IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Główna Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Vevina


avatar


PisanieTemat: Główna Ulica   Sob Sty 03, 2015 8:42 pm


Głowna ulica w centrum miasta. Spieszące w nieznanym kierunku tłumy ludzi, okrzyki handlarzy i odgłosy pojazdów cieszą Twoje zmysły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://byakko.forumpolish.com
Xanxus


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Sty 18, 2015 5:59 pm

Tego roczna zima nie była dość sroga. Przyjemny zimny wiatr wiał mu prosto w twarz niosąc ze sobą wszelkie zapachy nowego miejsca. Zapięta peleryna uniemożliwiała dostrzeżenie jego żuchwy, która aktualnie była lekko umazana krwią. Wolnym krokiem szedł po chodnikach miasta rozglądając się dookoła. Stragany, kawiarenki i innego rodzaju atrakcje, które miasto miało do zaoferowania były otwarte i najwyraźniej mimo takiej pogody ludzie chętnie przechodzili się miedzy nimi kupując, bądź dopytując się o dostępne towary. Zachwiało nim lekko, lecz dość szybko złapał środek ciężkości by się nie wywrócić. Gdy spojrzał pod nogi dostrzegł taflę lodu. Oblizał wargi całkowicie nie świadomi i poczuł krew. Zszedł na bok chodnika i chwycił dłonią garść śniegu. Odpiął lekko pelerynę i zaczął wycierać twarz śniegiem. Po tej czynności przysiadł na ławce koło fontanny rozkładając przy tym mapę, którą miał w torbie.

Edit:
Po dokładnym zapoznaniu się z terenem już wiedział, w którą stronę miał się udać by dojść do instytutu. Zanim jednak tam się udał postanowił przejść się po mieście i zobaczyć co też ma do zaoferowania. Spacerując tak nie raz został zaczepiony przez jakiegoś sprzedawcę, który nakłaniał do kupna danego towaru. Ten jednak ze stanowczością w głośnie odmawiał. Zatrzymał się przy jednym ze straganów, który na wystawie miał pióra ptaków i różnego rodzaju pierdółki. Sprzedawca zwietrzył szansę i podskoczył do chłopaka. -Które, zabieramy do domu?- zapytał. Chłopka spojrzał na niego i widać, że nie mógł się zdecydować. -Może innym razem.- odparł i odszedł od straganu. handlarz nieco zmarkotniał, lecz po chwili znów przybrał radosną twarz i ponownie zachęcał ludzi do kupna. Chwile mijały a on wciąż nie ruszył w kierunku instytutu. Przechadzając się tak zaczął pytać się ludzi, co warto tu jeszcze zwiedzić. Odpowiedzi były różne i niektóre się powtarzały. Jednak dla każdego co innego było warte zobaczenia. Nabrał powietrza w płuca i z twarzą pełną zadowolenia wszedł na ulicę, która miała go zaprowadzić wprost do instytutu.
(z/t -> Instytut)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosallie


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 24, 2015 4:02 pm

Ludzie... Ludzie. Czy oni muszą być wszędzie?
Najwyraźniej. Pewnie niejeden z nich byłby ciekaw, jaki pesymista myśli w ten sposób. Nikt jednak nie zwracał szczególnej uwagi na przechodzącą obok nich różnooką czarno-białą postać. Zapewne też gdyby czytali jej w myślach, co jest dla ludzi niestety (lub raczej na szczęście) nieosiągalne, na pewno nie zorientowaliby się że ta osóbka, wyglądająca tak spokojnie i urodziwie byłaby niejako zwanym przez nich potworem. Szła więc tak, starając się ich ignorować lecz te wszystkie rozmowy powoli ją irytowały. To miała niestety już w genach. Nie chciała tego, więc próbowała je jakoś zagłuszyć. Nie zwracać uwagi, ale co niektórym posłała swe zimne spojrzenie, które natychmiast uciszało nieświadomych niczego przechodniów. Po co szła? Dobre pytanie. Sama nie miała do tego większego celu, choć chciała w miarę poznać tzw. Krainę Białego Tygrysa, do której dotarła w miarę niedawno.
W końcu jednak udało się. Udało się znaleźć jej jakąś spokojniejszą uliczkę. Aż dziw, że to było centrum tego miasta. No cóż, najwyraźniej aktualnie tym wszystkim stworzeniom ludzkim spieszyło się gdzie indziej, tak więc ustała, napawając się faktem, iż trafiła w spokojniejsze miejsce. Usiadła na pobliską ławkę, by odsapnąć. Szła tak już długo, a ta część niej świadcząca o człowieczeństwie stawiała przed nią jeszcze większe ograniczenia we własnej fizyce. Cóż za marny los, nie wiedzieć, kim się w końcu jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 24, 2015 4:28 pm

Hikari szła spokojnym krokiem ze spojrzeniem wbitym w buty, które rozgarniały puszysty śnieg. Było zimno, cholernie zimno. Dziewczyna owinęła się szczelniej płaszczem i zaszczękała zębami. Mogłoby się wydawać idiotycznym pomysłem wychodzić na spacer w środku zimy, jednocześnie będąc tak wrażliwym na zimno ale tak się składa, że tego typu bodźce pomagały jej opanować szalejącą moc. Po spotkaniu z dwójką nieznajomych była bardzo nabuzowana i w rezultacie przejmowała kontrolę nad każdym kto tylko zerknął na złote tęczówki. Chłodny wiatr całkowicie ją uspokoił i przywrócił panowanie nad sobą. Postanowiła jednak pospacerować trochę dłużej. Ot tak, profilaktycznie. Skręciła w pustą uliczkę i z ulgą wyprostowała szyję, rozglądając się dookoła. Na pobliskiej ławce zauważyła jakąś postać. Postanowiła więc sprawdzić na tej niepozornej istocie czy odzyskała panowanie nad mocą. Podeszła nieco bliżej i delikatnie się ukłoniła.
- Można się dosiąść?- spojrzała dziewczynie prosto w oczy, spokojnie przy tym oddychając aby utrzymać kontrolę.
Powrót do góry Go down
Rosallie


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 24, 2015 4:59 pm

Ten chłód... tak pusty..., tak przyjemny.
Któż by nie lubił zimy?
Khe, zapewne każda inna żywa istota. Albo nie - przynajmniej większość. Cóż, ciężko stwierdzić, czy Rosallie lubiła tę srogą porę. Zdecydowanie jednak radziła sobie z nią doskonale. Oziębłość klimatu idealnie komponowała się z tym całym krajobrazem, jedynie ludzie tu przeszkadzali. Ten brak letniego ciepła był niczym skrajna pustka, która mogła dawać poczucie spokoju - niektórym -.
Siedząc tak oparta mocno plecami o ławkę z równie zimnym co ten cały śnieg wyrazem twarzy ujrzała sylwetkę zbliżającą się do niej. Czy ta dziewczyna poszalała?!... Ano tak, przecież nie miała pojęcia z kim rozmawia. Chwila... a może ona - oby - nie jest człowiekiem?
-Taa. Wydukała nieco zamyślona, choć kątem oka obserwowała dziewczynę. Była bowiem dość nieufna, zwłaszcza jak już wysunęła pewne swojego rodzaju podejrzenie. Nie bawiła się w detektywa, bo zapewne tak czy owak albo się dowie, albo nie. Taka kolej rzeczy, na którą rzekomo nie miała wpływu.
W sumie jednak nie wiedziała czemu, nie wiedziała skąd ale ona jakoś nie wydawała się jej być zwykłym, słabym człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 24, 2015 7:18 pm

Strzepnęła delikatnie śnieg z ławki i usiadła obok nieznajomej.
Miała wrażenie, że nie jest tu mile widziana ale wrodzona złośliwość nie pozwoliła jej odejść. Nachyliła się się delikatnie i spytała półszeptem
- Jak masz na imię? - wydało jej się to najlepszym sposobem na rozpoczęcie konwersacji z dziewczyną. Ciągle szukała okazji, żeby spojrzeć jej w oczy, były takie... wyjątkowe
~Czyli nie jestem jedyna, co?~ zaśmiała się w duchu
Kiedy Hikari zdała sobie sprawę z tego, że już nad sobą panuje odetchnęła z ulgą.
~Może ten dzień nie jest taki do końca beznadziejny?~
Powrót do góry Go down
Rosallie


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 24, 2015 8:03 pm

Kto wie, o czym teraz mogła myśleć różnooka istota, aczkolwiek z pewnością zauważyła lekką upartość w poczynaniach nieznajomej. Cóż, w sumie nie było w tym nic dziwnego, aczkolwiek gdyby bliżej się przyjrzeć nastawienie jakim właśnie pałała przeważnie odstraszało lub zwyczajnie wpędzało w stan niepewności. W tym wypadku było widocznie inaczej.
-Aż dziw, że teraz nim sami podają swoje imię zawsze upraszają się o innych... typowe.
Z niemym uśmieszkiem zakpiła sobie najwyraźniej udając, że nie zwraca do końca uwagi na nieznajomą. Ponoć maniery -what?!- nakazywały, aby wpierw dawać swoją nazwę, jeżeli chce się znać osoby obok. Wtedy nie miałaby wyjścia, aby ją podać. Cóż, jednak ona sama nie była na tyle zdeterminowana, aby pouczać za coś, czego sama nie przestrzega. Trzeba wyjść z twarzą mimo wszystko, co nie?
-Rosallie. Odparła zwracając się wprost do owej dziewczyny, która najwyraźniej zainteresowana przechyliła się delikatnie w jej stronę.
Jej źrenice lekko się zwężyły -spadek po tatku- gdy zauważyła, jak się przygląda. Hmm... Jej oczy również były niczego sobie. Oczywiście. Zapewne to tak wyróżniało nieznajomą wśród tłumu. Nie utrzymywała jednak zbyt długiego kontaktu wzrokowego. Wiedziała, iż patrząc komuś prosto w oczy to tak, jakby próbowało się odczytać czyjeś myśli. Mogło to się źle kończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Sty 25, 2015 10:41 pm

Wieczór był zaiste chłodny, w Byakko nastała typowa zima. Śnieg sypał się z nieba jak strop w ruderach, a wiatr wiał jak mała dziewczynka przed pedofilem. Wszystko było tu takie bajkowe, takie cukierkowe... takie nużące! Aż do przesady! Mimo wszystko gdzieś przez bramę główną przecisnął się człek ubrany w czarny płaszcz z wysokim kołnierzem, buty tak wzmocnione, jakby się bestie nimi ukatrupić chciało, a bujna czupryna mu na wszystkie strony świata się rozwiewała. Szedł dumnie, co chwile sprowadzając swe włosy do ładu, lecz nadal nic to nie dawało, wiatr nie pozwalał mu wygrać ze sobą. W pewnym momencie mężczyzna ten - bo na tę płeć z dala wyglądał - wywinął orła. Jak do tego doszło, pewnie w główce swej małej makówce się zastanawiacie? A otóż tak moi drodzy! Stanął se chłopina nieporadnie na zamarzniętej kałuży, często nazywanej lodem i jak mu jedna noga nie poleciała do przodu! Całe szczęście, że nie łupnął łbem o coś twardego, jeno o śnieg miękki i puszysty. Podniósł się biedaczyna po chwili i ruszył dalej, już nawet nie przejmując się swymi włosami, które już kierunków świata się wyuczyły na pamięć. Nawet róża wiatrów im obca nie była! Motyla noga, że też musiało mnie na takie zadupie wywalić! Cholerni wieśniacy, mogli trochę poczekać, a ja to bym se portal dopracował i bym gdzieś w sensowne miejsce się dostał, a tu w jakąś podupadającą mieścinę mnie wrzuciło! Ehh... tyle problemów! Jeszcze siostrzyczkę będę musiał jakoś tu przeteleportować i w dodatku miejsce na nowe laboratorium znaleźć... za dużo roboty jak dla mnie jednego! - te myśli mu po główce chodziły i za skórę zachodziły. Lecz nie poddawał on się i parł w zaparte, już wiedział gdzie szukać, gdyż wcześniej spotkał jakąś starą babę, co mu kilka sekretów na temat tej mieściny wyjawiła, oczywiście musiał jej zagrozić, by mówić raczyła! Wtem coś go ruszyło, a raczej zatrzymało, a były to odgłosy z ciemnej uliczki, wychodzące z gardeł młodej dziewczynki! No może nie dziewczynki, bo na lat -naście wyglądała, ale nie była też zbytnio stara! Zatrzymał się szybko i wyglądał zza rogu, tak by go nie zauważyły te obie damy, co ze sobą gadały. Ohoho! Ale mi się trafiło, dwie młode dziewuszki, na dodatek w ciemnej uliczce! Powinienem chyba najpierw obie ocenić swym doskonałym wzrokiem! Więc póki mnie nie widzą... - znów durne myśli mu zaprzątały głowę, choć teraz były to interesujące go dziewoje. Użył on swego magicznego wzroku i zobaczył je obie - w samej bieliźnie! Cudowny to widok był dla jego oczu. Ahh jakie śliczne, chcę je obie! Jak nie po dobroci to na siłę, lecz szybciej z nimi pogadam, niż się wysilę! - Głupi on nie był i wiedział, że gwałt nie przejdzie bez echa, więc poprawił znów włosy i wyszedł zza winkla. Zmierzał powoli w stronę dwóch kobiet, powoli, lecz pewnie, jak na maga przystało i ani się obejrzał, aż wszystko się spieprzyło, jego aspołeczność na wierz wyszła i mówić zaczął jak pochlastany.
-W-witam drogie panie, uroczy dziś dzień! Jak się me ukochane zwiecie? Bo jam jest Kniaź, przybywam z dalekich stron i trochę się zagubiłem, może mi pomożecie? Chciałbym się dowiedzieć, gdzie będę mógł wznieść bez problemów swą twierdzę i trzymać niewolników, a straż miejska mi tam nie wtargnie bez pytania!
Nie był tutejszy i to widać było, gdyż to co gadał innych zdziwić bez problemu mogło. Lecz jak na inteligenta z innego wymiaru przystało, zachował się jak dżentelmen i pierwszy się przedstawił, nie miał zamiaru denerwować młodych dam...

(Używam proroczego wzroku, odnowi mi się za 3 posty)
Powrót do góry Go down
Rosallie


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Wto Sty 27, 2015 7:47 pm

Cóż... Najwyraźniej albo jej słowa już zdążyły zmrozić ciekawość Hikari, albo, kto wie, zabrakło jej na czas tych paru sekund do przyjścia owego jegomościa, języka. W tej krainie różne się rzeczy dzieją, aczkolwiek nie za ładnie było się tak ot, z mostu jak i ona nie przedstawić. W przeciwieństwie do nieznajomego, który najwyraźniej zainteresował się ich egzystencją. Nie przychodziło Rosie zbytnio do głowy, co mogło chodzić mu po głowie. Wiedziała jednak, że nie bez powodu podchodzi się do dwóch kobiet rozmawiających na spokojniejszej uliczce. Ach, lepiej, aby Kniaź nie wspominał chociażby pod nosem cóż zrobił swoją "mocą", ponieważ skończyć mógłby jak i wielu ludzi z rąk ghoula, tak on z pazurów demona. Mężczyzna był dość niepozorny. No ba, jakby Rosallie stanęła obok niego, byłaby wyraźnie większych rozmiarów. Kto wie, czy to mogłoby przesądzić o tym, kto jest silniejszy?
Pamiętajmy jednak, iż dziewczyna nie czuła się w żaden sposób zagrożona, choć nieufność jej nakazywała wiecznie trzymać należytą ostrożność. W tym okrutnym świcie bowiem wszystko jak było, tak nadal jest możliwe.
Westchnęła. Cóż, najwyraźniej będzie musiała się powtórzyć.
-Ja jestem Rosallie. Spojrzała kątem oka na Hikari. Może teraz w końcu raczy się przedstawić.
-Na mnie nie licz, chociaż... Odparła. Sama nie była tu dłużej niż dzień, tak więc sama jedynie kręciła się bez większej przyczyny.
-Niewolników, mówisz? Zaśmiała się cicho pod nosem.
-Zależy, jakiego środowiska szukasz. Gdzieś w okolicy był las.
Kniaź faktycznie zdawał się mówić nieco... "inaczej?" aczkolwiek dziewczyny jakoś szczególnie to nie dziwiło. Gdy już pozna się stereotypowego demona, ba, jest się nim przynajmniej w części, żadna rozmowa nie będzie cię dziwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Czw Sty 29, 2015 8:02 pm

Madilyn wracała sobie z lasu po średnio udanym polowaniu. Jedyne co udało jej się zdobyć to królik. Chyba prędzej sobie go zostawi niż sprzeda, bo za wielki on nie był. Więcej futra niż mięsa. No chyba, że ktoś na rękawiczki będzie chciał przerobić. Znów udała się do lasu tego dnia specjalnie po to, by upolować coś ciekawego. Szczęścia nie miała, choć niby taki królik to lepsze niż nic. Może pasztet zrobi? Stopy już jej niemal odmarzały. Chyba przeczeka zimę zanim będzie schodziła ze ścieżek leśnych prosto na śnieg po kolana.
Dotarła już do centrum miasta. Zaciągnęła kaptur swojej zielonej płachty na głowę, bo miała dosyć śniegu sypiącego jej na głowę. Jak ona nie znosi tej cholernej zimy. Szła sobie główną ulicą, niosąc w ręce nieżywego królika za uszy. Jej wzrok wędrował po różnych osobach, które również się tu znajdywały. Niektórzy nawet stali i robili sobie pogaduszki. Nie rozumiała jak można tak po prostu stać w prużącym śniegu na głowę i się tym nie przejmować. Czyżby tylko ona nienawidzi tej pory roku? Tylko jej tak przeszkadza? Trudniej jest jej polować, jest zimno, mokro, szybko robi się ciemno, trzeba więcej drewna zbierać i więcej palić w kominku. Szła tak sobie szła, frustrując się tą całą pogodą, aż pod jej stopami zrobiło się ślisko i nim się obejrzała wylądowała tyłkiem na twardym lodzie.
- Szlag by to... - mruknęła pod nosem, przypominając sobie, że nienawidzi tej pory roku jeszcze za to, że po prostu jest ślisko. Nie widziała tu nic pięknego. Nathan nie spisał się, gdy próbował ją przekonać do tej pory roku. Czuła już na swoich plecach więcej spojrzeć. Na jej twarzy malowało się wyraźne niezadowolenie. Zaciągnęła jeszcze mocniej kaptur, by jej twarz była mniej widoczna. Ostrożnie i powoli zaczęła wstawać, uważając by znów się nie wywrócić.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Czw Sty 29, 2015 9:29 pm

Kniaź był dumny z siebie, iż tak szybko udało mu się wyciągnąć imię od nieznajomej, wręcz cieszył się z tego jak oszalały, jeno robił to w swych myślach! Przecież gdyby tak zaczął śmiać się na środku ciemnej uliczki, ktoś mógłby go wziąć za wariata, lub co gorsza - za zboczeńca z dziwnymi fetyszami, którym jest! Wtedy cały misterny plan spaliłby na panewce, a on sam byłby już zbyt rozpoznawalny w miasteczku. Tego nie chciał, o nie! Dyskrecja działań to najważniejsza rzecz, którą w tej chwili się kierował. Nie wzbudzać podejrzeń i starać się zachowywać jak najbardziej normalnie, choć sam uważał, że ludzie tu nie są normalni, sporo widział już od czasu swego przybycia do tej krainy przerośniętych mężczyzn, którzy samozwańczo nazywali się "tytanami", lub dziwaków ze skrzydłami, którzy wzbijali się w powietrze. Skąd tego tyle się tutaj wzięło, przecież to jakiś absurd! - krzyczał w myślach Kniaź. Nie podobało mu się to, nie wiedział gdzie do końca się znalazł, ani co do jasnej cholery się tu wyprawia! Przynajmniej umiejętności magiczne mu nie pozanikały i nadal mógł się cieszyć swymi zdolnościami. W każdym razie, 23 latek uraczył odpowiedzią nowo poznaną kobietkę, o jakże dumnym imieniu zaczynającym się na R... jak to było? Cholera, już zapomniał! Gamoń! Najlepiej będzie jak nie będę starał się zwracać do niej po imieniu, jeszcze by mnie zaszlachtowała, masa tutaj chorych ludzi, którzy pewno bez oporów by się rzucili na biednego człeka. - stada myśli przelatywały mu przez głowę, całkowicie niezgodnych z tym co wypadało z jego ust.
-Ahh dziękuję za pomoc Panienko, tyle że ja to właśnie z lasu wybyłem i do tego miasteczka się dostałem! Choć pusto tam strasznie było to i faktycznie może to miejsce jest dobre, w każdym razie z pewnością się tam jeszcze wybio...
Wypowiedź przerwało mu ciche "szlag by to" pochodzące z ulicy. Odwrócił się na pięcie i ujrzał upadającą na tyłek dziewczynę, która pośliznęła się na lodzie. Już miał mówić "niezdara", ale ugryzł się w język, gdy tylko przypomniał sobie, że to samo spotkało go przed chwilą. Wyszedł by na hipokrytę! A cholera wie czy by go za to nie zabito!
-Przepraszam was drogie Panie na chwilkę...
Coś Kniazia zaintrygowało więc ruszył w stronę tej drobnej niezdary o rudych włosach i szpiczastych uszach... zaraz, co?! Szpiczaste uszy!? Kolejne dziwadło! Ale przynajmniej nie przerośnięte i faktycznie przypominające kobietę! Ależ ona ma ogromne oczy, wręcz hipnotyzujące, wspaniale się to komponuje z tym zielonym odcieniem... - Kolejna fala myśli. Nie zwalniał kroku, aż w końcu doczłapał do dziewuchy. No! Z bliska nie wyglądała na kolejne dziecko. Nie żeby specjalnie go to zawiodło, jednak jak wiadomo to pociąg miał większy do dzieci.
-Może pomóc wstać Panience? Niezbyt bezpieczne są tutejsze uliczki, ta śliska powłoka już raz zamach na moje życie przeprowadziła! Zaiste niebezpieczny to teren, ale ja nietutejszy, zechce mnie Panienka oprowadzić? W mych stronach zwali mnie Kniaź Czarnoręki, choć nigdy fenomenu tego przezwiska nie rozumiałem!
Ahh jakże kłamał z tym, że nie znał powodu z jakiego tą ksywkę mu przyznano, ale w końcu to urodzony oszust i hebefil był! Wlepił swe oczęta w ślepia rudowłosej dziewuchy, mając nadzieję, że ta go nie będzie miała ochoty zaciukać...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Pią Sty 30, 2015 11:36 am

Madilyn nie potrafi cieszyć się zimą jak inni. Z każdym rokiem nienawidzi jej coraz bardziej. Nie miała nawet siły okazywać radości z powodu unikalnych śnieżek, gdy Nathan próbował ją zachęcić. Wyszła jedynie na zołzę pozbawiona serca i jakiegokolwiek poczucia humoru. Miał pecha, że poznał ją w taką pogodę. To jest niesamowite jak pogoda potrafi wpływać na człowieka, a przynajmniej na nią. Była bardzo podatna na takie warunki. Potrafiło ją to bardziej wytrącić z równowagi niż jakiś arogancki dupek.
Zbierała swoje cielsko z tafli lodu, kiedy nagle usłyszała męski głos. Uniosła wzrok w stronę mówcy i zanim cokolwiek odpowiedziała lustrowała go swoimi zielonymi tęczówkami.
- Poradzę sobie.- mruknęła niezadowolona i w reszcie udało jej się wstać. Królik, którego upolowała dalej leżał na ziemi, więc musiała się po niego schylić przy czym znów omal się nie wywróciła. Na szczęście udało jej się temu zapobiec, a udało jej się podnieść zdobycz. Złapała go za uszy i wyprostowała się. Zrobiła krok w tył, by znów na lodzie się nie poślizgnąć.
- Ale dzięki.- dodała i dopiero teraz zaczęła analizować powoli wszystko co do niej powiedział. Dużo mówił, bardzo dużo i jednym ciągiem, przez co nie łatwo było jej się połapać w tym o co mu chodzi. Dopiero, gdy poskładała sobie wszystko do kupy ogarnęła co powinna odpowiedzieć lub raczej co chce mu powiedzieć.
- Kniaź...- powtórzyła sobie wpierw jego pseudonim, czy imię..Sama się pogubiła.- Mów mi Mad, Madi..jak wolisz. Nie wiem co ciekawego mogłabym ci pokazać o tej porze, ale wybieram się do jednej jadłodajni, więc po drodze mogę ci parę rzeczy opowiedzieć, które wiem. Sama nie mieszkam tu tak długo.- odpowiedziała mu poruszając kwestie, o które sam zagadywał. Mogła go przez kawałek swej drogi oprowadzić, jednak na dłuższe wycieczki już nie miała ochoty.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Pią Sty 30, 2015 2:05 pm

Czarny mag po chwili poczuł jak rudowłose dziewczę lustruje go swymi zielonymi i ogromnymi jak u kota oczętami. Przynajmniej nie świeciły w ciemności! W końcu jednak wydała z siebie odgłos. Z pewnością była to kobieta, a nie jakiś oszust w przebraniu, już na jednego takiego trafił i nie miał zamiaru znów tego powtórzyć! Kobieta odrzuciła jego pomoc, co nawet mu było na rękę, bo konieczność schylenia się osiągnęła poziom zero procent, choć i tak niziołek z niego był i za bardzo nadwyrężać kręgosłupa to by przy tym nie musiał. W końcu wstała, jednak przy próbie podniesienia z ziemi swego najnowszego "trofeum" o mały włos znów nie wylądowała tyłkiem na lodzie. Kniaź się przy tym lekko zaśmiał, jednak szybko to opanował, nie chciał w końcu być niemiły dla nowo poznanej dziewki. Ta mu się po chwili przedstawiła - Madi... od czego to mógł być skrót? Czarnoręki nigdy takiego imienia nie słyszał, a przynajmniej nie w swych stronach.
-A więc Panno Madi, z chęcią się zabiorę z Tobą, bo mnie już w brzuchu z głodu ściska, a i z sił powoli opadam, długa wędrówka za mną, a pewno jeszcze mi przyjdzie wrócić do tego cholernego lasu! Że też w sam środek zimy tu trafiłem...
Odpowiedział na słowa kobiety, jednak co skończył mówić, to znów zaczynał, nie dając nawet chwili na wtrącenie się komuś innemu. Gaduła był z niego straszy, to trzeba mu przyznać, a że w dodatku jakoś ciekawie nie gadał, a jedynie sam był ciekawy wszystkiego to i jeszcze bardzo ludzi nużyła jego gadanina.
-Hmm... Mad? W mych stronach w jednym z języków słowo te znaczyło tyle co "szaleniec", czy ma Panienka coś wspólnego z szaleństwem? Proszę nie brać jednak tych słów do siebie, ja z natury ciekawy jestem i zadaję dużo pytań.
To wymuszone bycie miłym dla osoby, której jeszcze nawet nie znał było dla niego dosyć trudne, gdyż z reguły Kniaź był arogancki, jednak tu miał cel - dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, w którym się znalazł i jak najszybciej dojść do władzy! A przynajmniej wznieść swą nową siedzibę i pogrążyć się w laboratorium, próbując wytworzyć eliksir zatrzymania starzenia, który mógłby podać swej kochanej siostrzyczce. Biedna teraz siedzi w próżni, zamrożona w kawałku lodu. Ahh, Czarnorękiemu aż się serce krajało gdy o tym myślał, ciekawe co musiała tam czuć... Pewnie nic! Ale mniejsza z tym, teraz liczyło się to co się obecnie odgrywa w nowym świecie...
-Na pewno da sobie Panienka radę przejść przez tą oblodzoną ulicę? Bo w razie czego mogę pomóc, a na myśli nie mam noszenia na plecach czy innych herezji!
A bo na myśli to miał on stworzenie za pomocą magii, specjalnych nakładek na podeszwy, które tworzyłyby wystarczająco duży opór i uniemożliwiały pośliźnięcie się na lodzie...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sob Sty 31, 2015 8:12 pm

- Samo Madi wystarczy.- odparła. "Panienka Madi" jakoś komicznie dla niej to brzmiało. Nie lubiła takich oficjalnych zwrotów w jej stronę. Rzadko przedstawia się swoim pełnym imieniem. Potrafiła zrozumieć chęci innej osoby do zachowania jakiejś kultury, jednak ona sama okazem dobrego wychowania nie była. Niekiedy coś mówi, bo sądzi, że chyba tak wypada. Jednak od niektórych rzeczy wolałaby się powstrzymać. Jednak czasami braknie jednego słowa, jednego zdania i już uważają ją za oschłą, bezduszną lub jakąś gburowatą, arogancką. Gdyby czytano jej w myślach to by ją znienawidzono.
- Więc chodźmy.- odparła i zaczęła powoli iść w kierunku jadłodajni, w której chciała odsprzedać królika. Zapewne zamiast go sprzedać odda go za jakiś ciepły posiłek. Nieraz już tak robiła.
- Możliwe.- odpowiedziała mu krótko i zaśmiała się. Takie określenie nie było w stanie jej obrazić i z pewnością nie zamierzała tego brać do siebie. Jest chyba zbyt zdystansowana do siebie i niejedną gorszą obelgą oberwała w życiu.- Skąd właściwie pochodzisz? Jeśli można wiedzieć...- zapytała. Dużo mówił o swoich stronach, jednak nadal nie padły żadne konkrety gdzie to jest. Można przyznać, że ją to interesowało. Skoro już sobie będą iść to mogą się parę rzeczy dowiedzieć. Skoro oboje są dociekliwi to pewnie rozmowa się może pociągnąć.
- Dam radę. Może się tak wydawać po tym cyrku, ale aż taką niezdarą chyba nie jestem.- odpowiedziała i ponownie się zaśmiała.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Lut 01, 2015 3:21 am

-A więc Madi, skoro tak mam się do Ciebie zwracać, to proszę mów mi jak chcesz!
Dopiero po chwili Kniaź zorientował się, że to co powiedział nie miało najmniejszego sensu, a więc chcąc załagodzić swój błąd zaśmiał się pod nosem i podrapał po głowie. W tej chwili wyglądał na zwykłego starszego chłopaka, jakich w tym miejscu wiele, a jedynym co go od tej reszty odróżniało był strój, cera i sposób mówienia. No przecież nikt nie powie, że takim językiem posługują się mieszkańcy tutejszego miasteczka, prawda?
-Pięknego zająca złapałaś, kiedyś to ja ich sporo miałem, tylko mi pouciekały i zaczęły się rozmnażać... no cóż, mieszkańcy okolicznych terenów nie byli uradowani tym faktem...
W tym samym momencie spojrzał na "trofeum", które należało do jego tymczasowej (albo i nie) towarzyszki. Znów się przy tym zaśmiał, coś mu dziś humor dopisywał, mimo że cały już był ze śniegu i ogromnie przy tym marzł - czego oczywiście po sobie nie pokazywał, bo jeszcze jakieś złodziejaszki by dostrzegły słabsze ogniwo o nabrali ochoty na splądrowanie biednego wędrowca, a wtedy Kniaź musiałby się z nimi rozprawić i prawdopodobnie po takim zajściu nie byłby on mile widziany w tych okolicach.
-Skąd pochodzę pytasz? Hmm... Jakby to określić... jako że gdybym powiedział prawdę mogłabyś mnie wziąć za wariata gadającego od rzeczy, to nakreślę sprawę w sposób prosty!
Póki co lepiej nie mówić, skąd dosłownie Czarnoręki pochodził, gdyż dziewczyna mogła w to zwyczajnie nie uwierzyć i odejść, sądząc że Kniaź wszystko sobie ubzdurał i tylko głupoty plecie.
-Więc pochodzę z ziem zwanych Aranna, to bardzo odległa kraina, w której prawdopodobnie żaden z mieszkańców tego świata... miasta! Jeszcze nie odwiedził i pewnie nie odwiedzi. Z tego co zauważyłem panuje tam całkowicie odmienna kultura, niż tutaj, choć sądzę że mogłoby Ci się dam Madi spodobać! Ogromne ilości pustych pól, po których hasają beztrosko sarny, lasy ciągnące się przez wieeeele, wiele kilometrów, tętniące życiem wioski i ogrooomne miasta!
Lekko zaczął snuć, i aż mu się przykro zrobiło, gdy pomyślał, że nieprędko wróci do swych stron. Sama budowa portalu w krainie Aranny zajęła mu kilka lat, a co dopiero odtworzenie go tutaj! Choć znał już dokładnie budowę i miał sporo rysunków oraz notatek w swym zeszycie, który znajdował się w torbie, która stale mu towarzyszyła.
-Tylko się znowu nie przewróć, bo coś gorszego może Ci się przytrafić niż obity tyłek, a jeśli już jednak grawitacja będzie miała zamiar ściągnąć Cię do siebie, to może zdążę pomóc!
Powiedział entuzjastycznie, lekko przy tym chichocząc i zmierzając razem z zielonooką do jadłodajni, o której ta wspomniała wcześniej...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Lut 01, 2015 6:23 pm

Na jego jakże nielogicznie słowa skinęła jedynie głową. Właściwie dopiero po paru sekundach dotarło do niej, że było ono dość dziwne. Musiała je dokładnie przeanalizować, by cokolwiek zauważyć. W obecnej chwili nie wydawał jej się groźnym osobnikiem. Wydawał się nawet dość sympatyczny, nie miała mu nic do zarzucenia. Mimo to nie zamierzała się do niego jakoś emocjonalnie zbliżać, ale trzymać go na pewien dystans. Był przypadkowo spotkanym podróżnikiem i zamierzała go jednak oprowadzić po tej drodze, która prowadzi do jadłodajni. Zapewne tam się ich drogi rozejdą i nawet nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają. Mieszka tu mnóstwo osób, i pełno tu turystów, podróżników. Los musi bardzo chcieć, by spotykać często te same osoby. Jeśli się zna miejsca ich częstego przebywania to jest to znacznie łatwiejsze. Idąc jednak tą ulicą mija się tyle twarzy, że nie w sposób jest wszystko zapamiętać.
- Jego wygląd zapewne do jutra straci swój urok.- westchnęła i pokręciła głową. Jeśli go przyjmą to pewnie już dziś go oskórują, wypatroszą i zakonserwują gdzieś, by się mięso nie zepsuło.- W inne pory roku można spotkać tu rozmaitą zwierzynę. Zimą jednak przyroda jest mniej hojna.- dodała, wzruszając ramionami. Przypomniała sobie przy okazji jak bardzo nienawidzi tej pory roku. Dobra, nie musiała sobie tego przypominać, ta przykra myśl nie opuszcza jej głowy na ani sekundę.
- Z pewnością. Możliwe, że nie dałabym sobie chwili na odpoczynek tylko cały czas bym wędrowała i podziwiała przyrodę. Tutejsze tereny są już mi dobrze znane. Lepiej niż samo centrum miasta.- Madilyn z pewnością nie jest osobą, która lubi siedzieć w tłumie ludzie. Jest chyba bardziej typem samotnika, choć nie dziczeje, gdy otaczają ją inni. Po prostu na świeżym powietrzu czuje się lepiej. Gdyby tylko mogła to by najchętniej wybudowała sobie drewnianą chatkę gdzieś w środku lasu. Byłaby w raju. Sama na moment pogrążyła się w marzeniach. W sumie pierwszy raz słyszała tą nazwę. Nigdy nikt nie wspominał przy niej o takowej krainie, więc jej wiedza o niej była zerowa.
- Nie musisz się martwić.- westchnęła. Teraz już miała wszystko pod kontrolą. Uważnie stawiała kroki i patrzyła pod nogi , by nie wdepnąć w zamarzniętą kałużę.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Lut 01, 2015 7:22 pm

-Ahh podróże... niegdyś uwielbiałem wybierać się na daaaalekie ekspedycje i zbierać przy tym zioła... łączyłem przyjemne z pożyteczny, jednak w końcu musiałem zaprzestać zwiedzania świata, nie byłem mile widziany w wielu stronach. Ale teraz kiedy już nie mam w sumie żadnego związku z Aranną, mogę spokojnie zająć się tym czym zechcę, o ile mnie wilki po drodze nie zeżrą.
Zaśmiał się pod nosem na samą myśl, że coś może mu zagrażać. Trzeba sprawiać pozory zagubionego, prawda? Prawda! Kobieta, która aktualnie mu towarzyszyła wydawała się dosyć miła, choć mało gadatliwa. Ot co, typ samotnika, rasowy włóczykij. Przynajmniej póki co taka była w odczuciu Kniazia. Ciekawe jak wiele przyjdzie mu z nią spędzić czasu? Zapewne rozejdą się dosyć szybko, ale póki jest okazja można by rudowłosą wypytać o okoliczne tereny i najlepsze miejsce na wzniesienie swej nowej siedziby, a więc takie które będzie zaciszne i spokojne! Ale to już gdy znajdą się w jadłodajni i będzie miał pewność, że dziewucha zwyczajnie nie da dyla, jak tylko Czarnoręki wypuści z swych ust nawałnicę pytań. A tak prawdę mówiąc to i sam mag zgłodniał, czuł jak mu w brzuchu kiszki marsza grają. Po chwili to i wredny żołądek burczeć zaczął!
-Ajj... przepraszam, trochę zgłodniałem... a nawet bardzo! Mam nadzieję, że w tej jadłodajni to podają sytą strawę, gdyż apetyt mam dziś nieziemski, wszamałbym konia z kopytami.
A tak poza tym, to Drefiusz zaczął powoli odczuwać zmęczenie. Zanim dotarł do miasta minęło sporo czasu, a i strach przed nowym, nieznanym mu miejscem zrobił swoje. Tyle wrażeń jednego dnia... Mimo, że dawno temu sporo podróżował, to zdążył się odzwyczaić od długich tułaczek po pustych stepach, ogromnych lasach, górach i nizinach. Ostatnie dwa lata przesiedział w swej wieży, pracując nad coraz to nowymi wywarami i doskonaląc portal, który teraz przepadł, jak zresztą całość jego dobytku. Ocalała jedynie torba, do której zabrał najpotrzebniejsze mu rzeczy i wyniósł się z Aranny raz na zawsze.
-A więc jak daleko mościpanno jeszcze do tej jadłodajni? Bo już mnie nogi od tej dzisiejszej wędrówki boleć zaczynają, a i zmęczenie daje się we znaki. Muszę się na nowo przyzwyczaić do takiego trybu życia, bo widzę że inaczej to kiepsko tu ze mną będzie. Albo najlepiej jak najszybciej odizolować się od całego tego zgiełku i wznieść swą twierdzę... A właśnie! Będę miał do Ciebie kilka ważnych pytań, ale to nie teraz. Nie martw się, to nie będzie nic osobistego!
Nie chciał spłoszyć dziewczyny więc wolał zaznaczyć, iż nie będzie wypytywał o jej prywatne sprawy, zresztą to by nie było w smaku! Jeśli już miał wypytywać "Pannę Szaloną" o rzeczy, które bezpośrednio jej dotyczyły to musiałby ją lepiej poznać, a czy coś z tego wyjdzie, pewnie dowie się jeszcze dzisiejszego wieczoru w jadłodajni, do której obecnie zmierzają...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Pon Lut 02, 2015 8:06 pm

- Właściwie to podróże są tym czego pragnę, więc robienie czego chcę by polegało właśnie na tym.- westchnęła. Ona bywa zajęta innymi rzeczami. Często dostaje jakieś zlecenia i wychodzi na najbliższe tereny, by zdobyć pewne rzeczy. Gdyby ktoś tutaj dysponował większymi pieniędzmi to byłaby skłonna za solidną wypłatę podjąć się bardziej wymagającej wyprawy, która mogłaby nieść ze sobą ryzyko. Czego się nie robi dla pieniędzy, eh...
- Zależy jak wysokie są twoje wymagania. Ktoś taki jak ja nie ma prawa wybrzydzać, więc mi tamtejsze jedzenie wydaje się smakowite.- odparła, przyznając się do swojego marnego żywota. Nie łatwo się wzbogacać, gdy na starcie się nie jest dobrze wyposażonym. Ona swoją samodzielną walkę z życiem zaczęła nie mając nic. Wszystko straciła. Gdyby od razu miała swój łuk już zdążyłaby zarobić na tyle, by mieć teraz więcej luzu. Jest właściwie sama i polega tylko na sobie. W ten sposób nie jest łatwo utrzymywać siebie przy dobrym funkcjonowaniu.
- To już tu, za rogiem. W miarę możliwości, na któreś ci odpowiem, ale nie mam wiele czasu. Poza tym nie jestem osobą, która posiada wszechstronną wiedzę o tym miejscu. Lepiej chyba znam tutejszy las niżeli samo miasto. Radziłabym ci się udać do biblioteki, może znajdziesz jakieś kroniki, prasę, księgi historyczne i tam się czegoś dowiesz.- odpowiedziała mu spokojnym tonem, wskazując przy okazji wiszącą tabliczkę z nazwą jadłodajni, gdzie właśnie zmierzali oboje.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Pon Lut 02, 2015 8:59 pm

- Otóż to! - Odparł entuzjastycznie Kniaź - Marzenia trzeba spełniać, sam do tego ciągle dążę, choć ostatnio moje plany zostały niecnie pokrzyżowanie. Echh... mi to zawsze wiatr w oczy, ale nic to. Nie po to tu jestem, by się nad sobą użalać, lepiej zajmę się czymś pożytecznym.
Czarnoręki po tych słowach się lekko zamyślił, jednak w końcu nastała chwila ciszy. Miał w końcu okazję dobrze przyjrzeć się rudowłosej, która przedstawiła mu się jako "Madi". Jak już wcześniej zauważył, jej włosy bardzo rzucały się w oczy, szczególnie w zimie, pośród śniegu. Cóż za dwie przeciwności, czysta biel i ognisty rudy kolor! Ogromne zielone ślepia tylko nadawały jej twarzy charakteru. Cała z resztą wyglądała porządnie i schludnie, jednak patrząc na jej ubiór mógł wywnioskować, że tak jak i on, dziewczyna nie pochodzi z tych stron. Dopiero teraz zauważył, iż jest ona od niego niższa o zaledwie kilka centymetrów, a i specjalnie dużo młodsza się nie wydawała. Jakby miał strzelić to pewnie w okolice dwóch czy trzech lat. Miała szczęście!
-Skoro mówisz, że już blisko to jestem bardzo rad. A tak poza tym, to widzę że dobrze trafiłem. Bo właśnie o okoliczne lasy Cię dziewczyno wypytać chciałem! A skoro i mówisz, że nie możesz sobie na za wiele pozwalać, to pozwól, że zaproponuję Ci pewien układ. Mianowicie, w zamian za odpowiedzi na pytania, zapłacę za Ciebie w jadłodajni, a to co dostaniesz za swego futrzastego zachowasz zwyczajnie dla siebie. Myślę, że oboje będziemy zadowoleni! I proszę, nie daj się ponieść dumie, dla mnie to nie będzie żaden wydatek, można wręcz powiedzieć, że jestem dosyć zamożny.
Achh, jakże charyzmatycznym człowiekiem był Czarnoręki, jego przemowa z pewnością powinna przekonać Pannę Mad, do zaakceptowania tego układu. Echh... tak naprawdę to nie był on w żadnym stopniu wyposażony w umiejętność perswazji, pozostała mu tylko nadzieja, że rudowłosa przystanie na jego propozycję, a przy okazji Kniaź zyska jakąś pozytywną relację w nowym miejscu. No cóż, nie można mieć wszystkiego, prawda? Jego szczere chęci "szerzenia dobra" rzadko się ujawniały, w tym momencie był to wręcz szok! Czyżby przeżywał metamorfozę? A gdzie tam... zwyczajnie potrzebował informacji! Jednak jego wewnętrzne rozmyślania przerwał widok dłoni dziewuchy, która wskazywała na szyld knajpy, do której oboje zmierzali.
-A więc to już tutaj! Wspaniale, w końcu się najem! Ughh... długi czas nie miałem ciepłego posiłku w ustach...
Dodał z uśmiechem wręcz na swej czerwonej od zimna twarzy i lekko pchnął do przodu drewniane drzwi...


Zmieniamy temat czy chcesz coś jeszcze dodać?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Wto Lut 17, 2015 8:24 pm

Hikari jak zwykle zagłębiona w swoich rozmyślaniach na temat niczego, nie zdążyła nawet przedstawić się współtowarzyszce oraz chwilę później przybyłemu mężczyźnie o niespotykanym akcencie. Zamrugała oczami i zdała sobie sprawę z tego, że zawiesiła się na dłuższą chwilę.
- Hikari - powiedziała cicho acz stanowczo dziewczyna, uzupełniając dialog między nimi.
Spojrzała na cudzoziemca, który odchodził w towarzystwie rudowłosej dziewczyny i zaczęła się poważnie zastawiać nad tym czy przypadkiem nie postradała zmysłów bo jak nic umknęło jej kilka dobrych minut życia.
Mruknęła coś do siebie pod nosem i dotknęła ręką czoła. Temperatura w normie... A jednak!
- Wybacz mi moją nieuprzejmość ale chyba oszalałam- powiedziała skruszona do dziewczyny.
Wbiła wzrok w buty szukając pomysłu na odpłacenie za swoje haniebne zachowanie.
- Masz ochotę na gorącą czekoladę? Właśnie wracam ze sklepu i mam duużo kolorowych pianek- pomachała zachęcająco siatką pełną łakoci.
- Wiem, że z obcymi się nie rozmawia ani tym bardziej nie bierze się od nich słodyczy... hm jakby na to nie patrzeć nie powinno się też chodzić do ich mieszkań. Ale wiesz... pierwszą zasadę już złamałaś, co Ci szkodzi?
Powrót do góry Go down
Rosallie


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Wto Lut 17, 2015 9:18 pm

Dziewczyna w końcu raczyła się jednak przedstawić. Kto wie, co zatrzymało na chwilę jej uwagę, jednak dobrze, iż mniej więcej w czasie wyrobiła się z tą informacją.
Nim się obejrzały, owy mężczyzna wyraźnie wybył w stronę rudowłosej kobiety. Heh... takie typowe. Choć w sumie to raczej dobrze - o jedną denerwującą osobę mniej...
-Szaleństwo nie jest aż tak błahe... Ciężko stwierdzić, czy to miało w jakikolwiek sposób "pocieszyć" dziewczynę. Powiedziała to jakby do siebie, po części na wiatr spoglądając gdzieś na bok. Uważała, że gdyby tak małemu, słodkiemu przestępstwu przyczepić metkę z szaleństwem, to zapewne reszta tego brutalnego świata już dawno wywróciła się do góry nogami. Czy warto jednak szczegółowo o tym wspominać?
-Nic... się nie stało... Pędem powiedziała w stronę Hikari, już nieco bardziej opamiętana. Nie była przyzwyczajona do... cóż, mówienia czegoś na styl słów wybaczenia... Khe.
Ludzkie jedzenie?... Rozległ się głos w myślach różnookiej. Zastanowiła się chwilę. Khe, nie przypominała sobie, kiedy ostatnio połasiła się na jakiekolwiek słodkości - nigdy jej nie interesowały, mimo tych wszystkich aromatów i ciągnących smaków. A co do tego ludzkiego jedzenia... cóż, pośród ludzi często panowała opinia, iż demony żywią się mięsem / ludzkimi duszami, a nawet uczuciami. Ona jednak była na szczęście dla obu jedynie tym "czymś" do połowy...
-Zasad nie ma sensu przecie przestrzegać. Zdawać by się mogło, że zażartowała, choć w słowach tych sporo było prawdy i powagi. Kontynuowała jednak dalej. -Jeżeli tego właśnie chcesz... Powiedziała, choć skrycie nie potrafiła sobie tego wyobrazić.
EDIT:
Jej wyraz twarzy szybko skamieniał. Nie. To nie ma sensu. Nie wiedziała, kim właściwie była owa dziewczyna. W ten sposób, bez słów jednak do niczego nie dojdą. Musi zakończyć to godne pożałowania przedstawienie.
-Chyba jednak muszę zrezygnować z twej propozycji. Rzekła, i chwilę potem już jej tam nie było.
//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Nie Maj 31, 2015 10:02 am

Szła dziarsko przed siebie, trochę poirytowana tym że wokół jest aż taki tłum. Nie wiedziała dokładnie czego szuka, choć była trochę głodna. To może jakaś restauracja? - pomyślała, rozglądając się dookoła. Nie widziała tego czego szukała, mimo swego 'jastrzębiego' wzroku. Ehh chyba będę musiała kupić coś na wynos- mruknęła i skierowała się w stronę jednego ze straganów z owocami.
Dzień dobry, chciałabym kupić hmmm 2 pomarańcze, i garść jagód- powiedziała, uśmiechając się do sprzedawczyni.
Się robi szanowna pani - odpowiedziała wesoło
Sprzedawczyni podała jej produkty po czym powiedziała, oblizując się : należy się 5 złotych monet. Dała jej monety choć wiedziałam że cena była mocno zawyżona.
Schowała owoce do torby i poszła przed siebie. Miała ochotę zjeść swój posiłek w spokojniejszym i mniej tłocznym miejscu.
z.t
Powrót do góry Go down
Gość

Gość



PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Wto Wrz 08, 2015 7:03 pm

Przepychała się przez tłum poprawiając skórzaną sukienke. Schowała sztylet w bucie. Ubrania które przywłaszczyła była niczego sobie. Krawcowa zna się na rzeczy. Prychnęła. Ta kobieta jest tak strachliwa że wystraczyło iż do niej podeszła ze sztyletem w ręce a ta zrobiła to czego zażądała. Czarny skórzany top był wygodny a dzięki temu że ma na niego zarzuconą tylko szarą, bawełnianą bluzkę ''sito'' nie grzeje się nawet w takim skwarze. Obcisłe spodnie w kolorze burgundu sięgały jej do połowy szczupłych łydek. Problem stanowiły buty.... przy tych drogach i swoim trybie zycia nie mogla sobie pozwolic na wysokie szpilki... wiec musialy jej wystarczyc zwykle koazki na 5 cm obcasikach. Przeczesała ręką włosy lekko mokre od potu. Może jednak winna była je związać? Potrząsneła głową. Już i tak zbyt rzuca się w oczy. Zaczynało się jej nudzić... - Przydałaby się jakaś porządna rozrywka- pomyślała skręcajać w wąską uliczkę prowadzącą do starej i dość obskurnie wyglądającej kamienicy. Jej cel: Black Shine. Tam nigdy nie ma nudy
Powrót do góry Go down
Xanxus


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Wto Mar 08, 2016 12:37 pm

Z impetem wylądował w bocznej uliczce. Huk niósł się przez kilka kolejnych mniejszych alejek za sprawom ścisku jaki tam panował a może i nie? Może to przez kawał cielska lunatyka wydawało mu się, że jest tu nieco ciasno. Rozejrzał się tylko, czy nie ma ludzi w pobliżu i zaczął przeciskać się w centrum miasta. Spoglądał co jakąś chwilę w niebo próbując dojrzeć słońce, lecz bezskutecznie. Wszystko przez wysokie budynki, które przylegały ściśle do siebie. Po niebie jednak dało się poznać, że zbliżają się godziny wieczorne. Gdy przeciskał się tymi uliczkami usłyszał głosy dochodzące z tyłu. Zdenerwował się lekko bo miejsca na ucieczkę to tu nie było. Ruszył nieco żwawszym krokiem przed siebie. Po chwili okazało się, że akurat ta uliczka prowadzi do głównej ulicy miasta. Wpienił się lekko mówiąc i przez chwilę stanął w bezruchu. Gdy głosy, które dochodziły go z tyłu zaczęły się zbliżać wpadł w popłoch i odruchowo zaczął się wspinać po budynku. Wbijał swoje pazury w ściany mieszkań i sukcesywnie zbliżał się ku dachom. Będąc już w połowie drogi spojrzał w duł. Okazało się, że głosy, które słyszał wcześniej należały do straży miejskiej. Wypuścił powietrze z płuc z wielką ulgą. Bo kto wie, co mogłoby się stać gdyby dojść miało do konfrontacji. W jednej chwili łapa ześlizgnęła mu się ze ściany. Nie dało się usłyszeć osuwającego się ciała bestii. Strażnicy nieco zdezorientowani zaczęli nasłuchiwać skąd dochodzi ten dźwięk. Gdy strażnicy spojrzeli w górę to mogli zobaczyć jedynie skrawek ogona wilkołaka. Będąc na dachu jednego z budynków położył się na nim i odetchnął z ulgą. Tępo patrzył w kierunku słońca, które nieubłaganie miało zetknąć się w końcu z ziemią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xanxus


avatar


PisanieTemat: Re: Główna Ulica   Sro Mar 09, 2016 8:15 pm

Mijały minuty a wielka kupa miecha wciąż leżała na dachu wpatrując się w niemalże całkowicie schowane słońce. Dziwnie spokojny czekał na te chwilę, jakby dzisiaj koszmar miał się nie wydarzyć, a rytmiczny oddech tylko go w tym utwierdzał. Cóż się dziś takiego stało, że czuł się tak a nie inaczej? Któż to wie… najważniejsze, że dziś miało się obejść bez incydentów, ale czy na pewno? Zamknął ślepi i wsłuchiwał się w głosy dochodzące z uliczek i mieszkań. Matki wołały swoje dzieci do domów, handlarze zbierali swoje towary z blatów, kuźnie przestały tłuc i innego rodzaju przedsięwzięcia kończyły na dziś. Jedynie co to tawerny i bordele wciąż tliły życiem a dźwięki stamtąd dochodzące nie raczyły minąć jego uszu. Słońce znikło już z nieba a zamiast niego na niebie pojawił się księżyc. Lunatyk powstał i spoglądał na miasto teraz już oświetlane przy pomocy lamp. Wyprostował się i zawył ku towarzyszowi, po czym zerwał się do biegu i zrywając dachówki biegł przed siebie. Łoskot jaki temu towarzyszył był dość spory i mieszkańcy zapewne zastanawiali się co  też tak hałasuje. Przechodnie którzy dopiero co wracali bądź wychodzi z domów mogli zaobserwować cień, który co jakiś czas przeskakiwał z jednej strony na drugą. Nie był to kto inny jak Xan, który najwyraźniej świetnie się bawił, czego nie mogły powiedzieć latające nietoperze, które co jakiś czas kończyły w jego pysku. Pędząc tak umknęło mu jedno. To, że koniec trasy był coraz bliżej a w pewnym momencie miał przed sobą już tylko wielki plac z pustą szubienicą na jego środku. W panice chwycił się komina, który jak na złość po zaciśnięciu się na nim, łapy lunatyka najzwyczajniej w świecie złamał się w pół. Nie dało się nie usłyszeć huku i pękającego drewna w momencie gdy wilkołak zwalił się z dachu wprost na szubienice. Połamane jej kawałki rozsypały się nieco po placu a sam wilkołak leżał pod balem, który zapewne witał nie małą liczbę osób. Obolały zrzucił go z siebie i powoli wstał. Z mieszkań dookoła placu dało się usłyszeć otwierające się okiennice. Gdy Xan pozbierał się do kupy i porozciągał nadszedł czas na powyciąganie odłamków, które wbiły się w jego cielsko. Z grymasem bólu na pysku wyciągał to kolejne kawałki ze swojego ciała. Był tym tak zajęty, że nie dostrzegł zbierających się na placu gapiów. Wolnym krokiem zaczął kierować się w stronę jednej z uliczek unikając przy tym światła lamp i zostając poza zasięgiem wzroku mieszkańców. Gdy znalazł się w jednej z nich dokończył lizanie swoich ran, po czym do jego uszu dobiegł czyjś głos.
-Tu coś jes…- mężczyzna nie zdążył dokończyć gdyż przywitała go pięść Xan’a, który zawył przy tym ku księżycowi a mężczyzna odleciał łądny kawałek w stronę środka placu. i biegiem ruszył w dalszą drogę tym razem jedną z bocznych uliczek miasteczka rozwalając przy tym beczki i skrzynie stojące przy ścianach. Dokąd to tak pędził? Nie miał pojęcia, ale wiedział jedno… Noc była jeszcze młoda.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Główna Ulica   

Powrót do góry Go down
 

Główna Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Centrum Miasta-