IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Tawerna Falcon Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Okami


avatar


PisanieTemat: Tawerna Falcon Eye   Pon Kwi 20, 2015 8:13 pm



Zgiełk, śmiech i skoczne melodie grane przez Skrzypków wypełniają ową Karczmę aż po same brzegi. Już z daleka słuchać muzykę i tupot stóp biesiadujących. Jako, że tereny te są w porozumieniu z władzami Instytutu możesz się tu zabawić i zjeść za darmo przebywając poza jego granicami. Niech na chwilę przykładne prowadzenie się ustąpi miejsca beztroskiej swawoli! :)


Ostatnio zmieniony przez Okami dnia Sob Paź 17, 2015 9:49 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Nie Maj 03, 2015 9:23 pm

Kolejny wieczór w wypełnionej ludźmi tawernie. Falcon Eye, czy w tym miejscu zawsze było tak wesoło? Zapewne nie jednak to nie ważne
Wsłuchiwała się w wszechobecne dźwięki skrzypiec kompletnie ignorując otaczające ją hałas, zapewne komuś nowemu tutaj wyjątkowo by one przeszkadzały jednak po którymś razie można było się przyzwyczaić. Spoglądała na zmęczonego skrzypka, grał już dobre dwie godziny, było to widać i słychać, co chwilę popełniał jakieś błędy ale na szczęście drobne i na szczęście pewnie nikt z gości nie znał się na tym. Odwróciła wzrok od zmęczonego biedak i spojrzała na prawdopodobnie ostatni posiłek dnia, a raczej jego resztki.
"Paskudne buraki z chrzanem, niech przepadną w Otchłani" skrzywiła się nieco, co prawda nie miała nic do buraków ani do chrzanu ale ich połączenie wyjątkowo ją brzydziło.
Ostatnia melodia którą skrzypek miał w planach dobiegła końca. Rosły blondyn włożył instrument do futerału który zawiesił na plecach, podszedł do Avy i poklepał ją po ramieniu. Czyli przeszyła jej pora. Wstała i przeciągnęła się nieelegancko a jej kości wydały każdy dźwięk jaki były w stanie. Podeszła do stołu zasłoniętego obrusem, nie, to nie był stół tylko pianino. Kupiła je specjalnie na swoje koncerty, właściciel się zgodził pod warunkiem iż będzie robiło za stolik i za pianino tylko gdy Ava postanowi uraczyć to miejsce swą obecnością. Złożyła obrus i położyła go na blacie baru, przesunęła stojące przy pianinie krzesło przed klawiaturę, w końcu nie będzie grała na stojąco. Usiadła i przejechała palcami po klawiszach a po chwili zaczęła grać. Doskonale wiedziała, że nie była to piosenka do tańców ale nie przeszkadzało jej to, chciała chociaż na chwilę wprowadzić tu inną atmosferę, nawet jeśli uwielbiała oglądać to miejsce wypełnione szczęściem, wszystko może się znudzić.

(PS. Ava zaczęła grać "東方 Piano『Bloom Nobly, Cherry Blossom of Sumizome ~ Border of Life #7』- Aojiru" trwa 8 minut i 36 sekund ale forumpolish mnie nienawidzi i nie pozwolił mi dodać linku
[*]u_u)
Powrót do góry Go down
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Nie Maj 10, 2015 7:43 pm

Właśnie był w trakcie wartkiej dysputy na tematy mocno odbiegające od spraw poważnych, gdzie to intensywnie starał się przekonać swego rozmówcę - potężnie zbudowanego, barczystego mężczyznę, którego krzaczasta broda nijak nie była w stanie zakryć okropnego, karmazynowego rumieńca, będącego najpewniej wynikiem spożycia monstrualnych ilości piwska - że nieco mniejsze, lecz jednak okrąglutkie i jędrne piersiątka są dalece bardziej atrakcyjne, niżeli ich znacznie większe odpowiedniki. Misiowaty brodacz jednak bezczelnie naśmiewał się zarówno z tej tezy, jak i z każdego kolejnego argumentu, jakie posyłał mu znacznie młodszy współrozmówca, nawet nie trudząc się na słowne obalanie ich. W końcu on sam i tak wiedział lepiej, więc śmiechem i swawolnymi machnięciami dłoni zbywał każde kolejne zdania produkującego się przed nim młodzieniaszka. Ten jednak zdawał się niestrudzony, najwyraźniej pozostając niezwykle wiernym swoim ideałom. Teraz jednak, właściwie zupełnie nagle, zamilkł w połowie zdania i czujnie zadarł łeb do góry. Rook bowiem wyczuł ową subtelną zmianę nastroju, jaka niespodziane zaszła w całym pomieszczeniu, choć nie do końca mógł scharakteryzować, co ją wywołało. Nawykł już jednak do ufania własnym przeczuciom i miał ku temu szczególny powód. Wszak już nie raz i nie dwa uratowały mu one jego tanią skórę. Musiało jednak minąć ładnych parę chwil, nim wreszcie pojął, co jest powodem jego niepokoju. A była nim muzyka, bo jakżeby mogło być inaczej. Sama w sobie była zbyt dramatyczna. Mężczyźnie o wiele bardziej pasowało nazwanie jej emocjonalną, bowiem zdecydowanie była nacechowana naprawdę mocnymi uczuciami. Teraz, gdy już zrozumiał swój błąd, w myślach skarcił się za to, jak wielkim głupcem był że wcześniej tego nie zauważył. Wszak melodia była tak inna od marnego rzępolenia, jakie fundował wszystkim do tej pory skrzypek, że różnica była wręcz namacalna. Aż zacisną niepewnie obie dłonie, przy okazji chyba pierwszy raz tego wieczora wypuszczając kufel z łapska. Chcąc jednak nieco odzyskać rezon, złodziej odwrócił się bokiem na ławie, na której ówcześnie usadził swój uświęcony zad, sukcesywnie poszukując źródła muzyki. Nie było to wcale trudne, tak więc już kilka uderzeń serca później jego wzrok zatrzymał się na, w jego mniemaniu, słodkiej istotce, która z uporem machała rękoma przed doprawdy dziwnym stołem. Gawron był prawie pewien, że już kiedyś ją widział, wszak był w tym przybytku dość częstym gościem. Do tego momentu nie miał możliwości posłuchania jej gry. Dlatego też na jego twarzy wykwitł delikatny uśmieszek, co oczywiście nie umknęło uwadze jego wielgachnemu towarzyszowi, który to postanowił mu posłać łobuzerski cios w bark na opamiętanie. A choć pięść prawie że zwaliła go z ławy, człowiek nawet na sekundę nie spuścił wzroku z ukazującego swój kunszt muzyczny dziewczęcia, mając coraz większą chęć podejść. Tymczasem jednak pozwolił sobie na naprawdę bezczelne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reisa


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sro Maj 13, 2015 4:14 pm

Często w najmniej spodziewanych miejscach możesz spotkać najciekawsze okazy. Na takiego przynajmniej wyglądał przystojniak obrzucający pianistkę dwuznacznymi spojrzeniami, za które zapewne zostałby posłany do piekła. Reisa na chwilę przerwała rozmowę i spojrzała w tamtą stronę. Zwyczajny, prosty chłopaczek, brak nadzwyczajnych mocy. Chyba, że je ukrywa? Nie, po co miałby się maskować? Osoba obdarzona paranormalnymi mocami, takimi jak np. u elfa czy tytana, nie miałaby powodu się chować nie wiadomo przed czym. W końcu dawne czasy, pełne krwi i rzezi za przekonania, skończyły się. Teraz jedyną walką były potyczki o kobiety lub sprytna, szybka likwidacja wyznaczonych celów. Reisa pokiwała lekko głową, słysząc muzykę. Dziewczyna, która zasiadła do pianina, musiała mieć spore zdolności i od dawna je szlifować, skoro tak przejmująco, wirtuozersko, swobodnie wykonywała skomplikowane nuty Border of Life. Zastanowiła się nad tym. Border of Life, cienka linia dzieląca życie i...Właśnie, co? Śmierć? Życie po życiu? Pośmiertne trwanie w niebycie, nie wiadomo, po co? Jakiś określony raj? Gdyby brać pod uwagę tylko poglądy ostatniej Świętej Zbrojmistrzyni, to osobiście wierzyła, że chodzi tu raczej o złączenie się z bogami oraz wieczną służbę rodowi Ichiro nawet po śmierci. Przysięga może przekroczyć nawet granicę między zwykłym istnieniem a nieśmiertelnością...
Gdy piosenka się skończyła, podeszła do baru. Zapłaciła, niecierpliwie rzucając garść monet niewysokiemu facecikowi w przybrudzonym fartuchu, stojącemu za ladą, po czym wróciła do swojego stolika. Siedziała przy nim z młodą dziewczyną o bardzo krótko ściętych włosach w czarnym płaszczu. Nikt nie zwracał na nie uwagi - ot, dwie panienki, które sowicie płacą za stolik i prywatność, co w tym niezwykłego? Kiwnęła ręką i pochyliła się do jej ucha. Tamta wyraźnie wstrząsnęła się, ale zachowała spokój.
- Wracając do naszej...pogawędki, przekaż mu, że nie musi na razie wracać do Byakko. Sprawy klanowe rozwiążę sama. Och, a więc jednak ma na to ochotę? Cóż, przynajmniej nie będę samotna w strefie zagrożenia.
Cichy śmiech. Nerwowy gest. Przeszywające spojrzenie ciemnobrązowych oczu. Lekkie drgnienie jednej z fałd nieskazitelnie białego kimona.
- A co do tego...Zajmę się tą dziewczyną, o której wspominał. Eliminacja aniołów bez skrzydeł bywa dość prosta. Równie łatwo jest usuwać cele, które skupiły się na swej płaskiej przyziemności. No, możesz odejść. Wracaj do niego i przekaż mu to, co poleciłam. Liczę, że mnie nie zawiedziesz.
Czyżby to był błysk noża lub sztyletu? Dziewczyna milczała. Patrzyła na uroczą Ammitkę. Wreszcie zrozumiała przekaz. Kiwnęła lekko głową. Wstała zza stołu i wyszła dziwnie szybko jak na zwykłą kobietę. Reisa pokręciła głową. Nikt nic nie słyszał, a nawet jeżeli, to było tu zbyt głośno, by zrozumieć więcej niż dwa, trzy słowa. Jacyś marynarze, pływający po Morzu Trzech Gwiazd, właśnie zaczęli opisywać w plugawych i malowniczych zarazem wyrazach wdzięki syren, więc hałas był idealny. Podniosła się i podeszła do pianistki.
- Piękny utwór. Gdzie się go nauczyłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Maj 18, 2015 10:22 pm

Kolejny leniwy dzień życia Edwarda. Na szczęście leniwy. Kiedyś dni mężczyzny, a w tamtym czasie zwykłego podrostka, były przesiąknięte walką o przeżycie. Brak jedzenia, wody, ubrania, a nawet miejsca do spania, często zmuszał Edwarda do łamania prawa. Całe to wcześniejsze życie udowodniło mu jednak to, że właśnie poprzez łamanie praw panujących w społeczeństwie można najłatwiej dostać to czego się chce. Teraz jako dorosły, Baskerville nie musi tego robić, ma przecież wszystko. Ma pieniądze, ma jedzenie, ma ubrania, ma spokojne lokum... Nie musi już kraść, nie musi oszukiwać, nie musi. Nie musi tego robić z konkretnych powodów, ale siła nawyków i chęć rozrywki wciąż pcha go w ten świat. W świat, w którym to sprytniejszy jest zwycięzcą. Gdzie jednak znajdują się "sekretne" przejścia do tego świata? Jednym z nich na pewno jest tawerna, która jako miejsce oferująca rozrywkę zarówno dla ciała jak i ducha, gromadzi liczne rzesze różnorakiej klienteli.
*Ehh... Zapewne nic ciekawego mi się dzisiaj nie trafi.* - pomyślał złodziej siedzący przy jednym ze stolików - *Och... jest paru kolegów po fachu... Jak dawno go nie widziałem, chyba z rok. Myślałem, że ktoś mu uciął te zwinne łapki... Oho... Jednak trafiłem, jednej rączki już nie ma. Taa...* - Edward spojrzał na źródło swego dochodu, swoje ręce - *Dobrze, że moje są jeszcze lepsze i jak na razie nikt nie zauważył ich w akcji.*
Chwila zamyślenia o tym, o czym tylko człowiek ulicy może myśleć. Pomimo tej całej nostalgii, która ogarnęła tego jakby nie było nadal młodego człowieka, Edward bacznie obserwował otoczenie. Przy jednym stoliku rodziła się awantura, przy innym odbywał się konkurs picia, przy kolejnym... A kogo to obchodziło? Wszystko było takie jak każdego dnia, który spędzał tu Rainbow.
*O skrzypek przestał rzępolić, może i sam nie zagrałbym lepiej, ale przynajmniej nie pcham się do tego zajęcia...* - pomyślał Edward z ulgą przyjmując melodię graną przez następcę średniawego skrzypka - *O... ta to się zna na robocie...* - złodziej słuchał melodii, która zdawała się go przenikać i wlewać bezpośrednio do duszy. Bo trzeba wam wiedzieć, że pomimo swojej wątpliwej moralnie profesji Edward miał dusze, a przynajmniej sam tak uważał. Koniec melodii nie wyrwał go z tego dziwnego stanu w jakim się znajdował, zrobił to dopiero widok podchodzącej do pianistki kobiety.
*Całkiem niczego sobie... Może dzisiaj w nocy to ona będzie grzała moje łoże? A może to ja będę grzał jej... Innej opcji nie ma.* - pomyślał z uśmiechem Rainbow po czym jednak powrócił do swojej zwykłej twarzy - *Ciekawe czego chce od pianistki... Znają się? Czy też może chce się z nią zapoznać... Meh... Poczekam na to co będzie się działo. Przecież mi się nie śpieszy. Po za tym... Nie tylko ja obserwuję pianino, a nie chcę wchodzić w centrum uwagi, jeszcze mi to zepsuje dzisiejsze plany...*
Jak Edward pomyślał tak zrobił. Siedział wciąż przy swoim stoliku samotnie popijając piwo. Jego wzrok błądził po sali i najbliższym otoczeniu, jednak było to tylko złudzeniem. Tak naprawdę jego uwaga w głównej mierze była skupiona na pianinie jak i osobach przy nim się znajdujących. Pomimo gwaru i niemożności usłyszenia o czym dokładnie te osoby rozmawiają, Edward z niejaką trafnością mógł odgadnąć ogólnie intencje rozmówców dzięki mowie ich ciał.
*Postawa otwarta... Bez wrogości... Raczej się nie znają... Zbieraj informacje Edi, zbieraj. Pamiętaj, że informacje mają największa wartość.* - chłopak uśmiechnął się lekko i wziął kolejnego łyka złocistego trunku. Podnosząc kufel zauważył jednak dwóch osiłków zmierzających w jego stronę. - *No tak... Nie dadzą dopić w spokoju, chyba jeden z nich ostatnio po spotkaniu ze mną zgubił sakiewkę... Ehh... Czas spadać.* - Edward powoli wstał, rzucił monetę kelnerce i po kilku zwodach zniknął w tłumie pozostawiając prześladowców z głupim wyrazem twarzy i rządzą zemsty.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pią Maj 22, 2015 11:21 pm

Tego wieczoru w Falcon Eye zebrało się wyjątkowo dużo ciekawych osób a z całego tego grona wart wspomnieć Ammitkę, Podróżniczkę i dwóch przedstawicieli rasy powszednie znanej jako "Ludzie". Zabójczyni załatwiająca swoje sprawy w odpowiedni dla jej fachu sposób, zbyt wesołe jak na wiedźmę dziewczę grające na pianinie ku uciesze gawiedzi oraz dwóch złodziei zajmujących się... W sumie niczym ciekawym, po prostu byli, aczkolwiek warto wspomnieć również o nich. Gdyby Ava znała każdą osobę znajdującą się w tym lokalu pewnie uznałaby za zabawne, że niegdyś wszyscy tutaj obecni nie byliby w stanie znieść obecności kogoś kto był powiązany z innym rodem a teraz wszyscy żyją jakby dawne czasy Byakko były jedynie jakimiś historyjkami dla dzieci. Za zabawne uznałaby różnice w sposobie zarabiania tutaj obecnych, Ava wykorzystywała swoje drobne, zgrabne dłonie do wywoływania jakiś emocji u ludzi poprzez muzykę, Reisa była bezwzględną zabójczynią która za pomocą rąk skracała cudze życia za pieniądze natomiast pozostałej dwójce osób "ciekawszych" służyły do przywłaszczania sobie cudzej własności. Mimo to wszyscy, pomimo innych ras, pochodzeń i zawodów mogli się cieszyć tym wieczorem w Falcon Eye.
Koniec utworu przypieczętowała strzeleniem z palców, wstaniem i ukłonieniem się do słuchaczy. Spojrzała na każdego z osobna, zawsze to robiła, uwielbiała oglądać reakcję u wszystkich po zakończeniu któregoś z najlepszych utworów jakie umiała zagrać. Spojrzała na uważnie przyglądającego się jej mężczyźnie, na imię miał Rook... Oczywiście Ava która odpowiedziała na jego spojrzenie ślicznym, szerokim uśmiechem nie mogła wiedzieć jak się nazywał jednak wciąż warto to podkreślić. Chwilę później podeszła do niej wyjątkowo urodziwa kobieta. Zastanowiła się chwilę gdy usłyszała jej pytanie, jakby próbowała sobie przypomnieć imię swojej nauczycielki, mimo iż pamiętała ją doskonale.
- Dziękuję bardzo. - uśmiechnęła się wesoło, często słyszała komplementy odnośnie utworów które grała jednak zawsze, każdy z nich doceniała.
- Uczyła mnie Hourai Papillon d'or, Kitsune oraz Wysoka Kapłanka Grobowca pomagająca mojemu rodowi.- na samą myśl o swojej mentorce chciało jej się śmiać jednak powstrzymała się, w końcu to mogło wyglądać troszeczkę dziwacznie. Na chwilę oderwała wzrok od Reisy by odprowadzić spojrzeniem Edwarda oraz dwóch rosłych mężczyzn za nim podążających, szkoda, nigdy nie lubiła tego sytuacji no ale cóż, nie mogło być zbyt pięknie. Usiadła ponownie przy klawiaturze pianina i pomyślała chwilę nad następnym utworem. Po chwili tępego wgapiania się w białe klawisze, w końcu położyła na nich dłonie które po chwili wprawiła w ruch wystukując, krótką i dosyć prostą melodię.
- Wybacz mój brak kultury jednak nie chcę za szybko wprowadzać przerwy. Wydaje mi się, że jeszcze się nie znamy więc pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Ava Baskerville i miło mi cię poznać. - kończąc zdanie odwróciła na chwilę głowę w stronę Reisy i uśmiechnęła się przymykając oczy, mogła sobie na to pozwolić, w końcu każdy otwór którego kiedykolwiek się uczyła znała na pamięć, poza tym zawsze twierdziła, że muzyk nazbyt skupiający się na graniu wygląda dosyć zabawnie.
Powrót do góry Go down
Reisa


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sob Maj 23, 2015 2:54 pm

Uśmiechnęła się lekko. Jakiś młody mężczyzna wyszedł z pomieszczenia, a za nim dwa niebezpieczne typki o niezbyt interesującej posturze, z którymi bezpieczniej nie zadzierać. Marynarze dalej fałszowali swoje ohydne pieśni o syreniej urodzie i jej atrybutach, jacyś karciarze darli się na całą karczmę "to ty nie wspierasz moich pików przeciwko jego kierom, tępy %^&*^&^!", kelnerki w skąpych strojach starały się podobać majętniejszym klientom i zniechęcać do siebie biedaków. Do tego dołączyły jeszcze nieistotne elementy wnętrza, które przypomniały Reisie rodzinne miasto, rodzinny dom. A więc to tak? Ma teraz ulegać nędznym ludzkim uczuciom, folgować wzruszeniom, by zapomnieć o swoim posłannictwie? O przysiędze, której słowa nadal wiązały ród Amehoshi, nosicieli tytułu Świętych Zbrojmistrzów, nierozerwalnym i wieczystym łańcuchem? Mimo to pozwoliła sobie na chwilę nostalgicznego uśmiechu, obdarzenia kilku mężczyzn zalotnym spojrzeniem, rumieńca na policzku. Uczyła się u Wielkiej Kapłanki? Jej nie szkolili kapłani, ale miała styczność ze świątyniami dzięki zajęciu rodziców. Niejednokrotnie wślizgiwała się wraz z siostrami do wielkich podziemi, by podglądać, jak ojciec i bracia wyrabiają drogocenne zbroje, miecze, łuki, kielichy ofiarne - broń Ichiro, klanu mistrzów magii. Pokiwała głową lekko, jakby dając znać "rozumiem, w porządku, takie wyjaśnienie jest intrygujące." Baskerville? Mało znane, ale ciekawie brzmiące nazwisko, może w bibliotece coś się znajdzie...Chociaż nie.
-Miło mi Cię poznać, Ava-san. Jestem Reisa Amehoshi. Jeśli to nazwisko coś Ci mówi, to dobrze. Jeżeli nie, to nic, zdążymy się lepiej poznać. - skłoniła lekko głowę. Głos miała łagodny, wręcz kojący, ale pobrzmiewał w nim co jakiś czas jakiś twardszy, silniejszy ton. Twarz pokrył rumieniec, oczy rozbłysły ciepłem i przyjaźnią. Nawet ogień ma serce, ale ten sam ogień może szerzyć destrukcję.
-Ja też tutaj dorabiałam. Kiedyś tutaj śpiewałam, teraz już...Brak mi czasu. Lecz skoro już tutaj jesteś, to może warto, byś mi akompaniowała? Znam sporo pieśni. Można by współpracować. - zasugerowała łagodnie. W głowie przemykały się jej pojedyncze nuty. Lecz nawet jeżeli dziewczyna się zgodzi, to co wtedy? Jakie spotka ją przyjęcie? Właściciel zapewne nie planował powrotu dawnego źródła dochodów, więc...I przy tym ten chłoptaś. Najważniejsze jednak, że Nerai wyruszyła już w drogę. Jeżeli nie będzie się lenić, to jej brat otrzyma wiadomości dziś wieczorem. Dziś wieczorem...Może w końcu zmienią historię tylko we dwoje? Bez pomocy innych ras? Anielica nie ucieknie, zdąży ją zabić. Tak, na pewno to zrobi.
Stanęła przy pianinie, poprawiając sobie włosy. Czekała na odpowiedź uzdolnionej Podróżniczki - bo tylko tę rasę Ava najbardziej realnie reprezentowała. Ludzie jakby skupili się na potrzebach żołądka, zapominając o tym, co przed chwilą usłyszeli. Żałosny materializm wygrał w nich z wyższymi potrzebami. Musiała im jednak oddać tę sprawiedliwość, że oklaskiwali Avę z zachwytem i przejęciem malującym się na szczerych lub kłamliwych twarzach. Falcon Eye gromadziło zarówno anioły, jak i demony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sob Maj 23, 2015 8:14 pm

Złodziejaszek jeszcze przez dobrą minutę przyglądał się niezwykle uroczemu, dającemu właśnie popis swych muzycznych umiejętności dziewczęciu, nim wreszcie zdecydował się na powrót zasiąść za masywnym stołem, który niczym cienka czerwona linia, oddzielał go od potężnie zbudowanego towarzysza. Właściwie to uczynił to z bólem serca, o czym to przekonał się dopiero fakcie, zupełnie jakby możliwość patrzenia na muzykantkę była najlepszym zdarzeniem, jakie go dzisiaj spotkało. Nie miał zamiaru jednak wysłuchiwać podłych i złośliwych docinków o młodości, rzewnym zauroczeniu i  kobietach, które potrafią zawrócić w głowie niczym doprawione spirytusem, tanie wino. Jakkolwiek jednak by się nie starał, spóźnił się już o tą jedną, cholernie długą minutę, a może coś z jego zachwytu odbiło się na twarzy młodziana, bowiem nawet jego ogromne poświęcenie - za jakie bez pudła uznawał odwrócenie się plecami do przygrywającej dość gniewnie brzmiąca muzykę - nie uchroniło go przed rubasznymi, podszytymi złośliwym uśmieszkiem komentarzami. Jego, wyposażony przez bóstwa w iście niedźwiedzią sylwetkę, przyjaciel nie przebierał zresztą w środkach, by objaśnić zarówno chłopakowi, jak i sąsiadującym obok nich istotom, co myśli o zbyt kochliwych młokosach. To zaś już w zupełności wystarczyło, by przyprawić Rooka o nader mocne wypieki na twarzy. Takiej zniewagi to on już znieść nie mógł, dlatego postanowił czym prędzej ukarać swego kamrata. No a że znany był tu i ówdzie ze swych jakże zręcznych rączek, toteż znienacka wystrzelił jedną z nich, w założeniu zamierzając pochwycić z srogo wyglądającą brodę druha i trochę ją potarmosić. Jej właściciel jednak, pomimo tego że dość wielkie bydle było z niego, wykazał się doprawdy niesamowitym refleksem i nie tylko odbił pędzącą ku niemu dłoń Gawrona, ale i chwilę potem pochwycił jego przedramię w stalowy uścisk. Bezceremonialnie wciągnął biedaka na stół, nic sobie nie robiąc z jego tak werbalnych, jak i niewerbalnych protestów. Pozrzucali przy tym kufle, jednak pomimo sporych rozbryzgów, nikt sobie nic z tego nie zrobił. Młodzieniec wyglądał jednak przy tym, jak dopiero co upolowana łania, którą brodacz właśnie rozciągnął na stole z zamiarem oskórowania. Okazało się jednak że ów człowiek pomimo dość groźnego wyglądu, ma zaprawdę zacną duszę, tak więc obyło się bez krwi i drastycznych scen. Nie, zamiast tego po prostu zaczął tarmosić rzezimieszka jak jakiegoś kota przybłędę, potwornie mu przy tym mierzwiąc włosy, choć te już wcześniej na uporządkowane nie wyglądały.
- Moe! Przestań! Ludzie patrzą! - zawołał błagalnie, doskonale zdając sobie sprawę że jego renoma i wizerunek właśnie bezpowrotnie legły w gruzach, co w jego fachu było bardzo ważnym czynnikiem, zabezpieczającym człowieka przed przypadkową kosą w plecy. Zdecydowanie zbyt wiele osób miało z tego zbyt wielką uciechę i właściwie śmiało się z jego niedoli do rozpuku. Jego towarzysz jednak głuchy na prośby, nadal torturował go, a wypuścił dopiero po dobrej minucie... Dokładnie tyle, ile Rook gapił się na grające dla wszystkich dziewczę. Tymczasem jednak, zdecydował się spełznąć ze stołu jak niepyszny, prychając przy tym i złorzecząc swemu znajomemu wszystkiego najgorszego, włącznie z kotwicą w plecy. Najchętniej to zapadłby się pod ziemię, lecz nie dane mu było dostąpić tak wspaniałomyślnego aktu łaski. No i trzeba było jeszcze zamówić nową porcję zupy chmielowej. Wtedy to też do jego uszu dotarł jeden z jego ulubionych dźwięków - brzdęk toczącego się po gładko wyheblowanym drewnie. To, że odgłos ten zdołał przebić się przez akompaniament wspaniałej muzyki, nie zaskoczyło go tak bardzo, tak samo jak fakt że w ogóle się tu pojawił. Wszak w Falcon Eye ludzie przegrywali naprawdę spore sumy w karty, kości, a nawet bierki, no a poza tym kupowali, sprzedawali i przepłacali wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Zastanowiło go dopiero to, że dźwięk ten dotarł wprost z szynkwasu,  a przecie miejsce to słynęło właśnie z darmowych jadła i napitków. Instynktownie powiódł więc za nim wzrokiem... W sam raz, aby dostrzec jak karczmarz z zapałem zbiera kruszec z lady, a także odchodzącą właśnie dziewczynę. Momentalnie mu się nie spodobała i wcale nie chodziło tu o aparycję. Gdyby tak właśnie było, najchętniej zaciągnąłby ją do jednego z niewielkich pokoików na górze, lecz coś - najpewniej instynkt - podpowiadało mu, że jest cholernie niebezpieczna i groźna. On zaś przeżył na tym podłym świecie przez tyle lat tylko dlatego, że starał się unikać takich istot. Jakimże więc zdziwieniem okryła się jego twarz, gdy okazało się iż przysiadła się ona do dziewczęcia, które obserwował wcześniej. Siedziała tam wcześniej? Nie wiedział.... nie widział jej, lecz być może był po prostu zbyt ukontentowany urodą i talentem tej pierwszej. Tymczasem dziewczyna właśnie skończyła swój pierwszy tego wieczoru utwór, co skwitowała gestem godnym taniego zabijaki. Sama jednak na takiego nie wyglądała. Gdy jednak ich wzrok nieoczekiwanie spotkał się gdzieś w połowie sali, chłopak się lekko zmieszał. Jeszcze do niedawna nie myślał o niczym innym, jak tylko o możliwości zbliżenia się do tej wspaniałej istotki - i to tak w przenośni, jak i dosłownie - lecz po tym, co przed chwilą przeżył, wcale nie czuł się zbyt pewny siebie. Dlatego też jedynie przyłożył palec wskazujący do brwi, w ten sposób dość nonszalancko i niedbale salutując jej kunsztowi. Artystka jednak najwyraźniej nie była zainteresowana nawiązaniem bliższej znajomości, bo po chwili pozostawiła jego oczy samym sobie.
- Przyniosę nam wincyj piwa - rzucił przez ramię do towarzysza, przy okazji wstając też od stołu. Droga do baru była niezwykle prosta, lecz utrudniali mu ją ci, co pamiętali wcześniejszy eksces i chcieli go poklepać pocieszająco po plecach, a także fakt, że cały czas z ciekawością przyglądał się obu rozmawiającym przy dziwnym instrumencie kobietom. Intrygowały go, a jedna nawet przerażała, a jednak nadal nie spuszczał z nich wzroku. W każdym razie, w takich warunkach cholernie ciężko było dotrzeć do właściciela tawerny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Biały Tygrys


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Nie Maj 24, 2015 11:17 pm

Za oknami Tawerny widocznie poszarzało, ciemne chmury nadciągały na tereny Byakko. Gdy spadł deszcz, natarczywie bijąc w parapety i okna budynku, na chwilę przygasło w Karczmie światło. W tym momencie zapanowała cisza, jednak, gdy tylko prąd wrócił, swawole i biesiadne przyśpiewki na nowo rozbrzmiały w murach Tawerny. Nadchodziła burza, wiatr dawał o tym znać z każdą sekundą coraz głośniej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sob Maj 30, 2015 1:42 am

Przybyłem do przybytku cały przemoczony. Zamknąłem za sobą drzwi spoglądając po raz ostatni na szary i ciemny krajobraz poza drzwiami. Następnie odwróciłem się i ruszyłem do stolika najbliżej kominka, mając nadzieję, że burza szybko przejdzie. Zdjąłem płaszcz i powiesiłem koło kominka, a sam usiadałem niedaleko by mieć na niego oko. Gdy rozsiadłem się wygodnie mając w zasięgu oka moje schnące ubranie, wyciągnąłem lekko podniszczony tomik poezji i zacząłem go czytać. W przerwach między przewracaniem stron przyglądałem się klienteli tego miejsca. Choć wyróżniało się kilku przedstawicieli aniołów to z miłym zaskoczeniem zauważyłem również zwykłych ludzi tak mało docenianych. Zwróciłem swe spojrzenie na pianino oraz dwójkę dziewczyn niedaleko niego. Będąc chwilę w zamyśleniu przymknąłem książkę. Z tego stanu wyrwał mnie dopiero kelner, który przyszedł zapytać czy nie chciałbym złożyć zamówienia. Szybko go odprawiłem miłymi słowami mówiąc, że ciepło kominka chwilowo mi starczy. Następnie dodałem, że gdy zmieni się to z chęcią wtedy zjadł bym jakiś posiłek. Upewniając się, że odszedł wróciłem do tak miłej i zajmującej lektury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Nie Maj 31, 2015 10:21 am

Weszła do tawerny dość skrępowana. Byłą cała mokra od deszczu przez co sukienka przykleiła jej się do ciała, uwydatniając to i owo. Czuła na sobie pożądliwy wzrok mężczyzn. Miała ochotę poderżnąć im wszystkim gardła. Chciała się ogrzać ale stolik najbliżej kominka był zajęty przez pewnego jegomościa. Zastanawiała się przez chwilę po czym ruszyła w jego kierunku. Może będzie miała farta i mężczyzna pozwoli jej się dosiąść i ogrzać? Podeszła ostrożnie do jego stolika i zapytała trochę niepewnie: Mogę się dosiąść?. Zauważyła że mężczyzna chyba też dopiero przyszedł. Był cały mokry tak jak i ona. Zauważyła również że też ma katanę. Interesujący - pomyślała czekając na odpowiedź
Powrót do góry Go down
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Cze 01, 2015 8:25 am

Gdy przebrnąłem przez pierwszy akt książki drzwi do tawerny otworzyły pokazując, że pogoda na zewnątrz nie jest idealna do wyjścia. W samych drzwiach pojawiła się piękna kobieta będąca około siedemnastu lat. Wydawało mi się, że zwracała czymś uwagę całej tawerny, lecz z tej odległości nie mogłem stwierdzić co to było. Wracając do niezwykle interesującej książki zacząłem czytać o Kalibanie i jego groteskowej próbie zabicia Prospera, gdy usłyszałem kobiecy głos.Podniosłem wzrok i zauważyłem, że ów wcześniejsza dziewoja stała przede mną. Była cała przemoczona, a sukienka pokazywała jej piękne kształty. Nie chcąc uchodzić za gbura przeniosłem swój wzrok na jej twarz, by zauważyć, że miała piękne zielone oczy. Miałem przeczucie, że nie była człowiekiem jednak nie mogło mnie to dziwić w mieście w którym człowiek był mniejszością społeczną."Proszę się nie krępować" powiedziałem powracając do czytania książki ciekaw czy powiedzie się Kalibanowi w jego próbie morderstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Cze 01, 2015 2:51 pm

Usiadła wdzięczna. Zauważyła że ów mężczyzna czyta pochłaniającą go książkę, więc nie rozpoczęła rozmowy. Przysunęła krzesło trochę bliżej kominka próbując się rozgrzać. Czuła zapach tego mężczyzny jeszcze bardziej intensywny przez to że był mokry. Trochę ją to zdekoncentrowało, więc potrząsnęła delikatnie głową by doprowadzić się do porządku. Nadal czuła na sobie wzrok tych obleśnych starców. Przywołała gestem kelnera:
W czym mogę pomóc? - zapytał kelner znudzonym tonem
Szklankę whisky z lodem poproszę - powiedziałam dość chłodno, ponieważ mężczyzna nie pachniał zbyt dobrze. Skrzywiła się po czym nałożyła nogę na nogę. Gdy kelner odszedł po jej zamówienie westchnęła z ulgą. Wyciągnęła z torby mały flakonik ale nie położyła go na stole. Poczeka aż przyjdzie kelner.
Powrót do góry Go down
Biały Tygrys


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Cze 01, 2015 5:57 pm

W Tawernie prowadzone są dwa osobne wątki. Nie są one ze sobą połączone "kolejnością odpisów", jednak mogą się przeplatać. Np. Reisa zauważyła przybycie Saskiego lub osoba z jednego wątku chce przejść do drugiego. Jednak dołączenie do fabuły musi być wyraźnie zaznaczone, by nie było problemów z ustanowieniem kolejności.

1 wątek- Ava, Rook i Reisa.
2 wątek- Dajnika i Sasaki.

1 wątek: Bez zmian. :) Czekamy na odpowiedź Avy.

2 wątek: Bez zmian. :) Czekamy na odpowiedź Sasakiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Cze 01, 2015 7:40 pm

W momencie, gdy ów nieznajoma mi kobieta wezwała kelnera podniosłem głowę by spojrzeć na krajobraz za oknem. Wciąż widniał tam obraz nie przyjaznej dla podróżnika burzy. Westchnąłem z zrezygnowaniem i zacząłem się zastanawiać ile wyniesie mnie pobyt w tym miejscu. Gdy dokonałem szybkiej rachuby za i przeciw czy warto, przyszedł kelner. Zwróciłem swój wzrok na nieznajomą w momencie, gdy odpowiedziała mu chłodnym głosem. Gdy zauważyłem, że się skrzywiła zaczęło mnie zastanawiać w czym zawinił jej kelner, możliwie że zmęczony pracą o tak późnej porze. Zadziwiło mnie to jak bardzo nie pozwalało mi się to skupić na czytaniu, więc zaznaczyłem stronę na której skończyłem i schowałem ostrożnie na jej miejsce.
"Wybacz mi jeśli zadam ci głupie pytanie, lecz w czym zawinił ci kelner, pani?"-po chwili dodałem-"Mój czas jako upadły wydaje mi się być usprawiedliwieniem możliwej gafy pani, gdyż wciąż trudno odnaleźć mi się wśród innych przedstawicieli ras tak odmiennych od mych braci i sióstr upadłych"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Pon Cze 01, 2015 11:03 pm

Zamknęła oczy wsłuchując się w głos panny Amehoshi i powtarzając utwór jeszcze dwa razy, znała go na pamięć, był prosty i grała go już setki razy dodatkowo nie musiała się na nim zbytnio skupiać, co z perspektywy czasu wydawało się jej co najmniej śmieszne. Wciąż pamiętała jak Hourai biła ją po dłoniach gałęzią drzewa wyrastającego w samym środku Sanktuarium Przodków. Gałąź z drzewa które przypominało wiśnie jednak była porośnięta dziwacznymi, jadalnymi kryształami zamiast urodziwymi różowymi kwiatami. Zapewne do końca życia nie zapomni widoku swojej nauczycielki która nie wiedziała czy ma rzucić drobną gałązką z drzewa w kuzynkę Avy - Arię która codziennie wspinała się na dziwaczną wiśnie i zjadała porastające ją kryształy czy pacnąć nią małą fioletowowłosą wiedźmę która znowu się pomyliła.  Tomboyish Girl in Love, jeśli miałaby wybrać jedną melodię która najbardziej jej przypomina o przeszłości definitywnie jej wybór padłby na ten króciutki, prosty a zarazem wyjątkowo urokliwy  utwór. Wracając jednak do tego co działo się w Falcon Eye. Zastanowiła się na chwilę na słowami Reisy. Ród Amehoshi... Była prawie pewna, że jej nauczycielka kiedyś wspomniała o nim jednak nigdy nie miała do tego pamięci, jedyne o których cokolwiek pamiętała do Papilon D'or oraz jej własny - Baskerville, jednak możliwe, że to przez historię ów rodów która co chwilę się przeplatała.
- Przykro mi, nie kojarzę zbytnio rodu Amehoshi. - zaśmiała się głupawo, gdyby usłyszał to którykolwiek Baskerville pewnie wyśmiałby i uznał Avę za głupią, nie żeby się przejmowała słowami któregokolwiek z jej krewniaków. Słysząc propozycję Reisy uśmiechnęła się minimalnie, nie pamiętała nawet kiedy ostatnio komuś akompaniowała. Wraz z końcem ostatniego powtórzenia odwróciła się na krześle w stronę kobiety.
- Oczywiście, że możemy współpracować. Wolisz jednak bym zagrała cokolwiek czy to raczej ja mam się dostosować? - oparła łokcie o tył krzesła i położyła głowę na splecionych dłoniach przy okazji zamykając lewe oko i szczerząc wszystkie ząbki w szerokim uśmiechu po czym prawie natychmiastowo odwróciła się w stronę instrumentu i znowu zaczęła grać, tym razem jej wybór padł na Sleepless Night of the Eastern Country. Jednak dosłownie kilka sekund później zanim zdążyła usłyszeć odpowiedź Ammitki do jej uszu dobiegł dźwięk mocnego uderzenia w stół który z kolei zaprowadził jej wzrok ku miejscu gdzie jeszcze kilka minut temu siedział mężczyzna którego Ava obdarowała jednym ze swoich uroczych uśmieszków. Jednak teraz zastała tam scenę którą większość uznałaby za komiczną, jednak ja dla niej bardziej niż śmieszna była urocza. Mimo to dziewczę zachichotało cicho, najpewniej zakryłaby dłonią usta jednak obecnie nie mogła sobie na to pozwolić, aczkolwiek wciąż mogła sobie pozwolić na obserwowanie ów sceny, gdyby była tam Hourai podziękowałaby jej, że męczyła ją przez te wszystkie lata dzięki czemu teraz może sobie pozwalać na przykładaniu mniejszej uwagi do grania i pozwoleniu sobie na chwilowe obserwacje otoczenia. Prawdopodobnie przez właśnie tego typu sceny uwielbiała to miejsce, było takie... Ciepłe, przypominało jej dom z wyjątkiem tego, że rezydencja Baskervillów w której się wychowała, była miejscem wyjątkowo zimnym i okrutnym, jednak słowo "dom" wciąż kojarzyło się Avie z miejscem do którego chce się codziennie wracać. Niestety jednak nie trwało do długo, Rook został uwolniony a młoda wiedźma wciąż grała. Na szczęście mogła się skupić na samym końcu utworu, nie chciała pomylić nawet jednej nuty co mogłoby okazać się trudne gdyby wciąż się śmiała i obserwowała wnętrze tawerny. Po zakończeniu wstała i wyprostowała nogi przy okazji znowu strzeliła palcami. Spojrzała na okna zza których wyglądało paskudne, szare niebo. Skrzywiła się nieco by następnie kompletnie się załamać na widok deszczu.
"Fantastycznie, ulewa, dziękuje ci matko naturo" zaśmiała się złośliwie słysząc własne myśli. Zgarbiła się nieco załamana, a miało być tak pięknie... Dodatkowo jeszcze nagle zgasły światła, fantastycznie. Westchnęła cicho, na szczęście pomieszczenie nie było całkowicie pogrążone w mroku dzięki światłu dobiegającemu z kominka.
Chwilę później tawerna wróciła do stanu pierwotnego, znów było jasno i głośno. Rozejrzała się nieco zdezorientowana po czym przysłoniła oczy dłonią.
"Nigdy nie zrozumiem ludzi, jak można być tak spokojnym w obliczu burzy, najwidoczniej nie każdy rodzi się wiedźmą która w każdym żywiole widzi szlachetne oraz brutalne bóstwo" zaśmiała się ponuro. Ponownie zajęła swoje miejsce przy pianinie i powtórzyła wcześniej grany utwór kompletnie zapominając o panience Amehoshi. Później weszła kolejna parka nazbyt spokojnych osób, nawet nie miała ochoty zwracać na nich uwagi w końcu i tak nigdy nie zrozumie ludzi i ich obojętności w stosunku do wszystkiego co ich otacza.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Wto Cze 02, 2015 7:22 am

Gdy mężczyzna przemówił drgnęła. Miał bardzo głęboki głos.
Ah a więc jesteś upadłym. Racja nie pachniesz jak człowiek elf i etc. Interesujące - mruknęła bardziej do siebie niż do niego. W życiu styczność z upadłymi miała tylko raz i jakoś wtedy nie miała okazji zapamiętać zapachu ich krwi. Zastanawiała się przez chwilę po czym oprzytomniała.
Niczym mi nie zawinił...panie. Po prostu odrażająco pachnie - Dopiero gdy to powiedziała, pomyślała że może lepiej było tego nie mówić? Gdy kelner przyniósł jej whisky zapłaciła od razu. Powąchała złoty płyn po czym wlała do niego gęstą, ciemną ciecz z flakonika. Miała nadzieje że ów mężczyzna z którym siedzi nie będzie miał jej za złe, że właśnie spożywa posiłek, ale wiedziała że praktycznie wszyscy reagują na to tak samo, mówią/myślą : fuj ale to obrzydliwe!. Nie jej wina że jest tym kim jest i że odżywia się w taki a nie inny sposób. Spojrzała smętnie na okno. Pogoda chyba dzisiaj nie ma zamiaru się poprawić. - Westchnęła po czym napiła się teraz już ciemno czerwonego trunku.
Powrót do góry Go down
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Wto Cze 02, 2015 8:54 am

Gdy usłyszałem pierwszą część jej wypowiedzi lekko osowiałem, przypominając sobie staruszka o wesołych oczach.Przymknąłem na chwilę oczy by wyrzucić ten obraz z głowy  i zacząłem się przyglądać jak dodaje ciemny płyn do whisky.Czyżby byłaby wampirem?."Po prostu odrażająco pachnie", dotarła do mnie odpowiedz dziewczyny.Mam nadzieję, że mój zapach nie rani twoich zmysłów powonienia. Biorąc pod uwagę, że jeszcze jestem mokry muszę pachnieć...dość dziwnie powiedziałem z nieśmiałym uśmiechem. Podczas wzmianki o pogodzie mimowolnie przeniosłem wzrok na okno. Pragnąłem jeszcze dziś dotrzeć do Instytutu znajdującego się w mieście, ale chyba pozostaje mi tu zostać...Widocznie takie było me przeznaczenie zostać tu i cię poznać, a następnie spojrzałem się na nią. Nazywam się Sasaki i choć lubię alkohol to nie chciałbym stawać z tobą w szrankach, kto wypije więcej pani. Skoro potrzebujesz dodatkowych "dopalaczy" by wzmocnić efekt whisky, to ja jako początkujący bym szybko odpadł zażartowałem. Czy krew pojedynczych osób smakuje jakoś inaczej? zapytałem niepewnie nie chcąc jej urazić, ponieważ zawsze mnie interesowało to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Wto Cze 02, 2015 12:08 pm

Zdziwiła się. Był pierwszą osobą która na wieść o tym że jest wampirem nie uciekła albo nie powiedziała że to obrzydliwe. Uśmiechnęła się do niego ciepło na wzmiankę o tym że martwi się on o to że może być nie przyjemny dla jej nosa. Ehh nie .. pozwól że będę się do cienie zwracać po imieniu. A więc nie Sasaki twój zapach jest ... co najmniej apetyczny. - mówiąc to zarumieniła się, nigdy nie rozmawiała z nikim o tym tak otwarcie. A co do smaku krwi. To tak każda krew smakuje inaczej, bo każdy człowiek jest inny - upiła łyk napoju po czym się lekko skrzywiła. Ta krew jest wyjątkowo niesmaczna ale cóż nie mam ochoty polować, więc muszę sie zadowolić nią - powiedziała ostrożnie, uśmiechając się delikatnie, nie chcąc go spłoszyć. Mnie na imie Dajnika, ale mów do mnie Diuk - powiedziała, puszczając mu oczko i biorąc kolejny łyk napoju
Powrót do góry Go down
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Wto Cze 02, 2015 2:03 pm

Choć wymagało to idealnej wręcz synchronizacji, człekowi jakimś cudem udało się przebyć przez ładny kawał sali głównej, a przy okazji nie zdeptać nikomu stopy i oczywiście nie wyrżnąć orła ku ogólnej uciesze gawiedzi. A wszystko to bez patrzenia bez nogi! Mógł zostać cyrkowcem akrobatą, jak swego czasu podpowiadały mu opiekujące się sierocińcem siostry, ale nie. On musiał wybrać profesję zawodowego zawadiaki. Wszak każdy wie przecież, że branża ta okryta jest złą sławą i nieprzychylną reputacją, zwłaszcza jak hobbistycznie łączy się ją z fachem obwiesia i namiętnego opijusa. Zaoszczędzony w ten sposób zmysł wzroku, chłopak mógł jednak śmiało wykorzystać do obserwacji dwóch panienek, którymi to zainteresował się bardziej, niżeli by wypadało. Tym samym jednak nie dane było mu zaobserwować nowo przybyłej, raczej barwnej klienteli Falcon Eye, ani zmieniającej się na coraz bardziej nieprzychylną, aury. Oto, co fascynacja kobietą potrafi zrobić z twardo stąpającym po ziemi, niecnym dżentelmenem - zgubić go.
Rook jednak chwilowo nie przejmował się, jak wiele z obecnych tu istot mogłoby na niego "nieszczęście, chorobę i śmierć" - o co większość śmiertelników oskarżała potężniejsze od nich osobniki - jako że właśnie dotarł do  szynkwasu. Na a który chłop ma w zwyczaju umartwiać się, gdy zamawia piwo? Przez dobrą chwilę kusiło go, żeby powtórzyć gest zaobserwowany u dziewczęcia, które szóstym zmysłem uznał za cholernie niebezpieczne, choć zaraz nader zjawiskowe i intrygujące. Powstrzymał się jednak, doskonale zdając sprawę, jakie to głupie i nieodpowiedzialne. Zwracanie na siebie uwagi poprzez jawne obnoszenie się ze złociszem mogło go wpędzić w nie lada kłopoty. Tak więc młodzian jeno odebrał swe zamówienie w postaci dwóch potężnych kufli z grubego szkła, kryjące w sobie jakże zacny trunek - chłodnego portera - w zamian ofiarując jedynie proste skinienie głowy w geście podziękowania. Nie przejął się też zbytnio, gdy nagle zgasło światło. Prawdą było, że nie rozumiał mocy, która się za nim kryła, ale pojmował, że niektórzy potrafią nad nią zapanować na tyle, by było to bezpieczne. Choć widział raz delikwenta, który zetknął się z ową tajemniczą energią w sposób bezpośredni. Oj, niewiele z niego zostało... Z alkoholem musiał jeszcze wrócić do stolika, choć tym razem postanowił obrać nieco okrężną terasę, tłumacząc się przed samym sobą, że nie chce się przeciskać przez ten gąszcz i kogoś przez przypadek oblać. Dziwnym trafem jednak wytyczona przezeń nowa ścieżka, prowadziła dokładnie tuż obok dziwnego instrumentu, z którego młoda i jakże piękna dziewczyna wydobywała właśnie kolejne cudowne dźwięki.
- Moje Panie? Czy byłoby wielką poufałością, gdybym powiedział że od dziś jestem wielkim fanem waszej twórczości? - zapytał po dotarciu do niezwykłego instrumentu, z pewnością siebie, za którą kryło się morze wypitego piwa. Zresztą nawet nie starał się ukryć stanu upojenia, a jego świecące się nieco kaprawo oczka wyraźnie to zdradzał. Pokłonił się jednak przed obiema kobietami dość uniżenie, choć w geście tym nie było ani krzty szlachectwa. Pewnikiem więc zobaczył go na jednym z ulicznych przedstawień, a teraz jedynie skopiował to na użytek własny - zapewne niecny. Na szczęście wcześniej jednak odłożył piwo, przeczuwając że oblanie trunkiem tych dwóch mogłoby się skończyć nagłą i ostrą niewydolnością nerek, tudzież niespodziewaną perforacją płuca. Prostując się, płynnym ruchem pochwycił dłoń ammitki, która miała to nieszczęście opierać się o pianino, przez co nie mogła chronić swej cnoty tak skutecznie, jak siedząca przy nim dziewczyna. Jej rękę pocałował prawie że po dżentelmeńsku, choć sam uścisk okazał się o wiele bardziej nieśmiały, niżby wynikało to z ogólnej postawy łajdaka.
Gawron zatuszował to jednak iście łobuzerskim uśmiechem, przy okazji puszczając do swej ofiary przysłowiowe oczko i wcale nie oddając jej, jej własnej dłoni.
- Sam co prawda nie śpiewam, raczej już kraczę, no ale podobno całkiem nieźle idzie mi w tańcu! - zagaił przyjaźnie, od słów przechodząc niespodzianie do czynów. A choć przez wzgląd na to, że Ava zrobiła sobie właśnie przerwę i całej tawernie roznosił się raczej gwar rubasznych rozmów, Rook porwał jej towarzyszkę do tańca, bezczelnie kładąc dłoń na talii kobiety. Podle wykorzystał fakt posiadania jej dłoni w swej garści, przyciągając powabne dziewczę ku sobie. A choć pokusił się jedynie o parę prostych, ludowych kroków, trzeba było mu oddać to, że ma do tańca refleks i zacięcie. Przy okazji pozbawił ją złota przy pomocy kilku wyuczonych ruchów, a że dzięki wcześniejszej obserwacji wiedział, gdzie chowa kruszec, było to dziecinnie wręcz proste. Nie miał pojęcia, czemu zdecydował się na takie ryzyko. Może chciał ją ukarać za to, że zbyt chełpiła się bogactwem? Może wierzył w to, że wystarczająco dobrze gra spitą świnię, dzięki czemu nikt nie zwróci uwagę na kradzież? A może po prostu w dość dziecinny sposób chciał zwrócić na siebie jej uwagę? Jakiekolwiek były przesłanki tego jegomościa, można było to porównać jedynie do próby pogłaskania płonącego psa. Po paru bardzo szybkich uderzeniach serca uwolnił jednak biedaczkę, obawiając się że ta szybko się zirytuję jego niegodnym zachowaniem. Nawet cofnął się o dwa kroki, jakby w obawie przed siarczystym policzkiem, choć jego bezczelność nie miała chyba końca. Zamiast przyglądać się ze skruchą, zwrócił swój wzrok na pianistkę, jakby to ją teraz chciał porwać do wspólnej zabawy.



// Emm, Rei. jeśli uznasz że Twoja postać zorientowała się w zamiarach mojej i chcesz wyprowadzić od razu jakąś kontrę, nie mam przeciwko. Nie musimy czekać na opinię Irbiska. Zawierzam żywot Rooka w Twoje ręce ^^. Jeśli uznasz, że potrzebna jest interwencja mg, również nie mam nic przeciwko. Możesz również spróbować odzyskać złoto w wątku, do którego się przeniesiemy właśnie w tym celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Wto Cze 02, 2015 5:27 pm

Wyczuwając zmieniający się nastrój w tym przybytku, lekko odwróciłem głowę by zobaczyć młodzieńca przepychającego się przez ciżbę do kontuaru. Wydawał się być pijany i niezwykle zafascynowany dwójką kobiet przy pianinie oraz powodem do tej zmiany, gdyż gawiedź solidnie na niego złorzeczyła.Przyglądałem mu się jeszcze przez chwilę, jak podszedł do kontuaru, wybrał drogę prowadzącą akurat koło dziewczyn oraz odstawił piękne choć komiczne przedstawienie.Wiedząc, że nie mogę więcej oglądać tej komedii miłosnej, wróciłem spojrzeniem do mojej towarzyszki by nie uchybić jej brakiem zainteresowania. Dziękuje za komplement, Diuk, a następnie spojrzałem się na swój nadgarstek myśląc nad tym czego się dowiedziałem. Chodź wizja dowiedzenia się czegoś więcej o mnie brzmi kusząco, to raczej będę wolał zostać dla Ciebie rarytasem powiedziałem wolno z uśmiechem, a następnie dodałem odwzajemniając oczko.Przynajmniej do czasu póki nie zobaczę tego sławnego czarowania osób z którego są znane wampiry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sro Cze 03, 2015 11:34 am

Zachichotała co rzadko się jej zdarzało. Nie zwracała uwagi na otoczenie, zaintrygowana swoim ''towarzyszem''. Czarowanie? heh cóż jakoś nie mam ostatnio potrzeby używania go, coraz częściej zdarza się że istoty same mi się oddają ... mówią że to przyjemne. Sama się często zastanawiam jak to jest gdy piję ich krew. - mówiąc to wzięłam kolejnego łyczka płynu krzywiąc się przy tym. Wiedz jedno krew elfów nie jest smaczna - powiedziała żartobliwie trącając go delikatnie łokciem. Jest bardzo uprzejmy - pomyślała ciekawa mężczyzny. Na ogół unikała kontaktu z mężczyznami ale akurat ten osobnik ją nad wyraz zaciekawił.
Powrót do góry Go down
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Sro Cze 03, 2015 9:49 pm

Słysząc jej chichot mój uśmiech lekko się poszerzył, był on bardzo przyjemny dla ucha. Spojrzałem się w stronę ogniska, by zobaczyć wesołe płomyki biegające po drwach drewna, a mój umysł zaczął lekko błąkać się po przeszłości. "Tak byłoby choć trochę inaczej..." powiedziałem do siebie, a następnie zwróciłem się do Dajniki."Wybacz jeśli zabrzmię dość dziwnie, ale jesteś pierwszą osobą z którą tak dobrze mi się przebywa. Dziękuję.,a po chwili dodałem Co do krwi elfów, będę pamiętał. Zawsze będę wiedział jak odstraszyć niechcianego adoratora mej krwi śmiejąc się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Czw Cze 04, 2015 2:57 pm

Nie wiedziała że to wogóle możliwe ale zarumieniła się gdy Sasaki jej podziękował. Pierwszy raz ktoś był dla niej aż tak uprzejmy. Skoro bawimy się w szczerość to ci powiem że ja zazwyczaj stronię od mężczyzn ale cóż ty jesteś jakiś inny... oczywiście w dobry znaczeniu tego słowa! - powiedziała uśmiechając się szeroko. Było jej ciepło, i wgl jakoś przyjemnie. Przełożyła nogę na nogę i mruknęła: taaak jest bardzo miło. Po czym dopiła do końca napój krzywiąc się przy tym. Jeśli mogę spytać to dokąd zmierzasz?
Powrót do góry Go down
Sasaki


avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   Czw Cze 04, 2015 7:42 pm

Na wzmiankę o problemie mojej towarzyszki uśmiechnąłem się lekko.Być pochwalonym za bycie sobą rożni się od pochwały za wyniki pracy, więc moje ego zostało mile połechtane."Dokąd zmierzam?" spytałem się lekko zdezorientowany, a następnie szybko dodałem."Na wschód, jak zawszę ale słyszałem, że w tym mieście znajduję się bogata w wiedzę biblioteka." Następnie spojrzałem się na sufit w geście zamyślenia."A dając wiarę tym wszystkim plotkom o tym miejscu, nawet okolica wydaję się na tyle ciekawa by oddać się memu zainteresowaniu." Po wypowiedzeniu tego wróciłem wzrokiem do Diuk, "Twoja kolej na powiedzenie co cię tu sprowadza".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Tawerna Falcon Eye   

Powrót do góry Go down
 

Tawerna Falcon Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Tawerna "Pod spalonym korsarzem"
» Tawerna "Ostoja Herolda"
» Falcon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Ruiny Starego Miasta :: Tawerna-