IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Black Shine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Black Shine   Sob Sty 31, 2015 5:15 pm


Jeden z wielu lokali rozrywkowych, znajdujący się w Centrum Miasta. Black Shine można by śmiało określić jako bar. Mieści się on w piwnicy jednej z nieczynnych już kamienic. Jeśli wierzyć plotkom właścicielem lokalu był, to znaczy jest pewien Potępiony, jednakże ostatnimi czasy nikt go nie widział, mimo to sam pub funkcjonuje bardzo dobrze, dziwne prawda? A to tylko jedna z wielu niewyśnionych okoliczności związanych z tym miejscem.

W lokalu od zawsze utrzymany jest klimat półmroku. Miękkie, ciepło światło lamp, świece o zapachu opium, których aromat pozwoli oderwać Ci się od spraw przyziemnych. W dodatku muzyka. Na scenie w Black Shine artyści bardzo często prezentują swoje umiejętności, ciesząc tym samym zmysły bywalców. Jeśli chodzi o menu znajdziesz tu z pewnością każdy rodzaj alkoholu, ale także zaspokoisz swój głód.

Bar czynny przez całą dobę.

Do Black Shine nie została przypisana żadna postać NPC, tym samym obowiązuje tu "samoobsługa", bynajmniej do momentu, gdy ktoś postanowi się tu zatrudnić i/lub przejąć lokal.
Vevina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Sty 31, 2015 5:37 pm

Był to pierwszy wieczór Arianne w nowym mieście. Wampirzyca, zamiast rozejrzeć się za  miejscem, w którym mogłaby odpocząć po podróży, postanowiła na przekór wszystkiemu i wszystkim, poznać Byakko od nieco innej strony. Udała się więc do Centrum miasta.
-Eh...czy każdy wieczór jest tu tak spokojny?
Aria zapytała samą siebie w myślach, przyglądając się otaczającemu ją nocnemu życiu. Mieszkańcy najzwyczajniej w świecie spacerowali po ulicach pogrążeni w rozmowach. Od czasu do czasu ktoś wykrzyknął tylko jedną frazę.
-Zero muzyki, awantur, czarownic i ich małych voodoo zabawek, a o rozlewie krwi mogłabym chyba pomarzyć...
Dziewczyna tą kwestię wypowiedziała już na głos, a jej ton prezentował raczej zażenowanie niżeli ulgę. Nagle jednak coś przykuło jej uwagę. Był to szyld z większym napisem "Black Shine" i nieco mniejszym-"Bar całodobowy".
Z nadzieją na nieco rozrywki Ari postanowiła odwiedzić owy lokal.

Po wejściu na główną salę Wampirzyca zajęła miejsce przy stoliku znajdującym się w rogu. Otrzymawszy uprzednio zamówioną lampkę wina, dziewczyna utkwiła spojrzenie w młodym Skrzypku, który to właśnie był w trakcie swego koncertu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Wto Lut 10, 2015 12:12 pm

Firth przechadzał się po mieście jakby bez celu. Noc nie była aż tak bardzo mroźna, a z nieba spadały spore płatki białego puchu. Śnieg mienił się światłem lamp ulicznych tworząc na niebie lekką złotawą łunę. Ciągle miał przed oczami twarz białowłosej, o czerwonych oczach. W końcu poznał jej imię i miejsce jej zamieszkania, lecz potem się zastanawiał czy dobrze zrobił pytając o to drugie. Teraz będzie stale odczuwał pokusę, żeby zajrzeć do Okami, ale z kolei on sam nie był do końca pewny czy powinien faktycznie to robić. Przecież nie bez powodu nie miało być następnego razu. Może faktycznie byłoby lepiej jeśli tytan spełnił jej życzenie i już więcej się nie spotykali. Dwie myśli nieustannie ścierały niczym dwójka rycerzy podczas walki o honor. Nawet jeśli, któryś z nich padł na ziemię, ten zaraz podnosił się, wymieniał połamaną kopie na nową, dosiadał konia i znowu nacierał na przeciwnika.

Ta nieustanna walka zaczynała go już powoli męczyć. Cisza, której tak bardzo nie lubił zamiast stać się czymś przyjemnym, była coraz bardziej nieznośna. Niepewność, jest niczym rdza, która z biegiem czasu jest w stanie zniszczyć nawet najwspanialszy pancerz. Potrzebował czegoś co pomoże mu chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co stało się tamtej pamiętnej nocy, ale bynajmniej nie miał zamiaru siedzieć sam w pokoju i zwyczajnie uchlać się do nieprzytomności. Czuł że musi wyjść do ludzi, do tego „szumu”, w którym zwykł przebywać. Mężczyzna rozglądał się za jakimś lokalem, w którym mógłby spędzić dzisiejszy wieczór, miał trochę pieniędzy, więc czemu nie miałby z nich korzystać?  Ale tak między bogiem, a prawdą od alkoholu, bardziej miał ochotę na zwyczajną bitkę. Nic tak w końcu nie uspokaja skołatanych nerwów jak solidna zadyma. Jednak jakby tak się rozejrzeć, miasto było aż nadto spokojne. Zupełnie jakby prawo i porządek gościły w tej krainie od zawsze, a przecież wiedział że tak nie było. Może ten cały ład to tylko iluzja?

W centrum znajdowało całkiem sporo najróżniejszych lokali. Było ich aż tyle że trudno było się zdecydować, gdzie powinien się udać. Był jednak jeden, który szczególnie przykuł jego uwagę. Miejscówka znajdująca się w piwnicy starej kamienicy pod szyldem ”Black Shine”. Tytan usłyszał także dźwięk muzyki, granej na skrzypcach, co jeszcze bardziej zachęciło go do wejścia.

Mężczyzna wszedł do środka. W barze nie było jakiejś wielkiej balangi, ale mimo to atmosfera była dość przyjemna, a dźwięk instrumentu wręcz uspokajał jego rozdartą duszę. W pomieszczeniu panował półmrok, jedynie świece i lampy dawały trochę subtelnego światła. W powietrzu można było wyczuć zapach opium. – Ech… Całkiem przyjemnie tu. – Pomyślał tytan. Podszedł do lady i zamówił dla siebie kufel ciemnego piwa. Po złożeniu zamówienia rozglądnął się za jakimś wolnym miejscem. Właściwie miał całkiem spory wybór, ponieważ dziś nie było zbytniego tłoku. Upatrzył sobie stolik przy oknie, przez które jedyne co było widać to tylko bruk i ewentualnie nogi przechadzających się przechodniów. Odpiął skurzany pas z mieczem i oparł go o ścianę obok swojego miejsca. Swój czarny płaszcz otrzepał ze śniegu i zawiesił na najbliższym wieszaku. Mężczyzna usiadł i czekając na swoje piwo rozglądał się po pomieszczeniu, wsłuchując się przy tym w dźwięki skrzypiec. – W sumie szkoda by było wszczynać tutaj jakąś burdę, bo lokal całkiem, całkiem, a mogą mnie potem tutaj nie wpuścić. – Pomyślał sobie.

Jego wzrok przykuła młoda kobieta, siedząca sama w rogu sali. Nie widział jej zbyt dokładnie z powodu panującego półmroku. Dostrzegł jednak piękne, faliste włosy i ładną, jasną twarz. Ubrana była w ciemną sukienkę i żakiet. – Hymm, trzeba przyznać że laska niczego sobie. – Pomyślał uśmiechając się lekko do samego siebie. Normalnie, jakby nie miał zamiaru przyłączyć się do jakiejś bójki, to pewnie by się przysiadł do takiej osamotnionej dziewuchy, jednak dziś po prostu nie miał na to ochoty. Ciągle bowiem w jego głowie gościła białowłosa i nie chciał swoich smutków z rozstania zagłuszyć towarzystwem innej kobiety. W tej chwili pragnął tylko tej jednej, jedynej, której nawet nie miał pewności że spotka ponownie…


Ostatnio zmieniony przez Firthail dnia Sro Lut 11, 2015 4:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Lut 11, 2015 3:45 pm

Wrócił.
Spędził na pustkowiu niemalże całe dwa lata. Dzień w dzień i noc w noc spoglądał w jasne bądź ciemne niebo. I pytał sam siebie: dlaczego? Dlaczego zostaliśmy stworzeni? Dlaczego mordujemy, odbieramy życie zamiast je dawać? Odpowiedzi na te zagadki bynajmniej nie znajdowały się tam, w górze. Ale Azraeleth wiedział, że gdzieś tam jest jakaś siła wyższa, potężniejsza niż cokolwiek, co istnieje. Siła wyższa, która być może słyszy myśli i wypowiedzi wszystkich istot, i dogląda swego dzieła. Wszystkie przemyślenia dokładnie opisywał i ilustrował w księdze, którą nosił ze sobą.
Lecz w końcu każdy ma dość, każdy przekracza granicę. Choć Azra był samotnikiem, to był też człowiekiem, i miał ludzkie potrzeby. Musiał choć raz na czas odwiedzić jakieś miasto czy osadę.
Wędrował ulicami stanowczym krokiem, szukając jakiegoś lokalu, odpowiedniego do zatrzymania się. Po dłuższej chwili trafił na szyld "Black Shine". To z pewnością był odpowiedni lokal - już na zewnątrz, zanim mężczyzna wszedł do środka, słychać było dźwięki muzyki. Azra usiadł gdzieś w ciemnym kącie sali, odpinając pochwy z mieczami i opierając je o ścianę. Zamówił kufel piwa, nasunął kaptur na głowę. Dobył pióro, otworzył na stoliku księgę i zaczął notować nowe przemyślenia.
Powrót do góry Go down
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Czw Lut 12, 2015 12:18 am

Mijał czas, a Aria wciąż wpatrywała się w muzyka. Kobieta sprawiała wrażenie całkowicie zatraconej w ulotnej melodii. Wampir, przed którym wieczność stoi otworem docenia takie drobiazgi. Czy to nie komiczne? A może wręcz przeciwnie...
Nagle ze stanu, porównywalnego z hipnozą, wyrwał ją brzęk metalu.
-Hm...broń, w miejscu takim jak to...?
Ana zaśmiała się pod nosem, na samą myśl o "delikatnej awanturze". Cóż....była po prostu znużona wszechobecnym pokojem, szczęściem. W dodatku, przy tego rodzaju dyskusji nie musiałby martwić się o kamuflaż! Posilenie się na jednym z gości, gdy pozostali, niczym widownia w cyrku, przygląda się przedstawieniu? Toż to byłaby idealna okazja.
-A więc gdzie jesteś mój Drogi awanturniku...
Wampirzyca ponownie zadała pytanie w swych myślach, rozglądając się jednocześnie po sali. Ku jej zdziwieniu zauważyła, aż dwóch, obcych mężczyzn będących w posiadaniu broni. Oboje cieszyli się smakiem alkoholu.
-Kogo my tu mamy....pisarz? I....
Ari przerwała rozmyślania, krzyżując spojrzenia z drugim, z Panów. Bez większego namysłu dziewczyna uniosła kieliszek z winem uśmiechając się słodko, a następnie upiła ostatni już łyk. Z gracją skinęła na przechodzącego obok barmana.
-Poproszę to samo raz jeszcze i ....
Dokończyła szeptem.
Po upływie zaledwie kilku chwil, ona jak i dwoje interesujących gości otrzymało swe zamówienia po raz kolejny.
"Życie należy wypełniać przyjemnościami"- tak właśnie brzmiały słowa kelnera dostarczającego trunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Czw Lut 12, 2015 6:21 pm

Nadal rozglądał się po lokalu i wsłuchiwał się w kojącą melodie skrzypiec. Nieznajoma, która siedział w kacie sali również spojrzała w jego stronę i widząc że mężczyzna się jej przygląda uniosła lampkę wina do góry. Mężczyzna uśmiechnął się lekko pod nosem. Zastanawiał się czy jednak nie przysiąść się do nieznajomej, ale ostatecznie się na to nie zdecydował. Dziś daje sobie spokój z kobietami. Kelner podszedł i postawił na jego stole kufel z zamówionym przez niego piwem. Tytan sięgnął po niego i wziął kilka łapczywych łyków, aż trochę ciemnopomarańczowego spłynęło mu po brodzie.

W tej chwili do baru wszedł kolejny gość i co ciekawe również był uzbrojony. A już myślał że tylko on paraduje z bronią po mieście. Nowo przybyły gość zajął wolny stolik i zamówił piwo, wyciągając przy tym jakiś notatnik, czy coś w tym rodzaju i począł coś w nim notować. Dość niespotykany widok, jak do tej pory nie widział żeby ktoś bawił się w pisarza w jakiejś tawernie. Chociaż to miejsce było wyjątkowe, było przyjemne i nie było też zbytniego tłoku, a półmrok i zapach opium mógł dodawać inspiracji w tworzeniu…

Wtem podszedł po raz kolejny przyszedł kelner i postawił przed nim drugie piwo. W sumie i tak pewnie zamówiłby kolejne, ale raczej nie zdarzało się żeby barman był jasnowidzem żeby przewidywać takie rzeczy, dlatego trochę go to zdziwiło. Wtedy kelner rzekł „życie należy wypełniać przyjemnościami” i lekkim gestem głowy wskazał w stronę tajemniczej kobiety. Tytan już zrozumiał skąd ta nagła dokładka. Spojrzał na dziewczynę i na znak podziękowania uniósł kufel z piwem do góry z uśmiechem na twarzy. Było to za pewne swego rodzaju zaproszenie ze strony nieznajomej. – Ależ ja bym z chęcią wziął cię w obroty. – Pomyślał sam do siebie. Jednak coś podświadomie go hamowało. Nie wiedział czy to nadal za sprawą białowłosej, czy też coś innego.

Nie mniej stwierdził że byłoby niegrzecznie tak po prostu „olać” dziewczynę. Dlatego dokończył swoje pierwsze piwo stukając kuflem o stół. Złapał  miecz oparty o ścianę, a drugą ręką chwycił kufel z piwem od nieznajomej. Wstał i przysiadł się do ciemnowłosej dziewczyny.
- Panienka zawsze tak lubi wypełniać życie innych przyjemnościami? – Zapytał uśmiechając się zawadzko. Teraz mógł już zobaczyć twarz nieznajomej w całej swej okazałości. Zdecydowanie nie grzeszyła ona brakiem urody. Jej ciemne faliste włosy bardzo ładnie kontrastowały z jej jasną cerą. Do tego jeszcze te… złote oczy. Złote? Z daleka tytan nie był w stanie dostrzec złotej barwy jej tęczówek. Cóż to za kolejne dziwadło? Najpierw kobieta o oczach czerwonych niczym rubiny, a teraz jeszcze złotooka… Znowu jakieś niespotykane oczy. Tytan wzdrygnął się lekko jakby, poczuł znowu te dziwne uczucie niepokoju, które towarzyszyło mu kiedy po raz pierwszy spotkał Okami. Znowu coś mu podpowiadało że nie ma do czynienia ze zwykłym człowiekiem. Spotkał na swojej drodze zbyt wiele upodobniających się do ludzi monstrów żeby być tak całkiem łatwowierny. Takie właśnie są najgorsze. Gdy widzisz potwora o potężnej posturze, ze szponiastymi łapami i pysku najeżonym zębiskami to sprawa jest prosta. Ale jak wytropić takiego, który wygląda jak człowiek? Z drugiej strony może to tylko jego wyobraźnia? Koniec końców białowłosa nie zjadła go, co nie zmienia faktu że jego przeczucie się sprawdziło. Wszakże nie była zwykłą kobietą. Tytan na razie postanowił zachować spokój i nie wyciągać pochopnych wniosków, nie mniej postanowił nie tracić do konca czujności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Czw Lut 12, 2015 6:45 pm

"Czy istniejemy po to, by wypełniać wolę Bogów? Po to, by następnie umrzeć w zapomnieniu i samotności lub zostać zapisanym w pamięci i legendach? Czy też raczej przygotowujemy ten świat na nadejście czegoś nowego, czegoś niespotykanego i potężniejszego niż człowiek?"
Czy zapisywanie notatek w tawernie było dziwne? Może trochę, ale najwyraźniej nie na tyle, by ktokolwiek zwracał na niego uwagę i chciał marnować swój zapewne cenny czas na interesowanie się podróżnym, na chwilę witającym w zajaździe.
A może jednak?
Po dłuższej chwili coś go tknęło. Może to intuicja, a może czarna magia nadała mu wyczulonych zmysłów, tego nie wiedział. Poczuł na sobie ciekawskie spojrzenia. Intuicja podpowiadała mu, że to dwie osoby. Nie podnosząc głowy znad stołu spojrzał powoli spod kaptura, nawiązując z kimś przelotnie kontakt wzrokowy.
Była to ładna przedstawicielka płci pięknej, o czarnych włosach i jasnej cerze. Tknięty podejrzliwym przeczuciem, odwrócił wzrok w stronę kelnera, który postawił przed nim trunek ze słowami "Życie należy wypełniać przyjemnościami". Gdyby tylko miał na nie czas i chęci... Kelner natomiast wskazał mu lekkim ruchem głowy kobietę. I wszystko jasne.
Zaintrygowała go. Naprawdę. Ale ogarnął go również niepokój, jakiego nie doznał od wielu lat. Wypił swoje piwo i skosztował trunku, na razie będąc ostrożnym i nie podchodząc do kobiety.
Powrót do góry Go down
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Pią Lut 13, 2015 9:41 pm

Niewinne psikusy, na pozór nic nie znaczące gesty, słowa są niczym nuty, wystarczy tylko nauczyć się tworzyć z nich melodię. Aria przez większość swojego długiego życia pielęgnowała tą zdolność traktując ją jako nieodzowną część siebie. Jako istota śmiertelna kobieta ta lubowała się w igraniu z uczuciami innych, a po przemienieniu jej w Wampira, ta cecha, jej wartość nasiliła się.
-Panienka zawsze tak lubi wypełniać życie innych przyjemnościami? –
W umyśle Ari zabrzmiał niski, męski głos. Wampirzyca spojrzała w miejsce jego źródła. Tak jak przypuszczała, tuż obok niej pojawił się jeden z uzbrojonych gości baru. Jego sylwetka z pewnością mogła onieśmielić nie jedną kobietę, a nawet mężczyznę!
-Przyjemnościami...-dziewczyna powtórzyła delektując się każdą sylabą tego słowa, a po chwili przerwy kontynuowała z niewinnym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
-Przyjemność to pojęcie względne, nie uważasz, Mój Drogi nieznajomy? Rzecz, sytuacja, którą ktoś mógłby uznać za przyjemność, inna osoba może odbierać w przeciwny sposób.
Arianne zaśmiała się słodko. Nie była speszona tym, iż mężczyzna zlustrował ją, gdy tylko odpowiedział na jej zaproszenie, była wręcz zadowolona, że osiągnęła wyznaczony cel. Co więcej jej rozmówca...Ari odniosła wrażenie, że jest nieco rozproszony, nieobecny, zaciekawił ją owy fakt.
-Wybacz mi, zdążyłam już uraczyć Cię nic nieznaczącymi rozważaniami, a nie wyjawiłam nawet imienia. Arianne Strigoi.
Wampirzyca uśmiechnęła się delikatnie.
-Zapewne zastanawiasz się nad powodem mojej inicjatywy, mam rację?
Kontynuowała z pogodnym wyrazem twarzy, co chwilę zerkając w stronę drugiego z mężczyzny, starając się jednak, by jej rozmówca nie poczuł się urażony.
-Aż tak pochłonięty jest tworzeniem, a może....?
Aria rozmyślała, starając się rozgryźć postawę tajemniczego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Lut 14, 2015 7:40 pm

Może byłoby lepiej jakby dalej szukał zaczepki wśród miejscowych? No teraz to już mógł sobie gdybać. A może po prostu przesadza? To natrętne przeczucie nie dawało mu spokoju i nie pozwalało się skupić na rozmowie. Po tych kilku latach można rzec że nasz tytan nabawił się jakiejś paranoi, przez którą wszędzie widzi stwory. Ale z drugiej strony nie ma mu się też co tak dziwić. Na praktycznie całym swoim ciele miał pamiątki od pazurów, kłów i kolców najróżniejszych, nienastawionych zbytnio przyjaźnie do ludzi istot. Mało to razy był świadkiem jak o świcie znaleziono kolejnego, całego sinego nieboszczyka, który ostatniej nocy zabawiał się na przyjęciach lub w karczmach? Jednak początkowy niepokój powoli zaczynał ustępować innemu uczuciu. Uczuciu ekscytacji i dreszczyku emocji. Może taka zabawa z nieznajomą jest właśnie tym czego mu było trzeba? Na twarzy potomka gigantów pojawił się uśmiech na myśl o tym że nie wie czego ma się spodziewać. Dziwaczne prawda? Zazwyczaj ludzie nie przepadają za takim uczuciem niepewności. Jednak jemu to uczucie przypominało dawne czasy i to kim był niegdyś. Początkowe roztargnienie ustąpiło. Albo spędzi noc w towarzystwie kolejnej pięknej kobiety, albo będzie igrał z jakimś bliżej nieokreślonym niebezpieczeństwem

-Przyjemność to pojęcie względne, nie uważasz, Mój Drogi nieznajomy? Rzecz, sytuacja, którą ktoś mógłby uznać za przyjemność, inna osoba może odbierać w przeciwny sposób.

Teraz już wyglądając na zupełnie rozluźnionego, uśmiechając się odpowiedział delikatnym głosem jakby próbował ją nim oczarować: - Całkowicie się z tobą zgadzam piękna nieznajoma. To co dla jednego jest przyjemnością, dla drugiego może okazać się istną męką. – Zerkając nadal w oczy nieznajomej wychylił kufel i wziął kilka łyków piwa.  – A ty preferujesz takie przyjemności, które tobie sprawiają radość, a drugiej osobie ból? – Zapytał czerpiąc z tej rozpoczynającej się gierki przyjemność. Widocznie alkohol też dorzucał swoje trzy grosze.

-Wybacz mi, zdążyłam już uraczyć Cię nic nieznaczącymi rozważaniami, a nie wyjawiłam nawet imienia. Arianne Strigoi.

Gdy dziewczyna się przedstawiła, zastanawiał się czy powinien zrobić to samo. Grzeczność co prawda nakazywała żeby to zrobił, ale czy faktycznie było to rozsądne? A może powinien zmyślić swoje imię? Nie, jest inna opcja…

- Nic nie szkodzi. A na mnie wołają bitnik, albo hultaj z północy. – Oświadczył z dumą lekko się przy tym śmiejąc. – Naprawdę nosisz piękne imię panienko. Przyznam jednakże twojego nazwiska jakoś nie kojarzę. Nie pochodzisz z tych stron, mam rację? –

-Zapewne zastanawiasz się nad powodem mojej inicjatywy, mam rację?

- Pomyślmy. – Mężczyzna rozejrzał się po barze i w końcu rzekł. – Ładny lokal, nieprawdaż? Piękna kobieta, siedząca sama w takim miejscu musi się nudzić. Mam rację? Szukasz po prostu kogoś, kto dotrzyma ci towarzystwa, czy tak? No chyba że chcesz mnie po prostu zjeść. – Rzucił niby żartem śmiejąc się pod nosem i czekając na reakcje złotookiej.

Wtedy do tawerny weszło jakiś dwóch typów, robiąc przy tym nie mało hałasu. Obaj nie wyglądali na arystokratów, raczej jak na typowych typów spod ciemnej gwiazdy. Ubrani byli w sfatygowane kurtki, ciemne, w niektórych miejscach podziurawione spodnie i wysokie buty. Jeden miał przy pasie jakąś lagę, a drugi na pierwszy rzut oka był nieuzbrojony, co nie oznaczało że tak faktycznie było. Widać było że byli już nieco wstawieni, bo robili wokół siebie taki szum jak co najmniej dziesiątka normalnych ludzi. Wydzierali się do barmana żeby ten dał im coś do picia, poganiając go przy tym i nie szczędząc mu epitetów. Skrzypek widząc co się dzieje, nie przerwał swojego koncertu, chociaż usłyszeć można było że niespodziewane przyjście owych delikwentów wybiła go trochę z rytmu. Jednak nie tylko jego. Tytan również nie był szczególnie zadowolony że taka tajemnicza i cicha atmosfera tego miejsca została w jednej chwili zburzona. W dodatku rozmowa z Arianne zaczynała powoli się rozkręcać. Zazwyczaj szum mu nie przeszkadzał, ale teraz jakoś zachowanie tych dwóch strasznie go drażniło. Może dlatego że zazwyczaj nie przebywał w takich spokojnych miejscach? Sam pewnie tego nie wiedział.

Jednak w oku tytana pojawił się zaraz błysk. Wypił za jednym razem całe piwo, które mu zostało i położył kufel na stole. – Panienka wybaczy na chwilę. – Powiedział skłoniwszy się nieco. Wstał i poszedł w stronę nowoprzybyłych klientów. Było jasne o co mu może chodzić. Od kilku dni miał ochotę komuś przyłożyć i teraz miał idealną do tego okazję. Do tego mógł też zaimponować swojej nowo poznanej znajomej, chociaż mogła też takie zachowanie odebrać zupełnie odwrotnie.

Gdy znalazł się już dwa kroki od owych mężczyzn, rzekł do nich: - Możecie się uciszyć?! Robicie tu taki jazgot że nie można nawet usłyszeć własnych myśli. –

Obaj odwrócili się, a jeden z nich odpyskował do tytana słowami: - Odczep się lalusiu i pilnuj swojego nosa! Jak masz jakieś problemy to zabieraj się stąd i poszukaj sobie innego miejsca. – Powiedział to w pierwszej chwili nie do końca biorąc pod uwagę fakt że był od tytana znacznie niższy. Widocznie półmrok „Black Shine” i alkohol robią swoje.

- Ja mam z wami problem. Raz że zakłócacie mi wypoczynek, a dwa że masz tak szpetną mordę że aż słońce zaszło z przerażenia. –

Na reakcję nieznajomego nie trzeba było długo czekać. Od razu wstał i szybkim zamachem uderzył pięścią w twarz Firtha, który tylko na to czekał. Dał się specjalnie uderzyć jako pierwszy żeby potem mieć wymówkę, w razie ewentualnych kłopotów że to nie on rozpoczął tą całą bijatykę. Tytan cofnął się jeden krok, odchylając głowę do tyłu i biorąc jednocześnie zamach. Nagle zrobił gwałtowny krok w przód uderzył swojego przeciwnika głową prosto w nos, tak że ten cofnął się i oparł plecami o ladę. Pozostało już tylko czekać na dalszy rozwój wypadków i ewentualną reakcje innych osób znajdujących się wewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Lut 14, 2015 8:38 pm

Zastanawiał się, czy jednak nie przysiąść się do nieznajomej. Był samotnikiem, co racja to racja, ale powinien szanować uprzejmość innych. Obrzucił jeszcze wzrokiem towarzysza kobiety, który nagle się do niej przysiadł. Dwie osoby były dla Azry zbyt dużym towarzystwem.
Tak więc mężczyzna postanowił rozkoszować się powoli trunkiem, by się nie upić. Wolał myśleć trzeźwo i zachować jasność umysłu - nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć.
Najwyraźniej Azraeletha przeczucie znów nie zawiodło - do karczmy wkroczyła dwójka obskurnie wyglądających mężczyzn i wyraźnie podpitych. Jeden z nich był uzbrojony w lagę - chociaż o drewnianej pałce nie można zanadto mówić jak o broni. Mimo to mocne uderzenie może zaboleć, a biegle posługująca się tą osobliwą rzeczą osoba może nią zwalić człowieka z nóg.
Podejrzenia się sprawdziły - już po chwili zaczęła się awantura. A przecież zupełnie niepotrzebnie. Towarzysz tajemniczej kobiety rozpoczął walkę z jednym z pijaków. Chociaż Azra raczej nazwałby to komedią - wystarczyło kopnąć go w przyrodzenie i po prawie. No ale towarzysz czarnowłosej chciał pewnie się popisać, albo pijaczyna był eunuchem...
Tymczasem drugi z awanturników podszedł do szermierza.
- Co tam piszesz, dziadku? - odezwał się pijak, próbując wyrwać notatnik spomiędzy rąk mężczyzny. Czy on był ślepy? Azra był stosunkowo młody. Choć jego twarz przypominała twarz zmęczonego człowieka...
- Uczciwie cię ostrzegam, żebyś zabrał łapy. Inaczej stracisz dłoń. - mruknął Azra.
Pijak nie posłuchał.
Azraeleth błyskawicznie przyciągnął jego dłoń, zatrzaskując ją w notatniku. Prawą ręką dobył jednego z mieczy, zamachnął się i po chwili na stole leżała odrąbana dłoń. Pijaczyna wrzasnął głośno, trzymając się za kikut i szlochając.
Azra szybko chwycił jego drugą dłoń, uderzył nią w stół i przyłożył do niej ostrze miecza.
- Wyjdziecie teraz z tej tawerny. Obaj. Jeśli będę musiał powtórzyć, stracisz drugą dłoń. Jeśli znów będę musiał powtórzyć, wykastruję cię na miejscu. Jeśli znów będę musiał powtórzyć, stracisz głowę. Rozumiesz? - spytał spokojnie mężczyzna. W tawernie zapadła głucha cisza. Pijak zaczął machać twierdząco głową, rozpaczliwie patrząc na kompana.
Powrót do góry Go down
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Pon Lut 16, 2015 7:57 pm

Aria nie próżnowała. Obaj mężczyźni przyjęli, choć może nieświadomie, zaproszenie do wspólnej "gry" z wampirzycą. Jednak jaki ta igraszka miała cel? Czy ci dwaj mężczyźni choć przez moment zastanowili się nad tym z kim mają do czynienia?

-Czyżby ktoś tu się rozluźnił? Tak jego serce się uspokoiło, a krew przepływa tak stabilnie...wystarczy zaledwie niewielkie nakłucie, a pojawi się w oka mgnieniu. Ciekawe jak smakuje...dawno nie kosztowałam tego typu, a łagodne smaki są już tak nużące....
Ari zamyśliła się na moment jednocześnie wpatrując w szyję swego towarzysza. Nie była wprawdzie w stadium, które określała mianem krytycznego, lecz od kilku godzin doskwierał jej głód. Głód, który mogła zaspokoić tylko w jeden sposób. Nagle z przemyśleń wyrwał ją głos rozmówcy. Dziewczyna momentalnie spojrzała w oczy chłopaka.

-"a drugiej osobie ból"? Cholera! Całkowicie się odłączyłaś Aria! Drugiej osobie ból? O czym on...niech to!
Wampirzyca zbeształa samą w siebie w myślach, jednak starając się nic po sobie nie pokazać.

-A czym jest według Ciebie ból?

Odpowiedziała w końcu, bawiąc się swym głosem nie bez powodu. Miała nadzieję,że ten drobiazg sprawi,iż mężczyzna nie zwróci aż takiej uwagi na nonsensy przez nią wypowiadane.
Kolejne słowa padały z ust nieznajomego, a wraz z każdym, z nich Ari czuła się coraz to pewniej, w sytuacji, którą współtworzyła.
Oczywiście nie zapominając także, o drugim uzbrojonym gościu baru. Niestety, ten nie poświęcał aż takiej uwagi wampirzycy, na jaką liczyła.

-Bitnik, Hultaj z północy? To raczej pseudonim, nie zasłużyłam, by poznać Twe imię? Może również chcę obdarować je komplementem.

Aria zaczęła zadziornym głosem. Wampirzyca nie miała w zwyczaju pożywiać się na przypadkowych osobach, oj nie. Traktowała poznanie ich, jako swoisty rytuał, dzięki czemu prócz energii, mogła zyskać także rozrywkę, a kto wiem, może nawet towarzyszy?

-Gdybyś słyszał o mnie, ta znajomość zapewne wyglądałaby inaczej. Niektóre tajemnice nie powinny zostać ujawnione drogi Bitniku.

Ana po raz kolejny podjęła dialog z interesującym mężczyzną i gdy chciała odpowiedzieć na kolejne z pytań wydarzyło się coś zupełnie niespodziewanego.

-No....no...no...a jednak to miasto ma swoją ciemną stronę.
Pomyślała biorąc łyk wina. Nie tylko ona zwróciła uwagę na awanturników. Dwóch wybranków także nie pozostało obojętnych. Obojętnych...to jednak złe słowo, bowiem to co wydarzyło się po chwili powinno się raczej ochrzcić jako poważną ingerencję.
W Black Shine doszło doszło do rękoczynów. Pięści obijające inne części ciała, krzyki, wyzwiska, zdezorientowane twarze gości, a nawet cięcie ostrza.

-Tu kropla, tam kropla...takie marnotrawstwo...

Aria wyszeptała, a w jej głosie słychać było rozbawienie.

-A ja nie zdążyłam nawet nic zrobić. To takie przykre, że Panowie bawią się beze mnie...w dodatku stosując dość ciekawe metody. Prowokacja, a z drugiej strony taka stanowczość.

Kobieta oddała się chwili refleksji, jednocześnie nie szczędząc nikomu zadziornego uśmiechu. Na to właśnie liczyła, tego pożądała. Zamieszanie. Dokończywszy trunek ona również postanowiła włączyć się do zabawy.

-Oj Panowie, Panowie...gdzie wasze maniery...

Ari zaczęła słodko, podchodząc do okaleczonego przez Bitnika mężczyzny. Nie zwlekając, za pomocą kłów rozcięła swój nadgarstek i przyłożyła do ust awanturnika. Ten początkowo będąc w szoku niemalże nie poruszył się. Jednak po upływie kilku sekund, odrzucił dłoń Arianne krzycząc:

-Co Ty kurw* wyprawiasz?!
-Oj czyżby mój jad mnie zawiódł?

Zapytała uśmiechając się do swoich kompanów.

-...cóż obędzie się i zrobię dla Ciebie wyjątek.

Nim ranny w nos mężczyzna zdążył zarzucić wampirzycę pięściami, czy wulgaryzmami, ta wbiła się skutecznie w jego szyję, pozbawiając go krwi, do momentu, aż stracił przytomność.
Po niesmacznym posiłku Aria spojrzała się na gości lokalu, którzy zaintrygowali ją, gdy tylko przekroczyli prób Black Shine.
-Chyba właśnie zaprzepaściłam szansę na zawarcie nowych znajomości...
Dodała uśmiechając się słodko, jednocześnie ocierając krew z kącika ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Lut 18, 2015 4:33 pm

Rozmowa zaczynała powoli się rozkręcać. Sama atmosfera Black Shine sprzyjała takim pogawedką. Tytan czuł że czeka go wieczór gierek słownych z tajemniczą Arianną. Był tak podekscytowany i jednocześnie ciekawy jak to się wszystko potoczy że aż go dosłownie skręcało w środku.

-A czym jest według Ciebie ból?

A cóż to za wymijająca odpowiedź? Wygląda na to że dziewczyna lubi aż nadto bawić się rozmową i zadawać filozoficzne pytania. Jednak ten unik jakoś nie spodobał się tytanowi. Nie dlatego że nie potrafiłby udzielić na nie odpowiedzi, to wyglądało raczej jakby zaserwował jej jakieś niewygodne pytanie, na które gdyby mogła to najchętniej nie udzieliła by odpowiedzi.

Mężczyzna wpatrując się ciągle w oczy swojego rozmówcy, położył łokieć na stole i podparł głowę na ręce. Uśmiechnął się jakby nieco złośliwie i rzekł:  - A czemu unikasz odpowiedzi? Chyba sama wiesz najlepiej co można nazwać bólem, czyż nie? –

-Bitnik, Hultaj z północy? To raczej pseudonim, nie zasłużyłam, by poznać Twe imię? Może również chcę obdarować je komplementem.

No i nic. W sumie to się nie mogło udać. Znowu miał dylemat czy próbować zmyślać swoje imię, czy może jednak powiedzieć jej swoje prawdziwe imię. Zaniepokojony jednak tym dziwnym uczuciem i początkiem rozmowy zdecydował się w końcu na tą drugą opcje.
- Raczej nie ma co komplementować mojego imienia, gdyż sam go nie lubię. A brzmi ono Anog panienko. – Rzekł, lecz chyba nie zabrzmiało to zbyt przekonująco. Miał tylko nadzieję że dziewczyna się nie zorientuje że coś kręci. A jak wiadomo, im bardziej starasz się zachowywać naturalnie, tym bardziej to ludziom nie wychodzi.


-Gdybyś słyszał o mnie, ta znajomość zapewne wyglądałaby inaczej. Niektóre tajemnice nie powinny zostać ujawnione drogi Bitniku.

Znowu tajemnicza wypowiedź, ale jednocześnie nieco niepokojąca. Z każdą chwilą zaczynał nabierać coraz więcej podejrzeń w stosunku do złotookiej. Niby niczego nie mógł być pewny na sto procent, ale jakoś mu to wszystko nie pasowało.

- Możliwe. – Powtórzył upijając jeszcze nieco piwa. – To aż taka tajemnica że nie możesz się nią ze mną podzielić? – Spytał drocząc się nadal z dziewczyną. Jednakże nie doczekał się odpowiedzi, ponieważ w międzyczasie ich pogawędkę przerwało dwóch typów, którzy zaraz zaczęli robić masę hałasu. Zaraz potem tytan wstał od stolika i wdał się w bójkę z jednym z nich.

Pierwszy mężczyzna dość łatwo dał się położyć na deski. Uderzenie głową kogoś tak silnego jak Firth powaliłoby nie jednego zawodnika, a co dopiero takiego tak wstawionego menela. Widział jak z jego nosa zaczyna ściekać krew i zastanawiał się, czy gość da radę jeszcze wstać i spróbować się odegrać. Nic z tego, koleś coś tam bełkotał, trzymając się za nos i próbując nieporadnie się podnieść.

W międzyczasie drugi z mężczyzn zainteresował się drugim gościem, który notował sobie coś w swoim notesie. Swoją drogą Firth był nieco zdziwiony że nawet nie zareagował na to że on okłada jego kumpla. Agresywne zachowanie tego łobuza wobec nieznajomego wędrowca z pewnością nie mogło skończyć się dobrze. Tytan z zaciekawieniem obserwował całe zajście czekając tylko czy pisarz mu odwinie. To co jednak zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwana. Gość się nie bawił w żadne mordobicie, tylko od razu dobył broni i odciął rękę napastnikowi. Wygląda na to że strasznie nie lubił jak ktoś mu przeszkadza w tworzeniu.

- Wyjdziecie teraz z tej tawerny. Obaj. Jeśli będę musiał powtórzyć, stracisz drugą dłoń. Jeśli znów będę musiał powtórzyć, wykastruję cię na miejscu. Jeśli znów będę musiał powtórzyć, stracisz głowę. Rozumiesz? –

Na te słowa tytan się zaśmiał i zwrócił się do nieznajomego wędrowca: - Fiu, fiu. Widzę że się nie cackasz. Nie mniej nie musiałeś mu od razu ucinać graby. – Stwierdził. Owszem nie raz tłukł się po tawernach z różnymi ludźmi, ale nigdy nie dobywał w czasie rozrób miecza. W końcu bił się zawsze dla rozrywki, a nie po to żeby kogoś okaleczyć, a tym bardziej zabić.

-Oj Panowie, Panowie...gdzie wasze maniery...

Wtedy dziewczyna wstała od stolika i podeszła do leżącego jeszcze mężczyzny. I zaraz potem spostrzegł że ma ona najprawdziwsze wampirze kły, którymi rozcięła sobie nadgarstek i przyłożyła rękę do ust bandyty. A gdy ten zaczął stawiać opór wampirzyca przestała się bawić i przeszła od razu do konkretów wbijając się w jego szyję. Barman, który początkowo miał zamiar rozgonić całe towarzystwo, teraz miał poważne wątpliwości czy warto ryzykować. Skrzypek natomiast, gdy tylko rozpoczęła się bójka przerwał swój koncert, a gdy zobaczył krwiopijcę w akcji od razu zwiał gdzie pieprz rośnie.

Tytan zrozumiał że jego obawy się sprawdziły i tym razem ma do czynienia z prawdziwym potworem. Przez moment się zastanawiał czy nie pomóc temu nieszczęśnikowi, w końcu to przez niego leżał bezwładnie na ziemi, a wampir dobierał mu się do skóry. Jednak stwierdził ostatecznie że ma go gdzieś i korzystając z tego że Ari była zajęta posiłkiem skoczył żwawo do stolika i złapał za miecz. Atmosfera zaczynał się bowiem robić coraz gorętsza.

-Chyba właśnie zaprzepaściłam szansę na zawarcie nowych znajomości...

Ten uśmiech… Początkowo wydawał mu się uroczy, teraz zdawał się być dla niego iście odrażający. Nie cierpiał ich najbardziej ze wszystkich stworzeń, właśnie za tą pogardę do innych ras, za ich egoizm. Za to że wykorzystują swój urok żeby bawić się innymi. By was wszystkie piekło pochłonęło!

- A więc miałem rację. Jesteś jednym z tych obrzydliwych krwiopijców. – Zrobił krok do przodu z zaciśniętym już mieczu w dłoni. – Naprawdę szkoda że ktoś taki uosabia takie ohydztwo. Miałem nadzieję że jednak się mylę i miło spędzimy wieczór, ale w takiej sytuacji… Nie mogę ci pozwolić stąd wyjść żywej. – Zabrzmiał groźnie chwytając teraz oburącz miecz i przybierając bojową pozę szykując się do natarcia. Teraz już pozostało tylko czekać na to co zrobi wampirzyca i czy szermierz-pisarz, pozostanie bierny, czy jednak również będzie miał zamiar włączyć się do walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Mar 07, 2015 3:18 pm

-Obrzydliwy Krwiopijca? Uosabiam ohydztwo?

Aria powtórzyła obelgi swojego towarzysza śmiejąc się przy tym, jak gdyby ktoś dopiero co uraczył ją wspaniałym żartem. Jej złote oczy ledwo zauważalnie zeszkliły się i nabrały innego, bardziej dzikiego wyrazu.
Dziewczyna zrobiła krok w stronę uzbrojonego mężczyzny. Jej postawa świadczyła o szokującej wręcz pewności siebie. W końcu ta niepozorna dama, pozbawiona broni, kroczyła w stronę tak wrogo nastawionego do niej chłopaka. W dodatku był on w posiadaniu broni. Broni, przez którą Ari w ogóle zwróciła nań uwagę.

-Tak, miałam w planach miło spędzić wieczór kochany...

Mówiła nie odrywając wzroku od Bitnika. Co prawda wieczór miał być miły tylko i wyłącznie dla niej, ale to kwestia szczegółów. Po cóż miała zanudzać swojego przeciwnika pewnymi kwestiami? Jeszcze tylko bardziej by się zirytował, biedaczek.

-...ale skoro dziękujesz mi poprzez grożenie memu życiu, nie różnisz się niczym od tych tutaj.

Nagle głos Wampirzycy zmienił się diametralnie. Dotychczasowy słodki ton zdominowała wręcz namacalna pogarda. Ten człowiek jej nie znał, nie wiedział nic o jej przeszłości, a mimo to ośmielił się obrazić ją w takim miejscu jak to?! Przy tych wszystkich gapiach?!

-Posłuchaj głupcze, nie powinieneś mnie drażnić, chyba, że życzysz sobie śmierci wszystkich tu obecnych.

Aria wskazała teatralnie na bywalców, którzy zdezorientowani nie zdążyli jeszcze opuścić lokalu. Dziewczyna zrobiła kolejny krok w stronę mężczyzny.

-Zapewniam Cię, że rzucając to wyzwanie nie stworzyłeś sobie jednego wroga. Nie jestem sama, mój wspólnik pojawi się zapewne w mgnieniu oka wiedząc, iż ktoś mi grozi.

Wampirzyca uniosła kąciki ust w szyderczym uśmiechu jednocześnie ostrożnie, lecz pewnie dotykając klingi.

-Chcesz poznać, czym jest Potępienie?

Arianne zaczęła szeptem.

-Chciałbyś mieć na sumieniu wszystkich tu zgromadzonych? Ich długie i pełne okrucieństwa śmierci? Nie chcę tego, lecz najwidoczniej nie będę miała wyjścia.

Dziewczyna zrobiła krok w tył, a następnie skierowała się do wyjścia. Jej zachowanie sprawiło,że kilkoro gości jęknęło gdzieś dając upust przerażeniu.

-Posłuchaj Bitniku....jeśli chcesz się ze mną pojedynkować, zapraszam. Jednak ten bar nie jest odpowiednim miejscem.

Aria przystanęła opierając się plecami o framugę drzwi, czekając jednocześnie na odpowiedź Bitnika. Część jej myśli jednak mimowolnie zaczęła zastanawiać się nad miejscem pobytu Wardena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Mar 07, 2015 11:21 pm

Na złowrogi ton tytana wampirzyca się tylko roześmiała. Widać było że zupełnie nic sobie nie robi z tego że właśnie ma przed sobą kogoś, kto ma najzwyczajniej w świecie zamiar ją zabić. Zrobiła pewny krok do przodu, widać było że pewność siebie wręcz się z niej wylewa. Jednak wiadomo również że nadmierna pewność siebie to jeden z siedmiu posłańców śmierci. Dziewczyna zrobiła krok w jego kierunku.

-Tak, miałam w planach miło spędzić wieczór kochany, ale skoro dziękujesz mi poprzez grożenie memu życiu, nie różnisz się niczym od tych tutaj.

- Yhym. – Przytaknął tylko kpiąco. – Za pewne z kłami zatopionymi w mojej szyi. Dziękuję bardzo za takie rozrywki. Wszystkie jesteście takie same. – Stwierdził z pogardą odnoszącą się do całej wampirzej rasy. Zawsze to samo, uśmieszki, gadka szmatka a rano znowu znajdują kolejnego nieboszczyka ze śladami po ukąszeniach. Głos kobiety zabrzmiał teraz bardziej wrogo, sugerując że zabawa się powoli kończy. W sumie nie ma się co dziwić, pewnie miała w planach spokojnie się zabawić i pożywić, a tu przychodzi taki jeden i jeszcze bezczelnie jej grozi. Mężczyzna zacisną tylko mocniej dłoń na rękojeści i obserwując zachowanie swojego potencjalnego oponenta. I zaraz też dodał: - Taki jak ci tutaj? – Zaśmiał się z nutką kpiny. – Proszę mnie tutaj nie obrażać. Ja, wampircu jestem gorszy niż ci wszyscy razem wzięci. –

-Posłuchaj głupcze, nie powinieneś mnie drażnić, chyba, że życzysz sobie śmierci wszystkich tu obecnych.

Bum! O tym akurat nie pomyślał. Co prawda ludzi w lokalu nie było zbyt wielu, jednak nie miał przecież zamiaru zostawić ją na pastwę wampira. Parę lat wstecz pewnie odparł jej tylko: - Więc na co czekasz? Droga wolna. – Jednak teraz było inaczej, nie przyszedł tutaj obarczać swojego sumienia kolejnymi istnieniami. Tytan zachował tylko kamienną twarz, jednak nie odpowiedział na to nic. Nie mógł przecież próbować powołać się na sumienie Arianny, bo zapewne go nie miała. Gdyby tylko wykazał odrobinę troski w stosunku do innych bywalców byłby na straconej pozycji. Mógł zawsze spróbować blefować, jednak tutaj pojawiał się problem nadmiernego sprowokowania wampira do ataku .Trudno, kości już zostały rzucone… Był gotowy bronić ludzi przed potworzycą, a jeśli ktoś zginie przez jego niekompetencje to już niestety nic na to nie będzie w stanie poradzić.

-Zapewniam Cię, że rzucając to wyzwanie nie stworzyłeś sobie jednego wroga. Nie jestem sama, mój wspólnik pojawi się zapewne w mgnieniu oka wiedząc, iż ktoś mi grozi.

Gdy tylko dotknęła jego klingi, delikatnie odtrącił ostrzem jej dłoń, jednak nie tak żeby ją skaleczyć. Chciał w ten sposób dać jej do zrozumienia że wcale się nie boi i z nim również nie ma żartów.

-Chcesz poznać, czym jest Potępienie?

Wtedy tytan nie wytrzymał i po prostu się… Zaśmiał. W takiej chwili? Co więcej, nie był to zwyczajny śmiech, ani tym bardziej udawany. Bardziej przypominał śmiech jakiegoś fanatyka, którego rozlana krew zagrzewa tylko do walki. Jego dawna osobowość z ciemnych czasów jego życia znowu dawała o sobie znać.

- Daruj sobie te groźby. Zawsze to samo, gadka że jest nas wielu, coś tam o potępieniu.  Bla, bla, bla… Widziałem już nie jednego takiego jak ty. Każdy gadał podobne bzdury, a na końcu i tak miał przeje*ane.-

-A co do potępienia…- Ciągnął dalej. – Wszyscy musimy jakoś umrzeć. Ja, tak jak i cały mój ród jesteśmy już przeklęci. – Spojrzał prosto w oczy wampirowi z fanatycznym i pogardliwym dla śmierci wyrazem twarzy. Jego źrenice się zwężyły, a na twarzy zmalował się uśmiech godny samego berserkera. – Nie dbam o to, czy ludzie zapamiętają mnie jako świętego, czy przeklętego. Pewnego dnia oboje spotkamy się w piekle. –

-Chciałbyś mieć na sumieniu wszystkich tu zgromadzonych? Ich długie i pełne okrucieństwa śmierci? Nie chcę tego, lecz najwidoczniej nie będę miała wyjścia.

- Już ci mówiłem. Daruj sobie. Jak będziesz miała kaprys to i tak ich zabijesz.– Odparł tylko nie przyjemnie wskazując w jej stronę sztychem ciężkiego oręża. Co on wyprawia? Przecież miał jej nie prowokować. Widać żądza krwi, którą się nasilała zaczęła uderzać mu do głowy. Przez chwile zupełnie zobojętniał na to co się będzie działo. Jeśli wampir kogoś tutaj uśmierci, za pewne po wszystkim będzie bardzo żałował swojego lekkomyślnego postępowania.

-Posłuchaj Bitniku....jeśli chcesz się ze mną pojedynkować, zapraszam. Jednak ten bar nie jest odpowiednim miejscem.

Tytan zrobił pewny krok do przodu. –Dlaczego nieodpowiedni? Mi się tu bardzo podoba. Za pewne po dzisiejszej akcji ani ciebie, ani mnie już tutaj nie wpuszczą. A szkoda, bo całkiem tu przyjemnie. – Mężczyzna przechylił głowę i gestem wskazał na resztę ludzi siedzących na swoich miejscach. – Ale pozwól tym, tam wyjść. Tylko będą nam się plątać pod nogami, gdy zaczniemy nasz taniec śmierci. – Stwierdził mając złudną nadzieję że wampirzyca przytaknie na jego prośbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Pon Mar 16, 2015 5:52 pm

-Co za wyszczekany przypadek! Czy też istoty jego pokroju zawsze muszą mieć ostatnie słowo?!

Aria wciąż burzyła się w myślach, jednocześnie starając się nie okazywać tego ogromu uczyć w swej mimice, zachowaniu. Bitnik niezwykle ją irytował i to nie w sposób, w jaki zwykł choćby Warden. Uzbrojony mężczyzna stojący przed nią wzbudzał w Arianne czysto negatywne odczucia.

"Jestem taki dzielny, prawy, sprawiedliwy...nie to co Ty wampirze!"

Kobieta słuchając kolejnych odpowiedzi przedrzeźniała przeciwnika w swym umyśle. Kto by pomyślał,że tak bardzo znienawidzi go po kilku zdaniach. Przynajmniej na początku nic tego nie zapowiadało...

-Taniec śmierci?!

Wampirzyca nie wytrzymała i dala w końcu upust swej irytacji.

-Myślałam,że wyraziłam się jasno, najwidoczniej jednak istota Twojego pokroju wymaga, bym powtórzyła: Nie zabiję Cię w tym miejscu... mam zamiar tu wrócić i wbrew temu co myślisz, to będzie bardzo proste.

Zirytowana, lecz na pozór kompletnie pozbawiona uczuć kobieta odwróciła się plecami do Bitnika, a następnie wyszła nie czekając na odpowiedź.

z/t

______________________________________
Firth wybacz, ale jestem bardzo wolnym kompanem do wątku jak na razie ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sob Mar 28, 2015 5:50 pm

I się skończyło. Wampirzyca opuściła lokal, na szczęście nie zabrała się za wybijanie gości. Cóż za wieczór, miało być piwo i spokój, a skończyło się małą bójką i przysporzeniem sobie kolejnego wroga do kolekcji. Firth miał po tym wszystkim mieszane uczucia. Z jednej strony nie był pewny czy dobrze się stało że pozwolił wampirzycy od tak sobie wyjść na ulice. Z drugiej strony, ganianie za nią bez przygotowanie może okazać się niezbyt rozsądne. Jeszcze natrafiłby na cały sabat tych kreatur. Tytan nie był co prawda tchórzem, ale nie był też bezmyślnym tucznikiem idącym na rzeź.

Podszedł do wieszaka, zarzucił na siebie płaszcz, przewiesił miecz przez plecy, zrobił kilka kroków do wyjścia. W tej chwili rozejrzał się po przerażonych gościach i obsłudze. Dookoła zaległa głucha cisza, jedynie na zewnątrz dało się słyszeć odgłosy rozmów.

- Przepraszam za bójkę i tą całą sytuacją. Życzę dobrej noc. - Rzekł, stwierdzając że głupio tak mu wyjść bez słowa. Zaraz odwrócił się do drzwi i wyszedł. Na zewnątrz rozejrzał się jeszcze, czy nie ma w pobliżu Arianny. Tak jak się spodziewał, wampir jakby rozpłynął się w powietrzu. Mężczyzna czuł jednak, że jeszcze się spotkają. I nie będzie to przyjemne spotkanie...

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Kwi 08, 2015 11:44 pm

Zawędrowała pod gmach, który znała bardzo dobrze z minionych lat. Lat, gdy Byakko usłane było kwiatami, a balom i biesiadom nie było końca. Mimo bólu głowy, uśmiechnęła się na to wspomnienie, jednak w swych pięknych i nostalgicznych myślach nie była całkiem sama.

Znów naszła ja fala gorąca i przed samym budynkiem, szczupła białowłosa dziewczyna, potknęła się raz kolejny, zatrzymując się dopiero przyparta do jednego z drzew.

-Agh.. Moja ostojo..- zakłopotana, wzniosła tylko wzrok gdzieś w głąb korony szmaragdowego przyjaciela.- Kiedyś Ci odpłacę.

Czy majaczyła? Cóż.. Udając się na narzucone sobie wygnanie kilka lat temu, zadecydowała o swojej samotności. Potrzebowała jej. Ale czy można ciągle milczeć, przez te kilka lat na przeklętym zesłaniu? Mówiła, więc do roślin, zwierząt, zdarzało się, że zamieniła słowo z głazem.. Nie śmiej się, taka jest właśnie cena samotności.

Coś nieustannie w ten mroźny, a jakże piekielnie gorący na jej skroniach, dzień tkwiło w jej umyśle. I to.. I to już prędzej można było nazwać majakami.

"Zanim weszła przeczekała dłuższą chwilę przed drzwiami, nasłuchując co dzieje się w pokoju, oznaczonym numerem 12. W rzeczy samej był to pokój Setha, mężczyzny, którego wzrok od pewnego czasu stale towarzyszył młodej Waderze. Dlaczego przyszła? Zapach krwi.. Gdy tylko znalazła się w drzwiach Instytutu zauważyła brunatną strużkę, wiodąca właśnie w tę stronę. Dodatkowo głód, który z dnia na dzień coraz dotkliwiej oplatał jej zmysły jak i umysł, bezwstydnie kierował jej poczynaniami, prowadząc Wilka niczym ćmę do ognia.."

Kilka oddechów, powtórka sytuacji sprzed Budynku Znamienitych Luster. Zamknęła oczy, otworzyła. I już z poważnym wyrazem twarzy weszła do Karczmy, która mimo szczerych chęci nie mogła umywać się do statusu i dawnej świetności- teraz już zgliszczy- Falcon Eye.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Weszła i kierując się prosto do lady, delikatnym uśmiechem i zlepkiem wdzięcznych w swoim udręczonym brzmieniu słów poprosiła o lampkę szkarłatnego alkoholu. Podparła cięższą z każdą chwilą głowę, upijając wino łyk po łyku. Łyk po łyku..

Gdy skończyła w końcu odetchnęła, a bolesny grymas finalnie zszedł z nieskazitelnej, jasnej twarzy Wadery o ludzkim ciele. Ból był teraz bardziej tępy niż ostry i pozwalał dzięki temu na minimalne dawki skupienia.

Zmiennokształtna wstała, a na zaoferowanie pomocy w osiągnięciu równowagi jednego z młodzieńców, przesiadujących przy barze, tylko subtelnie się uśmiechnęła, zapewniając rozbawionym wzrokiem o swej przytomności- może raczej nieprzytomności z innego powodu aniżeli wyższego stężenia alkoholu we krwi.

Wyszła z baru, nadal milcząc. W głowie Kunoichi rozbrzmiewały słowa Mężczyzny o srebrnych włosach.

"Wiesz Okami.. Czasami warto po prostu oddać się chwilom, nie zastanawiając się nad tym jak bardzo okropne lub upojne mogą one być..."

Który to już zawrót głowy? Nieważne, reakcja zawsze jest ta sama- szukanie jakiegokolwiek oparcia. Jednakże w tym momencie było to już nic innego jak wilcze łapy. Na czworaka przecież łatwiej jest się gdzieś doczołgać, nieprawdaż?

Odeszła w nieznanym kierunku, starając się odepchnąć od siebie zbędne myśli.



zt


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Maj 20, 2015 10:45 pm

Szwendając się w te i wewte po ciemnych, brudnych i obskurnych uliczkach, starałem się jakoś zabić czas, głównie poprzez obserwację przechodniów. Gama ich zachowań i odzywek jest niezwykle różnorodna, można by sporządzić siedmioksiąg, a i tak nie zebrano by wszystkich archetypów, ba, dobrze jeśli byłaby połowa. To samo tyczy się wyglądu. Starałem się korzystać jak najwięcej z tej ulicznej skarbnicy wiedzy, uczyć się tego jak ludzie rozmawiają, by w przyszłości móc to robić w miarę naturalnie. Oczywiście eksplorując mnogie odnogi dróg głównych napotkałem również grupy nieprzyjazne, dane mi było poznać smak bólu i własnej krwi. Stąd też wcale nie byłem bardziej skłonny do rozmowy, niż przed rozpoczęciem obserwacji. Po jednym z tych przykrych incydentów, znalazłem się na nieznanej sobie dzielnicy. Leżąc na bruku, z rozciętą wargą i mroczkami przed oczyma, przerzedziłem włosy prawą dłonią. Smak żelaza powoli wypełniał mi usta, podobnie jak gorycz zalewała moje wnętrze. Dlaczego w tym świecie musi być tyle agresji? Nie potrafiąc tego pojąć otarłem łzy i krew, wstałem. Pionowa pozycja spowodowała rozprostowanie kości, ale przy tym i organów, uwypuklając mi najbardziej bolesną słabość z jaką obecnie się borykałem - głód. Długie, przeciągłe burknięcie z mego wnętrza zwróciło na mnie uwagę znajdujących się w pobliżu przechodniów, którzy spojrzeli na mnie gorzej niż na bezdomnego z trądem. Czerwony ze wstydu, lecz także i złości, zacząłem biec przed siebie, jak najdalej, ile tylko sił w nogach. Sił tych niestety nie było za wiele i po przebieżce padłem jak długi. Czułem, że długo już nie pociągnę. Żałosne burczenie w brzuchu tylko się nasilało, czułem także, że zaraz zwymiotuję, mimo iż wiem, że nie mam czym. Do tego należało dodać okropne zawroty głowy, które z trudem pozwalały mi na jakiekolwiek myślenie. Leżałem tak, w tym opłakanym stanie, czekając na koniec.
Lecz wtedy pojawił się on, promyk nadziei, kolorowa wstęga... Moje zmysły płatały mi figle do tego stopnia, że woń jedzenia stała się dla mnie prawie jak materialna, widziałem ją, widziałem dokąd prowadzi. Zbierając się z kolejnego upadku, doczołgałem się jakoś do drzwi wejściowych. Zanim wszedłem, wypłakałem się do reszty nad swoim losem, nad tym, że zaraz będę musiał liczyć na to, że ktoś odejdzie od stolika, a ja niczym hiena rzucę się na resztki nim zrobią to kelnerki. Cóż, taki los biednego... Pogodzony ze swoim przeznaczeniem zszedłem po schodach na dół.
We wnętrzu było dosyć tłoczno, lecz bez przesady. Ludzie pili, jedli, bawili się i prowadzili dysputy na wiele wątków, które chciałbym usłyszeć, jednak nie teraz. Teraz słyszałem tylko burczenie własnego żołądka. W stanie półagonalnym dotarłem do rogu pomieszczenia gdzie skuliłem się, z bólu. Głód jest zdecydowanie najgorszą formą śmierci, zadającą człowiekowi największe cierpienie, przez najdłuższy czas. Jego najgorszym skutkiem jest zezwierzęcenie, z którym właśnie przegrałem. Skulony, obserwowałem stoliki czekając, aż ktoś zbierze się do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Maj 20, 2015 11:13 pm

Nieprzyjemnie zimny wieczór- jeden z chłodniejszych, lecz już wiosennych, zachodów słońca... Mimo wszystko szła drogą, wbrew spojrzeniom oburzonych mieszkańców, gdy tylko płaszcz zsuwał się zbyt bardzo z jej ramienia, ukazując bandaże- podążała jego środkiem. Poprawiając materiał z delikatnym uśmiechem, kroczyła wyznaczoną sobie ścieżką z zadziwiającą lekkością.

Rzadko zdarzało jej się przechadzać miastem w swej ludzkiej formie, stąd mogła zostać przez tutejszych potraktowana jako obca, czy co śmieszniejsze- nieobyta. Jednak tak jak zawsze zadziwiająco nieczuła na zdanie innych, traktująca wszystko z wyraźnym dystansem, w najmniejszym stopniu się tym sie przejęła.

Gdy zobaczyła szyld Black Shine, zatrzymała się na chwilę. Westchnęła cicho, zerkając już z daleka do okien budynku z charakterystycznym pobłyskiwaniem w szkarłatnych oczyskach.

-Ile to już lat Eensaamie..?-szepnęła.

~Dopiero około 3, Messer. Pani, toż to nawet nie dorównuje jednemu dniowi w naszym świecie...-ciężki warkot potwora okiełznał na chwilę myślami Zmiennokształtnej, lecz zamilkł równie szybko jak rozbrzmiał.

-Ughh.. Jesteś cholernie sentymentalny Eensaamie, to trzeba Ci przyznać.- przewróciła oczętami w uśmiechu. Powoli trzeba było obrać taktykę wejścia do Karczmy. Nie śmiej się, ona naprawdę nieczęsto przebywa wśród ludzi, musi mieć jakiś plan działania...

Przysłoniła krótkie białe włosy kapturem, które zaraz po roziskrzonych oczach, mogłyby przykuwać uwagę po wejściu Dziewczyny do Karczmy. Od razu spojrzała na kelnera, uśmiechem dała mu do zrozumienia, że niebawem będzie chciała coś zamówić. A, że mężczyzna już zdążył kiedyś poznać oblicze Demonicy, tylko puścił do niej oczko, witając ją przy tym nieznacznym ukłonem głowy. Gwar karczmy na chwilę ucichł.

Zajęła miejsce w głębi piwnicy, której dalsze zakamarki oświetlane były tylko światłami wszechobecnych świec. Dodatkowo zapach opium.

-Mmm..-nabrała powietrza w płuca, opuszczając do tyłu kaptur i rozczochrując niesforne kosmki, białych jak śnieg włosów. Dopiero, gdy usiadła, swymi otępiałymi od zapachu kadzideł zmysłami, zarejestrowała obecność osoby trzeciej.

Mężczyzna czy chłopak...? Nie mogła rozpoznać sylwetki, gdyż postać ukryta była całkowicie w cieniu. Gdy kelner przyniósł wino, o które nawiasem mówiąc wcale nie musiała go prosić- powiedzmy, że dawno temu bywała tu dość często- szepnęła mu kilka słów przez zasłoniętą dłoń. Patrzyła cały czas na nieokreśloną bliżej postać, jednak po oddechu, aktywności bicia serca i odstępach między uderzeniami można było stwierdzić, że jest to mężczyzna.

Kelner chciał skierować swe kroki w stronę przybysza, jednak Okami zatrzymała Go gestem, przykładając palec do karmazynowych ust. Mężczyzna odszedł, usłuchawszy prośby Okami.

Szkarłatno-oka wzięła łyk wina, opierając brodę o zamkniętą dłoń, patrzyła w stronę skulonego Towarzysza.

-Kim jesteś..? Co Ci się dzieje..?-owładnięty delikatną chrypa głos Zmiennokształtnej, ukoił chwilowe bolączki w umyśle nieznanego Osobnika. Z jego oddechem działo się coś dziwnego, to nie mógł być tylko strach. On był strasznie słaby... Mimo przyjemnego roztargnienia winem zdołała i to usłyszeć.

Gdyby zwrócił na nią uwagę, mógłby dostrzec, że z daleka się mu przygląda.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Sro Maj 20, 2015 11:44 pm

Mrok był tym, czego było mi trzeba, przyniósł ukojenie, sprawiał pozory bezpieczeństwa, owijał się wokół ciała, otulał, niczym najcieplejszy koc w zimowy wieczór. Zadowolony z obranego na oczekiwanie miejsca, czułem się poza całym tym tłumem, niedostrzegalny, nieobecny. Takie warunki najbardziej sprzyjały polowaniu na posiłek. Oczywiście warunki zawsze mogą być bardziej sprzyjające, nieznośny ból wcale nie myślał odejść, ciskając łzy do oczu. Ścierałem je na szybko, gdy tylko się pojawiły, a każdy kolejny impuls bólu wyciągał ich na wierzch coraz więcej. Tym sposobem po chwili dłonie miałem całe mokre, a korzystając z tego zacząłem zlizywać z nich własne łzy, suchym jak pustynia językiem. Pierwsza wilgoć od kilku godzin, należy ją odpowiednio wykorzystać. Pal licho, że to słone, że po tym bardziej chce się pić, nie przeczytałem jeszcze książki na ten temat, ani nikt mi o tym nie powiedział. Zaspokajając więc pragnienie, które miało kilkanaście sekund później uderzyć ze zwielokrotnioną siłą, spojrzałem na zakapturzoną postać, która zajęła miejsce w stoliku znajdującym się najbliżej. Wyglądało na to, że to jakiś szanowany gość, kelner obchodził się z nią jak z jajkiem, a gdyby miał ogon to zamerdałby jeszcze i zaszczekał. Jej obecność wywołała na mojej twarzy skrzywienie. Od takiej osoby nic nie ukradnę, przecież zaraz nabiją mnie na pal. Bardzo niezadowolony z jej obecności, odwróciłem wzrok w innym kierunku, wypatrując okazji w głębi sali. Wszyscy świetnie się bawili, biesiadowali. Nikt nie zbierał się do wyjścia, więc nadszedł czas chyba, bym to ja się zebrał do wyjścia, ostatniego w tym żywocie.
Nim opadłem z sił, zakapturzona postać odezwała się do mnie. Przez otępienie nie mogłem zrozumieć jej słów, był to jakiś obcy język, zupełnie mi nieznany, enigmatyczny. Dostrzegłem tylko kosmyki jej białych włosów, by chwilę potem niczym kamienny posąg osunąć się po ścianie na ziemię. Ponieważ nie stałem, nie wywołałem żadnego hałasu, ktoś mógłby powiedzieć, że po prostu się położyłem. Częściowo byłaby to prawda, leżałem na ziemi, resztkami sił wymiotując, czy też raczej ze względu na jej szczątkowe ilości, plując wodą. Tracąc świadomość zapomniałem o zakazie, uchyliłem na te ostatnie chwile powieki, by jeszcze raz na wszystko popatrzeć, pierwszy raz nie dzięki umiejętności, a własnymi oczyma. Skrajne osłabienie z pewnością uratowało mi skórę, gdyż otwarcie ich w pełni spowodowałoby pojawienie się dostrzegalnego światła, co mogłoby wywołać zamieszanie. To było ostatnie czego potrzebowałem przed śmiercią.
Powrót do góry Go down
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Czw Maj 21, 2015 12:20 am

Oddech nieznanego Mężczyzny spokojniał. Już po wszystkim..? Oczy Zmiennokształtnej oswoiły się z mrokiem dookoła, zwróciła więc swój wzrok raz jeszcze w stronę Nieznajomego. Osunął się na ziemię, a oddech jaki z siebie wydał słyszała już nie raz. Już nie raz przy ostatnich łykach powietrza swych ofiar.

Przeszły ją dreszcze, przeraziła się, z roztargnienia szturchnęła białą dłonią szkło z winem w środku, rozlewając na stół całą zawartość. W mgnieniu oka pojawiła się przy Towarzyszu, dostrzegając w końcu Jego delikatną cerę. Nie był on dorosłym, postawnym mężczyzną- zaledwie zdążył wejść w dorosłość. Wił się w bolesnych torsjach, łapiąc ostatki powietrza.

Przed oczami stanęły jej wizje tych wszystkich par oczu, które przedtem przeżywały podobne agonie z jej powodu. Syknęła na chwilę przymykając oczy, by odgonić paskudne myśli. Nie mogła sobie pozwolić na kolejne słabości.

W Karczmie wraz z trzaskiem upadłego na kafelki szkła, zapadła grobowa cisza. Niektóre z kobiet wstały, tępo próbując dopatrzeć się szczegółów obrazu, jak gdyby przedstawienia w teatrze.

Zaklęła na nie wszystkie w myślach. Kucając nad młodym Mężczyzną, który teraz już niemalże leżał na chłodnych kaflach.

-Oddychaj...-spokojny głos Zmiennokształtnej zdawał się w tej chwili rozdzierać całą tę ciszę. Mimo swego chłodu i opanowania, młoda Kunoichi drżała ze strachu. Dlaczego aż tak bardzo chciała mu pomóc? Wyrzuty sumienia..?

Przyłożyła dłoń do gardła chłopca, odchylając Jego podbródek nieco do tyłu, tak by ułatwić mu kolejne oddechy.

-Nad niczym więcej nie myśl, staraj się mimo wszystko głęboko oddychać.


Odwróciła głowę w stronę baru z załzawionymi, z tylko jej znanego powodu, oczyma. Ich dziki szkarłat jeszcze przez chwilę lustrował wszystkich w najbliższym otoczeniu, w końcu zwróciła się do Karczmarza.

-Heichii..! Przynieś szybko nieco przygotowanego mięsa..!
-łapała się za gardło, by wydobyć z siebie nieco więcej zrozumiałych słów, niż normalnie przez swą chrypę wypowiedzieć by mogła. Odchrząknęła, znów zwracając swój wzrok na Chłopca i diametralnie zmieniając nastawienie. Nachylała się nad Ciemnowłosym, chcąc patrzeć mu w oczy, jednak ich lazur... Co się dzieje? Czyżby nie miała do czynienia z człowiekiem..? Mimo wszystko patrzyła na Niego, usztywniając dłońmi głowę Towarzysza, by nie doznał żadnych poważniejszych urazów w swym rozpaczliwym, choć zatrważająco niemym wołaniu.

Ten sam kelner, który obsługiwał Okami, podbiegł do Chłopaka, sadzając Go mniej więcej tak, by mógł przełknąć cokolwiek. Skąd wiedział co ma robić..? Instruowany mentalnymi instrukcjami tej, którą pragnienie zaspokojenia głodu osaczało nieustannie, powoli podawał Chłopakowi mniejsze kawałki mięsa.

Okami, odsunęła się gwałtownie, odrywając od szyi młodocianego Mężczyzny uśmierzający gorączkę dotyk jasnej dłoni. Obserwowała, oddychając nieco szybciej z widocznego przejęcia jak na pokarm zareaguje Towarzysz.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Pią Maj 22, 2015 12:53 am

Ciężko jest jednym zdaniem, ba ciężko jest ogólnie opisać stan w którym się znalazłem. Ludzie którzy byli blisko śmierci, lub nawet przeżyli śmierć kliniczną, mówią o świetle, tunelu, głosach, różnych innych rzeczach i istotach niematerialnych. Wszyscy wspominają również, że nie odczuwali bólu, czuli się lekko, oraz byli świadomi tego, że nie jest to już ziemskie życie. W moim przypadku nic takiego nie miało miejsca, co jako jedyne świadczyło o tym, że to nie koniec męki. Nie spodziewałem się żadnej pomocy, od tego świata niczego jeszcze nie otrzymałem i nie liczyłem, że w tym przypadku będzie inaczej. Tymczasem białowłosa postać zareagowała na bieg wydarzeń, a nawet postanowiła podjąć odpowiednie działania, by zapobiec mej śmierci głodowej. Dźwięk rozbijanego szkła skierował uwagę w naszym kierunku, podczas gdy ta trzymała mnie w objęciach i próbowała udrożnić drogi oddechowe. Niestety najwyraźniej nie posiadała odpowiedniej wiedzy w tej dziedzinie, albowiem blisko była, by udusić mnie moimi własnymi wymiocinami(czy też raczej utopić, gdyż to woda i kwasy żołądkowe). Jej chwyt utrudniający mi wydalanie wydzielin przywrócił chwilowo szczątki sprawności motorycznej, to też szybko odtrąciłem ją na bok i szybko wyplułem na podłogę resztki wody z mojego organizmu. Podparty na dłoniach i kolanach, z trudem utrzymując pozycję nad wymiocinami, a nie w nich, spojrzałem na nią dziko. Zachowałem się jak niewdzięcznik, jednak musiałem ratować swoje życie. Każdy postąpiłby w ten sposób, miałem nadzieję, że nie będzie miała mi tego za złe. Zaraz potem opadłem na bok i całkiem straciłem przytomność.
Odzyskałem ją siedząc przy stole, czułem coś ciepłego i miękkiego w ustach, a szczęka poruszała się wbrew mojej woli. Byłem zbyt słaby, by skupić wzrok, cały obraz przedstawiał się jako kolorowe, rozmyte plamy bez ładu i składu. Na tym obrazie królowały ciemne barwy, stąd też przypuszczałem, że wciąż jestem w tym samym miejscu, a może nawet nie minęło zbyt wiele czasu. Dłużej nie dano mi się zastanawiać, poczułem nacisk na gardziel wymuszający przełknięcie tego, co ktoś przed chwilą przeżuwał moją szczęką. Większość ludzi uważa czynność jedzenia za bardzo przyjemną, jednak uwierzcie mi, ciepły posiłek przesuwający się po spragnionym przełyku jest ostatnim czego chcecie. Najwyraźniej nie była to pierwsza przełknięta przeze mnie porcja, ponieważ ból był do zniesienia. Łzy napłynęły mi do oczu, zacisnąłem pięści i zakasłałem, całe szczęście nie zwracając tego, co przed chwilą przełknąłem. Kolorowe barwy powoli nabierały ostrości, formowały ludzi i przedmioty. Jako pierwszy pojawił się pan karmiący, okazał się on kelnerem, który wcześniej usługiwał tej białowłosej. Za nim pokazał się cały tłum gapiów, wszyscy patrzyli z zatrwożeniem na tą całą scenę.
-W-wody!-wycharczałem z trudem, opadając głową na stół. Moje życie zostało ocalone. Przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Pią Maj 22, 2015 1:13 am

Za dużo.. Za dużo tego jak na jeden wieczór. Obserwowała wszystko z oddalenia o kilka kroków. Stała, swymi szkarłatnymi oczyma badając odruchy i zachowania, próbującego w tym momencie spożyć posiłek Towarzysza.

-Co też on wyprawia..?! Tak się zagłodzić..??-kontrolując wszystko chłodnym, badawczym okiem, nie mogła sama sobie wyjaśnić przyczyn tak nieodpowiedzialnego zachowania Młodzieńca.

-Zachowuje się jakby urodził się wczoraj...
-wzięła głębszy oddech, zdobywając się- mimo gniewu nad nieposzanowaniem przez Chłopaka własnego zdrowia- na delikatny uśmiech. Ciemnowłosy powoli budził się z potwornego snu. Zmiennokształtna widziała, że lada chwila będzie mógł sam przeanalizować zaistniałą sytuację.

Dotknęła kelnera w ramię, dziękując mu najwdzięczniejszym uśmiechem na jaki tylko mogła się w swym rozzłoszczeniu zdobyć.

-Musisz bardziej na siebie uważać.-gdy Chłopak o niezwykłych, lazurowych oczach zyskał nieco na swej trzeźwości, usłyszał w swej głowie obezwładniający pozostałe myśli, zachrypnięty głos Białowłosej. Ostatni raz skierowała wzrok w Jego stronę. Było to jednak spojrzenie, które z każdą chwilą utrzymywanego kontaktu zdawało się płonąć- coraz mocniej i ostrzej...

Odwróciła głowę na tłum, który znów ucichł. Założywszy kaptur na głowę, wyszła bez większego pożegnania ni czulszych słów.




/zt


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Black Shine   Nie Maj 24, 2015 2:55 pm

Wciąż się krztusząc, wyciągnąłem dłoń w kierunku kelnera nadchodzącego ze szklanką wody. Pragnienie było tak duże, że duszkiem przyjąłem całą porcję i poprosiłem go o następną. Gdy poszedł spełnić moją prośbę, zrobiło mi się głupio. Przecież nie mam jak zapłacić za jego dobre serce, za ten posiłek, którym uratował mi skórę, oraz błogosławioną szklankę wody. Zrobiło mi się strasznie głupio, dlatego też z trudem wstałem z siedzenia i ruszyłem za nim. Tłum rozstąpił się przede mną, niczym morze czerwone przed Mojżeszem, obserwując mnie uważnie, niczym zwierze na wybiegu. Cóż, w ich opinii mogłem być w tej chwili właśnie kimś takim. Nie byłem jednak zbyt przejęty ich opinią. Pan kelner nalał szklankę zimnej wody i postawił ją na ladzie, zauważywszy, że stoję na przeciwko.
-Witam, oto pańska woda.-rzekł niewzruszony. Spojrzałem z błyskiem oka na smakowitą, wodę, oblizałem się, by ostatecznie ugryźć się w język.
-Przepraszam pana, nie mam jak za to zapłacić. Jestem bezdomnym bez grosza...-odpowiedziałem z żalem odsuwając od siebie wodę. Czułem się jak najgorszy z najgorszych, jednak przynajmniej zachowywałem się fair względem pana kelnera, który uczynił mi tyle dobrego. Byłem wielce zdziwiony, gdy przysunął szklankę tuż przed moją twarz, a obok postawił cały talerz ciepłej zupy i trzy kromki chleba.
-Każdy z nas czasem czuje się zagubiony...-rzucił mądrością życiową jak na kelnera przystało.-Pozmywasz naczynia, to się nie pogniewam.-dorzucił już z szerokim uśmiechem, który zaraz też wpłynął na moją twarz. Że też na świecie żyją jeszcze tacy dobrzy ludzie! Szybko starłem z oczu łzy i zabrałem się za jedzenie. Nim się zorientowałem, zjadłem trzy talerze i pół bochenka chleba, ponieważ pan kelner za każdym razem mi dokładał, bym nie czuł się skrępowany prośbą o dokładkę. Gdy już zaspokoiłem głód, zabrałem się za zmywanie. Sterta naczyń była ogromna i budziła podziw za sam fakt, że potrafiła utrzymać pion. Robota zajęła mi pół dnia, gdy skończyłem, kelner właśnie zamykał bar. Jak się okazało, był właścicielem tego miejsca.
-Bardzo dziękuję za pomoc, proszę pana.-rzuciłem kłaniając się nisko. Właściciel tylko uśmiechnął się ciepło, kontynuując zamykanie lokalu. Zaraz też przypomniał sobie o czymś, ponieważ odwrócił się do mnie.
-Powinieneś zapytać w instytucie czy nie mają miejsca. Tam pomagają wyjść na prostą.
Jego cenna rada była kolejną pomocą, której mi dziś udzielił. Naprawdę, nie było sposobu, bym mu się odwdzięczył. Uścisnąłem jego dłoń, pełen szacunku do jego osoby, a łzy po raz kolejny płynęły same.
-Bardzo dziękuję. Naprawdę.-po dłuższej chwili puściłem jego dłoń.-A właśnie, wie pan coś o tej białowłosej, której również muszę podziękować?
Kelner uśmiechnął się tylko i wskazał mi kierunek.
-Żebym powiedział Ci wszystko to musiałbyś u mnie nocować.
Z chęcią przystałem na tą propozycję.


z/t
Powrót do góry Go down
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Black Shine   Nie Lis 08, 2015 6:30 pm

Szafir miała tyle szczęścia, że świt dopiero się zbliżał. Choć robił to zdecydowanie za szybko i nieubłaganie. Coraz mniej uliczek i kątów pogrążonych było w cieniu, a mimo szarości wczesnego poranka, ludzie zaczynali opuszczać swoje posłania. Inni dopiero kładli się do snu. Ale tak, czy inaczej, jak dla zmiennokształtnej było ich stanowczo zbyt wielu. Kilkakrotnie miała ochotę wbić z całej siły paznokcie w boki Gawrona, a może nawet wykręcić się i ugryźć go solidnie. Obawiała się jednak, że wtedy nie tylko zrzuci ją z ramienia na twardy bruk, ale wręcz stłucze ją na kwaśne jabłko na środku ulicy.
- Tyle dobrze, że nie widać mojej twarzy... a nie, czekaj! Przecież celowo noszę takie ubrania, żeby się wyróżniać! Doskonale... Urwę mu jaja we śnie! - Była to tylko jedna z wielu myśli, jakie nawiedzały wściekłą kotkę. Tą jednak postanowiła chociaż częściowo wypowiedzieć na głos.
- Będziesz musiał mi, ptasi móżdżku, kupić nowe ubrania. - Warknęła bez namysłu, a zaraz potem jęknęła głośno i postanowiła, że lepiej będzie się chwilowo zamknąć. Tym razem łotrzyk nie zadał sobie nawet trudu uniesienia dłoni do kolejnego klapsa, a tylko podrzucił zwisającą z jego ramienia dziewczynę. Jakby musiał udowadniać, że miał nad nią przewagę i mógł traktować ją jak szmacianą lalkę bez większego wysiłku. Zielarka nie miała bladego pojęcia, gdzie dokładnie się znaleźli. Gdyby wiedziała, nic by jej to nie pomogło, w końcu nie znała topografii miasta. Poczuła tylko, jak złodziejaszek zszedł po kilku schodkach, bo przy każdym takim kroku blondyneczka pałała coraz głębszą wściekłością. Wtedy właśnie podrzucało nią najbardziej. Skrzypienie drzwi rozpoznała bez problemu i wywnioskowała, że jeśli jeszcze nie byli na miejscu, to byli blisko.
Jej przypuszczenia potwierdziły się, gdy została bardzo gwałtownie posadzona na ławie, przez co syknęła z bólu. Jej szanowny tyłek nadal bolał ją po upadku przy pokonywaniu płotu. Szafir bez namysłu naciągnęła kaptur nisko na twarz, nie chcąc się nawet rozglądać po pomieszczeniu. Zdążyła tylko zauważyć wesołość w oczach swojego "pana", niechby go diabli.
- Słyszałeś, że czasem podobno koty rzucają się na grdykę swojego właściciela, gdy ten śpi i potrafią tak zabić? Przynieś mi coś mocnego do picia, albo przekonasz się, ile w tym prawdy. - Syknęła, chwyciwszy połę płaszcza Gawrona. O jej chwilowym stanie ducha mógł świadczyć fakt, że palce pokryte miała już delikatnym, białym puszkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Black Shine   

Powrót do góry Go down
 

Black Shine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Regulus Arkturus Black
» Syriusz Black
» Narcyza Black
» Syriusz Black
» Bellatrix Lestrange (Black)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Centrum Miasta-