IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Okami


avatar


PisanieTemat: Centralny basen z gorącą wodą   Wto Kwi 21, 2015 3:15 pm




Największy z drewnianych domków jest miejscem publicznym o nieco bardziej rozległym terenie parujących basenów. Główne skupisko wody okryte jest dachem budynku z wyłącznie drewnianym wyposażeniem. Funkcję dekoracyjną pełnią tu różne tropikalne rośliny, którym stała wilgoć tychże terenów wyjątkowo sprzyja. Wspólny, rozległy basen jest okazją do wypoczynku, ale i spotkań oraz wygłupów z innymi.


Ostatnio zmieniony przez Okami dnia Sob Paź 17, 2015 10:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sro Lip 15, 2015 10:19 pm

Od czasu, gdy wraz z orszakiem wymownych spojrzeń opuścili Falcon Eye, minął już dobry kwadrans, a może i nawet więcej. W tym czasie Gawron nieubłaganie prowadził porwaną niecnym sposobem dziewuszkę przez miasto. Nie zatrzymał się ani razu, choć często tego żądała. Raz nawet grzecznie poprosiła, przez co łotr omal co się nie przewrócił, choć ostatecznie nic to nie dało. W taki sposób przewędrowali wpierw przez centrum i pierwszy okręg, a potem i obrzeża. Aż w końcu dotarli do tajemniczego kompleksu, o którym Szafir nigdy w życiu nie słyszała i którego przeznaczenia kompletnie nie pojmowała. Mina Rooka wyrażała jednak zadowolenie i to srogie, co dla biedaczki mogłoby być nawet i alarmujące, ale obecnie miała co innego na głowie.
Pewnie prowadził ją więc pomiędzy egzotycznie wyglądającymi budowlami, za cel obierając sobie największy budynek. A że była już wczesna noc, towarzyszyła im jeno cisza, przerywana jeno cichym i jakże przyjemnym szumem wody, której ciepłe opary owiewały oboje tym bardziej, im więcej kroków stawiali przed siebie. Ludzi, a także innych istot, było to jak na lekarstwo, a i ta garstka kierowała się w stronę wyjścia, jakby postanawiając że zostawi młodych kochanków samych sobie. I tylko czuły instynkt przemienionej podpowiedział jej, że w pobliżu można spotkać kilka gatunków dzikich zwierząt i ptactwa, choć żaden dźwięk nie zdradzał ich obecności.
- No, już prawie jesteśmy. Cieszysz się, moja panienko? - to było nawet zabawne, z jaką łatwością, stopniową schodził na coraz mniej formalne zwroty grzecznościowe, choć polimorfka od początku była świadoma tego, że Rook niewiele sobie robił z jej gróźb. Najwyraźniej jednak świetnie się bawił i to jej kosztem.
Minutę później wprowadził swą brankę do największego domku, wreszcie przystając na chwilę. Ot tak, by podziwiać misterne, drewniane wykończenia, jakimi ozdobione było pomieszczenie. Aczkolwiek to sporej wielkości i po brzegi wypełniony parującą wodą basen, dlatego też bez namysłu ruszył właśnie w jego kierunku.
Nie było to wcale takie łatwe, bo z każdym krokiem dziewczę stawiało coraz większy i zacieklejszy opór, a w końcu porzuciło wszelkie pozory i zaczęło się wyrywać. Chłopak, nie znając przyczyny jej nagłego ataku paniki, uznał że pannica zwyczajnie nie ma ochoty się z nim kąpać. Dlatego taką szarpiącą się wziął na ręce, niczym jakąś księżniczkę z bajki i nie namyślając się długo, postawił krok na przód. W następnej chwili oboje skąpali się w naprawdę gorącej wodzie, której temperatura bardzo przewyższała ludzką. Sam basen nie był głęboki, dlatego też Gawron mógł stanąć pewnie na nogach, a woda sięgała mu jeno brody... co jednak miała zrobić biedna, malutka dziewczynka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 1:01 pm

Od kiedy wspólnie opuścili tawernę, Szafir z uporem maniaka domagała się uwzględnienia jej potrzeb przez przewodnika. Niechby chociaż przeszli łaskawie jakąś boczną, pustą uliczką! Mogłaby się wtedy spokojnie przemienić w kota i nic by jej już nie obchodziło. Ba! Nie musiałaby nawet iść o własnych siłach, gdyby odpowiednio urobiła łotrzyka. W pewnej chwili jej podpity umysł sformułował myśl, że może źle się do tego wszystkiego zabierała. Wtedy też przyspieszyła odrobinę, by iść bliżej mężczyzny i poprosiła o krótką przerwę tak uprzejmie i uroczo, jak tylko potrafiła. Chociaż nie dało to oczekiwanych rezultatów, zaskoczona mina łotrzyka była warta zachodu.
Zanim jeszcze dotarli do dziwnego kompleksu budynków, dziewczyna zdążyła już wyrobić sobie pewną opinię o mieście i jego mieszkańcach. Normalni to oni nie byli. Ciszy szum wody przywodził kotce na myśl strumień, może niewielką rzeczkę. Wyraźnie cieplejsze powietrze było czymś nietypowym, ale przyjemnym. Gdyby nie ta wszechobecna wilgoć, byłoby jeszcze lepiej. Tak, zdecydowanie mogłaby ułożyć się za dnia gdzieś tutaj i uciąć solidną drzemkę. A po wypoczynku przyszedłby czas zapolować na jakieś zwierzęta, których obecności była w okolicy bardziej, niż pewna.
- Bardziej bym się nie cieszyła, jakbym dostała teraz całe wiadro kocimiętki. - Mruknęła bez większego namysłu. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że nie powinna nawet dla żartu mówić takich rzeczy przy tym konkretnym człowieku. W końcu diabli tylko wiedzieli, czy nie postanowiłby w swojej złośliwości zdobyć trochę ziela i sprawdzić jego działanie na zmiennokształtnej. Blondyneczka zdjęła kaptur i poprawiła jedną ręką włosy, drugą wciąż trzymając łotrzyka pod ramię.
Widok zbiornika z parującą wodą zdziwił dziewczynę, jak chyba nic dotąd. Toż to było jawne marnotrawstwo! Było dostatecznie ciepło, by do kąpieli wystarczył staw, czy jakaś rzeczka. Ostatecznie poidło dla koni. Choć z tego ostatniego korzystali tylko najbardziej pijani chłopi po zabawie w karczmie. Sama Szafir wykorzystywała wiadro z wodą i czystą szmatkę. Najgłębiej zanurzyła się chyba do połowy łydek. Zwyczajnie nie lubiła się moczyć. Jakoś nie ufała wodzie. Nie tylko nie umiała pływać, ale czuła wręcz instynktowną niechęć i odrazę. Nie potrafiła nawet utrzymać zwierzęcej formy, jeśli była za bardzo mokra. A tu, proszę. Dziura z ogromną ilością gorącej wody. Tylko po co? Prać można w stawie, kąpać się też. Dowolny chłop umarłby ze śmiechu na sugestię mycia w czymś takim konia. Na napary woda musiałaby wrzeć. No i kto robiłby w ogóle taką ilość naparu z czegokolwiek? Do gotowania też się nie nadawała. Ludzie w mieście zdecydowanie byli dziwni.
Dopiero, gdy mężczyzna uparcie przemieszczał się coraz bliżej krawędzi, biedne dziewczę zaczęło się domyślać, o co w tym wszystkim chodziło. Z początku próbowała po prostu zatrzymać towarzysza, ale po kilku krokach zaczęła się otwarcie wyrywać. Syknęła nawet dla lepszego efektu, ale nic to nie dało. Ten bezczelny łotr wziął ją na ręce, mimo podjętych przez nią wysiłków, po czym zwyczajnie wlazł do wody. Jakby to było normalne zachowanie! I to jeszcze tak głęboko! Zmiennokształtna w pierwszej chwili szarpała się jeszcze mocnej, prychając i sycząc. Nie mogła się przemienić i wleźć na głowę cholernego człowieka, choć próbowała. Wpadła nawet na pomysł ugryzienia go, ale gdy tylko spróbowała sięgnąć do jego ramienia, zdała sobie sprawę, że musiałaby zanurzyć głowę i porzuciła ten pomysł. W pewnym momencie przestała się szamotać i tylko uczepiła z całej siły winnego całej tej sytuacji, oplatając ramionami jego kark. Spomiędzy jej zaciśniętych zębów wyrwało się coś na kształt niskiego, przeciągłego, przerażonego miauknięcia. Nie miała innego wyjścia, niż wtulić się w łotrzyka, więc dźwięk ten wydała prosto do jego ucha.
- Nie... nie puszczaj mnie tylko! - Szepnęła chrapliwie zaraz potem, gdy zdała sobie sprawę, że przecież mężczyzna był wyższy od niej, a woda sięgała mu brody. To oznaczało, że ją zakryłaby w całości. Dziewczyna oddychała coraz szybciej, a serce biło jej tak, jakby miało zaraz połamać żebra, wyskoczyć z piersi i pójść sobie w jakieś normalniejsze miejsce. Wyraźnie była na skraju paniki albo wręcz omdlenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 5:58 pm

- Nah, no nie gadaj, że się boisz odrobiny wody! Zaraz... poważnie?! - w pytaniu tym znać było kilka jakże wdzięcznych nut zaskoczenia i zaciekawienia, ale było tam o wiele więcej. Mężczyzna brzmiał tak, jakby właśnie do wiekopomnego odkrycia. Co więcej, jakby miało one przynieść Gawronowi ogromne korzyści, o czym wybitnie świadczył demoniczny uśmiech, jaki zagościł na jego twarzy. Wszystko wskazywało jednak na to, że Kotka bynajmniej, nie żartowała sobie w tej kwestii, a już szczególnie świadczyły o tym pazury, jakie wbijała mu w plecy i kark. A choć było to dość bolesne, w tamtej chwili złodziejaszkowi zupełnie to nie przeszkadzało – doceniał bowiem, że potrafiła mu aż tak bardzo zaufać. Zresztą dziewczyna przylgnęła doń w taki sposób, że chyba nawet siłą by jej od siebie nie oderwał od siebie. No i na szczęście nieco ratował sytuację płaszcz, który chronił jego skórę przed przykrym podziurawieniem.
Swoją drogą to było jednak głupie, tak po prostu wskoczyć do basenu w ciuchach, które nabierając wody, stały się nieznośnie ciężkie. Rook w jednej chwili poczuł się tak, jakby przybyło mu dobre sto kilo, dlatego też cieszył się z faktu, że dosięga tu dna. Co prawda pływakiem był wręcz znakomitym, tylko szkoda że kijowym. Najpewniej poszedłby więc na dno z całym balastem. Szczęśliwie jednak dziewczę przestało się wreszcie wiercić, wyjątkowo w jednej chwili pokorniejąc tak, że aż przyjemnie było patrzeć. Hulaka aż by się uśmiechnął, gdyby nie to że już to robił. Zamiast tego podziwiał więc, jak uroczo falowała króciutka spódniczka zmiennokształtnej, prawie że ukazując mu wszystko, co chciał zobaczyć. Bruździły mu jeno własne poły płaszcza, którym ni z tego, ni z owego uwidziało się dryfować na powierzchni i otoczyć pannicę zgrabnym półpierścieniem. Ale cóż, nie można mieć przecie wszystkiego.
Łotrzyk spokojnie przeszedł kilka kroków na próbę, dzięki czemu mógł stwierdzić że zbiornik nie stawał się dalej głębszy, przy okazji podle znęcając się nad swą branką. Każdy krok okupiony było bowiem nieco głębszym zanurzeniem. Efekt, choć minimalny, sprawiał że prawie wyrywała mu płaty skóry. Nie miało to jednak większego znaczenia do czasu, aż nie... puścił jej bez żadnego ostrzeżenia. Polimorfce pozostało więc jedynie powoli opaść na dno, albo poszukać ratunku u swojego kata. A że już i tak oplatała jego szyję ramionami, odruchowo wybrała tą drugą opcje, oplatając go w pasie nogami.
- Co ma wisieć, nie utonie – zażartował sadystycznie, pozwalając swoim rękom swobodnie dryfować po bokach – Ale doprawdy... Jesteś jak małe kocię, które utknęło na drzewie – dodał po chwili, całym sobą czując, jak mocno do niego przywarła. Ponownie zaczął się powoli przechadzać po basenie, w pewnym momencie docierając na jego środek. Do brzegu nie było oczywiście tak daleko, ale dla przemienionej mogły to by być równie dobrze całe setki staj. A Gawron, teraz już doskonale to rozumiał i rezolutnie stwierdził, dlaczego by tego nie wykorzystać? To właśnie dlatego chwilę potem jego dłonie zacisnęły się na pośladkach Szafir. Mężczyzna nie zawahał się ani na chwilę, wsuwając je pod bieliznę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 6:53 pm

Gdy tylko Szafir przestała czuć asekurujące ją ramiona, bez większego namysłu przywarła jeszcze bardziej do mężczyzny, obejmując go nogami w pasie. Sprawiło to, że przylegała do niego właściwie całym ciałem i dyszała mu prosto w ucho, ale nie miała wielkiego wyboru. Albo to, albo skończyć na dnie. Jeszcze na dodatek byli tak daleko od brzegu!
- Pożałujesz tego! - Sapnęła w odpowiedzi na złośliwe żarty z jej osoby.- Odstaw mnie na brzeg! Proszę?
Dziewczyna spróbowała sięgnąć po grzeczną prośbę. Ba! Postarała się nawet, żeby oprócz przerażenia w jej głosie zadźwięczały słodkie nutki. Dopiero chwilę później zorientowała się, że łotrzyk nie podtrzymywał jej wcale, a tylko bezczelnie obmacywał jej tyłek. Zrozumiała to głównie w momencie, gdy skojarzyła że czuła jego ręce bezpośrednio na skórze.
- W tej chwili przestań mnie obłapiać i odstaw na brzeg! Albo... - Kotka nad groźbą zastanawiała się bardzo krótko. W zasięgu miała tylko jedną część ciała człowieka. - Albo stracisz ucho!
Aby podkreślić wagę swoich słów, chwyciła zębami za płatek. Zaraz potem dowiedziała się, że gorące, wilgotne powietrze i hiperwentylacja nieszczególnie szły w parze. Przed oczami zawirowały jej ciemne plamki i aż jęknęła na myśl, że mogłaby stracić przytomność. Przeklętemu łotrowi byłoby to na pewno na rękę. Potrząsnęła lekko głową, wciąż trzymając w ustach ucho mężczyzny, choć nie zaciskała już prawie wcale szczęk. Skupiła się zamiast tego na tym, żeby próbować oddychać spokojniej i za cholerę nie puścić ramion swojego "nosiciela".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 7:29 pm

Obwieś jednak niewiele sobie robił tak z jej próśb, jak i gróźb, choć na wieść o ewentualnej utracie ucha roześmiał się naprawdę szczerze, choć bardziej przypominało to wredny chichot.
-Pożałuję? Naprawdę? - zaczął przedrzeźniająco wypytywać pannicę, a jego głosu ani na chwilę nie znikały wesołe tony. W tym czasie jego paluchy nikczemnie zaciskały się na pośladkach zmiennokształtnej, czasami pozwalając sobie na o wiele więcej, co człek kwitował jeno perfidnym uśmieszkiem, którego i tak nie mogła zobaczyć.
- Jak widzisz, na razie niczego nie żałuję... - zdążył jeszcze mruknąć, nim blondyneczka złapała go za płatek ucha i zaczęła lekko szarpać. Nie było to jednak w żadnej mierze nieprzyjemne, a właściwie dość stymulujące. To zaś w połączeniu z bliskością dziewczęcia, jej gorącym oddechem, który tak przyjemnie owiewał mu kark, możliwością mieszczenia jej cudownego tyłeczka i w końcu miłymi dla ucha dźwiękami, jakie czasami wydobywały się z jej ust, sprawiało że szybko zaczął tracić głowę. Jego dłonie zaraz potem sprytnie wysuneły się spod bielizny przemienionej, acz jedynie po to, by bez skrupułów dobierać się do wstążek kamizelki.
- Och. Widzę, że to Ci się nawet spodobało. Proszę, nie bądź taka nieśmiała – słowa zawisły między nimi na krótką chwilę przed tym, jak Rook zaczął namiętnie całować jej szyję, choć nieznacznie przeszkadzały mu w tym jej długie włosy. Nawet to nie wystarczyło jednak, by obronić ją przed naznaczeniem.
Szybko jednak przerwał te swoje niecne igraszki, a jego ręce ponownie zaczęły dryfować luźno. Znać było, że stara się powstrzymać przed czymś, ale przychodzi mu to z wielkim trudem. Nawet pomimo dzielących ich ubrań, kobieta mogła wyczuć jak szybko porusza się jego klatka piersiowa, a może nawet i z w jak szaleńczym tempie wali jego serce. Chwilę później Gawron zaczął powoli przemierzać zbiornik z gorącą wodą, dzięki czemu oboje znaleźli się na krawędzi. Łotrzyk szarmancko wręcz usadził ją na półeczce, na której zwykle można było wygodnie wyłożyć się i cieszyć leczniczymi właściwościami gorącego źródła.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, Księżniczko – rzekł z niezwykłą jak na niego powagą, choć z twarzy nadal nie spełzł mu ten bezczelny uśmieszek. Teraz już mogła go dostrzec w pełnej krasie, bowiem mężczyzna patrzył wprost w jej oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 8:20 pm

Wciąż znajdując się w wodzie, Szafir nieszczególnie mogła się bronić, co łotrzyk wykorzystywał bez najmniejszych oporów. Mogła co najwyżej próbować obrócić głowę, albo odchylić się odrobinę. To ostatnie wymagało jednak silniejszych nerwów, niż te którymi chwilowo dysponowała zmiennokształtna. Właściwie, gdyby nie woda, być może uznałaby te pocałunki za nawet przyjemne.
Gdy miała wreszcie jakieś oparcie, nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Przeżyła! Była tyle czasu w cholernej wodzie, ale przeżyła!
- Jestem kotem, ptasi móżdżku. - Mruknęła, nieszczególnie jeszcze kojarząc fakty. Dopiero wtedy spojrzała na człowieka, poprawiając się, by wyjść wreszcie z basenu. Pełen samozadowolenia i złośliwości uśmiech, który gościł na twarzy mężczyzny sprawił, że dziewczyna zapragnęła chociaż minimalnej zemsty. Ponieważ łotrzyk patrzył jej w oczy, mógł bez problemu zauważyć, jak źrenice zwęziły się gwałtownie. Tuż potem typowo kocim zwyczajem wyrzuciła przed siebie łapę, znaczy rękę, w celu szybkiego uderzenia cholernika w twarz. Gdy tylko poczuła, że trafiła, obróciła się i zerwała z miejsca. Ponieważ nie miała pazurów, było to ledwie pacnięcie, ale zawsze coś, gdy chodziło o dumę. Najchętniej położyłaby się teraz gdzieś i zasnęła, ale najpierw musiała załatwić parę spraw. Po pierwsze: oddalić się od wody. Lekko zamroczony umysł kotki uznał, że była dostatecznie daleko, gdy tylko poczuła pod sobą w miarę suche podłoże. Po prawdzie nie opuściła nawet obrębu budyneczku, w którym znajdował się basen, ale to chwilowo musiało wystarczyć. Po drugie: należało zapewnić sobie bezpieczeństwo. Adrenalina krążąca po jej żyłach nie tylko wciąż wymuszała na Szafir bezsensowną hiperwentylację, ale też pozwoliła skojarzyć, że miała przy sobie broń. Wyjęła więc maluśki nożyk do ziół z torebki przy pasie, nawet nie próbując stanąć na nogi. Klęczała sobie tak i potrząsnęła gwałtownie głową, chcąc skupić myśli. A te jak na złość rozbiegały się jak szalone. Skupiła na mężczyźnie niezbyt przytomne spojrzenie, wygięła plecy w łuk i syknęła. Tak, to powinno chwilowo wystarczyć. Kolejną rzeczą było pozbycie się wody. Zmiennokształtna bezmyślnie wypuściła nożyk z ręki, postanowiwszy zdjąć z siebie kamizelkę. Nie była jej chwilowo do niczego potrzebna, ale za to była cała nasiąknięta wodą. Uniosła więc dłonie do trzymającej jej na miejscu wstążki i zabrała się za rozwiązywanie jej. Dopiero, gdy zdejmowała ten fragment ubrania, skojarzyła, że o czymś zapomniała. Rozejrzała się jakby odrobinę przytomniej, szukając wzrokiem bezczelnego łotrzyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 9:02 pm

Trafna obelga sprawiła, że i tak już czerwona od gorącej wody twarz mężczyzny do końca pokryła się karmazynem, przybierając na chwilę gniewny wyraz. Złowrogi błysk oku dobitnie zaś świadczył, że nie zostawi tego tak, bez riposty. Już nawet otwierał gębę, żeby jej coś na to odszczeknąć, ale troszkę się spóźnił. Cios był ostatnią rzeczą, jaką się obecnie spodziewał, dlatego też trafienie w pysk było bezpośrednie. Nie było zbyt bolesne, choć dotkliwie raniło jego dumę, a że z zaskoczenia, aż go obróciło w wodzie. Ta zresztą przykryła Gawrona zaraz potem, momentalnie wdzierając się do ust. Strwożył się nieco, ale szybko natrafił butem w dno i wybił się na powierzchnie, rozbryzgując przy tym wodę na około Przez dobrą chwilę kasłał okropnie i prychał, szamocząc się przy tym w zbiorniku. Nie, tego było już dla niego za wiele! Łotrzyk miał stanowczo dość kąpieli, jak na jeden raz, mimo że ta była o wiele przyjemniejsza niż ta, która przydarzyła mu się na polanach. Teraz jednak chciał jak najszybciej opuścić basen, więc czym prędzej zbliżył się do krawędzi. Ciężki z winy wody płaszcz spowalniał go paskudnie i utrudniał ruch, dlatego też wyjście przypominało raczej żałosne wypełznięcie na brzeg. Rook w sumie dosłownie zachował się, jak jakiś płaz podczas ewolucji, stękając przy tym jeszcze, jakby chciał podkreślić jak mu teraz ciężko. Tak, czy też inaczej, nie było w tym ani krzty gracji i sprytu, które okazał dziewczynie podczas ich krótkiej wizyty w tawernie, co wcale nie poprawiło złodziejowi humoru. Był jednak zbyt wycieńczony wcześniejszą walką z wodą, żeby się na to złościć, acz nieco przeszkadzał mu fakt, że klęczał przez zmiennokształtną, na dodatek wspierając obie swoje dłonie na drewnianej posadzce. Dość... żenujące.
Człek zadarł jednak łeb, żeby zobaczyć co ona sama o tym myśli – spodziewając się złośliwych komentarzy i taksującego spojrzenia - , a to co dostrzegł, wręcz go urzekło. Przez chwilę obserwował blondyneczkę w milczeniu i z rozdziawioną gębą, aż do momentu gdy ona sama zwróciła nań uwagę.
- Ekhem... Nie przeszkadzaj sobie. Kontynuuj, proszę...


Ostatnio zmieniony przez Rook dnia Sob Lip 18, 2015 9:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 9:33 pm

- Nie obśliń się. - Dziewczyna mruknęła, odkładając kamizelkę na drewnianą ławeczkę. Obciągnęła też trochę bluzkę, chcąc odkleić mokry materiał od skóry. Tkanina jednak niemal natychmiast bezczelnie ponownie przylgnęła do jej ciała, nie pozostawiając zbyt wiele wyobraźni. Szafir spojrzała na złodzieja i aż pokręciła z niedowierzaniem głową, widząc jego minę.
- Tragedia... nie leź za mną, zaraz przyjdę. - Kotka podniosła się z podłogi, oparłszy na niej uprzednio dłonie. Celowo obróciła się przy tym tyłem do mężczyzny. Jej duma odrobinę ucierpiała na wypinaniu w jego stronę tyłka przy wstawaniu, ale wredna zmiennokształtna miała już pewien pomysł. Najpierw jednak musiała załatwić pewną sprawę. W końcu po coś wyszła z tej cholernej tawerny! Bez większego namysłu skierowała się ku najbliższym zaroślom. Zanim zniknęła za roślinami, przyjrzała im się uważnie. Nie wyglądały jej na żadne trujące, czy kłujące cholerstwo, więc przedarła się odważnie przez krzaki. Tam wreszcie mogła ulżyć pęcherzowi. No i podciągnąć odrobinę wyżej spódniczkę, która i tak była zdecydowanie zbyt krótka jak dla przyzwoitej panny. Poprawiła też dekolt, z wrednym uśmieszkiem. Łotrzyk wyraźnie głupiał na widok kobiecych wdzięków, więc takie zabiegi powinny tylko pomóc. Zaraz potem wróciła do budyneczku, ale zanim weszła do środka, oparła się o jeden z filarów i schyliła się, żeby pomasować łydkę.
- Przez Ciebie mam mokre buty i teraz są cholernie niewygodne i nieprzyjemne! - Poskarżyła się, wydymając usta. Odepchnęła się od drewna, po czym ciężko usiadła na ławeczce, obok swojej kamizelki. Bez dalszej zwłoki założyła nogę na nogę i zabrała się za rozwiązywanie rzemienia przy butach. A cholewy miała aż komicznie wysokie. W końcu kto to widział nosić buty sięgające prawie połowy uda? Cóż, kotka nosiła je głównie dlatego, że żadna baba na wsi nie mogła sobie pozwolić na tak mało praktyczne pomysły. Spódnica odsłaniała aż tyle z podobnego powodu - na złość innym. No i dodatkowo podkreślała ona różnicę między dowolną chłopką a Kotem Czarownicy. W każdym razie mokre rzemienie jakoś nie chciały posłusznie dać się rozwiązać.
- Jak już mnie wciągnąłeś do tej wody, może łaskawie pomógłbyś mi, kochasiu? - Rzuciła, zerkając na łotrzyka spod kurtyny mokrych włosów. Z powodu zapadającego zmroku źrenice zmiennokształtnej pozostawały rozszerzone i chwilowo nie przywodziły aż tak usilnie na myśl białego koteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 10:39 pm

W odpowiedzi na sarkastyczną poradę, Rook taktownie zamknął gębę – aż głośno klapnęło. A że zaraz potem paskudnie zazgrzytał zębami, polimorfka miała już dość dobry obraz tego, co myśli o przyłapaniu go na patrzeniu. Za cholerę jednak nie potrafił sobie odmówić tej odrobiny przyjemności, płynącej z dokładnego zlustrowania ponętnegoE tyłeczka dziewczęcia.
- Umm, niezła dupcia... - mruknął pod nosem w taki sposób, aby go nie dosłyszała, nie zdając sobie sprawy z faktu, że Przemieniona miała nieco lepszy słuch od przeciętnego człowieka, nawet jeśli specjalnie się o to nie starała. Naprawdę, naraz odkrył przemożną potrzebę powędrowania za nią i zrobienia czegoś naprawdę, naprawdę nieprzyzwoitego. Ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu, mimo że pokusa była spora. Nie, żeby uwierzył, że faktycznie wróci do niego lada moment. Właściwie to spodziewał się, iż Kotka zwyczajnie da dyla, no bo w końcu wcale taki dobry dla niej nie był. Gdyby to Gawron był na jej miejscu, nie szukałby sposobności do spełnienia swych gróźb, lecz brał nogi za pas. Powód, przez który człek sobie odpuścił, był doprawdy prozaiczny. Bał się, że jej w tym stanie i w tych mokrych ciuchach nie do goni, a to by był blamaż absolutny, którego jego ego by nie zniosło.
Pozwolił jej więc... cóż, odejść i to bez słowa. Zaraz potem sam podniósł się i smętnie przewędrował przez kawałek pomieszczenia. W sumie to wyglądem i z tym obciągniętym wodą, parującym płaszczem, mógłby i przypominać jakąś straszną zjawę... gdyby nie to, jak komicznie ociekał całymi strugami z wielu różnych miejsc. Sam nawet to zauważył i zebrał się jakoś do kupy.
A jednak, dziewka rzeczywiście wróciła, co było niezłym szokiem. A może cudem? No cóż, nie wyglądała na taką, która ma do końca poukładane w główce. Może rzeczywiście jej się to podobało? Może się nawet zakochała?! Sam nie wiedział, co o tym myśleć. Szafir zastała go w niezwykle dostojnej pozycji, jaką było pochylenie w rozkroku nad zbiornikiem z wodą. Właśnie wyżymał swój płaszcz, co do najhigieniczniejszych rzeczy raczej nie należało, ale tym akurat raczej żadne z nich się w tej chwili nie przejmował. Gdy tylko się odezwała, momentalnie odwrócił się, wypuszczając swe nakrycie z rąk(szlag!). Polimorfce zaś dane było było dojrzeć naprawdę zaskoczony wyraz twarzy, który łotrzyk szybko zamaskował, przywołując dobrze jej już znany, pewny uśmieszek. Obrócił się frontem do niej i wyprostował dumnie, choć nie udało mu się udaremnić taksującego wzroku, którym obdarzył przemienioną - począwszy od czubka głowy, zatrzymując na dłużej w okolicach dekoltu i strefie absolutnej i na koniec dosięgając czubków butów. A choć nie odezwał się ani słowem, błysk w jego oczach dostatecznie zdradzał, jak wielkie wrażenie na nim zrobiła.
- Hymm, nie tylko butki masz mokre, maleńka. Ale i na to coś zaradzimy zaraz – mruknął pod nosem, starając się by tego nie usłyszała, dumnie przy tym krocząc w stronę dziewczyny. Biły od niego nonszalancja i buta, a ruch ciała wskazywał, że doskonale wie, czego chce.
- Nie śmiałbym odmówić damie, gdy prosi o pomoc – rzekł już głośno, swobodnie przyklękając przy niej na jednym kolanie. Chwilę potem jego dłonie spokojnie przesuwały się bo zakrytą butem nogą Kotki, starając wyłapywać trzymające go rzemienie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 10:58 pm

Obserwowanie jak pewny siebie mężczyzna, który wcześniej nawet groził jej nożem klęczał przed nią i rozwiązywał jej buty przynosiło dziewczynie pewną satysfakcję. Dodatkowo było nawet zabawne. No i musiała przyznać, że jego wzrok, mimo że bezczelny, łechtał jej nieco ego. Dlatego też przez chwilę przyglądała się po prostu całej scenie, oparłszy się wygodniej na ławce.
- No, dość tego dobrego. Mówiłam, że pożałujesz. Hm... Jestem głodna! - Pomyślała tuż przed tym, jak bez pardonu wyrżnęła kolanem prosto w czoło nieszczęśnika. Nie czekała na jego reakcję, tylko poszła za przysłowiowym ciosem i poprawiła uderzeniem z łokcia w szczękę.
- Mówiłam, żebyś się tak nie ślinił. I miałeś załatwić jedzenie. - Zmiennokształtna przypomniała pozornie znudzonym głosem, próbując pokazać, kto od tej chwili tutaj rządził. Zaraz potem podniosła się z ławki i stanęła nad powalonym chwilowo łotrzykiem. Czubkiem buta przymusiła go do lekkiego rozłożenia nóg. Tylko po to, aby tą samą nogę oprzeć na kroczu mężczyzny. Posunęła się nawet tak daleko, że lekko docisnęła obcas. Wystarczająco, aby zwrócić na siebie uwagę pechowca, ale za słabo, żeby go uszkodzić. Jeszcze.
- Śmiało, nazwij mnie jeszcze raz "maleńką", a zacznie mi być niewygodnie i przeniosę ciężar na drugą nogę. Wiesz, co się wtedy stanie? - Szafir zapytała z uroczo radosnym uśmieszkiem i błyszczącymi oczami. - Właściwie, jakbym nacisnęła, raczej już nie próbowałbyś mnie obłapiać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 18, 2015 11:32 pm

Coś huknęło, ale nawet nie wiedział co, bo tak bardzo go otumaniło. Na „szczęście” dziewczyna trafiła w czachę, która jakoś wytrzymała bliskie spotkanie z jej kolanem, choć cios i tak był potworny. Gdyby trafiła w nasadę nosa, owszem złamała by mu go. Pewnie też przemalowała mu oczy na czarno, ale na pewno nie zamroczyłoby go tak bardzo. Gawron nie pamiętał nawet, jak znalazł się na deskach podłogi. Tylko tyle, że ktoś nagle wyłączył światło i zrobiło się ciemno, więc grzecznie położył się spać. Z tego, nieprzyjemnego snu, wybudziło go zresztą uczucie ucisku na swe jakże cenne klejnoty rodowe. Ból był spory, choć nadal do zniesienia... jeszcze. Powieki złodziejaszka rozwarły się w strachu i bólu, a pierwszym co zobaczył, była stojąca nad nim - cholera, właściwie to na nim! - kobieta... Wściekła, mściwa i niesforna kotka... To nie było dobre połączenie i źle mu wróżyło.
Ciało człeka mimowolnie wygięło się w łuk, a klata powędrowała w górę, jakby to mogło mu w jakikolwiek sposób ulżyć w cierpieniu. Ponad to jednak nie zrobił ani jednego zbędnego ruchu. Nie wyrywał się i niczego nie próbował... Właściwie to zastygł w owej, jakże śmiesznej pozycji i jedynie jego pierś podnosiła się rytmicznie i zdecydowanie zbyt szybko.
- Pani... litości, błagam... To były tylko takie tam... żarty. Jam nic złego na myśli nie miał... - wyrzucił z siebie cichutko, prawie że płaczliwym głosem, odwracając głowę na bok. Nawet nie chciał patrzeć na zmiennokształtną, żeby jej czasem nie prowokować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 10:43 am

- Widzisz? Nawet Ty potrafisz być milutki, jeśli tylko się postarasz. - Dziewczyna rzuciła kąśliwie, parafrazując stwierdzenie, jakim uraczył ją mężczyzna jeszcze w tawernie. Właściwie nawet sytuacja była na swój sposób podobna. Tylko, że tym razem to Szafir groziła. Ale nie była przecież sadystką! Dlatego uniosła lekko nogę, by ulżyć nieszczęśnikowi. Mimo wszystko była jednak kotem. Więc była też troszkę sadystką... i miała specyficzne poczucie humoru. Gdy tylko dostrzegła, że łotrzyk rozluźnił się choć odrobinę, ponownie docisnęła obcas. Potraktowała go jak schwytaną mysz, której pozwalała podjąć próbę ucieczki tylko po to, by ponownie ją złapać. Właściwie to może trochę bardziej, jak zmęczonego szczura. W końcu pamiętała, że był niebezpieczny.
- Więc to były tylko żarty? Macanie mnie też? I to, że mam... jak to było? Niezłą dupcię? Trzymanie mnie w wodzie też było żartem? No i grożenie nożem? - Na twarzy kotki wykwitł powoli wredny uśmieszek, który doskonale podkreślały jej oczy. Zmrok rozszerzył źrenice dziewczyny, aż zaczęły odbijać każde źródło światła, błyszcząc po kociemu. - No to teraz możemy pożartować po mojemu! Cieszysz się?
Szafir wzięła się pod boki i pochyliła nad leżącym łotrzykiem. Jakoś nie przejmowała się, że woda kapała z jej włosów prosto na niego.
- Nie znam miasta. Potrzebuję przewodnika. Najlepiej darmowego. Takiego, co potrafi zorganizować jedzenie, miejsce do spania. I nie będzie próbował mnie obmacywać, ani mi grozić. Rozumiemy się? Swoją drogą... jeszcze w tej knajpie mówiłam Ci, że jestem głodna, pamiętasz? - Gdy tylko dziewczyna zamilkła, mężczyzna mógł usłyszeć pełne samozadowolenia kocie mruczenie. Co więcej, dobiegało ono od strony Szafir i było na tyle głośne, jakby celowo chciała, by Gawron je dosłyszał. - To jak? Będziesz grzeczny? Może nawet Cię puszczę bez odrywania Ci czegokolwiek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 11:16 am

-T-taak, Pani. Będę... Będę! Przysięgam! - wyrzucił z siebie stanowczo za szybko, jakby w ogóle nie przemyślał tego, co obiecuje. Ale też nie było nic dziwnego w tym, że zrobił by i powiedział dosłownie wszystko, byle tylko uwolnić się spod buta sadystki. Do oczu Gawrona napłynęły łzy bólu, a choć nie rozpłakał się jeszcze, jego wzrok szklił się niesamowicie. Złodziejaszek nadal starał się nie patrzyć na nią, choć polimorfka czasem zmuszała go do tego, chcąc najpewniej upewnić się, czy człek aby na pewno dobrze ją rozumie, a także zobaczyć wyraźny przestrach i grozę, jakie przemalowały jego twarz na kredowo białą. Gdzie odpłynęła ta cała krew z jego twarzy, to chyba i Bogowie nie wiedzieli, no bo na pewno nie w okolice miejsca, które demoniczna dziewucha uciskała obcasem. Po dumnym i pewnym siebie mężczyźnie nie pozostało ani śladu, ustępując czemuś zaprawdę żałosnemu.
- Zrobię wszystko, co tylko chcecie, macie moje słowo, Pani! Znam dobrze miasto i w ogóle ten, wiem wszystko, co tu się dzieje! Ze mną Pani nie zginiecie i nic złego Was tu nie spotka! - dodał po chwili, mając nadzieje że to przekona dziewkę do przychylenia się ku wydaniu aktu łaski dla jego cennych narządów. Widząc, że ustępuję, prędko podjął próbę kucia żelaza, póki gorące i zaraz dodał
Tam w paczce, co żem ją przytargał tu z tawerny, jest wszystko. Chleb, masełko i mięsiwa na bogatości! Tłuściutkiego woła w kawałkach żem nawet zorganizował! I nawet butelka wina i kwarta śmietanki dla łaskawej Panienki się znajdzie! Widzicie? Na mnie można liczyć! A to wcześniej to naprawdę nie było na poważnie! W życiu bym muchy nie skrzywdził, a co dopiero taką Cudowną Panienkę! A z wodą to... - kolejne dociśnięcie buta podpowiedziało łajdakowi, że stanowczo za dużo gada, dlatego też od razu zacisnął zęby, zgrzytając nimi potwornie i wydając siebie jeszcze bolesne sapnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 11:51 am

Dziewczyna jeszcze chwilę przyglądała się płaszczącemu się przed nią mężczyźnie. Czy jakkolwiek mogłaby nazwać to, czym chwilowo się stał. Szybko obserwowanie takiego stanu rzeczy zaczął ja nudzić. Bez słowa przestawiła stopę z krocza łotrzyka na podłogę pomiędzy jego nogami. Szybko przyklęknęła i oparła kolano na miejscu, gdzie wcześniej trzymała obcas. Nie docisnęła tym razem tak mocno, a tylko zasugerowała, że mogła z łatwością to zrobić.
- Grzeczny chłopiec. Pamiętaj, co mi obiecałeś. - Szafir zawisła nad nieszczęśnikiem, oparłszy ręce po bokach jego głowy. Musnęła złośliwie wargami jego blady policzek, a zaraz potem chwyciła go w dwa palce i potarmosiła lekko. Pozwoliła sobie na to tylko dlatego, że była pewna, iż łotrzyk będzie potrzebował chwili, aby dojść do siebie. Nie czekała więc dłużej, tylko wstała i zaczęła szukać pakunku. Dojrzała paczkę bez większych problemów, w końcu wyróżniała się na tle drewna. Podobnie jak porzucony nożyk zmiennokształtnej. Bez większego namysłu kotka ruszyła w kierunku jedzenia, po drodze sięgając po swoją "broń", którą schowała do torebeczki.
- Pamiętaj, słodziutki, że załatwiłam Cię raz i mogę zrobić to ponownie, więc nie kombinuj, z łaski swojej. - Rzuciła przez ramię, nawet nie patrząc na mężczyznę. Zamiast tego przykucnęła przy pakunku i zabrała się za rozwijanie go. Jej zdaniem upokorzyła łotrzyka na tyle, by ten rzeczywiście zaczął się jej słuchać. W końcu na wsi, gdyby zrobiła coś takiego, połowa chłopów kłaniałaby jej się w pas przez najbliższe pół roku. Dlaczego więc tutaj miałoby być inaczej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 5:39 pm

Widząc, że porywcze dziewczę zamierza z impetem wylądować na jego jakże cennej części ciała,  aż krzyknął z przestrachem, co w sumie zabrzmiało jak pisk małej dziewczynki. Przed oczyma już widział najgorszy z możliwych scenariuszy i aż cały napiął się w oczekiwaniu na potworny ból, bowiem niewiele więcej mógł zrobić. A jednak! Polimofrce z gracją udało się wyhamować tuż przed bezpośrednim trafieniem, a w tym celu wystarczył jedynie nieznaczne wsparcie dłoni na drewnianej posadzce, by jeszcze bardziej go upodli. No tego to już było zbyt wiele!  Gdy dziewczę ustami znaczyło, mimowolnie dostrzegł malinkę, jaką nie tak dawno temu pozostawił na jej szyi, lecz w tej chwili wolałby go nie widzieć. Ona zaś mogła obserwować, jak się trzęsie z winy zszarganych do granic możliwości nerwów, a także co by tu dużo mówić... przerażenia, którego nie było w stanie rozładować nawet potarmoszenie policzka.
O dziwo, na tym się jednak skończyło, a przemieniona odpuściła mu, naraz całkiem tracąc zainteresowanie człowiekiem, który momentalnie przewrócił się na bok i profilaktycznie wsunął sobie obie dłonie pomiędzy nogi. Leżał tak przez długi czas, starając się powoli wyrównać oddech, a także dokładnie obadać, czy aby na pewno nie wyrządziła mu jakichś trwałych szkód. Już nawet nie starał się patrzeć na nią, a blondyneczka odpłaciła mu dokładnie tym samym,  zajmując się pakunkiem, który z własnej, dobrej i nieprzymuszonej woli tutaj przyniósł. Słysząc dźwięk rozdzieranego papieru, łotrzyk w końcu podniósł się do pozycji siedzącej i z mściwym, mrocznym wzrokiem przyglądał się dziewce, jak ta powoli dobiera się do zawartości...
- Zapłacisz mi za to, Suko... Przysięgam ci to na krew i kości, a ja zawsze dotrzymuję obietnic... - To było oczywiście kompletne kłamstwo. Rook, nie dość że nigdy ich nie dotrzymywał, to jeszcze najpewniej wysłał by własnego brata na szafot, gdyby to było konieczne dla sprawy. W końcu nie miał serca, albo miał ale po złej stronie... Znaczy chyba, no... po prostu był skrzywiony... Ale o tym to już nie musiała wiedzieć i najpewniej nie miała pojęcia... Cóż, jej strata.
- Życzę smacznego... Moja nowa Pani... - mruknął jeszcze, powoli wstając...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 8:26 pm

Dziewczyna obróciła się, słysząc słowa łotrzyka. Odchyliła przy tym głowę do tyłu, otworzyła szeroko usta i położyła sobie na języku kawałeczek mięsa. Przeżuwając, pokręciła ze zrezygnowaniem głową.
- Daruj sobie. Mówiłam już, jestem kotem. Jak już musisz mnie obrażać, rób to adekwatnie. - Zmiennokształtna wstała, trzymając w jednej dłoni butelkę wina, po czym szybkim krokiem podeszła do mężczyzny i wyciągnęła w jego stronę naczynie.
- Zgaduję, że umiesz to otworzyć. Jeśli musisz mnie jakoś nazywać... Szafir. To lubię najbardziej. Ale wystarczy Kot. Albo z resztą jakkolwiek, nie mam imienia. I bądź mężczyzną! Nic Ci nie zrobiłam, do cholery! Jak już, to ja powinnam się wściekać i Ci wygrażać za to obmacywanie! Nóż pod żebrami też nie był zbyt przyjemny.
Blondyneczka odkleiła znów mokrą bluzkę od ciała, krzywiąc się przy tym nieprzyjemne.
- Obrzydlistwo... mokry materiał... Będzie schło, cholerstwo, do jutra. W takim stanie się nie przemienię. - Być może postąpiła głupio, ale ponownie odwróciła się tyłem do mężczyzny. Miała dziwne wrażenie, że nie będzie tej nocy zbyt chętny do współpracy. A skoro już miała pod ręką jedzenie, należało to wykorzystać. Właściwie nawet to miejsce nie było takie złe na nocleg. Ciepło, na łeb nie pada. Rano mogłaby coś upolować na śniadanie. Ale najpierw trzeba było się jeszcze odrobinę uzłośliwić.
- Wiesz, chłopcze, rozwiązałeś mój but tylko do połowy. Nie dokończysz? Tym razem Cię nie kopnę, obiecuję. - Rzuciła przez ramię, posyłając łotrzykowi pozornie zalotne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 10:05 pm

Chłopak zmierzył ja groźnym wzrokiem, jednak wziął wspomnianą wcześniej butelkę do reki. Zręcznie podrzucił ją w górę i złapał w taki sposób, by szyjka skierowana była ku podłodze. Dwa szybkie uderzenia łokciem z łatwością wybiły z niej korek na tyle, by Rook z łatwością był w stanie wyrwać go przy pomocy zębów. Korek ten tak swoją drogą, chwilę później wylądował w basenie, a towarzyszyło temu soczyste splunięcie.
- Masz! - warknął, jednocześnie wciskając jej wino do reki i robiąc przy tym demoniczną minę, choć to wcale nie robiło na dziewczynie najmniejszego wrażenia – Doprawdy... nie wiem, jak żeś się tu uchowała tyle czasy... zaraz... jesteś tu nowa, prawda? - zapytał podejrzliwie tuż po krótkiej chwili milczenia, a jego oczy zwęziły się nieznacznie. Oczywiście, w porównaniu do Szafir, efekt ten był właściwie niedostrzegalny, a w założeniu miał być jeno wyrazem mimiki. A mimo to nie rzucił się się na nią z wrzaskiem i nie zaczął okładać biedaczki pięściami, choć drgający mięsień na jego twarzy jasno wskazywał, że był ku temu bliski.
Polimorfka jednak nie zważała na to, najwyraźniej czując się bardzo pewnie po wcześniejszym zajściu. Cóż, nie mógł jej wcale o to winić, samemu czując się w chwili obecnej po prostu żałoślnie, ale jednocześnie uznał, iż to właśnie będzie gwoździem do trumny kobiety... To dlatego z taką mściwą satysfakcją obserwował, jak przemieniona ponownie przykuca przy pudełku i wyjada z niego co lepsze kawałki, popijając to wszystko winem prosto z butelki...
Szafir od razu pojęła, że coś jest nie tak. Nie od parady była w końcu znamienitą zielarką i momentalnie skojarzyła nietypowy smak trunku, wyczuwając w nim smak ziela, którego sama czasami używało. Było ono pospolite, a jego działanie w sumie dość proste, a jednak bardzo przydatne. Potrafiło bowiem dość dobrze zwiotczyć mięśnie delikwenta, co ułatwiała nastawiania kończyn i nareperowanie innych, pomniejszych urazów. Właściwie to tylko i wyłącznie dzięki własnej wiedzy, nie trachło ją tak konkretnie, choć dla blondynki i tak już było za późno. Próbowała jeszcze z tym walczyć, ale wystarczyło lekkie pchnięcie w ramię, by przewróciła się na bok i wylądowała na drewnie. Potem zaś jeszcze próbowała się odczołgać od mężczyzny jak najdalej, ale zaprawdę marnie jej to szło.
- Widzisz, maleńka... Nie wiń mnie za to, bo to nie moja wina, że znalazłaś się na samym końcu łańcucha pokarmowego Byakko. Myślę, że... to będzie dla ciebie dobra lekcja na przyszłość. Zabij, albo daj się zabić... Tak się tutaj załatwia sprawy – wygłosił pouczająco, jednocześnie trącając dziewkę czubkiem buta i w ten sposób przewracając ją na plecy. Patrzył na nią z góry, obdarzając zmiennokształtną triumfalnym uśmieszkiem. Wszak teraz czuła się prawie tak, jak on przed chwilą... Kompletnie bezbronna.
- Ale powiem Ci szczerze... Podziwiam Cie. Nie tylko za to, że tak se ze mną poradziłaś, choć to mnie zaskoczyło. Naprawdę myślałem, że ten specyfik lepiej cię złapię. To wino kosztowało mnie kłopotliwą przysługę, ale myślę, że będzie warto... - faktycznie dziewczyna nie była tak do końca bezbronna. Jej ruchy, owszem, były ciężkie, swawolne i nieskoordynowane, ale nadal mogła się jakoś bronić. Jedyne, czego potrzebowała, to jakiegoś kwadransa, by dojść do siebie. Ale czy go miała?
- Mówiłem, że zawsze dotrzymuję swoich obietnic, więc o nic się nie martw... Zamknij oczy i delektuj się chwilą. - Ponownie przyklęknął przy niej i bez większego trudu rozwiązywał rzemień utrzymujący buty na jej zgrabnych nóżkach. Głośny plusk poinformował ją, że jej but chwilę potem wylądował w basenie, a po minucie dołączył do niego drugi.
- No dobrze... A teraz przejdźmy do ciekawszych rzeczy. Twierdzisz, że ta bluzka jest obrzydliwa? A więc się jej pozbędziemy... Przecie mówiłem, że zrobię dla was wszystko... - z jego oczu wyzierał gniew, chęć zemsty i zamiłowanie do sadyzmu, a gdy siadał na niej okrakiem, Kotka równie dobrze mogła już zacząć się żegnać z życiem, bowiem w dłoniach łotra pojawił się nóż. Nie przyłożył go jednak do jej szyi, czy żeber, a jeno bezczelnie wcisnął wciąż jeszcze mokre ostrze w dekolt i zaczął powoli nacinać bluzeczkę. Dźwięk prutego materiału jasno wskazywał, że idzie mu to nadzwyczaj dobrze.
- Fiu, fiu! Kto by pomyślał, że ukrywasz tam takie skarby! Prawda, że trzymałem je w ręce, ale nie sądziłem że są takie ładniutkie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 10:51 pm

Dziewczyna spodziewałaby się prędzej noża w plecach, niż czegokolwiek dodanego do wina. Dlatego, że coś było nie tak zrozumiała dopiero przy drugim łyku. Wytrawne wytrawnym, ale to było zwyczajnie gorzkawe. Korek nie mógł go tak załatwić. Taki paskudny smak miało jedno zielsko. Tylko jak ono się nazywało? A pies to trącał! Ważne, że doprowadzało do zwiotczenia mięśni. Blondynka aż zbladła, gdy okazało się, że nie mogła utrzymać w palcach butelki, która wysunęła jej się z dłoni. Nawet zakląć nie mogła przez to porządnie, bo język też odmawiał posłuszeństwa.
Nie miała więcej czasu na rozważanie konsekwencji mieszania takiego paskudztwa z alkoholem, gdyż nagle znalazła się na boku. Jedyną nadzieję dawało to, że oddychała w miarę normalnie, czyli nie wypiła zbyt wiele. Nieszczególnie słuchała wywodu łotrzyka. Zamiast tego próbowała odsunąć się choć trochę i wymyślić, jak się uratować. Przynajmniej do momentu, gdy wylądowała na plecach.
- No to się załatwiłam. Było siedzieć na wsi! - Przemknęło przez myśl blondyneczki, gdy pierwszy z jej butów został bezczelnie zdjęty z jej nogi. Plusk wody sprawił, że rzeczywiście zamknęła oczy, zastanawiając się, jak miała je później niby odzyskać. W reakcji na propozycję pozbycia się bluzki, pokręciła niemrawo głową, usiłując zaprzeczyć i otwierając szeroko przerażone oczy. Na widok noża zbladła jeszcze bardziej i cała się spięła, co w obecnej chwili nie dało zbyt spektakularnego rezultatu. Aż jęknęła, słysząc niszczony materiał bluzki. No toż szlag by to jasny trafił! Musiał ciąć, no musiał! Jakby sytuacja nie była już dostatecznie zła.
- Pflose... Ha nihty ne... Psestas, ne posasuhes! - Wybełkotała najwyraźniej, jak mogła, biorąc pod uwagę zwiotczały język. Nie sądziła, aby mężczyzna zrozumiał jej słowa, więc podniosła jedną rękę, usiłując chwycić go za dłoń trzymającą ostrze. Drugą podniosła w marnej próbie odepchnięcia go od siebie. Cóż, należało grać na zwłokę. Nawet przemiana jej nie szła, jak na złość! Wszystkim, co osiągnęła, było leciutkie, nieskoordynowane zadrganie kilku mięśni i gęsia skórka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 19, 2015 11:42 pm

- Ojoj... No popatrz, potargało się. Takie delikatne było! Prawie, jak Twoje cycki, czyż nie? - zapytał pozornie wesołym głosem, za którym czaiło się przerażające okrucieństwo. Mężczyzna już nie wyrażał tego słowem, czy groźbą w oku, a do zbudowania napięcia wystarczyło mu jeno kilka niepozornych gestów. Na potwierdzenie swych wcześniejszych słów, wrednie jednak dziabnął przemienioną w pierś szpikulcem nożem, nie wyrządzając jej tym jednak zbyt wielkiej krzywdy, choć po chwili i tak cienka stróżka krwi spłynęła w głąb dekoltu. Łotrzyk jednak nie maltretował jej w ten sposób więcej, przenosząc ostrzę nieco wyżej i naciskając na jej podbródek, by w ten sposób przymusić dziewkę do zadarcia głowy lekko w górę. Nadal jednak mogli patrzeć  sobie prosto w oczy.
- No proszę... Widzę że ślad, którym Cię naznaczyłem, stał się na twej jasnej skórze naprawdę wyraźny. Wygląda więc na to, że teraz należysz już do mnie, Kociaku – rzekł spokojnie, niewiele robiąc sobie z beznadziejnych prób blondyneczki, nie siląc się nawet na odepchnięcie jej reki, choć czuł że z każdą kolejną minutą wracają jej siły.
- No nie patrz na mnie takim wzrokiem. Przecież nie robię nic, czego obiecałem nie robić, prawda? A w ogóle... Pewnie to już nieraz słyszałaś, ale... Masz strasznie śliczne oczy, wiesz? Ciekawe, czy gdyby je tak wydłubać, to zachowały by ten swój dziki blask... Można by nawet na zgarnąć na nich niezłą sumkę – jego gęba roześmiała się demonicznie na myśl o kruszcu, Wszak jakby nie było, Rook był dość pazernym człowiekiem. A choć nie znała go, trodno było stwierdzić czy jeno ją nabiera, czy też mówi całkiem poważnie.
Gdy tylko spróbowała odezwać się po raz kolejny, zręcznym ruchem złapał jej język. Udało mu się to tylko dlatego, że nadal strasznie jej się plątał i w pewnej chwili wysunęła go znacznie poza obręb ust. Momentalnie też wyciągnął go do granic możliwości, zdecydowanie świetnie się bawiąc na widok jej oblicza.
- Ten twój cięty język też można by ci ciachnąć, wiesz, moja strasznie niesforna kotko? Hymm,.. Zauważyłem to już wcześniej, ale jest dziwnie ostry – dodał po chwili, kciukiem pocierając wierzch narządu jej smaku – Ciekawe, jakby to było cię pocałować... - na jeden moment pochylił się nad biedaczką i bez pardonu przejechał czubkiem swego języka wzdłuż środka jej.
- Zaskakujące, to nawet przyjemne... - mruknął z zadowoleniem, zwracając jej możliwość mówienia... Tylko po co?
- A, właśnie... W sprawie tych obietnic... Są strasznie niewygodne, wiesz? Może dobrowolnie zrzekniesz się ich, co? Co?! Chciałbym się troszku zabawić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Pon Lip 20, 2015 8:53 am

Na swój sposób działanie doprawionego wina pomogło zmiennokształtnej. Gdyby nie ono, szarpnęłaby się znacznie mocniej, czując ukłucie w pierś i najpewniej sama pokaleczyłaby się o ostry nóż. A tak tylko poruszyła się nieznacznie i pisnęła płaczliwie. Jakoś nie spodziewała się, aby jej sytuacja uległa poprawie w najbliższym czasie. Mężczyzna wyraźnie planował odbić sobie na niej całe zło, jakie go ostatnio spotkało. Najbardziej przerażające nie było jednak to, że dziewczyna była właściwie unieruchomiona. Nawet wszystko, co mogło czekać ją z ręki łotrzyka, choć nieprzyjemne nie mroziło krwi tak bardzo, jak inna myśl. Ten cholernik zaplanował to już wcześniej. Dużo wcześniej. Nie tylko wiedział, co było w winie, wyniósł je w takim stanie z tawerny. Musiał to wymyślić już wtedy, gdy groził jej nożem, choć i tak miał ją w garści. Może nawet myślał o tym jeszcze wcześniej, ale ofiarą miała paść inna dziewczyna. I jeszcze podał jej tą przeklętą butelkę bez mrugnięcia okiem, czy drgnięcia jakiegokolwiek mięśnia, które mogłoby zdradzić, że coś było nie tak. Że czegoś się spodziewał, czy o czymś myślał. Wszystko od wyjścia z tawerny do tej chwili robił wiedząc, że Szafir w pewnej chwili padnie bezwładnie na ziemię dzięki przyniesionej przez niego mieszance.
Kotka posłusznie odchyliła głowę do tyłu, postanowiwszy współpracować. Może dzięki temu udałoby jej się uniknąć choć paru nieprzyjemności. Byle przeżyć. A potem wrócić z podkulonym ogonem biegiem na wieś i prosić czarownicę o przyjęcie jej pod dach.
Chwilowo miała jednak inne sprawy na głowie, niż planowanie przyszłości. Patrzyła jak zahipnotyzowana w chłodne, pełne satysfakcji i okrucieństwa oczy oprawcy, gdy ten komentował jakiś ślad.
- Musi być na szyi. Jak całował mnie w wodzie, musiał zassać skórę. - Przemknęło przez myśl blondyneczki. Gdy usłyszała o pomyśle wydłubania jej oczu, w pierwszej chwili otworzyła je szerzej w przerażeniu i aż przestała na moment oddychać. Zaraz potem musiała zamrugać, bo wzrok gwałtownie jej się zamglił i nie chciał stać się wyraźniejszy na długo. Szybko wyjaśniło się dlatego, gdy poczuła spływające z kącików oczu łzy. Próbowała nawet powiedzieć coś, aby się ratować, ale nie zdążyła wyartykułować nic sensownego. Pisnęła tylko cienko, gdy łotrzyk chwycił ją za język. Oddychała płytko i coraz szybciej, a serce waliło jej jak oszalałe na myśl o ucięciu jej języka. Co gorsze, cholernik wciąż trzymał w dłoni nóż. Polizania jej absolutnie się nie spodziewała. Ale zdążyła już zrozumieć, że łotrzyk często robił różne, niezbyt sensowne rzeczy bez żadnego ostrzeżenia. W chwili, gdy jej język został wreszcie uwolniony spomiędzy palców mężczyzny, schowała go gwałtownie i zacisnęła mocno zęby.
Pierwsze pytanie, na które człowiek zdawał się oczekiwać odpowiedzi zaskoczyło ją. Na tyle, że w pierwszym odruchu przytaknęła mu gorliwym kiwnięciem. Zaraz potem skojarzyła, o co dokładnie chodziło i zaczęła gwałtownie potrząsać głową.
- Ne, ne. Nie! Nie... - Przy którymś z kolei ruchu kątem oka zobaczyła przewróconą butelkę z resztką wina. Porządne, grube szkło przetrzymało spotkanie z podłogą i leżało sobie spokojnie w zasięgu jej ręki. To mogła być szansa. Kotka nawet nie skojarzyła, że gapienie się otwarcie na potencjalną broń mogło nie być najlepszym pomysłem. Tak samo, jak sięganie po nią, gdy wciąż nie do końca odzyskała panowanie nad własnymi mięśniami. Ale musiała zaryzykować, zanim znalazła się w jeszcze gorszym bagnie. Bez zbędnej zwłoki wyrzuciła jedną rękę w bok, sięgając po naczynie, które postanowiła rozbić na łbie jej oprawcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 25, 2015 2:06 pm

- Uhuhu, nikt przynajmniej mi nie zarzuci, że nie starałem się żyć godnie i zgodnie z sumieniem – wyrzucił z siebie, widząc że dziewczę za nic w świecie nie ma zamiaru z nim współpracować i uwolnić spod wiążącego go słowa, tudzież pokusić się choćby o chwilową amnestię. Chwilę potem wykonał jakże nonszalancki gest rozkładanych na bok ramion, przy okazji posyłając ostrze gdzieś za siebie. Nóż wykonał kilka swobodnych piruetów w powietrzu i z wdziękiem wbił się w drewnianą podłogę ładnych kilka metrów dalej.
- Ke ke ke, naprawdę... Sama widziałaś że się starałem dotrzymać danych tobie obietnic... Widziałaś! Przyznaj to! Ale dłużej nie dam rady... Nie miej mi tego za złe. Posiadanie tak frywolnego ciałka to tylko i wyłącznie twoja wina! - słowa te z łatwością wydobywały się z ust Gawrona, który śmiało splatał z sobą groźne i rozbawione tony, przy okazji pożerając ją zwyrodniałym tonem. Dwa uderzenia serca później pochylił się nad nią i boleśnie zacisnął obie dłonie na jej piersiach, nie przejmując się wcale tym, że sprawia dziewczynie sporo bólu. Zawisł nad nią niczym sęp i barbarzyńsko bawił się jej ciałem, czerpiąc z tego wiele satysfakcji aż do czasu, gdy... nadeszło kolejne uderzenie.
Rook ni cholery nie spodziewał się, że zmiennokształtna będąc w takim stanie, oraz tak mocno zastraszona, ośmieli się jeszcze stawiać i próbować ratować swą nędzną skórę. Dlatego też właśnie kompletnie nie oczekiwał ataku, z winy czego szybko dostał po łapach... A właściwie po łbie... Butelka, której jakimś cudem udało się przetrwać upadek z wysokości ponad jednego metra, nie wytrzymała sporego naprężenia i malowniczo rozprysnęła się na czaszce łajdaka. Kocicy nie wystarczyło jednak odepchnięcie od siebie zagrożenia, więc jeszcze nim Rook upadł na bok, przeciągnęła mu ostrą szyjką po gębie i pozostawiając na niej głębokie, paskudne sznyty. Podczas gdy jeden z fragmentów szkła nieprzyjemnie orał mu policzek, inny z łatwością przeszedł przez lewy łuk brwiowy. A jeszcze inny zerwał mu kawałek skóry z podbródka. A choć tym razem łotrzyk nie stracił przytomności i tak przed oczyma pojawiły mu się konkretne mroczki to był główny powód, przez który rzuciło go na podłogę tak trochę bezwładnie. Tam też zastygł w śmiesznej pozie, jakby coś nagle zmroziło go w chwili, gdy wsiadał na konia – a w tym przypadku Szafir. A choć jedna z nóg mężczyzn wciąż spoczywał na kobiecie, ta pozornie odzyskała wolność. Ograniczała ją jedynie słabość własnego ciała.
- Nieźle... Nie doceniłem cię... znowu... – mruknął spokojnie, przyglądając się jej profilowi z kraja. Kompletnie nie przejmował się ilością krwi, która buchała z jego świeżych ran – zwłaszcza z łuku brwiowego – choć zmuszony był przez to przymknąć zalane posoką oko. Na jeden moment i bez ostrzeżenia, przewrócił się na plecy wybuchnął szaleńczym śmiechem, choć ten urwał bardzo szybko, zastąpiony grymasem bólu.
- Ty tępa dziwko... Zapłacisz mi za to! … To chciałbym rzec, ale pewnie zaraz i tak umrę... Zabijesz mnie teraz, prawda? Cóż, powinnaś... Ale wiesz co jest takie zabawne? Moja śmierć nic nie zmieni. I tak nie wyjdziesz z tego miasta żywa... - spokój i swoboda, z jakim łotr przemawiał zupełnie nie brzmiały, jak groźba, czy próba zastraszenia. Człek był raczej pewny tego, że się dokonają i... współczuł jej? To było niemożliwe! A może się przesłyszała?
- Tak... Taki paradoks. Byłem twoją jedyną szansą... Przykro mi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Sob Lip 25, 2015 8:28 pm

Za każdym razem, gdy łotrzyk sięgał po groźniejsze tony, dziewczyna popiskiwała z cicha, dając upust przerażeniu. Ale nic nie mogło przygotować jej na kolejne wydarzenia. Sapnęła z bólu, poczuwszy gwałtownie zaciskające się na jej ciele palce. Na szczęście trzymała już pewnie w dłoni szyjkę butelki i powstrzymała się od ostrzegawczego syknięcia. Zamiast tego wzięła jedynie zamach. Uderzenie nie było jakoś specjalnie mocne w porównaniu z tym, co mogłaby zrobić w bardziej sprzyjających warunkach. Nie wspominając o tym, co mógłby osiągnąć ktokolwiek, kto nie należał do wagi piórkowej. Szkło musiało być już nadwerężone wcześniejszym upadkiem, bo rozprysło się pod wpływem ciosu podstępnie i bez ostrzeżenia. Ale Szafir zdążyła zamknąć oczy a nawet obrócić głowę w bok, dzięki czemu nie dostała aż tak bardzo, jak jej oprawca. Nie widziała, jak bardzo go pocięła. Ważne, że ona sama poczuła tylko niezbyt mocne ukłucia, gdy kilka ostrzejszych kawałeczków spowodowało niewielkie nacięcia na jej skórze.
Poczuwszy wolność, blondyneczka zaczęła niezdarnie próbować uwolnić się spod mężczyzny. Chociaż była dość wyraźnie spanikowana, a jej ruchy nieskoordynowane, szło jej to znacznie lepiej, niż bezpośrednio po wypiciu wina. Co więcej, obrała nawet konkretny kurs - ku swojej kamizelce, leżącej wciąż na ławie. Utratę butów mogła przeżyć, ale gdyby przebiegła przez miasto naga od pasa w górę, z siniakami, które zaczęły pojawiać się na jej piersiach... mogłaby znów wpakować się w kłopoty. Gdy wreszcie dotarła do swojej odzieży, pozornie ignorowała słowa łotrzyka, choć w rzeczywistości zaniepokoiły ją dość mocno. Zrzuciła z siebie porwaną bluzkę i założyła pospiesznie czerwoną narzutkę, nie kłopocząc się nawet wiązaniem jej. To nie było chwilowo aż tak ważne. I wciąż nie dowierzał swoim palcom. Ale co miała robić dalej? Spojrzała zlękniona na mężczyznę, myśląc o tym, że musiała opuścić teren basenu.
- Ka... katgut. Potrzebuję katgutu i igły. - Wymamrotała głucho i bez większego namysłu. Spojrzenie też zaczęła mieć jakieś bardziej nieobecne, ale za to wyglądała znacznie bardziej spokojnie. - Opatrunek, katgut, igła. Opatrunek... materiał.
Blondyneczka wbiła na chwilę wzrok w swoją porwaną bluzeczkę, a zaraz potem wyjęła z torebeczki przy pasie malutki nożyk, który był na tyle ostry, aby zdołała porwać szmatę na cieńsze pasy. Widać było, że wciąż nie odzyskała pełnej sprawności, ale przynajmniej przestała się trząść i nie wyglądała już, jakby miała się zaraz rozszlochać. Schowała jedno narzędzie i wolną już ręką namacała w swoim "bagażu" niewielkie pudełeczko. Tak przygotowana stanęła na nogi i podeszła wolno do leżącego wciąż łotrzyka, nie przejmując się wcale wbijającym się w jej stopy szkłem. Wszystko wskazywało na to, że dziewczyna była myślami w zupełnie innym miejscu i czasie. Uklękła obok mężczyzny, przetarła jednym pewnym ruchem ranę na jego brwi, po czym docisnęła do niej wciąż wilgotny materiał. Drugą ręką bez problemu otworzyła puzderko, które postawiła na podłodze i wydobyła z niego błyszczący przedmiot z doczepioną jakąś nicią.
- Nie szarp się, to nie będę musiała dwa razy szyć. I nie drzyj się, gorsze łatałam, jak se przejechali kosą po nodze. - Kotka bez dalszych komentarzy chwyciła pewnie lewą dłonią za brzegi ranki na brwi, a drugą jednym pewnym ruchem wbiła igłę pod skórę łotrzyka, zaczynając szycie. - Tu dwa, trzy starczą. Co żeś se w mordę zrobił? Tam będzie sporo, na poliku. Nie wyj ino!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 26, 2015 12:00 am

Tuż przed tym, nim dziewczę w naiwności... łaskawości! swego serca postanowiło zająć się niedomagającym rannym, mężczyzna przezornie złapał ją za przedramiona i zacisnął na nich swe dłonie na tyle mocno, by pozostawić na jej nadgarstkach długotrwałe ślady. Nie pozwolił jej ruszyć się czy w tą, czy w tamtą stronę, wręcz zmuszając biedaczkę by spojrzała mu prosto w oczy.
- Głupia... Nie współczuj... nie lituj się nad własnym wrogiem. Litość to zbrodnia w tym mieście, wiesz? A zresztą... rób, co chcesz... - uśmiechnął się delikatnie, tudzież był to jeden z jego grymasów irytacji, lecz ostatecznie zrezygnował z możliwości powstrzymywania zmiennokształtnej. Jego ręce swobodnie ułożyły się wzdłuż tułowia. Rook najwyraźniej postanowił w milczeniu znieść upokorzenie, jakim zdecydowała się obdarzyć go blondyneczka. I rzeczywiście! Pomimo iż dziewka zszywała go na żywca, nie przejmując się przy tym stanem jego ducha, łotrzyk z względnym spokojem przyjmował to wszystko. Owszem, kilkukrotnie zdarzyło mu się syknąć ostrzegawczo na nią, jednak wcale nie wyglądało na to, że jest na nią zły. Właściwie... nietypowy błysk w oku mężczyzny zdradzał, że jest jej bardziej wdzięczny, niż na nią wściekły, co całkowicie nie pasowało do jego wizerunku złodupca.
- Ty naprawdę nie wiesz, w jaką kabałę się wpakowałaś, nie? Cóż, to widać... - złodziejaszek pokusił się zapytać, jak tylko Szafir skończyła cerowanie pierwszej i najpoważniejszej rany, jaką od niej otrzymał. Dzięki zabiegowi łuk brwiowy na szczęście przestał już krwawić, choć posoka jaką byli oboje pokryci, sprawiała wrażenie istnej groteski.
- Robiłaś to już, prawda? Twoje ruchy... Prawie, jakbyś się do tego urodziła... Nie! Nie odpowiadaj! Ja wszystko wiem... Ale nie myśl sobie, że to coś zmieni między nami! Nadal należysz tylko do mnie i nikt mi cię nie odbierze, jasne?! - choć ton głosu łajdaka zdawał się emanować władczością, on sam raczej zdawał się być potulnym i grzeczniutkim chłopczykiem.
Wreszcie, gdy polimorfka skończyła te swoje cuda niewidy, a Gawronowi nie groziła już śmierć przez wykrwawienie, a twarz przestała zdradzać charakter rozpadającej się, człek podniósł się do pozycji siedzącej i poważnie spojrzał na swoją dobrodziejkę.
- A więc... Pozwól mi sobie teraz odpowiednio podziękować... - bez ostrzeżenia pochwycił dziewczę za przód kamizelki i bezpardonowo przyciągnął do siebie, a chwilę potem skradł soczystego i namiętnego całusa, srogo posiłkując się w tym niecnym czynie językiem. Oczywiście pobrudził ją przy tym srogo własną krwią, od której włosy kobiety znowu zaczęły się kleić, a także podzielił metalicznym posmakiem. Najwidoczniej był niereformowalny i nie miał ochoty się zmieniać.
- Meh... Przez Ciebie nie mogę się tym nawet nacieszyć, bo boli...Rozumiem, że masz do mnie wiele pytań... nie? – mruknął, gdy ich usta w końcu rozdzieliły się na odległość większą, niż pół centymetra, choć łotrzyk zadbał o to, by nie wymknęła mu się z objęć. A choć jego twarz i solidny kawał ciała, pulsowały bólem, Rook nie poddawał mu się wcale, starając się skupiać swe myśli na nowej towarzyszce.
- Pytaj więc, póki czas...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   Nie Lip 26, 2015 7:18 pm

Dziewczyna przez cały proces szycia wydawała się nieobecna. Często szeptała coś do siebie. Łotrzyk mógł wyłapać czasem jakieś słowa o liściach, naparach, kwiatach, wykopywaniu, sokach, miażdżeniu, połogu i tym podobnych sprawach. Zasadniczo brzmiało to jak pozbawiony sensu bełkot. Nie dawała w żaden sposób poznać po sobie, że słowa mężczyzny w ogóle do niej docierały. Tuż po założeniu ostatniego szwu, Szafir zdążyła tylko pomyśleć, że nie wie, co teraz powinna z sobą zrobić. Ten problem rozwiązał się błyskawicznie, gdy została przyciągnięta do swojego pacjenta. Była zbyt zaskoczona pocałunkiem, aby chociaż próbować się wyrwać. Po prostu pozornie potulnie poddała się działaniom mężczyzny, wciąż trzymając w dłoni lekko wygiętą igłę. Zamiast zadać jakiekolwiek pytanie, czy chociażby nawrzeszczeć na bezczelnego jegomościa, schowała narzędzie swojej pracy do przynależnego mu pudełeczka, a to do torebki. Dopiero wtedy spojrzała błyszczącymi po kociemu oczami na niedawnego oprawcę.
- Nie należę do Ciebie! Mam panią... - Kotka zamilkła na chwilę i znów wydawała się nieobecna. - Miałam panią. Już nie mam...
Niebieskie oczy dziewczyny wyraźnie zwilgotniały lekko, ale wyprostowała się dumnie i przełknęła łzy, obiecując sobie, że nie rozpłacze się przy tym człowieku. Musiała się jakoś uspokoić. A, jak wiadomo, kąpiel jest niezwykle relaksująca. Dlatego też bez namysłu podniosła ubabraną gawronią krwią dłoń do ust i zaczęła ją starannie, metodycznie oblizywać.
- W jaką kabałę się niby wpakowałam? - Teraz łotrzyk mógł mieć już pewność, że zmiennokształtna słuchała go mimo wszystko. - Oprócz tego, że nie umiem wydostać się z tego miasta. I zdechnę tu. Nie jestem już kotem czarownicy, tylko zwykłym dachowcem.
Plecy dziewczyny zgarbiły się mocno, ale nie przestawała czyścić ręki, choć wyraźnie coś nie dawało jej spokoju. W pewnym momencie spojrzała na mężczyznę z lekkim przestrachem w oczach, jakby dopiero dotarło, obok kogo klęczała. Zerwała się, chcąc wstać, ale gdy tylko oparła stopę o deski podłogi, syknęła z bólu i omal się nie przewróciła. Obie, dość delikatne, podeszwy stóp miała usiane malutkimi kawałkami szkła, na co nie zwróciła wcześniej uwagi, szykując się do szycia ran, jakby była w transie.
- Niech to zaraza! Teraz się nawet nie przemienię, żeby zapolować. Było siedzieć w domu. Ale nie! Musiałam poleźć do miasta, to mnie teraz zabije i zgwałci jakiś byle ulicznik. I to pewnie w tej kolejności. - Blondyneczka nie była już w stanie udawać, że cokolwiek było w porządku. Rozpłakała się zwyczajnie, wyrzucając z siebie wszystkie przekleństwa zasłyszane od wędrownych parobków. Dodatkowo próbowała wyciągnąć chociaż jeden kawałek szkła ze stopy, ale za bardzo trzęsły jej się ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Centralny basen z gorącą wodą   

Powrót do góry Go down
 

Centralny basen z gorącą wodą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Basen i leżaki
» Reed ze Strażnicy nad Szarą Wodą
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Łaznie-