IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Zapomniana część lasu.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Okami


avatar


PisanieTemat: Zapomniana część lasu.   Pon Lut 16, 2015 1:25 am


Szła, ostatkami spokoju jaki pozostał jej po medytacji, koiła przyjemnymi wyobrażeniami ból, którego źródłem była przeklęta pieczęć. Stawiała kroki coraz ciężej, co chwila szybciej nabierając kolejne dawki powietrza. Szkarłatne oczy Demonicy z każdą chwilą przygasały, tak jakby nie kryły w sobie już żadnej iskry dotychczasowego życia.

Przystanęła i gdy dostrzegła, że znajduje się w dalszej, zapomnianej części skupisk szmaragdowych koron, przystanęła opierając się ręką o korę najbliższego nich. Drewno w jednej chwili spopielało w miejscu dotknięcia dłoni Wadery. Gwałtownie przysunęła ręke do siebie, obserwując wypalony na drzewie znak. Gdy tylko otworzyła oczy, znów potężnie zachwiało jej równowagą Bóg jeden wie, jakie diabelstwo.

Ostatni raz syknęła z widocznym, umęczonym grymasem. Prawą dłoń uniosła na skroń, wypuszczając z drżeniem powietrze nagromadzone od jakiegoś czasu w płucach. W tym momencie całkiem opadła z sił. Ukucnęła, powoli osuwając się na ziemię, podpierała się tylko o płonące już zgliszcza trawy.

Zerknęła wzwyż na Księżyc, który nie zdążył jeszcze przejść w swoją pełną, okazałą postać. Uśmiechnęła się delikatnie, przestając się w końcu trząść. Grymas Zmiennokształtnej jednak nie był już uśmiechem kobiety, albo choćby jakiegokolwiek z jej wcieleń..

-Then the traveler in the dark,
Thanks you for your little spark..
-ciszę rozdarł zachrypnięty, acz niebywale melodyjny, kobiecy głos. Wstała bez oznak jakichkolwiek słabości.. Nie była to jedyna zmiana. Oczy już nie wyróżniały się na tle marmurowej twarzy, bo również pobielały- niczym śnieg dookoła. Przerzucała spojrzenie z kpiącym uśmiechem z drzewa na drzewo, jakby czegoś szukała swym nienasyconym, rozbieganym wzrokiem.

-He could not see which way to go,
If you did not twinkle soo.
-ruszyła przed siebie, odgarniając coraz dłuższe włosy na bok.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.




Ostatnio zmieniony przez Okami dnia Sob Paź 17, 2015 9:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Lut 24, 2015 12:18 am

Czas mijał. Ona jednak nadal szła i szła, kierując się tylko i wyłącznie kompasem rozbudzonej gamy zmysłów. Posrebrzana łuna jej świetlistego Przewodnika ogarniała wątłą postać Zmiennokształtnej, która jedynie przez swój kaprys nie przybrała prawdziwej wilczej powłoki. W myślach rozbrzmiewała jeszcze z cicha pieśń, której ostatnie słowa przed krótką chwilą uleciały z wykrzywionych kpiącym uśmiechem, drobnych krwisto-czerwonych ust.

Śnieżnobiały wzrok, próbujący sowim przeszywającym tonem przebić się przez każde drzewo czy wzgórze, nieustannie przeskakiwał z dali w dal, z przeszkody na przeszkodę.

W jednej chwili postać młodej kobiety przystanęła, a lustrujące rzeczywistość agresywne spojrzenie zatrzymało się na jakimś bardzo odległym punkcie. Odetchnęła, zamykając niespokojne oczyska i nabierając w płuca świeżego powietrza. Wyobraźnia znów odżyła, ukazując szkarłatne kontury wydarzeń, które miały niebawem nastąpić.

-Mmmhh..-poczuła przyjemny dreszcz ogarniający- począwszy od karku- całe ciało. Błogie zapomnienie, długo wyczekiwana trzeźwość spętanych wiecznie myśli. Porównywalne do specyficznego uniesienia, uczucie rozpalało te najbardziej okrutne żądze Wadery.

Otworzyła gwałtownie ślepia i już jako Wilczyca puściła się pędem przed siebie, uskakując w biegu na boki przed kolejnymi przeszkodami. Wreszcie dostrzegła stado, na które czatowała- mimo, że z daleka- już od samego przybycia.

Pod wpływem impulsu wbiegła na polanę spokojnie pasących się saren i kilku jeleni. Dopiero, gdy wyskoczyła na jednego z rogaczy, ospałe stado rozproszyło się, zostawiając po sobie wijącego się w coraz dotkliwszej agonii, dorodnego jelenia sam na sam z drapieżnikiem. Bestia wgryzła się w krtań ofiary, rozszarpując w furii twardą skórę. Dopiero wtedy, gdy po pysku morderczyni spłynęły pierwsze krople gorącej posoki, Okami oprzytomniała na tyle, by znów obudzić się pośród swego koszmaru.

Odruchowo zabrała dłoń z sierści łapiącego ostatnie bolesne oddechy zwierza, siedząc przy ofierze w przerażonymi, załzawionymi oczami, które teraz już odzyskiwały swą ostrą, nienaturalną barwę. Nie powinna była zasypiać...

-Boże mój, Boże..-jęknęła żałośnie, tonem niezmiernie rozpaczliwym w swej bezradności. Ujęła w chłodne dłonie pysk jelenia powoli nieruchomiejącego w niemym krzyku.

-Ciii...-szepnęła jakby błagalnie poprzez rozedrgane, splamione szkarłatnym grzechem, usta, nachylając się nad obliczem umierającego.

-Spróbuj zasnąć.-prosiła zdławionym chrypą głosem.- Odpocznij...

Zwierzę w dalszym ciągu szarpało łbem z obezwładniającego strachu, lecz gdy tylko trafiło na spojrzenie białowłosej, zatraciło się w nim całkowicie, opuszczając miarowo pysk na śnieg. Doszukiwał się jeszcze w spojrzeniu Demonicy czegoś, co pomogłoby mu przetrwać tę chwilę.

Czarne, bystre ślepia dogorywającego zwierzęcia zaszkliły się. Chwila nadal trwała, a Okami zdawała się z każdą kolejną coś szeptać, na tyle jednak cicho, by nikt nie mógł ich posłyszeć. Łzy ich obojga mieszały się z kałużą krwi rozlanej po nieskazitelnie białym śniegu.

Ułamek sekundy, niedostrzegalnie krótki. Już go nie było. Zgasł.

Odchyliła głowę do tyłu i gdyby nie spływające po bladych policzkach łzy, nie byłoby widać po niej żadnych emocji. Dziewczyna przechyliła się do tyłu, kładąc na poczerwieniałej z żalu zimowej pelerynie uśpionego Lasu, okryte czarnym materiałem plecy. Zamknęła oczy, przysłaniając twarz rękawem, postrzępionego od szału polowania, płaszcza.

Westchnęła, roniąc jeszcze kilka niepotrzebnych łez nad swoim przekleństwem.

[Umiejętność: Wyciszenie, następne użycie: za 4 posty]


EDIT:

W końcu, gdy się obudziła- wstała niemalże od razu zaciskając oczy. By nie patrzeć na efekt masakry, która dokonała się jakiś czas temu, rozpostarła skrzydła, wznosząc się ze świstem w powietrze, zmieniając postać na tyle błyskawicznie, że można by powiedzieć iż samej Okami przez chwile przysługiwały piękne, anielskie skrzydła.

zt


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Pią Maj 29, 2015 11:47 pm

Szła przed siebie cicho stąpając po trawie. Miała dobry humor przez co wszystko wydawało jej się jakieś takie hmmm piękniejsze? Żywsze? Rozglądała się na boki podziwiając piękno dość mrocznego lasu. Trochę się jej nudziło ale nie miała ochoty na wyprawę do miasta. Jakoś nie przepada za zbyt tłocznymi obszarami. Szła już od dłuższego czasu i wtem natrafiła na małą polankę. Idealnie! - pomyślała uradowana. Rozejrzała się dookoła dla pewności że jest tu sama, wytężyła słuch. Cisza. Uradowana zebrała chrust, spore kamienie i trochę suchych liści (na podpałkę oczywiście). Ustawiła gałęzie w stożek, kładąc dookoła kamienie. Hmmm krzemień, krzemień, krzemień - mruczała pod nosem rozglądając się na boki. I wtedy dostrzegła go! Może i nie był ogromny i zbyt poręczny jednakże elfka dobrze wiedziała jak się nim posłużyć. Przysiadła obok głazu i rąbnęła w niego krzemieniem. Posypało się trochę iskier ale nie o to jej chodziło. Tak jak zamierzała krzemień rozbił się na mniejsze kawałeczki. Wzięła dwa największe, podeszłą do stosu gałęzi, włożyła pod niego liście i potarła krzemienie. Efekt był natychmiastowy. Przykucnęła i delikatnie dmuchnęła w żar. Gdy po jakimś czasie dmuchania ognisko rozpaliło się porządnie,usiadła obok niego wyciągając przed siebie ręce i patrząc w niebo. Zapowiada się piękna noc - szepnęła, bo nie chciała zagłuszać ciszy w lesie. Przymknęła powieki i odpłynęła w krainę snów.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Nie Maj 31, 2015 12:20 am

Gdy poczuła na swym poliku, pierwsze promienie słońca, wstała pełna energii. Nic minęła jej na tyle spokojnie i była na tyle w dobrym humorze że postanowiła wybrać się do miasta. Zakopała ognisko, zebrała swój łuk i kołczan, po czym ruszyła w drogę powrotną podśpiewując pod nosem, bardzo melodyjnym głosem.
z.t
Powrót do góry Go down
Rei Da Krulzz


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Cze 09, 2015 8:41 pm

Chodząc bez celu dojścia gdzieś znalazła się w lesie... Zapomnianym lesie. Żył dziko i niezależnie tak samo jak Rei. Chodząc w swoich zakrapianych krwią glanach postanowiła usiąść na obalonym pniu drzewa. Wzięła swojego ulubionego i jedynego przyjaciela w ręce i położyła na swych kolanach zakrytych czarnymi, obdartymi i podziurawionymi jeansy'ami. Rozejrzała się wokół owego miejsca, w którym obecnie się znajdowała. Było tu strasznie zielono i aż się roiło od różnych zwierzaków.
- Nie mogę się zdecydować czy zostawić je czy zabić. Pewnie byłyby już w niebie rozsiewając swą piękność i spokój, który mogę w każdym razie zniszczyć. - zamyśliła się na głos gładząc ostrą część toporu kciukiem robiąc sobie ranę. Rękawiczki oczywiście zdjęła i ukazała swoje piękne, blade dłonie. - Rodzi się we mnie złość, zemsta za całe me życie. Hmm... Rzekłam zielono? Przepraszam, nie rozróżniam już kolorów spośród smutku i krwistego... Taki, z którym mogę się spotykać na co dzień. - powiedziała spokojnie, a na zakończenie zdania westchnęła przez maskę przez co wydała stłumiony dźwięk nie podobny do niczego. Popatrzyła w niebo, na którym latały i śpiewały radośnie ptaki. Z tym widokiem zaczęła mocniej pocierać kciukiem, co mogło grozić u niej utratą go. Krew kapała na jej buty i pozostawała na Haxterze. Promienie zachodzącego słońca oświetliły jej maskę wraz z szybkami. Zdjęła ją i popatrzyła z obojętnym wyrazem twarzy... Ten wyraz nic nie mówił! Owa ognista planeta robiła się brązowo-czerwona spośród drzew. Wzięła głęboki oddech i wstała z miejsca. Założyła rękawiczki, założyła maskę i wzięła do rąk topór. Podeszła do jelenia jedzącego trawę.
- Chodź, skurwielu chodź... - powiedziała ze stoickim spokojem w głosie, co nie znaczyło o jej obecnym samopoczuciu. Ciągle się zbliżała do zwierzęcia, a ono... nie zdawało sobie sprawy co może się za chwilkę stać. Zamiast uciekać nie zdawało sobie sprawy z zmiennokształtnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Cze 09, 2015 9:26 pm

Wtem wśród drzew słychać zaczęło cichym, przygłuchym dźwiękiem kroków, z daleka łączonym z taszczeniem czegoś po ziemi. Królik, niejaki pluszak, transportowany za jedno ze splamionych uszu obserwować się zdawał jednym okiem otoczenie, a jakże przy tym i poczynania swej właścicielki. Rany choć były już zasklepione, to i tak nadal egzystowała na jej ubraniu krew. Dużo krwi, która niechybnie niosła za sobą zapach.
W lewej ręce trzymała nóż. Wymachiwała nim, jednocześnie idąc akrobatowała nim w powietrzu, łapała ponownie, i powtarzała cały cykl. Warto było mieć coś takiego pod ręką...
Albo i bliżej.
Przechadzała się lasem. Kto wie, ach, to mógł wiedzieć, w czym był jej cel - jakoby to miało jakieś znaczenie. Ciemna część lasu, niedawno przeszła burza, która ustąpiła miejsce lekkiemu deszczu. Brak emocji na jej twarzy, beznamiętnie wlepionej jedynie w kres niekończącej się wydeptanej drogi. To wszystko mieszało się ze sobą i kłębiło, czego nie widział nikt...
Zauważyła czyjąś postać kątem oka. Nawet i dwie, aczkolwiek jedynie jedna przyjmowała formę najbliższej ludzkiej.
Ruch jej oka potwierdzony odbitym w nim błyskiem z przymknięciem powieki zdawał się trwał jedną chwilę, gdy znalazła się tuż obok, oparta plecami o jedno z drzew ze splecionymi rękami.
-Nie wahaj się. Szepnęła z zawistnym spojrzeniem. Ofiara była nieznajomej tak bliska... tak nieświadoma. Tak bezsensowny był teraz jej żywot,
czyż czegoś to nie przypomina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rei Da Krulzz


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Cze 09, 2015 9:50 pm

Przez zapach krwi, który był tak intensywny... taki piękny, a nawet boski myślała czy nie rzucić się w tamtym kierunku na poszukiwanie owego płynu. Słuch, ani węch nigdy jej nie zawodził. Nigdy. Kiedy usłyszała : Nie wahaj się. Bez większego namysłu, ani zrozumienia co mówiła owa osoba uderzyła toporem w zwierzynę. Krew wylewająca się jak z wulkanu, pryskająca na wszystkie strony ubrudziła ją dostatecznie. Szybko skierowała wzrok ku owej osobie. Oparła się butem o martwe ciało i z wielką siłą wyciągnęła broń. Ustała do niej przodem naburmuszona trzymając w jednej ręce topór, a w drugiej serce jelenia, które wyciągnęła prostym ruchem broni. Podeszła do niej pewnie, a może i nawet zbyt pewnie jak na siebie. W jej oku było widać złość, a jej źrenica pomniejszyła się. Była dosyć daleko od niej... Spojrzała wampirowi prosto w jego blade oczy. Przyglądała się im z parę dobrych minut. Upuściła serce, jakby z wrażenia. Pewnie zmyliła tym nieznajomą, lecz po chwili podbiegła do niej z znacząco szybkim tempem. Kiedy była blisko niej wzięła wyżej ową broń. Popchnęła ją toporem na drzewo i trzymała ostrą część przy gardle owej istoty. Krew lała się z jej ciuchów, a oczy nabierały barw krwistych. Było słychać głośne oddechy stłumione przez maskę gazową, która była już popsuta. Nic nie mówiła przez dłuższy czas i nie zamierzała nic mówić. Z każdą sekundą krwawe ostrze było bliżej jej gardła, nawet naciskało na ową część ciała. Jej uporczywość, czekanie na jakikolwiek ruch ofiary był może i denerwujący, lecz miał większy sens niż się mogło wydawać. Spojrzała na maskotkę przedstawiającą króliczka. Zaczęła się śmiać, a swoją jakże długą nogą kopnęła pluszaka wyrzucając go w dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Cze 16, 2015 6:18 pm

Co najwyżej dwa uderzenia strwożonego serca zwierzęcia, zawierające w sobie czas, w którym to już przestało bić. Unieważnione, przez pozornie brutalne, acz nie poruszające oczu żadnej z nich - poprzez urwanie od swych żylnych kończyn. Tak żałośnie wyglądająca teraz ofiara, umrzeć miała ze świadomością jak niewiele znaczy, lub, jak wierzącym wierzyć, z niczym.
Spojrzała na tą krew, acz z czymś na styl odwróconego apetytu - nie było to jednak obrzydzenie. Zwierzęca krew... dla wampirzych zmysłów było to jedynie ostatecznością, a właściwie brudnym sposobem przetrwania. Czymś niskim, niewystarczającym, marnym, do niczego...
Nie przyglądała się jednak długo, gdy zauważyła zdeterminowane poczynania nieznajomej. Odwzajemniła chłodne spojrzenie, tym jednym, niezakrytym wiecznie kruczoczarnymi włosami, których polik zdobiony uszkaradnieniem w postaci żywego szwu, wykrzywił się w pusty, bezemocjonalny grymas. Był on szklistą tarczą, przez którą z jej oczu w tej jakże głupiej grze spojrzeń nie można było odczytać wiele.
Została przywarta do drzewa, w kilka krótkich chwil, które w krwistych oczach zdawały się dłużyć niemiłosiernie. Wampiry to stworzenia wyraźnie inaczej postrzegające rzeczywistość...
Wyraz jej twarzy był wciąż tak samo niewzruszony niczym, nawet tym, jak z prostej perspektywy sytuacja ta wydawała się być tak bardzo ściskająca zmysły. Zabawne.
Topór tej jakże zirytowanej - jak się przynajmniej wydawało - osobniczki został przyłożony do bladej szyi wampirzycy, gdy jednak w tym samym momencie, w kierunku bytowania serca zmiennokształtnej nakierowany został, ostry jak brzytwa, kraniec pobłyskującego sztyletu. Były do siebie podobne... nieznajoma w każdej chwili mogła skrócić ją o głowę, a ona miała na wyciągnięciu ręki tak samą możliwość ugodzenia ją głęboko, i powodując gwałtowny rozlew krwistej posoki - zabić.
E no - podobne... ależ chwila, czy ktoś powiedział, że ktokolwiek to przyzna? Czyż to nie właśnie podobieństwa się wykluczają?
Nie trwały tak długo, gdy z zaskakującą giętkością jej kręgosłup wygiął się do tyłu na tyle, ażeby wzdłuż szerokości drzewa wykręcić jej postać z tego potrzasku. Po drodze, 'tak zupełnie przypadkiem' zahaczyła szyją o topór nieznajomej, który pozostawił powierzchowną ranę na jej obliczu. Stanęła plecami do niej, nie próbując nawet zwrócić ku niej wzroku. Szybko odwróciła się, i łapiąc za jej ramię podetknęła jej nogę, i w najlepszym wypadku ta padła na leśną ziemię. Sama usiliła po tym się odsunąć, nawet nie próbując ukazać na swej twarzy krzty emocji. Sztylet wciąż był przygotowany, acz tak jakby nie chciał, by to się skończyło tak szybko...
a może po prostu nie w ten sposób?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rei Da Krulzz


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Cze 16, 2015 6:52 pm

Kiedy owa blada postać wygrzebała się z 'potrzasku' ona nawet nie drgnęła. Stała nieruchomo patrząc ślepo w miejsce gdzie poprzednio widziała wampirze oczy. Topór lekko się poruszył, a ten znak oznaczał coś przyjemnego - darmową krew. Miała jej dosyć od zwierzaka, lecz od nadprzyrodzonych prawdopodobnie zdrowsza. Po jakże długim wpatrywaniu się w zupełnie NIC upadła, czując lekki ból przy udzie. W czasie zderzenia z piękną lekko krwistą trawą przemyślała to, co może się za chwilę zdarzyć. Skierowała z dołu twarz ku dziewczynie, przy czym wydobył się dźwięk zgrzytających kości. Jej oko, głębokie oko stało się zielonkawe. Złapała się za korę drzewa i wstała bez większych problemów. Wielkie zdziwienie mogło nastać ze strony wampira, kiedy nie było żadnej rany w miejscu gdzie przed chwilą dziabnęła swoim sztylecikiem. Zaczęła się śmiać pod nosem i otrzepywać z 'kurzu'. Spojrzała znowu w korę, a po chwili obróciła się na pięcie w stronę zwierzęcia. Jakby dziewoja nie interesowała ją swoimi wybrykami. Usiadła koło martwego ciała i zaczęła głaskać jelenia po łbie. Mamrotała coś pod nosem, jakby opowiadała historię zwierzęciu. Niestety przez maskę na jej twarzy nic nie było słychać wyraźnego. Odcięła jego łeb i wzięła na kolana, głaszcząc jak kota.
- Witaj. - powiedziała swoim chrypowatym, ależ jak przeciąganym głosem. Z wypowiedzi nie można było odczuć jakichkolwiek uczuć, nic. Słońce już prawie zaszło, było widać tylko promyki oświetlające Byakko. Wstała i podeszła do dziewczyny z zwierzęcym łbem, zostawiając ślady soczystej krwi a sama rękami ubrudziła maskę i włosy z lekkim, dziwacznym zachwytem.
- Kim jesteś, żeś śmiesz mnie nawiedzać? - przekręciła łbem jak pies i znowu patrzyła swoimi martwymi ślepiami. Mimo, iż była koło wampira to była zbyt daleko aby mógł ją zaatakować. Gdzieś z 4 metry odległości? No nie za daleko, nie za blisko. Z każdą sekundą przybliżała się do dziewczyny. Kiedyś była blisko niej zaczęła koło niej krążyć z założonymi łapskami jak 'obrażona dziewczynka'. Po 9, bądź 99 okrążeniem spojrzała na królika, który znajdował się na leśnej polance bez zainteresowania dziewuchy. Oparła się o ramię wampirki, zaśmiała się i wskazała na maskotkę.
- Masz zamiar jej używać, czy można rozszarpać, Milady? - wtedy było można odczuć jakieś charakterystyczne dźwięki ubarwiające zdanie. Jakby była zwykłym młodzieńcem, który chce zarwać do panny po raz pierwszy. No nie, aż tak nachalnie lecz z wielką dyskrecją i tajemniczością w głosie. Jak gotycki, młody, przystojny mędrzec. Trochę może tam było sarkazmu i zażenowania, lecz... czego się nie robi dla takich charakterów jak napotkana? Wzięła ponownie ostrze toporu i zaczęła krążyć nim wokół zrobionej rany na szyjce. Jak dla Reiden było to przyjemne, łaskoczące uczucie. Może i się nie myliła, nie wie jak to jest z daną jej rasą. Uśmiechnęła się pogodnie, czego przez już omawianą maskę nie było widać. Tylko oczy to zdradzały. Miały taki lekki wyraz zmęczenia, lecz to bardziej pasowało... Sama nie wiem. Tak czy siak oczy wydawały spokojną aurę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Cze 17, 2015 4:20 pm

Wreszcie doszła do głosu. Ta wesoła cizia cały czas blokowała jej drogę do ciała. Ta bezdenna ciemność w której zmuszona była przebywać wysysała z niej wszystko... Zawarczała pod nosem rozeźlona. Tym razem nie da się podejść a ta wesołą cizia pomęczy się teraz za nią. Trwając w swoich rozmyślaniach na te i owe tematy, nie zauważyła nawet że wlazła do starego, dość ciemnego lasu. Bywała tu już nie raz ale sama jako ona a nie ta słodka pannica nigdy tu nie była. Z jej wspomnień zapamiętała że nikt tu nie przebywa noi ... jest tu spokojnie, więc bardzo się zdziwiła wyczuwając w powietrzu krew. Źrenice momentalnie się jej zwęziły. Poczuła dreszcz na ciele.... przyjemny dreszcz. Krew wiązała się z okrucieństwem... Tak to jest to czego potrzebuje. Wdrapała się na drzewo i rozejrzała dokoła. Pustka. Po chwili namysłu ruszyła za zapachem krwi (oczywiście skaczą po drzewach). W pewnym momencie dotarła na małą polanke. Zauważyła na niej jakieś dwie kobitki. Nie widziała ich stąd zbyt dokładnie ale ta lalunia z maską chyba jakieś zaloty do tej drugiej miała.... Ciekawie się rozkręca. Umościła się wygodniej na gałęzi pogwizdując z zadowolenia pod nosem.
Powrót do góry Go down
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Cze 17, 2015 7:45 pm

Mimo wszystko, na twarzy okalanej klątwą wampiryzmu, ani i w sercu, -które już dawno przestało bić- krzta zdziwienia nie śmiała nawet pozostać. Nagła, drastyczna wręcz zmiana zachowania. Istna gra, która zacząć się miała toczyć między nimi dwoma, zabawa przy pomocy użycia martwego, już nic nie znaczącego ciała zwierzęcia. A przypominało to tak wiele.
-Salve. Powiedziała, udając łatwe przystosowanie do tej sytuacji. Przyłożyła prawą rękę do brzucha i lekko się skłoniła, w teatralnie kulturalnym geście. Przekrzywiła nieco głowę, gdy na jej twarzy zagościł szeroki, zawistny uśmiech. W tę sytuację jednak -bez szczerzenia kłów.
Wtem wokół niej owa osoba zaczęła okrążać ją, jak widać, z brakiem pośpiechu, by się zatrzymać. Nie odpowiedziała nic więcej, wciąż stojąc w tej samej pozycji z uśmiechem, pokazując, jak bardzo nie kulturalnie było pierwszym pytać, zanim się przedstawi.
Cóż. Właściwie ten zwierzak z odciętym łebskiem wydawał się, no, pomimo skrócenia głowy, bardzo podobny do leżącego stosunkowo niedaleko sztucznego, wypchanego pluszem królika. Nie pamiętała nawet, czy ten pluszak miał jakieś imię. Moment, czy w ogóle jej rodzina miała jakieś imiona?!
Khe.
Ano. I o wilku mowa, no i co, że tak bardziej w tkaninnej skórze królika. Dziewczyna wyraziła swój widoczny brak zahamowania w poczynaniach, może zbyt pochopnych.
-Nope. Dotknij, a ukręci ci kark... Powiedziała, nie śpiesząc się z tłumaczeniem, o co jej chodziło. Nie mówiła przecież bynajmniej o domniemanym pluszaku, co wyraźnie podkreśliła. To przecież tylko sztuczne, martwe ciało, bez duszy, nawet odwrócona logika nie wmawiała głupoty, że by do tak wielkich czynów przyczyniła się pustka.
To coś głębszego...
Choć widać było że nieznajoma się, khm bawiła, wampirzycy takie jeżdżenie po szyi było nie na rękę. Niemal niczego już nie czuła. Zwłaszcza nie mówiąc już o, tak zwanej, w tym momencie - przyjemności. Domeną wampirów już prędzej był
sadyzm,...
Odepchnęła prostym ruchem jej narzędzie, nie oczekując jakiejś mocniejszej na to reakcji. Próbowała jakoś utrzymać w sobie szpilę, która przez domniemane ostrze wydawała się rosnąć.
Kilka strug uleciało zza jej bladej skóry, niechybnie należącej do tamtego tytana o mocnej gadce. Agh, tamten dzień...
Obtarła ręką wspomniane strugi, i spojrzała na nie z góry dzikim wzrokiem. Szybko odkręciła się i złapała ją oboma rękami za ramiona, aczkolwiek z rękami na całości wyciągniętymi. Uśmiechnęła się. Znowu. Szeroko.
-Przewidywałaś kogoś? Zapytała przymykając oczy, i w sarkastycznym geście przekrzywiając głowę.
Rozpoczęło się polowanie.

Wyczuła jednak instynktownie czyjąś obecność.
A jednak...?
Nie. Chce reakcji, to niech się pokaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rei Da Krulzz


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Cze 17, 2015 8:40 pm

(trochę nie zrozumiałam posta, lecz mimo mojej 'niedyspozycji' odpiszę :D)
Kiedy owa dziewczyna odezwała się, nie ważne co powiedziała, nie ważne o co jej chodziło... Jej głos... Siał spokój, acz lekką rozpacz co było muzyką dla uszu Reiden. Magia działa się na miejscu, a głos koił jej zmęczoną i obolałą duszę. Nigdy nie czuła się tak... czuła jakby kogoś wreszcie istota nosząca przezwisko Krulzz znaczyła. Może i nie przypadła do gustu wampirowi... Ale wreszcie ktoś się odezwał, kto raczy tak kamiennym sercem jak i Rei. Kiedy (prawdopodobnie) szarpnęła ją wampirka czuła... dziwaczny spokój. Szarpnięcie znowu się powtórzyło, a dziewoja złapała ją za ramiona. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Dziwaczny, nieprzewidywalny uśmiech. Ponowne usłyszenie głosu, który może i groził... nie miało to większego znaczenia. Po chwili obudziła się z 'snu'. Przecież przyszła tu, aby zabijać a nie marzyć o tym co się nie zdarzy, prawda? Uśmiech sobie odszedł, a zwykły, obojętny grymas zagościł.
- A miałam się kogoś obawiać? Czy może czegoś, co może się nie powtórzyć? - zaśmiała się lekko - Moje intencje do całego świata są niczym... Niczym, dosłownie niczym. - po tych słowach prawą dłonią dotknęła lewej dłoni osadzającej się na jej lewym ramieniu. Zrobiła obrót, ciągle nie puszczając bladej dłoni dziewczyny. Kiedy się zatrzymała, pociągnęła do siebie wampira a on... Jakby miał spaść na florę znajdującą się w tym jakże 'spokojnym' lesie. Właśnie MIAŁ, lecz chwyt zmiennokształtnej za kolejną rękę, która już dotykała ziemi zmienił wszystko. Jakby miał się zacząć krwisty taniec. Taniec znaczący obecnie wszystko. Działo się to wszystko jak błysk. Błysk pioruna. Wampirzyca znajdująca się nisko, może i prawie na ziemi. Jakby koniec tańca, jak to w znanym programie ,,Taniec z Gwiazdami".
- Może i moje intencje są niczym, lecz to co robię... To co zrobię i to co będzie zrobione... - rozmarzyła się zupełnie, jakby obecność nieznajomej nic nie znaczyła- Będzie czymś wielkim, co każdy zapamięta. Może i to będzie katastrofa dla niektórych, a dla innych ratunek... - zaśmiała się. Okręciła dziewczynę, jak to w znanych tańcach w stylu walca i ukłoniła się jak facet na koniec przedstawienia. Jedyne przedstawienie to będzie wtedy, gdzie zacznie się wulkan krwi. Krwi, która będzie należeć do niej i do towarzyszącej osoby. Wyciągnęła prawą dłoń, jakby chciała uciszyć dziewczynę, mimo tego że nic nie mówiła. Zamknęła oczy i jakby się zamyśliła. Wsłuchiwała się w pobliski dźwięk gwizdania. Podeszła wolno do zostawionego na ziemi topora i wzięła go, trzymając jak najmocniej. Spojrzała w górę. Ach to szlak! Elf! Jedna z bardziej nienawidzonych ras na całym świecie! Pewnie widziała wszystko, co? Tuż nad naszymi głowami na gałęzi ciągle siedział w cieniu. Rzuciła toporem w ziemię, jak już to robiła w Tawernie podskoczyła na drewniany koniec i ukucnęła. Długa broń służyła jej jakby za drabinę. Była dosyć wysoko, ale niżej niż elfka. Spojrzała jej głęboko w oczy. Już chciała znowu wybić się w powietrze, aby wylądować na owej gałęzi, lecz coś ją powstrzymało. Coś co było podejrzewaniem o nagłe zachowanie kolejnej nieznajomej. Czy wszystko nie dzieje się za szybko?
- Kolejnej trzeba było, co? Na Demony, po co to całe... Czekaj, czekaj. Czym więcej kukiełek tym lepsze przedstawienie, prawda Rei? Hm... Już masz dwójkę. Tego zakurzonego zająca i głowę jelenia... Jeszcze dwie głowy się przydadzą, prawda? A może będą to marionetki?! Ah, tyle mętliku o nic! - myśl nie dawała jej spokoju. Ciągle mówiła w mózgu o przedstawieniach, marionetkach jak i kukiełkach. Może żywe to lepsze? Jak na razie nic jej tego nie mówiło. Grymas jakby zamienił się w twarz nienawiści, lecz... czy tak było naprawdę? Czy znowu próbuje ich wrobić? Czy znowu myśli nad nowym scenariuszem do gry, w której jeszcze nie wygrała? No, może jest na wygranej pozycji, póki dwie dziewczyny jej się nie zbuntują. Może taki mały gang? Ale... same dziewczyny nie budzą postrachu. Nie licząc Reiden, lecz bez maski... Tylko co mogło straszyć to blizna oszpecająca jej bladą, bajkową twarz i wory pod oczami - nic specjalnego. Jak to mówią : Nie oceniaj książki po okładce. Może i taki gang miałby znaczenie? Znając życie, prędzej czy później Krulzz by ich zjadła... Raczej nie miało to sensu. Nie zwracała już uwagi na obie nieznajome - za bardzo uciekła do swych myśli. Zamiast patrzeć prosto w oczy elfa, jej wzrok upadł na prostą. Może i związanie się z jakąś dziewczyną... Dałoby schody do przyszłości Rei, do siania postrachu. Nie chodzi tu o związek, przecież nie każdy jest bio, bądź homo. Chodzi tu o zwykłą 'przyjaźń'... Fałszywiec. Ciekawe jak obecnie ją widzą owe dziewczyny. Jakby realność umarła, a nastała fikcja. Może i minęły godziny, może sekundy... Sama już nie wie, lecz jest pewna, że szybko póty coś ją nie uderzy bądź w inny sposób nie obudzi... szybko nie wróci do swojego żywego stanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Cze 17, 2015 9:00 pm

Gdy cizie lawirowały między drzewami niczym w jakimś tańcu śmierci Syvi się zaczęła nudzić. Zmieniła gwizdaną melodyjkę na marsz żałobny. Właśnie wtedy panienka z maską wbiła ten wielgachny toporek w ziemie i na nim stanęła. Pysznie- pomyślała kucając na gałęzi i patrząc w oko które lekko było widać dzięki rozbitej szybce. Nice..... Przekrzywiła głowę przyglądając się jej intensywniej. Chyba się zamyśliła.... Ciekawe co też w tej jej główce myszkuje... Zachichotała po czym odbiła się od gałęzi robiąc wyskok w powietrze. Obróciła się w powietrzu tak że gdy wylądowała miała przed sobą oby dwie pannice. Interesująca kombinacja. Zmiennokształtna i wampir... Zachichotała po czym powiedziała kucając- Dwie małe muszeczki, złapały się w pajęczynke... ah jak słodko. I jak muszko mała co zrobisz teraz? Szamocz się muszko, szamocz a ja urwę ci skrzydełka. Ahh jakże pysznie. Wstała i zaciągnęła się powietrzem. Kreeew. Zauważyła truchełko jakiegoś zwierza. A więc sie jadło hmmm? Zakręciła się wokół własnej osi. Jakże pięknie jest być znowu naprawdę. Podwinęła swoją kiecke... Zdecydowanie za długa.. Szarpnęła po czym kiecka z do kolan zrobiła się ledwo cokolwiek zakrywającą miniówą. Od razu lepiej. Wyciągnęła z podwiązki sztylet po czym przyjrzała mu się w zaciekawieniu. Najwidoczniej panna niewinna cukierówa go nie używała...Zachichotała po czym spojrzała na paniuśki. Bajecznie
Powrót do góry Go down
Biały Tygrys


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Czw Cze 18, 2015 9:21 pm

Pogoda w jednej chwili diametralnie się zmieniła. Czy jej kaprysom nie będzie końca? Można by było myśleć z irytacją, jednak słońce, które właśnie wzeszło swymi przyjemnie gorącymi promieniami rozproszyło w Twej głowie podobne myśli, przynajmniej częściowo. W końcu zapowiadały się piękne dni, a chmury wedle zapisanych przepowiedni poczęły wędrować po Niebie- i tylko Ci, którzy prawdziwie obłoki obserwować umieli, wiedzieli, że ich podróż nie odbywa się bez celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sob Cze 20, 2015 11:37 am

Wyczuła nagłą zmiane pogody... a więc to już czas. Cizia nie jest pewnie zadowolona ze to ONA jest teraz we władaniu nad ich ciałem... Parsknęła śmiechem obróciła się na pięcie po czym bez słowa wyjaśnienia pobiegła przed siebie sprintem.
z.t
Powrót do góry Go down
Rei Da Krulzz


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sob Cze 20, 2015 1:03 pm

Mimo swego stanu i walki z 'paraliżem' Reiden zamieniła się w tak jakby zwykły ludzki posąg.

//fabułka wstrzymana przez Event, jak się skończy Rei wróci do porządków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Nie Sty 10, 2016 2:07 pm

Wylądowała na jednym ze wzgórz. Gdy tylko jej pióra dotknęły ziemi, ciało porosło futrem, rozszerzając się w swej objętości kilkukrotnie. Wadera szła w stronę skraju wzniesienia za którym istniała już tylko przepaść, jedną z łap ostrożnie badając teren wprzód. Na tymże wzgórzu, przyciśnięty kamieniem, trwał jeszcze jej pamiętnik. Złapała ostrożnie zębami okładkę, wyciągając zbiór wierszy spod głazu.

Ostatni raz tu było w towarzystwie Marcelego i Setha. To było tak dawno... A wciąż pamiętała na którym drzewie ukrywał się młodo-letni Wampir, z której strony przyszedł Ammit- srebrnowłosy, który chyba już na zawsze wyrył się w pamięci Zmiennokształtnej.

Czas szybko mija. Tylko ta Kraina jakby... Stoi w miejscu. Wciąż pokornie znosząc wszelkie kaprysy Matki Natury czy pomniejsze utarczki między swymi dziećmi- mieszkańcami Byakko.

-Skąd w Tobie tyle cierpliwości...


Westchnęła Okami, kładąc się na skraju urwiska tak, że przednia część łap wisiała już w powietrzu nad przepaścią. Głębiej pod łapami skrywając kartki przemyśleń z przeszłości, uniosła powoli łeb.

W chłodny, bielutki od śniegu dzień rozległo się przenikliwe wycie stworzenia. Równolegle z głosem bestii po wzgórzu rozniosła się melodia śpiewana w najbardziej niematerialny sposób, ciężkim acz niezwykle melodyjnym kobiecym głosem.

-Aaaaauuuuu...!

Czas się dla niej zatrzymał, a ona mogła wznieść się choć raz ze swym śpiewem ponad zmartwienia.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Pią Sty 15, 2016 11:31 pm

Melodia po krótkim czasie ucichła, pozostawiając śniącą Wilczkę samej sobie. Las jednak nie zapominał raz usłyszanej pieśni i aż do teraz powtarzał ją z cicha świergotem ptasich przyjaciół. Jakież było jej zdziwienie, a niepohamowana radość, gdy zarysy kilkoro z nich zdołała dostrzec po przebudzeniu. Zastygła w bezruchu, by ich nie spłoszyć, otwierając bardzo powoli ślepia.

Kolor ich nie pałał już beznamiętną czernią, wreszcie odzyskiwały swój dawny szkarłat. Tęczówki były jednak w odcieniu dziwnie wyblakłej czerwieni mieszanej z kremową bielą przechodzącej ślepoty.

Pierzaści towarzysze podlatywali co chwilę przewracając podmuchami wiatru od skrzydeł kartki pamiętnika, leżącego po prawej stronie Wadery. Nie mogła ich policzyć, ale słyszała ich podekscytowanie oraz ciekawskie dokazywanie. Za zimy nie często pewnie mają okazję zastać kogoś śpiącego pośrodku Lasu na przyjemnie skrzypiącym śniegu.

Okami wyciągnęła najostrożniej jak tylko potrafiła białe łapsko w ich stronę. Dlaczego to zrobiła? Może znów zapragnęła utraconej delikatności...

~Messer, ostrożnie. Przecież nie chcesz ich skrzywdzić.


Schowała pouczona pazury, który z przyzwyczajenia nigdy nie ukrywała. Łapa przypominała już teraz coś na kształt poduszki, o dziwo i fakturą sierść nie była nieprzyjemnie szorstka. A Zmiennokształtna jakby od święta nie umorusana krwią, a tuląca się w śniegu i łasząca po cichu do ptaków, mogła wyglądać za iście niewinne stworzenie.

Przewróciła się na grzbiet i wyciągając łapy za siebie, jakby się przeciągając, próbowała zaczepiać, by chociażby dotknąć któregoś z towarzyszy- te jednak uprzedzone swą naturalną ostrożnością unikały jej dotyku jak ognia.

Wtedy też odchyliła łebek do tyłu i skupiła wzrok na jednym z nich. Spoglądając na Towarzysza ciekawym wzrokiem, spowodowała mimowolnie, że tęczówki jej pojaśniały do czystej, nieskazitelnej bieli. Ptaszor chwilę spoglądał Wilkowi prosto w oczy, rozpostarł skrzydła jakby do lotu i zniżywszy czarną główkę, zaczął pocierać nią o śnieg.

Uśmiech zagościł na pyszczku Wadery, gdy obserwowała pierzastego Przyjaciela. Wtedy też ptak położył pióra całkiem na śniegu przewracając się na grzbiet i ocierając się o grunt, przebierając z przyjemności nóżkami. Przenosząc wzrok na drugiego wprawiła Go w podobną euforię, czemu reszta ze zdziwieniem się przyglądała podrygując z lewa na prawą.

~~*~~
~~*~~

Okami zamknęła oczy, pozostając we wcześniejszej pozycji, nasłuchiwała świergotów.

Kolejna para tym razem kruków zaczęła wygłupy obok, nie pozostając reszcie dłużna.

~~*~~
~~*~~

-Uciekajcie, gdy zobaczycie mnie w Lesie. Uciekajcie jak najszybciej, gdy mój głód daje się we znaki. Ale nie mówcie mi... Nie mówcie, że jestem potworem.

Zmartwionym kobiecym głosem rozniosła swą myśl po leśnych Towarzyszach dookoła. Wciąż nasłuchiwała, a ton wypowiedzi rozlegał się jeszcze chwilę nutą po smutku po otoczeniu.

[Użyta umiejętność: Iluzja, czas trwania: jeszcze jeden post Okami, następne użycie: za 4 posty]


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Pon Sty 25, 2016 1:08 pm

Tymczasem na niebie zarysowała się bardzo mało przypominająca ptaka, choć skrzydlata istota o podejrzanie rudych włosach i jeszcze bardziej podejrzanym uśmiechu. Istota owa, znana śmiertelnym jako Halle, spróbowała wylądować. Wyszło jej to dość dobrze: nie wyrżnęła w żadne drzewo, nie zniszczyła śnieżnej korony okrywającej nagie gałęzie, udało się jej nawet obrócić w powietrzu i opaść majestatycznie na ziemię niczym delikatny płatek śniegu. Obecność kruków i Okami zdziwiła ją, jednak Upadła nie okazała tego najmniejszym nawet gesrem czy mrugnięciem powiek. Po tym, co wyprawiała Kirei te...parę lat temu, nic pod okiem bogów nie mogło jej zdziwić. Absolutnie nic! -Witaj i kochaj mnie, która kocham Ciebie, potworze jeden -rzuciła przyjaźnie, podchodząc do Wilczycy i drapiąc ją po brzuchu. Gdy spojrzała w jej ślepia, uniosła brwi w zdumieniu. Stanowczo odwoływała swoje zdanie o tym, że nic jej już nie zadziwi.
-Okami, moja Philtatos...-jęknęła ze zgrozą w głosie. -Co, na gacie Jashina, stało się z Twoimi oczami?!
W głębi ducha chyba wolała nie wiedzieć, co tak potwornie oślepiło jej Towarzyszkę. Co lub kto, choć ta hipoteza była mało prawdopodobna. Przemawiało za nią zbyt mało poszlak. Zmysł dedukcyjny Halle domagał się zaspokojenia ciekawości, dlaczego król na szachownicy uległ...zdetronizowaniu? To nie pasowało do jej planów. Więcej - nie zgadzało się, kurwa, z jej planami. A w idealnie rozłożonych, drobiazgowych planach upadłego anioła nie było miejsca na przeoczenie takiego banału.
-Oczekuję wyjaśnień, droga Okami, ale i proponuję mały spacer do miasta. Chyba nie odrzucisz oferty darmowej przewodniczki bądź lotu na jej plecach, hm?~
Sam pomysł zostawienia Okami w lesie uważała za tak niedorzeczny, że od razu go wyśmiała w myśli. W jej charakterze, przypominającym chwilami chłodny hymn racjonalizmu, a chwilami nastrojową balladę o dumie i namiętnościach znalazł się rys hazardu, nie był on jednak obłędem - a czymś takim było pozostawienie samotnej, białej, puszystej Wilczki na pastwę ewentualnych wrogów.
Philtatos oznacza po grecku ukochaną, miłą duszy i sercu :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Pon Sty 25, 2016 8:43 pm

Ptaszyska struchlały, gdy tylko Okami podniosła wzrok ku niebu, przerywając brutalnie słodką iluzję. Usłyszała coś, choć wśród rozanielonego łopotania ptasich Towarzyszy nie było to łatwe. Ależ kto mógłby lądować równie cicho i z podobną sobie, subtelnością? Głos kobiety tylko przywołał na pysku Wadery rozradowany uśmiech.

Wraz z pierwszym krokiem Halle, ptaszyska zebrane dookoła Wilka wybiły w powietrze z niemałym przy tym jazgotem.

Tak bardzo chciałam zobaczyć Jej twarz. Co za ironia.

-Witaj i kochaj mnie, która kocham Ciebie, potworze jeden...

Po przywitaniu jak i bardzo uprzejmym geście Upadłej leżący na grzbiecie zwierz zmalał do postaci drobnej Okami o ciele przypominającym do złudzenia ludzkie. Wspierając się na łokciach, Zmiennokształtna półleżała na śniegu. Ubrana była tylko nieco inaczej niż zwykle- bez peleryny- w dłuższą, luźną szarą bluzę i przylegające, ciemne rurki. Uwadze nie uszła również czarna kokardka, uwiązana na drobnej, alabastrowej szyi.

Na słowa o potworze Okami uśmiechnęła się najbardziej zadziornie jak tylko potrafiła, nie wiadomo dlaczego i w tym momencie pojawił się na Jej bielutkim obliczu drobny rumieniec.

-Najdroższa... Vale et me amantem ama. -cichym, naturalnie chropowatym głosem wyrzekła w stronę Anielicy słowa powitania.

-Okami, moja Philtatos... Co, na gacie Jashina, stało się z Twoimi oczami?!

-Eghhh... -spuściła w jednej chwili wzrok, mimo, że nie widziała Halle, odruchowo odwróciła twarz na bok.- Za długo zwlekałam. Z polowaniem. -dodała po krótkiej przerwie wahania w głosie. Zacisnęła dłonie w pięści, podpierając się na nich do siadu. Zbliżyła się do Upadłej dość blisko, zamykając oczy, by nie męczyć wzroku odbijającym się od perłowego śniegu światłem. Głową przy rudych włosach Anshin na tyle blisko, by móc wyraźnie poczuć Jej zapach. Potrzebne jej to było. Tak bardzo, najbardziej. Lewym swym policzkiem niemalże stykała się z prawym policzkiem nachylonej nad nią Anielicy.

-Tęskniłam. -zaraz jednak rozbrzmiał cudownie delikatny, ale i wyprowadzony wiadomym faktem  z równowagi głos Śnieżno-skrzydłej, który natarczywie starała się zagłuszyć swym znacznie cięższym.

-Baaaaarrdzo. -żądanie o wyjaśnienia zostało puszczone gdzieś nieco dalej, a młoda Okami wręcz mruknęła do jej ucha te ostatnie słowa.

Gdzie byłaś Aniołku..?




[Koniec umiejętności: Iluzja, następne użycie: za 3 posty]


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Sty 26, 2016 9:59 am

-Też tęskniłam. I to jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe - musnęła ustami policzek przyjaciółki, mimo wszystko jej nieustępliwa natura nadal zamierzała zgłębić tajemnicę ślepoty Zmiennokształtnej. Zaraz, chwila...Do jej mózgu dotarła wreszcie pożądana informacja - Wilczka straciła wzrok, bo odmawiała sobie polowania. Czyli można wykluczyć zarówno udział osób trzecich, jak i działanie jakiejś klątwy. Odetchnęła z ulga, niemniej jednak jej oczy przybrały kolor brązu łamanego z szarością, a spojrzenie wyraziło czystą irytację. Odsunęła się nieco od Wadery - skrzypienie śniegu zdradzało, w którą stronę kierowała swe kroki - i wzięła w dłoń trochę śniegu. Następnie uformowała z tego małą kulkę, wróciła do drobnej, delikatnie zarysowanej na śniegu postaci i...
Kulka trafiła centralnie w rurki okrywające nogi Okami (nie, żeby Halle nie chciała trafić w coś więcej); sama Anielica natomiast podniosła ton o jedną piątą oktawy:
-Mam rozumieć, że oślepłaś przez własną głupotę, tak?! Coś ty chciała zrobić z tym jedzeniem? Wychędożyć? Tobie akurat dieta jest niepotrzebna, więc po jaką cholerę unikałaś polowania?! Wiesz dobrze, że te lasy nie są zbyt gościnne, a nawet jeśli ktoś Cię znajdzie, nie musi być dobry jak ja!
Potrząsnęła rudą grzywą w niezadowoleniu niczym wściekła lwica. Porównanie o tyle trafne, że nie chciała jeść Okami, ale ją solidnie skrzyczeć. Zdjęła z siebie płaszcz i narzuciła go na Towarzyszkę, po czym kontynuowała, już spokojniejszym tonem:
-Poza tym co to za pomysł, leżenie bez peleryny na śniegu? Rozumiem, gdybyś była w Wolf Rain, bo w tej formie masz futro, ale jako człowiek nie powinnaś być prawie naga! Mniejsza już z tym..
Głęboko westchnęła. Skrzydła Upadłej, lśniące dystyngowaną szarością w bladym świetle zimowego słońca, dziwnie ostro odcinały się od statycznych profili drzew. Przytuliła do siebie swoją nieostrożną wariatkę, uśmiechając się lekko. Myślała przez chwilę, zaduma szybko jednak ustąpiła miejsca zdecydowaniu.
-Idziemy do miasta coś zjeść, ewentualnie kogoś. Jak Cię znam, w ludzkiej formie nie ujdziesz dalej jak trzy kroki, więc zmień się w wilka czy w coś, a ja będę prowadzić. Podążaj za moim śpiewem - gdy chciała, potrafiła brzmieć bardzo autorytatywnie. W tej chwili natomiast brzmiała jak człowiek, który przywykł do wydawania rozkazów i do tego, że inni je spełniają. Zdjęła pelerynę z Okami, narzuciła ją niedbale na siebie; cichy szum trzepoczących skrzydeł oznajmił, że wzniosła się w powietrze. Nie odleciała jednak. Unosiła się spokojnie, majestatycznie w powietrzu, przypominając sobie słowa starych pieśni, które śpiewał jej brat. Och, jak wiele czasu minęło od tamtych dni, kiedy jej młode serce...
Po krótkiej chwili echo niosło melodyjne, wyważone niczym dobrze ukuta katana frazy piosenki:

Ame...Mae no hi no ame de. Sono mae mo ame de. SLOW MOTION... ai wa totsuzen ni, ore no mae de kowarete.

Po jej policzkach spływały łzy, dobrze, że Okami nie mogła tego zobaczyć. Myśli o bracie zawsze wywoływały w niej wzruszenie...Szybko jednak się opanowała i ciągnęła dalej, tym razem spokojnym sopranem.

-Hitotsu dake, tada hitotsu dake mamorenatta kara...Tatakai wa mada tsuzuku. Hokori no tame ni...

Spojrzała gdzieś w przestrzeń, jakby oczekiwała, że dusza tego, który skomponował tą pieśń i często wykonywał ją ku uciesze małego szkraba z grzywą rudych włosków i ciemnymi oczkami, przyjmie jakąkolwiek postać, a może nawet pokaże się jej z bliska.

Nic nie jest prawdziwe, Niisama. Wszystko jest dozwolone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Sty 27, 2016 7:07 pm

-Też tęskniłam. I to jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe.

Po słowach cisza. Błoga cisza, której Okami potrzebowała od niedawna najbardziej w świecie. Czyżby nie za długa..? Zmiennokształtna ocknęła się po pocałunku Ognisto-włosej, gdy owej koło niej już przez dłuższą chwilę nie było. Ledwo słyszalne delikatne stąpanie Anielicy po śniegu i już Okami nabrała nieco więcej pewności, że jednak to nie było kolejne złudne wyobrażenie.

Widziała Jej zarys, teraz gdy się oddaliła, nienaturalnie odznaczające się bielutkie kontury dostojnej sylwetki wśród wszechobecnej czerni. Jakby przez klatki zdjęć zbliżające się w jej kierunku "coś". Nim zdążyła wyciągnąć dłoń, by się osłonić kulka była już dawno na jej kolanach. Wadera w ludzkiej postaci jeszcze przed tym wszystkim zacisnęła oczy, a dłoń, którą chciała uchwycić śnieżkę- choć w imaginacji Wilka było to coś znacznie większego, co tłumaczy poniekąd niecodzienną reakcję- otoczyła ledwie widocznymi czarnymi płomykami. Miejsce ich powoli zajmowały te szkarłatne ogniki, naturalnie piękne.

-Mam rozumieć, że oślepłaś przez własną głupotę, tak?! Coś ty chciała zrobić z tym jedzeniem? Wychędożyć?

Okami prychnęła ciszej. By nie rozdrażnić Anielicy przysłoniła wykwitły jak promyk słońca w czas panującej nad Byakko srogiej zimy, uśmiech dłonią. Szczery, wręcz dziecięcy grymas.

-Tobie akurat dieta jest niepotrzebna, więc po jaką cholerę unikałaś polowania?! Wiesz dobrze, że te lasy nie są zbyt gościnne, a nawet jeśli ktoś Cię znajdzie, nie musi być dobry jak ja!

-Halle... Ja już po prostu jestem tym zmęczona. -odparła ciszej będąc całkowitym kontrastem do poirytowanej nieodpowiedzialnością Okami Upadłej.

"Nie musi być tak dobry jak ja..." Echo słów Anshin rozchodziło się w umyśle Wadery, przyprawiając o drobny dyskomfort. Skrzywiła się prawie że niezauważalnie.

-Poza tym co to za pomysł, leżenie bez peleryny na śniegu? Rozumiem, gdybyś była w Wolf Rain, bo w tej formie masz futro, ale jako człowiek nie powinnaś być prawie naga! Mniejsza już z tym..

Poczuła materiał na ramionach, niewyobrażalnie miękki i przyjemny w dotyku, ale... Ale ciepła nie czuła nadal. Może już nigdy go nie poczuje?

-Ależ Halle. Moja Najdroższa... Troszczysz się własnym futrem.
-zająknęła się przy przejęzyczeniu. -Własnym płaszczem o byt tak piekielnie nie warty Twego zachodu.

-Nie mogę Ci wciąż powtarzać, że nie czuję niczego poza.. -wskazała podbródkiem na szukającego strawy pod śniegiem jelenia jakieś kilka metrów dalej. Bicie silnego, zdrowego serca było nazbyt wyraźne. Demonica wręcz nie była w stanie nie pozwolić sobie na tę chwilę przyjemności, skupienia się tylko i wyłącznie na tym dźwięku.

Płomienie na Jej dłoniach, ignorując śnieg, o który podpierała się Zmiennokształtna, zaczęły rosnąć ogarniając powoli frasobliwym tańcem małe poletko dookoła. Skupienie przerwał śpiew.

Doprawdy śliczny sopran. Wadera zamknęła niewidzące swe już od dawna oczy i poczęła wsłuchiwać się w emocjonalne tony wznoszącej się w powietrzu Siostry. Strzepnęła z nadgarstków okalające je płomyki i z metaforą zerwanych kajdan wzniosła się naprawdę jasnym światłem wprost za śpiewem Anioła. Bielutkie, eteryczne skrzydła przyodziały plecy drobnej Białowłosej.

Dwie pary skrzydeł równie nieskazitelnych jak opadły z chmur śnieg, wędrowały, przecinając co chwilę chmury. I nawet ptaki ze swych gniazd zaciekawione melodią i towarzyszącym jej nadnaturalnym widokom w zachwycie swym o śpiewie zapomnieć mogły.


[Umiejętność: Dotyk Feniksa, Polimorfia]
/zt Okami i Halle, w stronę miasta.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Havoc


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Wto Mar 29, 2016 8:00 pm

Ta noc nie była taka, jaką oczekiwał młodzieniec. Awantura w tawernie została stworzona nieumyślnie, ale i tak poczuwał się winny za to, że zasiał niepokój w ludziach chcących zwyczajnie odpocząć po ciężkim dniu. Dzień się kończy a noc staje się coraz ciemniejsza. Lekki chłód zawitał ten las, przemykając wraz z wiatrem między drzewami. Victim zaszedł daleko w las, aby sen spotkał go z dala od kogokolwiek. Niepokój w nim tkwił, od momentu słów widma o jego poległej grupie towarzyszy. Może tylko kpił i sprawdzał jak zareaguję. - pomyślał sobie. Czuł się już słaby. Potrzebował snu, więc ułożył się na płaskiej ziemi, w miejscu zakrytym krzewem. Owinął się płaszczem i powoli zapadał w sen. Przed zaśnięciem wziął do dłoni swój wisiorek i zacisnął mocno pięść, po czym z powrotem ułożył go sobie na klatce piersiowej. Gdy już sen nim zawładnął jego płaszcz uniósł się wraz z nim bardzo nisko nad ziemią. Czarny materiał odsunął się na niewielką odległość od niego, po czym stał się bardzo twardy tworząc w ten sposób czarny sarkofag, chroniący go przed rzeczami z zewnątrz.

Otworzył oczy po drugiej stronie. Znajdował się teraz wewnątrz swojego snu. Siedział w sali pełnej oręża. Półmrok rozświetlały tylko nieliczne pochodnie zawieszone na sześciu kolumnach. Błyski wędrujące po ścianach, od odbitego metalu tworzyły niepokojący klimat. Czym tym razem walczyć w ochronie własnego umysłu...? -rozmyślał wpatrzony w arsenał. Decyzja nie zajęła mu długo. Wybrał średni pawęż i włócznię dobraną tak, by dało się nią walczyć w jednej ręce. Postanowił również skupić się na mobilności, dlatego nie założył ciężkiego pancerze tylko kolczugę bez rękawów i skórzane ubranie. Przed wrotami do wyjścia z sali wisiała lina. Pociągnął za nią dając znak swojej gotowości. W oddali zabrzmiał dzwon. Wrota zaczęły powoli unosić się ku górze. Dookoła zaczęły grać bębny wystukując bojowy rytm. Na trybunach nikogo nie było, w tym muzyków dający tajemnicze dźwięki. Na zewnątrz panuje noc. Tylko pochodnie oświetlały budynek. Nad areną widać czyste niebo i wiele gwiazd. Victim stanął na piaskach areny. Pochylił się na chwilę, aby nabrać trochę piasku i wetrzeć sobie go w dłonie. Tym razem Widmo nie oznajmił mu, z kim walczy. Twój przeciwnik jest już gotowy! - krzyk Widma odbił się echem. Po drugiej stronie uniosły się wrota. Wyszedł przez nie ktoś ubrany w kolczugę z płytowymi elementami. Ozdobny hełm z czarnymi piórami, swoją przyłbicą zasłaniał twarz przez co, nie dało się stwierdzić, kim jest przeciwnik. Dzierżył w rękach długi miecz półtoraręczny.

Po wyjściu na środek drugi raz uderzył dzwon oznaczając początek starcia. Nie ma co się spieszyć. Muszę najpierw poznać ruchy przeciwnika. -pomyślał ustawiając się w pozycji obronnej. Napastnik ruszył na przód. Padły pierwsze ciosy mieczem, które z lekką trudnością zostały zablokowane. W sposobie wymachiwania mieczem Victim rozpoznał coś znajomego. Nie mógł jednak przypomnieć sobie, kto tak władał klingą. Próba przypomnienia sobie tego faktu prawie przysporzyła mu uraz na początku walki. W zamyśleniu ledwie uniknął kolejnego cięcia. Agresor wykonuje dość duże zamachy, bardzo szybkie i o bardzo różnych kątach. Szybko młodzieniec odnalazł błędy w sposobie ataku przeciwnika i postanowił zacząć natarcie. Wyprowadził kilka mylących pchnięć włócznią, po czym próbował trafić w wiodącą rękę. Włócznia została zbita bez żadnego problemu. Tak jakby przeciwnik znał już metody walki Victima. Kilka kolejnych ataków tak samo było nieskutecznych. Nie opłaca mi się atakować na oślep, bo za szybko padnę z braku sił. Powinienem się dowiedzieć kto to. Tak, to póki co jedyny sposób, aby wiedzieć jak walczyć. Skoro wie, jak walczę to powinienem zrobić coś, czego nigdy nie robiłem... Wykorzystując chwilę bez kontaktu zamienił miejscami tarczę i włócznię. Teraz w prawej ręce ma tarczę a w lewej włócznię. Przeciwnik nie wydaje się zdziwiony zachowaniem i ponawia ataki. Kolejne uderzenia schodzą z iskrami po metalowej tarczy. W pewnej chwili stało się coś, co znowu rozkojarzyło Victima. Przeciwnik wyprowadził cięcie w taki sposób, że trzymając broń w prawej ręce zatoczył pół koło po czym za plecami zamienił rękę i dokończył okrąg. Te ruch wykonywała tylko jedna osoba mi znana... Lęk zagnieździł się w sercu młodzieńca. Miał nadzieję, że się myli...

Walka trwała dalej. Powoli widać zmęczenie obydwu stron, ale szargany niepokojem męczył się coraz szybciej. Nadeszła okazja. W jednym momencie obydwaj zaatakowali. Lewy bark Victima został zacięty ostrzem odbitym od tarczy. Włócznia dosięgnęła napastnika. Zahaczyła o hełm zrzucając go na ziemię. Zapomniawszy o bólu Victim zbladł... Odskoczył ile mógł do tyłu. Jego oczom ukazały się długie blond włosy i kobieca twarz, teraz o kamiennej mimice Ttoo.. to.. to... To nie może być Ona -powiedział cicho do siebie. Jego przemyślenia niestety się sprawdziły. Kobieta z, którą teraz się mierzy to Żelazna Dama, przywódczyni grupy najemników dla, której służył. Pomyślałem, że się stęskniłeś i chciałbyś ją zobaczyć -zawołało Widmo śmiejąc się przy tym. Cała przeszłość stała się teraz dla niego wielkim ciężarem. Sumienie zaczęło go gryźć. Poczucie winy nie pozwalało mu się skupić. Z powodu rannego barku musiał wyrzucić tarczę i z powrotem włócznię nieść w prawej. Wojowniczka naciera dalej. Bez tarczy zdany jest tylko na uniki i zbijanie klingi kijem. "Księżycowe cięcia" jak kiedyś na nie mawiał stały się wielką przeszkodą. Żelazna Damo! To ja! Kruk! Opamiętaj się! -wykrzyczał podczas przewrotów. Próbuj dalej. - Widmo widać ma coraz większą zabawę z widowiska. Słowa nic nie dały. Dama nie dawała ani chwili odpoczynku. Victim był już bardzo przytłoczony psychicznie. Ze względu na to, co było, nie był w stanie nawet próbować ją zranić. Pokonanie jej w normalnym starciu, jakby była dla niego nikim, owszem byłoby wyzwaniem, ale w tej sytuacji... Jest niemożliwe, gdy serce zakazuje mu ataku. Poza tym, wpadł w pewnego rodzaju szał względem Widma, nienawidząc go za to, co teraz zrobił. To nieczyste zagranie wymusza na nieszczęśniku sporą presję. Tylko broniąc się, nie wygra a walka nie wchodzi w grę... To ja! Kruk! Przejrzyj na oczy! Nie poznajesz mnie?! To ja! -próbował dalej przemówić do niej. Miecz w ułamku sekundy przeleciał mu przed oczami. Włócznia została przecięta w pół. Obydwie części zdołał utrzymać w rękach.

Cóż ja teraz mogę poradzić...? -zapytał w głębi siebie. Choć to tylko sen, nie skrzywdzę Jej. Nie potrafię... Powoli rozjaśnia się niebo. Nadchodzi świt. Długo będziesz się jeszcze bawić? -mówi kpiąc z niego Widmo. Zaczynasz mnie nudzić. Ostatnia rzecz przyszła Victimowi do głowy. Zaczął nucić pewną spokojną melodię. Wolno zmieniające się rytmy i tony przypominają kołysankę. Ona dobrze znała jego pieśń. Poskutkowało. Wojowniczka powoli zaprzestała natarcia. Stanęli naprzeciwko siebie w pewnej odległości. Uśmiechnęła się do niego. Dawno zapomniał jak pięknie, wtedy wygląda. Nareszcie otworzyłaś oczy! -powiedział z niedowierzaniem, że się udało. Z lekkim złagodzeniem swojej duszy Victim spojrzał na niebo, na którym pojawił się pierwszy błysk świtu. Promień światła, który padł na jego twarz zaćmił na chwilę jego oczy. W tym momencie poczuł przeszywający ból w klatce piersiowej... Kobieta w blond włosach, przebiła go końcówką miecza na wylot. Zajęczał z bólu. Stali dalej naprzeciw siebie. W żelaznym uścisku miecz tkwił w jej dłoni. To niemożliwe. To koniec...? -pomyślał. Jest jeszcze coś co mogę tutaj zrobić... Chwycił ostrze dłońmi i wbijając je głębiej w siebie zrobił mały krok do przodu. Kolejne fale bólu przeszyły jego ciało. W jego pamięci przewinęło się wiele wspólnych obrazów. Jak to zapytała się czy dołączy do nich. Od samego początku była dla niego osobą, która jako pierwsza od ciężkich czasu okazała mu dobroć. Krwawiącymi dłońmi pociągnął raz jeszcze i postawił kolejny krok. Przypomniał sobie kwaterę w ich siedzibie, którą mu przypisali i gdzie urządzili mu przyjęcie powitalne. Dostał od niej wtedy gitarę. Czarną o złotawych zdobieniach. Nie potrafił już rozluźnić rąk stawiając kolejny krok... Raz jeszcze jego oczom ukazał się moment, kiedy przechadzał się po siedzibie. Szukając kogoś kto, opowie mu co dalej zaszedł do łaźni, w której kąpała się przywódczyni. Gdy zobaczył ją bez ubrań obrócił się plecami, stanął na baczność i przeprosił. Lekko zawstydzona, nie wygoniła go. "Czasami jesteś zbyt sztywny i powinieneś się rozluźnić. Usiądź pod ścianą i zagraj mi coś..." To była pieśń, którą nucił. Ostatnim krokiem będąc tuż przy jelcu miecza, przypomniał sobie ostatni rozkaz... "Sprawdź tamtą ścianę. Może przy obrazie jest dźwignia" Stojąc już naprzeciwko Damy pociągnął ją za rękę do siebie. Pochylił się przed nią i skradł pocałunek z jej ust... Za Jej życia się nie odważyłem to przynajmniej teraz się odważę... Po czym padł na ziemię...

Muhahahhahahha zwycięstwo jest moje!-wykrzyczał przebudzony Victim pod kontrolą Widma. Sarkofag się rozłożył. Victim powstał z leśnej ściółki. Specjalnie zaszedł tak daleko żebym nie mógł się zabawić. Nie szkodzi, to tylko mnie opóźni. Biegiem ruszył przez las...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Biały Tygrys


avatar


PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   Sro Mar 30, 2016 8:14 pm

Wysoko nad głowami dostrzec można było przedziwne zjawisko, smugi malachitowego światła podążały wyznaczoną sobie ścieżką, ogrzewając swą energią wysokie, pnące się ku chmurom drzewa jak i te najmniejsze, najlichsze krzewinki zarówno nad główną częścią lasu, jaskiniami, jeziorem czy arenami walk. Gdzie zmierzała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zapomniana część lasu.   

Powrót do góry Go down
 

Zapomniana część lasu.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Zapomniana posiadłość
» Skraj lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Tereny Wolne-