IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Stoiska kupców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Okami


avatar


PisanieTemat: Stoiska kupców   Pon Kwi 20, 2015 8:17 pm



Miejsce gdzie można kupić dosłownie wszystko. Handlarze dysponują wielkim asortymentem najróżniejszych towarów z całego Byakko i nie tylko. Tutaj kupisz nową broń, książki, ubrania, drogie kamienie, zioła, przyprawy i wiele, wiele innych produktów, o których nawet ci się nie śniło. Lecz trzymaj sakwę przy sobie! Miejsce to aż roi się od Kieszonkowców...


Ostatnio zmieniony przez Okami dnia Sob Paź 17, 2015 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianne Strigoi


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Nie Maj 10, 2015 3:04 pm

Arianna przemierzała ulicę handlową stawiając pewnie każdy krok. Wiedziała czego szuka, a teraz także znała aktualne miejsce pobytu, tego drogocennego przedmiotu.
-W końcu rozpocznę przygotowania!
Na tę myśl w oczach kobiety zabłysnęły złote iskry. W trakcie swojej wyjątkowo długiej przeszłości nie raz słuchała opowieści o istotach z innych światów, które to mogą stać się bronią niezniszczalną. Wersji opowiastek było niestety tak wiele, jak czerwonych krwinek w śniadaniu wampira...niemniej jednak jeden element nigdy nie ulegał zmianie...
-"Droga Królów" Słyszałam, że jesteś w jej posiadaniu.
Zdecydowany głos Ari zabrzmiał w uszach jednego z kupców. Mężczyzna ze zdziwioną miną sięgnął do starej skrzyni, wypełnionej po brzegi księgami.
-To niespotykane, że taka persona interesuje się właśnie tym dziełem. Panienka nie wierzy chyba w te, spisane przez szaleńca, słowa?
Nie było trudno odgadnąć cel zadanego pytania. Kupiec jak to kupiec, ocenia na ile przedmiot jest cenny dla potencjalnego nabywcy, by podać zań odpowiednią cenę.
-Dwie złote monety-to odpowiednia zapłata za ten zbiór bajeczek. Jeśli jednak zechcesz się ze mną targować....
W tym momencie Arainne uśmiechnęła się w stronę mężczyzny prezentując parę ostrych kłów, a on niemal w tej samej chwili przesunął księgę w jej stronę, oblewając się przy tym zimnym potem.
-Dobry wybór.
Brunetka zostawiła na stoisku wspomnianą należność i odeszła wzbogacona o coś znacznie cenniejszego.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Sro Cze 10, 2015 9:04 pm

Nadleciała, gdyż tak było po prostu szybciej, pod postacią białego Feniksa nad tereny handlowe. Kilka centymetrów nad ziemią przybrała swoja ludzką postać i zmieniając piękne, alabastrowe pióra w czarną pelerynę, wyszła zza budynku. Rozejrzała się badawczym okiem spod kaptura, gdzie można było zauważyć tylko szkarłatne błyski.

Ahh, tak cudownie padało... Nie była to ulewa, o nie. Jednak drobne pojedyncze krople przyjemnie chłodziły duszną atmosferę po nagłej burzy. Ściągnęła kaptur, pozwalając, by jej nienaturalnie białe włosy namokły od jego wpływu. Przymknęła na chwilę oczy, lecz gdyby nie to, że o tej porze żaden śmiertelnik, oprócz kupców naturalnie, nie wychylał się już spod dachu, pewnie nie miała by tej chwili wyłącznie dla siebie. Bo pewnie też chciałaby jak najszybciej stąd uciec.

Gdy otworzyła oczy, te rozbłysły dziwną igraszką, a ona sama już w swoim żywiole, uśmiechnęła się nieco bardziej zawadiacko. Patrzyła na kogoś, lecz kupiec jeszcze nie czuł obecności jej wzroku na sobie. Może lepiej..?

Podeszła do Mężczyzny, patrząc na Niego nieco z góry i poprawiając mokre już kosmki niesfornych włosów. Była dość szczupłej i niepozornej postury, toteż, gdy kupiec w końcu zwrócił na nią uwagę i on zmierzył ją wzrokiem zbyt nonszalancko, pewnym siebie.

-Zastanę może w Pana posiadaniu liście herbat, najlepiej nieduży woreczek czerwonej. Byle dobrze ususzonej...-prostując ręce oparła dłonie o stół, na którym usadowione były różne słodyczy od rarytasów po najzwyklejsze cukierki. Nie znosiła słodkiego, toteż nawet uwagi na nie nie zwróciła. Nachyliwszy się nieco do przodu oczekiwała odpowiedzi, walcząc z obrzydliwym uczuciem bycia obserwowanym. w jakże chamskim i nieprzystającym mężczyźnie. guście.

-Ależ oczywiście.
-cały czas obserwując młodą Okami, wyjął spod lady mieszek z ziołami. Trzymał na wysokości barku, potrząsając nim delikatnie, ale nie chcąc dać go Zmiennokształtnej do rąk.

-10 monet się należy.-celowo wygórował cenę. Co za prostak.. I może jeszcze liczył, że Białowłosa będzie się z nim targowała, Jashina jeden wie jakim sposobem..? Wzbierał w niej gniew. Zacisnęła zęby, uśmiechając się sarkastycznie.

-Czy oby nie za dużo..? Jestem w stanie dać za woreczek co najwyżej 5 sztuk złota.- odparła, rozczesując dłonią włosy podczas deszczu.

-Możesz zapłacić w nieco inny sposób, a monety zachowasz bez żadnych strat..-kupiec posunął się za daleko. Okami spoważniała i dopiero, gdy spojrzała w oczy zuchwałemu handlarzowi, lewostronny uśmieszek zawitał na Jej drobnym obliczu.

Mężczyzna odsunął się, patrząc szeroko otwartymi oczami w płonące oczyska Zmiennokształtnej z wręcz przerażona mimiką- nie mógł odgonić od siebie wizji, którymi go raczyła.

-Myślisz, że tak mogłabym Ci odpłacić za tych parę liści czerwonej herbaty?-uśmiechnęła się niewinnie, cały czas kontynuując okrutną technikę.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Sro Cze 10, 2015 11:28 pm

Rook znalazł się w miejscu tym właściwie przypadkiem, bo o ile nie zaszedł tu żaden wzór rachunku prawdopodobieństwa, sprowadziła go tu sama Pani Losu. Choć w przypadku młodzieńca bogini ta nazywała się nieco inaczej - trzy kwarty mocnego portera - i najpewniej nie chciała mieć z tym ochlaptusem nic wspólnego. Chłopak jednak nie bardzo przejmował się swym nieznacznie niewyraźnym stanem, choć doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że tym razem mocno przesadził. Tu, na ulicy, czuł się jak u siebie w domu. Ona była jego domem i znał wszystkie jej niepisane prawa i zasady. Czuł się więc bezpieczny jak nigdzie, a alkohol buzujący we krwi jeno dodawał mu kurażu. Potęgował wrażenie nieśmiertelności i zacny humor.
-Pytaaała się pani... Pewnego Gawrona! Czy lepiej dać z rana, czy lepiej z wieczora?- zaintonował radośnie, za cholerę nie przejmując się ludnością cywilną. Tej, na jego szczęście nie było zbyt wiele o tak późnej porze, bowiem jego pijackie ekscesy mogłyby skończyć się popadnięciem w niełaskę u straży. Drobne krople wody siekły jego twarz i moczyły ubiór, lecz człek niewiele sobie z tego robił. Z cukru przecie nie był, choć wiele kobiet uważało go za słodkiego chłopca, co ten bez skrupułów wykorzystywał. Tymczasem zaś postanowił głośno odśpiewać następny werset, ot żeby mu się lepiej szło.
Z wieczora jest dobrze, by smacznie się spało! A z rana poprawić, by się pamiętało! Iii... wszystkie rybki mają... - pech chciał, że młodzian nie był w stanie dokończyć zwrotki, gdyż zupełnym przypadkiem prawie że zwalił z nóg stojącą mu na drodze przeszkodę. Zaporą okazała się być zgrabniutka i całkiem niczego sobie białowłosa, choć owym momencie złodziejaszek nie mógł się temu przyjrzeć, bo właśnie stracił równowagę. Padł więc tuż przed nią na kolana i rozejrzał się nieco nieprzytomnym, zapijaczonym wzrokiem.
-Ja Zdzisiu pijany spadł z nieba. A Ty powiedz cyganko, jak Zdzisiu ma na imię? - wyrzucił z siebie niezbyt składny potok słów, kierując go najwyraźniej w stronę zdecydowanie zajętej czymś klientki. Potem jednak zaczął podejrzliwie rozglądać się, bo jednak nie do końca rozpoznawał miejsce, do którego trafił. A choć handlarze nadal kupczyli, jak to mieli w zwyczaju, żaden nie okazał się na tyle łaskawy, by mu to wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 12:11 am

Nagle usłyszała dość wyraźny śpiew (???) Mężczyzny, który bez wątpienia był pod wpływem alkoholu. Pytanie tylko jakiej ilości..? Jeszcze chwilę przyglądała się kupcowi, by po chwili odwrócić od niego wzrok. Wtedy i on spuścił głowę, podpierając się roztrzęsionymi rękoma o kolana i dysząc z wysiłku. Mieszek, który upadł na ladę Szkarłatnooka zagarnęła do siebie spokojnym gestem ręki. Zostawiwszy 5 złotych monet- złodziejką nie była, a i nigdy fachu tego uczyć się nie zamierzała- dostrzegła zarys męskiej, kołyszącej się pod wpływem mocniejszych środków, sylwetki.

Nie zwracała nawet uwagi na to co wyśpiewywał, stojąc jak zamurowana i obserwując. W ostatniej chwili wyszła spod paraliżu i uskoczyła na bok, zaskakująco szybko- Mężczyzna o bujnych, brązowych włosach nie zdołał jeszcze stracić równowagi.

-Da Pan radę wstać..?-do uszu Bruneta doszedł niski kobiecy głos, mimo swej charakterystycznej chrypy, brzmiący aż nadto melodyjnie. Lustrowała postać urodziwego, choć zdecydowanie nietrzeźwego Mężczyzny, swym przenikliwym płonącym od gniewu, jaki wywołał nań Kupiec, wzrokiem.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 12:39 am

Skonfundowanym wzrokiem wodził gdzieś po gmachach odległych od targu budynkach, gdy jego uszy zarejestrowały niezwykle przyjemny dźwięk. A choć był dość srogo zawiany,  kontaktował jeszcze na tyle, by pojąć że chyba właśnie złapał na haczyk kolejną łatwowierną istotkę, która by się chciała zająć biednym, nieszczęśliwym chłopcem. A Rook, jak na porządnego złodzieja przystało, zwyczajnie nie mógł przepuścić przez palce takiej okazji. Dlatego też przekręcił swą głowę na dziewczę, aż mu w karku coś paskudnie strzyknęło i zmrużył oczy, by lepiej przyjrzeć się swej dobrodziejce.
- Ooo, prawdziwy anioł! - odezwał się po nieco niezręcznej chwili milczenia, choć nijak nie miało się to do zadanego przez zmiennokształtną pytania. Gawron najpewniej nie pamiętał go już jednak, jak i wielu innych aspektów, które w tej chwili mogłyby go wybawić z opresji. O tej ostatniej nie miał tak swoją drogą pojęcia. Wyglądał za to na takiego typka, co lada chwila podejdzie na klęczkach i obejmie nogi kobiety. Tak jakoś bałwochwalczo świeciły się te jego kaprawe oczka. Na szczęście jednak - swoje i poszkodowanej - zaniechał tego niecnego procederu i mozolnie podniósł się na jej życzenie. Nie było to wcale takie łatwe, jako że bruk w tym miejscu posiadał zaskakujące właściwości przyciągania do podłoża, lecz dzielnego młodzieńca to nie powstrzymało. Choć w połowie drogi zachwiał się tak jakoś paskudnie, ze prawie wyrżnął plecami. W końcu jednak wyprostował się dumnie, grożąc samemu sobie paluszkiem, coby to po raz kolejny nie wylądować na twardej powierzchni.
- Ta-da!- Zawołał radośnie, jakby tyle co pokazał dziewczynie jakąś niesamowitą sztuczkę. Cóż, może i jego wyczyn w jakiś sposób był niesamowity, ale raczej nie powinien się tym chwalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 1:02 am

Patrzyła na Mężczyznę badawczym wzrokiem. Wyglądał mimo swego naturalnego, męskiego uroku, jak siedem nieszczęść. Dodatkowo uderzając o beton, rozciął sobie nieco brodę. Okami czując zapach świeżej krwi ledwo zauważalnie się skrzywiła. Nie robiła jednak zbędnych ruchów...

- Ooo, prawdziwy anioł!

Przekręciła głowę na bok, nie mogąc powstrzymać ironicznego uśmieszku.

-Ojj, mój Drogi... Do Anioła to ja mam akurat najdalej ze wszystkich znanych Ci kobiet. -podeszła niepewnie, gdy tylko Mężczyzna wyprostował się z wręcz teatralną gestykulacją. Cały przesiąknięty zapachem alkoholu, ughh.. Naciągnęła na ramiona płaszcz przy okazji- całkiem niechcący- odsłaniając czarną, jedwabną wstążkę oplecioną dokoła swej szyi.

Gdy była już na kilka kroków przed Mężczyzną, wyjęła z kieszeni płaszcza liście, nie będące jednak herbatą. Zawsze nosiła przy sobie jakieś leśne rośliny o różnych właściwościach.

Cały czas patrząc Nieznajomemu w oczy, chuchnęła w nie, rozcierając w jasnych, nieskalanych żadnymi bliznami, dłoniach. Uniosła rękę, wspinając się na palce i przykładając ziołowy opatrunek do brody Bruneta.

Gdy tylko Białowłosa dotknęła Cię, by liśćmi zahamować krwawienie, coś usłyszałeś. Zaraz, zaraz. Kto o tej porze i to w dodatku w deszcz zdecydowałby się brzdąkać na jakimkolwiek instrumencie..?? Co do licha?

Melodia jednak swym cichym, acz smutnym tonem rozbrzmiewała do czasu, aż Zmiennokształtna nie odsunęła się, racząc Cię subtelnym uśmiechem. Pieśń słabła w swym pięknym wydźwięku z każdą chwilą, aż w końcu ucichła tak szybko jak rozbrzmiała. Znów byłeś sam na sam ze swoimi rozważaniami. Tylko echo burz, które powoli opuszczały tereny Byakko, towarzyszyły Twym rozkołysanym efektem różnych trunków, myślom...


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 1:31 am

Człeczyna jednak w swym zadufaniu nie pozwolił odsunąć się swej dobrodziejce. Pewnie pochwycił jej przedramię, zanim dziewczyna zdążyła zrobić choć pół kroku w tył. A choć nie zrobił jej tym najmniejszej krzywdy, a jego nieskalane uczciwą pracą dłonie były dość przyjemne w dotyku, uścisk miał doprawdy solidny. O wiele silniejszy, niżeli wynikało to z jego lichego wyglądu. A że drugą rękę trzymał za plecami i to pod zaprawdę dziwnym kątem, wyraźnie sugerowało zdolność do kąsania. A choć wątpliwym było, by Rook zdołał dobyć ostrza, w pewien sposób dodawało mu to sporo wdzięku.
- Aniołku... Ty se lepiej uważaj. W tym mieście nie za takie rzeczy wypruwali sobie flaki - burknął do niej, niezbyt zresztą wdzięcznie, a przy okazji uraczył dziewczynę sromotnym wyziewem chmielu. Zmienił się też sposób, w jaki na nią patrzył, jako że wzrok z pobłażliwego i lekko szklistego, zmienił się na prawdziwie stalowy. Nie skłamałby ten, kto rzekłby że w owym czasie patrzył na nią tak, jakby była dorodną sztuką mięsa, wystawioną w dzień targowy pośród głodujących mieszczan, pochodzącą jednak z zaprawdę niepewnego źródła. Dostrzegł w niej, albo raczej przeczuł ryzyko i zaczął kalkulować, czy gra jest warta świeczki.  Po chwili jednak zmusił dziewczę, by ukazała mu wnętrze dłoni i przyjrzał się kryjącej się pod palcami zawartości, jakby spodziewał się zastać tam śmiertelną truciznę. A choć zapowiadało się, że dojdzie do najgorszego, w jego oczach naraz błysnęło zrozumienie, a sam młodzian uśmiechnął się do zmiennokształtnej przepraszająco.
- Panienka wybaczy... Wiecie, jak to mówią. Kto raz się sparzy... - Speszył się tak nawet jakoś, a na jego policzkach wykwitł rumieniec... no dobra, to ostanie było wynikiem spożycia alkoholu, ale ze wstydu opuścił swój łeb i wypuścił rękę dziewczęcia, jakby nagle uznał że robi jej tym krzywdę. Chciał nawet dygnąć, ale wtedy zachwiał się i w panice zmuszony był salwować się kilkoma skokami na jednej nodze, co całkowicie zatarło wrażenie ulicznego drapieżnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 1:55 am

Nagle sytuacja odwróciła się o przysłowiowe 180 stopni. Pochwycona, niemalże jak zwierzyna, która mimo wszystko chciała zachować dystans, nie była w stanie się wyrwać. Dopiero, gdy poczuła dłonie Mężczyzny na swoich plecach poważnie się zaniepokoiła. Patrzyła dłuższą chwilę szczerze przestraszonym wzrokiem prosto w zamglone oczy Napastnika, całkowicie tracąc swoją pewność siebie. Szybszy oddech, jaki targał delikatnym ciałem Białowłosej można było zauważyć nawet najmniej wprawnym okiem.

Mimo, że silne dłonie Mężczyzny wydawały się być niezwykle miękkie, czego nie można było przewidzieć po zachowaniu, obawa nie zanikała. Stalowy wzrok jakim nią lustrował coś jej przypominał. Kogoś jej przypominał, kogoś z bardzo dawnych czasów...

Szarpnęła się na bok, ale tylko raz, widząc, że nie da rady- dotyk Nieznajomego mężczyzny mimo swego chłodu i bezwzględności był przyjemny. Ta jedna myśl nie pozwalała jej się skupić. Westchnęła cicho, próbując po raz drugi wyrwać się z objęć- ale czy tu nie chodziło oby o przerwanie ciągu tych cholernie wyobcowanych myśli..? Nie poznawała siebie.

Zaraz też zmuszona była ukazać Mężczyźnie to co trzymała w dłoni, gdy tylko dość gwałtownie odwrócił jej rękę liście wypadły z jej dłoni, opadając delikatnie na beton- targane kaprysami wiatru. Gdzieś nieopodal trzasnął piorun, lecz między nimi trwała cisza. Wdech, wydech, wdech, wydech.

-Panienka wybaczy... Wiecie,jak to mówią. Kto raz się sparzy...

Wyszarpnęła rękę z Jego uścisku, gdy tylko poluzował chwyt. Opuściła na bok głowę, spuszczając roziskrzony burgundowy wzrok i jeszcze chwilę głośniej oddychając.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 2:32 am

Kobieta była sprytna i momentalnie wykorzystała chwilę, gdy Gawron stracił równowagę i bezpardonowo uwolniła swą zgrabną rączkę. Oczywiście względem mężczyzny, który i tak już nie do końca pewnie stał na nogach, no i był solidnie napity - choć okazało się, że wcale nie tak bardzo, jak wydawało się zmiennokształtnej na samym początku - a naraz nagle pociągnięty przez nią do przodu... Wszystko to sprawiło, iż musiał sięgnąć po iście groteskową próbę odnalezienia własnego środka ciężkości. Ślepy los uśmiechnął się doń jednak po raz wtóry i choć zmusił złodzieja do dzikiego machania obiema rękami, pozwolił mu nie upaść przez swą dobrodziejką kolejny raz.
No a cóż, nie ma co ukrywać że zależało mu na tym nie tylko przez wzgląd na męską dumę. Jeszcze parę sekund temu groził jej paroma calami ostrej i niezbyt higienicznej stali, a w jednym momencie stracił cały animusz, co pokrzywdzona i - nie ma co ukrywać - upokorzona panienka mogła skrupulatnie wykorzystać i wypruć mu trzewia bez mrugnięcia okiem.
O dziwo jednak, nic takiego się nie stało, a oboje stali jeno blisko siebie niczym kochliwe głąbeczki, wpatrzeni jednak nieśmiało w nierówny trakt ulicy handlowej. Obcy, z zamiłowania plotkarze zaraz uznaliby by, że chwilę temu któreś z nich powiedziało coś niezwykle nieprzyzwoitego, tudzież padła między nimi propozycja pikantnej schadzki. Świadkowie jednak, w większości handlarze, widzieli całe zajście i obecnie patrzyli na nich okropnie nieprzychylnym wzrokiem. Nie można było ich jednak winić. Bójki zawsze psuły interes a czasem powodowały potworne straty.
Gdy emocje powoli opadały, a Rook nie doczekał się spodziewanego podbródkowego w wątrobę - choć dziewczyna była na tyle wysoka, że spokojnie sięgnęła by i głowy - zadarł nieśmiało głowę, by się jej przyjrzeć. Naraz przypomniał się pociągający zapach jej ciała, a także drobne, widziane jedynie z niezwykłego bliska, niedoskonałości skóry. A jakby tego było mało, podczas ich drobnej szamotaniny, wierzchni ubiór kobiety poluzował się na tyle, by łotr mógł dostrzec nieco dość nietypowego spodu. Wszystko to zaś wystarczyło, by zawrócić w głowie o wiele bardziej opanowanym i statecznym, niż Gawron osobom.
A choć bardzo chciał ją poznać, był świadom że obecnie to nie możliwe. Przed chwilą oboje odsłonili swe miękkie podbrzusza, co nie sprzyjało nawiązywaniu nowych znajomości, no a po za tym ktoś na pewno zaalarmował już staż. A szkoda. Bardzo chciał wykorzystać okazję zwinięcia coś z najbliższego straganu z różnymi mieszankami, którego właściciel nie wiedzieć czemu dawno się już ulotnił.
- Chodź za mną! - Rozkazał jej więc, widząc że pannica nie bardzo jest w stanie podjąć  decyzję samodzielnie. Złapał ją tym razem za dłoń i pociągnął w kompletnie losowym kierunku. Upojenie alkoholem, który pod wpływem emocji ulotnił się co prawda w sporej mierze, nie ułatwiało jednak ucieczki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 2:48 am

-Na Jashina..! Co też się tu dzieje..??-nie śmiała nawet nic mówić, mimo, że- o ironio- jakiś rozsądek kazał jej przerwać to dziwne spotkanie. Nim zdołała doprowadzić burze swych myśli do jakiegokolwiek konsensusu, już działa się rzecz kolejna- zupełnie nowa.

Jakby zupełnie nic sobie nie robiąc z tych kilku chwil, kiedy miała na swym karku nóż, rozejrzała się- wyrwana z transu- dookoła. Widząc zawistne wzroki, zacisnęła zęby i już gotowa była zatopić swe kiełki w kilku irytująco skrzeczących gardziołkach, gdy znów poczuła jak ktoś ją prowadzi.

- Chodź za mną!


-Gdzież Ty znowu biegniesz??-po raz pierwszy od jakiegoś czasu zdołała się odezwać, nie kryjąc delikatnego poirytowania, które jednak było tak subtelnie ukryte w jej głosie, że gdyby nie chrypa, mógłbyś nic nie dostrzec.

-Mam nadzieję, że kierujesz się w drogę powrotną, by wytrzeźwieć.- syknęła przez zęby, wykrzywiając w nieznacznym grymasie delikatne, krwistoczerwone usta. Gdyby chciała stawiać opór, najpewniej byłaby ciągnięta po ziemi... Więc, chyba jednak bardziej opłacało się biec. Biegła dość szybko jak na kobietę, patrząc przed siebie wzrokiem jakby w tym zaczadzonym wieczorną mgłą mieście, widziała wszystko doskonale.



Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 3:15 am

Zabawne było tak trzymać w jednej ręce nóż, a w drugiej dłoń naprawdę ślicznej dziewuszki. Oj, tak. Ludzie widząc to, mieli cholernie nietęgie miny. Możliwość zobaczenia wyrazu ich twarzy była dla chłopaka niezwykle pociesza. W pewnym momencie aż wybuchnął głośnym śmiechem, nie ustając przy tym w wysiłku wyprowadzenia ich z paszczy lwa - jak obecnie widział całą dzielnicę handlową. A że miał już do czynienia z prewencją i niezbyt miło to wspominał, tym bardziej nie ustawał w wysiłkach wyprowadzenia ich stamtąd. Kompletnie nie rozumiał też, dlaczego kobieta nie podziela jego dobrego humoru i przez większość czasu właściwie zmusza go do tego, by targał ją za sobą niczym jakiś wór kartofli. Doprawdy, kompletny brak współpracy.
Ucieczka pomiędzy taką ilością stoisk do przyjemnych wcale nie należała. Co rusz to wpadali na zastawiony towarem stół, a Gawron obijał się przy tym boleśnie . Parł jednak do przodu nie zważając na przekleństwa, od których więdły uszy. Mało kto był zadowolony z tego, że parka najpewniej dzikich istot tratuje mu właśnie cenny towar.
-Ejże?! Ślicznotko? Trzymasz się tam jakoś?! - zawołał przez ramię, najwyraźniej bardzo przejmując się losem kogoś, kogo właśnie porwał. Bolało go jednak to, ze dziewczę biegnie boso. Jakoś tak odczuwał to osobiście. W innych okolicznościach chętnie by ją wziął na ręce, ale nie miał zamiaru ryzykować. Zwolnił jednak, tak w sam raz by odpowiedzieć na nurtujące ją od jakiegoś czasu pytanie.
-A co Ci zależy, gdzie?! Po prostu nie daj się złapać i tyle!- najwyraźniej nadal był ubawiony całą sytuacją, o czym świadczył ton jego głosu, potęgowany przy tym przez świst ciężko pracujących płuc - A jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest w porządku, na pewno coś przeoczyłaś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 9:57 pm

Co za wieczór... Biegła pomiędzy stoiskami w niemalże szaleńczym pędzie, chwyciwszy za rękę Mężczyznę zobaczonego po raz pierwszy w życiu.. I jeszcze te pogardliwe spojrzenia kupców. Gdyby tylko mogli ich złapać..! Ha! Gdy tylko chwilę się przebiegła, zły nastrój, spowodowany spotkaniem z jednym z bezczelnych handlarzy, zniknął jak ręką odjął.

Po raz pierwszy od spotkania Nieznajomego, którego wpływ alkoholu tylko przyprawiał o dodatkową zwinność, się zaśmiała. Chwyciła Go mocniej za rękę, zupełnie wbrew racjonalnemu podejściu, chcąc by to on prowadził, zaraz jednak usłyszała dobiegający z przodu roześmiany, zasapany ton Bruneta...

-Ejże?! Ślicznotko? Trzymasz się tam jakoś?!

-Trzymam się mocno!-znów się roześmiała, biegnąc i nieco już dysząc przez śmiech z powodu przebytej odległości. Dodatkowo te slalomy...

-A co Ci zależy, gdzie?! Po prostu nie daj się złapać i tyle!

-Mówisz..?!-obejrzała się za siebie i z przerażeniem stwierdziła, że kilku kupców, wymachując rozbitymi przez manewrującą parę naczyniami, biegnie zaraz za nimi.

-Kso!-w tej postaci nie mogła biec zbyt szybko, a i jej siły zaczęły powoli słabnąć- nie dało się tego nie zauważyć. Gorączkowa bitwa myśli. Czy Brunet będzie pamiętał sytuacje jakie miały dzisiaj miejsce? I jak bardzo może dzisiaj zaszaleć, nie martwiąc się o jutro?

-Boże, mam nadzieję, że nie będziesz pamiętał...-prychnęła, nadal biegnąc i decydując się na dość niecodzienny manewr.

Ostatkami sił skoczyła przed siebie najdalej jak mogła. W czasie, gdy była w powietrzu peleryna Zmiennokształtnej niechybnie zsunęła się z jej ramion i gdy już miała odsłonić większą część ciała Białowłosej, owa Kunoichi przybrała swój prawdziwy wilczy kształt, lądując po skoku już na czterech śnieżnobiałych łapskach.

-Uważaj, za Tobą!-w swoim umyśle mogłeś jednak usłyszeć zadyszany oddech i głos tej samej Dziewczyny, którą poznałeś tak niedawno.- Nie daj się złapać!-powtórzyła Jego słowa, śmiejąc się w jak najbardziej kobiecym, choć nie dającym się usłyszeć innym osobistościom, tonie.

-Jesteśmy już blisko! Biegnij za mną! -zawyła ciszej, otrzepując z karku jednym ruchem szyi, otulające futro krople.

/Po poście Rooka, zt na Polany.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Cze 11, 2015 11:26 pm

W chwili, gdy urocze dziewczę w naiwności swego serca potwierdziło, iż trzyma się naprawdę mocno, momentalnie otrzymało kąśliwą uwagę.
- No to się nie puszczaj! - Dwuznaczność jego wypowiedzi była w tym przypadku wręcz namacalna, lecz młodzian i tak zdecydował się złośliwie wysunąć język. Nie do końca wiadomym było, po co to zrobił, bo zmiennokształtna była w stanie dostrzec jeno jego plecy i może jeszcze burzę rozwichrzonych na cztery strony świata włosy. Za swą złośliwość równie szybko dosięgła go karma, sprawiając że boleśnie przygryzł sobie jęzor i od tego czasu długo już nie odezwał się ani słowem. Metaliczny smak własnej krwi otrzeźwił go o wiele skuteczniej, niżeli wcześniejszy eksces z białowłosą, lecz i tak o wiele zbyt często "zwiewało" ich na liczne stoiska z różnościami. Mężczyzna ssał swój narząd smaku, mając nadzieję że rana na nim nie jest zbyt wielka. Jakoś nie miał ochoty, by kobieta przykładała tam mu owe tajemnicze liście. Jeśli zaś chodziło nią samą, to bardzo chętnie wykorzystał by swój język w znacznie przyjemniejszy sposób. Niestety jednak dywagacje na temat błogości płynącej z pocałunku przerwała mu sama zainteresowana, tudzież poszkodowana w myślach. Dosłownie mignęła mu gdzieś w okolicy ramienia, przyprawiając go tym samym o potworną palpitację serca. Jego twarz z mocno zarumienionej, naraz przeobraziła się w iście pergaminową, a wręcz szarą. A tak właściwie to nie tyle chodziło to o sam odcień skóry, co obłęd pojawiający się w jego wzroku.
- Toż to jakieś czarne dziury! - zawołał w ślad za Białowłosą, nie mając nawet pojęcia, o czym gada. Wiedział tylko tyle, że właśnie był świadkiem czegoś w cholerę magicznego.
No a Gawron zwykle starał się unikać takich sytuacji. Magiczne oznaczało dlań niebezpieczne, a choć jego żywot był naprawdę marny, to jednak cenił go sobie ponad wszystko. Ni cholery nie chciał już dalej biec wraz ze zmiennokształtną, której pierwszy raz zaczął się naprawdę obawiać. Gdyby nie to, że biegł odruchowo, najpewniej schowałby się gdzieś przed nią. Tymczasem miał jednak do wyboru... trzymać się wielkiego wilka, albo dać się złapać delikatnie poddenerwowanym kupcom... I przez chwilę nawet chciał wybrać tych drugich, ale bał się że przemieniona rzuci się mu na plecy i rozgryzie kark jak jakiś orzeszek...
Biegł więc dalej... przerażony, niczym napadnięta kurtyzana.

/Oboje z/t -> Polany
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Pią Cze 19, 2015 10:23 pm

Chcąc kupić kilka rzeczy tytan przybył do dzielnicy handlowej. Było już po południu, więc tłok był już po prostu ogromny, dlatego zazwyczaj załatwiał takie sprawy rano, no ale plany ku jego uciesze pokrzyżowała pewna elfka lubująca się w gorących kąpielach i wacie cukrowej. No cóż, każda przyjemność ma swoją cenę. Stoiska kupców jak zwykle były pełne najróżniejszych towarów, a sami kupcy przekrzykiwali się reklamując swoje dobra, oczywiście oferując najlepsze ceny. Firtha interesowało coś jednak wyjątkowego, szukał bowiem jakiegoś sprawnego rzemieślnika, który mógłby wykonać dla niego kilka drobiazgów. Przez jakiś czas krążył między straganami, trzymając rękę na kieszeni, w której trzymał mieszek z pieniędzmi. Kradzież to była ostatnia rzecz jakiej pragnął, a takie miejsca to istny raj dla kieszonkowców. Po jakimś czasie dostrzegł coś ciekawego, a raczej kogoś. Elfa, który na swoim stoisku trzymał różne ciekawe rzeczy takie jak amulety, pierścienie, biżuterię, spinki i inne ozdoby. Elfy zawsze słyneły z wyrobu pięknych przedmiotów, miał więc nadzieję że trafił pod właściwy adres. Tytan podszedł bliżej stoiska i przez chwilę przyglądał się wszystkim towarom, a trzeba było przyznać że było w czym wybierać. -Ładną kolekcję pan tu ma. Nie boi się pan że ktoś podbiegnie i coś grajchnie?-
Elf zmierzył tytana wzrokiem, po czym wstał, puszczając dymka z fajki. Ubrany był w błękitną szatę ze złotymi zdobieniami przy krawędziach rękawów. – Nie, nie boję się. Ponieważ wszystkie moje produkty są obłożone zaklęciem. Wystarczy tylko że jakiś delikwent spróbuję jak to pan określił „grajchnąć” a wtedy owy przedmiot staje się tak gorący że każdy kto go dotknie zostanie poparzony, bardzo poparzony. Będzie miał pamiątkę, a za razem nauczkę na całe życie żeby trzymać łapy z daleka od cudzych rzeczy.-
Tytan był pod wrażeniem sprzedawcy, to by też wyjaśniało, dlaczego te wszystkie drogie przedmioty leżą sobie tak beztrosko na stoisku. Czego to ludzie, a w tym wypadku elfy nie wymyślą? – A wiec jest pan czarodziejem? To wiele tłumaczy. – Uśmiechnął się Firth – A czy zajmuje się pan także wyrobem przedmiotów na zamówienie, w tym magicznych? –
Elf znowu przyćmił sobie fajkę spoglądając na swojego potencjalnego klienta. –Owszem, ale rozumie pan że w takim wypadku cena rośnie w zależności od tego jaki efekt ma wywoływać rzeczony artefakt. A co konkretnie pana interesuje? – Tytan zastanowił się chwilkę po czym popatrzył na elfa i rzekł – Chciałbym u pana zamówić dwa przedmioty. Jeden zwykły, a drugi magiczny. – Elf wyciągnął ręce w geście nieco do przodu, po czym splótł je za plecami. – Zatem słucham. –
- Dobrze, chciałbym żeby zrobił pan dla mnie małą, żelazną tarczę. Nie taką do walki, tylko ozdobną, żebym mógł sobie ją przyczepić do ubrania lub przymocować do zbroi. Kształt powinna mieć prostokątny, zaokrąglony u dołu. A co do wzoru, proszę przedzielić mi ją na cztery równe części w barwach na przemian czarnych i czerwonych, a na środku wygrawerowany biały gryf. Co do drugiego przedmiotu, chciałbym żeby był to mały, żelazny wisiorek w kształcie płomienia. I tu moje pytanie, czy mógłby on drgać gdyby w pobliżu mnie znajdował się wampir? –
Elf popatrzył nieco zaciekawionym wzrokiem. – Nie pytam po co ci to jest, ale dobrze trafiłeś, akurat nie mam teraz żadnych większych zleceń, dlatego myślę że zamówienie będzie gotowe na jutro wieczór. A co do kwestii finansowej, myślę że 200 sztuk złota to uczciwa cena.-
Tytan nieco się skrzywił, ale nie chciał się targować, w końcu mowa tu była o magicznym przedmiocie. Poza tym sądząc po jego wyrobach, elf jest profesjonalistą. – Zgoda, ale zapłacę dopiero przy odbiorze. Wrócę jutro, mięło dnia życzę. – Dziwnym było to że Firth mając pieniądze nie zapłacił od razu. Chodziło o to żeby elf nie próbował przy odbiorze nie próbował wyciągnąć więcej pieniędzy, a sam nie chciał wchodzić w niepotrzebny konflikt z magiem. Tytan miał zamiar jeszcze rozejrzeć się za jakimś wierzchowcem i odwiedzić miecznika, jednak coś było nie tak. Jakieś dziwne uczucie kazało mu stąd odejść. Coś ciągnęło go w inne miejsce, nie wiedział jednak co to za uczucie, ani dokąd go tak prowadzi, ale miał nieodparte wrażenie że nie powinien się temu opierać.

/zt -> Aleja szafirowa


Ostatnio zmieniony przez Firthail dnia Wto Mar 08, 2016 9:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Pon Mar 07, 2016 7:38 pm

Zima. Elizabeth większość życia spędziła podróżując od miasta do miasta jednak pomimo tych wszystkich różnorodnych kultur, ludzi oraz obyczajów które dane jej było poznać i tych dziwacznych morderstw, w końcu ten świat jest wypełniony przeróżnymi truciznami, rytuałami, tajemnicami i pomysłowymi ludźmi którzy komplikują jej pracę zawsze podobało jej się Byakko z którego wywodziła się jej rodzina, co prawda sama nie spędziła tu zbyt dużo czasu jednak dzieciństwo w ów kraju białego tygrysa zawsze dobrze wspominała (no może poza tymi przygłupimi dzieciakami z podwórka które nie odróżniały symptomów zatrucia cyjankiem od tojadu... w sumie to wcale by się nie zdziwiła gdyby nawet nie wiedziały co to cyjanek i tojad), jednak oczywiście ze wszystkich czterech pór roku musiała trafić na zimę... co prawda nie miała nic przeciwko zimie jednak ta temperatura i ilość śniegu utrudniających poruszanie doprowadzała ją do szału. Eliza włóczyła się spokojnie, ukrywając zniesmaczenie wywołane ilością białego puchu, rozglądając się po stoiskach i wystawach sklepów, że też chciało im się tam stać przez cały dzień, naprawdę w takich chwilach cieszyła się, że jako detektyw nie musiała pracować codziennie, chociaż gdyby codziennie czekałby na nią jakiś ciekawy przypadek to nie miałaby nic przeciwko. Podeszła do małego straganu z książkami pod namiotem w białe i niebieskie paski, od dłuższego czasu nie miała okazji przeczytać jakiejś książki a jako, że teraz miała aż nad stan wolnego czasu to postanowiła jakoś uprzyjemnić sobie okrutne, zimowe wieczory, tak więc zaczęła szperać po wystawie szukając czegoś ciekawszego gdy sprzedawca był zbyt zajęty wpatrywaniem się w pięć bawiących się w powietrzu marionetek Elizy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Pon Mar 07, 2016 8:23 pm

Well, well, pobyt w Byakko zaczynał się jej bardzo podobać. Przynajmniej zima przyniosła jej trochę ukojenia, a spotkanie z Okami uporządkowało myśli. Saruhiko Fushimi, Falcon Eye, staw, spotkanie z ludźmi, których znała i lubiła, wszystko to przyniosło Halle ciszę w duszy. Potrzebowała tego...i to jak bardzo...! Białowłosa Wadera straciła wzrok, co niewątpliwie było dla niej tragedią; równie straszna - a kto wie, czy nie straszniejsza - była jednak utrata części duszy. Codziennie błąkać się po zakątkach praktycznie już wymarłego Byakko, widzieć posągi osób, które niegdyś się doskonale znało, słyszeć głosy duchów, demonów, walczyć z nimi o panowanie nad swoim ciałem, a nade wszystko tęsknić za tym, co się najbardziej kochało...Nie dziwiła się samopoczuciu i myślom Okami, sama by miała tak depresyjne odczucia. Brzemię, które nosiła jako Nadzieja, musiało być naprawdę ciężkie...Poza tym ile można było jeszcze walczyć o ideały, które wydawały się być martwymi, pustymi słowami? Ile można było strzec religii, w którą nie wierzył nikt poza nimi czterema (gdyby wliczyć jeszcze Kirei, siostrę i wychowankę Halle, i Milele - matkę Okami)? Według ludzkiego spojrzenia na świat sposób myślenia Cross oraz Wadery z Toxic-City był już przestarzały. Mimo to jednak Halle pojawiła się tu, na tym targowisku, w tę śnieżycę, żeby zrobić zakupy i dobrze się przygotować na każdą ewentualność. W dawne wychowanie wpisany był rozsądek, ekwipunek przydatny w różnych okolicznościach...Z tego zamyślenia aż wpadła na jakąś dziewczynę. Huh, tego tylko brakowało, znów zagłębiła się w bezsensownych dywagacjach! Zakłopotana zaczerwieniła się delikatnie - kolejny fenomen, dawniej Anielice nigdy się nie zawstydzały w obliczu obcych osób. Nigdy. Jedyne, co wywoływało u nich rumieniec, to krew wroga rozlana na śnieżnobiałym puchu...lub bliskość ukochanych osób...

-Sumimasen, zamyśliłam się - westchnęła, poprawiając swoje ciemnorude włosy. Ich odcień ciekawie wpasowywały się w półtony miętowego światła, od czasu do czasu załamującego się na towarach i wpadającego w bardziej granatowy odcień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Pon Mar 07, 2016 9:49 pm

Powoli już zaczęła tracić nadzieję gdy jej oczom ukazała się dosyć nietypowa książka, a właściwie część zaszyfrowanego Grimoire pewnej pradawnej wiedźmy która lata temu postanowiła zniszczyć księgę będącą niegdyś dla niej wszystkim i tak oto powstał Grimoire jednej z najpotężniejszych aczkolwiek zapomnianych wiedźm, podzielony na 10 części, o dziwo sama Eli miała już 2 części których treść od lat próbuje odszyfrować. Oczy jej zabłyszczały jak małemu dziecku na widok książki do chemii ulubionych cukierków a gdy już miała wyrwać sprzedawcę z transu pewna rudowłosa piękność przypadkowo na nią wpadła. Oczywiście jako, że Eli to chuchro pewnie już dawno zamarzałaby leżąc na śniegu gdyby nie cztery pomocne marionetki które ją przytrzymały gdy piąta złapała książkę. Westchnęła ciężko upewniając się, że na pewno się nie przywróci gdy jedna z marionetek zabrała jej sakiewkę i zaczęła się targować na migi ze sprzedawcą który niezbyt rozumiał dopóki prawie nie dostał książką od drugiej lalki. Spojrzała na kobietę przed nią i już miała powiedzieć coś "w stylu nic się nie stało" jednak jak zwykle nawyki wzięły górę. Dokładnie zlustrowała ją przyglądając się każdemu najdrobniejszemu szczegółowi ciała rudowłosej. Zgrabna, szczupła, wysoka, lekko zarysowane mięśnie które prawdopodobnie stać na o wiele więc niż na pierwszy rzut oka może się wydawać, długie, płomienne włosy, dobrze zbudowana, niezwykle urodziwa jak na człowieka, ba! Nawet wśród piękniejszych ras dosyć się wyróżnia, szare oczy przepełnione mądrością nietypowe dla osób w jej wieku, a przynajmniej w wieku na który wyglądała, można byłoby tego jeszcze sporo wymieniać ale po co? Otóż oto ta osóbka przed nią stojąca na pewno nie była człowiekiem, niby pochopny wniosek, w końcu nawet jej nie zna jednak osoby takie jak Eli nie dawały się zwodzić pozory, w sumie to już podejrzewała do jakiej rasy należy jednak postanowiła ów podejrzenia zachować dla siebie. Oczywiście nie stała tak minuty czy dwóch i nie przyglądała się jej, w sumie zajęło jej to 2 sekundy, średni wynik. Uśmiechnęła się zadziornie i wzięło głęboki wdech.
- Nic się nie stało panienko, zapewne nie doszłoby do tego gdyby te tutaj marionetki ostrzegłyby mnie wcześniej, cóż, z tego co widzę mają już lepsze zajęcia - Skierowała wzrok na pięć drobnych istotek próbujących dogadać się ze sprzedawcą, dosyć nieudolnie ale jednak jakoś im to szło. Eliza przewróciła oczami które następnie ponownie skierowała w stronę kobiety.
- Swoją droooogą. - Przeciągnęła chwilę spoglądając na wszystkie strony świata jakby nad czymś się zastanawiała.
- Na imię mam Elizabeth Irene Jhin Hoemberg-Adler, a pani? - Przymknęła oczy  i uśmiechnęła się odrobinę, najszczerzej jak umiała, o dziwo nawet nie było widać, że uśmiech ten jest sztuczny! Oczywiście przedstawiła jej się tylko by nieco ją poznać, w końcu zawsze przyda się jakaś osoba która może dostarczyć odrobinę informacji, a ta oto panienka nie wyglądała na nową w mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Wto Mar 08, 2016 4:00 pm

Dziwne nazwisko...Hoemberg-Adler? Orzeł? Cóż, majestatyczny ptak ciekawie pasował do wyglądu Elizabeth, drugie imię dziewczyny, oznaczające pokój, wywarło na Halle równie intrygujące wrażenie. Irene Adler, Elizabeth Hoemberg-Adler...Do tego te marionetki, którymi władała dziewczyna, były bardzo zastanawiające. Jeśli nawet rozpoznała rasę, do której zaliczała się nieznajoma, zachowała to dla siebie. Konwersacja była jak szachy: tu należało przesunąć pionek, tam postawić wieżę, ówdzie wykorzystać gońca, a wszystko po to, by uniknąć zaszachowania. Należało dobrze dobierać tematy i słowa, bo jedno nieostrożne wyrażenie, jeden blady uśmiech w nieodpowiedniej chwili mogły zniszczyć wszelkie przebiegłe plany, które snuło się od dość dawna...Nazywanie jej panienką przywołało lekko drwiący uśmiech na szkarłatne usta rudowłosej. Od dość dawna już nie używano tego określenia wobec niej: demony, z którymi podpisała pakt, nazywały ją "panią", "milady", "Halle-hime", często określano ją też inaczej. Wszelkie możliwe wyzwiska, które kierowali w jej stronę wrogowie, znała już na pamięć. 230 lat, wiele istnień, wiele nazwisk, wiele ciał...Może kiedyś, dawniej, można było nazwać ją w ten sposób. Może kiedyś jej aparycja, niewinność, wszystko przemawiało za byciem panienką Halle - za życia brata, kiedy mieszkała jeszcze tam, może i mogła tak się określać, ale teraz? Po Upadku? Po tych wszystkich...wydarzeniach?

- Jestem Halle. Halle Sternritter, Halle Ryuugamine, zapamiętaj wersję, którą chcesz. Po dawnej, prawdziwej mnie pozostało jedynie imię, panienką zaś nie jestem już od wielu lat-uśmiechnęła się gorzko. Lekkie, drwiąco-smutne skrzywienie warg, chwilowy błysk ciemnoszarych, wręcz stalowych w tej chwili oczu...Naprawdę, wszystko się zmieniło, ona sama też. Jak bardzo chciało jej się płakać w chwili, gdy pomyślała o ostatnim i prawdziwym, trzecim nazwisku, którego nie używała od tamtego strasznego dnia, nazwisku, które wymazał okrutny, bezlitosny czas, łzy uciekającej z miejsca zbrodni Upadłej...Nie rozpłakała się jednak. Podeszła obojętnie do stoiska, jakby nic jej nie interesowało, a już najmniej towary, które zachwalał pryszczaty i łysy mężczyzna w poszarpanych szatach.

- Czy chce pani coś kupić? Tak? To tutaj, wspaniałe eliksiry, cenne, cudowne eliksiry, drogie i niełatwe, dla pani w sam raz, proszę wziąć...a tutaj trucizna do zatruwania ostrz, jedyne 30 sztuk złota!

Halle lekko wydęła wargi. Wzięła jedną z buteleczek - małą, pękatą, wykonaną z kolorowego szkła. Przerzuciła z lewej ręki do prawej, jakby zastanawiając się nad wyborem. Wreszcie odłożyła ją na miejsce i przyjrzała się innym butelkom. Hm...Ceny dziwaczne, czyżby podczas jej nieobecności miał miejsce jakiś kryzys ekonomiczny? A zresztą, cóż mogło to obchodzić Upadłą. Byakko było wiele warte, ale tylko za czasów Arisy i Tenshi, a nawet wcześniejszych, jeszcze za starego cesarza, ojca Kaizo. Teraz przynosiło jej jedynie rozpacz, wspomnienia oraz przekleństwo nieuchronnego obłędu...

-Interesujące nazwisko, pani Adler...A raczej, jeśli wolno mi się tak do Ciebie zwracać, Lizzy. Ja natomiast lubię, gdy nazywają mnie po imieniu lub pseudonimami: Cross, Milady, Anshin.
- ścisnęło jej się serce, gdy pomyślała o Kirei. Mimo to jednak przełknęła ślinę i spojrzała wyczekująco na Elizabeth.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Wto Mar 08, 2016 5:52 pm

Cały czas nie odrywała wzroku od Halle, widziała każdy najdrobniejszy szczegół jej twarzy i w jaki sposób co chwilę się zmieniały wykrzywiając się i wyrażając przeróżne emocje podczas gdy Eli cały czas utrzymywała dokładnie ten sam wyraz twarzy niczym maskę zza której widać jedynie oczy w których w tym wypadku można było dostrzec jedynie znudzenie, znudzenie tą monotonią którą odczuwała od paru dni. Słuchała uważnie słów kobiety, jednak zapamiętała tylko oba jej nazwiska i drobny szczególik "panienką zaś nie jestem już od wielu lat", kto by pomyślał, że tak łatwo będzie doprowadzić tą oto Panią do wypowiedzenia tych przecudownych słów, oczywiście większość osób w-wieku-na-który-wygląda miałoby na myśli coś w stylu "Jestem już za stara na tytuł panienki" oczywiście nie użyłyby słowa "stara" ale co ją to obchodzi, ważne, że panienka Halle wypowiedziała to w taki sposób by w jednym zdaniu umieścić "Po dawnej, prawdziwej mnie" i "od wielu lat", reszta wydawała się już całkiem oczywista szczególnie bo dodaniu emocji rysujących się na jej licu, jak chociażby to, że żadne z podanych nazwisk nie było prawdziwe, warto zapamiętać ten szczegół tak swoją drogą. Następną rzeczą na którą zwróciła uwagę było tO JAKŻE OKROPNE I NIEZROZUMIAŁE DLA NIEJ ŹDZIERSTWO. Spojrzała w stronę Halle i sprzedawcy wykrzywiając się w wyrazie czegoś na kształt zdziwienia i obrzydzenia przy okazji lekko otwierając usta jakby chciała coś powiedzieć. Odkąd przybyła do Byakko jedynie włóczyła się bez celu ciesząc się urokami miasta jednak w rzeczywistości jedyne co mogłoby ją teraz ucieszyć byłaby spora plama krwi lub buteleczka trucizny którą oglądała rudowłosa i jej kuzyni drobni trujący kuzyni, jednak jeśli wszystkie tylko kosztowały to wcale się nie dziwiła czemu nie miała nic do roboty. Poczekała chwilę gdy usłyszała słowa kobiety przy okazji leciutko się śmiejąc zmieszana gdy usłyszała skrót "Lizzy" i podeszła do stoiska patrząc to na buteleczkę to na sprzedawcę.
- 30? 30 sztuk złota za TO? Rozumiem, że musi pan zarobić na życie i bla bla bla ale 30? Średniej klasy trucizna od najlepszego alchemika na zachodzie kosztuje mniej niż to mimo iż pewnie nie jest nawet w ćwierci tak skuteczne. - Tu należy wstawić Eli z martwym wyrazem twarzy i zaćmionymi oczami które niczym sama Śmierć obserwującą następną osobę do sprowadzenia na drugą stronę, wpatrywała się w sprzedawcę, swoją drogą ta wzmianka o alchemiku była całkiem na serio, kiedyś oczyściła go z zarzutów otrucia jego brata podczas gdy prawdziwą sprawczynią była jego żona która miała romans z ów bratem! To była śmieszna sprawa.
Tymczasem jej marionetki zmagały się z ciężkim zadaniem odliczenia 25 sztuk złota za część Grimoire, w końcu żadna z nich nie była uczona liczenia, z jakiegoś powodu Eliza zawsze zapominała, że nie mają jej wiedzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Sro Mar 09, 2016 12:22 pm

-Jestem w stanie zapłacić 15 sztuk złota, ale za to...i za tą drugą butelkę - wskazała obojętnie na inną butelkę, czerwoną i średniej wielkości. Jej zawartość, lekko przezroczysty płyn, rzekomo miał być silniejszą trucizną. Męzczyzna chciał się opierać, tłumaczył długo i zawile, że osoby tak obeznane z szlachetną sztuką trucicielstwa jak "wasza dostojność i jej szanowność panna Adler" nie mają prawa wybierać czegoś tak obelżywie taniego, że on osobiście proponowałby tamtą białą za 60 sztuk jako najlepszą w jego asortymencie...Wreszcie jednak uciszył go widok złota, wyliczanego obojętną, zimną ręką rudowłosej kobiety. Umilkł i nie bez zdziwienia w oczach wydał jej żądane przedmioty. Anielica wręczyła czerwoną butelkę Elizabeth, natomiast tę drugą zachowała dla siebie.

-Uznaj to za rodzaj...prezentu na początek ciekawej znajomości. Jeśli chodzi o ilość złota, jaką musicie zapłacić, tyle wystarczy-uśmiechnęła się do marionetek, które wyraźnie biedziły się z trudem liczenia pieniędzy. Przez chwilę pomyślała, wreszcie jednak stwierdziła:

-O ile się orientuję...Nie zajmujesz się czasami sprawami kryminalnymi? Miałabym dla Ciebie...zlecenie.-zawiesiła na chwilę głos, jakby wahając się. -Chciałabym, by ktoś ze zdolnościami...detektywa...pomógł mi rozwiązać rodzinną zagadkę. Zbliżoną do sprawy Baskerville'ów, ale nie ma w niej dzikich psów ani szalonych przyrodników. Zapłacę każdą cenę, pieniądz nie ma dla mnie znaczenia. Jeśli się zgodzisz, to od razu pójdziemy do mnie i wszystko ustalimy, jeśli nie, Twoja wola. To jak, Lizzy?


Ostatnio zmieniony przez Halle dnia Pią Mar 11, 2016 3:47 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Sro Mar 09, 2016 7:10 pm

Tytan śpiesznym krokiem przybył na rynek. Było już późno, a Firth chciał odebrać swoje zamówienie od elfiego twórcy artefaktów zanim ten zamknie swój sklep. Już bardzo dawno miał zgłosić się po odbiór herbu i medalionu, ale albo nie miał na to czasu, albo z wyczajnie o tym nie pamiętał. Na szczeście o tej porze nie było już zbytniego tłoku, dlatego nie miał zbytniego problemu z odnalezieniem i dotarciem do odpowiedniego stoiska.
Gdy dostrzegł znajomego elfickiego handlarza przywitał się grzecznie - Witaj, przyszedłem po odbiór swojego zamówienia. Przepraszam że dopiero teraz, ale nie mogłem wcześniej przyjść -
Elf spojrzał nieco nieprzyjemnie na tytana - Dopiero teraz? Spóźniłeś się dwa tygodnie! A ja tak się śpieszyłem żeby zamówienie było gotowe na drugi dzień -
Firthailowi zrobiło się trochę głupio - Tak, wiem... Przepraszam. Moja wina - siegnął zaraz do kieszeni i wyciągnął z niej sakiewkę - Proszę, zgodnie z umową 200 sztuk złota. - Elf wyciągnął rękę po woreczek z pieniędzmi i otworzywszy go przeliczył wszytkie monety. Gdy już upewnił się że kwota się zgadza, a same monety nie są podrobione, zabrał je ze sobą i udał się na zapleczę. Po krótkiej chwili wrócił i podał tytanowi jego zamówione przedmioty: medalion w kształcie ognia, oraz małą tarczkę przedstawiającą herb jego rodziny. Elf nawet nie żegnając się odwrócił się i przystąpił do zwijania swojego stoiska. Nie wyglądał chyba na zbytnio zachwyconego. Tytan zaś przyglądnął się swoim nowym zabaweczką. Tarczkę przypiął sobie na piersi do płaszcza, zaś wisiorek zawiesił sobie na szyi. W końcu zapełnił pustkę, po medalionie, który podarował Okami. Mężczyzna z zadowoleniem oddalił się w sobie tylko znanym kierunku

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Sob Mar 12, 2016 8:37 pm

Wysłuchiwała słów sprzedawcy z absolutnym spokojem oraz znużeniem i opanowaniem na twarzy, w sumie to już niezbyt go słuchała, niby coś tam gadał ale podobne rzeczy można było usłyszeć na każdym innym straganiku, coś tam o tym jakie to jego towary są wspaniałe i bla bla bla... W tym miejscu pewnie przewróciłaby oczami jednak była zbyt zajęta wgapianiem się w jeden punkt i porządkowaniu wiecznie niesfornych myśli które nigdy nie chciały zostawać w wyznaczonym im miejscu. Obudził ją dopiero głos Halle uprzedzony lekkim pociągnięciem nici połączonej z pierścieniem, ruch ten był spowodowany wzięciem przez jedną z marionetek, trucizny którą kobieta chciała wręczyć Eli. Dziewczyna odwróciła wzrok w jej stronę z lekkim zdziwieniem, na wpół sztucznym tak właściwie. "Uznaj to za rodzaj...prezentu na początek ciekawej znajomości", na dźwięk tego zdania jej usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, aczkolwiek tylko na ułamek sekundy tylko po to by wrócić do wyrazu zdziwienia, przy dalszej części zdania poczuła lekkie zirytowanie czując jak marionetki zaczęły się szybciutko szarpać i wydawać pieniądze swojej pani... Cóż, czego się nie robi dla Grimoire. Oczywiście sama nie odezwała się ani słowem, co prawda nie była typem człowieka któremu przeszkadzało przerywanie innym jednak teraz nie widziała ku temu żadnych powodów, szczególnie, że Pani Halle wspomniała coś o jakimś zleceniu, pomińmy fakt, że na sam dźwięk tego słowa oczy panny Hoemberg zaświeciły się jak gwiazdki które natychmiast zgasły gdy usłyszała "Baskerville" i teraz szybciutka zgadywanka, o których Baskerville jej chodzi? Sądząc, że wspomniała iż jest to sprawa powiązana z jej rodziną to raczej nie chodziło jej o ród z północy, przy każdej sprawie zleconej przez nich, aż błagali by nie mieszać to reszty ich rodziny, to całkiem zabawne tak swoją drogą. Tak więc penie chodzi jej o Baskerville'ów od tego paskudnego psa i przyrodnika! Reszta zdania rudowłosej sprawiła, że jedynie potakująco mrugnęła. Pieniądze, oczywiście nie miała nic przeciwko nim jednak i tak nie zwracała na to uwagi przy przyjmowaniu zleceń. Westchnęła ciężko i poprawiła wstążkę na głowie gdy marionetki triumfalnie wrzucały buteleczkę z trucizną i Grimoire do podręcznej torby Eli.
- A więc proszę prowadzić. - pewnie dodałaby "panno Halle" ale wolała urwać zdanie w taki sposób, no cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Czw Mar 17, 2016 12:58 pm

Cóż, wobec takiego obrotu spraw Halle mogła przejść do śledztwa. Kwestia Kirei i innych...tajemnic były zbyt ważne, by pozostawiać je ich biegowi. Poza tym opuszczenie Byakko wymagało dopełnienia ostatnich interesów. Dobrze, że Elizabeth Adler się zgodziła, choć powstało teraz pytanie, ile weźmie za swoje usługi. Butelki trafiły do kieszeni, złoto powędrowało do rąk uszczęśliwionego mężczyzny i wśród chaotycznych okrzyków sprzedawców, całego tego gwaru, Upadła znikła. Wraz z nią znikła też kobieta, którą zatrudniła - a raczej poprosiła o pomoc w śledztwie. Czas wkroczyć na kłopotliwy teren...

Z/T z Elizabeth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   Pon Mar 28, 2016 11:17 pm

Jak pokazało doświadczenie, opuszczenie złodziejskiej kryjówki na poddaszu nie było wcale takie proste. Po prawdzie Gawron podsadził Szafir do okna, dzięki czemu nie musiała próbować wdrapywać się na nie samodzielnie, ale bieganie w obcasach po dachu kamienicy i to tak, żeby nie rzucać się w oczy... to wymagało idealnej synchronizacji. Ale na szczęście jakoś udało się obojgu dotrzeć na poziom gruntu bez skręconego karku, czy kostki. Chyba tylko dlatego, że Rook znał dobrze trasę po dachach, a dziewczyna była dostatecznie zręczna, by powtarzać jego kroki.
Dopiero, gdy znaleźli się bezpiecznie na ulicy, zmiennokształtna naciągnęła kaptur na głowę, ale zaraz potem został on dość niedelikatnie ściągnięty. Nie zdążyła zrobić nawet solidnej bury, zanim Gawron zwrócił jej uwagę, że za dnia tylko złodzieje i inne tego rodzaju szumowiny chodzą w kapturach. Nie pomogło nawet wykłócanie się, że musiała przecież ukrywać jakoś kocie oczy. Szybko zrozumiała, dlaczego łotrzyk wcale się tym nie przejmował i czemu zdecydował się na taki właśnie strój. Gdy szli wspólnie ulicą, wyglądali jak średnio uczciwy robotnik w towarzystwie... portowej dziwki. Może niekoniecznie taniej, co sugerował wiek, nietypowa uroda i naszyjnik, z którym się obnosiła, ale jednak dziwki. I to wybitnie nieobyczajnej, biorąc pod uwagę jej strój. Właściwie dzięki niemu nie musiała się obawiać, że ktoś zauważy jej kocie cechy. Szczególnie, że Gawron ani myślał traktować ją jak na damę przystało i często musiała przesuwać jego dłoń ze swoich pośladków na talię. Nie mogło to popsuć jednak humoru kotki, która wreszcie miała okazję obejrzeć sobie miasto. Często wtulała się lekko w bok towarzysza, szczebiocząc coś na wpół do siebie. Udało jej się nawet wydębić obietnicę, że jak nadal będzie tak ładnie odwracać od niego uwagę i uda mu się opędzlować czyjąś kieszeń, może wyda na nią parę miedziaków więcej. Kotka była więc jak najbardziej chętna do współpracy, choć nie do końca wiedziała, co mogłaby zrobić. Nóż ukryty pod spódniczką ograniczał nieco jej możliwości.
- O, zobacz! - Zawołała w pewnej chwili bez namysłu, gdy dotarli wreszcie do dzielnicy handlowej. Zaraz potem pochyliła się do samej ziemi, demonstrując nieświadomie swoją gibkość, gdyż nie przeszło jej przez myśl, by ugiąć kolana. Gdy wyprostowała się, między palcami trzymała błyszczącą monetę.
- Coś mi mówi, że dziś będę miała szczęście! - Zielareczka wyszczerzyła się do kompana, absolutnie nie zdając sobie sprawy z powodów, dla których połowa kobiet będących w zasięgu wzroku zerkała na nią z żądzą mordu w oczach. Szafir pokazała nawet kilku język, zanim podbiegła na palcach do stoiska krawca i zaczęła przebierać w materiałach, szukając czegoś interesującego. Wyraźnie widać było, że dziewka ze wsi była zachwycona możliwością takich zakupów. Jak dotąd tylko raz była na niewielkim jarmarku i to jako kot. Niemal cały swój dobytek zawdzięczała szantażowaniu wieśniaków. Lub ich chęci wkupienia się w łaski Kota Czarownicy, a tym samym samej starowinki. W każdym razie pierwszy raz miała szansę rzeczywiście być na prawdziwych zakupach i aż promieniała ze szczęścia. A gdy znalazła asymetryczną spódnicę z ciężkiego materiału, zaczęła dosłownie skakać na palcach, próbując przekonać Gawrona, że ten ciuszek był jej niezbędny. Skrzywiony gust dziewczyny objawił się w pełni, gdyż znaleziona przez nią spódnica tylko z jednego boku sięgała kostki. Z drugiego ledwie osiągała taką długość, jak dotychczasowa spódniczka kotki.
- Kochanie? Proszę... W niej nie będę sie tak rzucać w oczy, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Stoiska kupców   

Powrót do góry Go down
 

Stoiska kupców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Ruiny Starego Miasta :: Dzielnica handlowa-