IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Sie 19, 2015 9:59 pm

Poczuwszy delikatne ruchy palców złodzieja, zmiennokształtna w pierwszym odruchu strzeliła oczami na boki, szukając możliwej drogi ucieczki. Sama nie wiedziała, dlaczego. Najpewniej swoje robiły wbite jej do głowy zakazy i nakazy poprzedniej właścicielki. Na jej zachowanie wpłynął też trochę zwyczajny strach przed nieznanym. Była w obcym miejscu z właściwie obcym człowiekiem, poznając obce jej doznania. Nie, żeby nie miała pojęcia, co się działo! Teorię znała dość dobrze. Była w końcu ze wsi, a tam nikt nie musiał zadawać pytania "skąd się biorą dzieci?" już od maleńkości. Choćby dlatego, że nie ukrywano przed bachorami, po co prowadziło się kozę do capa, czy krowę do byka. Szafir dodatkowo asystowała lokalnej czarownicy i zielarce. Miała więc okazję naoglądać się większej ilości porodów, niż by tego chciała. Podczas żniw, gdy co roku pojawiali się najemni parobkowie, dziewczyna miała absolutny zakaz chodzenia w ludzkiej postaci poza podwórkiem. Chyba, że zaszła wyjątkowo nagła potrzeba, ale i wtedy przemieniała się dopiero w domu, który miała odwiedzić. Jej Pani rozsądnie uważała, że nikt obcy nie musiał wiedzieć o nietypowej naturze jej zwierzątka. Jeszcze jako smarkacz natknęła się w zwierzęcej formie na córkę jednego z bogatszych gospodarzy zabawiającą się w najlepsze z najętym na żniwa chłopaczyskiem. Dziewucha dojrzała wiedźmiego sierściucha i wrzasnęła na tyle głośno, że Szafir uciekła. Ale następnego dnia "cnotliwa" pannica już o świcie czekała w obejściu znachorki, wręczyła kotu miseczkę świeżutkiej śmietanki oraz kolorową chustę. Przebąkiwała przy tym, aby "tatko się tylko nie dowiedział". Wtedy we łbie zmiennokształtnej narodziła się wprost genialna idea. Zawsze, gdy tylko we wsi pojawiali się najemni parobkowie, biała kotka zaczynała kręcić się po wszelkich możliwych zakamarkach, aby tylko zdybać jakieś panny na wydaniu, czy nawet młode żoneczki w objęciach obcych mężczyzn. Bardzo dbała, aby zostać zauważoną przez kobietę, która z łatwością rozpoznawała białą bestyjkę. A potem polimorfka znajdowała na progu drobne podarki, które miały zapewniać jej milczenie. Z resztą nie zawsze skutkowały. Jeśli dziewczyna uznała łapówkę za zbyt ubogą w porównaniu do możliwości "obdarowującej", natychmiast truchtała z podniesionym wysoko ogonem do właściwego gospodarstwa. Z czasem kocisko zrobiło się na tyle bezczelne, że siedziało cichutko i wlepiało zmrużone ślepia w baraszkującą parę, aż nie zostało zauważone i nie wprowadziło swojej "ofiary" w dostateczne zakłopotanie.
Ale sama Szafir nigdy nie miała okazji poznać takiego dotyku, jakim obdarzał ją Gawron.
Gdy została poklepana po głowie i wyśmiana, mruknęła z niezadowoleniem w jego szyję. Toż jedzenie było dla kota bardzo poważną sprawą, a on tak bardzo tego nie rozumiał! Może jeszcze nie uważał za niezbędne wielkiej, puchowej poduszki, na której mogłaby spać? Blondyneczka aż wyprostowała się, by spojrzeć na rzezimieszka zmrużonymi w dezaprobacie, błyszczącymi ślepiami. Nie miała jednak okazji, by wyjaśnić dokładniej Prawa i Obowiązki człowieka należącego do kota. Łotrzyk znalazł bowiem bardziej pasujące do chwili zajęcie dla jej ust. Z początku dziewczyna nie do końca wiedziała, co miała ze począć ze swoją skromną osobą w takiej sytuacji. Szybko postanowiła jednak zaryzykować i niepewnie odwzajemniła pocałunek. Zaraz potem odsunęła się odrobinę, przysłaniając oczy powiekami i rumieniąc się lekko.
- Nie za bardzo wiem, co mam robić... Znaczy wiem! Ale... ten... no! Erm... - Policzki zmiennokształtnej pokryły się intensywniejszym odcieniem czerwieni, gdy próbowała się nieskładnie tłumaczyć, zerkając na swojego właściciela. Po tej wypowiedzi czuła się zwyczajnie głupio i odruchowo zaczęła bawić się włosami złodziejaszka. Chcąc jakoś wybrnąć  niezręcznej dla niej sytuacji, nachyliła się i szybkim ruchem polizała mężczyznę po zdrowym policzku, od kącika ust aż po ucho. Następnie zawachała się na moment, zanim samym koniuszkiem języka przesunęła po jego dolnej wardze, jedną dłoń wciąż trzymając na jego czuprynie,  drugą masując niepewnie jego biodro i bok. Zamruczała z cicha, po kociemu, zanim pocałowała go delikatnie, na próbę. Nie była do końca pewna, jak jej Pan mógł zareagować na jej poczyniania. Pozwoliła sobie też zakołysać dość wyraźnie biodrami, chcąc usiąść wygodniej na jego kolanach. Zamiast tego sapnęła z zaskoczenia, wyczuwszy bez ostrzeżenia jego, cóż, entuzjazm. Jako, że była złośliwym zwierzątkiem, szybciutko w jej łebku wykiełkował może nie plan, ale pomysł na "psotę". Bez głębszego namysłu zaczęła się lekko wiercić na swoim siedzisku z miną wyrażającą skomplikowane procesy myślowe, które nie miały najmniejszego prawa zachodzić.
- Hm... Wybacz, Panie, ale coś nie mogę wygodnie usiąść... Chyba zesztywniałam troszkę... - Wymruczała, mrużąc złośliwie swoje błękitne, chwilami nieskalane myślą oczęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Sie 23, 2015 10:14 pm

Mężczyzna zaprawdę srogo i z głębią przekonania w duszy starał się nie roześmiać Szafir wprost w twarz, co najpewniej byłoby dobitną reakcją na wieść, o jej domniemanej niewinności i braku doświadczenia. Nie do końca mu się to jednak udało i choć oczy Rooka pozostały równie pewne i twarde, co chwilę wcześniej, to już lewy kącik drgnął znacząco... drwiąco. Dziewczę wbrew swemu onieśmieleniu, dostrzegło to jednak i w odpowiedzi smagnęło bezczelnie policzek zbereźnika ostrym językiem, począwszy właśnie od impertynenckiego zwężenia ust i aż po sam płatek ucha. Łotrzyk przyjął to ze względnym spokojem, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że jego słodka kotka jedynie stara się utrzymać w ryzach własny animusz, nim ten przepadnie bezpowrotnie w jego ramionach. To właśnie dlatego mógł chwilę potem owinąć swój własny język wokół przesuwającego się delikatnie po jego wardze narządu smaku kobiety. Tuż potem ich wargi złączyły się w kolejnym pocałunku, którego inicjatorką była o dziwo zmiennokształtna. Pomimo początkowej rezerwy, panna dość szybko pojęła podstawy owej sztuki. Złodziej co prawda, jak to zresztą miał w zwyczaju, postanowił jej w tym łaskawie pomóc i bezecnie wsunął język pomiędzy wargi nawet pomimo iż dziewczyna nieco się zapomniała i wręcz brutalnie przyciągnęła go do siebie za czuprynę.
Być może był to błąd, bowiem już chwilę potem polimorfka rozochociła okropnie, niekoniecznie jednak mając zamiar z nim współpracować. O wiele bardziej nęciło ją podroczyć się nieco – w jej oczach wręcz niewinnie – z jej własnym Panem, zapominając chyba, jak bardzo obusieczny miecz to był. Choć wydawało się to zupełnie niemożliwe, to poprzez ocieranie o łajdaka w tak frywolny sposób, nieświadomie rozpaliła w nim jeszcze większe pożądanie. Jego pokłady w człeku zdawały się być w chwili obecnej wręcz niezgłębione, a on zaś z ogromem niecierpliwości szykował się do spenetrowania ich poziom po poziomie.
- Nie martw się tak, Kociaku. Już za chwile będzie ci o niebo wygodniej. Zobaczysz, zaraz poczujesz się jak w raju – rzucił te słowa zaczepnie wprost w jej twarz i tego przemieniona się chyba nie spodziewała. Owszem, wiedziała że igra z ogniem – i to piekielnym - oraz, że jej zachowanie w pewnej chwili przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości, lecz raczej nie spodziewała się tak poważnej i pewnej siebie reakcji na to. Gniewu, złości i frustracji może i tak, ale nie czarciego uśmieszku i nieprzejednanego spojrzenia. Zaraz potem zbój bez skrupułów wykorzystał jej obecne położenie i z pewnością we wzroku położył dłoń na ramieniu dziewczyny. Nie przyciągnął jednak i przytulił do siebie Szafir w taki sposób, jakim posłużył się ledwie minutę wcześniej, lecz bezceremonialnie pociągnął ją na bok z takim impetem, że biedaczka prawie że nakryła się własnymi nogami.
Kłamał... Wcale nie było jej tak wygodnie i przyjemnie, jak mydlił jej oczy pustymi frazesami. Ławeczka, na której ułożył sobie blondyneczkę, nie tylko wciąż jeszcze była mokra – a przez to cholernie zimna – ale i nieprzyjemnie oślizgła, przez co kocica momentalnie miała ochotę skulić się w sobie i zwinąć w kłębek. Łajdak jednak za nic w świecie nie miał zamiaru jej na to pozwolić, podle wykorzystując niewielką przestrzeń i układając sobie na ramionach jakże zgrabne kostki dziewczyny. Doskonale pamiętał, jak ledwie kilkanaście minut wcześniej zsunął się z tego samego miejsca i to z wielkim hukiem, któremu na dodatek towarzyszyły wredne chichoty niedoszłej wtedy kochanki i tym razem nie miał zamiaru popełnić tego samego błędu, Stąd też właśnie wybrał taką, a nie inną pozycję.
- Lepiej zbytnio nie wierzgaj. Jak spierdolimy się stąd, gdy będę w środku, to raczej nie będzie to dla Ciebie zbyt przyjemne doświadczenie... - przestrzegł ją wraz z czającą się gdzieś w tonie jego głosu groźbą, a na jego ustach wykwitł zaiste makabryczny uśmiech. Zupełnie jakby łajdakowi taki obrót sprawy wcale nie przeszkadzał! Zaraz potem jednak uśmiechnął się do niej rozbrajająco i zawołał gromko.
- Kra! Kra! Wiedziałaś, że gawrony to naprawdę inteligentne ptaki? Potrafią wykorzystać proste narzędzia i nawet robią sobie nawzajem wredne żarty. Najlepsze jest jednak, to że... uczą się na własnych błędach - i po raz kolejny puścił do niej przysłowiowe oczko, po którym zielarka mogła spodziewać się już tylko najgorszego. I rzeczywiście! Rook, zagadując ją w ten sprytny sposób, bez trudu odnalazł bieliznę kotki Złodzieja i zaczął zsuwać ją z jej ponętnego tyłeczka. Zanim dziewczę zorientowało się w czym rzecz, było już za późno na ewentualną reakcję, a gwałtownik już tak tylko dla formalności i dalszego poniżenia, użył własnych zębów, by ją rozebrać. Skończyło się na tym, że biała jak śnieg tkanina zawisła znamienicie na jednej z kostek skierowanych wdzięcznie ku górze i jakże perfekcyjnych nóżek.
- He, he! Zupełnie, jak flaga poddaństwa! Poddajesz mi się? – zarechotał wrednie w odpowiedzi na ów widok, po czym równie gorsząco skierował swój łeb w dół, by móc delektować się zaiste pysznym widokiem. Dłonie mężczyzny w tym czasie przesuwały się pieszczotliwie po jej łydkach, nie pozwalając też na zabranie, czy zaciśnięcie nóg, dlatego też mógł z góry dostrzec dosłownie wszystko.
- Widzę, że tak naprawdę grzeszna z ciebie kobieta... Twoje usta mogą kłamać, ale twoje ciało nie jest w stanie ukryć żaru pragnienia. Pozwól mi je jeszcze bardziej rozpalić. – wargi mężczyzny bez skrępowania objęły duży palec u jej lewej stopy i poczęły ssać go w iście lubieżny sposób. Rookowi z łatwością przychodziło całowanie jej filigranowych stóp, wodzeniu po nich językiem i zaciskaniu warg na kolejnych, drobnych paluszkach. Podobną pieszczotą obdarzył jej kostkę, tym samym bez skrepowania skrywając twarz w jej bieliźnie. Człek jednak nie miał zamiaru na tym uciąć tej zabawy i pewnie kierował się coraz niżej. Jego zęby zaciskały się raz po raz na mięciutkiej skórze obu łydek, które zaraz potem zostały jednak z niezwykłą precyzją rozmasowane dłońmi. Acz dla takiego złoczyńcy to było nadal za mało. Wciąż chciał więcej i więcej jej bezwstydnego ciała, które kosztował z taką rozkoszą. By jeszcze bardziej ułatwić sobie tą jakże wyuzdaną ucztę, w pewnej chwili podciągnął ją w górę w taki sposób, by dziewczę mogło trzymać się jego barków nogami. On sam w tym czasie rozwiązłym językiem przesuwał po delikatniej skórze jej ud, wytyczając kolejne  szlaki ku jej łonu. Narząd smaku złodzieja nie zatrzymywał się ani na mgnienia, nawet pomimo że od czasu wspomagał się w swym dziele wargami.


Ostatnio zmieniony przez Rook dnia Nie Sie 23, 2015 10:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pon Sie 24, 2015 10:04 pm

Biedna Szafir nie spodziewała się, że wyląduje na mokrej, zimnej, śliskiej ławeczce, gdy z premedytacją drażniła podnieconego już i tak Gawrona. Nie, żeby sama była w tym temacie wiele lepsza. A ocieranie się o swojego "właściciela" nie pomagało zbytnio. Mimo wszystko natychmiast odruchowo chwyciła dłońmi krawędzie siedziska, by przypadkiem nie spaść. Nie mogła więc zareagować w żaden sensowny sposób, gdy Gawron uniósł jej nogi i oparł na swoich ramionach. Groźba, która nastąpiła zaraz po tym sprawiła, że kotka najpierw zbladła wyraźnie, a następnie zarumieniła się wściekle.

Po kolejnej  przemowie mężczyzny, rozpoczętej krakaniem, dziewczynę zamurowało na tyle, że nawet nie zauważyła, co też podlec kombinował. Dopiero, gdy dojrzała własne gacie w jego zębach, zorientowała się, co się święciło. Chciała nawet po nie sięgnąć i wciągnąć ponownie na tyłek, ale gdy tylko podniosła się odrobinę i wyciągnęła dłoń, poczuła się na tyle niepewnie na wąskim drewnie, że natychmiast znów chwyciła się krawędzi, dla pewności. Z tą drobną różnicą, że tym razem jedną rękę umieściła tuż nad głową.
- Sam jesteś grzeszna kobieta... - Wymamrotała cicho, obserwując jak łotrzyk zaczynał zabawiać się jej stopą. Przy podciągnięciu jej w górę, aż sapnęła z zaskoczenia. Ale zaraz potem skrzyżowała wygodnie kostki za plecami złodzieja, rozsuwając tym samym odrobinę bardziej uda. W odpowiedzi na pieszczoty mruczała otwarcie, a w pewnej chwili nawet wyciągnęła jedną dłoń, aby pogłaskać lekko Gawrona po policzku. Im niżej posuwał się wzdłuż jej nóg, tym bardziej Szafir była zniecierpliwiona, ale też lekko spięta. Sęk w tym, że ze swojej pozycji niewiele mogła zrobić. Co najwyżej czekać na jego ruch. Albo się odezwać.
- Prrrrrroszę... - Kotka nie sprecyzowała, czego dokładnie chciała, mrucząc. Ale jej przymknięte oczy i głębokie oddechy przez usta sugerowały dość wyraźnie, że nie chodziło jej tym razem o śmietankę. Lekkie naciśnięcie łydek na barki złodzieja też niosło pewne informacje. Dziewczyna może i była niedoświadczona, ale za to chwilowo bardzo chętna do nauki.
- Może lepiej od razu przeniesiemy się na parter? Wolałabym nie spaść jednak. - Zasugerowała, spojrzawszy na dystans dzielący ją od podłogi. Zaraz potem przeniosła wzrok na partnera i oblizała odruchowo wargi. - Panie? A pocalowałbyś mnie jakbym poprosiła ładnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Wto Sie 25, 2015 9:23 pm

Jakimże apodyktycznym i nieczułym panem musiałby być, by nie przychylić się ku natarczywemu wołaniu swego zwierzaczka i by nie spełnić jego woli? Rook na pewno nie był właśnie taki, choć dziewczyna mogła myśleć w sposób. Jemu to jednak wcale nie uwłaczało i to dlatego właśnie na ciche pytanie zielarki odpowiedział bezpośrednio, zażyczonym pocałunkiem, o który blondyneczka nawet nie zdążyła właściwie poprosić. Jako jednak że był, kim był i charakterek miał taki a nie innym, oczywistym wręcz było że za cel obierze sobie wargi zupełnie różne od tych, o których najpewniej myślała przemieniona. Nie mniej jednak pocałunek ten był nader długi i namiętny, często wspomagany językiem. Oczy mężczyzny smagały przy tym bezczelnie jej nagą skórę, z wyraźną frywolnością wędrując po niej leniwie – cal, po calu. Zdecydowanie jej na złość, zbyt często koncentrowały się tuż ponad czubkiem własnego nosa. Nie trudnym było dostrzec, jak wielki wpływ miało to na człeka, który zresztą nawet nie starał się ukryć własnego pożądania.
Ach, delicje! – zawołał rubasznie w tym samym momencie, w którym jego usta oderwały się od jej zmysłowego ciała, aczkolwiek zaraz potem opuszczając kobietę powoli na zimne deski ławki.
-Twoja skóra jest taka delikatna... aksamitna... Założę się, że w świetle księżyca świeci jak jadeit!- mruczał cicho, łapczywie przesuwając dłońmi po jej udach, a następnie brzuchu – Taka jasna... Blade są jednak najlepsze! – zawołał jeszcze na koniec takim tonem i z taką miną, jakoby właśnie dokonał przełomowego odkrycia. No normalnie eureka...
W jego wzroku ponownie pojawiły się – dla niego wesołe, a dla niej w cholerę niebezpieczne – błyski, lecz tym razem złodziejaszek powstrzymał się przed perfidnym i soczystym klepnięciem swej poddanej w tyłek... i to wcale nie dlatego, ze nie miał takiej możliwości! Po prostu był dżentelmenem w każdym calu i w ogóle.
Sprawnie wyswobodził się z objęć cudnych nóg Szafir, uważając przy tym by nie posłać swej kochanki na deski. O to wszak trudno nie było, jako że ławeczka na której oboje spoczywali sobie w najlepsze, do najszerszych nie należała, a zarazem była w ciul śliska. Mężczyzna poradził sobie jednak z tym zadaniem i zaraz potem stanął przed nią, zwrócony do polimorfki plecami.
- Ale wiesz... Wreszcie powiedziałaś coś z sensem. Spadanie z tej ławki do zabawnych nie należało... No, a przynajmniej dla mnie, prawda... moja mała złośnico? - obrócił się w miarę zgrabnie, a pod jego butami zazgrzytał nieprzyjemnie kawałek szkła. Aż dziw, że nie wbił się on w jego plecy wcześniej. Gawroniątko jednak nie przejęło się tym zbytnio, niecnie uśmiechając się do swej branki... Ostrzegawczo- wrednie, a zaraz paskudnie.
Pięć sekund później trzymał ją pewnie w ramionach i w takt echa stawianych kroków obracał się wraz z dziewką w swawolnych piruetach. W ten sposób też poniósł ją ku znanemu jedynie sobie celu.

[z/t → Sauna sucha]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   

Powrót do góry Go down
 

Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Basen i leżaki
» Reed ze Strażnicy nad Szarą Wodą
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Łaznie-