IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Lis 29, 2015 9:29 pm

Rook przez dobrą minutę leżał w milczeniu, zupełnie jakby jego nadwątlony umysł nie był w stanie przetworzyć podanych mu jak na tacy informacji. Wszystko rozbijało się o to, że dlań były one sprzecznie, wydumane i nijak nie pokrywały się z jego wartościami. Rozmyślań nie ułatwiał mu też fakt, że uroczę dziewczę łasiło się doń bez żadnych oporów i niezwykle skutecznie prowokowało do działania...
- Co kurwa?! - zawołał na jeden moment i jak oparzony obrócił się twarzą w stronę polimorfki, dotkliwie rysując sobie przy tym cały bok o metalowe szlufki buciora. Był jednak zbyt przejęty wnioskami, do których w końcu udało mu się dojść, by zwrócić na to uwagę i tylko cały rozgorączkowany przetoczył się na swą brankę. Kobieta nie mogła się nawet bronić i próbować odepchnąć go nogami, gdyż człek podle – choć tym razem nieświadomie – wykorzystał to, ze chwilę temu obejmowała go w dość intymny sposób, tak więc pozostało jej jeno znieść słuszną wagę złodzieja.
- Jaki obowiązek?! Jakie karmić?! Oczadziałaś?! - – zawarczał wprost w jej udającą wcielenie niewiniątka twarzyczkę, choć ani razu nie podniósł przy tym głosu. Jego wzburzenie uwypuklało się raczej w prędkości wyrzucanych słów i pochłanianych końcówek, niżeli krzyku.
- I co?! Może jeszcze łaskawie zgodzisz się na trzy ciepłe posiłki podane do łózka i przeplecione podwójną porcją słodkiej śmietanki?! A co się będziemy pieprzyć, wykwintne desery do teg...! - tym razem rzeczywiście ugryzł się w język, choć było na to zdecydowanie za późno i nawet metaliczny posmak krwi nie był w stanie stłumić goryczy płynącej z tak dotkliwej i uwłaczającej porażki.
- Nie... zapomnij o tym.... To nie była żadna propozycja, rozumiesz?! To sarkazm! Sarkazm, pojmujesz?! Znasz w ogóle to pojęcie?! Nie... Nawet o tym nie myśl! - głos łotrzyka przeszedł w cichutki szept, przez co jego panika wydawała się tym zabawniejsza. On naprawdę myślał, że przez własną głupotę wkopał się w naprawdę głupią sprawę i przez to jeszcze bardziej błądził... niczym dziecko we mgle. A gdy już zrozumiał, że jego słowa nie mają żadnej wartości i jedynie pogrążają go, umilkł i wsparł swe czoło u nasady nosa zmiennokształtnej...
- A teraz... używam tajnej magii... A Ty... zapominasz o wszystkim, co usłyszałaś w ciągu ostatnich paru minut... Hokus- pokus, abra-kadabra, alakazam! - – czar zakończył cmoknięcię dziewczęcia w czółko i chyba sam nie był zbyt poważny, gdy wypowiadał owe słowa, bo chwilę potem jego ciałem wstrząsnęła seria spazmów, które można by odebrać równie dobrze jako chichot, jak i szloch rozpaczy.
- Kurrrrrwa... – wymsknęło mu się z akcentem wyraźnie postawionym na „r” – w jaką kabałę ja się znowu władowałem?! – powoli i na czworakach począł wycofywać się spod kołdry, w dół łoża...
W niedługim czasie stanął pewnie na ziemi, a wtedy drapieżnie spojrzał się na swą ofiarę – pupila – kochankę, prezentując przy tym iście awanturniczą postawę i groźny błysk w oku. Dla spotęgowania efektu, nawet zaplótł ręce na torsie, naprężając przy tym muskuły, ale dla rozbawionej sytuacją blondyneczki było to raczej komiczne.
- Tej, ale trochę więcej powagi dla majestatu! – krzyknął, widząc jak Szafir nie może się już powstrzymać i ze śmiechu trzęsie się pod kołdrą – – Poważnie... do tej pory myślałem, że lepiej Cię karmić, niż ubierać, no ale chyba zmienię zdanie! Zdejm buty, kup ładną obróżkę... Nawet ci puchową kołdrę skołowałem, bo „pod tą mi za zimno!” Myślisz, że łatwo było ją tu wtargać?! Nie, nie było! Za dużo byś chciała, ale się skończyło! - dość zabawnie i żywiołowo gestykulował przy tym, nawet nie rejestrując, że cały czas przechadza się od krawędzi, do krawędzi łóżka. Wszystko to przynosiło jednak efekt całkowicie odwrotny do zamierzonego i biedna dziewczyna w pewnym momencie musiała przygryźć kołdrę, coby nie wybuchnąć bezczelnym śmiechem mu prosto w twarz. I wtedy właśnie krew go zalała i uznał, że „niesfornemu zwierzątku” należy się kara...
W pierwszej chwili z werwą rozsupłał rzemienie, które tak wiernie podtrzymywały jego portki przed opadnięciem na ziemię i ośmieszeniem go na forum. Tym razem jednak usługa ta nie była mu potrzebna, bowiem zaraz potem sam popchnął je na dół i spróbował zręcznie wyciągnąć stopy z nogawek. Udało mu się to połowicznie, bo o ile oswobodzenie pierwszej nogi poszło mu gładko, to przy drugiej próbie potknął się i prawie że wyrżnął orła, co było następstwem kilku zabawnych podskoków na jednej nodze. A że łajdak nie zwykł nosić bielizny, to przy okazji odwalił naprawdę przyzwoite przedstawienie kukiełkowe.... I w tym momencie Szafir już nawet nie starała się zachować pozorów i urągliwie zaczęła walić piętami o siennik, raz za razem podrzucając przy tym pościel w górę, rechocząc przy tym bez opamiętania. Tak, czy inaczej, ostatecznie stanął przed nią w pełnej krasie – i ze wstydu cały purpurowy na twarzy – a że niedawna pieszczota zielarki podziałała nań dość widocznie, to miał się chociaż czym pochwalić.
Jeszcze zobaczym, kto się będzie chichrał ostatni! – pomyślał wściekły i bez ostrzeżenia pochwycił za koniec kołdry. W pierwszej chwili zdawało się, że z tej złości ugryzie się w tyłek... to jest zerwie okrycie z przemienionej, ale nie! On podrzucił ją w górę, w łatwy sposób odsłaniając jej zgrabne nóżki, a przy okazji uwięził pod ciężkim puchem. No, ale cóż... sama sobie taką wybrała. Złożona na pół kołdra była wystarczająco ciężka, by przytrzymać ją na ładnych parę sekund, a w tym czasie mógł łakomie poprzyglądać się jej wdziękom. Aż zaczął żałować, że znowu jest ciemno i że Szafir jest na tyle grzeczną dziewczynką, by momentalnie złączyć obie nóżki ze sobą. Choć z drugiej strony to właśnie ta jej niewinność sprawiała, że nie mógł już doczekać się, kiedy wreszcie posmakuje jej ciała w pełni. Z taką myślą też wkroczył na łózko, tuż pod szamotającą się z pierzyną kochanką. Pewnie ujął ją za kostkę i podniósł nogę w górę, by oprzeć ją sobie na ramieniu, a następnie zaczął rozwiązywać sznurówki buciora, który nie tak dawno boleśnie naznaczył jego skórę. Wspomagał się przy tym nie tylko obiema dłońmi, ale i zębami, dlatego też but w mgnieniu oka wylądował na podłodze za plecami mężczyzny, a on sam dobrał się do drugiego. W sam raz, gdyż kotka zdążyła już wreszcie uporać się z przeszkodą i teraz mogła z przerażeniem przyglądać się, jak jej pan wpierw zdejmuje jej drugiego buta, a potem złośliwie wysuwa zeń sznurówkę. A przecież wplecenie jej pomiędzy szlufki zajmowało tyle czasu! Dla złośliwca nie miało to jednak żadnego znaczenia, a niechciany i pozbawiony wiązania but bez zwłoki pognał w pogoni za parą. Tymczasem Gawron i drugą nogę dziewki podniósł na ramię, dzięki czemu otworzył sobie do naprawdę wspaniałych widoków i jeszcze piękniejszych możliwości. Ale to wciąż jeszcze było za mało. Wciąż jeszcze niedostatecznie zapłaciła mu za to ośmieszenie, które jak żywe wciąż jeszcze piekło jego męską dumę i szczątki godności ludzkiej. Dlatego też złapał ją za kostki i zanim zaczęła wierzgać, albo nawet spróbować wybić mu zęby, podniósł jej nogi wysoko w górę. Następnym krokiem było popchnięcie ich w przód aż do momentu, gdy znalazły się nad głową polimorfki. W ten właśnie, jakże prosty i trywialny sposób był wstanie przytrzymać ją jedną ręką tak samo, jak wcześniej krępował jej nadgarstki. Tą samą dłonią wciąż jeszcze trzymał sznurówkę, która nawet połowicznie zwinięta, wciąż okalała jej nogi. To zaś z łatwością wpływało na jej wyobraźnię, udowadniając że jej pan w każdej chwili mógł bez wysiłku połączyć razem jej dłonie ze stawami skokowymi, a następnie sobie poużywać...
- To co? Wolisz mnie, czy kurczaka? - zapytał przebiegle, z arogancją wymalowaną na twarzy lustrując całe jej ciało, które w owej chwili nie miało przed nim już prawie żadnych tajemnic.
- Odpowiadaj! - zażądał w mocą, widząc że się waha i sprzedał jej siarczystego klapsa. Jej rozterka była jednak jak najbardziej słuszna, gdyż tylko jeden z tych wyborów pozwoliłby zachować jej godność, oraz szacunek Gawrona, podczas gdy ten drugi przyniesie masę bólu, wstydu i upokorzenia. Bydlak jednak nie miał zamiaru pozwolić jej zastanawiać się nad odpowiedzią w nieskończoność i bez skrupułów zaczął krępować jej nogi w iście zawodowym stylu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Gru 09, 2015 8:25 pm

- Wolę, żebyś pokramił mnie kurczakiem. - Mimo niezbyt wygodnej pozycji, Szafir postanowiła wciąż robić dobrą minę do złej gry. Miała nikłe szanse na wyjście z tego z twarzą, ale zawsze warto było spróbować. Szczególnie, że Gawron wydawał się przynajmniej czasem pozytywnie reagować na jej drobne bezczelności. Jakoś nie widziało jej się mimo wszystko spokojne leżenie i obserwowanie, jak mężczyzna ją krępował. Miała wolne ręce i postanowiła z tego skorzystać. Jak na kota przystało, była też dość gibka, o czym złodziejaszek zdawał się zapominać. Dlatego też bez dalszych rozważań, chwyciła przedramiona oprawcy, wbijając w nie paznokcie, wykręciła tułów i podciągnęła się ciut, by zagłębić dodatkowo zęby w jego ręce. Nie miała w planach gryźć jakoś szczególnie mocno. Ot tak, ukąsić ostrzegawczo. Coby pamiętał, że nie jest z niej taka całkowicie bezbronna panieneczka, którą może sobie pomiatać jak tylko mu się spodoba.
- Na co czekasz, Koguciku? Dama cię prosi! Przynieś, póki ciepłe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Gru 14, 2015 2:27 pm

Na tą - jawną bądź co bądź – bezczelność, dłonie mężczyzny zwyczajnie i bezwiednie ześlizgnęły się z kostek Szafir, a sam mężczyzna nie mogąc złapać równowagi, runął przed siebie i całym ciężarem ciała przygniótł biedaczkę. Oczywiście, nie byłby sobą, gdyby nasadą nosa nie wyrżnął przy tym w jej iście i zaskakująco twarde czoło – aż nieprzyjemnie chrupnęło – nie mogąc się nawet odpowiednio zaasekurować, gdyż dziewka sprytnie przytrzymywała jego ręce, do końca wgryzając się w jego spaloną słońcem skórę na rękach.
W ten właśnie – niezwykle idiotyczny sposób – na jeden moment znaleźli się w klasycznej pozycji i właściwie to Rook nie miałby powodów do narzekań... - wszak w końcu miał okazje znaleźć się w objęciach istotki, którą od kilku ciężkich dla nie go dni tak bardzo pożądał - gdyby nie ból, przez który łotrzyk parokrotnie wierzgnął, a następnie stoczył się z hardej polimorfki aż na skraj łoża. Przez dobre dwie sekundy jego cielsko wahało się, by ostatecznie z impetem grzmotnąć o dotkliwie twardą podłogę.
- Kurwa... Twoja... mać - – syknął z ziemi, zaraz potem powoli podnosząc się na łokciach, z czego w miarę płynnie przeszedł do pozycji siedzącej. Ta zaś była wystarczającą, by móc ponownie spojrzeć na kryjącą się w pościelach zielarkę. Nos łajdaka już w tej chwili zdawał się puchnąc w oczach i zdecydowanie domagał się nastawienia, a na domiar nieszczęścia z jednej z dziurek dość obficie napływało osocze, szpecąc skórę na torsie złodzieja.
- Ty chyba kpisz sobie ze mnie! Nie... ty jesteś poważna... Całkowicie poważna, prawda? - wyrzucił z siebie na bezdechu, całkowicie ignorując krwawienie i z wyrzutem patrząc na najwyraźniej zadowoloną z siebie kocicę.
- Nie... Nie wierzę... Dobra! W porządku! Wygrałaś! Tym razem... – był zdecydowanie wkurzony i sprowokowany chwilą. Chyba też zaczął mówić do siebie, bo choć jego oczy nadal lustrowały postać niewinnej i kryjącej swe piękno pośród pierzyny kobiety, to zdawały się być nieco bezbarwne i bez blasku. Zresztą tuż po tym wyzwaniu watażka wstał i z marazmem kryjącym się w ruchach powoli podszedł do biurka. Z niego zaś powziął pudło z kurczakiem, by zaraz potem wraz z nim wygodnie rozsiąść się na skraju łóżka.
- No dobra... Chodź tu! Do nogi! Ten jeden raz cię pokarmię... znaj łaskę pana... Ale tylko raz, pamiętaj!- Gawron nie wyglądał na szczęśliwego... właściwie to zdawał się być zmęczony życiem i o wiele starszy, niż był w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Gru 18, 2015 6:23 pm

Ciężko było powiedzieć, aby Szafir była jakoś szczególnie zachwycona ze swojego przypadkowego osiągnięcia. Chociaż smutna to z pewnością nie była! Mimo wszystko byłoby lepiej, gdyby i jej nie zabolało w momencie, gdy łotrzyk podstępnie zaatakował jej czaszkę swoim nosem. Potarła nawet czoło, obserwując uważnie swojego "pana". Jej kocia natura walczyła o lepsze z wyuczonym zachowaniem znachorki i dziewczyna nie była pewna, jak postąpić. Wreszcie, gdy Rook ją przywołał do siebie, powzięła pewną decyzję. Wstała z łóżka i poprawiła kradzioną koszulę, którą miała na sobie, po czym zaczęła iść w stronę Gawrona. Nie zatrzymała się jednak przy nim, a tylko przemknęła na palcach i zniknęła w meblowym labiryncie.
- Co do matki, ani nie zaprzeczę, ani nie potwierdzę. - Rzuciła, pojawiwszy się ponownie w swoistej sypialni, trzymając w jednej ręce kilka bandaży i jakiś flakonik, a w drugiej materiał ociekający zimną wodą. Wyraźnie starała się trzymać wilgotną szmatkę jak najdalej od siebie i nie ukrywała nawet grymasu obrzydzenia.
- Jedyna korzyść z tego, że tak tu zimno. Bardzo łatwo o lodowaty okład. Pozwól. Szybciej przestanie krwawić. - Zmiennokształtna przyklęknęła przed złodziejaszkiem i bez dalszej zwłoki przyłożyła delikatnie wilgotny materiał do nasady jego nosa. - Nos nastawię Ci dopiero, jak zejdzie obrzęk, spokojnie. Zaraz pewnie mocno spuchnie. Pochyl trochę głowę, proszę. Żebyś się nie zakrztusił krwią.
Blondyneczka mówiła spokojnie, a w oczach miała autentyczną troskę. Suche bandaże i buteleczkę położyła na łóżku. Wolną już dłoń oparła delikatnie na policzku Gawrona i uśmiechnęła się lekko, choć nie wydawało się to w pełni szczere.
-Przepraszam. Nie chciałam, żeby stała ci się krzywda. Spojrzę tylko, czy jeszcze mocno krwawisz. - Z tymi słowami, odsunęła powolutku zimny okład od twarzy mężczyzny. Tak, jak się spodziewała, nos zaczynał już leciutko puchnąć, ale na szczęście zareagowała dostatecznie szybko. Ani myślała czekać, aż obrzęk zniknie całkowicie, mogło to potrwać ładnych parę dni, a wtedy zabieg byłby jeszcze bardziej nieprzyjemny. Dlatego też płynnym ruchem przesunęła dłoń z policzka na nos "właściciela", chwyciła pewnie i szarpnęła we właściwą stronę. Z tego typu urazami, skręconymi kostkami, zwichniętymi nadgarstkami, czy nawet wybitymi barkami miała ogromne doświadczenie. Gorzej, gdyby Rook złamał sobie kość udową, czy coś takiego. Do nastawiania takich zwyczajnie miała za mało siły. Ale umieszczenie nosa na swoim miejscu było dla niej na tyle proste, że mogłaby to zrobić nawet po pijaku i z zamkniętymi oczami. Efekt takiego działania pewnie byłby dużo gorszy, ale było to wykonalne.
Tym razem na szczęście była trzeźwa i patrzyła uważnie na to, co robiła. Dzięki temu nastawiła złodziejski narząd węchu szybko i sprawnie. Nie uprzedziła go o swoich planach z bardzo prostego powodu - bała się, że mężczyzna nie zgodzi się na to, a przez swoją siłę bez problemu uniemożliwi jej wykonanie zabiegu. Zaraz potem z resztą położyła rękę na jego karku, żeby nie próbował się wyrywać i znów przyłożyła zimny okład.
- I po sprawie. Jak będziesz ostrożny, nie będzie śladu. - Oznajmiła z uśmiechem i uniosła się lekko, żeby otrzeć się pyskiem, znaczy policzkiem, o czoło złoczyńcy. - Jak przestanie krwawić, połóż się, proszę, na brzuchu. Jakiś czas temu znalazłam trochę olejku, powinien się nadać. Pewnie należał do tego konowała, któremu ukradłeś też bandaże, katgut i igły. Jesteś ostatnio bardzo spięty i nerwowy. Zrobię ci masaż, dobrze? Z reszta, co ja pytam. Nakaz znachorki! A teraz przytrzymaj ten okład, jestem głodna a ten kurczak pachnie cholernie smacznie. Pokarmisz mnie innym razem.
Szafir z każdą chwilą wydawała się coraz bardziej dumna ze swojego postępowania. Nawet nie próbowała ukrywać samozadowolenia. Pozwoliła sobie nawet sięgnąć po jedną z dłoni swojego "pana", chcąc pokazać mu, jak ma przytrzymywać wilgotną szmatkę, podczas gdy ona mogłaby usiąść na łóżku i się najeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Gru 20, 2015 3:28 am

To, że tak naprawdę nigdy nie zrozumie tej przewrotnej dziewki, pojął dokładnie w momencie, gdy bezczelnie wyminęła go i zniknęła w mroku przywołanym  tak późną porą, jak i gąszczem labiryntu. Nie, żeby kiedykolwiek twierdził, czy uważał, iż pojmuje naturę kobiet – wszak takowej żaden kierujący się logiką i faktem umysł nigdy pojąc nie zdoła – lecz, zwykle był w stanie przewidzieć wystarczająco wiele, by z łatwością nimi manipulować, wpływać na uczucia i emocje i w końcu oszukiwać. A jednak ten konkretny egzemplarz zdawał się mieć daleko idące przesunięcia w psychice – skutecznie uniemożliwiające łotrzykowi doszukanie choćby jednego stałego wzorca - i choć na pierwszy rzut oka można by uznać to za defekt fabryczny, to jakimś zwichrowanym cudem działało to (przeważnie) na jej korzyść, a przy okazji masochistycznie bawiło człeka. Rook dwoił się więc i troił, by jakoś to wszystko sobie i jej poukładać, lecz coraz częściej nawiedzała go przerażająca myśl, że może to nie jej gra – niczym w szachach – jest na tyle głęboka i sprytna, a sama Szafir wyprzedza wszelkie jego zagrywki o kilka kroków na przód, lecz może... może zwyczajnie miała nie po kolei w głowie? I wcale nie przerażało go to, że właśnie z taką osobą postanowił się związać i nawiązać ścisłą współpracę, ale konkluzja że to naprawdę dobry pomysł jest... No i nie ukrywajmy, podobała mu się jak cholera, a kocia natura jeno dodawała pikanterii temu związkowi.
Gdy zielarka postanowiła wreszcie (i łaskawie!) wrócić, mężczyzna nie odezwał się a jedynie głośno westchnął. Ni to z irytacją, ni z ulgą, odstawiając jednak pudło z wyżerką na bok. Wystarczył jeden rzut oka na niesione przez nią akcesoria, by domyślić się, co też jego „Zdolne-Kochane” sobie umyśliło i zamierzało w cielić w życie. A choć aż gotowało go w środku, by dość stanowczo się temu sprzeciwić, ostatecznie był grzecznym chłopcem i pozwolił się połatać. Ba! Nawet po męsku przy tym nie jęknął – co nie znaczyło jednocześnie, ze w razie przeziębienia nie znajdzie się w stanie agonalnym i nie będzie wymagał całodobowej opieki. Stało się tak z dwóch powodów. Pierwszym był niezaprzeczalny fakt, że w ciągu ostatnich paru dni zdążył już zapoznać się co nieco z niewątpliwymi zdolnościami medycznymi polimorfki i nawet jej w tym nieco zaufać. Raz, że widział jak radzi sobie z własnymi stópkami, a dwa że w końcu zajęła się jego policzkiem – zranionym jeszcze w tawernie – i choć sam zabieg był nieprzyjemny jak cholera i zwyzywał ją wtedy od rzeźników wyrwiflaków (i gorzej... o wiele gorzej), to ostatecznie rana ładnie się zagoiła i nawet nie ropiała! Po drodze też, choć ją o to wcale nie prosił, zajmowała się innymi, znacznie bardziej błahymi zranieniami, bo a to se  gdzieś rozorał dłoń, a to wrócił posiniaczony. Dość szybko stało się to ich swoistym rytuałem... a przynajmniej do momentu, gdy złodziej coraz bardziej zaczął ją unikać.
Drugim – i znacznie bardziej namacalnym – powodem braku jakiegokolwiek oporu była rzecz iście prozaiczna. Otóż w momencie, gdy blondyneczka przyłożyła mu do nosa okład, człek instynktownie odchylił się, także chcąc nastawić mu nos, dziewczę musiało wspiąć się na skraj łóżka i to na nim przyklęknąć. Gawron ręki nie dałby sobie uciąć za to, czy wyszło tak całkiem przypadkiem, czy też znachorka, niesiona echem przeszłych doświadczeń z krewkimi – i zapewne bardzo silnymi – wieśniakami, postąpiła tak specjalnie, lecz kolano przyłożone w bezpośredniej odległości od jego klejnotów rodowych momentalnie powstrzymało go od próby wykręcenia jej rączek i sponiewierania po całym łóżku w ramach nauczki.
Na tym jednak pokłady jego posłuszeństwa się wyczerpały, a jego kopalnie zostały dosłownie wyeksploatowane. Nie trudno było się więc domyślić, że nakazu swego pupilka nie usłuchał. A zresztą... nawet jej nie słuchał, bo w chwili gdy kocica tak radośnie i z dumą szczebiotała, on niczym zabójca, szykował się do podłego ciosu poniżej pasa... Wystarczył mu tylko krótki moment nieuwagi – chwila, gdy dziewczę zbliżyło się, by policzkiem się oń otrzeć – a już w garści trzymał kołnierz własnej, choć obecnie znajdującej się na Szafir koszuli i ciągnął w górę. Zanim się spostrzegła, skradł jej pocałunek o posmaku posoki, przekrzywiając przy tym groteskowo głowę, lecz nie taki był prawdziwy cel łajdaka. Zaraz potem bowiem odepchnął ją na bok, na kotłującą się na łóżku pościel, zupełnie przypadkowo wsadzając łapę za dekolt i „gubiąc” tam wciąż jeszcze cholernie zimny okład - i w ten właśnie sposób okazując swą wdzięczność... Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że zarówno koszula, jak i sama pościel nie pozwalały na zbyt szybkie pozbycie się palącego... czy też w tym przypadku lodowatego problemu.
- Masaż, mówisz? Oj nie sądzę, żeby mi to pomogło!- warknął, podrywając się na równe nogi. Zaraz potem przyłożył do jednej z dziurek wierzch dłoni i nieprzyjemnie smarknął, pozbywając się krwi z nosa i przy okazji znacząco ubarwiając podłogę. Ani na chwilę się przy tym nie zatrzymał. Co chwile zawracał i zmieniał cel, zupełnie jakby nie mogąc się zdecydować, miotał się., Ani razu nie oddalił się jednak od loża na dalej, niż kilka metrów. Biła odeń iście wojownicza aura, zupełnie jakby drań wściekł się czując krew. Nabuzowany krążył więc, a w pewnej chwili nawet przyjął postawę bojową, podnosząc obie ręce do gardy, choć nie zaciskał przy tym pięści.
- Umiesz się bić? - zapytał śmiertelnie wręcz poważnie i chyba sam był równie poważny -Pokaż, co potrafisz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Gru 25, 2015 11:08 am

Szafir absolutnie nie spodziewała się takiej niewdzięczności ze strony swego pacjenta. Zakrawało to o zwykłą bezczelność! Uraczona "prezencikiem" w postaci zimnego okładu, wpadła w jawną panikę. Zaczęła tarzać się po łóżku, usiłując jednocześnie wytrząsnąć wilgotny materiał spod koszuli. Jakoś nie wpadła na to, żeby po prostu ją zdjąć. Szamotała się więc jak opętana, aż wreszcie, przypadkiem, pozbyła się drażniącego ją elementu.
Jak to kot, bez większego namysłu postanowiła się oddalić od zagrożenia. W jej przypadku oznaczało to, że wskoczyła na oparcie u wezgłowia łóżka. Tyle dobrze, że była to solidna, choć stara robota i mebel bez większych sensacji zniósł takie traktowanie. Gdyby miał jeszcze dodatkowo baldachim, dziewczyna zapewne wspięłaby się po podpórkach, które miałyby podtrzymywać całą konstrukcję. Niestety, nie było takiej możliwości, więc zmiennokształtna musiała zadowolić się wezgłowiem. Przycupnęła na nim, opierając zarówno stopy, jak i dłonie. Wygięła nawet lekko grzbiet w łuk i syknęła na wilgotną szmatkę, leżącą podstępnie na pościeli. Nie było najmniejszych wątpliwości, że cholera była gotowa rzucić się na biedną blondyneczkę, gdy tylko ta straciłaby czujność.
Na propozycję bójki, dziewczyna spojrzała na złodzieja z czymś na kształt zdziwienia w oczach. Ciężko było mieć pewność, bo królowało w nich zwierzęce przerażenie. I wściekłość. Gawron okazał jej taką niewdzięczność! A tak się starała, żeby nastawić mu nos szybko i możliwie bezboleśnie! Plecy znachorki wyginały się powoli w coraz wyraźniejszy łuk. Wydała z siebie też niskie, warkotliwe miauknięcie.
- Oj, przetrzepię ci piórka, Sroczko-złodziejko... Na wsi to takim bezczelnym ukręcamy łepek. - Dość gwałtownie i zaskakująco płynnie kotka przeszła z pozy "jestem duża i groźna" do postawy łowieckiej. Rozluźniła mięśnie grzbietu, dzięki czemu wyraźniej można było dostrzec poruszanie łopatek oraz bioder, gdy ustawiała się pewniej na wąskim wezgłowiu.
- W sumie to nie chcę mu krzywdy robić... Ale nauczka mu się należy! A wiem! Dam mu szansę, jak nie zdąży, to przewrócę i rozoram mu co się da. - Z taką myślą Szafir dwukrotnie markowała skok, zanim zademonstrowała, jak wiele miała wspólnego ze zwierzęciem, w które potrafiła się zmieniać. Chociaż Rook był dość daleko od niej, wykorzystała kocie talenty, aby wykonać imponujący sus, godny niewielkiego drapieżnika i mordercy czujnego, wiejskiego ptactwa. Blondyneczka rozłożyła w locie szeroko ręce, mając w planach uderzyć solidnie w tors złoczyńcy i tym samym posłać go na podłogę, gdzie mogłaby złapać go lekko zębami za szyję. Ot tak, w ramach ostrzeżenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Gru 28, 2015 10:30 pm

Obserwując, jak jego kochane - i najwyraźniej wybitnie bojące się kontaktu choćby z odrobiną wilgoci – zwierzątko kokosi się w pościelach, Rook zwyczajnie nie mógł się nie uśmiechnąć. A choć jego usta wygięły się przy tym w iście uroczą – i jawnie kpiąca z biedaczki – podkówkę, on sam i zupełnie niewzruszony pozostał na swoim „stanowisku”. A znaczyło to jeno tyle, że Szafir na żadną pomoc w pozbyciu się niechcianej szmatki liczyć nie mogła. Co prawda jego garda znacząco się przy tym rozluźniła, a po dłuższej chwili nawet całkiem otwarła, taka bowiem była siła zapału i żaru dziewczęcia toczącego beznadziejną walkę z mokrą gazą. Jego złośliwy uśmieszek – i wtórujący mu niczym echo chichot - poszerzył się dodatkowo o kolejne dwa centymetry w momencie, gdy kotka wyprężyła się na wezgłowiu. Mężczyzna był niejako pod wrażeniem tego, że była w ogóle w stanie coś takiego zrobić i to z taką gracją, więc w normalnych okolicznościach podziwiałby ją za to, ale wszystkie ich sprzeczki toczyły się swoimi prawami. Dlatego też kpiarsko wyśmiał ją obraźliwym gestem (pokazując, gdzie się co się zgina), co jeszcze bardziej podjudziło i tak już nieźle rozwścieczoną pannice. No i chyba nie miała cierpliwości, by sobie cały zarys sytuacji przemyśleć, gdy z siłą wybijała się ze startego zębem czasu drewna – poprzedzając swój akrobatyczny wyczyn płytką groźbą... a już na pewno nie spodziewała się kontry łotrzyka.
Kiedyś... dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach żył sobie pewien niecierpliwy imperator. Człowiek ten za wszelką cenę i w krótkim czasie chciał wygrać trawiącą jego ziemię wojnę, dlatego też kazał ignorować straty. Często do walki wysyłał więźniów, straceńców i niewyszkolonych w boju młodzików, co oczywiście odbijało się wysokim odsetkiem dezercji. Wtedy też Imperator ów wydał (nie)sławny już rozkaz oznaczony numerem dwieście dwadzieścia siedem. Rozkaz, który dziś znany jest też pod nazwą „Ani kroku wstecz”... I tak też uczynił łajdak. W obliczu błyskawicznego natarcia nie cofnął się. Nie było tu czasu na sprytne finty czy zwinne dźwignie, więc idiotycznie wręcz... natarł naprzód. Wpierw przeniósł ciężar ciała na wysuniętą do przodu nogę, by następnie wybić się z niej wprost w objęcia potwornie rozsierdzonej kocicy.
Jak już powszechnie wiadomo, siła nierozerwalnie wiązała się z masą wymnożoną przez przyspieszenie. Gawron tej masy miał aż nadto, gdy więc dodatkowo wprawił ją w ruch... Choć w jednym momencie spotkali się w połowie drogi niczym zawodowi zapaśnicy, to właśnie drobna zielarka odczuła to zderzenie w sposób porównywalny do zostania stratowanym przez zimnokrwistego przedstawiciela koniowatych... aż pozbawiło ją ono tchu. Jakby tego było mało, oszust momentalnie pochwycił ją w żelaznym uścisku i nie wytracając zbytnio pędu, wraz z nią padł na łoże z mocą, od której deski groźnie jęknęły... nie mówiąc już o biednej dziewczynie. I chyba najbardziej komiczne i ironiczne było w tym wszystkim to, że wylądowali na mokrym okładzie...
- Raaa! Raaa! -  zakrzyknął bojowo Gawron, znacząc delikatną buźkę polimorfki kilkoma następującymi po sobie kroplami krwi. Choć jego kinol nie krwawił już tak obficie, wciąż jeszcze wydobywała się zeń wąska stróżka krwi, która skraplała się na jego czubku.
- Nie miałaś mi czasem przetrzepać piórek?! Oj, żebym to ja ci kupra nie przetrzepał, łachudro! Zaraz... w sumie to ci się należy! - myśl ta, choć jawnie durna, we łbie mężczyzny jawiła się niczym idealne następstwo niesubordynacji i nieposłuszeństwa. Co więcej, zaraz potem zaczął się gramolić naprędce, chyba naprawdę mając zamiar przełożyć swe kocię przez kolano i złoić tyłek. Kobieta więc miała dosłownie sekundę, by się przed tym obronić... Ale czy po tym wszystkim miała siłę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Sty 13, 2016 7:23 pm

Właściwie Szafir mogła spodziewać się tego, że coś pójdzie nie tak. Nawet przeszło jej przez myśl, że cholernik uniknie jej atak i jeszcze biedna dostanie w łeb. Ale była już w powietrzu i nie mogła zawrócić. Zderzenie z cięższym, silniejszym od niej mężczyzną nie należało do zbytnio przyjemnych. Szczególnie, że wychudła ostatnimi czasy i nie miała jeszcze okazji odzyskać ochronnej warstewki tłuszczyku, więc jej żebra odczuły to wyjątkowo intensywnie. Przez to wszystko nie przejęła się dostatecznie faktem, że upadła na wilgotną szmatkę. Miała za wiele problemów związanych z gwałtownym uderzeniem całym ciałem w mebel, niemożnością złapania oddechu i przygniatającym ją łotrzykiem.
Nie zdołała nawet zarejestrować, co też jej cudowny "współlokator" kombinował. Czuła się po prostu skrzywdzona. Już nie zdradzona, czy ignorowana, a zwyczajnie skrzywdzona. Jej poprzednia właścicielka traktowała swojego kota trochę szorstko, ale nigdy aż tak. Ludzie z wioski generalnie unikali dotykania, czy przebywania w towarzystwie białego futrzaka wiedźmy. A tymczasem w mieście spotykały ją właściwie same nieprzyjemności! Większość ze strony Gawrona. Ale też nie miała, do kogo się zwrócić. Nikogo, oprócz Gawrona właśnie. Dobrze pamiętała, jak nie tak dawno obiecał jej, że będzie się nią opiekował.
Chyba właśnie to sprawiło, że zareagowała całkowicie bezmyślnie. Jak mała, skrzywdzona dziewczynka, która szukała ochrony. Lub jak bezbronne kocię. Gdy Rook zaczął się podnosić, zmiennokształtna oplotła go gwałtownie ramionami i wtuliła się w niego, wciskając bok twarzy w jego mostek.
- Nie. - Jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości, jak bardzo blondyneczka nieświadomie pakowała się w kłopoty, to jedno wymiauczane płaczliwie słowo powinno rozwiać je do reszty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Sty 16, 2016 8:02 pm

Co za bezczelność! Chyba nie myślisz, że coś takiego mnie powstrzyma?! - pomyślał gniewnie, gwałtownie napinając mięśnie rąk i torsu. A choć na pierwszy rzut oka nie były one widoczne, a już na pewno nie widowiskowo wyrzeźbione, pod względem siły dawały łotrzykowi sporą przewagę... a zielarce sporo do myślenia (och, gdyby tylko ona myślała!) na temat ewentualnej przekory.  Z tego też powodu, dziewczęciu z początku ciężko było utrzymać swego pana, zwłaszcza w momencie gdy ten niepowstrzymany usiadł na łóżku, oczywiście pociągając ją za sobą. Jednak ku zdziwieniu – i to chyba ich oboje – opór łajdaka z każdą chwilą malał i prawdopodobnie miało to coś(wiele!) wspólnego z tym, że urocza kocica nieświadomie wciskała w jego pierś oba swe kobiece atrybuty. Ten przebiegły atak był na tyle skuteczny, że Rook przed dobre pół minuty nie zwyczajnie wiedział co zrobić. Jej słodkie zachowanie związało go wiele silniej, niż byłby to wstanie zrobić stalowy sznur, a gładka skóra policzka, tak przyjemnie przesuwająca się po mocno zarośniętym mostku, przywołała na jego ciało wyczuwalny dreszczyk przyjemności, mającej tak niewiele wspólnego z pożądaniem.
– Nie? Co to znaczy nie? Jeśli nie chcesz, musisz ładnie poprosić! - zażądał głośno, lecz w jego głosie nie było przekonania i śmiałości, które zwykle towarzyszyły jego wypowiedziom. Próżno było też doszukiwać bojowych, czy wrogich tonów.
”Zdawało mi się, że jestem zrobiony z wilgotnego papieru. Czułem, że ledwie mogę oddychać, jakby ktoś wykradł mi serce z piersi” - cytat ten w jednym momencie zaatakował jego umysł z zakamarków pamięci, doskonale odzwierciedlając odczucia człeka. Zaraz potem dziewczyna poczuła, jak jedna z dłoni Gawrona ląduję na jej potwornie zmierzwionych włosach, choć nie było to dla niej w żaden sposób nieprzyjemne. Mężczyzna wbrew wszystkiemu, pogłaskał ją tylko po, nie przerywając tej czynności nawet w momencie, gdy zadarła głowę nieco wyżej, by móc spojrzeć na swego niedoszłego oprawcę. Jedynym, co udało jej się wtedy dostrzec, była wyraźnie zarysowana szczęka złodzieja. Z tak bliska widoczne były wszelkie niedoskonałości skóry, ale też kilka prawie że niewidocznych blizn po dawnych bójkach.
Zaraz potem łotrzyk przyjął wygodniejszą pozycję, krzyżując swe nogi i zmusił polimorfkę, by ta przycupnęła na wewnętrznej stronie jego uda – do tej pory bowiem, kobieta chcąc tulić się do swego właściciela, zmuszona była klęczeć w dość niewygodny sposób. Szybko też przygarnął ją do siebie pewnym ruchem i objął ręką w talii w taki sposób, by móc móc głaskać ją po plecach. Takie ułożenie dawało jej możliwość spojrzenia w oczy człeka, choć musiała przy tym przekręcić głowę w bok. Przede wszystkim jednak w chwili obecnej to nie piersi, ale jej wątłe ramię dociskane było do torsu mężczyzny, co dawało jej o wiele więcej swobody.
- Poproś! - Rook ponowił swe żądanie, choć nic nie wskazywało na to, że w najbliższym czasie potraktuje pośladki dziewczęcia serią siarczystych klapsów, albo choćby spróbuje przełożyć ją przez kolano. Nie w momencie, gdy jedna z jego dłoni z troską gładziła plecy przemienionej, a druga delikatnie przesuwała się po główce kotki, z wprawą rozczesując jej włosy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Lut 14, 2016 6:22 pm

- Prrrrroszę... - Kotka podstępnie zamruczała, wtulając się mocniej w pierś rzezimieszka. Oparła nawet policzek o jego ramię i objęła go jedną ręką w talii. - Proszę, nie karz mnie. To był tylko głupi żarcik.
Co jak co, ale Szafir zdążyła nauczyć się, że chwilami całkiem sporo mogła zyskać, udając taką biedniutką i bezbronniutką dziewuszkę. I to najpewniej była jedna z tych chwil. Rook był wtedy zaskakująco czuły, delikatny oraz opiekuńczy. Niemal sprawiało to, że sumienie Szafir burzyło się przed bezczelnym wykorzystywaniem tego i okręcaniem go sobie wokół pazurka. Niemal. No i na szczęście kocie sumienie to twór rzadszy od jednorożca, a zmiennokształtna w jego miejscu, jak na kocisko przystało, miała silnie rozbudowany podzespół mruczący.
- Gawrooon? - Blondyneczka poprawiła się leciutko na swoim miejscu, wcale nie przejmując się tym, że musiała przy tym pokręcić trochę tyłkiem. - Widziałam w jednej szafie szczotkę. Pomógłbyś mi rozczesać włosy? I wiesz... ja wciąż jestem głodna. I obiecałeś mi dziś słodką śmietankę...
Zielarka uniosła się lekko, aby dotknąć czubkiem nosa dolnej szczęki łotrzyka. Ot, taka drobna kocia czułość. Zaraz potem z resztą cmoknęła go w to samo miejsce, zanim wróciła do wygodniejszej pozycji w jego ramionach. Przez chwilę dziewczyna zastanawiała się, czy aby na pewno wszystko było z nią w porządku pod względem psychicznym. Jakby nie patrzeć, pamiętała doskonale, jak Rook potrafił ją brutalnie traktować. Jak traktował ją raptem chwilę wcześniej. Ale jednocześnie była przekonana, że jeśli ktoś mógłby się nią zaopiekować w tym dziwnym mieście, to właśnie on. Jakoś tak wbrew sobie nawet go polubiła. Oczywiście, gdy aktualnie nie wyżywał się na niej.
- Nos bardzo boli? Zimny okład trochę zmniejszyłby opuchliznę i ból, wiesz? Czemu nie chcesz pozwolić mi się Tobą zająć? Nie odgryzę Ci go, obiecuję, Koguciku. - Przy tym ostatnim odchyliła się odrobinę, żeby widzieć oczy złodzieja i puściła do niego oczko. Chociaż łotrzyk bywał naprawdę miłym kompanem, miała odrobinę zbyt wiele emocji jak na jeden wieczór i chciała skorzystać odrobinę z samotności. Podejrzewała, że gdyby powiedziała to wprost, "pan" naprawdę przetrzepałby jej skórę. Dlatego postanowiła zagrać na jego uporze i tendencji do robienia jej na złość.
- Nie pij tylko alkoholu w ciągu najbliższych dni. Ani kropelki! Nakaz lekarza! - Po tych słowach, wypowiedzianych gdzieś w jego klatkę piersiową, dziewczyna była pewna, że rzezimieszek schleje się tylko po to, aby pokazać, gdzie miał jej rozkazy i zakazy. Wystarczyło tylko odrobinę się oburzyć, parę razy spróbować zabrać mu butelkę i dość szybko powinien spać w najlepsze. O ile tylko miał gdzieś zachomikowany na stryszku alkohol, a tego Szafir była absolutnie pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Lut 14, 2016 9:38 pm

-Nakaz, srakaz! - warknął poirytowany, gdyż najwidoczniej nie bardzo spodobała mu się sugestia przymusowego postu alkoholowego. Nie, żeby kiedykolwiek był od niego uzależniony. Na to był przecież zbyt silny, a jego wola w połączeniu z męską dumą w życiu nie pozwoliłyby zawładnąć nad nim czemuś tak żałosnemu, jak substancje odurzające. Zwyczajnie zły był o to, że jakaś dziewka narzuca mu coś, choć nie ma do tego żadnego prawa i tyle... tylko tyle, prawda?
Mimo, że nieznośny wyraz ozdobił przy tym jego lico, łotrzyk nijak bardziej nie zareagował na jej śmiałość. Nie przestał jej nawet głaskać po plecach, choć gdy zielarka puściła mu figlarnie oczko, obdarzył ją miażdżącym spojrzeniem. Prawie tak, jakby chciał zgnieść karalucha, tylko że nie bardzo mu wyszło, bo opuchlizna u nasady nosa wprowadzała zbyt nachalny element komizmu.
Dziewczę miało tylko tyle szczęścia, że nie wybuchnęło wtedy śmiechem, bowiem przez kolejny tydzień nie byłoby w stanie siąść na tyłku, nie mówiąc już o dotkliwych stratach moralnych. Tak, czy inaczej, łajdak przez kolejną minutę w przepełnionym godnością milczeniu zastanawiał się, co też powinien zrobić z tak niesforną pannicą, aż w końcu westchnął z irytacją.
- No i co ja z tobą mam...? - nie czekając na odpowiedź, na jeden moment rozluźnił uścisk, przez co niespodziewająca się tego dziewczyna legła na posłaniu, pozostawiając na swym panu zgrabne nóżki. Gawron, nie bacząc na to, wstał ciężko z łózka i umęczonym krokiem zbliżył się do biurka, na którym wciąż czekał na oboje kurczak. Mężczyzna jednak, zanim zdecydował się wziąć pudełko do reki, przez dobrą chwilę grzebał w przytarganym ze sobą worku. Ostatecznie wydobył zeń gliniany dzbanuszek, z zapieczętowaną na szybko, tajemniczą zawartością. Z nim i z zapakowanym dobrze kurczakiem usiadł na brzegu łóżka.
- Chodź na kolacje... mój ty pupilku – rzucił swobodnie i dość złośliwie zresztą poklepał siennik, na którym siedział. W domyśle miało to zachęcić Szafir, by grzecznie się zbliżyła, co też chwilę potem uczyniła ku zadowoleniu pana sytuacji. Człek przyglądał jej się z boku, po raz kolejny zauważając, jak atrakcyjną kobietą była zmiennokształtna. Wciąż potrafiła go zachwycić jej uroda, mimo że co noc mógł ją podziwiać tak, jak tylko chciał Zwłaszcza teraz, gdy tak figlarnie i z kocią gracją siedziała tuż obok, leniwie opierając się o jego ramię i przeciągając niby to przypadkiem, nie mógł się jej oprzeć. Jej świecące oczy, przyjemnie miękka i sprężysta skóra i złośliwe zachowanie...   Otwarcie pudła po raz kolejny uwolniło wspaniały aromat pieczonego kurczaka odrywając mężczyznę od zbereźnych fantazji. Sam nie był głodny, ale nawet on musiał przyznać, że przytargał ze sobą prawdziwy rarytas... mięso tak dobre, że Szafir nie mogła mu się oprzeć.
Karmił ją palcami przez ładnych parę minut, samemu niewiele jedząc. Od czasu do czasu skubnął kęs, czy dwa, gdy dziewczę słodko przeżuwało swoją porcję, jednak niewiele tego było. W końcu zielarka zaspokoiła swój głód na tyle, by złodziej mógł z czystym sumieniem odłożyć pudło na bok, a wtedy przyszła kolej na dzbanek.
- Śmietanka... jak obiecałem - mruknął z dumą, przy okazji odpieczętowując z rozmachem dzbanuszek. Zamiast jednak poczęstować swą kotkę, drań wrednie pokazał jej środkowy palec i nim zdążyła powiedzieć choć słowo, przyssał się do brzegu naczynia łapczywie spijając zawartość. Jakby tego było mało, bezczelnie złapał ją za koszulę, której poły ścisnął mocno w garści. Nie miała ani możliwości, ani prawa się na niego rzucić. O ucieczce tym bardziej nie mogło być mowy.
Na jeden moment jego usta oderwały się dzbanka, jednak tylko po to by mężczyzna mógł przycisnąć je do warg przemienionej. W ten sposób zmusił ją, by przyjęła słodką śmietankę wprost z jego ust. Z każdą chwilą przechylał się coraz bardziej, aż do momentu, gdy znalazł się na jej drobnym ciele. Pozostawione luzem naczynie przewróciło się, biała plamą znacząc pościel, lecz łajdak na to nie zważał. Lubieżnym wzrokiem wwiercał się w  leżącą pod nim dziewkę, palcem przesuwając po jej brodzie i w ten sposób zbierając śmietankę której Szafir nie zdołała przełknąć.
- Jak długo jeszcze będę musiał ci się opierać, nim pojmiesz? - zapytał oskarżycielsko, jakby wszystko było tylko i wyłącznie jej winą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Lut 14, 2016 10:27 pm

Gdy Rook bez ostrzeżenia pozwolił jej spaść z jego kolan na posłanie, aż pisnęła cicho z zaskoczenia. Zaraz potem mruknęła z oburzeniem na taką bezczelność, ale nie mogła przeszkodzić swojemu "panu" we wstaniu z łóżka, bo musiała uporać się z burzą włosów, które podstępnie opadły jej na twarz. Podoławszy temu zadaniu, obserwowała, jak złodziejaszek przynosił z biureczka znane jej pudełko i jakieś naczynie. Sama w tym czasie leżała bezczelnie na boku i ani myślała ruszyć tyłka.
Przynajmniej do momentu, gdy łotrzyk oznajmił, że kolacja już na nią czekała. Wtedy niechętnie podniosła się i ze swojego miejsca i przepełzła na kolanach do boku "właściciela". Oparła policzek o jego ramię, czekając na karmienie. Właściwie nie musiała tego robić, ale była złośliwa i zamierzała wyegzekwować daną jej wcześniej obietnicę. Dłonie odruchowo zaczęła zaciskać leciutko i rozluźniać na pościeli, "ugniatając ciasto" po kociemu. Podawane jej kęsy przyjmowała z ochotą, chwytając je ostrożnie zębami, aby skórę rzezimieszka co najwyżej skubnąć. Czasem zdarzyło jej się też musnąć palce mężczyzny językiem, ale udawała, że tego nie zauważała. Tak, jak paru innych rzeczy.
Usłyszawszy o śmietance, z zadowolenia aż otarła się kącikiem ust o bark towarzysza, nie mogąc się doczekać, aż otrzyma otwarte naczynko. Zamiast tego zobaczyła jednak nieprzyzwoity gest i poruszającą się z każdym łykiem grdykę człowieka. Nie miała czasu zaprotestować, czy tym bardziej spróbować odebrać dzbanuszek. Gawron chwycił ją mocno za swoją koszulę, uniemożliwiając jakieś sensowne działania. Niedługo później przycisnął swoje usta do jej, karmiąc w ten sposób słodkim płynem. Ta sytuacja natychmiast skojarzyła jej się z łaźnią, którą odwiedzili ładnych parę dni wcześniej.
-Afrodyzjak! Jasna cholera, afrodyzjak! - Pomyślała, pamiętając o substancji, która rzekomo wtedy znajdowała się w śmietance. Dlaczego niby tym razem miałoby być inaczej? Dziewczyna jęknęła nawet w proteście, ale łajdak chyba musiał źle to odczytać, bo wciąż metodycznie zmuszał ją do położenia się na łóżku. Pod nim. Zielareczka dostatecznie dobrze zdawała sobie sprawę z jego wcześniejszych zbereźnych myśli, aby móc przewidzieć dalszy rozwój wypadków. W końcu złodziej był nagi, a ona siedziała wcześniej bardzo blisko niego. Najgorsze było to, że chciała, czy nie, musiała przełykać podawaną śmietankę, aby się nie zakrztusić. Ale i tak spożyła jej znacznie mniej od Rooka.
Gdy wreszcie oderwał się od niej, zmiennokształtna leżała na plecach, oddychając ciężko. Jedna z jej dłoni leżała tuż obok głowy, drugą trzymała na ramieniu złodziejaszka, chcąc zapewnić sobie wcześniej nieco więcej stabilności. Tyle dobrego, że nogi miała podkulone, przerzucone na jeden bok, bo wcześniej przysiadła na piętach.
- Przed czym się opierać? I co pojmę? - Zapytała szeptem, aż nazbyt świadoma tego, że leżała w samej koszuli pod rozochoconym, nagim łotrzykiem, którego ciężar czuła na sobie. Twierdził po prawdzie, że spędziła już z nim noc po pijaku, ale nic nie pamiętała, w związku z czym bała się i tak. Ułożyła sobie więc szybciutko plan ucieczki. Raz już tego wieczoru zadziałał, więc nie widziała powodu, aby nie stało się tak ponownie. Skorzystała z tego, że trzymała już jedną rękę na ramieniu mężczyzny i przyciągnęła go do siebie, po czym pocałowała. Delikatnie, niepewnie, ale nie odrywała od niego ust. Jednocześnie spróbowała wymusić na nim przeturlanie się na plecy, aby to ona znalazła się na górze. Z tej pozycji mogła spróbować nawiać do okna, którym wcześniej tylko trzasnęła, ale nie zamykała dokładnie. Wtedy zostałoby tylko otworzyć je, wdrapać się na dach, przemienić i przeczekać, aż złodziejaszkowi przejdzie.
- Mówiłeś kiedyś, że mnie nauczysz trochę, jeśli będę chętna i poproszę. Więc poproszę. - Wyszeptała, muskając wargami jego usta, chcąc uzasadnić jakoś taką zmianę pozycji i zyskać odrobinę zaufania. Serce waliło jej w piersi jak oszalałe, bo też w tym momencie przypomniała sobie, że ostatnio, gdy próbowała tej sztuczki, nóż wbił się w mebel obok niej, a ona położyła potem ostrze gdzieś na łóżku. Więc w zasięgu łotrzyka. Musiała być więc znacznie szybsza niż ostatnio, bo tym razem broń mogła zagłębić się w jej plecach, a nie w drewnie. No i gdzieś cholernik miał drugi egzemplarz, a dziewczyna nauczyła się, że zawsze miał je na tyle blisko siebie, jakby wyczarowywał je z powietrza, więc nawet zabranie pierwszego nic by nie dało. Przez chwilkę przemknęło jej nawet przez myśl, że bezpieczniej byłoby się poddać, ale raz uformowany plan domagał się wcielenia w życie. Nie pomyślała tylko, że cholernik mógł ją przytrzymać bez problemu, albo nawet nie dać się nabrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Lut 15, 2016 12:33 am

Specyficzny rodzaj uśmiechu – taki, którego Szafir nie dane było jeszcze poznać – podpowiedział dziewczynie, że jej pan iście zamierza nauczyć ją dziś czegoś nowego i aż cały się do tego pali. Zresztą nie tylko jego uśmieszek na to wskazywał, o czym dane się było przekonać zielarce naocznie. A choć pewny swego łotrzyk na jeden moment pozwolił się przyciągnąć i z ochotą odwzajemnił jej słodki pocałunek, po dwakroć odpłacając swej kochance językiem, ani na moment nie pozwolił jej przejąć inicjatywy. Co więcej, jedna z wielkich dłoni mężczyzny pewnie spoczywała na jej mostku, bez przerwy dociskając dziewczę do miękkiego siennika i nie pozwalając na żadną ucieczkę.
- Twoje serce... bije tak szybko... - mruknął na wpół drwiąco, nie będąc w stanie wydobyć z siebie ironicznych tonów. Jego serce wcale nie pracowało wolniej niż jej, zmuszając pierś człeka do wytężonej pracy i tłocząc krew do jego żył w zawrotnym tempie. Rook jednak zdawał się nie zauważać stanu, w jakim się znajdował, pożerając leżącą pod nim kobietę podporządkowującym wzrokiem. Dłoń, która do tej pory manifestowała jego dominację, zaczęła prześlizgiwać się po smukłym ciele zmiennokształtnej, o wiele zbyt szybko skradając się ku jej łonu. Zuchwale wsunął ją pomiędzy uda dziewczyny, z wprawą poruszając palcami. W jego oczach jarzyła się dzika żądza, zaślepiając go na wszystko inne, prócz kobiecości Szafir. Bynajmniej, nie miał zamiaru jej teraz wypuścić i tego jednego mogła być bardziej niżeli pewna.
Po tym, jak skradł jej kolejny pocałunek, złodziejaszek podniósł się, jednak tylko po to by zaraz potem w rozkroku dosiąść swej kochanki. Oburącz pochwycił za rozpięte poły koszuli, w następnej chwili z siłą obnażając biust dziewczyny. Prawie potargał przy tym ubiór, który do tej pory stanowił ostatni bastion pomiędzy nim a Szafir, lecz najwyraźniej w chwili obecnej dobra materialne nie miały dlań żadnego znaczenia. Dłonie, które ledwie chwilę temu z taką brutalnością szarpnęły za materiał, z niezwykłą dla łajdaka estymą pieściły jędrne piersi. On sam jednak był zbyt niecierpliwy, by czekać na to, aż blondyneczka całkowicie mu się podda, dlatego też po paru chwilach zabawy pochylił się i wymusił na niej kolejny, niezwykle intensywny pocałunek. Usta z mocą wpijały się w jej wargi, a język smagał podniebienie i oplatał jej własny aż do momentu, gdy oboje zabrakło tchu. Gdy tak się stało, kolejnymi pocałunkami obsypał jej twarz i szyję, by następnie skoncentrować się na dekolcie. Z każdym kolejnym stawał się coraz bardziej niecierpliwy i zachłanny. Czasami delikatnie kąsał jej skórę,  dłońmi wychwytując jak jej ciało przechodzą dreszcze. W chwili, gdy usta Gawrona znalazły się w okolicach podołka, drań pewnie objął oba uda kobiety, nie pozwalając na jakikolwiek przejaw sprzeciwu. Przez jakiś czas doświadczał ją językiem, z wielką przyjemnością obserwując jak na niego reaguje. Nim jednak nastąpił punkt kulminacyjny, łotrzyk przerwał pieszczoty. Wspiął się wprawnie i mocno tuląc Szafir do siebie, powoli zagłębił się w jej ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Lut 15, 2016 6:30 pm

Tego, że Gawron mógłby chcieć zaznaczyć swoją dominację dziewczyna zwyczajnie nie przewidziała.
Nawet przez chwilę o tym nie pomyślała.
A mogła! Gdyby w ogóle myślała.
W miejscu trzymała ją nie tylko dłoń niemal dwukrotnie cięższego mężczyzny. Doskonale widziała w półmroku wyraz jego twarzy. Jego wzrok. Nawet ona rozumiała, że nie powinna się wyrywać. Pod wpływem spojrzenia łotrzyka nie była nawet pewna, czy w ogóle chciała jeszcze uciekać. Nie odrywała jarzących się po kociemu ślepi od oczu partnera nawet, gdy jego ręka zaczęła przesuwać się po jej ciele. Posłusznie rozsunęła lekko nogi pod naporem jego palców i z zaskoczeniem stwierdziła, że na upiornie zimnym stryszku zrobiło się podejrzanie gorąco. Wcześniej, w łaźniach nie odczuwała tego aż tak bardzo.
Gdy "właściciel" usiadł na niej okrakiem, zdała sobie sprawę, że choćby chciała, nie miałaby jak czmychnąć. Świadczyło o tym zarówno jego wygłodniałe spojrzenie jak i... inne elementy ciała. Sapnęła z zaskoczeniem, widząc, jak Gawron niemal porwał na niej swoją koszulę. Uniosła się nawet odruchowo na łokciach i chciała zasłonić ponownie pierś materiałem w jakiejś dziwnej próbie zachowania pozorów, czy może resztek godności. Nie zdążyła jednak i patrzyła przez chwilę na dłonie rzezimieszka pieściły jej skórę. Szafir nie mogła powiedzieć, że nie podobało jej się takie zachowanie. Podniosła na niego wzrok idealnie w momencie, by zobaczyć jak nachylał się do kolejnego pocałunku, pod wpływem którego ponownie opadła na posłanie. Bez większego namysłu jedną ręką objęła jego ramiona, a drugą wplotła we włosy. Ledwo mogła złapać oddech, a Rook już posuwał się coraz dalej, widocznie nie chcąc dać jej czasu do namysłu i zmiany zdania.
- Spyta, zanim cokolwiek zrobi. Zawsze pytał. Wtedy będę mogła się wycofać. Powścieka się, ale mu przejdzie. - Przebiegło przez myśli kotki, która przymknęła oczy, ciesząc się delikatnymi pieszczotami. Spojrzała na kochanka dopiero, gdy ten przytrzymał jej uda. Widząc, co zamierzał uspokoiła się natychmiastowo i skupiła na zapewnianych jej doznaniach. Nawet nie próbowała udawać, że nie sprawiały jej wiele przyjemności i głośne mruczenie przerywało coraz częściej urwane sapnięcie a czasem nawet cichy jęk. Jedną dłonią wciąż ni to przeczesywała ni mierzwiła włosy łotra, a gdy ten się uniósł, była pewna, że chodziło po prostu o kolejny pocałunek, więc zachowała pełen spokój i rozluźnienie. Swoją drogą nie miała nic przeciwko temu. Przytulona, objęła partnera ramionami i chwyciła lekko zębami za płatek ucha. Zaraz potem jęknęła prosto w nie, zaskoczona lekkim bólem.
- Nie ostrzegłeś! - Miauknęła z pewnym wyrzutem, a nawet oburzeniem. Spięła się też wyraźnie, zdawszy sobie sprawę, że ostatnią szansę na ukrycie się gdzieś na szafie straciła w sumie z chwilą, gdy usiadła obok swojego "pana", aby zjeść kolację. Jednocześnie nie mogła znaleźć dobrego powodu, aby nie zgodzić się na taki rozwój wypadków. Jak dotąd było jej cholernie przyjemnie, a według słów Gawrona przysłowiowe mleko rozlało się przeszło tydzień wcześniej. Więc właściwie, czemu nie? Bez dalszego namysłu zaczęła całować szyję i bark kochanka, próbując rozluźnić się dzięki znajomemu zapachowi człowieka, obok którego zasypiała codziennie od ładnych paru dni.
Z drugiej strony, gdyby zdawała sobie sprawę z jego kłamstwa na temat ich wspólnie spędzonej nocy, najpewniej w tym właśnie momencie spróbowałaby odgryźć mu ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Lut 15, 2016 9:01 pm

- Mhm... - mruknął cichutko w odpowiedzi na jej trafny zarzut i w niemym geście przeprosin przesmyknął językiem po płatku ucha blondyneczki, nadal mocno tuląc ją do siebie. Na więcej nie mógł sobie w tej pozycji pozwolić, choć w zamian za to z przyjemnością skrył twarz w jej włosach. Nie przeszkodził mu w tym złamany nos, bowiem z nieznanych dla niego przyczyn bólu już dawno nie czuł. Tak naprawdę dał jej wyraźne ostrzeżenie tego, co może się stać jeśli nadal będzie go drażnić i prowokować swoim kuszącym wyglądem, lecz zielarka była zbyt zadufana w sobie, by to zauważyć. Gdyby myślał bardziej trzeźwo, zapewne nawet bezczelnie zarzuciłby dziewczynie, ze to tylko i wyłącznie jej wina i to on tu jest biedną ofiarą. Wszak on, zawsze niewinny niewinny, jeno został skuszony rozpustnym ciałem polimorfki. W tym momencie nie miało to jednak dla mężczyzny żadnego, nawet najmniejszego znaczenia. O wiele bardziej zależało mu na tym, by powstrzymać drzemiące w nim, bestialskie pragnienie pożarcia jej niewinności w dzikim brutalnym akcie, a także... o ironio... by nie zakończyć go przedwcześnie. W niedalekiej przyszłości zapewne ze wstydem będzie wspominał tą chwilę, gdy na jaw wyszło jak wielką władzę nad jego ciałem może mieć ta drobna, niczego nieświadoma dziewczyna. Szafir była jednak kobietą, o której mógł fantazjować z wypiekami na twarzy, a od paru dni robił to właściwie nieustannie. Każda noc, podczas której tulił ją do siebie, doprowadzała go do szaleństwa, a unikanie jej było jeszcze gorsze, niż świadome sączenie trucizny. Dlatego też teraz, gdy wreszcie należała do niego, zwyczajnie nie mógł się powstrzymać. Nie mógł myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, że jej chce. Ona sama zaś najwyraźniej nie miała zamiaru mu niczego ułatwiać, obdarowując go słodkimi pieszczotami i zachęcając do. Gawron dałby sobie zaś... no może nie klejnoty rodowe... ale rękę to na pewno uciąć, że robiła tak nie dlatego, bo nie widziała w jakim stanie się znajdował, ale z typowej dla niej, wrednej złośliwości!
Tuląc ją do siebie, cierpliwie jednak trwał w bezruchu, pozwalając kochance przyzwyczaić się do jego męskości. Sam zaś w tym samym czasie z przyjemnością delektował się jej słodkim i przesyconym erotyzmem zapachem, oraz miękkością skóry. Serce mężczyzny mocno, raz za razem, łomotało o jego pierś, a spłycony oddech, gorącymi falami owiewał ucho i szyję zmiennokształtnej. Czując, że jego partnerka powoli się rozluźnia i chce oddać swe ciało rozkoszy, wsparł się mocno na obu rękach, opierając je pewnie na sienniku, po czym lekko się uniósł. Z tej pozycji mógł z łatwością przyglądać się słodkiej i rozpalonej twarzyczce znajdującej się pod nim Szafir, a także obsypywać ją kolejnymi pieszczotami. Gdy z wolna zaczął poruszać lędźwiami, Gawron nie miał pojęcia czy dziewczę okaże się być na tyle wstydliwe, by odwrócić główkę, lub spróbować zasłonić oczy dłonią, jakby to w jakimś stopniu miało zaprzeczyć temu, co właśnie miało miejsce. A może, zupełnie tak jak przed chwilą, zawładnie swoim przy pomocy swego niezwykłego wzorku i żąda od niego kolejnych pocałunków. Był jednak pewien, że chce to ujrzeć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Lut 15, 2016 9:43 pm

Szafir przez chwilę zastanawiała się, skąd wziął się odczuwany przez nią ból. Wiedziała doskonale, że towarzyszył pierwszej nocy z mężczyzną, ale o kolejnych nikt nigdy jej w tym kontekście nie wspominał. Zanim zdążyła dobrze rozważyć wszelkie aspekty tej sytuacji, kochanek przerwał bezruch, w którym dotąd trwał. W momencie, gdy zaczął poruszać biodrami, biedna dziewczyna nie wytrzymała i zaczerwieniła się jeszcze bardziej, widząc spojrzenie, jakim lustrował ją złodziejaszek. Tego na szczęście nie mógł zbyt wyraźnie dostrzec, ale za to bez problemu mógł zauważyć, jak zaraz potem zawstydzona przymknęła oczy i obróciła głowę w bok. Absolutnie nie miała pojęcia, co powinna ze sobą począć. Powolutku uniosła powieki i wbiła wzrok w ramię oparte obok jej głowy. Delikatnie przesunęła palcami po całej jego długości, aż trafiła na łopatkę, gdzie ułożyła wygodnie dłoń. Przygryzła lekko wargę i niepewnie objęła partnera jedną nogą w pasie, układając się wygodniej. Dopiero wtedy spojrzała na Gawrona kątem oka, jakby liczyła, że odczyta z jego twarzy jakieś wskazówki.
- Denerwuję się... - Stwierdziła jakże oczywistą oczywistość, po czym znów przeniosła wzrok na rękę łotrzyka. Jakoś łatwiej było jej patrzeć w tym kierunku, niż widzieć oczy swojego "pana" bez zawstydzenia się na tyle, by zakryć twarz poduszką lub obrócić się gwałtownie na brzuch. Choć zapewne ta druga opcja pasowałaby łotrzykowi równie dobrze, co obecna sytuacja. Szafir nie mogła się jednak w pełni oprzeć i zerkała co chwilę ukradkiem na kochanka, obserwując jego zachowanie i absolutnie nie wiedząc, co z sobą począć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Wto Lut 16, 2016 1:14 am

Mężczyzna starał się doświadczać swą kochankę ruchami płynnymi i pełnymi. Chciał w ten sposób dać partnerce jak najwięcej przyjemności, a także sprawić, by zapomniała o bólu i wszystkim innym, co w tej chwili przeszkadzało jej w osiągnięciu spełnienia. Był mile zaskoczony , jak wiele wysiłku wkładała w to, by zadowolić swego pana, nawet pomimo swego niedoświadczenia, a jej niezręczność jedynie przydawała sytuacji rumieńców i smaku. Żądza była jednak na tyle silna, by nie zawsze pozwolić łotrzykowi na opanowanie gwałtowniejszego ruchu bioder, czym raczył ją w chwilach zapomnienia. Nie był jednak na tyle miły i rozważny, aby starać się jej w jakiś sposób wynagrodzić, w dalszym ciągu taksując jej urocze i przepełnione wstydem lico. Gdy przepełniona niepewnością Szafir przemówiła, łajdak bezczelnie złapał ją za podbródek i wymusił, by patrzyła mu prosto w oczy. Dopiero wtedy pokusił się na odpowiedź, nie przerywając przy tym ani na moment.
- Nie... niepotrzebnie... Jesteś bardzo... słodka, więc... nie przestawaj teraz - słowa, które wypowiadał, przerywane były rytmicznymi ruchami przeplatającymi się z urwanymi oddechami. Wwiercające się w jej piękne oczy spojrzenie upewniło się jednak, ze każda sylaba w pełni dociera do świadomości dziewczęcia. Po tym zaś wypuścił jej twarzyczkę, pozwalając by dziewczę ukryło spłoszony wzrok pośród półmroku, w zamian za to racząc jej ucho wargami.
- Zamknij oczy... przestań myśleć... o czymkolwiek...- szepnął, na chwilę się powstrzymując. Dał sobie parę sekund na to, by złapać oddech, w tym samym czasie przesuwając dłonią po policzku zielarki. Choć tego nie widział, czuł jak jej skóra płonie, co mile połechtało męskie ego.
- To, o czym myślisz... nie ma teraz znaczenia. Jesteś ty i jestem ja. Oprócz tego nic więcej teraz nie istnieje... - dodał jeszcze ciszej i wtulił się w dziewczynę, w ten sposób jeszcze bardziej się do niej zbliżając. Usta Rooka wpiły się w miękkie wargi kocicy zmuszając, by otworzyła się na jego język. Ten z mocą okręcał się wokół jej własnego i łaskotał podniebienie. Pozwolił sobie na to, by jego kochanka mogła  w pełni skupić się na odbieraniu przyjemnych bodźców i spróbowała odwzajemnić ten pocałunek, a także dlatego że nie mógł się już powstrzymać. Lędźwie mężczyzny ponownie zaczęły się poruszać. Wpierw wolno i delikatnie, by zaraz przyspieszyć i wzmóc intensywność doznania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Wto Lut 16, 2016 7:05 pm

Złapana za podbródek dziewczyna wystraszyła się dość mocno. Właściwie sama nie była pewna, czego. Najpewniej chodziło głównie o to, że znajdowała się w obcej dla siebie sytuacji i cały czas obawiała się troszkę, że zrobi coś nie tak i rozsierdzi tym gwałtownego łotrzyka. Podejrzewała, że właśnie o to chodziło, więc choć zwykle zjeżyłaby się za nazwanie ją słodką, tym razem ulżyło jej trochę. Gdy tylko mogła, znów odwróciła wzrok, mimo wszystko nadal nieśmiała.
Z udzielonej jej rady skorzystała niemal od razu, przymykając powieki. Zaraz potem Gawron przerwał jednak swoje działania i Szafir spojrzała na niego, absolutnie ogłupiała. Przez chwilkę miała ochotę spytać "i.. to już?", ale szczęśliwie dla niej, rzezimieszek zajął jej wargi pocałunkiem. Do tego zmiennokształtna zdążyła się już trochę przyzwyczaić a nawet powoli zaczynała czuć się w tym temacie coraz swobodniej, więc odwzajemniła go chętnie, rzeczywiście rozluźniając się.
Tylko po to, by zaraz potem jęknąć z zaskoczeniem wprost w usta Rooka, gdy ten ponownie zaczął poruszać biodrami.
- Nie ostrzegłeś! - Poskarżyła się ponownie, obejmując go drugą nogą w jakimś niewyjaśnionym, jej zdaniem, odruchu. Osobiście podejrzewałaby, że ułatwiłoby jej to przytrzymanie go w miejscu, gdyby naszłaby ją ochota na odgryzienie złodziejskiego ucha. Zwłaszcza, że wolną rękę położyła na jego karku, zaciskając lekko palce. Podniosła głowę i ostrożnie, na próbę, polizała bok szyi kochanka szorstkim językiem.
- Słonawy. Całkiem smaczny... - Chciała zastosować się do wcześniejszej rady złoczyńcy i zamknąć oczy, ale ta myśl rozbawiła ją lekko. Zamiast tego popatrywała na niego spod na wpół przymkniętych powiek z głupawym uśmieszkiem na rozchylonych wargach. Pozwoliła jednej nodze zsunąć się z partnera i oparła pewnie stopę o siennik dla większej wygody. Pod wpływem impulsu zdjęła też rękę z łopatki Rooka i wsparła się na łokciu, aby unieść się lekko i móc sięgnąć ustami do jego barku. Przesunęła językiem po obojczyku złodziejaszka, a nawet skubnęła go lekko zębami, oddychając stopniowo coraz szybciej i odrobinę chrapliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Lut 17, 2016 6:58 pm

Skarcony po raz drugi za tą samą przewinę, Rook zwyczajnie nie mógł nie zachichotać w odpowiedzi. Było to o tyle niebezpieczne, że w tym samym czasie, w dalszym ciągu delikatnie ssał dolną wargę swojej kochanki, a naprawdę nie miał ochoty zapoznać się z z jej ostrymi jak igiełki ząbkami. Raz jeden już wyobraził sobie, jak polimorfka przepraszająco mówi do niego „wybacz, zahaczyłam zębami?” i nie była to fantazja, której chciałby doświadczyć wraz z Szafir na jawie... Jednak na szczęście łajdaka, zamiast głupiego chichotu, z jego ust wydobyło się jedynie sapliwe parsknięcie, po którym momentalnie ukrył twarz w zagłębieniu obojczyka dziewczyny, mocno się w nią wtulając. Szybko jednak odzyskał rezon i przesuwając pokrytym jednodniowym zarostem policzkiem po jej gładkim licu, a następnie obsypując pocałunkami szyję dziewczęcia, powziął ją w posiadanie jeszcze mocniej i bardziej intensywnie. Przyszło mu to z łatwością, dzięki temu, ze blondyneczka obiema nogami objęła go w pasie, w ten sposób wiążąc go w uścisku ekstazy. Oddała mu całą siebie, a Rook nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał tego skwapliwie i w pełni nie posmakował swej kobiety. Był nad wyraz zaskoczony jej  śmiałym zachowaniem, jednak wraz tym przyszło zadowolenie, przez które zagubił się we własnej chuci. W pewnej chwili przestał się już całkowicie hamować, w całości zdając się na swój instynkt. A choć wiedział, że w ten sposób nie wytrwa zbyt długo, niewiele sobie z tego robił, zachęcony kolejnym pieszczotami Szafir i jej niemym zezwoleniem. Choć aż tak do końca nieme ono nie było, a cichutkie i wstydliwe jęki, przemieszane dodatkowo z urwanym oddechem, wywoływały w nim dreszcze przyjemności i fale gorąca, na długo zapadając w pamięć. Gawron nie spodziewał się, że niedoświadczona polimorfka zechce z nim współgrać w tym akcie, co tylko dodatkowo go rozpalało. Gdy jednak podniosła się na łokciu, momentalnie oburącz objął ją i przyciągnął do torsu, na siebie biorąc ciężar obojga i w ten sposób kochając się z nią. Jako że spełnienie było już blisko, mężczyzna po raz kolejny przestał się poruszać. Zaraz potem przycupnął na piętach, pociągając w górę swego słodkiego pupilka i tym samym zmuszając by zarzuciła mu ręce na szyję. Dłonie złodzieja płynnie zsunęły się z pleców dziewczęcia na jej pośladki, gdzie kilkukrotnie zacisnęły się mocno. Jej pan nawet nie starał się ukryć, jak wiele frajdy sprawia mu zabawa jej tyłeczkiem. Chwilę potem posunęły się głębiej i trafiając pod cudne uda przemienionej, dzięki czemu drań mógł z łatwością unieść ją w górę. To też zresztą uczynił, następnie pozwalając płynnie opaść swej brance na jego męskość. Zaczął powtarzać tą czynność raz za razem i coraz szybciej, dodatkowo stymulowany jędrnym piersiami ocierającymi się o jego tors, a także udami rozpłomieniającymi jego boki w podobny sposób. Tak właśnie zamierzał zaspokoić swoje pożądanie, czując że zbliża się ono nieubłaganie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Lut 17, 2016 8:57 pm

Właściwie być może Szafir nie powinna była nawet próbować robić czegokolwiek z własnej inicjatywy, tylko zdać się na Gawrona. Na pewno byłby wtedy delikatniejszy. A mimo wszystko odczuwała pewien ból, który był nieco niepokojący. Na szczęście nie był na tyle przejmujący, by to na nim się skupiała. Starała się raczej zachować resztki godności i nie poddać się kociemu instynktowi. Koniec końców wolała nie widzieć miny Rooka, gdyby zaczęła drzeć się jak kotka w rui. Gdy kochanek przyciągnął ją bliżej siebie, nie przeszkadzała mu w tym. Przesunęła nawet dłoń z jego karku na grzbiet, aby mogła się go skuteczniej przytrzymać. Czasem zapominała, że złodziej był od niej nie tylko sporo cięższy, ale i silniejszy, a ta sytuacja mogła doskonale jej o tym przypomnieć.
Ponieważ zielareczka nie wiedziała tak dokładnie, czego spodziewać się po łóżkowych igraszkach, tym razem nawet nie korciło jej do jakichkolwiek komentarzy, gdy łotrzyk zaprzestał ruchów po raz kolejny. Oddychała ciężko już w momencie zmiany pozycji. Ale za to chętnie zarzuciła ramiona na szyję kochanka i nawet wtuliła się lekko w niego. Potrzebowała chwili, aby skojarzyć, że nie powinna pozwalać Gawronowi tak postępować ze swoimi pośladkami. Gdy wreszcie to zrobiła, było już za późno, aby zdzielić go po łapach, bo ten podstępnie wymusił na niej uniesienie się.
- Wiesz, czego... czego nie... nie zrobiłeś? - Zapytała urywanym szeptem, pozwalając sobie nawet na lekkie rozbawienie. Miała coraz większe problemy z kontrolowaniem swojego głosu i nieśmiałe jęki pojawiały się coraz częściej. Szafir też coraz mocniej przytulała się do swojego "pana". Kilkakrotnie z jej gardła wyrwały się głośniejsze dźwięki, więc w końcu przycisnęła usta do wgłębienia między barkiem a szyją Rooka, gdy już nie mogła wytrzymać. Nieświadomie też udało jej się lekko przeorać plecy "właściciela" paznokciami.
Gdy wreszcie łotrzyk przestał wymuszać na niej unoszenie swojego ciała, jeszcze przez chwilę wdychała jego zapach, usiłując się uspokoić.
- Przed tym też nie ostrzegłeś. - Szepnęła w jego ucho dość zmęczonym głosem. Absolutnie nie miała pojęcia, co powinna zrobić. Rzadko czekała tak długo z pokazaniem się parce, którą nakryła na igraszkach. Dlatego postanowiła zdać się na instynkt. A ten, koci oczywiście, kazał jej zadbać o osobę na której jej zależało. W związku z tym zabrała się za umycie kochanka, zaczynając od okolic ucha i szyi. Logicznie rzecz biorąc, robiła to po kociemu - szorstkim językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Pon Lut 22, 2016 4:17 pm

Gawron zdawał się być zadowolony z życia, choć zarazem na pewno nie dumny ze swe nikczemnej postawy. Nie dość, że wpierw podle okłamał swą kochankę, by następnie bez skrupułów ją wykorzystać, to na dodatek nie pokazał się od najlepszej strony, w pełni ulegając jej wdziękom i w całości oddając się w władanie instynktom . Intensywność doznania była dlań tak ogromna, w całości pozbawiła go tchu, więc niewiele z tego wszystkiego żałował i nad tym rozmyślał, całkowicie przymykając oko na swe złe występki. Troszku zawstydzało go to, że dziewczę tuż po spełnieniu postanowiło z ochotą wysmagać jego szyję szorstkim języczkiem, nieświadomie przy tym wiercąc się na swym opiekunie. Gdy zaś Szafir poruszała swymi biodrami, na ciało Rooka wstępowały kolejne nieustępliwe spazmy rozkoszy, z którymi nijak nie mógł walczyć, więc tylko mocniej przytulił ją do zroszonego potem torsu. Miał tylko nadzieję, że zielarka była zbyt zaaferowana i wycieńczona, by dodać sobie dwa do dwóch i wyciągnąć jakieś wnioski, bo by się mogło nagle okazać, kto tu kogo tak naprawdę sobie wytresuje. Nie wiedzieć czemu, łajdak miał dziwne przeczucie że cudna blondyneczka ma wszelkie predyspozycje, by owinąć go sobie wokół pazura i znęcać nad nim w taki właśnie, bezczelny sposób. Mógł sobie obiecywać, że następnym razem się to nie powtórzy, ale trzymając dziewczę w ramionach, doskonale zdawał sobie sprawę jak niewiele jego postanowienie znaczy w chwilach zapomnienia.
- Doprawdy… - westchnął głośno, zaczerpnąwszy nieco wcześniej tchu – ni cholery nie mam nic przeciwko, byś kontynuowała to, co tak bezecnie czynisz, ale wcześniej pozwól mi… - nie kończąc zdania, człek bezceremonialnie wyciągnął się w poprzek łóżka, pociągając za sobą kobietę i układając ją sobie na klatce piersiowej w taki sposób, jak mu najbardziej pasowało. Duże i szorstkie dłonie złodzieja ze spokojem przesuwały się po plecach zmiennokształtnej, z niemałą czułością pieszcząc jej delikatną skórę. Od czasu do czasu ostrożnie przeczesywały mocno zmierzwione włosy partnerki i gładziły czubek głowy. Złośliwy błysk w oku i szelmowski uśmiech zdradzały myśli łotra, który i tak chwilę potem uzewnętrznił je werbalnie, nie przerywając przy tym głaskania po plecach.
- Dobra dziewczynka… świetnie się spisałaś – pochwalił ją, przywołując swą twarz do porządku i prawie że w pełni zachowując przy tym powagę. W tym samym momencie z wyczuciem przesunął palcami wskazującym i środkowym wzdłuż linii kręgosłupa polimorfki, by następnie móc w pełni delektować się jej nagłą rekcją.
- Fu fu fu, jaka gibka! Prawdziwa z Ciebie kocica! – skomentował ironicznie, gdy Szafir wygięła się w imponujący łuk i wzbijając w górę chmurę blond włosów, wcisnęła jędrne piersi w tors swego właściciela. A nawet wtedy, gdy na twarzy drania wykwitł błogi uśmiech, on sam nie zaprzestał tych skandalicznych praktyk i z wprawą naciskał na co wrażliwsze punkty na plecach kobiety, wyszukując je z niebywałą wprawą.
- Ojooj! Aleś Ty spięta! – dodał, gdy jego ofiara wiła się w uścisku niczym przestraszony wąż, w żaden sposób nie mogąc uciec przed nieetycznymi paluchami mężczyzny - chyba naprawdę powinienem cię częściej wypuszczać… Teraz jednak chyba bardziej przydałby ci się masaż, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Lut 27, 2016 3:34 pm

Gdy Gawron postanowił zwyczajnie rozłożyć się na łóżku i nakryć zmiennokształtną, ta nie protestowała. Wręcz przeciwnie, sama ułożyła się względnie wygodnie na jego piersi, mrucząc przy tym. Przymknęła nawet oczy, ciesząc się nietypowo delikatną, jak na jej "pana" pieszczotą w postaci głaskania po plecach. Nawet wszechobecny chłód poddasza, który zaczęła odczuwać nie był w stanie zachęcić jej do podniesienia się i zakopania pod kołdrą. A to już mogło świadczyć o tym, że naprawdę polubiła złodziejaszka. Poświęciła się nawet do tego stopnia, że ugniatała po kociemu pościel, zamiast jego ramion, wbijając w nie pazurki. Dziewczyna mogłaby pewnie nawet przysnąć w takiej pozycji, ale zanim zdążyła choćby spróbować, Rook nazwał ją "dobrą dziewczynką", co wybitnie nie spodobało się zielarce. W końcu była kotem, a nie psem! Obróciła gwałtownie głowę, by spojrzeć na twarz niegodziwca i syknąć na niego.
Zamiast tego, wygięła gwałtownie plecy w łuk i miauknęła nisko, czując niespodziewany nacisk na kręgosłup. Najgorsze było to, że paskudnik na jednym uciśnięciu nie poprzestał. Biedna blondyneczka próbowała wydostać się z uścisku kochanka i nawet uniosła w pewnej chwili biodra, wypinając tyłek ku sufitowi w próbie odsunięcia się od palców mężczyzny.
- Powi... przestań! Powinieneś! - Potwierdziła, po czym znów miauknęła z niezadowoleniem, a chwilę potem spróbowała syknąć, choć nie do końca jej to wyszło. Jeśli tak miał wyglądać ten cały masaż, to wolała go sobie darować. Oj, ani trochę nie miała ochoty na takie zabawy. Przy którymś uciśnięciu, odchyliła mocno głowę do tyłu i warknęła. Zaraz potem rozejrzała się czujnie po pomieszczeniu.
- Gawron? Czuję krew. Świeżą. - Oznajmiła, spiąwszy się wyraźnie. Wcześniej nie mogła nic wyczuć, bo wszystko maskował intensywny zapach kochanka. Ale gdy jej nos znalazł się w pewnej odległości od jego skóry, bez problemu rozpoznała charakterystyczną woń. A że nie mogła skojarzyć jej źródła, zaniepokoiła się dość mocno. Gdyby mogła, pewnie nawet zjeżyłaby sierść na karku. Wszystko jedno, czy dla odstraszenia ewentualnego napastnika, czy aby się zagrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Lut 27, 2016 4:54 pm

Po tym, jak w gniewie go ofuknęła, Rook momentalnie zaprzestał dokazywać dziewczynie. Uśmiechał się przy tym, jak jakieś niewiniątko, jakby nie miał pojęcia że to ją drażni, a zarazem płynnie przeszedł do głaskania jej pośladków. Mężczyźnie niezmiernie podobało się to, w jaki sposób się wypięła i zwyczajnie nie mógł przed tym powstrzymać (prawdopodobnie powstrzymałby go tylko stan agonalny, tudzież czynna groźba pozbawienia klejnotów rodowych z przyłożeniem zimnej stali do rzeczonego elementu), choć uczynił to z niezwykłą jak nań estymą. Zaraz potem jego dłonie przesunęły się na boki zielarki. Była to subtelna sugestia, że złodziej w każdej chwili jest w stanie złośliwie wbić swoje paluchy pod jej żebra, lecz póki co jedynie gładził jej skórę uspokajająco. Był dla niej takim dobrym właścicielem...
- Dziwisz się? Po tym, jak potraktowałaś mój nos, wszędzie jej pełno... A w ogóle... Czy ty jesteś jakimś psem, ze tak te zapachy wyczuwasz? Chyba nie, skoro dopiero teraz to wyczułaś... Ale to i tak okropne, zważywszy jak cuchnie to miasto... - nie, żeby mężczyzna czasem nie pachniał lepiej. Kwaśny odór tytoniu i taniego alkoholu często towarzyszyły mu, gdy wieczorami wracał do kryjówki, a choć Gawron starał się dbać o higienę, nie zawsze miał ochotę i siłę obmywać się i zdejmować ciuchy przed wpełznięciem pod kołdrę. Polimorfka parę razy nawet robiła mu o to awanturę, tudzież raczej próbowała, bowiem po jej opiekunie słowa krytyki spływały jak woda po kaczce. Pomagało dopiero brutalne wypchnięcie go z łóżka, lecz i to nie zawsze było możliwe. Łajdak miał bowiem paskudny nawyk wtulania się w kotkę i więżenia jej w niedźwiedzim uścisku. Ostatecznie więc mogła go nienawidzić, albo po trochę zmieniać jego przyzwyczajenia... czyli jeno nienawidzić. Człek jednak najwyraźniej nie miał zamiaru drążyć tego tematu, w zamian za to z wygodnej pozycji przyglądając się zeźlonej kocicy. Nie zmuszał jej, by ponownie się w niego wtuliła, gdyż aktualnie miał możliwość podziwiania wspaniałego widoku. Oto bowiem przed jego oczyma jawiły dwie cudowne górki, wypełnione nadziejami i pragnieniami mężczyzn. Rook, uśmiechając się lubieżnie, momentalnie zapragnął się nimi pobawić... a ktoś o tak podłym charakterze nie miał w zwyczaju się powstrzymywać.
- Powiedziałaś, że powinienem, co? Jeśli chcesz dostać nagrodę, będziesz musiała się bardziej postarać... – rzekł z wielką pewnością siebie, nie spuszczając oczu z jej piersi. Dla drania było to wystarczające ostrzeżenie dla Szafir do tego, co nastąpiło tuż po tym. Gdy tylko skończył mówić, wraz z dziewczęciem przekręcił się na posłaniu, po raz kolejny więżąc ją pod ciężarem własnego ciała. Noc była jeszcze młoda i do rana zostało im jeszcze wiele godzin, podczas których mogli bez skrępowania cieszyć się sobą... A tym razem Gawron nie zamierzał tak szybko kończyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Lut 27, 2016 7:03 pm

Szafir mogła ewentualnie przyjąć do wiadomości, że wciąż wyczuwała krew z rozbitego nosa Gawrona. Gdyby zastanowiła się nad tym dłużej, pewnie doszłaby do wniosku, że zapach był zbyt świeży. Ale, na szczęście dla niego, miała większe zmartwienia. Jak chociażby nazwanie jej psem. Dziewczyna aż cała się zjeżyła na taką bezczelność. Nie odgryzła się jednak jakimś soczystym komentarzem. Zwyczajnie zapowietrzyła się ze złości. Chciała powiedzieć coś takiego, aż by w pięty cholernikowi poszło. Ale nie miała pomysłu na żadną dobrą ripostę. Nawet na słabą nie miała.
Zielareczka jakimś cudem domyśliła się zamiarów Gawrona, gdy ten wspomniał o staraniu się, gapiąc się na jej pierś. Ale niewiele jej to dało, gdy mężczyzna postanowił znów przyszpilić ją do pościeli. Jakby nie patrzeć, był znacznie silniejszy i miał większe doświadczenie w podłościach. Zmiennokształtna wylądowała więc ciężko na poduszce, a jej obie ręce znalazły się po bokach jej głowy. Jedną z dłoni omal nie uderzyła w rękojeść noża należącego do jej kochanka. Natychmiast przypomniała sobie, skąd broń wzięła się na łóżku - ona sama położyła ją tam ładnych parę godzin temu, gdy zrezygnowała ze spaceru samopas. Bez większego namysłu zacisnęła palce na uchwycie noża, a drugą ręką chwyciła kark łotrzyka, by ten nie mógł tak łatwo nawiać. Wtedy przyłożyła ostrze do jego szyi ze złośliwym uśmieszkiem na ustach.
- Nigdy więcej nie nazywaj mnie psem, bo może się okazać, że skończysz jako moja sunia. - Kotka wyszczerzyła się jeszcze szerzej, prezentując ostre kiełki. Wiedziała, że zapłaci później za swoje zachowanie, ale zamierzała wykorzystać okazję jeszcze odrobinkę. W tym celu ustawiła nóż tak, aby mogła przesunąć jego czubkiem wzdłuż mostka złoczyńcy i kierować się jeszcze niżej. - Jeśli myślisz, że będę grzeczniutko i pokorniutko spełniać każdą Twoją zachciankę, to się mylisz, Koguciku. Jak myślisz, teraz staram się dostatecznie? Jutro zabierzesz mnie do miasta i kupisz mi jakąś ładną koszulę. Tu jest naprawdę zimno i mam dosyć chodzenia wciąż w tym samym. I pamiętaj o obiecanej śmietance.
Dziewczyna sporo ryzykowała, ale uważała, że gra była warta świeczki. Sama nie wiedziała, jak daleko powinna się posunąć, ani co by zrobiła, gdyby Gawron postanowił być uparty. Ale wiedziała jedno: zamierzała wymusić na nim obietnicę zakupów. A gdy już by się zgodził, miała w planach nazwać go "grzecznym chłopcem", pocałować i dopiero wtedy odłożyć broń. Miała dziwne przeczucie, że gdyby groziła mu zbyt długo, pożałowałaby później swojego zachowania. Rook wydawał się typem osoby, która za takie akcje odpłacała z nawiązką. Więc kotka miała w planach wykorzystać to, że mężczyzna wydawał się zainteresowany pobawieniem się z nią (lub nią) jeszcze trochę. Ot, takie drobne wynagrodzenie za to, że groziła mu nożem i wyraźnie zmierzała wraz z ostrzem w kierunku jego klejnotów rodowych. No i miała nadzieję, że w ten sposób jej "pan" będzie zadowolony, ale pozornie to ona będzie panować nad sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Lut 27, 2016 8:39 pm

Usta mężczyzny wykrzywiły się wyraźnie, jednak nie ze złości, czy niezadowolenia. Gdy dziewczę przyłożyło czubek noża do jego mostka, na jego twarzy wykwitł najprawdziwszy uśmiech, podczas którego człek uraczył polimorfkę widokiem własnego uzębienia. Nie wiedzieć czemu, ale ta sytuacja niezmiernie go podnieciła, czego upustem było intensywne łaskotanie wewnętrznej strony uda blondyneczki. Być może i nóż nie był zabawką przeznaczoną do sypialni, a całą tą sytuację można by spokojnie nazwać pokręconą, ale na łajdaka działało to niezwykle stymulująco. Zupełnie, jakby oczekiwał od swojej kochanki, że ta spróbuje go zdominować przy użyciu wszelkich możliwych środków. Nie znaczyło to jednak, że zamierzał się temu poddać... Oj nie, Rook miał zamiar odpowiedzieć jej dokładnie tym samym. Jednak w momencie, gdy zielarka powoli przesuwała czubek noża wzdłuż jego ciała, drań jedynie się uśmiechał. Najchętniej, w teatralnym geście uniósł by ręce w górę i w ten komiczny sposób zasugerował, że się poddaje, lecz spoczywająca na jego karku dłoń przemienionej mu to uniemożliwiała. Dlatego też jedynie patrzył wprost w jej piękne oczy, a jego wzrok sypał iskrami rozbawienia.
- Doprawdy... Mogę być twoją sunią, jeśli tego właśnie chcesz. Myślę, że jestem w tym całkiem dobry! - rzucił radośnie, całkowicie zbijając z tropu dziewczynę – Wydaje mi się jednak... że coś ci się tu pomyliło, skarbie – w jednym momencie dłoń złodzieja w pewnym uścisku zamknęła się na nadgarstku ręki dzierżącej broń. Gawron nie miał żadnych oporów przed tym, by udowodnić jej jak szybki i silny potrafi być, a siła jego uścisku prawie że zmusiła ją do upuszczenia ostrza na własny brzuch. Nim jednak tak się stało, chwyt wyraźnie zelżał. Jej opiekun okazał się być jednak zwykłą szują i pokierował jej ręką w taki sposób, by ta znalazła się tuż nad jej głową. Docisnął ją do posłania, w całości przejmując kontrolę nad sytuacją.
- Widzisz... Może to nie najlepsza chwila na to, żebym dawał ci lekcje, ale... Być może wyciągniesz z tego jakieś w nioski. Więc bądź wdzięczna mnie, swemu panu! - mężczyzna, który już wcześniej ułożył się w taki sposób, by dolna połowa jego ciała znalazła się pomiędzy zgrabnymi nogami dziewczyny, poprawił się nieco i przyjął wygodniejszą dla siebie pozycję. Dla Szafir oznaczało to zaś tylko tyle, że jej nikczemny opiekun mógł powziąć ją w każdej chwili i to nawet wbrew jej woli, choć w chwili obecnej skończyło jedynie na łaskotkach.
- Gdy wyciągasz broń w kierunku drugiej osoby, bądź gotowa jej użyć. Jeśli zagrozisz komuś bronią, nie będąc gotowa go zranić, zginiesz. Wierz mi, lub nie, ale zamiary przeciwnika odczytasz z jego oczu. Dlatego właśnie podczas walki nigdy nie patrz na zagrażającą ci broń.... nie patrz na rękę która ją dzierży. Zawsze obserwuj wzrok wroga! On powie ci wszystko... = monolog człowieka brzmiał tak, jakby ten wygłaszał nauki w świątyni, tudzież jakiejś szkółce. Było to o tyle nietypowe, że w tym samym czasie jego biodra poruszały się nieznacznie, ciągle podrażniając kobietę w dość podły sposób, a on sam nie zdawał się być tym zbyt przejęty.
- Druga sprawa, nigdy nie daj sobie odebrać broni. Jeśli ją przystawiasz do ciała swego oponenta, nie rób tego w taki sposób, jak przed chwilą – po tych słowach łotrzyk bezpardonowo wyciągnął nóż z jej dłoni, nie pozwalając swojej kochance w jakikolwiek sposób z tym walczyć – Często podczas walki, będziesz się bała. Będziesz się tak bardzo bała, ze zechcesz rzucić się na przeciwnika. Zamachnąć się, wbić ostrze w jego trzewia... Strach każe ci działać instynktownie, ale zawsze będziesz miała tylko jedną szansę. Jeśli ją zmarnujesz... zginiesz. Nie działaj pochopnie! - od kiedy ręka zielarki przestała stanowić jakiekolwiek zagrożenie, Rook łaskawie postanowił ją oswobodzić z uścisku. Zamiast tego, jego dłoń powędrowała ku licu kocicy, by następnie objąć je delikatnie. Jej właściciel nie miał żadnych oporów w tym, by głaskać ją przy użyciu kciuka, nawet mimo że w tej chwili było to dla dziewczęcia uwłaczające.
- To prosta lekcja... musisz ją sobie przyswoić... Tak samo, jak musisz zrozumieć, kto tu rządzi... – oczy Gawrona rozbłysły groźnie, gdy to mówił. Zaraz potem bezlitośnie oparł ramię nieco powyżej mostka zmiennokształtnej, przenosząc na nią prawie cały ciężar ciała szelmy. Ręka ta dzierżyła duży, rzeźnicki nóż, jednak w kierunku do niej przeciwnym. Nie miał żadnych oporów w tym, by jego czubek wcisnąć w szyję swej kochanki. Uczynił to w taki sposób, by całkowicie uniemożliwić jej ruch. Jakiekolwiek, nawet najmniejsze przekręcenie głową skutkowałoby rozcięciem delikatnej skóry i upuszczeniem krwi blondyneczki.
– To ja decyduję o twoim losie. Jeśli powiem, że jesteś psem, ty przyjdziesz na czworakach i będziesz się łasić i prosić mnie o uwagę. Jeśli powiem leżeć, ty rozłożysz się przede mną, zachęcając bym podrapał cię bo brzuszku. Jeśli powiem daj głos, ty zaczniesz szczekać. Rozumiesz? - po ostatnim pytaniu łajdak jeszcze mocniej wcisnął ostrze, by dać jej do zrozumienia, ze nie żartuje.
- A teraz... Daj głos! Szczekaj! Szczekaj dla mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Poddasze   

Powrót do góry Go down
 

Poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Szklane poddasze.
» Poddasze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Centrum Miasta-