IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Sauna Sucha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rook


avatar


PisanieTemat: Sauna Sucha   Wto Sie 25, 2015 9:21 pm


Bezpośrednio od największej spośród całego kompleksu łaźni, drewnianej budowli prócz głównego wejścia prowadzi jeszcze jeden, lecz za to jakże tajemniczy korytarz. Jego wejście zakryte jest zwiewną płócienną tkaniną przefarbowaną na buro czerwony kolor. Przejście to stanowi zarówno przedsionek przytulnej sauny, jak również skromną przebieralnie, dlatego też właśnie jego ścianę pokrywają wydzielone w formie czworościanu półki, wyłożone czystymi ręcznikami. Sama sauna jest niezbyt przestronna, a wręcz przytulna. Ściany wyłożone szczelną, drewnianą boazerią doskonale utrzymują ciepło, a wygodne ławki ustawione stopniowo w formie schodów, zapewniają niebywałą wygodę gościom. Wysoką temperaturę utrzymuje tu wiecznie rozpalony drewnem, masywny piec z litego głazu, wyłożony dodatkowo specjalnymi płytami kamiennymi. Choć jest to sauna sucha i wewnątrz panuje wręcz minimalna wilgotność, za sprawą wcześniej wspomnianych płyt istnieje możliwość odbycia relaksujących seansów parowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Sie 25, 2015 9:22 pm

Gawron bez trudu i pewnie unosił swa ranną brankę przez okryty półmrokiem korytarz. A choć mijali sporo dziwnych wnęk, czy też może półek, mężczyzna ignorował je wszystkie, nie zaszczyciwszy nawet przelotnym spojrzeniem W uchu wciąż drapało go wystraszone sapnięcie kotki, która nie spodziewała się tak... fizycznego kontaktu z szorstką, ciężką tkaniną. Dziewczę jednak szybko uspokoiło się widząc, że płótno jedynie przesunęło się po jej ciele, a nie chciało  ją podle napaść i zawinąć wokół niej niczym wór, czego chyba się obawiała. Jakby tego było mało, łotrzyk ucałował ją uspokajająco w czółko.
A zaraz potem? Cóż, zrobiło im się o wiele cieplej i przytulniej... Sauna, do której człek wkroczył, choć nieużywana w nocy, nadal utrzymywała dość wysoką temperaturę. Ciało łajdaka szacowało ją na około trzydzieści pięć stopni, lecz jeno atłasowa skóra polimorfki mogłaby to dokładnie określić. Jedyne światło w tym pomieszczeniu stanowił mdły blask dopalającego się w piecu żaru.
-Dość romantycznie, nie sądzisz? zapytał szelmowsko, kierując podmuch wydychanego powietrza wprost w jej czułe uszko, a zaraz potem przepraszająco otarł szorstkim policzkiem o zagniewaną twarzyczkę swego kociaka.
-No dobrze... Poczekaj tu na mnie chwilę i nie ruszaj się! Nie pozwolę Ci stąpać na tych ślicznych nóżkach, dopóty, dopóki się nie zagoją!- oznajmił kobiecie po mentorsku, przy okazji sadzając ją na jednej z najniższych ław. Te, w porównaniu z niewielką ławeczką przy basenie, były wręcz luksusowe! Na koniec jeszcze położył dłoń na jej główce i pomierzwił wrednie włosy. Zanim Szafir oswoiła się z nowym miejscem, jej nowy pan zdążył zniknąć, pozostawiając ją w saunie zupełnie samą. A jednak nie na długo! Ledwie minutę później wparował do środka, taszcząc przed sobą ogromny Wiklinowy kosz, do którego goście zwykli wrzucać zużyte ręczniki. I rzeczywiście, pojemnik ten skrywał ogrom białej tkaniny, która była jednak zdecydowanie czysta, pachnąca i wykrochmalona. Pracownicy łaźni najpewniej zadbali o to, by ich klienci mogli cieszyć się sauną już od samego rana... Gawron jednak... jak to na złodzieja przystało, pozbierał je sobie chamsko z półek i postanowił wykorzystać do własnych celów...
-Ta-da! Widzisz? Ze mną nie zginiesz!- Zawołał z nienaturalnym, choć naprawdę szczerym uśmiechem, a potem bez ostrzeżenia przechylił kosz w taki sposób, że na biedną kotkę posypała się cała lawina ręczników...
- Ten...  To będzie dzisiaj nasze legowisko... - rezolutnie poinformował kupkę miękkiego materiału, pod którym powinna znajdować się zielarka...powinna, ale kompletnie nie było jej widać! – - Tylko lepiej zwińmy się stąd przed świtem, bo nas obiją kijami, na których zwykle wiesza się pranie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Sie 25, 2015 10:23 pm

Dziewczyna absolutnie nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, gdy poprosiła o pocałunek. Choć ten również przypadł jej do gustu, co najlepiej obrazował jej przyspieszony oddech i ciche mruczenie. Żałowała nawet trochę, że skończył się tak szybko. Na komplementy odpowiedziała tylko leniwym uśmieszkiem. Nie miała najmniejszego pojęcia, czym był jadeit. Szafiry z resztą też znała tylko z opowiadań. No i raz widziała wisiorek z koralikiem, który rzekomo miał podobny kolor, a który bardzo przypadł jej do gustu. W każdym razie obserwowała poczynania swojego Pana z nieco niepewną miną, nie wiedząc, czego powinna się spodziewać. Jakby nie patrzeć, już od dłuższej chwili był zaskakująco łagodny i delikatny, co mogło sugerować, że na razie zostanie przy takim zachowaniu. Ale równie dobrze mógł nagle zmienić zdanie i nawet zepchnąć ją z ławeczki.
Z całą pewnością kotka nie spodziewała się podniesienia i bezczelnego wyniesienia jej z terenu basenu. Przez chwilę obawiała się nawet, że Gawronowi odwaliło do reszty i postanowił nieść ją tak przez miasto, pokazując wszystkim wokół jej wdzięki. Na szczęście szybko trafili do innego budyneczku, zapewniającego znacznie więcej prywatności, niż zwykły daszek. Cały czas obejmowała dla pewności kark mężczyzny, dzięki czemu mógł on z łatwością poczuć, jak jego zwierzątko zrelaksowało się wyraźnie po wejściu. Z powodu niewielkiej ilości światła źrenice blondyneczki rozszerzyły się jeszcze bardziej, zakrywając prawie całe tęczówki i błyszcząc po kociemu.
Usadzona na ławeczce zdążyła ledwie kiwnąć główką, zanim jej właściciel gdzieś sobie zniknął. Ot tak. W końcu, kto "bogatemu" zabroni? Szafir wykorzystała tą okazję, aby rozejrzeć się po wnętrzu sauny, poprawiając lekko spódniczkę. Właściwie nie było tam nic zbytnio fascynującego, ale pierwszy raz widziała takie miejsce. Od razu spodobało jej się, że było tak ciepło i sucho. No i oprócz dachu były ściany, na oko nawet szczelne. Z powodu wysokiej temperatury dość szybko skóra dziewczyny pokryła się drobnymi kropelkami potu. Gdy tylko Gawron wrócił, zaczęła mruczeć w dziwnym odruchu. Przynajmniej do chwili, gdy zakryła ją prawdziwa góra białego materiału. Z pewnym trudem zrozumiała słowa mężczyzny i pierwszą odpowiedzią, jaką go uraczyła było stłumione przez ręczniki wściekłe miauknięcie. Zaraz potem zrzuciła z siebie część ciężaru, na tyle aby odkryć chociaż głowę i ramiona.
- Tu?! Mamy spać tutaj?! - Zawołała z oburzeniem, a dopiero po chwili jej twarz przybrała wyraz głębokiego namysłu. - Właściwie... dobry pomysł, podoba mi się! Ale moja kamizelka została na dworze. A buty w wodzie! To dobre buty, nie chcę ich tracić! I moja bielizna gdzieś tam leży. No i jak mamy przed świtem iść, chciałabym wcześniej coś zjeść.
Ledwie kotka poczuła się bardziej komfortowo, dała znać o swoim charakterku. Ugniatała przy tym odruchowo dłońmi materiał "legowiska", a zaraz potem ułożyła się nawet wygodnie. Doszła też do wniosku, że pod tymi wszystkimi ręcznikami było jej nieco za gorąco, zsunęła je więc z siebie na bok. Gdy przypomniała sobie, że była niemal naga, w pierwszym odruchu chciała zasłonić pierś i spojrzała na złodzieja niepewnie. Szybciutko przypomniała sobie jednak, co działo się tuż przed trafieniem do sauny,  a w szczególności ostatni pocałunek. Bezwiednie przymrużyła z zadowoleniem oczka, nie odrywając wzroku od łotrzyka.
- Przyniósłbyś je potem... Panie? - Wymruczała, wykorzystując róg jednego z ręczników, by zetrzeć kroplę potu spływającą po jej mostku. Następnie oparła się wygodniej na ławeczce, zakładając ręce za głowę. - Ale to później... Dobrze? Wiesz, Panie, tamten pocałunek bardzo mi się spodobał. A tu jest tak przyjemnie i ciepło... Jeszcze trochę tak poleżę i usnę chyba. Ale mogłaby chyba poprosić wcześniej o jeszcze jeden?
Szafir bezczelnie zaczęła głośno mruczeć przy mówieniu, a po tytule Gawrona oblizała z premedytacją usta. Na koniec jeszcze ostentacyjnie się przeciągnęła, ani na chwilę nie spuszczając mężczyzny z oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sro Sie 26, 2015 10:44 pm

Gdy dziewczę w swej naiwności rozpoczęło dziecinną i przepełnioną roszczeniową postawą wyliczankę, głowa Rooka w zabawny sposób pochylała się w takt każdego, pojawiającego się kolejno postulatu. Człek może i rzeczywiście przychylał się do tych jej śmiałych życzeń, lecz, jego łeb poruszał się w tak bezmyślny sposób, jakby ktoś zamontował mu go na karku przy pomocy fikuśnej sprężyny. Jasnym było więc, łajdak kompletnie jej nie słucha, a jedynie podle wykorzystuje chwile i karmi swą chuć widokiem jej nasyconego erotyzmem ciałka. Pożerał ją bezczelnie i zarazem pewne i bez skrępowania, już samą postawą sugerując, jak bardzo jej chce, pragnie i pożąda, co już samo w sobie okropnie peszyło samą zainteresowaną. Szafir jednak dzielnie nie poddawała się jego oczom, swym kusicielskim zachowaniem bez skrupułów podsycając płomień, od którego konar dawno już zapłonął.
Żeby jednak nie było, że chłopak się nie starał – i lepiej niech nikt mu tego nie narzuci, bo było by to wielce nie na miejscu – przy każdym podpunkcie, który jego kotka w złej wierze i mu na złość wygłaszała, odginał kolejnego palucha położonej na piersi dłoni. W ten prostacki sposób jasno sygnalizował, że rzeczywiście aktywnie słucha i być może nawet się z blondyneczką zgadza, tyle że potem... Cóż... Gawron podniósł ową dłoń na wysokość twarzy i przyjrzał jej się uważnie. Wpierw wierzch dłoni, a następnie wnętrze, po czym kilkukrotnie czynność tą ostentacyjnie powtórzył. Na sam koniec jeszcze zrobił wielce krnąbrny gest, jakoby wszystkie jej słowa pofrunęły z wiatrem. Może i na jego skrzydłach? Kto wie... Złodziej zaraz potem przykucnął przy swej brance, nonszalancko składając obie dłonie w kształt krzywego rąbu. A może to było takie dziwne serce? Na to wyglądało. Mężczyzna jednak zdawał się być zarówno tym, jak i niecną prowokacją polimorfki niewzruszony. Szafir, która w tak nikłym świetle widziała o wiele lepiej niż on, z łatwością mogła zauważyć, że jej pan jeno stara się grać takiego nieporuszonego zakapiora, jednocześnie spoglądając nań jak na zaprawdę łakomy kąsek.
- Ty jesteś kotem, czy małym szczeniaczkiem? Zapytał tak nagle, jak i nieoczekiwanie, a jego dłonie bez trudu i mocno chwyciły za kolana dziewczęcia – No bo wiesz... Mam takie wrażenie, że bardzo chciałabyś ugryźć, ale ani nie wiesz jak, ani w co celować... Może zacznij od mojego palca? - jego usta rozszerzyły w parszywym uśmiechu, dając dziewce jasno do zrozumienia, że to nawet nie była dwuznaczność. Zanim jednak zdążyła odpowiednio na takową bezczelność zaatakować, złapał za losowo wybrany ręcznik i cisnął w jej twarz. Zaraz potem drugi trzeci i jeszcze jeden, tak że biedaczka musiała się srogo namachać tymi swoimi drobnymi raczkami, żeby ponownie się wyswobodzić.
A gdy zagniewana twarzyczka zmiennokształtnej po raz kolejny wyłoniła się spośród roju białych tkanin, Gawron już był gotowy ponownie ją zaskoczyć. Kobieta więc, choć widziała ruch przemieszczających się w jego ciele mięśni i od razu zrozumiała co się święci, nie była w stanie właściwie zareagować na to... jak podle rzucił się na nią jej złośliwy Pan. Wybił się spod podłoża całkiem zgrabnie i z łatwością wylądował w ich skromnym, lecz zarazem cholernie przytulnym legowisku, własnym ciałem dociskając kocicę do miękkiego podłoża.
- RAWR! – zawarczał na nią prześmiewczo, w momencie gdy ich twarze dzieliła przestrzeń może jednego cala. Zaraz potem przycisnął swe wargi do ust zielarki i skradł z nich niezwykle intymny pocałunek, z niezwykłą ekstazą i siłą posługując się przy tym swym językiem. Nie pozwolił jej nawet ani na chwilę przejąć inicjatywy, ukazując jak zwinny i giętki potrafi być jego narząd smaku. Oswobodził ją dopiero wtedy, gdy obojgu zabrakło tchu, a jego przyspieszony, urwany oddech z ochotą okrył szyję kochanki, po której momentalnie spłynęły kolejne całusy. Rook tym razem jednak bardzo szybko kierował się w dół, co nie znaczyło wcale, ze odpuści sobie niemoralne zabawy z jej kształtnymi piersiami. Wrednie przyssał się do jednej z nich, postanawiając że i w tym miejscu pozostawi po sobie pamiątkę, pieszcząc przy tym biust przemienionej obiema dłońmi. Po dłuższej chwili tych bezwstydnych zmagań, jego język niczym rozgniewany wąż prześlizgnął się poprzez jej dekolt, z sadyzmem łaskocząc brzuch branki. By jeszcze bardziej ją podrażnić, zaraz potem zgłębił nim pępek kotki, dokładnie go przy tym smakując. Wręcz wyczuwał jej frustracje, która powoli stawała się namacalna. Zwłaszcza w momencie, gdy obie dłonie Szafir po raz kolejny wsunęły się w jego rozwichrzone włosy, by choć w ten sposób ponaglić swego właściciela. Rook miał co prawda ochotę podokuczać jej jeszcze odrobinę, lecz w akcie laski postanowił w końcu spełnić życzenie dziewczyny. Usta mężczyzny spoczęły więc na jej łonie, z wprawą skubiąc każdy kolejny cal ciała  swego cudnego zwierzątka i zarazem zabaweczki. Masował je delikatnie, często wspomagając się przy tym dziele językiem. Wargi złodzieja wciąż jednak potrafiły intensywniej nacisnąć na jej wrażliwy punkt. Zaraz potem obdarzył ją niezwykle podobnym pocałunkiem, oferując jednak Szafir o wiele intensywniejsze, głębsze doznania i zabawiając ją w ten sposób z wielkim oddaniem.
I tym razem jednak nie pozwolił jej osiągnąć spełnia, przerywając w tym samym momencie, w który kolejne fale uniesienia zalewały blondyneczkę. Och, nie... nie miał zamiaru być na tyle miły, dlatego też wprawą wspiął się na jej ciało i bezczelnie zawisnął tuż na nią, wspierając się przy tym na samych łokciach. Dłonie bowiem z radością odnalazły drogę do jej wyczuwalnie nabrzmiałego biutstu. Kolanem z łatwością rozsunął nogi dziewczęcia i zaczął ocierać nim o wnętrza ud, tym samym dając do zrozumienia, że chce ją posiąść tu i teraz. Co jednak ciekawe... Może i był okropnym łajdakiem, ale nadal dawał jej wybór... Mogła się albo zgodzić, albo odepchnąć go...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Paź 25, 2015 1:12 pm

W panującym w pomieszczeniu półmroku łotrzyk nie mógł niestety dostrzec, jak kotka wydęła z niezadowoleniem usta po nazwaniu jej szczeniaczkiem. Ale błyszczące oczy zmrużyły się dostatecznie sugestywnie, by miał szansę pojąć, jak bardzo nie spodobało jej się takie określenie. Nie zdążyła jednak zrobić nic więcej, zanim w jej twarz uderzył miękki ręcznik. Znowu! W formie zwierzęcej zjeżyłaby się cała i wygięła groźnie grzbiet w łuk, ale jako człowiek nie mogła odpowiednio zasygnalizować, co myślała o takim traktowaniu. Gawron wyraźnie postanowił sobie przejąć w pełni kontrolę nad sytuacją. Szafir nie miała nawet szansy zrobić czegokolwiek, zanim została przyciśnięta do posłania ciężarem mężczyzny. Warknięcie, którym została uraczona, zaskoczyło ją na tyle, by nawet nie próbowała bronić się przed kolejnym pocałunkiem. Nie, żeby miała takie plany.
Wszystkie pieszczoty przyjmowała z ochotą i radością, pomrukując okazyjnie z cicha. W pewnej chwili wplotła nawet palce we włosy swojego Pana, czochrając jeszcze bardziej jego fryzurę. Właściwie niewiele zmieniło to w temacie ułożenia jego kudłów. Już chyba nic nie mogło im zaszkodzić. Kocie rozważania na ten temat zostały szybko przerwane przez zdecydowanie przyjemniejsze doznania. Dla niedoświadczonej dziewczyny było to na tyle nietypowe, że odchyliła lekko głowę do tyłu, mrucząc głośno. Przynajmniej dopóki nie zaczęła oddychać przez usta. Wtedy zaczęła odruchowo lekko zaciskać i rozluźniać palce. Gdyby była w zwierzęcej postaci, wysuwałaby i chowała przy tym pazury. Miała zdecydowanie zbyt wiele tego typu nawyków.
Gdy Rook zaprzestał swoich działań związanych z jej przyjemnością i przesunął się wyżej, blondyneczka uniosła głowę na tyle, by polizać go szorstkim językiem po szyi, chcąc domagać się większej ilości pieszczot. Wtedy też poczuła szorstki materiał spodni partnera na wrażliwej skórze ud.
-Co ja wyprawiam?! Wiedźma mnie zabije! - Przemknęło przez myśli blondyneczki. Zanim zdążyła się zastanowić, choćby w jaki sposób jej poprzednia właścicielka miałaby się o czymkolwiek dowiedzieć, zaczęła działać. Delikatne liźnięcie zakończyła ugryzieniem łotrzyka w bark. Nie zacisnęła mocno zębów, jedynie chwyciła ostrzegawczo. Zaraz potem spróbowała odczołgać się na bezpieczną odległość. Gdy tylko oparła mocniej stopy o podłoże, poczuła gwałtowny ból płynący z pokrywających je ran. Spojrzała bez namysłu na złoczyńcę z miną wyrażającą coś między absolutną wyższością a wściekłością. Syknęła nisko, jeżąc sierść na karku. A miała już, co zjeżyć. Drobne włoski zaczęły pokrywać każdy fragment jej skóry, a kości przesuwać się, przeciągane w dziwnych kierunkach niekontrolowanymi skurczami mięśni. Coś w pustym łebku Szafir doszło do wniosku, że był to właściwy moment na przemianę. Już po chwili zamiast drobnej dziewuszki pod Gawronem leżał całkiem pokaźny, biały kot. Wkurzona, puchata kuleczka. Poruszała nerwowo ogonem i powarkiwała nawet po kociemu, wbijając w niego parę błyszczących w półmroku ślepi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Paź 25, 2015 6:59 pm

Człowiek, który dumnym tonem oświadczył kiedyś że co ma wisieć, nie utonie, powinien właśnie w tej chwili zawisnąć na jednym z pobliskich drzew tak, aby Rook mógł przyglądać się egzekucji. W założeniu choć trochę powinno poprawić humor jurnego złodzieja. On sam zaś nie wiedział już, co się stało, że się zes...posypało. Wszak przecież jeszcze jedno mgnienie wcześniej na jego twarzy królował zwycięski uśmiech zdobywcy, zawdzięczany w głównej mierze subtelnej pieszczocie, która zagościła wpierw na jego szyi, a potem i barku. Pewny swego Gawron odebrał to więc jako zachętę, nie przeczuwając nawet, co się zaraz wydarzy. Nieme ostrzeżenie, jakie otrzymał na sam koniec od zielarki, rozmyło się bowiem pośród wrażenia płynącego z niezwykłej transformacji dziewczęcia. Choć słowo „niezwykły”  tak naprawdę nijak nie było w stanie oddać potworności, jaka rozgrywała się na oczach nieszczęśliwego mężczyzny, mimo że półmrok w akcie łaski okrył te co bardziej makabryczne szczegóły procesu. A mimo to z chorą wręcz fascynacją przyglądał się temu, nadal nie mogąc pojąć, jak to w ogóle możliwe. Wtedy też przez myśl przeszło mu pytanie, czy kiedyś się do tego przyzwyczai? Czy w ogóle będzie następny raz?
Przeciągły syk, a  potem warczenie wyrwały go jednak z osłupienia, jednocześnie zmuszając ciało człeka do wygięcia się w zabawną podkówkę. Łotrzyk wsparł się na dłoniach, niepewnie bądź co bądź, by chwilę potem paść na ręczniki tuż obok przemienionej.
-Yyy.... grzeczna... kicia? – zapytał i były to chyba najsensowniejsze słowa, jakie był w stanie sklecić w swej głowie, zanim po prostu zaczął patrzeć się tępo na jodłujące nań zwierze. Po dobrej chwili dopiero zebrał się w sobie i zażądał.
- Ach, dobra! Wygrałaś. Kocieł z ciebie jak malowany a nie żaden tam podrabianiec, a teraz przemień się z powrotem! Mam sprawę do tej drugiej ciebie! – poprawił się nieco w miejscu, by w żebra nie uwierał go zwinięty ręcznik.
- A szlag by cię, straciłem ochotę! A w ogóle to w takiej postaci łatwiej będzie cię wrzucić tam o, do basenu!- warknął, parsknął i na koniec jeszcze przewrócił się na plecy obrażony. Leżał tak do czasu, aż kotka nie przestała na niego warczeć, a po tym czasie oznajmił sufitowi.
- Kiedyś, jak byłem jeszcze mały... Może z osiem lat miałem? Może mniej... Jakiś dziwny pan dał mi na ulicy cukierka. To był chyba pierwszy raz, gdy ktoś dał mi coś tak o! Po prostu. Nic ode mnie nie chcąc... I wiesz co? Jakiś starszy dzieciak wyrwał mi go z ręki jeszcze nim zdążyłem choćby polizać! A teraz czuje się sto razy gorzej niż wtedy!- Gdyby stał, to by chyba tupnął nóżką z tej bezradności, acz żartobliwy ton, pobrzmiewający z każdym kolejnym słowem jasno wskazywał, że zwyczajnie zaczyna go to bawić.
Chwile potem wstał i przeciągnął do momentu, aż mu w karku coś nie chrupnęło. Ciało łajdaka lśniło od potu, co było szczególnie widoczne w blasku dopalającego się żaru. Najbardziej w momencie, gdy bez oporów rozplatał rzemienie podtrzymujące spodnie, tym samym pozwalając im opaść na ręczniki. Rooka nie bardzo krępował fakt, że ukazuje się wściekłej kotce w pełnej okazałości, lecz też zbyt późno przypomniał sobie o pewnej historii, jaką swego czasu usłyszał w jednej z tawern. A mianowicie o pewnym jegomościu, który po swym domu zawsze chadzał nago, czując przy tym wolny i szczęśliwy... aż w końcu sprawił sobie kota. Zwierzakowi temu wpadła bowiem w oko pewna dyndająca cześć anatomii właściciela, którą też bez namysłu pacnął...
-Nawet o tym nie myśl – rzucił ostrzegawczo, jakby Szafir miała pojęcie, o czym myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Paź 25, 2015 7:58 pm

Jak na razie łotrzyk swobodnie mógł mówić o szczęściu. Przy pierwszej przemianie dziewczyna siedziała do niego tyłem. Przy drugiej półmrok nie pozwolił mu dojrzeć za wiele. Ale wyraz jego twarzy doskonale sugerował, że i tak widział za wiele. A jeszcze sporo miał do zobaczenia, szczególnie jak chodziło o głowę zmiennokształtnej i różnice twarz-pysk. Pojawianie się ogona też było dość... intrygującym widokiem. Zwłaszcza, że najpierw pojawiał się bez futra, podobny szczurzemu. Paznokcie zwijające się w pazury też były całkiem zajmującą kwestią. Jednak Szafir zawsze uważała, że najbardziej drażniące było te ciche chrobotanie ocierających się o siebie kości, czy czasem wręcz trzask towarzyszący pękaniu jakiejś, gdy wydłużały się lub skracały. Cóż... to wszystko było jeszcze przed Gawronem! Tyle atrakcji...
Nawet, gdyby kocica chciała przyjąć formę drobnej blondyneczki, byłoby to niemożliwe. Musiała odpocząć przed kolejną przemianą i tyle. Na wzmiankę o basenie, długa sierść najeżyła się jeszcze bardziej, a uszy przylgnęły płasko do czaszki. Całość psuł tylko fakt, że nie mogła dobrze oprzeć tylnych łap i wybić się do skoku. Na szczęście i tak niemal leżała na ręcznikach, więc dawała radę ułożyć odpowiednio łapki. Powarkiwać przestała właściwie tylko dlatego, że złodziejaszek wydawał się całkowicie ignorować jej groźby.
- Bo tym razem zdążyłeś polizać? Biedactwo, no jak bardzo mi Cię szkoda! - Przemknęło przez myśl kocicy, zanim jej nowy sługa wstał z posłania. Widząc, jak ten zabrał się za zdejmowanie spodni, dziewczyna postawiła czujnie jedno ucho i przestała jeżyć sierść, co było swoistym odpowiednikiem zaskoczonego uniesienia brwi. Wbrew pozorom jako kot też miała pewną mimikę, choć różniła się ona znacznie od tej ludzkiej. I obejmowała właściwie całe ciało. Ogon przestał poruszać się nerwowo, a zamiast tego pozwoliła mu luźno opaść, niemal podwijając go pod siebie. Nie, żeby widok nagiego mężczyzny martwił ją jakoś przesadnie. W końcu jako asystentka znachorki naoglądała się już chyba wszystkiego i to zdecydowanie za często. W końcu czarownica nie zniżyłaby się do sprawdzenia, czy nadmiernie swędzące klejnoty rodowe były symptomem jakiejś choroby, czy może po prostu trzeba było wyrwać siedzącego w nich kleszcza. Ale jakoś nie pasowało jej, że Gawron postanowił rozebrać się dopiero teraz, a nie wcześniej. W reakcji na ostrzeżenie, natychmiast podniosła się i obróciła, chcąc znaleźć sobie ciepły kąt, aby zaszyć się w nim na resztę nocy. Nie dała rady zrobić jednak nawet kroku. Tylne łapki nadal za bardzo ją bolały i ugięły się pod jej ciężarem niemal natychmiast. Kotka położyła się na boku, ukazując czerwone plamki pokrywające ręczniki dokładnie tam, gdzie chwilę wcześniej znajdowały się jej kończyny. W tej postaci nie miała już bandaży osłaniających ranki, które podstępnie postanowiły się otworzyć przy okazji przemiany. Bez większego namysłu wygięła całe ciało, chcąc wylizać poduszki zadnich łapek. Szeroko otwarte oczy wlepiła w złodzieja, ogon podwinęła do boku, a uszy ułożyła idealnie poziomo po bokach głowy. Choćby próbowała wmówić, jak odważna była, jej mowa ciała zdradzała każdą jej myśl. A chwilowo absolutnie nie wiedziała, co myśleć. I zwyczajnie obawiała się, co też mógł zrobić mężczyzna. Jakby nie patrzeć, miał rację. Dopóki była zwierzęciem, mógł po prostu chwycić ją za kark, czy nawet zwyczajnie zawinąć w któryś z ręczników i wynieść gdzie tylko miał ochotę. Nawet do basenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Paź 25, 2015 9:39 pm

Złodziej przez czas jakiś z uwagą przyglądał się swemu nowemu pupilowi, choć oczywiście udawał że wcale tego nie robi. W efekcie tego powstał iście komiczny widok mężczyzny dumnie stojącego w lekkim rozkroku i bokiem do zainteresowanej, ale za to z rękoma zaplecionymi na torsie i głową przekręconą prawie że na ramię. Ale nie, jego kotka wcale nie interesowała! Skądże! Lecz podobno najzabawniejszy jest właśnie facet, który myśli że kobieta nie wie i chyba tak właśnie było w tym przypadku. Rook jednak, skoro już wstał, wcale nie zamierzał trwonić swego czasu. A może tak naprawdę miał miękkie serduszko i żal mu się zrobiło biednej Szafir? Tak, czy te inaczej, w końcu nie wytrzymał i ponownie odwrócił w jej stronę, ale tylko po to by głośno westchnąć.
- Eh! Nie miała baba kłopotu, kupiła se prosie... A głupi Gawron znalazł sobie kota... - po tych, niewątpliwie jasnych i przejrzystych słowach odwrócił się na pięcie i ostentacyjnie wymaszerował z pomieszczenia, prezentując przy tym twarz człowieka, któremu przyświeca jakiś większy cel. Większy i najwyraźniej światły... Zielarka najpewniej nie miała pojęcia, co się właśnie stało, a i gremium największych na tym świecie myślicieli nie dałaby rady przeanalizować sposobu, w jaki pracuje mózg Rooka. Łotrzyk jednak doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że dla swej domniemanej adeptki nie jest w stanie zrobić dosłownie nic w temacie ran i dlatego postanowił ją z tym zostawić. Zwłaszcza, że z tego co podpatrzył, całkiem nieźle sobie radziła. Najpewniej odrapałaby mu tylko gębę podczas próby wtrącenia się.
Przez jakiś czas krążył tam i z powrotem, jednak ani razu nie znikając na dłużej niż pięć minut. Wpierw w saunie pojawił się z ogromnym dragiem w rękach, co wyglądałoby dość przerażająco, gdyby nie fakt iż był całkiem nagi. Takim kijem to szło solidnie kogoś obić, lecz mężczyzna na szczęście nie miał takiego zamiaru. Zamiast tego  zawiesił go na znajdujących się naprzeciw siebie ławach i w pobliżu pieca. Szybko się wyjaśniło, co też ów orzeł kombinował, bowiem od razu rozwiesił na nich spodnie.
- Tja... A na drzewach, zamiast gaci, będą wisieć biurokraci... - wymruczał wesoło i raczej do siebie, tak że ten jego sadystyczny uśmieszek zdawał się groźny. Kotki nim jednak ani razu nie uraczył i dobrze, bo jak nie była w stanie tego zrobić, to chyba by stamtąd uciekła
W drugiej turze przyniósł większość klamotów i co najważniejsze, ich klamotów. Nie tylko własne. Nawet resztki swojej koszuli zatargał, choć nie miała ona już żadnej wartości. Lecz gdy w jego palcach pojawił się rzemień będący pozostałością po owym ubiorze, w oku awanturnika pojawił się naprawdę niebezpieczny błysk w oku... oku, które uważnie przyglądało się polimorfce. Tym razem j odłożył sobie tą przyjemność „na później” i zwyczajnie zajął się mokrymi ubraniami.
Następne w kolejce było pudło z jedzeniem, którego zostało jeszcze sporo. Co prawda w środku panował kompletny miszmasz, ale nadal szło stamtąd uszczknąć coś dobrego. Najciekawsze jednak było to, że Gawron pakunek postawił tuż obok kotki, która do tego czasu uporała się już ze skaleczeniami i o dziwo grzecznie leżała sobie na ręczniku. Zwinięta w kłębek, czujnie go jednak obserwowała, ponownie kładąc po sobie uszy.
- Nie za dobrze Ci czasem, moja miła?- zapytał, uśmiechając się przy tym szelmowsko, a Szafir doskonale znała ten niebezpieczny grymas twarzy.
- To na poczet naszej dalszej, mam nadzieję owocnej współpracy- dodał jednak uspokajająco i pozostawił dziewczę-kota w spokoju, rejestrując jeszcze, jak podnosi uszy.
Ostatnim razem pojawił się cały mokry i ze srogo ociekającym płaszczem, a także ciężkimi buciorami dziewczyny, które zresztą zaraz potem cisnął pod piec. Z tego, jak głośno chlupnęło, szło wywnioskować ze Gawron nie zadał sobie trudu pozbycia się wody z obuwia. Ale za to ładnie uporał się z własnym nakryciem.
-Noo, teraz to prawie, jak w domu! Tak bardzo przypomina mi to mój zaułek!- roześmiał się z własnego żartu i dołączył do przemienionej na ręczniki.
- Zgaduję, że będę tego żałował i się zaziębię, ale tu jest tak przyjemnie.... -mruknął, wyciągając się wygodniej i przymykając oczy.
-W sumie to jako kot jesteś całkiem urocza... I nie gadasz tyle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Paź 25, 2015 10:35 pm

Jak łatwo się było domyślić, kotka nie zaszczyciła słów Gawrona żadnym komentarzem. Była za bardzo zajęta wylizywaniem do czysta ranek. Ale błyszczące ślepia śledziły każdy jego ruch. Ot tak, dla pewności. Gdy opuścił budyneczek, Szafir postawiła czujnie uszy na sztorc, nasłuchując wszelkich dźwięków. Nie była pewna, czy jej złodziej planował jeszcze wrócić. W takiej pozie zaczekała też, aż mężczyzna pojawił się znów w saunie. Wtedy biała koteczka natychmiast przybrała znudzoną pozę, liżąc łapkę. Przecież absolutnie nie obchodziło jej, czy zamierzał się nią zaopiekować, czy też nie! Nie potrzebowała go ani trochę...
Podczas kursów złoczyńcy po ich rzeczy, dziewczyna zdążyła naprawdę zacząć się nudzić. Zajęła się więc czyszczeniem i układaniem futerka. Obolałe łapki nieco to utrudniały, ale w końcu była giętka jak każdy kot, więc jakoś sobie radziła. W pewnej chwili westchnęła nawet ciężko, uznawszy, że niewiele więcej mogła chwilowo zrobić i zwinęła się w wygodny kłębek. Obserwowała ze swojego miejsca poczynania Gawrona. Po pierwsze: nie miała nic lepszego do roboty. Po drugie: lepiej było wiedzieć, jakby nagle mu odbiło i ją też postanowił zawiesić na tym całym drągu. Gdy zaczął się do niej zbliżać, trochę odruchowo położyła uszy po sobie i zjeżyła sierść na karku. W odpowiedzi na pytanie fuknęła cicho, dając znać, że nie, jeszcze nie było jej za dobrze. Postawione przed nią pudełko zainteresowało ją właściwie natychmiastowo. Był jednak pewien problem. Choć czuła jedzenie, nie mogła podnieść się dostatecznie, by zajrzeć do środka i wybrać interesujące ją kąski. Mogła niby próbować sięgać łapą, ale jakoś nie chciała wsadzać tam niczego na oślep. Koniec końców pakunek przyniósł Gawron.
Szafir z łatwością wychwyciła odgłosy czegoś na kształt chlupotania spojrzała ciekawie w kierunku wejścia do łaźni, poruszając leciutko końcówką ogona. Na widok całego mokrego mężczyzny aż się wzdrygnęła. Źródło dźwięku wyjaśniło się, gdy łotrzyk rzucił jej butami. Swoją drogą kompletny brak szacunku, który powinien spotkać się z odpowiednią karą. Blondyneczka była tak bardzo oburzona potraktowaniem jej obuwia, że nie protestowała przeciw ułożeniu się przez złodzieja na jej legowisku. Właściwie mógł się nawet przydać.
Z odrobiną wysiłku kotka zdołała wyciągnąć się na tyle, żeby oprzeć łepek na piersi swojego sługi. Wbiła w jego twarz rozkazujące, czyli typowo kocie, spojrzenie. Zaraz potem otworzyła powoli pyszczek i... zaczęła miauczeć. Głośno i natarczywie. Wydawała z siebie dźwięk za dźwiękiem. I nie były to jakieś subtelne miauknięcia. Darła się z uporem godnym lepszej sprawy, niektóre nuty przeciągając aż do bólu uszu. Nie jej, oczywiście. Była przy tym pewna, że wyrażała się dostatecznie jasno. Chciała, aby Gawron ją nakarmił. I to porządnie, wybierając dla niej dobre kąski, a nie tylko podsuwając byle pudło i pomieszanym jedzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Paź 27, 2015 9:02 pm

Białka oczu mężczyzny groźnie błysnęły w półmroku, gdy ten mimowolnie przewrócił nimi i w ten też sposób dobitnie wyraził, co też sądzi o paradoksie całej sytuacji. To jednak nie był wcale koniec, bowiem chwilę później spróbował jakoś to skomentować. Jednak nieszczęśnik w połowie pierwszego słowa zakrztusił się i zaczął potwornie cherlać, co też swoją drogą doprowadziło go do większej furii, niż kociokwik Szafir.
- Ykhy! Ykhy! Tfu, łech! Kończę się.... - Skomentował, gdy konwulsje na jego torsie uspokoiły się, powoli przechodząc w łagodny rytm nadawany przez płuca. Jakież więc było jego zdziwienie, gdy kotka nawet pomimo że tak potraktowana – niechcący bądź co bądź, ale jednak – nadal uporczywie trzymała łepek na nagiej i wilgotnej skórze łotrzyka, miałkając przy tym  jeszcze bardziej niemiłosiernie, niż przed chwilą. Dobrze że Rook się nie zakładał, bowiem ledwie kilka sekund temu wątpił, że to w ogóle możliwe i by na to wszystkie pieniądze postawił. Ba, nie tylko złoto, ale i rękę, czy klejnoty rodowe. Oj, jak bardzo by teraz tego żałował...
- Morda... Morda! No zamknij ryj! - zawarczał, już wtedy doskonale zdając sobie sprawę z faktu, że wszystko to na nic. Przemieniona kwiczała nieustępliwie, sprawiając że człek miał ogromną ochotę walić głową o posadzkę i być może i zrobiłby tak, gdyby nie to, że już i makówkę miał srogo obtłuczoną. Dlatego jeno zaczął potwornie mierzwić swoje włosy i nieprzyjemnie zgrzytać zębami, czasem tylko tupiąc nogami o ręczniki.
- Argh! Dlaczego ja mam zawsze taki długi jęzor?! Nie chwal dnia przed zachodem i nie dziel skóry na niedźwiedziu! Noż do mrocznej cholery, ale na kocie to już chyba można?! Na krew i kości, zlituj się, no! Dobra! Dobra... Zrozumiałem, tylko zamilcz!- ostatnie słowa złodziejaszka były tak rozpaczliwie, że zdawać by się mogło iż ten płacze. Tak naprawdę jednak Gawrona aż targało w środku, ale nie mógł odnaleźć żadnego sensownego rozwiązania. Ostatecznie więc zgodził się, ba! Właściwie to uległ jej napastliwemu żądaniu.
- Ale to wkurza... - dodał dopiero wtedy, gdy zwierzę postanowiło okazać mu akt łaski, ale też jednocześnie podniósł się do pozycji siedzącej i skrzyżował nogi. Z łatwością i zarazem niezwykłą delikatnością wsunął dłoń pod wiecznie wnerwiającą go adeptkę i podniósł, by ułożyć sobie na kolanach. Uczynił to w taki sposób, by polimorfka mogła sobie wygodnie na jego udzie usiąść, nie obciążając przy tym swych zranionych łapek. Taka pozycja dawała jej też możliwość zaglądnięcia do pakunku, a więc też upewnienia się co do dobrych intencji swego pana. Ten jednak, zamiast zgodnie z obietnicą nakarmić ją, po prostu zaczął głaskać dziewczę, zaczynając od czubka łebka i kończąc na w okolicach krzyża, czy też na zadzie, który to zresztą zaczął pieszczotliwie drapać w następnej kolejności.
- Ehe he he, spore z Ciebie kocisko. I ciężkie. Aż dziw bierze, bo dziewuszka z Ciebie drobniutka i słodziutka AU! NIE GRYŹ!- aż krzyknął, czując jak cholernie ostre zębiska zaciskają się na  jego dłoni. Kotka jednak puściła go tak samo szybko, jak złapała, toteż nie rozorał ręki bardziej przy panicznej próbie wyszarpnięcia. Łajdak zmuszony był jednak salwować się kilkoma mrugnięciami, coby choć trochę ukryć łzy gnieżdżące się w kącikach jego oczy. Na szczęście  nie było to konieczne, gdyż Szafir całą uwagę poświęcała jedzeniu. Acz i tak głupio mu było strasznie, że nie może się ich pozbyć...
- Bydle... - oskarżył ją cierpkim tonem, lecz zaczął też przebierać pośród pudła, szukając czegoś naprawdę dobrego. Szybko też znalazł...
- Ej, no... Ale żeby kotu polędwicę wołową? Jakby mnie teraz chłopaki zobaczyły, to by całkiem dosadnie podkreślili moją głupotę... – mruknął jeszcze cichutko, ale bez zawahania podsunął niewielki kawałek zielarce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Paź 27, 2015 9:43 pm

Widząc reakcję łotrzyka na wydawane przez nią dźwięki, dziewczyna zrozumiała, że w kociej postaci to ona była panią sytuacji. Albo, że właśnie w formie kota kiedyś zginie, zabita przez nowego właściciela tępym nożem. W każdym razie, chwilowo wyraźnie wygrywała. Nieszczególne wrażenie robiły na niej komendy, czy zgrzytanie zębami. Jako doświadczony Kot Diabelskiego Pomiotu, była szalenie cierpliwa, gdy czegoś chciała. Miała też całe lata, aby dopracować najbardziej upierdliwe i denerwujące miauczenie. Gawron powinien się cieszyć, że nie słyszał jej na wiosnę, gdy czasem z nudów łaziła nocą po wsi, udowadniając wszystkim wokół, że była najgłośniejsza ze wszystkich okolicznych kotów. Psy też czasem próbowała przekrzyczeć.
Łaskawie pozwoliła złodziejowi nie tylko ułożyć jej szlachetny tyłek na swoich kolanach, ale nawet ją pogłaskać. W nagrodę zamruczała nawet z cicha, mrużąc z satysfakcją oczy. Trwało to do momentu, gdy mężczyzna nieroztropnie nazwał ją słodką. Tego Szafir nie lubiła. Była cholernym postrachem wioski, a nie jakimś uroczym kanapowcem! Trzeba było przyznać, że złoczyńca miał wiele szczęścia. Dziewczyna nie chciała robić mu mocnej krzywdy, gdy zaciskała szczęki. A on nie zdążył zrobić najgłupszej możliwej rzeczy, czyli spróbować wyrwać dłoń spomiędzy jej zębów. Gdyby tak zrobił, zamiast czterech drobniutkich kropek, które nawet nie krwawiły, miałby głębokie, krwawe pręgi. Po nazwaniu jej bydlęciem, kotka zamruczała głośno, z zadowoleniem. Otarła się nawet łebkiem o brzuch swojego człowieka. W końcu jemu się też coś od życia należało.
Zaoferowany kawałek mięsa Szafir obwąchała dokładnie, zanim go skosztowała. Nawet chwyciła lekko łapką palec Gawrona, aby przyciągnąć jego rękę bliżej. Wreszcie polizała poczęstunek, ale wcale nie smakował wołowiną. Był upaćkany w czymś innym i białej kulce futra wcale się to nie podobało. Ale doceniała starania. Dlatego mruczała, oblizując wąsy. Ba! Powolutku zginała i rozprostowywała palce obu łap opartych o nagie udo mężczyzny. Oznaczało to, że powoli wbijała w jego nogę pazury tak głęboko, jak tylko pozwalała rozciągliwość jego skóry, trzymała tak przez chwilę, delikatnie zwiększając nacisk, a potem puszczała. I tak na przemian, prawa i lewa łapka. Sama radość! Prawie...
Szafir nagradzała próbę dogodzenia jej, ale nie zmieniało to faktu, że nie była w pełni zadowolona z zaoferowanego jej posiłku. Dlatego też zamiast chwycić wreszcie kawałeczek mięsa w zęby, zadarła łepek do góry, aż patrzyła na twarz swojego sługi i przyglądała mu się krótką chwilkę. Zaraz po tym otworzyła pyszczek i... zaczęła miauczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sro Paź 28, 2015 10:00 pm

Za pierwszym razem, gdy ostre jak brzytwa pazury przebiły skórę rzezimieszka, ten nie wypowiedział ani słowa – co jak na Gawrona było nader zaskakujące. Ba, nawet pomimo tego, że kotka posiadała bardzo wredne i zarazem niesamowicie dobre wyczucie i za cel obrała sobie tą prawie że najwrażliwszą część uda, mężczyzna zwyczajnie się zamilkł... Głupol zapowietrzył się, wciągając pokaźny haust powietrza, jednocześnie potwornie wyprężając swój kręgosłup. Nie, żeby to nienaturalny wygibas mógł jakoś złagodzić niespodziewany ból, lecz nadal należało do tych bezwarunkowych odruchów. To było „po raz pierwszy”, bowiem „po raz drugi” już wcale taki spokojny nie był. Nie mówiąc już o fakcie, że pomiędzy nastąpił cholernie nieprzyjemny masaż ze szponami w roli głównej... Jak ona to robiła, że nie rozcinała mu tym skóry, człek kompletnie nie wiedział, ale frustracja i gniew sprawiły, że nie bardzo miał ochotę się nad tym zastanawiać. Po prostu przygarbił  się mocno i przyłożył usta nieznacznie powyżej okrytego bielą, szpiczastego uszka.
- Zajebie cię, czaisz kurwa?- wymruczał swym najbardziej szarmanckim, najmożliwiej pociągającym głosem, sięgając przy tym po firmowy uśmiech. Takim zwykle obdarzał ofiary podczas wykonywania wyroku w ramach osobistych porachunków, lub w ostateczności walki o teren. Na szczęście dziewuszka w ciele kota poszła po rozum do głowy i zaprzestała swych niecnych praktyk, a więc nie było „po raz trzeci – sprzedane”. Dodatkowo sam Rook, który sięgnął po iście niewybredną groźbę, nie uczynił swemu pupilowi żadnej krzywdy, a co więcej! Nie zaprzestał nawet owej drobnej pieszczoty... czyżby był jakimś chromolonym masochistą?! I czy należało się nad tym zastanawiać, skoro we własnym towarzystwie czuli się tak dobrze? Odnaleźli swe szczęście... no, a przynajmniej dopóty, dopóki nie przyszła pora karmienia...
Złodziej naprawdę chciał się postarać, aby zadowolić swą kocicę... A choć w trakcie jego marnego żywota można było zarzucić mu wiele złego, tym razem włożył w swe postanowienie wiele wysiłku. Nie tylko przegrzebał całe pudło w poszukiwaniu tego smakołyku, który w początkowym zamierzeniu miał zamiar zachować wyłącznie dla siebie, ale i zaprawdę próbował rozdzielić wspomniany frykas w taki sposób, by zwierzęciu dostało się samo mięsko. Ale cóż z tego, skoro niewdzięczne bydle nie było tym dostatecznie ukontentowane. A tego było Rookowi – człowiekowi, który jeszcze w nie tak znowu odległej przeszłości jadał rzeczy tak okropne, że aż nie do pomyślenia – za wiele. Stanowczo za wiele! W zaułkach ludzie zabiliby ich za zawartość tej paczki, ale dla Szafir nie miało to jakiegokolwiek znaczenia. Po prawdzie więc już miał ją zdzielić otwartą dłonią w pysk, lecz w dziewczę całkowicie rozbroiło go kolejnym donośnym miauknięciem. To ono sprawiło, że Gawron postawił oczy w słup, zębami wygrywając przy tym prawdziwą kanonadę, a mimo to uśmiechał się jak głupi.
- Ty... Nie ma dla ciebie żadnej świętości! Wzgardzając, sama tego chciałaś! Sam se zjem, a ty się pałuj! – zawołał z udawanym oburzeniem i ku rozpaczy kociska zaczął podnosić dłoń z mięsem ku własnej twarzy. Cóż, oczywistym było i Szafir mogła domyślić się, że jej pan nie wzdrygnie się zjeść czegoś nawet po swym pupilu. W końcu nie był zbyt wybredny... W chwili więc, gdy jego wargi zacisnęły się na „mjęsku”, a na twarzy łajdaka zagościł błogi uśmiech, ten asekuracyjnie położył wolną dłoń na boku polimorfki i delikatnie docisnął do własnych trzewi. Asekurował się? Czy też może było w tym coś o wiele więcej? Czy osobie, która prócz seksu nie zaznała nigdy przyjemności płynącej ze zwyczajnej bliskości, nagle zaczęło na tym zależeć? A może zwariował na starość i postanowił zamieszkać z kotami? A czort go wiedział...
- Chcesz polizaną, czy nie? Żartuję, wszystkie są polizane...- rzucił tak wesoło, jak i niewyraźnie, wysuwając przy tym prawie że nietkniętą, przegryzioną połówkę i zgrabnie łapiąc ją pomiędzy dwa palce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Czw Paź 29, 2015 8:20 pm

Na szczęście dla siebie, Szafir nie widziała uśmieszku, jaki towarzyszył groźbie łotrzyka. Zastrzygła jedynie uchem, udając, że nie zrozumiała. W końcu była kotem i mogła z tego korzystać. Co z tego, że mężczyzna doskonale zdawał sobie sprawę z jej drugiej formy? Czasem najlepiej było sprawiać wrażenie zwykłego, nieświadomego niczego futrzaka. Gdyby zobaczyła jego minę, najpewniej nie zdołałaby zachować takiego spokoju. Dobrze, że spojrzała na niego twarz dopiero tuż przed miauknięciem.
Obserwacja mimiki Gawrona, który usiłował nad sobą panować było nawet zabawne. Zwłaszcza, gdy czuła się stosunkowo bezpiecznie. Z jakiegoś powodu blondyneczka odnosiła wrażenie, że w pobliżu złodzieja lepiej było zachować formę zwierzęcia. No i wszystko wskazywało na to, że mógł nadawać się na opiekuna kota. Po wygojeniu łap powinno być jeszcze lepiej. Na przykład mogłaby złośliwie upolować jakiegoś szczura po wzgardzeniu poczęstunkiem i ostentacyjnie przynieść go swojemu "panu".
- Mrrra? - Rzuciła ciut niepewnie, obserwując, jak człowiek podnosił jedzenie do ust. Wszystko wskazywało na to, że cholernik zeżre jej porcję i będzie musiała iść spać bez kolacji.
- Mrrurrr! - Gdy mężczyzna zaoferował jej oczyszczony kawałek mięsa, Szafir wyzbyła się wszelkich wątpliwości co do tego, kto rządził w tym układzie. Była nieco zaskoczona, ale zadowolona. I pewna, że wystarczyło się jeszcze tylko odrobinę postarać, by okręcić sobie Dużego Groźnego Złoczyńcę wokół pazurka. Ale najpierw trzeba było zdobyć przekąskę. Kotka zaczekała, aż dłoń złodzieja zniżyła się jeszcze troszkę i wtedy chwyciła ją obiema łapkami, prawie nie wysuwając pazurków. Przyciągnęła zdobyć bliżej i bez dalszej zwłoki przyjęła daninę. Trzymała rękę Gawrona, dopóki nie przełknęła mięsa. Wtedy dopiero opuściła najpierw jedną łapkę, a potem drugą.
Bez żadnego widocznego powodu uderzyła mocno czołem w brzuch łotrzyka, po czym powoli otarła się o niego pyskiem, mrucząc głośno. Dopiero wtedy ułożyła się w miarę wygodnie na boku. Jedną łapkę oparła na udzie mężczyzny, ale tym razem wbijała pazurki ze znacznie większym wyczuciem. Drugą zaciskała w powietrzu, prezentując swoje szpony w całości i nie żałując sobie jak chodziło o rozrywanie wyimaginowanej ofiary za jej pomocą. Lekko zmrużone ślepka wbiła w twarz swojego właściciela, szukając jakiejkolwiek oznaki kłopotów. Ale i tak poprawiła po chwili swoje ułożenie, odsłaniając fragment puchatego futerka pokrywającego jej brzuszek. Ziewnęła potężnie, po czym potrząsnęła łebkiem i zaczęła głośno mruczeć.
- Głaskaj, plebsie jeden! Może nie odgryzę ci palców... - Pomyślała z rozbawieniem, już obiema łapami rozszarpując na strzępy bogom ducha winne powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Lis 01, 2015 9:36 pm

Moc, z jaką kocica pochwyciła jego dłoń, czy też właściwie przedramię, podburzyła w łajdaku lawinę dobrego humoru. Tak, jak kula śniegu - tocząc się niekontrolowanie w dół - zachłannie zbiera ze sobą coraz więcej i więcej puchu, tak chichot mężczyzny narastał z każdą kolejną sekundą, by w końcu przemienić się w rubaszny, rozpasany śmiech. Nie tylko dźwięk ten drażnił uszy zgłupiałej tą sytuacją przemienionej, ale i spazmatyczne ruchy żeber, o które jeszcze wtedy się opierała. W oczach złodzieja nic(jej godność) to nie znaczyło. Ba! Przyglądając się, jak jego „malutkie kociątko” je,  bawił się w najlepsze i to najwidoczniej jej kosztem. Gdy już nieco się uspokoił, dziewczę dawno zdążyło zjeść swój niewielki udział w uczcie, przy okazji dziękczynnie próbując łebkiem zmasakrować jego wnętrzności. Szafir udało się jednak być bardzo słodką i nic poza tym, no a człek z kolei nawet nie zauważył, że niewielki fragment na jego brzuchu pokrył się tłuszczem z mięsa (sic!). Ponownie nachylił się w taki sposób, by móc wyszeptać jeszcze kilka słów wprost do kociego uszka... Zdecydowanie za dobrze bawił się możliwością wdmuchiwania gorącego powietrza wprost w jej wraży narząd słuchu.
- Wiesz... Mówią na to „pośredni pocałunek”... W sensie, gdy dwoje osób dotyka ustami tego samego fragmentu obiektu... ciesze się, że nadal odwzajemniasz moje uczucie... - Tak, jak wcześniejszej miny, tak łobuzerskiego mrugnięcia okiem zobaczyć nijak nie mogła, toteż dziewczynie musiało wystarczyć, że jej pan zakończył swą wypowiedź wymownym chichotem.
Nie bacząc na jego dobry humor, wartym wspomnienia okazał się fakt, iż złodziej bez przeszkód zezwolił zielarce na wygodne ulokowanie się na jego kolanach, nie mówiąc przy tym ani słowa. Oddając się wątpliwej przyjemności masażu uda przy wykorzystaniu kocich opuszek – wraz z nierozłącznym zestawem ostrych jak diabli pazurów – Rook leniwie i bez pośpiechu grzebał w pudle z żarciem, z łatwością doszukując się co lepszych kąsków. Te już bez żadnych animozji oczyszczał resztek sosów i ziemniaczanego puree, następnie układając je przed sobą na ręcznikach w równym rzędzie... i poza zasięgiem małego, białego potworka. Głupiutki zabieg, odkąd wiadomym było, co chłopak chcę z tym jedzeniem robić... A chciał nakarmić pewną wredną przybłędę.
- O nie, maleńka! Doskonale znam ten numer i nie dam się na niego po raz kolejny nabrać! Co? Ja Ci tu ładnie wsadzę rączkę, ze niby chcę pogłaskać po brzuszku, a ty bez ostrzeżenia upierdolisz w rękę, przy okazji wszystkimi łapami zdzierając płaty skóry?! Ehe he he, nie ma głupich! I tak dobrze, że te wasze ogony nie mają kolca, jak skorpiony, bo by to świetnie oddawało wasz koci charakterek!- oznajmił z siłą, przy okazji nakierowując swe niebezpiecznie błyszczące ślepia na jej bezbronne ciałko.
- Niee... ja mam o wiele lepszy pomysł... patrz- dodał po chwili z nutką sadyzmu, przy okazji stosując naprawdę brudny chwyt. Otóż jego prawica naraz zamknęła się na klatce piersiowej w taki sposób, że palce wskazujący i środkowy przytrzymywały szyję biedaczki, kciuk jedną z przednich łap, a pozostałe palce drugą. Leżąca na plecach, zmiennokształtna nie mogła zrobić więc dosłownie nic – ni to ugryźć go, ni odrapać mordę, czy też nawet wyrwać się – z wyjątkiem kopania jego ręki tylimi kończynami. Te jednak miała zranione... Łotrzyk bez trudu udowodnił, że nawet gdy Szafir znajduje się w zwierzęcej postaci, bez trudu jest w stanie ją obezwładnić.
To co? Przemieniasz się, czy może... gili, gili, gili?- – zapytał beztrosko, groźbę swą od razu podpierając czynem, to jest muskając opuszki i kryjące się pomiędzy nimi delikatne włoski przy pomocy palców wolnej ręki. Dotyk ten był o wiele bardziej uwłaczający i dotkliwy, skoro ręką tą chwilę wcześniej grzebał w pakunku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Lis 01, 2015 10:42 pm

Szafir nieszczególnie podobała się reakcja łotrzyka na zjedzenie przez nią kawałka mięsa. Owszem, można było założyć, że chichotał, bo uznał jej zachowanie za urocze. Ale takie założenie musiało posypać się dość szybko. Dokładniej w momencie, gdy zaczął szeptać do jej ucha. Kotka odruchowo strzygła uchem, gdy czuła na delikatnych włoskach ruch powietrza.
Gdy Gawron układał oczyszczone jedzenie poza jej zasięgiem, zmiennokształtna nawet nie próbowała po nie sięgać. I tak wiedziała, że zostanie nakarmiona. A skoro jej sługa umyślił sobie poukładać kąski w taki sposób, nie czuła potrzeby przerywania mu. Troszeczkę żałowała, że mężczyzna nie zdecydował się pogłaskać ją po brzuchu. Naprawdę miała na to ochotę, ale rzeczywiście honor nakazywałby jej w pewnym momencie przerwać pieszczotę w raczej brutalny sposób. Ledwie o tym pomyślała, już pożałowała okazywania łotrzykowi tyle zaufania. W końcu spodnią stronę ciała miała wrażliwą i wystawianie jej na dotyk tym właśnie było. Nadmiernym zaufaniem.
Unieruchomiona kocica syknęła, kładąc po sobie uszy. Boki chłostała wściekle ogonem, ale nie próbowała się wyrywać. Wiedziała, że nie miało to zbytnio sensu. Przynajmniej do chwili, gdy Gawron nie zaczął drażnić dotykiem jej wrażliwych łap. Wtedy zaczęła szarpać się, usiłując jakkolwiek dosięgnąć swojego ciemiężyciela. Po kilkudziesięciu długich sekundach musiała się jednak poddać.
Mimo wszystko postanowiła troszeczkę "umilić" złoczyńcy życie, być może paroma kolorowymi koszmarami związanymi ze zmiennokształtnością.
Szafir przestała się wyrywać i miauknęła głośno, by zwrócić na siebie uwagę swojego "pana" i wbiła ślepia w jego oczy, by mieć pewność, że patrzył w jej stronę. Dopiero wtedy wyszczerzyła zębiska jakoś tak nie po kociemu i mężczyzna mógł wyczuć pod dłonią kilka drobnych dreszczy a serduszko zwierzaka zaczęło bić jak oszalałe. Tym razem złodziejaszek mógł przyjrzeć się w miarę dokładnie przemianie, więc blondyneczka przeciągała ją ile mogła, choć nie było to wcale przyjemne. Gdy tylko kości ramion wydłużyły się dostatecznie, chwyciła obiema dłońmi (łapami?) przedramię swojej ptaszynki, by ten przypadkiem nie cofnął ręki. Chwilę później mógł z łatwością poczuć, jak mostek zielarki zapadł się lekko, by zaraz potem powrócić na swoje miejsce tylko po to, by kilka żeber odłamało się od niego, podczas rozszerzania się klatki piersiowej. Aż zbyt wyraźny był moment, by za małe względem rosnącego gwałtownie ciała serduszko przestało uderzać w zastraszającym tempie. Po prostu zatrzymało się na czas potrzebny do przemiany narządu. Na wpół ludzka twarz dziewczyny wykrzywiła się w grymasie bólu. Zaraz potem otworzyła szeroko usta, pokazując jeszcze kocie ząbki. Okazało się, że nie chodziło jej jednak o to. Po prostu żuchwa wyłamała się na ułamek sekundy z paskudnym chrobotem. Dziewczyna najwidoczniej wiedziała dokładnie, które elementy przemiany następowały po sobie i była na nie przygotowana, by jak najbardziej zlikwidować nieprzyjemne doznania. Leżąc na kolanach człowieka, kilkakrotnie wygięła niespodziewanie grzbiet w łuk, lub zwyczajnie pozwoliła, aby całym jej ciałem targnął gwałtowny dreszcz.
Gdy zmiana zakończyła się wreszcie, Szafir oddychała przez chwilę ciężko. Gdyby było choć trochę jaśniej, Gawron mógłby zauważyć ciemne kręgi pod jej oczami, świadczące o przemęczeniu organizmu. W końcu zmieniła formę trzeci raz tego dnia i nie spała ani razu pomiędzy tymi procesami. Potrzebowała odpoczynku.
- Teraz to ja cię dopiero upierdolę... - Dziewuszka wychrypiała, po czym podjęła, jakże uroczy, wysiłek oderwania dłoni łotrzyka od swojego mostka tylko po to, by móc wygodniej go w nią ugryźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Pon Lis 02, 2015 11:55 pm

Słowo „szok” było najpewniej najlepszym określeniem, jakie było wstanie wyrazić szereg uczuć, gnieżdżących się w niewinnym serduszku biednego łotrzyka. Mgnienie temu doprawdy nie sądził, że jego słodziachny pupilek tak po prostu posłucha go i bez zwłoki wykona „rozkaz”- wymuszony przecież na niej groźbą - a teraz zwyczajnie przyglądał się obrzydliwej transformacji w milczeniu. Panujący w pomieszczeniu półmrok, a także cień rzucany przez jego cielsko, łaskawie szczędziły mu tych najgorszych szczegółów, lecz przed dotykiem nie mógł się ustrzec. Doskonale czuł więc wszelkie, nawet najsubtelniejsze ruchy kości i mięśni, a tych akurat było niemało. Jeszcze więcej szło zaznać tych przerażających, nienormalnych i abstrakcyjnych. Rook nie potrafił jednak odwrócić głowy, czy też po prostu zamknąć oczu. Siedząc więc tak sztywno, jakby połknął kij od szczotki, wpatrywał się w kolejne fazy, doskonale zdając sobie sprawę z tego, iż widok ten będzie tkwił w jego głowie już do końca życia. Co jednak straszniejsze, mimika twarzy złodzieja nie zmieniła się ani na jotę, nadal prezentując sadystyczny uśmieszek, mimo iż oczy jego jasno zdradzały iż jest to sztuczny, właściwie wymuszony zabieg.
Mężczyzna spokojnie wyczekał, aż polimorfia dobiegnie kresu, z mieszanymi uczuciami przyjmując na kolana coraz cięższą dziewczynę. Bez ruchu i przy pomocy taksującego wzroku,  powitał ją w nowej postaci, by zaraz potem dać się boleśnie ugryźć... Gawron syknął tylko ostrzegawczo, jednak na tym skończyła się jego interwencja. Pozwolił swej niesfornej kotce zagłębić zębiska we własnym ciele, nadal przygważdżając ją ciężarem wzroku. Czuł, jak kolejne krople krwi zbierają się na skórze okalającej dłoń, by następnie utworzyć karmazynowy strumyk i powoli spływać wprost do gardzieli przemienionej, jednocześnie rejestrując... jak słaby był to atak. Kły, które winne były rozerwać skórę jego ręki na drobny mak, ledwo rozcinały kolejne warstwy ciała, z trudem wydobywając zeń osocze. I to dlatego tylko nie zareagował tak gwałtownie jak ostatnio i nie zdzielił dziewki w pysk.
-Kobieto... Czy ty naprawdę chcesz zobaczyć piekło?- zapytał groźnie, naraz wpychając swą dłoń głębiej, w taki sposób by palce łajdaka znalazły się pomiędzy dziąsłami biedaczki i w ten sposób uniemożliwiając jej dalsze zaciskanie żuchwy. Następnie brutalną siłą zmusił ją, by całkowicie rozwarła przed nim swe szczęki i ze stoicyzmem obserwował, jak Szafir bez celu miele swym ozorem i dławi się własną śliną. Podłemu sadyście to jednak nie wystarczyło, dlatego też jego wolna do tej pory dłoń zacisnęła się z mocą na gardle zielarki, bezlitośnie odcinając jej dopływ tlenu...
Dusił ją bez skrupułów, z premedytacją dając dziewczynie zaczerpnąć tchu od czasu do czasu, a odpuścił jej dopiero w momencie, gdy blondyneczka całkiem już odpadła z sił.
-To nawet nie był przedsionek piekła, o którym tak myślałaś...- mruknął raczej do siebie i uspokajająco zaczął głaskać swą brankę po całym ciele. Powoli, usypiająco... odbierał jej władzę nad ciałem i posyłał do krainy snów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Lis 03, 2015 6:44 pm

Szafir nie sądziła, że uda jej się rzeczywiście oderwać dłoń łotrzyka od swojego mostka i zatopić w niej zęby. To drobne zwycięstwo było tak niespodziewane, że wręcz zawróciło jej troszkę w głowie. Dlatego właśnie nie miała szansy zastanowić się dobrze nad konsekwencjami swojego zachowania. Nie miała jeszcze czasu wyrobić sobie odpowiednich nawyków i przyzwyczaić się dostatecznie do wybuchowego, agresywnego charakteru Gawrona oraz jego brutalności. Nie próbowała uciekać, czy pójść za ciosem i specyfikować niebezpiecznego mężczyznę. Nie usiłowała nawet przebłagać go, łasząc się. Jak ostatnia idiotka wyszczerzyła mocniej zęby, czując z ustach specyficzny, dla kota całkiem przyjemny, smak krwi.
Dopiero, gdy złodziej się odezwał, zdała sobie sprawę, że popełniła błąd. Wepchnięcie dłoni głębiej w jej szczęki było bardzo niekomfortowym doświadczeniem, ale kotka podejrzewała, że na tym samczym pokazie dominacji się zakończy. Tylko dlatego pozwoliła sobie na zduszone, gardłowe miauknięcie, świadczące o jej niezadowoleniu. Zaraz potem musiała podjąć próbę odkaszlnięcia, aby uniknąć utopienia się we własnej ślinie. Ten bodziec wystarczył, by zrozumiała, że nie tylko wlazła po szyję w gówno, ale zaczęła robić w nim przysiady.
Biedna blondyneczka zaczęła się szarpać, próbując wyciągnąć dłoń łotrzyka ze swoich ust. Ale biorąc pod uwagę jej tężyznę fizyczną, miało to tyle sensu, co kopanie się z koniem.
- Albo osłem. - Przemknęło dziewczynie przez głowę, zanim poczuła palce zaciskające się na jej gardle. Ciężko było stwierdzić, czy bardziej przerażająca była myśl o śmierci, czy może idealny spokój malujący się na twarzy jej oprawcy. Już była pewna, że tym razem się nie wywinie, ale Gawron pozwolił jej zaczerpnąć powietrza. A potem znów zaczął ją dusić.
I tak w kółko.
Raz za razem.
Szafir już sama nie wiedziała, co powinna robić. Szarpać się, czy próbować leżeć grzecznie i liczyć na to, że szaleniec ją puści. Była coraz bliższa paniki, ale nie miała siły nawet zaciskać palców na przedramionach sadystycznego złodziejaszka. A ten w pewnym momencie po prostu ją puścił i chwilowo nie próbował więcej odbierać jej życia.
- Ty chory kurwi synu... - Szepnęła ledwie słyszalnie, nie mogąc skoncentrować wzroku na niczym konkretnym. Jakby tego wszystkiego było mało, Gawron zaczął ją głaskać. Delikatnie, kojąco. Zdecydowanie za szybko, gdyby ktoś spytał ją o zdanie, wycieńczona zielarka zamknęła oczy i pogrążyła się w czymś pomiędzy utratą przytomności a snem.

Szafir nie spała dobrze. Miała jakieś dziwne, nieokreślone wrażenie zagrożenia i przez jej sny przewijały się pozbawione sensu obrazy. Była jednak zbyt wycieńczona, aby mogły ją obudzić. Z ciemności wyrwał ją dopiero jakiś męski głos i szarpnięcie za ramię.
Dziewczyna wygięła w niezadowoleniu jedną stronę ust i wymamrotała pod nosem kilka przekleństw. Otworzyła jednak oczy, po czym rozejrzała się nie do końca przytomnym wzrokiem. Widok twarzy znajomego rzezimieszka sprawił, że blondyneczka cała zesztywniała, a jej źrenice najpierw zwęziły się do dwóch pionowych kresek, a potem rozszerzyły gwałtownie w strachu.
- Nie. Nie, nie, nie! To był tylko paskudny koszmar. - Szepnęła do siebie, zamknąwszy uprzednio oczy. Po chwili znów uniosła powieki i zaczęła odczołgiwać się jak najdalej od mężczyzny. Spróbowała nawet stanąć na nogi, ale zaraz syknęła z bólu, gdy tylko oparła ciężar ciała na poranionej stopie.
- Czemu nie wpadłam na to wcześniej?! - Przemknęło przez myśli zmiennokształtnej, gdy zdała sobie sprawę, że byli przecież w mieście. Ktoś mógł być niedaleko. Nie odrywając wzroku od swojego "pana", otworzyła szeroko usta i nabrała powietrza w płuca, najwyraźniej mając w planach zacząć wrzeszczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Wto Lis 03, 2015 10:18 pm

Stalowy uścisk dłoni nie pozwolił jej jednak choćby pisnąć, w całości tłamsząc oddech dziewczęcia wewnątrz jej nagich piersi. Rook z łatwością odciął jej drogę do powietrza, nie siląc się nawet jakoś zbytnio, a jedynie zakrywając połowę jej zaspanej twarzyczki własną łapą. Na tym jednak poprzestać nie zamierzał, pozwalając sobie użyć nieco więcej siły i docisnął głowę zielarki wprost do okrytego wilgotnymi od potu ręcznikami podłoża.
- Ho, ho... Skoro masz tyle siły, żeby krzyczeć, to i zapewne starczy ci jej na szybki numerek...- wymruczał z ostrzeżeniem w głosie, wprost do jej ucha, naturalnie tym samym przygważdżając dziewczę własnym cielskiem. Poszło mu to zaskakująco błaho, o tyle łatwiej, że polimorfka wciąż jeszcze miernie kontaktowała i była kompletnie zaspana. Gawron z kolei był już całkowicie gotowy do drogi, ubrany i najpewniej wyposażony na tyle, na ile pozwalała mu obecna sytuacja. W międzyczasie kolano mężczyzny z łatwością uporało się ze stawiającymi wciąż opór udami Kocicy, z pewnym aktem sadyzmu pozwalając sobie poruszać nim to w górę, to w dół.
– To... chciałbym powiedzieć, lecz niestety nie mamy czasu na żadne igraszki. Nieco tu zabumelowaliśmy, a świt już blisko. Pracownicy tego zacnego obiektu najpewniej już krzątają się po okolicy, a jakby mieli nas tu tak znaleźć, to lepiej obedrzyj mnie ze skóry tu i teraz... Nie mam ochoty dać się im złapać i uwierz, ty również nie...- złodziej w sposób dla siebie bezpośredni, pokrótce wyjaśnił swemu pupilkowi sytuację, a upewniwszy się że kobieta nie podejmie kolejnej próby zaalarmowania otoczenia, powoli opuścił swą rękę... Rozpustnikowi nie przeszkodziło to wcale przenieść jej wprost na pierś polimorfki, którą bez większego zaangażowania zaczął się bawić, z siłą zaciskając, a następnie rozwierając swoje paluchy.
- No ale... Jak chcesz być taka uparta i... oporna, to cię tu zostawię na pastwę tych świrów. Ba, z przyjemnością popatrzę zza płota, jak wywlekają cię na plac i zaczynają obijać kijami- podstępny głos łajdaka, niczym najstraszliwszy jad, powoli wlewał w rozchwiane i przestraszone serduszko Kotki, brutalnie wiążąc je niewidzialnym łańcuchami strachu. Z drugiej chwili w każdym momencie godził w jej upartą naturę i butny charakter, najwyraźniej czerpiąc z tego wiele radochy.
- Ale wiesz... Jeśli tylko ładnie poprosisz, to Cię stąd zabiorę... Tylko... musisz być bardzo, bardzo przekonująca - ostanie słowa zwieńczył skradzionym pocałunkiem, chwile potem przesuwając swe usta wzdłuż jej szyi. Szafir nie była więc w stanie w żaden sposób powstrzymać swego pana przed pozostawieniem na wrażej skórze kolejnego, tym razem  cholernie widocznego śladu.
- He, he... Uznajmy to więc za mój prywatny akt własności... Choć do zwieńczenia umowy potrzeba czegoś jeszcze.... - Po wypowiedzi tej łotrzyk przesunął się wyżej, w taki sposób by jego uda były w stanie przytrzymać górną połowę ciała uwięzionej blondyneczki. Jednocześnie wygrzebał z kieszeni kilka względnie długich rzemyków, które z groźbą zawisły tuż nad jej oczyma.
- Tja, to będzie odpowiednie... – mając obie wolne dłonie i zupełnie unieruchomione dziewczę pod sobą, Rook nieśpiesznie począł zaplatać na szyi swej branki dziwny twór.
Wkrótce z trzech pojedynczych rzemieni powstała naprawdę mocna i przede wszystkim jakże wymowna obroża, którą niełatwo było ściągnąć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sro Lis 04, 2015 1:45 pm

Rozbudzona Szafir miałaby nikłe szanse w starciu ze znacznie silniejszym i bardziej doświadczonym złodziejem. Zaspana aż zbyt łatwo dała się docisnąć do posłania. Ale trzeba było jej oddać, że próbowała stawiać jakiś opór przed wciśnięciem gawroniego kolana pomiędzy jej uda. Strzelała tylko na boki pełnymi przerażenia oczami, usiłując skupić się na słowach mężczyzny.
- Co poszło nie tak? Wczoraj już było dobrze! Co się stało?! - Zielarka gorączkowo zastanawiała się, gdzie popełniła błąd. Poprzedniego wieczoru niemal owinęła go sobie wokół pazura. A przynajmniej sprawiła jakoś, że łotrzyk przestał traktować ją z taką brutalnością. - Wiem... jako człowiek byłam posłuszna...
Blondynka wciąż była spięta, ale nie wyglądała już na śmiertelnie wystraszoną. Nie, żeby się nie bała. Była przerażona. Ale gdzieś w głębi jej pokręconego umysłu kołatała się nadzieja, że może wyjdzie z tego żywa i w jednym kawałku. Gdy Rook zdjął dłoń z jej ust, oddychała tylko ciężko przez usta. Wargi drżały jej lekko, jakby miała ochotę zwyczajnie się rozpłakać.
Przy wszystkich zabiegach wyglądała na niemal nieobecną. W rzeczywistości jej myśli były za bardzo zajęte zastanawianiem się, czy lepiej było liczyć na litość znanego sadysty, czy zaryzykować całkowicie obce zagrożenie. Było możliwe, że rzezimieszek celowo przesadzał, mówiąc o pracownikach łaźni. Ale z drugiej strony w takim mieście wszystko było możliwe, a tutaj nie miała opiekuna, którego imię zapewniłoby jej bezpieczeństwo.
Dziewczyna skupiła się w pełni na Gawronie dopiero, gdy ten trochę boleśnie zassał skórę na jej szyi. Na widok rzemieni nie wytrzymała i zaszlochała, wystraszona. Była pewna, że złodziej postanowił ją nimi po prostu udusić, albo związać i zostawić na pastwę losu. Pamiętała jednak o wnioskach, do których doszła chwilę wcześniej. Łotrzyk najpewniej potraktował ją wieczorem tak brutalnie, bo pozwoliła sobie na zbyt wiele w ludzkiej postaci. Gdy była kotem jawnie przymykał oczy na pewne rzeczy. Opuściła więc powieki, usiłując się uspokoić i czekała, co miało się stać. Poczuwszy palce majstrujące przy jej szyi, odchyliła lekko głowę do tyłu, modląc się w duchu do wszelkich możliwych bogów, żeby tylko nie zostać uduszoną.
- Nie... nie zabiłeś mnie. - Stwierdziła błyskotliwie, z lekkim niedowierzaniem w głowie, gdy było już po wszystkim. Przełknęła też ślinę i z zaskoczeniem stwierdziła, że pozaplatane z rzemyków coś dość ciasno przylegało do jej szyi.
- Co to? Co mi założyłeś? Panie... - Dodała szybko, przypomniawszy sobie, że powinna go raczej trochę obłaskawić, jeśli chciała pożyć jeszcze trochę. - Proszę, nie zostawiaj mnie tu. Proszę, Panie! Nie dam rady sama nigdzie pójść z poranionymi stopami, a wiesz, że mogę być przydatna. To z wczoraj się już nie powtórzy. Mam nauczkę.
Zmiennokształtna paplała szybko i cicho, zerkając co jakiś czas ze strachem na wejście do sauny. Wyraźnie gadka Gawrona o niebezpieczeństwie wiążącym się z odkryciem ich obecności podziałała na Szafir wręcz doskonale. Dziewczyna uparcie szukała wzrokiem jakiejkolwiek podpowiedzi na twarzy swojego "pana", obawiając się przesadzić w drugą stronę.
- Proszę, Panie, podaj mi tylko moje rzeczy, ubiorę się szybko. Nie zostawiaj mnie tu samej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sro Lis 04, 2015 5:37 pm

- Głuuuupia! Oczywiście, że cię nie zabiłem. Wiem, że pozbywając się takiego darmozjada, oddałbym światu wielką przysługę, no ale… - oczy mężczyzny uniosły się wymownie ku górze, gdy ten z całkowitą skutecznością udał, iż jeszcze zastanawia się nad dokończeniem wypowiedzi, choć w myślach powstała ona już bardzo dawno temu.
- Wiesz, jednak szkoda by było zmarnować potencjał drzemiący w tych  słodziutkich cycuszkach! – Wypalił tak nagle, jak niespodziewanie, jednocześnie podkreślając swe słowa bezczelnym masażem obu jej piersi. W tym celu musiał wpierw zejść ze swej branki, a więc tym samym uwolnił ją wreszcie z  upodlającego spętania… pozostawiając jednak po sobie pamiątki w postaci improwizowanej obroży i malinki. Ślad ów, choć w chwili obecnej nadal jeszcze niewyraźny, już wkrótce miał zmienić się w potężny, granatowo siny krwiak.
- No i jest jeszcze ten zabójczy tyłeczek, ale to już innym razem a teraz… hopa!- Charakter łajdaka zmieniał się jak w kalejdoskopie, dlatego też zaszczute dziewczę nigdy nie było pewne, czego ma się spodziewać i czego oczekiwać za choćby pięć minut. Tak też było tym razem, gdy Gawron bez ostrzeżenia wsunął dłonie pod pachy zielarki i kompromitująco podniósł ją do pozycji siedzącej, jak jakieś malutkie dzieciątko. A jako że sam siedział na piętach tuż obok, ich twarze nagle znalazły się na prawie że tej samej wysokości. Jak na szwarccharakter przystało, Rook wykorzystał to, by dokładnie zlustrować swą niedoszłą kochankę.
- Yup… Ta obroża doskonale ci pasuje. Jeszcze jakby dorobić do niej smyczkę, było by ideolo, ale nie mamy na to teraz czasu… No już, już… Nie smutaj – Na jeden moment jego głos z awanturniczego i pewnego siebie, przybrał o wiele cieplejsze, łagodne i przede wszystkim troskliwe tony. Aczkolwiek polimorfka doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że to tylko ułuda. Mętne kłamstwo, które mogłoby sprowadzić na nią jeszcze więcej kłopotów, gdyby połknęła haczyk. Jakby tego było mało, dłoń złodziejaszka w pewnym momencie znalazła się na czubku jej głowy, a ten łapserdak bez ostrzeżenia zaczął ją łagodnie, uspokajająco głaskać.
-Nooo… Bądź grzeczną dziewczynką i się nie smuć. Nie zostawię cię tu, jeśli będziesz posłuszna… A wiesz, że ze mną będzie ci dobrze…. I tylko ze mną - cedził swe słowa, nadal delikatnie głaszcząc ją i mierzwiąc i tak już potwornie rozczochrane włosy dziewczyny. Nie, żeby człek posiadał lepsze, no ale że krótsze, prezentowały się zdecydowanie bardziej atrakcyjnie… A, nie… Włosy Gawrona zawsze wyglądały jak słoma w szopie… tyle że ciemno brązowa.
- Dobrze… A teraz zjedz coś i się uspokój. Ja w tym czasie sprawdzę, czy droga wolna i jak możemy stąd uciec – Rzucił jeszcze na odchodne, zaraz po tych słowach wstając. Zatrzymał się jednak czując opór, a dokładniej że coś pociąga go za płaszcz.
- Ty… przecież mówiłem, że cię nie zostawię – mruknął groźnie, dobywając zza pleców jeden z noży, który blondyneczka miała okazję poznać… od tej gorszej strony.  Tym razem jednak łotrzyk obrócił go zgrabnie pomiędzy palcami i podsunął Kocicy rękojeścią skierowaną w jej stronę.
- To na wszelki wypadek… Jakby przyszedł tu ktoś inny, niż ja. Ale pamiętaj, wrócę tu. Jeśli nie po ciebie, to po niego Potem jeszcze pokręcił się chwile po saunie, pozbierał wszystkie rzeczy polimorfki i ułożył obok niej… no, wszystkie prócz butów, które w chwili obecnej i tak dziewczynie nie były do niczego potrzebne. Na sam koniec jeszcze ostentacyjnie i z jasnym przekazem podsunął jej pod nos pudło z jedzeniem i ręcznik, na którym kilka godzin wcześniej układał mjęsko, a potem zwyczajnie zniknął za ceratą
- Psssyt! Gotowa?! – dobiegł do niej sceniczny szept zza płótna, kilka ładnych minut później. Jej pan miał chyba niezły ubaw... Zapewne nawet przyglądał się jej od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sro Lis 04, 2015 9:26 pm

Szafir dzielnie znosiła wszelkie upokorzenia ze strony Gawrona. Czasem tylko wydymała z niezadowoleniem usteczka i spoglądała na mężczyznę spod byka. Na wzmiankę o smyczy pochyliła trochę głowę, aby złodziej nie mógł dojrzeć w jej oczach wściekłości. Wciąż się go bała, ale nie znaczyło to, że nie odczuwała żadnych innych emocji! Odczuwała ich nawet cały wachlarz! Choć w większości były negatywne.
Przynajmniej do chwili, gdy złośliwiec zaczął ją głaskać. Powoli, delikatnie, kojąco. Jego spokojny, łagodny głos nie poprawiał sytuacji. Gdyby w tym momencie zdecydował się ją przytulić, pewnie całkowicie dałaby się nabrać na jego sztuczki. Wiedziała, że to tylko pozory, ale niezwykle potrzebowała teraz pocieszenia i kogoś, kto by się nią zwyczajnie zaopiekować.
Zapomniała się w tej sztuczce na tyle, że spróbowała zatrzymać łotrzyka, gdy ten wstał, chwytając za połę jego płaszcza. Spoglądała w górę wielkimi, zwilgotniałymi i ogłupiałymi oczętami. Właściwie równie dobrze niegodziwiec mógłby zwyczajnie zdzielić ją w łeb czymś ciężkim, a byłaby podobnie oszołomiona. Już sam groźny ton wystarczył, aby odruchowo się skuliła i była gotowa przepraszać. Na widok noża omal ze strachu nie zemdlała, albo co. O dziwo, nie została dźgnięta. Gawron podał jej ostrze, które dziewczyna przyjęła bez namysłu.
- Dobrze. Jeśli przyjdzie ktoś inny... To, ten... - Wyrzuciła z siebie niezwykle elokwentnie, przytakując gorliwie swojemu panu. Gdy tylko mężczyzna opuścił budyneczek, Szafir wbiła otępiały wzrok w trzymaną klingę.
- Mam broń. Taką do bronienia. Mogę... Mogę go dźgnąć! Wtedy już nie zrobi mi krzywdy, choćby nie wiem, co. Nigdy nie zabiłam celowo człowieka. Ale chyba wiem, gdzie powinnam wbić. Między żebra, na wysokości serca. Będzie musiał się schylić, żeby chociaż pomóc mi wstać. A jeśli właśnie o to mu chodzi? Żebym spróbowała, powstrzymał mnie i żeby mógł mnie dalej karać? - Zielareczka przez dłuższą chwilę biła się w ten sposób z myślami. Wreszcie podjęła decyzję i zaczęła się pospiesznie ubierać, chcąc wykorzystać moment, gdy była pewna słuszności swoich działań. Jedzenie po prostu wrzucała w międzyczasie do ust i prawie nie przeżuwała. Na szczęście koci żołądek powinien to swobodnie wytrzymać.
Gdy usłyszała głos Gawrona, sprawdzała palcami wiązanie obroży, zastanawiając się, czy dałaby radę ją poluźnić i spojrzała ze strachem w kierunku wejścia.
- Tak... tak, jestem gotowa. Ale nie dam rady sama nawet wstać. Pomożesz mi, panie? - Rzuciła, zaciskając palce na rękojeści noża leżącego obok niej.
- Nie zrobię tego. Nie zabiję go. Nie dam sobie rady sama w mieście! I nie chcę go zabijać. Był chwilami miły. Muszę coś zrobić! To jedyna okazja! Muszę dać radę! - Szafir miała ochotę wrzeszczeć z frustracji, ale starała się wyglądać, jakby nic się nie stało. W efekcie sprawiała wrażenie, jak gdyby była równie wystraszona co wcześniej, ale starała się być dzielna przed swoim panem. Zaczekała, aż złodziej podejdzie do niej i nachyli się, aby pomóc jej wstać, czy może wręcz ją podnieść.
Kotka postanowiła finalnie chwycić tylko ubranie łotrzyka i przycisnąć jego własne ostrze do jego żeber. Sama nie była pewna, co chciała w ten sposób osiągnąć. Może pokazać, że nie zamierzała pozwolić na takie traktowanie jej? Jedno było pewne - musiała uważać, aby go nie zranić, bo przy swoim obecnym stanie psychicznym najpewniej wypuściłaby broń z ręki i zaczęła przepraszać go na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Sob Lis 07, 2015 7:23 pm

Mężczyzna - jak na zawołanie - wyszedł zza kotary, prezentując przy tym ten swój sprężysty, dziarski krok. Nim jednak zbliżył się do swego pupila, zahaczył jeszcze o jeden z kątów sauny i pochylił się przy nim w zadumie. Wyglądało to trochę tak, jakby karał za coś sam siebie, ale wszystko wyjaśniło się kilka sekund później, gdy łajdak powstał i obrócił się zgrabnie na pięcie, bo wtedy też oczy Szafir wychwyciły jej własne buty, zwisające smętnie z szyi jej pana. Ten najwyraźniej postanowił być na tyle miły, by zabrać je ze sobą nawet pomimo ich bezużyteczności, a ten sposób transportu wydawał się być najefektywniejszy. Efektownie zaś wyglądało to, jak związane ze sobą, ogromne buciory odbijały się od... jego ud, przy każdym kolejnym kroku. Takie bowiem były długie...
Nieprzejęty komizmem sytuacji Rook, równie prędko znalazł się przy swej Kocicy i niczym rycerz w lśniącej zbroi, przyklęknął na jedno kolano. Aczkolwiek zamiast spodziewanych(?!)... to jest domniemanych,  uległych słów i szarmanckiego podania dłoni, złodziej bezczelnie wsunął palec wskazujący pod rzemienie okalające szyje dziewki i bez skrupułów pociągnął, zmuszając ją do zadarcia głowy i spojrzenia mu prosto w oczy.
- Nie za ciasna? Wiesz... Nie chciałbym zrobić ci krzywdy, gdy będę za nią szarpał - rzucił lekkim tonem, a w sile jego wzroku pojawiły się rozbawione błyski, które nie wróżyły dziewczęciu nic innego, jak tylko jeszcze więcej bólu i upokorzenia. Człek nie zdążył się jednak nacieszyć swym sadyzmem gdyż w tym samym momencie poczuł jak drobna piąstka zaciska się na pole jego płaszcza i ciągnie go w dół. Nie przejąłby się tym tak bardzo, gdyby nie towarzyszyło temu nieprzyjemne uczucie wbijającego się lekko w skórę szpikulca... Cholernie zimnego szpikulca.
- Ej, ej... Tylko spokojnie... - mruknął drętwo, w tym samym momencie podnosząc obie ręce w poddańczym geście – przecież nie chcesz nikomu zrobić krzywdy, prawda? Pomyśl przez chwilę i się uspokój, a wszystko będzie dobrze. Chcesz tego, prawda? - Mówił, co ślina mu przyniosła na język, jednocześnie przyglądając się zielarce w zaprawdę dziwny sposób. Z pewnym... zainteresowaniem? Nagle blondyneczka przestała być dla niego jeno uroczą ciekawostką i ozdobą dnia, by przemienić się w kobietę z krwi i kości, którą być może zaczął darzyć pewną dozą szacunku. Prawda, wciąż jeszcze niewielką, ale dla zmiennokształtnej był to i tak spory awans społeczny – od zwykłej zabaweczki, do maskotki z którą należy się liczyć. W pewnym momencie nawet przekrzywił z zaciekawieniem głowę na bok i zaczął taksować ją wzrokiem, niczym kawał mięsa na targu, a potem.... zaczął się trząść, starając się zatrzymać to, co i tak nastąpiło kilka uderzeń serca później...
Gawron w całym swym jestestwie zaczął okropnie chichotać i brakowało tylko, żeby zaczął klepać się ze śmiechu po udzie i ocierać łzy napływające mu do oczu. Normalnie aż mu tchu zaczynało brakować, a przy tym jeszcze starał się naprawdę nie hałasować, przez co w jednej chwili zaczął dławić się powietrzem. A potem... potem nagle przestał i po mentorsku rąbnął ją pięścią, celując w sam czubek głowy, by następnie zacząć wiercić tam dziurę przy pomocy knykcia.
- Hooooo, całkiem nieźle jak na amatorkę, ale... No właśnie, ale... No, już! Zabij mnie! No na co czekasz? Głupiutka, musisz się wiele nauczyć, a ja tego dopilnuję... Tylko szkoda, że mamy tak mało czasu w chwili obecnej - przemawiał całkiem spokojnym już głosem i tylko oczy skrywały jeszcze ślad wcześniejszego rozbawienia, twardo spoglądając w jej kocie spojrzenie. Tu, w panującym wszędzie półmroku, było ono dlań tak bardzo magiczne.
- Spójrz na swoją dłoń, jak bardzo się trzęsie. Widzisz? Zbyt mocno trzymasz rękojeść, przez co twoja ręka się męczy. Nóż w użyciu wymaga finezji, a nie siły, a w ten sposób tylko sama się ograniczyłaś.... Po za tym... popatrz... jak łatwo byłoby cię rozbroić - Na potwierdzenie swych słów Rook spokojnie złapał przemienioną za nadgarstek i bez trudu zmusił ją do upuszczenia broni, nawet nie wykręcając ręki dziewczynie.
- Widzisz? To dlatego, że tak mocno ją ściskałaś.. - nadal tłumaczył spokojnie, zmuszając swą kotkę, by uniosła rękę w górę, a nastepnie przyłożył ją sobie do policzka, by chwilę potem ocierać o jej wnętrze pokryty zarostem policzek. Ani na chwile nie spuszczał z niej swych oczu, nawet wtedy gdy jego dłoń przesuwała się kojąco wzdłuż przedramienia kobiety.
- Żebra, co? Ciekawy wybór. Pewnie myślałaś o sercu, hymmm? To całkiem niezły pomysł, o ile walczysz z jednym przeciwnikiem. Jeśli stajesz przeciwko bandzie, nigdy nie wbijaj go w trzewia, czy klatkę piersiową. Jest coś dziwnego w ludzkim ciele, wiesz? Sam nie wiem co to, ale w chwili śmierci mięśnie zaciskają się i ciężko jest odzyskać broń z powrotem. Uwierz, mam w tym doświadczenie, a i ty chyba też wiesz, o czym mówię. Po prostu tego unikaj... A na koniec... jeszcze jedna lekcja. Nigdy nie sięgaj po nóż, jeśli nie masz zamiaru zabić, bo może się to na tobie zemścić tak, jak w tej chwili... - Gawron ułożył obie dłonie na ramionach swej partnerki i przyciągnął ją do siebie po to, by ich usta złączyły się w pocałunku. Całował ją z mocą, łapczywie spijając słodycz z ust dziewczyny, a jego dłonie powoli wędrowały po jej ramionach, by następnie wspiąć się po jej szyi. Dłonie człeka delikatnie pieściły jej skórę, powoli sunąc po niej aż do momentu, gdy zatrzymały się na jej słodkiej twarzyczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szafir


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Lis 08, 2015 3:16 pm

Choć Szafir za nic by się do tego nie przyznała, była z siebie szalenie dumna. Nie dlatego, że zagroziła swojemu panu nożem, ale ponieważ nie upuściła broni, gdy ten chwycił za improwizowaną obrożę. Nawet nie odwróciła wzroku, chociaż miała ochotę po prostu schować się w jakimś ciemnym kącie i poczekać tam na poprawę losu. Zapanowała nad sobą na tyle, by wcielić plan w życie. Udało się idealnie! Ani nie dźgnęła Gawrona, ani nie zatrzymała ostrza zbyt szybko. To drobne zwycięstwo dodało jej mnóstwo pewności siebie. Czuła się niemal, jakby nigdy nie opuściła swojej wioski i przez cały czas była panią sytuacji. Szczególnie, gdy mężczyzna uniósł dłonie, pokazując, że był bezbronny.
A zaraz potem zaczął się śmiać. Gdyby dziewczyna miała kocie uszy, te najpewniej opadłyby na boki, pokazując idealnie, jak opadała jej samoocena. Uderzona w głowę, oczywiście wcisnęła ją między ramiona z cichym miauknięciem. Łotrzyk aż za dobrze wiedział, jak odzyskać panowanie nad sytuacją. I nic sobie nie robił z tego, że wciąż groziła mu jego własnym ostrzem! W pierwszej chwili patrzyła na mężczyznę z jawnym oburzeniem i poczuciem krzywdy. Gdy ten zaczął wytykać jej błędy, w jej spojrzeniu pojawiło się też zainteresowanie. Ale nadal była na niego zła za to, że ją wyśmiał! Na pytania złoczyńcy nawet nie próbowała odpowiadać, bo były to zbyt oczywiste kwestie i chyba nawet nie oczekiwał, że będzie mu przytakiwać. W końcu miał rację. Celowała w serce przynajmniej przez chwilę. I chociaż nigdy nie zabiła celowo człowieka, widziała trochę zgonów. Czasem też trzeba było dobić jakieś chore, czy ranne zwierzę. Wiedziała więc, co działo się z ciałem po śmierci.
Nie broniła się przed pocałunkiem, a po chwili zaczęła go nawet odwzajemniać. Zaplotła nawet dłonie na karku Gawrona. W ten sposób chciała się też odrobinę upewnić, że nagle nie zostawi jej złośliwie na pastwę losu.
- Ty groziłeś mi nożem, a żyję. - Zauważyła, gdy oderwali się wreszcie od siebie. Szafir odczuwała jakiś trudny do wyjaśnienia wewnętrzny spokój, a może zrezygnowanie. W każdym razie postanowiła to wykorzystać. - Zdejmij mi z szyi te rzemienie.
Zanim jej pan zdążył wyśmiać jej żądania, dziewczyna zabrała jedną dłoń z jego szyi i wystawiła tuż przed jego twarzą palec wskazujący i uciszającym geście.
- Daj mi skończyć! Nie zamierzam nosić czegoś takiego. Chcesz mnie koniecznie poniżać obrożą, kup ładną. - Zmiennokształtna nie czekała na reakcję łotrzyka, tylko wtuliła się w niego, by móc szeptać mu do ucha. I by nie mógł jej tak po prostu zostawić w saunie, czy potraktować jak worek kartofli. - Chodźmy stąd, proszę...
Kotka nie chciała, żeby mężczyzna zorientował się, jak mocno i szybko waliło jej serce. Wciąż obawiała się jego reakcji. Dlatego też zaraz po wymruczeniu swojej prośby, polizała brzeg jego ucha szorstkim językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rook


avatar


PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   Nie Lis 08, 2015 5:37 pm

Pomimo że Rook, w chwili gdy delikatne dziewczę wtuliło się w jego nagi tors (płaszcz miał bowiem w owym czasie rozpięty), uśmiechnął się zwycięsko i triumfalnie zacisnął obie pięści, to nie on był tu prawdziwym wygrany. Urokliwa – gdy zaszła taka potrzeba – Kotka całkowicie podkupiła go swym słodziutkim zachowaniem i na czas jakiś w pełni rozbroiła. Ba, chwilę potem nawet powoli wsunął dłonie pod kamizelkę okrywająca plecy dziewczęcia i delikatnie zaczął je masować. Aczkolwiek nawet pomimo tak niezbitego dowodu na swą porażkę, zupełnie czym innym okazała się być próba zmanipulowania łotrzyka, który bądź co bądź do prostolinijnych ludzi nie należał i nie poddawał się czyimś wpływom tak łatwo. Szafir, która najwyraźniej zachłysnęła się możliwością kontrolowania swego pana, nadal nie zdołała pojąć tak banalnej przesłanki i brnęła w g... bagno dalej.
- Fu fu fu, oczywiście że tak, kochanie. Dla mojego kociaczka wszystko, co najlepsze... - Wymruczał wprost do jej uszka, w odpowiedzi na wcześniejszą, drobną pieszczotę, by następnie napawać się przyjemnym zapachem jej pięknych, choć pogrążonych w nieładzie włosów. Zaraz potem odsunął ją jednak od siebie na odległość wyciągniętych ramion i przyjrzał się swej brance uważnie, a jego poważy wzrok tak bardzo kłócił się z użytym chwilę wcześniej sarkazmem.
- Dostaniesz swoją obróżkę, nie bój się - odrzekł głębokim głosem, a na twarzy jego wykwitł wredny uśmiech, który na dodatek urósł znacznie, gdy łajdak wetknął swą dłoń pomiędzy piersi dziewczęcia.
- I czemu się tak denerwujesz? Przecież to takie proste. Wystarczy, że będziesz miała zasługi, a dostaniesz wszystko, czego tylko zapragniesz. Złote tkaniny, atłasowe pościele i najsmaczniejsze kąski podane w najdroższej porcelanie. – z każdym kolejnym słowem twarz mężczyzny zbliżała się co raz bardziej, by ostatecznie oprzeć się na jej prawym ramieniu. Watażka wykorzystał to, by bezkarnie móc ocierać swój szorstki policzek o jej gładką, atłasową skórę.
- Wszystko, czego tylko sobie zażyczysz, jest w zasięgu twojej ręki a droga do tego prosta. Oddaj mi się. Zapomnij o wszystkim i daj się ponieść ekstazie albo... Albo spróbuj udowodnić mi, że jesteś warta coś więcej... Tak, pokaż mi, jak bardzo się mylę i zademonstruj, że nie jesteś zwyczajną zabaweczką do towarzystwa, a wtedy? Wtedy się zastanowię nad zmianą obróżki... - na sam koniec poklepał ją jeszcze po plecach, żeby zupełnie już pozbawić polimorfkę złudzeń i wybudzić z otępienia, w jaki do tej pory wprowadzał ją spokojny, pewny siebie głos złodziejaszka. Być może niepotrzebnie pokazał blondyneczce, jak wiele jeszcze musi się ona nauczyć, by móc grać na czyichś uczuciach i emocjach, ale co ciekawe... naprawdę należało mu na współpracy z nią. Współpracy na równi z równym, partnerstwie i pełnym zaufaniu... A potem Gawron ponownie spojrzał na roztrzęsione Kociątko... Bogowie... Ja chyba zwariowałem.
- No to co? Zwijamy się? - zapytał pokrzepiająco, by dodać sobie animuszu, a przy też okazji wstając. Szybko jednak pochylił się nad swą maskotką i ponownie wsunął dłonie pod jej pachy, a następnie... podniósł ją w górę, zanim zdążyła pojąć, co chce zrobić i stanowczo na takie traktowanie zaprotestować.
- Hej, siup! Cztery baby, osiem dup!- zakrzyknął cichutko, posyłając Szafir w górę na taką wysokość, że chyba pierwszy raz górowała nad nim wzrostem. Jakby tego było mało, zrobił z nią kilka zgrabnych piruetów, ponownie traktując pannę jak małe dziecko. Ziemnnokształtna nie odczuła przy tym ani trochę dyskomfortu, zupełnie jakby... jakby łotr miał w tym spore doświadczenie.
- Musisz mi wybaczyć, moja luba, ale nie poniosę Cię po dżentelmeńsku w swych ramionach. Wiesz...muszę mieć wolną rękę, żeby cię bronić, więc... bądź grzeczniunia i nie wierć się! - zażądał, układając ją sobie wygodnie na ramieniu i przytrzymując nogi, by nie spadła mu nagle za plecy „na głupi ryj”. Jakby tego było mało, tuż po tym złośliwie klepnął ją w tyłek... oj, sprawiło to człekowi wiele frajdy, natomiast kotka... Cóż, jej pozostało jedynie przeklinać swój los, wyzywać i złorzeczyć na Rooka, no i jeszcze ewentualnie dziabać go nożem w plecy.
Droga z sauny była jeszcze gorsza. Szafir zwisając głową w dół, nie mogła się odpowiednio zorientować w terenie, poza tym prócz pleców swego mistrza nic nie widziała. Ten zaś co chwila uciszał jej posykiwania i utyskiwanie na własne położenie, oczywiście używając w tym celu dłoni. Kara ta, w połączeniu z podwiniętą w drugą stronę spódniczką (bo już Gawron zadbał o to, by jego kocię świeciło wszem i wobec bielizną) sprawiła, ze skóra na tyłeczku biednej dziewczyny bardzo szybko się zaczerwieniła i to dość ostro. Podczas wędrówki kilkukrotnie prawie że wpadli na kogoś z pracowników, lecz refleks mężczyzny zapobiegł wykryciu i... ośmieszeniu mizernie wyglądającej, skąpo ubranej blondyneczki.
Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie... No, prawie, bowiem na sam koniec gonieni przez kilkoro wkurzonych ludzi, musieli przeskakiwać przez niewysokie ogrodzenie. Okazało się bowiem wtedy, że koty nie zawsze lądują na cztery łapy, a zielarka boleśnie obiła sobie przy tym kość ogonową... Ale prócz tego uszli z życiem...

( z/t - oboje)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sauna Sucha   

Powrót do góry Go down
 

Sauna Sucha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Łaznie-