardzo ładne i chętnie się z nimi znowu pobawię. Ba! Wątpię, żeby mi się to kiedyś znudziło, więc z łaski swojej pośpiesz się! - uśmiechnął się do niej wrednie i na jeden moment zmusił ją do położenia się plecami. Wykorzystał do tego ciężar własnego ciała, a dodatkowo bez pardonu wcisnął kolano pomiędzy uda zmiennokształtnej.
- Widzę, że nadal nie rozumiesz. Zdaje się, że będę musiał pokazać ci, że to wino nie miało żadnego znaczenia... Ty i tak już należysz do mnie, wię... - Gawron popełnił ten jeden błąd, że nie docenił niewielkiej powierzchni ławki. Zamiast więc wygodnie oprzeć się drugą nogą, zwyczajnie spierdolił się na drewnianą podłogę, ciągnąc za sobą swą brankę. To że potłukł dotkliwie bok, to w sumie niewiele, ale fakt, że Szafir wylądowała na nim, był już dość dlań dość żałosny...
- Krew i kości! Co z Tobą nie tak?! Przynosisz pecha, czy co? Jeszcze żebyś była czarna, to bym to zrozumiał... - wyrzucił z siebie, zmuszając się do patrzenia w oczy dziewczyny, która dosłownie dosiadała go tak, jak tylko chciała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pon Sie 03, 2015 6:13 pm

Im dłużej Szafir obserwowała łotrzyka, tym trudniej było jej przewidzieć jego kolejny ruch. Raz był spokojnym innym razem gwałtownie wybuchał gniewem. Groził jej tylko po to, by za chwilę przytulić ją i pocieszyć. Dziewczyna sama nie wiedziała już, co myśleć o całej sprawie. Ale wiedziała doskonale, że sama nie poradziłaby sobie w mieście. Potrzebowała opiekuna, właściciela, swojego człowieka. Powoli jednak zaczynała się obawiać, że cała ta opieka mogła wyjść jej bokiem i to szybciej, niżby tego chciała.
Na propozycję, że powinna nazywać mężczyznę panem lub mistrzem prychnęła lekceważąco. Ani myślała zwracać się tak do niego na codzień! Co nie zmieniało faktu, że warto było taką informację zapamiętać na wypadekm gdyby musiała odrobinę się podlizać. Usłyszawszy przydomek łotrzyka, kotka zwyczajnie zaniemówiła i gapiła się tylko przez chwilę z rozdziawionymi ustami. Dopiero, gdy przetrawiła sobie porządnie tą informację, parsknęła śmiechem w pięść.
Propozycji kąpieli zmiennokształtna nie przyjęła zbyt pozytywnie. Właściwie zesztywniała cała i poczuła nawet, jak włoski na karku stanęły jej dęba w marnej imitacji nastroszenia sierści. Patrzyła na Gawrona nieufnie, jakoś nie dowierzając, że nie wyląduje znowu w wodzie. Gdyby nie poranione stopy, byłaby już w połowie drogi na dach budyneczku. A tak przygotowała się tylko, żeby w razie potrzeby ugryźć bezczelnego mężczyznę. Zamiast spodziewanego wrzucenia do basenu, dziewczyna została jednak litościwie potraktowana wilgotnym materiałem, co mogła jakoś znieść. Sama często korzystała z takiej metody i nawet zaczęła w pewnej chwili cicho mruczeć z zadowoleniem.
Przynajmniej do momentu, gdy Gawron kazał jej się rozebrać. Szafir ani myślała tego robić, ale nie miała zbyt wiele do gadania. Bezpardonowo pozbawiona kamizelki, syknęła odruchowo i usiłowała nawet jakoś się zasłonić, ale przez to nie zdołała obronić się przed położeniem jej na ławce. Nielicho wystraszyła się, gdy mężczyzna pochylił się nad nią i umieścił swoją nogę między jej udami. W końcu ostatnie "pieszczoty", jakimi ją uraczył nie należały do najprzyjemniejszych i biedaczka spodziewała się podobnej dozy brutalności. Nie przewidziała za to upadku obojga z ławki i aż miauknęła głośno z zaskoczenia. Zaraz potem odzyskała trochę buty i uśmiechnęła się złośliwie.
- Pecha? Skądże! Ostrzegałam, że jak mi coś zrobisz, to Cię przeklnę i masz teraz! Nie zadziera się z czarownicami ani ich kotami. - Szafir aż tryskała samozadowoleniem. - Pamiętaj, że to koty jedzą ptaki, nie odwrotnie. Nie pobawisz się ani moimi piersiami, ani żadną inną częścią mnie, rozumiemy się? Zaczynam wierzyć, że to wino nie było na mnie. Wyraźnie potrzebujesz go nawet na dziwki, panie...
Tytuł przeciągnęła złośliwie, aż wyszło z niego swojego rodzaju miauknięcie. Pochyliła się przy tym nad Gawronem i zakończyła krótką mowę, polizawszy go w nos. Wtedy też zdała sobie sprawę, że nie powinna raczej bardziej przeciągać struny i chwyciła się brzegu ławeczki obiema rękami, chcąc podciągnąć się i usiąść na niej. Było to o tyle problematyczne, że musiała unikać poruszania stopami, by nie sprawić samej sobie niepotrzebnego bólu.
- Pomógłbyś mi usiąść, Koguciku. I mógłbyś laskawie odzyskać moje buty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Wto Sie 04, 2015 8:45 pm

- Gdzie kurwa?!- warknął przesyconym gniewem głosem i bezpardonowo pochwycił dziewczę za nietypowy, czerwony naszyjnik i przemocą przyciągnął do siebie. W ten sposób z łatwością uniemożliwił jej przeniesienie swego zgrabnego tyłeczka na – zdawałoby się – w miarę bezpiecznej ławeczce, a szło mu to tym łatwiej, że zmiennokształtna wręcz go dosiadała. Nie opierała się też zbytnio, obawiając się o swą cenną ozdóbkę. Blondyneczka mogła co prawda jeszcze próbować potraktować jego męskość z kolana, jednak nim w ogóle pomyślała, sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Rookowi zaledwie kilka sekund wystarczyło, by przeturlać się wraz z kotką – przez co oboje niebezpiecznie zbliżyli się do krawędzi basenu – przyciśnięcie jej wątłego, choć zarazem niezwykle powabnego ciałka do drewna podłogi unieruchomienie obu jej rąk przy pomocy jednej własnej. Trzeba było mu przy tym oddać, że choć nie wykazał się przy całej akcji zbytnią finezją, nie skrzywdził jej ponad bolesny docisk przedramion do posadzki.
- Powiedz mi więc... - zaczął, zawieszając przy tym ukrytą w tonie groźbę – to, że na dziwki potrzebuję specyfików, a na ciebie już nie, świadczy gorzej o Tobie, czy o mnie? - Chwilę potem jego czoło docisnęło się beznamiętnie do czaszki przemienionej, nie pozwalając jej nawet na prosty ruch głową. Jedyne, co obecnie była w stanie zrobić, to patrzeć wprost w bezwzględne oczy łajdaka, albo zamknąć własne i powoli utonąć w mroku sytuacji. Przez dobrą chwilę groził jej w ten właśnie niemy sposób, ale potem powoli wyprostował się, nadal świdrując biedaczkę twardym spojrzeniem. A podły uśmiech, który wykwitł po raz kolejny na jego twarzy, nie zwiastował nic dobrego. Szafir zdążyła już bardzo dobrze poznać ten wyraz twarzy człeka i nigdy nie przyniósł jej on nic dobrego...
- Wiesz... Wiele mówi się o kapłankach i ich czystości... Zwłaszcza o tym, że tracą moc w momencie, gdy zostaną zbrukane... Klątwa, klątwą, ale jakby cię tak solidnie wychędożyć, to może rozeszłoby się po kościach, nie? Tak, czy inaczej warto spróbować... Zanim jednak przejdziemy do dania głównego, pokuszę się od deser, który ukoi moją udręczoną duszę i utnę Ci wreszcie ten niewyparzony jęzor! - nonszalanckim ruchem sięgnął za swoje plecy, a w sekundę później w rękach Gawrona tkwił już kolejny nóż. Ten jednak nie był ostrzem, który dziewczę zdążyło już nieco poznać. Zamiast smukłego metalu, jej przerażonym oczom ukazał się twardy metal sporej wielkości, przypominający bardziej narzędzie rzeźnickie, niż domowe narzędzie. Łotrzyk, gdyby chciał, spokojnie mógłby nim rozczłonkować ofiarę.
- Więc myślisz, że nie pobawię się twoimi cyckami? Spokojnie, to cudo zrobi to za mnie. Ale nie martw się, potem przyjdzie czas na resztę ciałka – głos mężczyzny brzmiał bardzo pewnie i mocno. W sumie to gdyby nie to, że kołysał się tak dziwnie w przód i w tył, zdawać by się mogło, że jest bardzo pewny swych słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 05, 2015 11:15 am

Gdyby wściekłe warknięcie nie wystarczyło Szafir za wyznacznik kłopotów, w jakie się wpakowała, sposób w jaki została złapana za misterny naszyjnik całkiem nieźle świadczył niezadowoleniu Gawrona. Mogła też domyślać się głębokości bagna, w które wdepnęła po tym, jak szybko została unieruchomiona pod mężczyzną. Cóż... to zdecydowanie nie był jej dzień. W pozbawionym jakiegoś głębszego sensu odruchu spróbowała nawet szarpnąć ramionami, choć wiedziała doskonale, że nie przyniesie to żadnego skutku. O dziwo, miała rację!
Gdy łotr unieruchomił nawet jej głowę, patrzyła z rosnącym przerażeniem w jego oczy, nie mogąc oderwać od nich wzroku. Im dłużej cała ta sytuacja się przeciągała, tym silniejsze wrażenie odnosiła, że cało z tego nie wyjdzie. Pewności nabrała, gdy człowiek wyprostował się i uśmiechnął do niej. Choć nie brzmiało to aż tak źle, jego mina kojarzyła się kotce już tylko negatywnie. Zaczęła nawet odruchowo potrząsać lekko głową na boki. Przynajmniej do momentu, gdy zobaczyła dobyte przez Gawrona ostrze. Zamarła na chwilkę z otwartymi szeroko ustami, a zaraz potem zaczęła zerkać w strachu to na broń, to na twarz swojego oprawcy.
- Proszę... Błagam! Ja tylko żartowałam. Już tak paplam bez namysłu... Proszę, panie! Nie rób mi krzywdy, nie pożałujesz. Będę posłuszna. Będę wierna jak pies, panie. Proszę, proszę, proszę... - Blondyneczka mówiła szybko i coraz bardziej płaczliwie. Zachłysnęła się nawet na moment wzbierającym szlochem, ale już po chwili mówiła dalej, gotowa powiedzieć chyba wszystko, byle uratować skórę. - Ja kłamałam z tą klątwą, panie. Błagam, odłóż ten nóż! Pomagałam znachorce, przydam się. Panie mój, proszę, nie krzywdź mnie za bardzo... Ja nigdy nawet z mężczyzną nie spałam.
Zmiennokształtna próbowała chwytać się wszystkich możliwych argumentów. W pewnej chwili nie wiedziała już, co więcej mogła powiedzieć i tylko miauknęła cicho, żałośnie, po czym zamknęła oczy i obróciła głowę w bok. Była pewna, że tym razem się nie wywinie i łotrzyk zrobi użytek ze swojej broni, a nie chciała na to patrzeć. Ledwo opuściła powieki, jej organizm poddał się do reszty panice. Całym ciałem dziewczyny wstrząsnęły kilkukrotnie dreszcze, a na ciele zaczęły pojawiać się coraz gęściej delikatne, białe włoski. Gdy tylko Szafir zorientowała się, co się działo, spojrzała na swojego nowego właściciela z wyraźnym strachem, usiłując zapanować nad odruchową przemianą. Była pewna, że za coś takiego Gawron jej nie pogłaszcze, nie mówiąc już o tym, że i tak nie dałaby rady nic zrobić, nie mogąc stanąć na tylnych łapkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 05, 2015 8:00 pm

Szeroko rozwarte, przyglądające się bezlitośnie oczy zbójcy przywodziły na myśl religijnego fanatyka, lecz jasnym było że Rookowi bardzo daleko jest do osoby obsesyjnie wierzącej. A choć wgapiał się na nią jak na najgorszego heretyka, a Szafir dostrzegała w jego wzroku o wiele więcej, niż bezgraniczną nienawiść. Mężczyzna... zawahał się w pewnej chwili. Zamiast rzeczywiście pokarać kobietę tak, jak obiecał to zarówno jej, jak i sobie, zwyczajnie zamarł. Jego ręka z groźbą zawisła kilkadziesiąt centymetrów nad głową pokrzywdzonej, jakby z zamiarem zatopienia się aż po rękojeść w oczodole, lecz tak się nie stało. Człek w takiej pozycji wsłuchiwał się w jęki dziewczyny, lustrując ją przy tym uważnie, a z jego spojrzenia zniknęły wszelkie emocje, od których jeszcze przed chwilą aż się tam kotłowało. Nawet uśmiech powolutku opuścił twarz Gawrona, zamieniając się w beznamiętny, bezuczuciowy wyraz obojętności.
- Wiem, że będziesz mi wierna... Nie masz innego wyjścia – odrzekł zimno w odpowiedzi na jej paniczne próby ubłagania sobie życia. Sekundę później zaciskająca się kurczowo na rękojeści noża dłoń, bez ostrzeżenia popędziła ku jej twarzy, mrożąc tym krew w żyłach przemienionej
czubek ostrza broni z głuchym stukotem wbił się w drewno zaledwie cal od twarzy Szafir. Nie trafił? A może zaplanował to, z premedytacją planując przerazić i tak już bez reszty przestraszoną zielarkę? Na te pytania złodziej nie pokusił się udzielić choćby lakonicznej odpowiedzi.
- Inaczej naprawdę musiałbym Cię zabić, bo nie mam już siły na cokolwiek innego... A tego byśmy przecież nie chcieli, prawda? – dodał po chwili i zaśmiał się gorzko, co sekundę później zostało ucięte westchnięciem. Gdyby tylko choć na chwilę nań spojrzała, odkryłaby że człowiek nawet już nie patrzy na nią, skrywając swe szalone oczy, najpewniej nie widząc już nawet zaczątków jej przemiany. Tuż po tym łotrzyk po prostu opadł z sił i co gorsza, padł dokładnie na leżącą pod nim polimorfkę i przygniótł ją totalnie ciężarem własnego ciała. A że był chłopem słusznej wagi, poszkodowania nie miała jakiejkolwiek możliwości wyplątania się z tego... dość nietypowego więzienia. Rozluźnione mięśnie Rooka mogły sprawiać wrażenie omdlenia, jednak on sam chwilę potem przemówił, wręcz muskając przy tym płatek ucha przemienionej.
- Cholera... boli mnie głowa i to wszystko twoja wina... Jak chcesz mi za to wszystko zapłacić, co? A... zresztą, nieważne... Bądź grzeczna, a nie zrobię ci krzywdy... obiecuję. No już, już... moja mała dziewczynka – mruczał do niej niewyraźnie, w pewnej chwili przesuwającej jedną ze swych dłoni w taki sposób, by ta znalazła się na głowie kobiety. Głaskał ją powoli i uspokajająco, choć samemu pozostawał gdzieś na granicy świadomości.
- Moja mała kotka... Daj mi jeszcze... pięć minut, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 05, 2015 8:47 pm

Szafir oczami wyobraźni już widziała ostrze zagłębiające się w jej czaszce i przez chwilę nie była w stanie nawet oddychać. Z jej gardła wydobył się cienki pisk dopiero, gdy nóż wbił się w drewno tuż obok jej głowy. Coraz lepiej rozumiała, w jak wielkich kłopotach była, gdy kątem oka obserwowała błyszczący metal, od którego omal nie zginęła. Nie miała jednak szansy zbyt długo myśleć nad swoim położeniem, bo nagle została pozbawiona tchu przez przygniatające ją niespodziewanie ciało. Był to wystarczający bodziec, by powstrzymać przemianę. Zaczątki futra i kocie wibrysy zniknęły pod skórą, a twarz dziewczyny znów przybrały w pełni ludzkie rysy. Tylko błyszczące w mroku oczy zdradzały jej prawdziwą naturę.
Do blondyneczki powoli docierało, jak powinna się zachowywać, aby przeżyć. Dlatego też nawet nie próbowała uwolnić rąk z osłabionego uścisku. Wszystko wskazywało na to, że dopóki była potulna, łotrzyk zdawał się nie wykazywać zbytnią agresją. Może nawet rzeczywiście umiałby się nią zająć? W każdym razie chwilowo nie mogła go za nic rozdrażnić. Następnym razem mógł trafić tym swoim wielkim nożem w co innego, niż drewno.
- Oczywiście, panie. - Szerpnęła chrapliwie w odpowiedzi na wymruczane jej do ucha pytanie. Nawet nie próbowała poruszyć głową, czy w jakikolwiek inny sposób przerwać głaskania. To, jak Gawron przeplatał groźby i brutalność delikatnymi pieszczotami było wręcz odrobinę przerażające dla bezsilnej kotki. - To wino mogło dostać się do krwi. I dostałeś kilka razy... Odpocznij, panie.
Szafir strzeliła na boki oczami w przerażeniu, gdy dotarło do niej, że być może nie powinna była przypominać o zadanych mu ciosach. Musiała szybko wybrnąć z tej sytuacji. Przełknęła głośno ślinę, odchrząknęła cicho, po czym zmusiła się do głośnego mruczenia. Z reguły działało to na jej poprzednią właścicielkę uspokajająco, więc może i tym razem powinno zadziałać? Łotrzyk z łatwością mógł poczuć, jak krtań i cała klatka piersiowa zmiennokształtnej zaczęły wibrować od narastającego dźwięku. Z początku szło jej to nawet chwilami opornie, ale szybko zdołała zapanować nad sobą na tyle, by wydawać z siebie jednostajny, względnie spokojny i typowo koci pomruk. Zamknęła nawet oczy, próbując się rozluźnić, by ułatwić sobie zadanie. Tylko raz poruszyła się lekko, usiłując choć rozłożyć ciężar ciała swojego nowego pana choć odrobinę wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 05, 2015 9:35 pm

W rzeczywistości wspomniane wcześniej pięć minut, przedłużyło się niebezpiecznie do nieco więcej niż kwadransa, podczas którego mężczyzna bez ruchu leżał na nieco poszkodowanej przez los – i niego samego – Szafir. W pewnym momencie przekrzywił głowę na bok tak, by jego ucho opierało się o nagą pierś dziewczyny i w ten sposób był w stanie wsłuchiwać się tak w przyspieszony rytm bicia jej serca, jak i przede wszystkim niezwykle przyjemne  murmurando, które na dodatek wprawiało jego policzek w drobne wibracje.. A choć przemieniona tego nie widziała, to właśnie błogość odmalowana na twarzy łotrzyka dobitnie świadczyła, jak bardzo było mu to potrzebne. On sam zaś już dawno zapomniał, że powinien przytrzymywać jej ręce w taki sposób, by wojownicze dziewczę nie było w stanie mu zagrozić. Jego dłonie z harmonicznie błądziły po głowie polimorfki, z rzadka tylko błądząc w okolice jej lica, czy uszu. Gdy zaś tak się stało, czynił to samymi opuszkami palców, właściwie bardziej masując, niż głaskając owe partie ciała  Czasami też zdarzało mu się z wolna okręcać loki dziewczęcia na palcu wskazującym, choć i tej praktyki zbyt często nie uskuteczniał. Nie wyglądał też na zbytnio przejętego, gdy zielarka starała się ułożyć choć nieco wygodniej i zupełnie jej w tym nie przeszkadzał.
Po okresie, który dla Kotki zdawał się zapewne wiecznością, człek bez żadnego konkretnego bodźca przewrócił się na bok, a następnie na plecy tak, by móc patrzeć na sufit. Ich ciała nadal jednak były splątane zaprawdę dziwny sposób.
- - No cóż... Oficjalnie więc zostałaś kotką złodzieja – oznajmił ni z tego, ni z owego , wyciągając przed siebie rękę - Ha, ha! To zabawne, nie uważasz? Po co złodziejowi kot? Po co kotu złodziej? - pomimo że starał się naśladować swój wesoły ton, radość ta nie objęła ani jego twarzy, ani tym bardziej oczu.
Zaraz potem Gawron wyplątał się niemrawo i podniósł do pozycji siedzącej. Zanim jednak wstał, bez pytania wsunął jedną rękę pod kolana swego nowego pupila, drugą w tym czasie umieszczając pod jej plecami. Bez większego problemu uniósł ją też na ręce, a chwilę potem wstał wraz z nią nawet pomimo naprawdę kiepskiego stanu.
- Jesteś taka lekka... – mruknął, sadzając zmiennokształtną na powrót na ławkę, z której nie tak dawno oboje tragicznie zlecieli – w pierwszej kolejności będzie trzeba cię podtuczyć... - Pozostawił ją samą, lecz po ledwie minucie powrócił wraz z przyniesionym przez siebie pakunkiem. Wyjął z niego butelkę z mlecznobiałą zawartością i prawie że podetknął blondyneczce pod nos. Widząc jednak jej minę, przewrócił oczyma i wymownie spojrzał w sufit, a następnie odkorkował naczynie i sam zaczął łapczywie pić. Zawartości ubywało w zastraszającym tempie...
- - Ymmm... akie doobe – mruknął, nie odrywając ze ust zwężenia szyjki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 05, 2015 10:15 pm

Gdy łotrzyk przesunął głowę na jej pierś, kotka na krótką chwilę spięła się gwałtownie i przestała nawet mruczeć. Szybko jednak zorientowała się, że nic więcej nie miało się stać i powróciła do wydawania z siebie uspokajających dźwięków. Przez moment obawiała się wręcz, że mężczyzna zaśnie, leżąc na niej. Ruchy jego rąk upewniały ją na szczęście, że wciąż był przytomny. A ponieważ wszystko wskazywało na to, że takie zachowanie go uspokajało, nie protestowała. Uwolnione wreszcie nadgarstki ułożyła wygodniej, ale bała się wykonać jakikolwiek gwałtowniejszy ruch.
Miauknęła cicho z zaskoczenia, gdy nagle Gawron przeturlał się na plecy, pozbawiając ją wreszcie swojego, bądź co bądź, sporego ciężaru. Obserwowała go kątem oka, niepewna, czego powinna się spodziewać. Nie zaszczyciła nieco filozoficznych pytań odpowiedzią, bo też nic mądrego nie przychodziło jej na myśl. A jakoś "tylko mnie, cholera, nie wyfiletuj", kołaczące się jej po głowie, nie wydawało się pasować do sytuacji. Zesztywniała lekko, gdy została podniesiona i posadzona na ławeczce. Wciąż niezbyt ufała rozluźnionej postawie jej nowego właściciela. Właściwie informacja, że był złodziejem nie zaskoczyła jej zbytnio. Spodziewała się, że mężczyzna nie mógł mieć zbyt czystego sumienia. Ale lepszy złodziej, niż jakiś morderca. Chyba...
Na podsuniętą jej butelkę zareagowała niemal przerażeniem i gwałtownie obróciła głowę w bok. Dziwne, ale po zaprawionym ziołami winem nie miała ochoty sprawdzać na sobie kolejnych specyfików. Choć pustawy żołądek przypominał o sobie i przez krótką chwilkę dziewczyna była gotowa zaryzykować nawet otrucie, byle wreszcie zaspokoić głód. Na szczęście instynkt samozachowawczy działał i nie sięgnęła po naczynie. Na widok Gawrona pijącego łapczywie białą ciecz, Szafir przemyślała pospiesznie wszelkie za i przeciw, w efekcie czego doszła do wniosku, że skoro on spożył otwarcie aż tyle płynu, nie mógł dodać do niego niczego trującego. A przynajmniej niczego, co zaszkodziłoby człowiekowi. Z kotami była już zupełnie inna bajka, ale dziewczyna i tak postanowiła zaryzykować. Odruchowo miauknęła cicho, by zwrócić na siebie uwagę.
- Czy... Czy mogę też trochę dostać? Jestem strasznie głodna. Nic nie jadłam, odkąd trafiłam do miasta. - Spojrzała na łotrzyka szeroko otwartymi oczami, obejmując się za ramiona w próbie zasłonięcia piersi. Wcześniej rozglądała się za swoją kamizelką, ale w obecnym stanie nie miała szans jej dosięgnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 08, 2015 4:36 pm

Mężczyzna jednak, z tą swoją lubieżną, zadowoloną miną – która sprawiała wrażenie co najmniej takie, jakby pił właśnie ambrozję bogów, a nie zwykłą śmietankę - i nadal spijając z butelki, zdawał się być niewzruszony. A już na pewno nie wyglądał na typa, który zamierzałby się z kimkolwiek owym frykasem podzielić, a „smaka” robił dziewczęciu przedniego. Dopiero po dłuższej chwili, gdy w naczyniu pozostała już zaledwie jedna trzecia początkowej zawartości, łotrzyk na przekór wszystkiemu postanowił się odessać, czyniąc to z zaprawdę soczystym mlaśnięciem. Zaraz potem uśmiechnął się do niej zaprawdę chytrze, przez co pokryta świeżymi ranami i potwornie opuchnięta twarz człeka, wykrzywiła się grotesko. Nie odezwał się jednak nawet wtedy, gdy nonszalanckim ruchem odstawiał buteleczkę na ławkę, na której Szafir przyszło dość niewygodnie przyszło spoczywać Odległość, jaka dzieliła ją od naczynia, zmuszała dziewczynę do znacznego wyeksponowania swoich wdzięków, jeśli oczywiście by chciała po nie sięgnąć. Gawron jednak nie pozwolił jej na to, zawczasu łapiąc jej podbródek pomiędzy kciuka i palec wskazujący i od razu zmuszając ją do uniesienia twarzyczki w grę. Na chwile tylko nawiązali przelotny kontakt wzrokowy, po którym człowiek przycisnął swe usta do warg przemienionej, przekrzywiając przy tym swoją głowę w bok. Bez pardonu i jakiegokolwiek sprzeciwu ze strony zielarki, zmusił ją by rozwarła przed nim swoje delikatne usteczka tylko po to, by zacząć karmić ją zachomikowaną wcześniej w policzkach, cieplutką śmietanką. Jako że nie był to zbyt wydajny sposób, już po chwili bo brodzie i szyi blondyneczki zaczęły spływać spore ilości lepkiej, białej cieszy, powoli wyznaczając sobie szlak ku dekoltowi, piersiom, a także rękom, którym kobieta nieudolnie starała się zasłonić swe kobiece wdzięki.
Rook, widocznie zadowolony z siebie, powoli wyprostował się by móc patrzeć na zmiennokształtną z góry, a widząc jak ta powoli przełyka płyn o kremowej konsystencji, patrząc przy tym nań zawistnym i niewdzięcznym wzrokiem.
-He, he! Spokojnie! To tylko bardzo silny afrodyzjak! Nic ci po nim nie będzie, więc odpręż się... - rzucił lekkim, zdawkowym tonem. Zaraz po tych kilku prostych słowach ponownie nachylił się i z rozpustnym spojrzeniem zaczął zlizywać z niej śmietankę, poczynając sobie przy tym dość śmiało. Jęgo język zaczął jednak sprośną wędrówkę, od samego podbródka, czyszcząc go ze śnieżnego płynu bardzo dokładnie. Nie śpieszył się, choć ordynarne, wręcz sprośne spojrzenie jasno ukazywało, jak kosmate myśli skrywały się w głowie złodziejaszka. Szafir straciła go jednak w momencie, gdy język mężczyzny szybko przesuwał się po delikatnej skórze okrywającej jej wdzięczną szyję, choć szalbierz na tym bynajmniej nie skończył.
- Widzisz? To o wiele lepsze, niż zlizywanie krwi. Sama powinnaś spróbować... - kpiący ton zdawał się prowokować biedaczkę, która i tak już sama nie wiedziała, jak dalej postępować. Łajdak jednak nie ułatwiał jej tego, bez namysłu przesuwając po jej sprężystych piersiach i ostatecznie z premedytacją zaciskając wargi na stwardniałych sutkach dziewczęcia.
Zanim jednak zaczęło się robić naprawdę niebezpieczne, obłudnik zaprzestał swych niecnych praktyk i po raz kolejny patrząc dziewce w oczy. Nie opuszczając ich, pojmał chwilę potem jej prawą dłoń i podniósł na wysokość swego łakomego spojrzenia Od razu rzuciło mu się w oczy, że jej palce aż lepią się od śmietany, dlatego też bez pytania rozwarł swoje usta i nakrył nimi palec wskazujący Szafir, zaraz potem ssąc go go i przesuwając wskroś niego energicznie językiem.
- Jesteś taka pyszna... taka smakowita – wyrwało mu się w momencie, gdy jego aparat mowy dokładnie wyczyścił całą dłoń dziewczyny.
- Masz, zabaw się i Ty... – wymruczał jej wprost do ucha, jednocześnie wciskając w jedną z dłoni buteleczkę z płynem, samemu chwilę potem przysiadając po jej lewej stronie. A choć jego ręka spoczęła w okolicach jej talii i Rook bez skrepowania zmusił swą Kotkę, by przylgnęła doń  całym ciałem, a następnie nawet ułożyła się wygodnie na jego kolanach, samemu sięgnąwszy przy tym po pudło z łakociami.
- Nie martw się. Przy mnie nigdy nie będziesz chodzić głodna – obiecał jej w momencie, gdy jego dłoń wydobyła z pakunku solidny kawał mięsa. Szubrawiec z nieodgadnioną miną zaczął skubać je i otrzymane w ten sposób porcje czystego mięsa podsuwał wprost pod nosek dziewczęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Sie 09, 2015 4:24 pm

Szafir powoli godziła się z faktem, że straciła jedyną okazję na napicie się śmietanki. Pochyliła nawet zrezygnowana głowę, ale co chwilę zerkała spod byka na napełniającego swój podły żołądek łotrzyka. Bała się jednak jakoś protestować i przygarbiła mocniej plecy, zastanawiając się, czy dałaby radę coś upolować w obecnym stanie. Nie zdążyła poważnie rozważyć tej kwestii, bo Gawron przerwał jej rozmyślania, odrywając się wreszcie od butelki. Uśmiech, jaki zagościł na jego twarzy tylko podkreślił rany, którymi dziewczyna przypadkiem ozdobiła jego policzek, brew i brodę. Kotka patrzyła zachłannym wzrokiem na naczynie odstawione tuż poza jej zasięg. Zanim zdążyła chociażby spróbować dorwać się do białej cieczy, została zmuszona, by podnieść głowę i spojrzeć na swojego właściciela. Już zamierzała spytać, czy coś zrobiła nie tak, lecz zostało jej to uniemożliwione przez usta złodzieja dociśnięte do jej własnych. W następnej chwili musiała dokonać dość prostego wyboru - przełknąć zaoferowaną jej w nietypowy sposób śmietankę, lub się nią zachłysnąć. Siłą rzeczy nie zdołała uchronić się przed ubabraniem smakołykiem, który spłynął po jej brodzie.
Gdy wreszcie Gawron oderwał się łaskawie od jej warg, kotka spojrzała na niego tłumiąc wściekłość. Ale ani myślała wypluwać gęstego przysmaku. W końcu nie wiedziała, kiedy znów miałaby okazję coś zjeść, a była głodna. Na wzmiankę o afrodyzjaku twarz Szafir pobladła gwałtownie.
- Nie czułam nic w tej śmietance... ale cholera, nigdy nie próbowałam afrodyzjaków! Umiem je przygotować, ale nie wiem, jak smakują! Który to mógł być? Diabli! - Dziewczyna bez większego problemu uwierzyła w to, że i tym razem łotrzyk zaprawił czymś podany jej napój. Czemu niby miałby tego nie robić? Na dodatek, że nie powinien mu zaszkodzić. Niestety i tym razem dziewczyna nie miała czasu rozważyć dobrze całej sytuacji, bo Gawron znów nachylił się ku niej, ale tym razem zamiast ją pocałować, zaczął zlizywać z jej skóry śmietankę. Blondyneczka zgłupiała do reszty i sama nie wiedziała, jak powinna się zachować. Bronić się? Protestować? Pozwolić na takie traktowanie?
Ostatecznie nie przeszkadzała łotrzykowi, po części bojąc się go zdenerwować. Jednocześnie nie mogła powiedzieć, aby takie pieszczoty nie przypadły jej do gustu. Przynajmniej do momentu, gdy cholernik dorwał się do jej sutków. Tego dla Szafir było trochę za wiele, ale na szczęście nie musiała nawet próbować go przepędzać, bo sam łaskawie oderwał się od jej ciała. Przynajmniej na chwilę. Dziewka patrzyła, jak jej "pan" oblizywał jej palce ze śmietanki. Miała przy tym szeroko rozwarte oczy i lekko przyspieszony oddech. Na komentarz odnośnie jej smaku zareagowała silnym rumieńcem. Opuściła przy tym wzrok na swoje kolana, sama już nie wiedząc, co miała robić. Butelkę z resztką śmietanki przyjęła bez sprzeciwu, choć dłoń drżała jej delikatnie. Uspokoiła się trochę dopiero, gdy poczuła zapach pierwszego podanego jej kawałeczka mięsa. Pachniało normalnie, a też nie sądziła, aby Gawron próbował otruć ją tuż po podaniu jej rzekomego afrodyzjaku. Dlatego też chwyciła ostrożnie kąsek w zęby.
- Mam nadzieję, że nie będę... - Mruknęła, układając się nieco wygodniej. W tym przypadku oznaczało to takie obrócenie górnej połowy ciała, aby niemal leżała na brzuchu, skrzyżowawszy ramiona pod klatką piersiową. I tak nie miała zbyt wiele do gadania, więc mogła chociaż skorzystać z okazji, że łotrzyk był w relatywnie dobrym nastroju i nie dość, że był wobec niej delikatny, to jeszcze postanowił ją pokarmić. Przy którymś podanym jej kęsie mięsa, dziewczyna wysunęła przy okazji język i oblizała palce człowieka. Chwilkę później zaczęła głośno mruczeć, przymknąwszy nawet lekko ślepia. Gawron mógł bez problemu usłyszeć różnicę pomiędzy spontanicznie wydawanymi dźwiękami a tymi, które kotka wcześniej wymusiła. Tym razem pomruki były znacznie głębsze i niższe, a drgania wywoływane przez nie silniejsze. Szafir podniosła się odrobinę na moment, by zgarnąć włosy na jedno ramię, odsłaniając kark oraz plecy. Skoro jej "pan" wydawał się być w tak dobrym nastroju, mogła to wykorzystać i spróbować podpuścić go do odrobiny głaskania.
- Właściwie po co piłeś tą śmietankę? Rozumiem użycie afrodyzjaku na mnie... ale Ty go chyba nie potrzebujesz, co? I jeszcze jedno... Panie? Mógłbyś podrapać mnie po plecach? - Dziewczyna przekręciła lekko głowę w bok, próbując spojrzeć na twarz złodzieja, by wyczytać coś z jego twarzy. Nieświadomie zaczęła jednocześnie delikatnie rozluźniać i zaciskać palce oparte na udzie łotra, w sposób typowo koci dając znać o swoim zadowoleniu i rozluźnieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Wto Sie 11, 2015 10:05 pm

Usta Gawrona wykrzywiły się pogardliwie, odsłaniając przy tym górny szereg szereg kremowych zębów On sam jednak zdawał się być całkowicie udobruchany i przyjaznym nastawieniem zmiennokształtniej, jak i niemrawymi wyrazami chęci podjęcia współpracy z jej strony.
- Zaraz się możesz o tym przekonać, Kociaku - rzucił zaczepnie w odpowiedzi na pytanie blondyneczki, porozumiewawczo mrugając do niej lewym okiem. W jego głosie znalazła się tak nuta obietnicy, jak i groźby, także to ona sama musiała zadecydować, co jej w chwili obecnej odpowiada najbardziej, choć dziewczę przeczuwało już, że jej oprawca ma właśnie z niej srogi ubaw.
Bądź co bądź jednak mężczyzna nie przeszedł płynnie od słów, do czynów, co niejako zdarzało mu się do tej pory zawsze – a przynajmniej w nieskromnej obecności Szafir. . Zdecydowanie był człowiekiem czynu, który zawsze spełniał dane przez siebie obietnice nawet jeśli jedna chwila zastanowienia była dlań gorsza, niże siedem w ogniu. Zamiast tego rzeczywiście położył swą dłoń na odsłoniętych, nagich plecach drobnej dziewuszki – ba! Okazał się nawet na tyle łaskawy, że uczynił to ręką nie pokrytą jeszcze tłuszczem z jadła - i zaczął powoli gładzić jej gładką skórę. Żadną tajemnicą było, że tego typu pieszczota nie należała do czynności dość trywialnych, lecz Rookowi i tak należało oddać szacunek za to, z jakim wdziękiem to czynił. Dotyk, jakim po części świadomie, lecz w lwiej mierze odruchowo ją obdarzał, wyraźnie zdradzał talent, jak i spore umiejętności, którymi łajdak raczej nie miał zamiaru i ochoty się chwalić. Kobieta zaś nie była obecnie na pozycji, która pozwoliłaby nawet nie tyle na dokładne poznanie ich, ale choćby same wypytanie, toteż pozostało jej cieszyć się z uspakajających, relaksujących więc ruchów dłoni niedoszłego kata. Jakby tego było mało, człek ledwie tylko śmiejąc się delikatnie pod nosem, nadal podsuwał jej starannie przygotowane przez siebie kawałki mięsa, pozornie tylko nie reagując na smagnięcia językiem. Wyczulona jednak na to i znajdująca się bardzo blisko polimorfka doskonale wyczuwała dreszcze, jakie przebiegały w ten czas przez ciało „Pana”, potęgowane dodatkowo przez pieszczenie jego uda. Ten jednak nie zdawał w żadnej mierze spięty z tego powodu, a jedynie bardzo, bardzo zadowolony. Z niej? Siebie? Tego, jak porąbanie potoczyła się cała ta sytuacja? Zapewne była to mieszanka wielu różnych przesłanek i pobudek, choć dla dziewczyny najważniejsze było, że jej prześladowca utracił całego ducha bojowego.
- No i masz... Wziąłem pod opiekę jakiegoś dachowca, a sam jestem bezdomny... Zapewne nie będziesz chciała ze mną mieszkać na ulicy, więc chyba musimy sobie znaleźć jakiś przytulny kącik... Ale to jutro. Dziś już pewnie wszystkie porządne przybytki są pozamykane, do innych na pewno nie zaciągnę tej twojej sprzedajnej dupci. Nie po tej śmietance! - roześmiał się rubasznie, prawie jakbym opowiedział znamienity, choć sprośny dowcip. Na przepełnione wściekłością prychnięcie kotki, szybko przestał i nawet uspokajająco położył dłoń. na okrytej burzą niesfornych, jasnych loków głowie.
- No już, już. Tylko się z Tobą droczę! Nie musisz mnie tu od razu pazurów wbijać! Bogowie, co za temperamentne kocisko... - zawarczał na nią, choć niewątpliwie radosnym tonem - Dzisiaj zostaniemy tutaj, a jutro się zobaczy. Przecież nie będziemy się nudzić, prawda? - i znowu puścił do niej zaczepnie oczko, wracając przy tym do leniwego głaskania swego zwierzątka. Sam nie wiedział czemu, ale podobała mu się ona. Nie chodziło to jedynie urok, choć tego dziewce absolutnie nie brakowała. Była bardzo śliczna, a jej zachowanie – czy to agresywne i roszczeniowe, czy pokorne i przymilne – naprawdę słodkie. Złodziej widział w niej jednak nie tylko ciało, ale i szczególny potencjał, który był mile widziany w jego fachu. Dzięki przemianom kobieta była w stanie dostać się w takie miejsca, w jakie jemu by się w życiu nie udało. Jej wyszczekanie i fakt, że rzadko zapominała języka w gębie, mogły okazać się użyteczne w odwracaniu uwagi i zdobywaniu informacji. To ostatnie przyjdzie jej jeszcze łatwiej dzięki urodzie, którą była w stanie omamić każdego mężczyznę. Była też sprytna i przebojowa, a także kompletnie nie posiadała moralności. Wystarczyło ją tylko nieco podszkolić...
Gawron sam nie wierzył, że kiedyś zapragnie mieć ucznia... Przekazać komuś swą wiedzę. Teraz zaś trafiał mu się ktoś naprawdę zdolny, więc pokusa była silna.... To była jednak niebezpieczna gra. Już teraz z łatwością ulegał jej zachciankom, a dalej mogło być jeno gorzej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 12, 2015 12:34 pm

Na obietnicę przekonania się o wpływie afrodyzjaku na Gawrona, kotka zareagowała lekkim napięciem mięśni. Nie była pewna, jak rozumieć słowa mężczyzny i wyglądała, jakby była gotowa do wystrzelenia z jego kolan w typowo koci sposób na pierwszą oznakę kłopotów. Dopiero pod wpływem spokojnego głaskania rozluźniła się i powróciła do przerwanego mruczenia. Po chwili takich pieszczot ułożyła się nawet trochę inaczej, przenosząc przedramiona z kolan swojego "pana" na ławkę obok niego. Dzięki takiemu zabiegowi mogła rozwalić się wygodniej, opierając piersią o jego uda. Po prawdzie przez to musiała nieco przekręcić całe ciało, ale opieranie przynajmniej jednego pośladka na ławce nie stanowiło dla kota żadnego problemu. Łotrzyk mógł dzięki temu zauważyć, że blondyneczka nawet w ludzkiej postaci zdradzała typowo zwierzęcą gibkość i możliwość przyjęcia z pozoru cholernie niewygodnych póz. Szafir nie zaprzestała też odruchowego zaciskania i rozluźniania dłoni, choć przez zmianę pozycji, palce jednej ręki sięgały łydki złodzieja, a drugiej jego tyłka.
Na kolejne słowa mężczyzny zareagowała oburzonym prychnięciem, ale pozwoliła mu dokończyć myśl. Dopiero po ostatnim pytaniu spojrzała na niego spod byka i poczochranych włosów.
- Sam jesteś sprzedajna dupa! I dachowiec z resztą też! Ja jestem porządnym kotem. Swoje podwórko miałam i dobrze go pilnowałam, żadnego szkodnika nie było. - Koteczka rzuciła, zanim zdążyła pomyśleć choćby chwilkę. A nawet, gdyby pomyślała, pewnie zrobiłaby dokładnie to samo. W końcu co, jak co, ale nie zamierzała pozwolić się tak obrażać! Zaraz potem zastanowiła się chwilkę nad całą sytuacją i kolejne słowa wymamrotała niemal w nogawkę spodni Gawrona.
- Miejsce dobre, jak każde na dziś. Ciepło jest. Dach jest. Ja nie znam miasta, więc i tak niewiele mam do gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 12, 2015 8:03 pm

Zdecydowanie, wręcz bezapelacyjnie nie podobała mu się pyskówka Szafir, co mężczyzna wyraźnie podkreślił soczystym klapsem wprost w kusząco wyeksponowany pośladek dziewczęcia. Nie pohamował się przy tym wcale, toteż jego palce prawie że przykleiły się do delikatnej w owym miejscu skóry polimorfki, pozostawiając na jej tyłku iście karmazynowy, pięciopalczasty ślad. Gdyby nie kusa spódniczka, która jakimś cudem nadal uchowała się na kobiecie, starając się jeno zachować jakoś pozory grzeczności w ich zaprawdę zwichrowanym układzie, na lędźwiach biedaczki najpewniej na długo pozostałby siny ślad dominacji.
Na tym jednak mężczyzna nie zamierzał wcale poprzestać, chwile potem łapiąc fragment jej skóry na karku i nieco boleśnie naciągając i szczypiąc. A choć nie odezwał się przy tym ani jednym słowem, dla samej zainteresowanej jasnym stało się, iż w kociej formie właśnie w tej chwili zostałaby drastycznie pochwycona za futro na grzbiecie i brutalnie uniesiona w górę. Miała tylko tyle szczęścia, że ledwie chwilę wcześniej, z dość imponującym wizualnie efektem, macała bezczelnie tyłek złodzieja, co najwyraźniej mu się bardzo podobało, bo wcale jej w tym nie przeszkadzał. Co więcej, potraktował ją o wiele delikatniej, niżby mógł, choć nadal była to kara stricte cielesna. I mimo iż łajdak zdawał się być wręcz niewzruszony nie tylko na piskliwy jęk bólu, ale i późniejsze, płaczliwe pomruki i skargi kotki, dość szybko powrócił do naturalnego głaskania swego małego pupila.
- Tja... Własne podwórko... Więc czemu jesteś teraz tutaj? Co? Zawiodłaś? Ha ha ha! Tak, zawiodłaś! Nie podołałaś swoim obowiązkom i Cię wyrzucili! - być może i riposta ta była celna, ale łotrzyk zbyt długo z nią zwlekał, co utwierdziło przemienioną w fakcie, że dość akuratnie i zarazem boleśnie trafiła z tym faktem. To, oraz żartobliwy ton jego wypowiedzi, nie objął wesołością oczu mężczyzny.
Jednak najbardziej dotkliwą karą dla dziewki był nie sarkazm, nie ból, ale to, że jej Pan przestał ją karmić. Zapach jedzenia nadal jeszcze doprowadzał jej żołądek do bolesnych skurczów, a te parę spożytych kąsków nijak nie było w stanie zaspokoić jej delikatnego brzuszka. Nie pomagała jej też świadomość, że Rook skołował żarełko naprawdę bardzo pyszne i aromatyczne. Przez chwilę drażnił ją więc w ten sposób, by zaraz po tych katuszach wydobyć z przyniesionego wcześniej pakunku, kawał smakowicie wyglądającego, wypieczonego na złocisto skrzydełka z kurczaka. Przesunął nim dziewczynie wprost przed nosem, lecz zabrał nim zdarzyła zatopić na nim – tudzież na jego ręce – swych drobnych, ale jakże ostrych ząbków, następnie samemu odrywając ustami najlepszą jego część. No nie! Tego było już za wiele! Podlec postanowił podrażnić ją w ten sposób nie raz, ale dwa razy! Bo zrobił zdecydowanie jej na złość! Nawet nie zaczął gryźć mięsa, a soczysta, tłuściutka skórka wyzywająco wystawała spomiędzy jego ust, jakby kusząc ją do próby odebrania "swej własności”.
- Ale ty przecież wiesz, że w żadnej kwestii nie masz nic do gadania, więc o co Ci chodzi? - zapytał niewyraźnie, jako że pomiędzy wargami nadal trzymał znakomite trofeum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 12, 2015 9:31 pm

Szafir ani przez chwilę nie spodziewała się kary, jaką dostała. Na klapsa zareagowała pełnym bólu i urazy piśnięciem. Nie miała jednak czasu, by odpowiednio się nad sobą poużalać, bo zaraz została brutalnie chwycona za kark. Nie próbowała się wyrywać, a zaczęła tylko z cicha pomiaukiwać żałośnie. Tak się kotów nie traktuje!
Chociaż łotrzyk chwilę później powrócił do łagodnego głaskania po plecach, dziewczyna nie zaczęła znów mruczeć. Ani myślała być już taka milutka, co to, to nie! Na przychylność Kota Czarownicy trzeba było zasłużyć, a ten człowiek miał zdecydowanie za mało zasług na koncie.
- Sama odeszłam, jak już musisz wiedzieć! Miałam dość rozkazów i wsi. - Prychnęła gniewnie, wbijając lekko paznokcie w udo swojego "pana". Dopiero po chwili zaczęła zastanawiać się, dlaczego złodziej zareagował aż tak impulsywnie za nazwanie go sprzedajnym. A może dachowcem? Kotka nie mogła skupić się na tym problemie dostatecznie długo, by wysnuć logiczne wnioski. Bardziej zaprzątnął jej płową główkę fakt, że przestała być karmiona. Co więcej, mężczyzna sam zaczął się obżerać, podrażniwszy tylko jej węch! A przecież w karczmie zjadł całkiem sporo, a jej nie dał nic!
Tego było dla Szafir za wiele. Nie bez powodu wieśniacy na jej widok spluwali, by odpędzić zły urok, a nawet niejeden pies podwórzowy schodził jej z drogi. Była Kotem Czarownicy, do cholery! I takiego traktowania znosić nie zamierzała.
Drobna blondyneczka spięła się gwałtownie, opierając dłonie o ławkę. Wygięła plecy w imponujący łuk i zasyczała, dając upust swojej złości. To było właściwie jedyne ostrzeżenie, zanim dała piękny dowód swojej zwierzęcej natury. W jednej chwili poderwała się w górę, prezentując iście kocią zwinność i szybkość. Sięgnęła zębami do kąska wystającego z ust złodzieja. Gdy już trzymała mięso w szczękach, miauknęła nisko, gardłowo, po czym szarpnęła mocno głową. Wyrwany kawałek przełknęła niemal bez gryzienia, jednocześnie zmieniając pozycję. Udało jej się jakoś tak odwinąć, że usiadła okrakiem na kolanach swojego właściciela, patrząc mu w oczy. Jej własne ślepia błyszczały wściekle, odbijając każdą odrobinę światła.
- Nie zapędzasz się za bardzo, Ptaszyno? Mam Cię potraktować jak każdego gawrona, co po grządkach łaził i przetrącić Ci kark? - Szafir niemal wywarczała bez głębszego namysłu, jedną ręką siegając do szyi złodzieja dla lepszego efektu. Mimo całej złości i agresji wyglądała przy tym na cholernie zadowoloną z siebie. Aż biła od niej duma i pycha, typowe dla kota, który doskonale wie, że zrobił coś złego i nie tylko byłby zdolny to powtórzyć, ale wręcz oczekiwał na pochwałę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Czw Sie 13, 2015 8:11 pm

W życiu Gawrona była taki jeden, jedyny moment, w którym ów nieprzyjemny rzezimieszek był święcie przekonany, iż doskonale wie czego spodziewać się może po niepozornie wyglądającej blondyneczce. A choć znał ją naprawdę krótko, bo ledwie jeden i to na dodatek niecały dzień, był wręcz pewien, że rozumie polimorfkę już na wylot, więc ona sama nie jest go absolutnie niczym zaskoczyć. A jednak... zaskoczyła! Choć jak się miało później w bliskiej przyszłości, zrobiła to jak najbardziej a contrario i na korzyść swego Pana. Nie uprzedzając jednak zbytnio faktów - Rook doskonale zdawał sobie sprawę, że w ten prosty sposób zeźli swą kotkę. Dlaczego? Tego już najpewniej wyjaśnić by nie umiał, lecz jakimś nadprogramowym zmysłem wyczuł, że to nie ostre słowa, nie solidne klapsy,  ale właśnie odebranie papu od ust najbardziej rozsierdzi Szafir, która da temu wyraz tuż potem. Spodziewał się więc wystrzelonej z ogromną prędkością i w kierunku jego zakazanej mordy, zgrabnej rączki dziewczęcia, tudzież ogromnego bólu, który sprawi że dobrowolnie odda jej wszystkie dobra i na koniec jeszcze służalczo uklęknie przed przemienioną. Ba! Nawet zabezpieczył się przed taki obrotem sprawy, dokładnie skrywając swe jakże cenne, rodowe klejnoty pomiędzy własnymi udami. Taki był spięty, zaradny i gotowy na to, co ma zaraz nastąpić, zarozumiale sądząc że pozjadał wszelkie rozumy, że w pierwszej chwili nie przyuważył magicznego ruchu dziewczyny. Gdy zaś wreszcie jego zmysł wzroku zdołał zarejestrować piękno, płynące wprost z przemieszczającej się uwodzicielsko zielarki, było już dlań naprawdę za późno.
Co prawda jego malutki, słodki pupil posiadał dość nietypowe dla zwykłych ludzi „zdolności” - bowiem jak inaczej nazwać umiejętność przemieniania się w uroczego, perłowo białego kociaka? - lecz  mimo to nadal wierzył, że jej cielesna powłoka nie różni się zbytnio od ciała przeciętnej kobiety. Nawet jego ręce, którymi wszak przecież zdołał już doskonale poznać, zbadać i nawet naznaczyć ciałko blondyneczki, starały się uświadczyć go w przekonaniu, że tak właśnie było, gdzieś na bok spychając te wszystkie, niedalekie wspomnienia jej nietypowych, wręcz zwierzęcych póz. Teraz jednak w całej krasie mógł uświadczyć, jak bardzo zwinna i giętka jest ta dziewka, delektując z zatrwożeniem już samym łukim, w jaki wygięło się jej ponętne ciało. Niepokój złodzieja tylko na chwilę dał sobie znać wraz z groźnym sykiem jego nowej towarzyszki, lecz ten chwilę potem całkiem już stracił dla niej głowę. Z przyjemnością i błogim uśmiechem przyglądał się jej artystycznym wręcz akrobacjom, podczas których Szafir bez trudu i z sensualną gracją potrafiła podnieść, się, przekręcić w taki sposób, że Gawronowi aż dech zaparło w piersiach, a jego wzrok tylko głupio podążał za nią. To jednak moment, w którym kobieta intymnie przekroczyła jego oba uda i z impetem opadła na nie zaborczo -z minimalnym opóźnieniem pociągając za sobą obie jakże kształtne, choć niewielkie piersi, które lubieżnie zafalowały podczas tego ruchu, pociągając za sobą oczy człeka – wykorzystując moment zaskoczenia i z łatwością zdobywając solidny kawałek smakołyku, którego Pan jej przecie odmówił. Nie miało to jednak zbyt wielkiego znaczenia, bowiem chwile potem szczęka łotrzyka rozwarła się z wrażenia, a on sam zaś chyba zbaraniał na chwilę. Rozkojarzony, skierowany na stwardniałe z winy zimna – a może nie tylko? - sutki wzrok, a także bezwstydna mimika twarzy, nad którą nawet nie potrafił zapanować, z łatwością wysysały ze zmiennokształtnej wszelkie odwagę i animusz, choć zielarka i tak była zdolna do pochwycenia swego nowego właściciela za kark i posłania mu prosto w twarz groźby. To właśnie ów rezolutny ucisk  przywołał  do porządku w dupę uprzejmego dżentelmena, zmuszając go do zebrania się w sobie. Podniósł więc wzrok na wysokość oczu  dziewczyny i odpowiedział stalowym, choć nadal rozbawionym, wrednym wręcz spojrzeniem.
- Ojej... I znowu cię ubrudziłem... I chyba powinienem cię tera wyczyścić, nie? – odpowiedział jej drwiąco na groźbę, odkąd  tłuściutki kawałek skóry, który jeszcze do niedawna wyzywająco zwisał mu z warg,  zupełnym tylko przypadkiem upadł na jej piersi, by zaraz potem skryć się w jej dekolcie. Nie minęła chwila, jak zaczął ześlizgiwać się w dół, tłuszczem znacząc jej rozkoszną skórę.
I już wydawało się, że człek znowu rzuci się na nią z zaiste zbereźnymi myślami, a może i nawet w końcu zrobi jej trwałą krzywdę – tak bowiem sugerowała lubieżna mina złodzieja, którą Szafir kilkukrotnie już widziała i zawsze zaraz potem bardzo żałowała, że nie jest w stanie uciec przed swym oprawcą.- ale nie! Rook, owszem, objął ją zaborczo w pasie lecz tylko po to, żeby przyciągnąć do siebie Zanim się spostrzegła, człowiek już tulił ją mocno, z uczuciem głaszcząc przy tym skryte za kurtyną jasnych włosów plecy.
- He he... Wiesz..? Powinienem Ci teraz podziękować za wspaniały spektakl, bo naprawdę był on niesamowity! Ty zaś byłaś wręcz zjawiskowa! Takich ruchów nie widziałem na ulicznych przedstawieniach, a ci ludzie przecież z tego żyją i naprawdę znają się na rzeczy. Brawo, brawo! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Zwłaszcza... że jesteś teraz tylko moja i mam prawo być z ciebie zadowolony! A teraz... Co zrobisz? Zabijesz mnie? - szeptał jadowicie wprost do jej ucha, dając kobiecie pozorny wybór, Gawron wiedział że jego ofiara popadnie w konsternacje i niepewność. To zaś odbierze jej resztki brawury.
Był na tyle okrutny, że nie dał jej zastanowić się nad tym choćby trochę, a jego dłonie z wyczuciem zaczęły błądzić po ciele Szafir. Był przy tym jednak niezwykle delikatny, wręcz czule traktując każdy, najmniejszy nawet fragment jej skóry. Z początku nadal tylko gładził jej plecy, czasami też pocierając je w taki sposób, jakby starał się rozgrzać swą partnerkę lecz ręce mężczyzny coraz pewniej i śmielej sobie poczynały . A mimo iż człek zmusił ją do objęcia własnej szyi obiema rękami, a także oparcia brody na jego nagim ramieniu, nadal mógł relaksacyjne uciskać linię jej kręgosłupa - fragment za fragmentem. Tym samym w prosty sposób kierował jej seksownym ciałkiem, zmuszając niepokorną kocicę do przyjmowania kolejnych krzywizn. Z przyjemnością - której towarzyszyły wyczuwalne gołą dłonią dreszcze, odkrył, że podczas tego zabiegu dziewczę bezwolnie ociera się o jego tors. W ramach rekompensaty obdarzył ją więc kolejnymi, następującymi po sobie pieszczotami, wykorzystując w tym celu nie tylko własne usta, ale i język. Z samego początku dobrał się do jej kształtnego uszka, przez chwilę skubiąc je i pociągając. Raz nawet delikatnie zacisnął na nim zęby, by zaraz potem podle wsunąć języczek prostu w głąb obranego celu i drażniąc tym niesamowicie dziewczę porywczymi ruchami. Na sam koniec jeszcze końcówką przesunął wzdłuż linii brzegowej, znacząc ją wąską stróżką cieczy. Może i zwykle był szują, ale w zamian za to zaraz po tym płynnie dobrał się do jej wdzięcznej szyi, zaborczo całując ją ją cal po calu do momentu, aż doszedł do pozostawionej przez siebie malinki. Po niej bowiem zaczął zaczepnie przesuwać swym zmysłem smaku i wyraźnie sprawiało mu to zbyt wiele radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Czw Sie 13, 2015 9:43 pm

Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, Szafir powinna przewidzieć, że jej działania nie przyniosą zamierzonego efektu. W końcu była tylko uczennicą znachorki ze wsi, przyzwyczajoną do pewnego posłuchu i tego, że nikt nie ośmieliłby się próbować stosować wobec niej żadnych sztuczek. Nigdy nie było wiadomo, kiedy starsza czarownica odmówi pomocy z tylko sobie znanych powodów i jedynym ratunkiem okazywała się zmiennokształtna. Dlatego też swobodnie brała udział w bójkach w karczmie, a czasem nawet sama je wszczynała. Wieśniacy byli w takich przypadkach szalenie ostrożni, uważając by przypadkiem nie trafić drobnej blondyneczki.
Gawron był za to rzezimieszkiem z wielkiego, jak dla niej, miasta. Parę razy udowodnił już, jak zręcznie posługiwał się nożami i z jaką łatwością mógł podnieść swoją nową własność. Gdyby tylko tego zapragnął, najpewniej mógłby nie tylko zrzucić ją na ziemię, ale nawet pozbawić przytomności jednym uderzeniem. Tak samo, jak mógł uniemożliwić jej powrót na miejsce obok niego, co też uczynił. Być może było coś w głosie złodzieja, gdy szeptał jej do ucha, a może w jego postawie, czy też wzroku, jakim uraczył kotkę chwilę wcześniej... przyczyna była mało ważna. Istotniejsze było to, że zmiennokształtna zesztywniała lekko i przełknęła głośno ślinę, przeczuwając kłopoty. A zaraz potem przez całą długość jej grzbietu przebiegł pojedynczy dreszcz.
Nagle zielarka zdała sobie sprawę, jak blisko łotrzyka się znalazła. Jak cholernie blisko. Bez problemu mogła poczuć na skórze ciepło jego ciała, mimo temperatury panującej nawet nocą w pobliżu basenu. Na dodatek uciskanie różnych fragmentów jej kręgosłupa wymuszało na Szafir delikatne wyginanie grzbietu, to mocniej, to słabiej, przez co zwyczajnie ocierała się piersią o tors mężczyzny. Wystarczyło, że nacisnął odrobinę niżej, aby przymusić dziewczynę nawet do lekkiego ruchu biodrami.
Drażnienie ucha niezbyt przypadło jej do gustu. Koniec końców była kotem, miała więc delikatne uszka i umieszczanie w nich czegokolwiek, czy chociażby leciutkie dmuchnięcie odczuwała bardzo wyraźnie. Nieszczególnie mogła jednak się odsunąć. Gawron zwyczajnie trzymał ją za mocno, choć na szczęście nie sprawiał jej przy tym bólu. Dlatego skrzywiła się tylko i mruknęła coś pod nosem z niezadowoleniem. Pocałunki na szyi były już trochę inną bajką. W swojej naiwności blondyneczka zaczęła podejrzewać nawet, że rzeczywiście złodziej dodał czegoś do śmietanki. A nawet, że odczuwała powoli działanie owego specyfiku. Tak przynajmniej usprawiedliwiała przed samą sobą to, że odchyliła głowę w bok i troszkę w tył, ułatwiając łajdakowi dostęp.
- Nie pozwalaj sobie! - Szepnęła, w zamierzeniu chcąc zabrzmieć stanowczo. Efekt został odrobinkę popsuty przez to, że nieświadomie objęła swojego "pana" mocniej rękami i oblizała górną wargę. Ale tylko odrobinkę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Czw Sie 13, 2015 10:37 pm

Jak można było jednak łatwo przewidzieć, mężczyzna bynajmniej, nie zamierzał poprzestać na jej  niemrawy rozkaz. Któż jednak zaprzestałby pieszczenia ta tak kusicielskiego i powabnego ciałka, przy jednoczesnym otrzymywaniu tak intensywnych bodźców. Cóż, na pewno nie Rook, który właśnie w tejże chwili i ze zwycięską miną zasypywał skórę na szyi i karku dziewczęcia, dłońmi wyczuwając drobne, przebiegające przez jej postać dreszcze. Ruchy jej lędźwi z łatwością zapaliły jego ciało ogromnym pożądaniem, wprawiając serce człeka w potężny łomot i wyraźnie przyspieszając jego oddech i choć pokusa była bardzo wielka, wciąż jeszcze udawało mu się panować nad sobą na tyle, żeby zaspokoić swe żądze. Wielce ułatwiła mu to sama Szafir, w pewnej chwili przytulając się do niego tak mocno, jak i czule, zupełnym przypadkiem też napierając na biednego, nieśmiałego chłopca swymi piersiami. W tym momencie bowiem zgłupiał na chwilę, pozwalając swemu sercu na chwilę słabości. Wtedy to po raz pierwszy narodziło się w nim nieco głębsze uczucie, nie, silna emocja do kotki, którą Gawron chętnie otoczyłby czułością. Czy jednak umiałby to zrobić? Nie do tego był przecie stworzony, a przez całe życie raczej ukrywał swe prawdziwe uczucia i pragnienia.
- Nie pozwalaj, co? Hymm, czyż nie słyszałem tego ostatni raz tuż przed tym, jak twoje buty wylądowały w basenie? Instrukcje były chyba niejasne – wymruczał do swej partnerki nieco poniżej jej ucha, w tym celu na chwilę tylko przerywając pieszczotę. W tym samym czasie jednak jego ręce nadal z wdziękiem przesuwały się po tali dziewczyny, wreszcie zezwalając jej na nieco spokojniejsze usadowienie się na kolanach swego Pana.
- Hej... Twoje sutki strasznie stwardniały. Czuję to nawet teraz... - poinformował ją wrednie, doskonale zdając sobie bowiem sprawę z faktu, jak bardzo ta informacja  onieśmieli niedoświadczoną kobietę.
- Mogę je zobaczyć? Nie daj się prosić, Kociaku...– wyszeptał, po tych słowach przejeżdżając językiem wskroś całej jej szyi. W tym samym momencie jego dłonie spoczęły pewnie na ramionach przemienionej i stanowczym ruchem zmusiły ją do odsunięcia odeń na parę cali. Gdy zaś się stało, w pierwszej chwili nie spojrzał na jej cudne piersi, ale właśnie wprost w zjawiskowe, posiadające nietypowy kolor i blask, oczy. Wszak jakby nie było, poprosił ją o zgodę, więc najwidoczniej miał też zamiar liczyć się z odpowiedzią. Czyż jednak...? Nie, niemożliwe! Nawet on w swej naiwności by w to nie uwierzył, ale czy czasem nie... Czy Szafir mu cichutko nie przytaknęła? Czy nie zastrzegła, że może to zrobić, ale tylko trochę?
- Naprawdę nie masz się czego wstydzić. Są naprawdę piękne. Tak samo, jak Ty. Zrelaksuj się więc. Odpręż – przemawiał do niej uspokajająco, wyczuwając jej naturalną niechęć. Jego ręce równie spokojnie głaskały ją, po chwili jednak wędrując ku biustowi Szafir, bezwstydnie nakrywając obie jej piersi swoimi dłońmi. Nie robił jej tego pierwszy raz, ale nigdy nie starał się być dla polimorfki tak czuły, jak w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pią Sie 14, 2015 2:44 pm

Jak łatwo można było przewidzieć, blondyneczka speszyła się nielicho w reakcji na komentarz dotyczący jej obecnego stanu. Zamrugała gwałtownie powiekami, zaskoczona. Jednocześnie poczuła, jak na jej policzki wstąpił silny rumieniec, który szybko sięgnął szyi a nawet dekoltu. Pytanie o pozwolenie było chyba jeszcze bardziej niespodziewane i Szafir aż mruknęła po kociemu, nie wiedząc, co powiedzieć. Kiwnęła nawet nieśmiało głową, oszołomiona całokształtem wydarzeń, które spotkały ją od przybycia do miasta. Ale gdy łotrzyk odsunął ją od siebie, spięła się wyraźnie. Aż za dobrze pamiętała ból, jaki mężczyzna sprawił jej ostatnim razem, gdy postanowił brutalnie "pobawić się" jej piersiami. Więc nie spodziewała się tym razem łagodniejszego traktowania. Pozwoliła sobie nawet lekko wyszczerzyć zęby, poczuwszy przesuwające się dłonie. Gawron był jednak nietypowo jak na siebie delikatny, choć zielarka i tak nie była w stanie zaufać mu w pełni, mimo uspokajającego tonu.
- Nie zrobisz mi krzywdy, prawda? Obiecałeś się mną zaopiekować... Panie. - Sama nie wiedziała, dlaczego pozwoliła sobie zadać to pytanie na głos, pokazując niedawnemu oprawcy swoje lęki. Patrzyła przy tym w oczy złodzieja, spodziewając się zobaczyć w nich zapowiedź kolejnych kłopotów. Starała się rozluźnić. Naprawdę próbowała. Ale człowiek mógł poczuć, jak zaciskała palce jednej dłloni na jego karku, drugiej zaś pozwoliła zsunąć z jego barku na pas. Chociaż całą postawą pokazywała, jak niepewnie się czuła, nie protstowała póki co, ani nie usiłowała się odsunąć.
- Proszę. Obiecuję, że będę grzeczna. Zwykle. - Kotka nie mogła powstrzymać się od dodania ostatniego fragmentu, a jej usta wygięły się nawet w nieśmiałym, rozbawionym uśmiechu. Zaraz potem pozwoliła sobie na odrobinę więcej bezczelności i usadowiła się wygodniej na kolanach łotra. Odchyliła się nawet w tył, chwytając się mocniej mężczyzny, i przerzuciła po kolei obie stopy na drugą stronę ławeczki, aby nie musieć opierać swojego ciężaru na kolanach, które jak dotąd spoczywały na drewnie. - Nie no, nie zmuszę się! Nie dam rady powiedzieć, że jestem kotem Gawrona! Toż to brzmi jak kiepski żart!
Szafir zaśmiała się otwarcie, potrząsając lekko głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Sie 15, 2015 9:50 pm

- Och... A więc aż tak bardzo Cię to bawi?! Wrr... Jeszcze zobaczymy! - warknął złowrogo wprost do ucha dziewczęcia i choć w głosie Gawrona więcej było teatralności, niż na prezentowanym w tym samym czasie, ulicznym przedstawieniu, opowiadającym o grzesznej miłości niewolnicy do swego wszechpotężnego pana, jego mimika nadal budziła niepokój w niepewnej dalszego losu, niewinnej kobiecie. Wtedy też, jakby na niemy rozkaz i w odpowiedzi na jej prowokacje, dłonie mężczyzny zaczęły zaborczo zaciskać się na kształtnych piersiach dziewczęcia, mimo wszystko delikatnie pieszcząc jej nagą skórę i grzeszne ciało. Rook tym razem uszedł za zaprawdę delikatnego jegomościa, z pełną powagą i subtelnie pieszcząc biust Szafir, zanim ta zdarzyłaby choć trochę sprzeciwić się niecnym zamiarom swego właściciela. Jego palce co prawda śmiało masowały jej ciało, lecz robiły to w doprawdy delikatnym stylu, zważając na to, by nie uczynić swej kochance krzywdy. Każdy ruch jego dłoni był jednak zachłanny i w pełni wyrażał pożądanie, jakim złodziejaszek darzył swą brankę w owej chwili. Patrząc jej prosto w oczy, nacisnął jeszcze mocniej, biorąc sobie jej sutki pomiędzy palec wskazujący i kciuk, oraz intensywnie napastując na granicy pieszczoty z podłością.
- W sumie.. Gówno mnie obchodzi, co o mnie sądzisz. Wystarczy ci wiedza, że pracujesz teraz... Nie! Że należysz teraz do naprawdę wpływowego złodzieja! Nic więcej nie powinno cię obchodzić, prawda?! - pytanie to zadał zmiennokształtnej tuż przed tym, jak jego usta z apetytem pojęły lewą pierś przemienionej, ssąc ją przy tym bezczelniej i masując ją z taką samą intensywnością, z jaką zabawił przy drugą przy użyciu dłoni. Zaraz potem jednak ręce mężczyzny żarłocznie przeniosły się na pośladki biedaczki, zaciskając na nich mocno paluchów, zmusiły dziewczę do seksualnych wręcz ruchów lędźwiami. To zaś jeszcze bardziej nakręciło łajdaka, którego gorący oddech owiewał szyję i kark polimorfki.
- Wiem że będziesz grzeczna i że robisz to tylko dla mnie – wymruczał wprost do jej ucha, chwilę potem traktując je soczystym chlaśnięciem języka, zaraz potem przenosząc swe usta w sam środek dekoltu zielarki i znacząc ją w owym miejsc znaczącym zassaniem skóry.
- Musisz się jednak bardziej postarać... Ja jestem bardzo wymagający... - dodał po chwili, a jego obie dłonie w tym czasie z uczuciem naciskały na oba sutki dziewki, tym samym pozbawiając jej zarówno sił, jak i zahamowań.
- A teraz... Powiedz to! Nazwij mnie swoim panem! Wiem, że chcesz to zrobić. Czuję to! Twoje ciało zdradza twoje myśli – jego wężowy język wciąż odbierał pewność siebie kotki, a zaraz po nim następowały kolejne, jakże sprośnie pieszczoty. Łajdak nie bał się wykorzystać do własnych celów tak swych dłoni, jak i ust, oraz języka, którymi dojmująco i pewnie znaczył każdy cal ciała wybuchowej blondyneczki, starając się przy tym udobruchać ją prężnymi ruchami aparatu mowy. Nie odnajdując żadnego oporu, jego dłonie pewnie przesunęły się ku wnętrzu ud dziewczęcia, obdarzając je zaprawdę intensywnym masażem. Zaraz potem sięgnęły jeszcze dalej, poniżająco i lubieżnie dotykając jej łona...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pon Sie 17, 2015 9:00 pm

Szafir dość szybko przestała się śmiać, słysząc groźbę Gawrona. Na jej ustach pozostał jednak drobny uśmieszek dzięki niezbyt poważnemu tonowi owej wypowiedzi. Choć i tak postanowiła zastanowić się w przyszłości przynajmniej dwukrotnie, gdyby znów naszła ją ochota na podśmiewanie się ze swojego nowego właściciela, a to za sprawą wyrazu jego twarzy. Przez cały czas patrzyła w oczy mężczyzny, początkowo niepewna, jak powinna reagować na jego pieszczoty. Już po chwili doszła jednak do wniosku, że podobał jej się taki delikatny dotyk i zaczęła mruczeć cichutko przy każdym uciśnięciu. Na prawie bolesne zaciśnięcie palców na jej piersi wyprostowała gwałtownie plecy i pozwoliła sobie nawet błysnąć ostrzegawczo drobnymi ząbkami.
- Jeśli jest choć w połowie tak wpływowy, jak twierdzi, może nie trafiłam aż tak źle... - Pomyślała tuż przed tym, jak sapnęła z zaskoczenia, poczuwszy usta złodziejaszka na delikatnej skórze biustu. Jakoś nie sądziła, aby musiała koniecznie odpowiadać na jego pytanie, więc zamiast tego skupiła się na nowych doznaniach. Przesunęła nawet dłoń karku łotrzyka na jego głowę i wsunęła palce we włosy, znów zaczynając mruczeć po kociemu. Nie broniła się też przed wymuszanamy na niej ruchami bioder. Całą winę za swoje zachowanie zrzucała, oczywiście, na rzekomy afrodyzjak. W końcu ona sama była bardzo grzeczną, dobrze ułożoną dziewczyną.
Gwałtowniej zareagowała dopiero poczuwszy palce dotykające jej łona. Bez namysłu chwyciła obie dłonie Gawrona, chąc odruchowo go powstrzymać. Spojrzała nawet na niego z lekkim przestrachem. Zaraz potem jakiś cichy głosik w jej głowie rzucił krótkie " właściwie, czemu nie?". W końcu nie była już na podwórzu czarownicy i nie musiała się jej obawiać. Powoli rozluźniła uchwyt, po czym jedną rękę położyła na biodrze mężczyzny. Drugą przesunęła przez jego brzuch i klatkę piersiową, aż do karku. Trochę niepewnie nachyliła się do jego ucha i odetchnęła głęboko.
- Należę do ciebie. Jesteś moim panem. - Wyszeptała z nutką nieśmiałości. Następnie przesunęła usta odrobinę niżej i przesunęła szorstkim językiem po szyi rzezimieszka, zanim złożyła na niej ostrożny pocałunek. Kolejny był już trochę śmielszy, a po trzecim mruknęła już zdecydowanie pewniej. - Jestem twoja, Panie. O ile będziesz mnie dobrze karmić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pon Sie 17, 2015 11:18 pm

Zetknięcie ostrego – tak w przenośni, jak w znaczeniu stricte dosłownym – języka kotki ze skórą na jego szyi, wywołało w mężczyźnie doprawdy niezwykłą, chemiczno-fizyczną reakcję. Zarówno ręce, jak i tors pokryły się wyraźną gęsią skórą, stawiając na baczność praktycznie każdy włos na jego ciele, a wzdłuż jego kręgosłupa przebiegł elektryzujący ładunek przyjemności. Efekt był tym dotkliwszy, że złodziejaszek kompletnie nie spodziewał się aż takiej poufałości i uległości po swym jakże słodziutkim zwierzątku - czy też może raczej nowej zabaweczce? Przez sekundę nawet rozważał możliwość, że być może dziewka wcale taka niedoświadczona nie jest, lecz gryzło się to cholernie z jej wcześniejszym, cnotliwym zachowaniem.
I pomyśleć, że jeszcze chwilę temu oboje poważnie i z niezwykłą uwagą wpatrywali się w siebie, a za ich oczami kryło się potworne napięcie. A choć oczy łotrzyka zdawały się być w tym starciu bardziej powszednie, miałkie i wręcz nudne, to właśnie dziewczęciu przyszło w poddenerwowaniu powstrzymać go... przekonać, żeby się wstrzymał. Jej drobne rączki kurczowo zaciskały się na sporej dłoni człeka i tym samym nie pozwalając mu poruszyć nią choćby o szerokość włosa. A choć Szafir nie była nawet tego świadoma, w tym czasie dość dotkliwie odrapała mu jej wierzch. Rook miał przez chwilę miał taki moment zawahania, podczas którego zwyczajnie chciał zignorować niemy protest zielarki i nawet dobitnie pokazać, jak niewiele znaczy jej zdanie w zestawieniu z jego postanowieniem. Ta mroczna myśl wypadła z jego pokręconego łba tak samo szybko, jak w nim zagościła, jako że jej – głowy i kocicy – właściciel rezolutnie stwierdził, że może nie okazać się to zbyt opłacalne w przyszłości – no bo przecież nie poświęciłby się tak bardzo z dobroci, czy miękkości serca. On go nie miał. Posłałby własnego brata na szafot.
Nagroda za wstrzemięźliwość tak bardzo jednak przewyższyła nawet najśmielsze jego oczekiwania, bowiem po wspomnianej wcześniej pieszczocie, pojawił się jakże niewinny i okropne niepewny pocałunek, któremu wtórował już o wiele przyjemniejszy. Acz to właśnie ostatni sprawił, że pokrywające jego skórę ciarki, przemieniły się leciutkie i pobrzmiewające zdumieniem westchnięcie zachwytu. Łajdak nie byłby jednak sobą, gdyby w pełni nie wykorzystał nadanej jego ręce na nowo karcie swobód, z przejęciem przesuwając koniuszkami palców po bieliźnie polimorfki. Tym razem nie zamierzał się jednak tak bardzo spieszyć, chcąc pozwolić swej kochance w pełni oswoić się z dotykiem jego dłoni i dlatego też tonował każdy swój ruch. A choć jego męskość dawno już nabrzmiała z ekscytacji, człowiek ten nadal jeszcze panował nad utraceniem dla Szafir głowy i zmysłów. I tylko gdzieś tam, w pomiędzy uszami kołatało mu hasło – właściwie obietnica – wyszeptane mu prost do ucha..
Jednak na wzmiankę o jedzeniu nie mógł się już powstrzymać i zarechotał wrednie, wolną dłonią poklepując swą brankę pieszczotliwie po główce. Nadal się śmiejąc, schował twarz w jej dekolcie, spodziewając się gradu ciosów na poranioną twarz. Gdy jednak nie stało się nic aż tak poważnego, lekko zawiedziony wysunął gębę, drażniąc przy tym delikatne piersi kobiety prawie dwudniowym, ostrym zarostem.
- Wiesz... Gdyby wszyscy mieli takie podejście jak ty, najpewniej teraz miałbym własną armię... Ale na cholerę mi ona, skoro mogę mieć ciebie? - zapytał wesoło, z zalotnym uśmiechem, który jednak utracił głębię uroku z winy świeżych szram.
- Ale spokojna twoja rozczochrania. Jedzenia będzie dużo i to dobrego, a pracy za to mało i sporadycznie. Tylko wtedy, gdy nam się będzie to opłacało. Zresztą spójrz na mnie! Chyba widać, że lubię wygodne życie. - jakoś głupio czuł się z tym, że przekupuje ją... jadłem i leniwymi popołudniami, toteż zamiast od razu przejść do głównego dania – którym niewątpliwie była sama blondyneczka – przyciągnął ją do siebie i skradł jej wargi swoimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   

Powrót do góry Go down
 

Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Basen i leżaki
» Reed ze Strażnicy nad Szarą Wodą
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Łaznie-