IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Płonący dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Firthail


avatar


PisanieTemat: Płonący dom   Czw Gru 17, 2015 4:17 pm

Pewna posiadłość, nieznanego właściciela znajdująca się przy głównej ulicy. Obecnie stoi ona w płomieniach. Nie wiadomo co wywołało pożar, ani czy ktoś znajduje się w środku.

Związane z zadaniem "Dokładnie tak jak w przepisie"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Czw Gru 17, 2015 5:12 pm

„Dokładnie tak jak w przepisie”

Tytan wybiegł na ulicę, za nim z tawerny wyszły jeszcze jakieś osoby, ale nawet nie odwrócił się żeby sprawdzić kto to. Na ulicy był już niezły gwar, zewsząd biegli gapie, więc kierunek nie pozostawiał wątpliwości. Na pochmurnym, zimowym niebie można było dostrzec również łunę, która powstała na skutek ognia, jednak było w niej coś dziwnego…
Firthail nie tracąc czasu udał się prędkim krokiem na miejsce zdarzenia, po drodze mocując sobie pas z mieczem na plecach. Strasznie go to irytowało że za każdym razem musi się mocować z tym pasem, lecz nie było rady. Mimo iż członek klanu Arakida były dość imponującego wzrostu, to miecz był wciąż za długi żeby trzymać go przypiętym do pasa. Chodząc po mieście ciągnący po bruku sztych robiłby strasznie duży rzegot. Idąc śladami całego motłochu skręcił w jedną z bocznych ulic i był już na miejscu. Jego oczom ukazał się dom stojący w płomieniach, a konkretnie tylko jego górna część, wszystko wskazywało na to że ogień jeszcze nie opanował parteru. Dziwnym natomiast był sam ogień, który miał barwę jasnej… zieleni. Firth widział już w swoim życiu zwykłe, pomarańczowe płomienie, a także czerwone, a nawet błękitne, ale zielone? Niezwykła barwa mogła również sugerować że i przyczyna pożaru nie była normalna. I chyba nie tylko on tak myślał, bowiem pomimo sporej ilości osób, które się zebrały pod domem, nikt nawet nie próbował gasić ognia. Wszyscy po prostu stali jak kołki.
Tytan sprawnym krokiem podszedł do tłumu i wrzasnął – Pali się! Nie widzicie!? Czemu nikt nie gasi? – na to jakiś elf odpowiedział – Bo się wszyscy boją! Toć to dom tego wariata! Nie widzisz pan tego ognia? Od razu widać że to nie jest zwykły pożar. To pewnie znowu efekt jakiś pokręconych badań. – w tym czasie jednak znaleźli się jacyś śmiałkowie. Dwóch upadłych na swoich skrzydłach wzbijali się w powietrze, trzymając cebrzyki z wodą i wylewając ją bezpośrednio na płonący budynek, lecz ich starania na pierwszy rzut oka nie zdawały się przynosić żadnych rezultatów.
Tytan zapytał – A wie ktoś, czy ktoś jest w środku? – na to odpowiedziała jakaś kobieta – Nie wiadomo. Drzwi w każdym razie są zamknięte. Wiem, bo dwóch próbowało je otworzyć, ale zaprzestali prób jak tylko ogień nadto się rozprzestrzenił – na te słowa Firth nie zastanawiał się długo i ruszył w kierunku drzwi, lecz wtedy poczuł że ktoś chwycił go za ramię, był to ten sam elf, z którym wcześniej rozmawiał – Nie bawcie się panie w bohatera, nic dobrego z tego nie przyjdzie. Raz widziałem jak...- nie zdążył dokończyć bo tytan szarpnął się wyrywając się z uścisku idąc pędem w kierunku drzwi płonącego budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Sob Sty 09, 2016 8:07 pm

Szła dużo wolniej od tytana, nawet jednak nie wiedząc, w którym momencie umknęła jej z pola widzenia Okami. Ludzie tłoczyli się, biegli, poruszali, uciekali... zdawała się próbować być na to obojętna. Próbować, ponieważ silne emocje przyciskały ją do reszty, a sama nie wiedziała, czy bardziej ją to wkurzało czy rozdrapywało stare rany. Nawet ona w tej chwili zdobyła się dla nich na wyrozumiałość, podczas gdy oni nie wyobrażali sobie innego zachowania. Z melancholią szła tylko pod prąd. Nigdzie jednak nie widziała płomieni jakie znała. Niebo dalej było zwyczajnie zimowym... nic poza ich paniką się nie zmieniło, jakby mieli urojenia.
Wtedy jednak zobaczyła zielone smugi rozprzestrzeniające się pod chmurami nieliczne zielone smugi.
Czy była jakoś szczególnie zdziwiona czy nie, przymknęła nieco oczy w geście zauważenia, że coś tu nie pasuje. Odwróciwszy głowę znów na ziemię, przed sobą ujrzała...
Zielony kolor?
Wtedy jednak jej ulżyło, i wybudzając się z tego otępienia odetchnęła jakby z czymś pomiędzy ulgą a znużeniem, aczkolwiek miała na uwadze, że to też mogło być pewnego rodzaju zagrożenie. To się nie gasiło. To nie był zwykły ogień.
Wtedy też zauważyła, jak drzwi wejścia zamykają się za Firthailem.
Z tego nie będzie nic dobrego. Będzie ciekawie.
Jednocześnie czuła, jak ten widok odpycha ją od wejścia do środka, a z drugiej strony, coś bardzo usilnie ją ku temu kusiło. Myślała. Nie miała po co tam wchodzić. Nie miała chęci by kogokolwiek stamtąd ratować...
Chwila.
...przed ogniem?
I tak znalazła się w pomieszczeniu, tropem za tytanem.
Nie miała zamiarów zostawić wszystkich wydarzeń jego opowieści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daenerys


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Wto Sty 12, 2016 9:44 am

Daenerys po raz pierwszy spacerowała po Centrum. Dawno nigdzie nie chodziła bez siostry, miała wrażenie że musi jej pilnować jak małego dziecka, aczkolwiek jej to nie przeszkadzało.
Nagle poczuła tak dobrze jej znany, był dla niej piękny niczym dom rodzinny... Aczkolwiek dla niektórych pewnie nie był, zwłaszcza że tłumy ludzi ustawiały się pod płonącym domem i krzyczały, tak, krzyczały z trwogą. Daenerys na oślep pognała do płonącego budynku, jej ogień był niestraszny, mógł ją pochłaniać bez końca a ona nadal byłaby cała. Zauważyła, że do środka wbiegły jeszcze dwie inne osoby, ale nie miała czasu na dziwienie się czemu. Po chwili duszący dym znalazł się w jej płucach, ale dla Dany było to równie nieszkodliwe jak oddychanie zwyczajnym powietrzem. Zobaczyła mężczyznę i kobietę, podążyła ich tropem.
Hej!!! Czemu nie wychodzicie? Tu jest niebezpiecznie! Jej oczy zmieniły kolor na intensywnie złoty, kolor zdziwienia.

/Post nie ważny - Jak już kiedyś Okami zwracała uwagę, nie można pisać jedną postacią w dwóch miejscach na raz. Odczytaj PW
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Wto Sty 12, 2016 6:18 pm

Tytan lada chwila znalazł się pod drzwiami, a ten cały motłoch stał jak wryty. Z drugiej strony, nie ich wina. Nie każdy przecież jest stworzony do „zabawy w bohatera”, jak to stwierdził ten elf. Tytan nie był tchórzem, ale ten facet miał rację, to nie był zwyczajny ogień i zdecydowanie wchodzenie do domu trawionego przez te zielone płomienie nie wydawało się bezpieczne. W końcu nie wiadomo było czy posiada on jakieś groźne właściwości, pomijając oczywiście cechy zwykłego ognia.
Tytan szarpnął za klamkę, lecz bez skutku. Drzwi były solidnie wykonane z dębowego drewna, a zamek również był niczego sobie. Czyżby ten kto tu mieszka bał się grabieży? W sumie, okazja czyni złodziej jak to mówią. Firth, gdy zdał sobie sprawę że wejście po dobroci odpada przystąpił do rozwiązania siłowego, cofnął się krok do tyłu i z całej siły spróbował wywarzyć drzwi kopniakiem. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, podjął kolejną próbę, również bez większego efektu, podobnie trzecia próba. Tytan wiedział że czas nagli, więc spróbował tym razem wyłamać drzwi, zapierając się całym ciałem i uderzając barkiem. Gdyby nie postura i krzepa tytana, pewnie i to nie dałoby żadnych rezultatów, jednak tym razem zamek słyszalnie zgrzytnął. Rozochocony swym postępem uderzył drugi raz, drzwi znowu chrupnęły, ale przy trzeciej próbie już nie wytrzymały i otworzyły się z trzaskiem, tak ze tytan wpadając do środka o mało się nie wyłożył na posadzce.
W końcu dostał się do środka, rozejrzał się po pomieszczeniu, wszystko wskazywało na to że pożar musiał wybuchnąć na piętrze, gdyż tutaj jeszcze nie było znać destrukcyjnych skutków ognia. Widać było że właściciel nie jest biedakiem, pomieszczenie było zadbane i urządzone z gustem. Tytan stojąc w drzwiach miał kilka kroków przed sobą szerokie schody prowadzące na piętro, które były obite ciemnym dywanem. Po lewej stronie było znacznie więcej miejsca, pod ścianą stały zdobione komody, wykonane z ciemnego drewna, na których stały z kolei kwiaty doniczkowe. Bliżej wejścia, tuż przy oknie, które było zresztą zakratowane, stał wieszak, na którym wisiały dwa grube, futrzane płaszcze i dwie pary butów stojące pod nim.   Na ścianach o zimnych barwach wisiały obrazy i to nie byle jakie bohomazy, choć w obecnych warunkach ciężko było podziwiać kunszt ich twórców. Jeden przedstawiał portret jakiejś kobiety, drugi przedstawiał pejzaż plaży i błękitnego morza, a trzeci kilka figur geometrycznych w wydawać by się mogło przypadkowym ustawieniu. Gdyby ktoś się lepiej przyjrzał temu ostatniemu, dostrzegłby że ten również przedstawia kobietę, tyle że jej krągłości zostały zastąpione bardziej kanciastymi kształtami. No, ale któż zrozumie sztukę?
Rzecz jasna tytan nie miał zbyt wiele czasu na przyglądanie się wystrojowi, lecz do tego wszystkiego coś tutaj nie pasowało, wręcz gryzło się z całością… Były to dziwne posągi. Gdyby przedstawiały one jeszcze jakieś człekopodobne postacie, bądź boginki to nie było by w tym nic dziwnego, ale problem polegał na tym że wyglądem było im raczej bliżej do gargulców ustawianych na zamkach i na dachach starych kamienic. Kamienne kreatury miały podłużne paszcze, najeżone kamiennymi zębiskami, nieprzyjemnie wyglądające ślepia i rogi przypominające te u kozła. Miały garbate sylwetki z tułowiem przypominające trochę ludzkie, lecz ich dłonie i stopy wyglądały już jak u typowych maszkar, koślawe, uzbrojone w szpony. Z tyłu swoich pleców miały zaś nietoprze skrzydła. Stały one w pozycji kucznej, podpierając cię z przodu na wyprostowanych rękach. Dwa takie okazy stały przy schodach, każdy po innej stronie. Pod ścianą z lewej strony również stały dwie sztuki. Kompletnie to nie pasowało do całości i tytan od razu to zauważył, zresztą tylko ślepy nie zwróciłby uwagi na takie szkaradztwa o takiej wielkości.
– Jest tu kto!? – krzyknął tytan i nasłuchując odpowiedzi, bez skutku. Albo faktycznie nikogo nie było w środku, albo nie dosłyszał odpowiedzi przez trzask ognia i inne hałasy. Nawet nie zauważył kiedy młoda wampirzyca weszła za nim do budynku. Kierunek dalszych poszukiwań był raczej oczywisty, trzeba było zwiedzić piętro. Nie zrobił jednak dwóch kroków i usłyszał dziwne chrupnięcie, jakby spadające małe kamyki. Chwilkę potem maszkarom przy schodach błysnęły oczy zielonymi ognikami, po czym nagle gruchnęło, posypały się znowu drobne kamyki i jak nie trudno się domyślić stwory ożyły powarkując złowieszczo i ruszając łbami.
- Cholera! A to co za diabelstwo?! – wrzasnął Firthail sięgając po miecz na plecach i odskakując do tyłu żeby zachować dystans, mało nie potrącając stojącej za nim wampirzycy. Dopiero teraz zorientował się że ktoś wszedł tu za nim – Ty!? A ty tu ską…- Zanim jednak dokończył jeden z gargulców rozpostarł skrzydła i odbijając się od podłoża rzucił się w kierunku dwójki, drugi stwór zrobił to samo, choć nieznacznie wolniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nemesis


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Sro Sty 13, 2016 12:49 pm

Wśród białego puchu widziała wiele zwierząt miedzy innymi kilka dzików, królików i saren. Uśmiechała się pod nosem lekko, kiedy je widziała. Kiedy była mniej więcej na obrzeżach miasta poprosiła Okazi'a by zatrzymał się gdzieś na uboczu. Po pierwsze nie wiedziała jak ludzie zareagują na jej przyjaciela, a po drugie wiedziała, że ten musi wracać do swojego stada.
-Dziękuję Ci za pomoc - uśmiechnęła się ciepło do swojego przyjaciela i pogłaskała go po pyszczku. Jeleń zaś zgiął prawą nogę i ukłonił się syrence, ona zrobiła to samo z uśmiechem. Następnie piechotą przeszła przez główne miasto. Ciekawskim wzrokiem spoglądała na to co ją otaczało. Mimo, że była na lądzie już kilka razy zawsze się coś tutaj zmieniało, coś było nowego do zwiedzenia. Najwidoczniej ludzie to takie istoty, którym ciągle czegoś jest mało i wytwarzają co jakiś czas coś nowego.
Po paru minutach spostrzegła zielony płomień. Widziała podobny jak u Okami, ale tamten był inny, taki jasny i nie robił jej krzywdy. Ten wyglądał groźnie, a w dodatku zebrało się tu sporo osób, robiąc grupkę widzów. Podeszła do nich i stanęła na palcach by coś zobaczyć jednak bez większych skutków. Zaczęła przechadzać się między osobami i co chwilę stawała na palcach by widzieć coś więcej z bliska. Po paru chwilach zdenerwowania zaczęła się przepychać i za którymś razem udało jej się przedostać. Stanęła po chwili spoglądając na zielony ogień. Robiła tutaj za obserwatora, bo na lądzie nie miała większych szans jeżeli chodzi czy to o walkę czy cokolwiek innego. W sumie umiała się bić, tylko pięściami, ale rzadko kiedy tego używała więc nie wiedziała specjalnie czy się liczy. Zawsze to coś prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Sro Sty 20, 2016 12:26 am

Cały czas stojąc o niewielką odległość od Firthaila nawet nie zmieniła swojej pozycji, obserwując jego poczynania. Złożyła ręce i jakby nie spiesząc się, by zdradzić mu swoją pozycję. Wszedłszy do pokoju tuż za nim, również oplotła całą przestrzeń swym znużonym wzrokiem. Ah... aż chciało się pomyśleć, że pewnemu mieszczaninowi zachciewa się takiego powierzchownego życia... shh. Nie myśl o tym. Nie wracaj do tego.
Ledwie zdążyła się obrócić z swego zamyślenia, jakby coś właśnie przed krótką chwilą przywróciło jej widok na ten świat, wciąż tak samo niezrozumiały, tak samo specyficzny...

Nie zdziwiło ją to. Ilekroć nie spojrzała gdzieś oczętami bladego odcienia błękitu, wiecznie to coś wbijało się w nie niczym szpile. Skazana była na to najprościej jak było możliwe przez los... los, niczym niefartowny traf na loterii. Kpiący ze swoich stworzeń, niezmiennie szukał okazji, by powoli wyrywać pióra ze skrzydeł każdego z nich.

... gdy trzask ożywającego kamienia rozległ się po pomieszczeniu. Za to przed jej oczyma pojawił się cień tytana, próbującego się oddalić od źródła jakże niepokojącego hałasu...
Widziała to tak dokładnie, i była pewna co widziała, w końcu na coś rozszerzyła powieki niemal do skraju możliwości. Jednak jej beznamiętny wyraz twarzy nie okazywał żadnego wzruszenia. Instynktownie odskoczyła, nim ten niemal by na nią nie wpadł. Hah...
Hahahah... nie odpływaj więcej w ten sposób.
Przejrzywszy w końcu na oczy, zauważyła zagrożenie zbliżające się z dwóch stron. Już nie patrzyła nawet na to, jakie. Szlag. Może i mogłaby coś podobnego zatrzymać, jednak to była skała w domu, w którym nawet płomienie nie dały się gasić. Ryzyko było w sumie zbyt duże...
-W DÓŁ!- Krzyknęła na dwie minuty przed tym, jak kamienne stwory zarzuciły swe pazury próbując od góry złapać ich z powietrza, nagle przy tym przyspieszając. Sama także rzuciła się do siadu, będąc w gotowości...

//Mam nadzieję, że nie zmieniłam planów Firtha w żadnym akapicie xD//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Pon Sty 25, 2016 7:41 pm

Robiło się coraz bardziej gorąco, zarówno dosłownie jak i w przenośni. Dom nadal stał w płomieniach i było kwestią czasu jak ogień dostanie się niżej, a jakby tego było mało jakieś kamienne maszkary znacznie komplikują sprawę. Dziwaczne płomienie jak i chodzące posagi wyraźnie wskazywały na to że właściciel mieszkania musiał parać się magią, lecz chyba nie wszystko szło po jego myśli, a i musiał też zazdrośnie strzec swojego dobytku skoro poustawiał tutaj takich strażników. Jednakże ani tytan, ani wampirzyca nie mieli czasu się nad tym zastanawiać, bowiem dwa potwory nieoczekiwanie zaszarżowały na nich. Teraz było do wyboru albo wiać stąd, albo pokusić się o eksterminację kamiennych stworów.

- W dół! - krzyknęła Made, przygotowując się do tego żeby w porę uchylić się przed atakiem. Co prawda maszkary były pozornie ociężałym i nieruchawym kamieniem, lecz mijało sie to trochę z prawdą, gdyż jak na kawałek głazu poruszały się całkiem żwawo.

Gargulec atakujący wampirzycę z hukiem runął na nią, tak że posadzka wyraźnie zadrżała. Mimo że jak wspomniano wcześniej potwory nie były tak powolne na jekie wyglądały, to jednak było to za mało żeby złapać niezwykle gibką i zręczną dziewczynę, która bardzo zwinne uniknęła szponów napastnika, uskakując na bezpieczną odległość. Potwór oczywiście nie dawał za wygraną, oczy rozbłysnęły mu jeszcze bardziej i szykował się do kolejnego skoku w jej kierunku.

Tytan miał natomiast zupełnie inne plany. Zdążył się otrząsnąć z zaskoskoczenia i w przeciwieństwie do Made, nie miał zamiaru nastawiać się na unikanie ciosów, oj nie. Gdy potwór zaatakował ten zaparł się mocno nogami o podłoże i trzymajac w gotowości broń wyczekiwał aż poczwara znajdzie się dość blisko, a trwało to zaledwie ułamki sekund. Firthail huknął mieczem w wyciagniętą łapę potwora, lecz nie chcą przyjmować impetu uderzenia rozpedzonej skały obrócił się, mijając gargulca bokiem. Miecz zawył w powietrzu i cios spadł prosto na plecy kreatury. Pierwszy atak ułamał potworowi dłoń, natomiast drugi pozbawił go kawałka skrzydła i pozostawił wyraźną szczerbę na karku, nie wyżądzając większych szkód, za to na mieczu tytana można było rozpoznać dwie wyraźne szczerby. Tak to jest jak tępi się klingę na kamieniu. Widać było że ostrze to nie najlepsza broń na kawałek marmuru. Stwór mimo odniesionych "ran" nawet nie ryknął, próbował jeszcze gwałtownym ruchem zahaczyć zębiskami mężczyznę, lecz mu się nie udało. Tytan zasłoniwszy się orężem wyczekiwał na kolejny moment do ataku, w między czasie obserwując co sie dzieje z jego "towarzyszką". - Na co czekasz?! Wiej stąd oszołomie! - wrzasnął.

Użyta umiejetność "odbicie". Następne użycie za 4 posty.

Made - HP 100%
Firthail - HP 100%
Gargulec 1 - HP 100%
Gargulec 2 - HP 79%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nemesis


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Sro Sty 27, 2016 3:52 pm

Stała jako obserwator. Niektórzy ludzie się rozeszli inni zaś przyszli robiąc jeszcze większy tłum niż był poprzednio. Nie chciała się przepychać przez tych wszystkich ludzi udało jej się stanąć z boku nadal mając dobre oko na płonący dom i dziwny kolor płomieni. Nie wiedziała co się dzieje w środku, jednak widziała jak ktoś tam wchodził, jakieś dwie osoby.
-Czy oni zwariowali? W bohaterów się bawią? Życie im nie miłe - usłyszała po chwili słowa jakiegoś człowieka. Odwróciła się by zobaczyć kto to był. Wysoki i w miarę muskularny człowiek, jednak miał dziwnie długie uszy i włosy. Elf? Co to takiego? Czyżby inna rasa od człowieka? pomyślała śledząc wzrokiem kilka osób, którzy przykuli jej uwagę. Na słowa nieznajomego jednak sama nic nie odpowiedziała. Nie wiedziała co miała by mu odpowiedzieć. Po krótkiej chwili usiadła na jednej z skrzynek, które stały najbliżej jej, jej ciekawość spowodowała, że ciekawa była czy Ci co weszli do środka wrócą cało, a w dodatku dookoła niej było pełno interesujących osobników. Syrena nie mogła opuścić takiej okazji.
-Ciekawe czy z nimi wszystko w porządku - powiedziała cichutko sama do siebie. Mimo wszystko martwiła się o nich, choć ich całkowicie nie znała, nie lubiła jak ktoś lub kogoś ranią jeżeli sama jest tego świadkiem. Patrząc na to, że ten dom to jedno wielkie zagrożenie to syrena czuła się zmartwiona i zainteresowana tym wszystkim co dzieje się dookoła niej.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halle


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Czw Sty 28, 2016 8:09 pm

Lot był tak fascynującym przeżyciem...Halle uwielbiała to uczucie nieskrępowania, bycia panią swego ciała i skrzydeł, dumy ze swojej niezależności, uczucie prawdziwej boskości...Tylko czy nie za daleko dawała się ponieść swoim fantazjom? Śpiew z jej melodyjnych ust, pełniący funkcję systemu echolokacyjnego dla niewidomej Wilczycy (obecnie lecącej za nią jako Feniks), chwilowo tworzył unikalną, nietypową historię, a jednocześnie wskazywał drogę. Słowa płynące z jej ust były teraz trochę inne niż te, z którymi wzbiła się w niebo: opowiadały o walce. O tęczy, promieniach słońca roztapiających bezlitosne lodowe okowy, o sile i mierzeniu się ze swoimi własnymi przeciwnościami. Na bladej twarzy rudowłosej pojawił się drwiący, delikatny uśmiech, ciemne oczy płonęły dumą, a rozchylone usta koloru karminu wymawiały zmysłowo kolejne frazy:

Tamerai ga kokoe kite! Abare hajimete itemo, misu dose naito, shinjitsu sae mo, sori kawatte yuku...

Rozejrzała się uważniej. Płomienie lizały jakiś budynek, na dole rozgrywała się walka...Uśmiechnęła się szeroko. Nie był to miły uśmiech, pasowałby do wampira zlizującego krew z niewinnej dziewicy lub do psychopatycznego mordercy rozpruwającego wnętrzności swej ofiary kawałek po kawałeczku przy wtórze jej rozpaczliwych, agonalnych, symfonicznych krzyków. Zaśmiała się cicho. Jeśli Okami wsłuchała się dokładniej w szum powietrza, mogła wyłapać, że rudowłosa zmieniła tor lotu, jakby kierowała się w dół. Cały czas towarzyszyła jej piosenka.


Hareta yuku sora, sunagaru kokoro- zapewniła z niezbitą stanowczością w głosie, tą samą, z którą wypowiadała wyroki śmierci na swoich wrogów. Spojrzała w niebo; jaka szkoda, że przyjaciółka nie może ujrzeć jego bladych promieni...Iskrzące się stalową szarością skrzydła Upadłej zatrzepotały jakby z niecierpliwością. Oblizała usta, czując przeszywający ją głód.

Tak, zdecydowanie wraz z promieniem słońca skąpie się w krwi przeciwników.


Hibike, todoke, sora kakeru tsuyosa de. Subete, abite, uke tomete. GO MY WAY! - podniosła nieco głos, uśmiechając się mściwie. Wydobyła katanę z sayi, gdzie smacznie drzemała; poczekała chwilę, aż Okami wyląduje zgodnie ze wskazówkami jej słów, i dokończyła: - Doko made owari no nai sekai, tomo ni hitotsu nori koete!

Cokolwiek zrobiła Okami, nucąca radośnie Halle skierowała się w stronę walczących w płonącym domu. Ogień był jej żywiołem, a czegóż nie robi się, by znaleźć się w swoim żywiole?

/ zt


Ostatnio zmieniony przez Halle dnia Wto Lut 23, 2016 4:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Pią Sty 29, 2016 9:19 pm

Anielica zniżyła lot co było sygnałem zarówno dla Okami, by wiatr spod skrzydeł wypuścić. Równie jasne światło błysnęło, gdy z powietrza Polimorfka lądowała na ziemi na ludzkich już nogach. Ogień.

Któż nie lubi z nim igrać? Zapewne ten kto ani razu się nie sparzył. Wspomnienia pozostają w głowach dłużej aniżeli byśmy tego chcieli.

Drobna Białowłosa o wzroku mglistym, przyćmionym przez co delikatniejszym- subtelniejszym, starała skupić swoja uwagę na postaci Upadłej. Widząc jej ochoczy i żywiołowy skok w stronę płomieni tylko się uśmiechnęła. Była dziś nadto spokojna. Może to właśnie płomienie już uspokajały? Mimo, że w trawiąc zgliszcza domu, a i zapewne pośrednie istnienia nie był czymś co przeciętny śmiertelnik mógłby nazwać relaksującym.

Gapie zapewne nie omieszkali podziwiać wojaży Anielskiej Piękności, zwłaszcza, że poruszała się ona mimo bujnych skrzydeł zadziwiająco zwinnie z równowagą, którą nie pogardziłby żaden większej sławy akrobata. Dlaczego też Okami nie mogła tego widzieć... Wciąż tylko kontury.

Pozostawała w cieniu, choć wejście dwóch kobiet nie mogło zostać nie zauważone. Gdy Anshin wbiegła do środka, oczy Okami otworzyły się szerzej w jednej sekundzie przybierając barwę ostrego szkarłatu.

Hibike, todoke, sora kakeru tsuyosa de. Subete, abite, uke tomete. GO MY WAY!

Podobny diabelski uśmiech zagościł na młodziutkiej twarzy Wilczki, czego niepokojącym wzmocnieniem był płonący wzrok. Gwałtownym krótkim ruchem prawej dłoni, zupełnie jakby chciała odgonić natrętne ogniki natarczywie lgnące do białych, nieskazitelnie boskich skrzydeł Halle, gestykulowała raz po raz w zwinny i wyrachowany sposób niczym wyimaginowaną szablą.

Powoli weszła do budynku, zachowując gotowość błyskawicznego uniku i wyostrzoną zmysłami słuchu znakomitą czujność. Błysk niezrozumianych nigdy oczu zniknął równie szybko z widoku przechodniów jak i wirująca w swym śmiertelnym tańcu Anielica.


[Umiejętność: Dotyk Feniksa, póki nikogo nie zrani nie zagaśnie]


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Pon Lut 08, 2016 8:34 pm

Ta cała zabawa w bohaterów...  jakież nudne.
Pomyślała posyłając lekki wzrok w stronę tytana, zauważając, w jak brutalny sposób kompletnie zignorował jej słowa. Hah. Musiał tak pchać ja do działania? Teraz, gdy sama uniknęła pierwszej konfrontacji, za którymś kolejnym razem będzie zmuszona to rewanżu. Nie mogła chyba pozwolić mu teraz tak stać się panem rozwałki tego wieczoru. Zginąć -ewentualnie.
Jednak zanim zdążyła wymknąć się ze swoich zamyśleń, oszacowała odległość gargulca na zbyt bliską jej, aby podejmować się docelowych działań.
Gdy ten znalazł się ze swoistą prędkością znów przy niej w powietrzu, ta nic innego jak zwiodła go udając tylko wpół sparaliżowaną. Niczym w tańcu najzwyczajniej wygięła się i z niezwykłą prędkością prześlizgnęła w odpowiednią odległość za skalniaka.
- Na co czekasz?! Wiej stąd oszołomie! -
Zdążyła jedynie uśmiechnąć się pod nosem ledwie to słysząc, gdyż usiłowała wręcz uniknąć wszelkiej dezorientacji. Gargulca przed sobą potraktowała z lekkim wywyższeniem, gdyż w bardzo szybkim tempie bez przerwy na głęboki oddech w całej tej sytuacji skoczyła odbijając się z impetem od pleców ruchomej skały. Gdyby zrobiła to jedną nogą, wiele by nie zdziałała, ale używając części swojego ciężaru w połączeniu z umiejętnością* siła uderzenia obiektu jakim był owy maszkaron mogła odnieść naprawdę burzliwy efekt.
Stanęła wtedy prosto, jednak głowę w dla siebie typowy sposób przekrzywiając. Przez chwilę przywdziewała ten sam, tragiczny uśmiech, jednak gdy się odwróciła patrzyła już poważnie... w tej bardzo mrocznego typu, przesadnej powadze, w stronę tytana, a jej porozumiewawczy wzrok znaczył tyle co "chyba śnisz".
Niedługo po tym, gdyż każda chwila opisywana długo jest mała i płocha, ujrzała pojawiające się przy drzwiach dwie postaci. Oczywiście uważała wciąż na swojego przeciwnika, lecz mimo skupienia przy usiłowaniu odpowiedniego odebrania kolejnego ataku nie mogła powstrzymać się przed wymamrotaniem pewnych fraz. Słowa te jednak były na tyle głośne, aby słyszały je dwie postaci, z których najwyżej jedną doskonale rozpoznawała.
-Trochę późno.


*umiejętność- nadnaturalna siła, następny raz za 6 postów #lel
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Pią Lut 12, 2016 7:28 pm

Stawiam że nie takiego odpisu się spodziewałyście, no ale trudno.

Przepraszam was, ale doszedłem do wniosku że nie będę dalej prowadził tej fabuły. Powodem jest po części brak weny, ale główną przyczyną jest fakt że po moim odpisie pewnie znowu będę musiał czekać z dwa tygodnie, aż wszyscy dadzą odpisy, co mnie skutecznie zniechęciło do pisania. Gdyby każdy odpisywał przynajmniej raz na dwa dni to w dwa tygodnie byłoby już po wszystkim, a tak jest jak jest. Wybaczcie, ale ja się z tego wypisuję.
Wiem że to samolubne, dlatego przepraszam, ale nie mam zamiaru pisać czegoś na siłę, przy tak małym zaangażowaniu reszty. Dlatego możecie przyjąć jakby tego wątku wgl. nie było, albo kontynuować go na własną rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Płonący dom   Sob Lut 13, 2016 12:55 pm

// No nic, wyprzedze w kolejce Anshin. Póki co zamrażam tu swoją postać. Niech Ci którzy stąd uciekają dopisza "zt" na końcu swoich postów, żebym wiedziała czy mam coś jeszcze kombinować.

EDIT: Ze względu na naukę nie będę mogła przejąć wątku. Wędruję więc bez żadnych konsekwencji gdzieś do Karczmy. Zainteresowanych zapraszam do luźnej fabuły.


/zt


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Płonący dom   

Powrót do góry Go down
 

Płonący dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Centrum Miasta-