IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Aleja Biała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 25, 2015 10:49 pm

W czasie, gdy jeszcze była człowiekiem po raz ostatni wymieniła spojrzenia z Nieznajomym, dając mu do zrozumienia, że tak jak Kopciuszek w swej przeklętej obietnicy i Zmiennokształtna zmuszona była opuścić krwawy bal, by czar jej delikatności i ludzkich odruchów nie zanikł całkowicie. Nie ona jedna miała widać ten problem... Problem narastającego głodu. U urodziwej dziewczyny o szmaragdowych pasemkach był to jednak fakt stworzenia w takim, a nie innym ciele. Choć Okami zdawało się po słowach Nieznajomej i tym co skrywała w głębi oczu, że Wampirem nie została z kaprysu.

To je właśnie łączyło. Ten ból napiętnowania mimo swojej woli. A wspomniana blizna, warto przypomnieć, ogarniała gorączką ciało Okami we wciąż narastającym mętliku spraw przyziemnych. Poczuła chłodną dłoń Tytana na swoich marmurowych niczym futro Wilka, włosach. Wstrzymała oddech na chwilę zaciskając pięści na śniegu, nadal leżąc.

- W tym stanie to ty mi za wiele nie powiesz. Uspokój się zatem i odpocznij.


Oddychała płytko i szybko, lecz prawie bezgłośnie.

-Nie potrzebuję spokoju. Potrzebuję...-tu przerwała, rejestrując kątem oka, a słabego wzroku zarzucić jej teraz nie można było, przebudzenie Wampirzycy.-Krwi.-dokończyła jednak szeptem, zupełnie nie dbając o to, by ktokolwiek jej słowa posłyszał.

Przybrała swoją wilczą powłokę i już jako Wadera podniosła się do siadu. Nie mogła oderwać zbolałego wzroku od czarnych- niczym dwa kruki- oczu Tytana. Lustrzane odbicie je pragnień i potrzeb, tak bardzo nie chciała znów Go opuszczać...

- Okami... Spotkajmy się jeszcze kiedyś, ten ostatni raz. I porozmawiajmy... szczerze. Proszę cię nie odmawiaj mi, ten jeden raz.

Jego słowa wręcz koiły zszargane nerwy i nieokiełznane, wciąż nasilające się, żądze w umyśle Demonicy. Zatopiła na dłuższą chwilę pozornie ostre i dzikie ślepia w ciemnych zwierciadłach duszy Mężczyzny. Za pierwszym razem również nie mogła podarować sobie tej przyjemności. Chciała coś powiedzieć, jednak żadne słowo nie rozbrzmiało w umyśle ani rannej Wampirzycy ani Tytana.

Po tych słowach podszedł i zaczął opatrywać piękną kobietę o alabastrowej cerze. Instynktownie odsunęła się, jak to miała w wilczym zwyczaju- nieco gwałtowniej, gdy zobaczyła poruszenie dookoła siebie. Rozejrzała się, utkwiwszy wzrok w kałuży krwi nieopodal nad czymś rozważała, odzyskując równowagę na drżących łapach.

Akcja działa się za szybko, obserwowała poczynania młodej kobiety, ale Jej słowa jak i czyny ulatywały rozkojarzonej Okami z każdą chwilą coraz dalej. Nie mogła się skupić. Potrząsnęła głową na dwie strony, przy okazji podrywając się na tylne łapy i wprawiając w ruch większość umiarkowanie umięśnionego, wilczego ciała.

No mercy for the guilty,
Bring down their lying sun.
Blood so silver black by night,
Upon their faces pale white...


Wadera znieruchomiała, opadając w końcu na łapy. Poprzez umysł Okami, pieśń mogli usłyszeć także pozostali. Niezwykle cicho, chodź łagodną w swym kobiecym i nieskazitelnie czystym brzmieniu. Nie był to jednak głos młodej Zmiennokształtnej.

-Kirei...-Wilczyca poruszyła się niespokojnie, nadal stojąc w miejscu. Patrzyła jednak gdzieś w dal w tylko sobie znanym kierunku. Gdy nasłuchiwała, można było zauważyć piętno, jarzące się niemalże ognistym płomieniem, na jej lewej łopatce.

Cruel moon, bring the end,
The dawn will never rise again...


Okami jakby wabiona syrenim śpiewem, oddaliła się w głąb alei, idąc powoli łapa za łapą. Wraz z jej odejściem- ucichła pieśń w umysłach towarzyszy.


/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Kwi 26, 2015 7:20 pm

Firth, klęcząc przy rannej wampirzycy starał opatrzeć jej ramię, oderwanym kawałkiem swojej szaty. Cóż, widać że była to tylko prowizorka, rana była głęboka i wymagała opatrunku z prawdziwego zdarzenia, ale jak sie nie trudno domyślić nie nosił przy sobie czegoś takiego. Był w końcu wojownikiem, a nie wędrownym medykiem.

Dziewczyna, mimo że była dośc osłabiona i wiadać było że jest również w małym szoku, próbowała się podnieść przez siłę. Tytan obawiał się że będzie się mu wyrywać i uciekać, jednakże nie było aż tak źle jak sie spodziewał, a przynajmniej na razie. - Nie wstawaj, bo rana znowu zacznie mocniej krwawić. - Powiedział nadal próbując sklecić jakiś opatrunek. Do czego to doszło? Żeby ktoś taki jak on martwił się o wampira...

- Nie! Nagle dziewczyna podniosła krzyk. - Nie radzę... Wampirzyca usiłowała stać i odejść dalej, mimo iż ledwo mogła utrzymać się na nogach. Utrata krwi musiała dać jej się we znaki, poza tym mimo iż była wampirem to ciagle młoda dziewczyną. Raczej nie wydaje się być starszym krwiopijcą.

-do czasu... gdy mój instynkt wciąż jest jeszcze aż tak łaskawy.- Teraz go oświeciło! Ona czuje po prostu głód, a utrata krwi na skutek dźgniecia mieczem musiała go jeszcze spotęgować, do tego widok tej posoki. Spotkał już nie jednego wampira, więc wiedział o nich to i owo. Ale co to miało znaczyć? Czyżby ona się bała swojego instynktu? Zawsze nimi gardził, wiedział że potrzebują krwi, ale nigdy nie twierdził że to je usprawiedliwia, o nie... To że są głodne, jeszcze nie znaczy że muszą polować na ludzi i inne rasy. Mogą polować na zwierzeta, zawsze to lepsze niz pożywianie sie innymi ludźmi, chociaż zwierzeca krew za pewne smakuje ohydnie. Z drugiej jednak strony spora część z nich po prostu ma ubaw z dobieraniem się do szyi przypadkowych osób. Ale ta dziewczyna, ona wydaje się jakoś dziwna. Ona tego nie może kontrolować. Jak widać nie wszystko jest czarne lub białe.

Tylko teraz powstał kolejny problem. Co zrobić teraz? Przez maga, czy nie, ale syfu sam narobił. Jeśli ją tak wypuści, to faktycznie moze się rzucić na przypadkową osobę i zrobić jej coś złego lub nawet zabić. Co teraz? Przecież jej nie zabije, ani nie może ją obzwładnić. Oj nie, to absolutnie nie rozwiązywało problemu. Tytan otrząsnął się ze swojego zamyślenia, widocznie przyszedł mu do głowy jakiś pomysł. Szukał wzrokiem Okami, ale tej już nie było. - Cholera, już znikneła. Przydałaby mi się teraz jej pomoc. Ale nie mam wyjścia. Swoją drogą, ja chyba całkiem zwariowałem że na to wpadłem. - pomyślał.

Firth, przywalił pięścią w chodnik, jakby chciał zasygnalizować że odrzuca swoje wątpliwosci na bok, teraz nie czas na nie. Tytan sie podniół, jego siły już wróciły, a odrętwienie juz prawie zniknęło. Mężczyzna zaczął kroczyc w strone dziewczyny i jednocześnie odpiął pas, przewieszony przez tułów, na którym trzymał miecz. - Wybacz, to dla twojego dobra... - Rzekł do Made, po czym chwycił ją i obezwładnił ją przyciskając ją twarzą do ziemi. Dziewczyna ledwo trzymała sie na nogach, więc nie miała jak sie obronić przed dużo silniejszym tytanem. Firth starał jej nie zadać zbyt wiele bólu, w miarę mozliwości. wykręcił dziewczynie ręce do tyłu i skrepował je pasem, tak mocno żeby mieć pewność że sie nie oswobodzi. Ciekawe co ona sobie teraz o nim myśli? Najpierw ją leje, potem opatruje rany, a teraz wiąże. Jak nic idiota.

Kiedy skończył, podniósł dziewczynę, tak żeby klęczała i przycisnął jej plecy do swojego torsu. Złapał zębami za rękaw swojego płaszcza i podwinął go. Prawą ręką położył na czole, a lewą z podwinietym rękawem przytknął do jej ust. - Gryź. - powiedział. Co za idiota. To było po prostu szalone posunięcie, bowiem jeśli dziewczyna wypije za dużo jego krwi, zasłabnie i bedzie w poważnych opałach, ale z drugiej strony może w ten sposób przynajmniej częściowo umorzy jej głód. Druga ręka na czole była po to żeby w razie czego odchylić jej głowe i uwolnić się z ukąszenia. - Na co czekasz? Gryź! Tylko coś mi zostaw w tych żyłach, jeśli łaska...-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Kwi 26, 2015 9:18 pm

A próbowała jakoś tego wszystkiego uniknąć. Najpewniej teraz odeszłaby stąd, choć kuśtykając, ukryła gdzieś i znosiła dalej cierpienia za dawne czasy... których de facto winna nie była. Jednak tytan najwyraźniej postanowił pokrzyżować jej zamierzenie. Uśmiech chyłkiem uleciał z jej twarzyczki, zlewając jej minę z chłodem otoczenia. Zlewając jej zmysły ze słodką nicością. Zlewając wreszcie czerwień krwi z miejsca wokół z jej oczyma...
- Wybacz, to dla twojego dobra... - Tyle przynajmniej zdążyła zrozumieć, kiedy...
Chwila.
Dla dobra?
Dla JEJ dobra?'
Zabawne...

...została z nagła obezwładniona przez tytana. Próbowała jakoś się szarpać, wykaraskać z związania, ale jakże w ten sposób miała coś uczynić? Chociażby zważając na jej stan nie wiele jej to dało.
Jednak jego dalsze poczynania...
- Gryź. - ... Co?
W jednej chwili przestała się kręcić, skutecznie pod maską obojętności ukrywając swoje zdziwienie. To jednak już nie była ona.
To instynkt.
- Na co czekasz? Gryź! Tylko coś mi zostaw w tych żyłach, jeśli łaska...-

-Na czym tak ci zależy... na JEJ życiu? Powiedziała kpiącym tonem, wyraźnie podkreślając sens swej wypowiedzi. Khe, i jakże tu rozumieć...
Sumienie wśród nienawiści?

To i tak miało źle się skończyć...
Nie mogło się obejść bez zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Kwi 26, 2015 10:25 pm

Serio, naprawdę ciężko sobie wyobrazić żeby ktoś wpadl na taki idiotyczny pomysł. Podstawiać własną rękę pod wampirze kły, żeby zaspokoić głód potwora... Bomba!

-Na czym tak ci zależy... na JEJ życiu?
Zaskoczyło go to stwierdzenie. Jej? Dziewczyna najwidoczniej nie była sobą, czy to przez głód? A może od początku miała nie równo pod kopułą? W końcu ona sama jakoś nie zachowywała się normalnie. Mimo iz wyraźnie czuł kpinę w głosie nie zraził się. Podjął juz działanie, a czy mądre, czy głupie to już inna sprawa. Tytan klepnął dziewczyne w czoło, ręką, którą przytrzymywał jej głowę. - Niech cię nie obchodzi na czym mi zależy. Gryź do cholery! - powiedział przyciskając ręke mocniej do jej ust. Darował sobie dalsze dyskusje i prośby żeby go nie wyssała całkowicie. Jasne było że dziewczyna nie kontroluje samej siebie. Tytan cały czas starał się zachować czujność, gdyz wiedział że jeśli popełni tutaj błąd, to trafi na tamten świat szybciej niż by sobie życzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 30, 2015 9:16 pm

Dziewczyna nie była sobą... nie tą sobą, nie tą, szukającą teraz w ukojenia wśród mroku sprzed laty splamionego cienia.... a istnym mrokiem, tym, co każdy nosił w sobie. Nie. Każdy, a raczej wampir, szczególnie 'nowostworzona', pozostawiona sama sobie, aż dziw, że od razu nie stała się maszynką do zabijania, a jedynie rzucona w odchłań wiecznego stracenia.
W większości kojące, acz sycące zmysły uczucie rozchodzić się zaczęło po jej kruchym sercu. Sercu, które nie biło. Uczucie usilne, wręcz za bardzo, co nie powoli, nie prędko, acz boleśnie rozchodziło się i kuło w możliwie najmniej delikatny sposób jej duszę...
Szaleństwo.
Wtem nie mogła się już powstrzymać, gdy usłyszała słowa tytana. Hah. No i teraz wszystko stało się tak oczywiste...
Jej ironiczny śmiech rozbrzmiał w tutejszej okolicy, pomimo ręki przytrzaśniętej do jej buzi.
Gdyby miała gdzieś wolną rękę, a Z PEWNYCH PRZYCZYN, nie miała, najpewniej otarłaby wyimaginowaną łezkę.
-Ona i tak ci nie wybaczy. Powiedziała wciąż tym samym tonem, jednocześnie usiłując podnieść głowę nieco wyżej. Efekt był dość marny, jednak potem z zastraszającym tempem zarzuciła kły w stronę jego ręki, ale nim cokolwiek zrobiła, zatrzymała się , trwając tak na pare sekund, upewniając się, czy tytan się nie zawaha. To była najzwyczajniejsza gra instynktu krwii...
Wtem jednak zrobiła to, zatopiła w nim kły. Mimo wszystko, kto wie, czy nie po to, by go zmylić, zrobiła to dość delikatnie.

-Przestań, proszę!...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Maj 03, 2015 8:31 pm

Klęczał tak z wampirzycą i czekał. Do głowy przychodziły mu różne myśli, włącznie z takimi, które nakazaywały mu puścić dziewczynę i pójść w cholerę. Po prostu rzucić w cholerę troski o to że wampir w głodzie może się rzucić na jakąś przypadkową osobę. Od kilku lat, prawie nigdy mu się nie zdarzało przejść obok czegoś takiego obojętnie, dlaczego? Przecież to nie ma nic wspólnego z nim. Co to jest? Jego własna, święta krucjata przeciwko plugastwom tego świata, czy co? Po co to wszystko było?

Nie mniej tytan odganiał się od tych wszystkich podszeptów jak tylko mógł i dalej twardo trzymał dziewczynie głowę i rękę przytknietą do ust, oczekującą na ukąszenie. Gdy tylko usłyszał wariacki śmiech wampirzycy, nawet nie drgną, nadal oczekując w bezruchu na to co ma się stać.

W końcu się doczekał, poczuł jak powoli zatapia kły w jego ręce, przy czym wyraźnie czuł że ukąszenie nie jest zbyt mocne. A akurat na tym sie znał, już raz miał wątpliwą przyjemność poczucia wampirzych zębów. Raz jeden tak użarł go w ramię, że nie mógł go od siebie "oderwać". Dopiero cios szyteletem w czoło, ostudził jego apety, nie mniej do dziś została mu wyraźna blizna po kłach na lewym ramieniu. Natomiast ukąszenie młodej wampirzycy, w porównaniu do tamtego, było niczym ukucie komara. Tytanowi nie pozostało nic tylko czekać, aż dziewczyna nieco się posili żeby po czesci zaspokoić jej głód. Cały czas wyczekiwał teraz momentu kiedy powinien zainterweniować żeby nie skończyc marnie. Czekać, czekać i jeszcze raz czekać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pon Maj 04, 2015 6:37 pm

Czas faktycznie zdawał dłużyć się w swej mało cierpliwej - ciszy. Wampirzyca mogła wkuć się mocniej... ale cóż, jakież to miało w tym momencie znaczenie? Ale były co prawda i takie wampiry, które sprawiały śmierć samym wykrzywiającym bólem przy ukąszeniu.
Sekundy kręciły się uporczywie i biegły w swym powolnym tempie, jak gdyby na złość im, a także i innym dziełom swego stworzenia. Swego istnienia.
Krew, -nie starająca się trzymać wyznaczonej drogi, jak reszta świata materialnego nie mająca prawa by się czymkolwiek lub kimkolwiek interesować. Spływała tak właśnie powoli z ręki swojego niedawnego właściciela.
Jej głód został zaspokojony...
Na razie.

//Sorry, że tak mało ;-;//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pon Maj 04, 2015 7:15 pm

Wampirzyca przystąpiła do posiłku, czuł jej kły zatopione w jego rękę, lecz nie odczuwał jakiegoś przeraźliwego bólu. Trzymał ją tak przyciśnietą do swojej klaty i w nie pewności wyczekiwał momentu, w którym bedzie zmuszony odciągnąć dziewczynę od źródła pożywienia. Czas dłużył mu się niemiłosiernie, a wampir mógł czuć jego przyspieszone bicie serca pod wpływem stresu, czego nie mógł przecież całkiem kontrolować. Czuł jak z czasem jego lewa ręka powoli drętwieje, a jego siły słabły. Kiedy odczuwał że jego druga ręka zwalnia uścisk, przez siłę przyciskał ją jeszcze mocniej.

Trwało to jeszcze jakiś czas, ale najwyraźniej źle wyczuł moment, w jednej chwili mało nie zemdlał z upływu krwi. Wtedy uznał że już i tak zbyt dlugo zwklekał. - Do licha, dość! - krzyknął - Dość! Słyszysz?! - Tytan zaczą ręką na jej czole odciągać jej głowę, a ugryzioną rękę oswobodzić z jej kłów. W końcu udało mu się wyrwać się z jej zębisk, po nadgarstku spłyneła posoka. Tytan wziął kilka głebokich wdechów, żeby przypadkiem nie odpłynąć, bo to może się okazać jego koniec. Mężczyzna sie zachwiał przez moment i ranną ręką mocno objął jej brzuch i oparł się na dziewczynie. Lecz dziewczyna mimo iż już była chyba syta, to za pewne nie odzyskała jeszcze całkiem sił, bo tytan wsparł się na niej mocniej i jeśli faktycznie nie miała więcej siły to Firth zwalił się z nią na bruk, przygniatając ją swoim ciałem. Nie puścił jej jednak, teraz był łatwym celem. Niby taka mała dziewucha, a jaka potrafi być niebezpieczna...

Trzmał ją tak cały czas, łapiąc głębokie oddech i walcząc z ogarniającą go sennością. W końcu odezwał się do niej - Hej... Jak się czujesz? - Wtrzymał jeszcze tylko chwilkę, żeby usłyszeć ewentualną odpowiedź i stracił przytomność. Utrata krwi oraz zmeczenie i rany z ostatniej walki wzieły jednak górę nad członkiem Arakida.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pią Maj 08, 2015 8:30 pm

No cóż - była w końcu niczym innym, niż wyczłowieczonym wielkim komarem. Musi boleć... nie ważne, czy nie mocno, ale któż posunąłby się do dobrowolnego karmienia głodnej podróby nietoperza? Najwidoczniej zdarzały się i wyjątki... ewentualne, które właściwie później i tak często płaciły za to wysoką, lub, acz rzadko, najwyższą - cenę.
Tytan widocznie źle ocenił swoją sytuację, lub najzwyczajniej zamiast polegać na wyczuciu czasu uznał, że będzie mu się robić słabiej naprawdę powoli. Niestety rzeczywistość była inna, to trwało tak długo, aż organizm nie wysłał nagłego sygnału awaryjnego.
- Do licha, dość! Wtem urwała się od jego ręki, i odczuła nagłe szarpnięcie. W krótkim momencie zdezorientowana otworzyła oczy szerzej, lecz nim zdążyła ogarnąć własną reakcje, poczuła zwalający się na nią ciężar, uniemożliwiający po krótkim czasie dłuższe przebywanie prosto. I te głębokie oddechy... Po coś on to zrobił?
- Hej... Jak się czujesz? - Niedługo po tych słowach tytan po prostu zemdlał, nie doczekując się właściwie odpowiedzi.
-Ych...
Wtem wyciągnęła z kiszeni sztylet i wbijając go w podłoże na długość wyciągniętej ręki wyciągnęła się na nim, skutecznie się uwalniając. Podparła się i usiadła metr obok, wpatrując się dzikim spojrzeniem w sylwetkę Firthaila.
-Jesteś taki jak Oni. Prychnęła, przybierając wyraz lekkiego, zawistnego uśmiechu i wracając wzrokiem gdzieś w dal, rękami z tyłu wciąż podparta o podłoże, schowała nóż. Wypowiedź ta mogłaby być dziwna... lecz ona pojęła, że tytan zwyczajnie chciał chronić tych, którym mogłaby zrobić to samo. Albo i gorzej. Oni jednak zwykle mieli w tym inną bajkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Maj 10, 2015 11:18 pm

Tytanowi całkiem urwał się film, kiedy się ocknął przez moment nie wiedział co się dzieje i gdzie jest. Czuł się osłabiony, a chłód chodnika dawał mu się we znaki, nie wiedzieć czemu bolała go też makówka, może podczas upadku mocniej grzmotnął nią o bruk? Kto wie. Wtedy usłyszał znajomy głos: -Jesteś taki jak oni -

Tytan otworzył szerzej oczy i powoli obrócił głowę w drugą stronę i wtedy zauważył wampirzycę, siedzącą obok niego. Miała już wolne ręce, a na jej twarzy gościł ten dziwaczny uśmiech. Firth, zaraz sobie przypomniał co się działo wcześniej, m. in. to jak robił za darmowy posiłek. Próbował się dźwignąć, bo prawdę mówiąc ten widok go mocno zaskoczył. Bał się stracić przytomność, gdyż zakładał że w takim wypadku może już się nie obudzić, a jednak żył. Lecz obolałe i osłabione ciało odmawiało posłuszeństwa, poczuł przeszywający ból w lewym nadgarstku. Mężczyzna zaklnął z cicha i wziął kilka głębszych oddechów. Po chwili z grymasem bólu przekręcił się na plecy i spojrzał w górę. Nadal czuł chłod bijący od podłoża. - Cholera... Jednak żyję. - powiedział.

Zerknął zaraz na dziewczynę i przez moment myślał co do niej powiedzieć. Przyglądał się jej badawczo. Co jej może chodzic teraz po głowie? Zapytałby się dlaczego go nie zabiła, ale czy to miało sens? Wampiry to raczej zadufana w sobie rasa, może on nimi gardził, ale ich zachowanie nie było lepsze od jego. Zazwyczaj gdy kogoś oszczędzały to dla kaprysu, pokazać swoją wyższość, że gdyby tylko chciały to by cię zabiły, a tak żyj w hańbie śmieciu. Jednak jakoś takie pobudki nie pasowały mu do dziewczyny, właściwie to próby przewidzenia jej zachowania i emocji mogły się wydawać bezcelowe. Dziewczyna była młoda, właściwie to nie mogła mieć więcej jak 18 lat. Czyżby ona nie była rasowym wapirem? Przeczytał kilka książek na temat wampirów, dobrze przecież poznać swojego wroga, prawda? Trafiał w nich na różne bzdury zacząwszy od takich że wampirce boją się czosnku, aż po mity że ukąszony staje się sam wampirem. Ale trafiał również na inne informacje, np. takie że ludzie, którzy zostali przemienieni w wampira, a nie osiągneli pełnoletności, często nie mogąc przystosować się do zaszłych zmian po prostu wariowali i często stawali sie psycholami, nie potrafiących poradzić sobie z głodem. Pytanie tylko jak to jest z nią...

Skierował wzrok w niebo i rzekł: - Tacy... jak oni... czyli jaki? Powiedz... nienawidzisz mnie za to co ci zrobiłem? - Powiedział iście spokojnie, z lekko przymkniętymi oczami. Czemu akurat powiedział to? Chyba tylko po to żeby nie milczeć. Jakoś trudno mu było sobie wyobrazić że dziewczyna odpowie mu coś sensownego, ba czy w ogóle mu odpowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pon Maj 18, 2015 9:54 pm

Dziewczyna wciąż siedząc w niezmiennej, teoretycznie luźno wyglądającej pozycji kątem oka zauważyła przebudzenie się tytana niedługo po jej własnych słowach. Nie odwracała jednak oczu wpatrzonych gdzieś tam, w dal, za horyzont. Nieokreślony punkt, khe...
Krew zdawała się boleśnie przelewać niemalże wszędzie. Na drodze, na ich odzieniach. A już szczególnie splamione zostały dłonie, po raz zapewne kolejny... brakowało tylko ognia, który w rzeczywistości w tej sytuacji nie miał zamiaru wzejść. Jakby ta cała sceneria miała za niedługo zostać uśpiona, przez następne wieki mijające niczym dni sparaliżowana i zamrożona.
Tak może i było lepiej.
- Cholera... Jednak żyję. - Wyraźnie usłyszała jego słowa. Cóż to oznaczało, tytanie, spodziewałeś się czegoś bardziej widowiskowego? Bramy piekielne stały dla każdego otworem...
dla każdego, kto nie chciał rozumieć.
Westchnęła, kładąc delikatnie prawą rękę do serca, jakby próbując upewnić się, że jak zawsze nie biło. Kamienne, jak u jakiegoś potwora którym o eureko - była. Przymknęła oczy, jakby w skrywanym smutku. Rety, rety... Made, cóż się z tobą ostatnio - dzieje? Czyżby to ta tajemnicza kraina tak na ciebie wpływała? Nie. Ta chwila.
- Tacy... jak oni... czyli jaki? Powiedz... nienawidzisz mnie za to co ci zrobiłem? - Usłyszawszy to wampirzyca powoli wstała, odwracając się w stronę leżącego Fithaila.
-Może i nie nienawidzę. Znów westchnęła, z jakimś tam mniej konkretnym zrezygnowaniem, po czym kontynuowała, mierzwiąc go swym zawistnym spojrzeniem -To, co zrobiłeś było bezcelowe, mam rację? Powiedziała, uśmiechając się ironicznie. Pytanie był wyraźnie podchwytliwe. Właściwie wiedziała, że w tym był cel. By po prostu ochronić samym sobą tych, których po swojej drodze wampirzyca mogłaby zaatakować. Uśmiechnęła się.
Otarła lewą ręką lekko przyschły ślad rozlanej krwi uchodzący z jej wargi, jednocześnie go rozmazując.
-Wiesz o nas mniej, niźli myślisz. Wiedz jednak, że już po wszy czas rozpoznam zapach twojej krwi. Powiedziawszy to ścisnęła w swych rękach mocno upapranego w krwi królika, a jej uśmiech znacząco się rozszerzył ukazując szczerzący się rząd białych zębów, w tym i jej długich kłów, a jej głowa przechyliła się na krzyw.
Wciąż mając otwarte usta oblizała się i zamknąwszy je wyciągnęła prawą rękę, o dziwo, w jego stronę. Tytan o ile zwrócił na to uwagę, mógł wyraźniej dojrzeć kajdanę zdobiącą nadgarstek, pod którą przylegała stara blizna.
-Made. Wydała swoje imię, wciąż czekając, czy tytan przyjmie pomoc, czy, kto wie, nie zaufa jej i będzie sobie tak leżał wsio dalej. Po tym, jak podarował jej swą krew miała w sobie więcej siły, niż by się mogło po prostu wydawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Wto Maj 19, 2015 1:16 am

Leżał tak na bruku, odpoczywając i nabierając sił. Jeszcze w takiej sytuacji nigdy się nie znalazł, a żeby oddawać swoją krew na pożywienie krwiopijcy. Wciąż oddychał ciężko, lecz o dziwo ze spokojem, zupełnie jakby z pokora czekał na to co zaserwuje mu teraz los i nie miał zamiaru się z nim spierać i szarpać.

Na jego słowa, dziewczyna wstała i stwierdziła: -Może i nie nienawidzę. Mijająca odpowiedź, to takie typowe...

A po chwili zapytała: -To, co zrobiłeś było bezcelowe, mam rację?- Bezcelowe? Prawdę mówiąc, nie do końca zrozumiał o co wampirzycy tak naprawdę chodziło i co miałby jej odpowiedzieć, dlatego zwyczajnie milczał i spoglądał na nią umęczonym wzrokiem.

-Wiesz o nas mniej, niźli myślisz. Wiedz jednak, że już po wszy czas rozpoznam zapach twojej krwi.- Zaraz potem dziewczyna usmiechnęła sie złośliwie, ukazując swoje zębiska. Na twarzy wciąż było widać ślady po pitej krwi. - Tak, wiem że pamietacie smak i zapach krwi poszczególnych ofiar. Smakowało ci chociaż? - Troche dziwaczne poczucie humoru, moze od ubytku krwi? Któż to wie. Tytan spojrzał w górę i jakby zamyślony powiedział: - Wiesz, od paru ostatnich tygodni odnoszę wrażenie że ja w ogóle mało wiem i o życiu i całym świecie. Świat nie jest ani czarny, ani biały. - zamilkł na krótką chwilę, po czym zwrócił ponownie twarz w kierunku dziewczyny i się zaczęło... Coś, co mu się chyba jeszcze nigdy nie zdażyło. - Taaa... Dziś sie o tym przekonałem, wiem o was mało, ale może i więcej niż ci się zdaje... - tytan uśmiechnął się delikatnie. - Bardzo się już do nich upodobniłaś... Ten ironiczny uśmieszek, niewzruszona twarz, nie mówienie niczego wprost... Każdy, kto miał z wampirami więcej do czynienia wie że macie tendencję do takiego zachowania. Ale ty... nie jesteś czystej krwi wampirem, byłaś kiedys człowiekiem... Zdałem sobie z tego sprawę, kiedy próbowałaś od nas uciekać... "Nie radzę! Póki mój instynkt jest jeszcze łaskawy", tak nie mówi ktoś, kto urodził się wampirem. Nie umiesz jeszcze opanować tego uczucia głodu... Dlatego to zrobiłem... Dałem ci moją krew na pożywienie, ponieważ to ja bijąc cię spwodowałem że twój apetyt urósł. Tak... nie chciałem żebyś kogoś w szale napadła po drodze, ale nie chciałem również żebyś musiała to robić... Bo nie umiesz sobie poradzić jeszcze z jedną rzeczą, z tą resztką człowieczeństwa, która się jeszcze w tobie tli. Możesz założyć tą maskę z fałszywym uśmiechem, pokazywać swoje zębiska i oblizywać krew z warg kreując się na potwora, ale prawda jest taka że to wszystko dym w oczy. Chowacie swoje prawdziwe uczucia i intencje... Tak samo gdy kolejny starzec z kłami w skórze młodzieńca uwodzi młodą dziewczynę, która w swej naiwności daje się zaciągnąć na siano, tylko po to żeby już nie wrócić... Wiesz co ja widzę gdy na ciebie patrzę? Widzę przygnębione i wystraszone dziewczę, której pewnego dnia, bez jej zgody ktoś wywrócił życie do góry nogami. Zupełnie jak dziewczyna, która na skutek gwałtu traci swoja niewinność i zostaje brutalnie wprowadzona w dorosłość...- położył dłoń na twarzy, zakrywając jedno oko z grymasem bólu. - Teraz pamiętam... Wtedy, gdy cię uderzyłem... Nie zauważyłem wtedy rozszalałej bestii walczącej o życie, ale wystraszoną dziewczynkę, na której ustach malowało się "mam już dość", nawet nie próbującej się bronić, walczyć. Ponieważ w głębi duszy, nadal nie pogodziłaś sie jeszcze ze swoim losem i wolałabyś żeby to po prostu się już skończyło... To był moment, kiedy pokazałaś swoje prawdziwe oblicze, swoje prawdziwe "ja". Myle się?- tutaj urwał i obserwował uważnie zachowanie wampirzycy. Raczej nie spodziewał się jakiejś szczerej rozmowy, że zaraz dziewczyna mu się tu po prostu wygada. Chyba tytan był sam zaskoczony swoim nie codziennym wywodem. Zazwyczaj był prostym chłopem, a tutaj taka gadka. Widocznie romowy ze starszym bratem, zostawiły jakiś ślad w głowie Firtha. Podją znowu - Tak... chyba ten fioletowy kapucyn miał rację, moje myślenie i zachowanie było krótkowzroczne i zwyczajnie głupie. Poczułem jak ten gość wyciąga ze mnie tą całą niechęć i nienawiść, którą potem skierowałem na ciebie. Mimo wszystko myślę że to odzwieciedlało moje uczucia... Ale zgadzam się, byłem zbyt pochopny, nie wziąłem pod uwagę kogoś takiego jak ty... dlatego, przepraszam cię.

-Made. Dziewczyna przedstawiła mu się podając rękę. Tytan mimo iż w głębi duszy wciąż czaiła sie nieufność, tudzież zwykła ostrożność. Jednak postanowił podać wampirzycy rękę. Uścisnął ją mocno, na tyle i ile miał sił i sam powiedział: - Firthail... -

Ale wywód mi wyszedł XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Biały Tygrys


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Maj 24, 2015 11:41 pm

Nagle wśród Alei rozszalał się wiatr. Zjawisko to było o tyle dziwne, że pojawił się zupełnie znikąd. W ślad za nim zatańczyły krople deszczu okrutnie poddane jego gwałtownym podmuchom. Naciągnęły czarne chmury, a te przecież nigdy nie były zwiastunem szczęścia. Powoli nadchodzi burza...


Zmieniamy kolejność po tym poście odpisuje wpierw Firthail.

Możliwy do podjęcia wątek to reakcja na gwałtowną zmianę warunków pogodowych, oczekiwanie na udzielenie odpowiedzi odnośnie do wcześniejszego postu, podjęcie zupełnie nowych czynności, inne jakie tylko potraficie objąć wyobraźnią. *-*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sro Maj 27, 2015 12:02 pm

Ledwo wyciągnął rękę w stronę wampirzycy, a poczuł jak zimna kropla wody spadała mu na twarz, tytan odruchowo skierował swoją twarz ponownie ku niebu. Przez to całe zamieszanie nawet nie zauważył że niebo spochmurniało, poza tym była jeszcze noc, więc ciemne chmury i tak były mniej widoczne. Wiatr wzmógł się i powoli zaczynało siąpić. Po prostu pięknie, nie dość że został porażony prądem, pokaleczony cierniami, jest osłabiony po utracie krwi, to jeszcze wszystko wskazywało na to że teraz jeszcze zmoknie. Przysłowiowa wisienka na torcie...
- Cholera, idzie burza...- stwierdził lekko podenerwowany, leżąc jeszcze na ziemi i czekając aż Made, pomoże mu wstać, bądź zrobi coś innego.

PS. Krótko, a to z powodu braku czasu i pomysłu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Maj 31, 2015 10:11 pm

Jej mina chwilowo przybrała dziwny wyraz, gdy tytan zaczął swoją gadaninę. Wyglądała po części, jakby patrzyła na kogoś, komu ktoś tragicznie pomieszał w głowie - i chociaż tytan po części w większości miał rację, to to, jak się rozgadał wewnętrznie zaczynało ją bawić. Ta... taka zawsze musiała być reakcja, kiedy ktoś chciał jakoś okiełznać drugą osobę, i to zdarzało się nie sprawdzać. A przynajmniej nie w jej wypadku, do niej nie było łatwo dotrzeć, tak, aby doszło z jej strony do reakcji takiej, jakiej się spodziewałeś..
Westchnęła ironicznie.
-Chyba mnie rozgryzłeś. Odparła, stawiając lewą dłoń na biodrze. -Ale czegoś nie przemyślałeś. Jak myślisz, dlaczego tak jest? Dlaczego psychika każdego wampira z osobna w odstępie krótkiego czasu ulega zniszczeniu? Powiedziała, przerzucając się momentalnie na wyraz twarzy pełny grozy swych dawnych przeżyć, by szybko znów wrócić do rozszalałego, chorego śmiechu.
-Ludzie tego nigdy nie zrozumieją. Tak samo jak i inne rasy, które są 'tak bardzo' przekonane o swoim braku świadomości. Powiedziała, gdy nagle znad nieba urwała się nagła wichura, przy której krople zdawały się tańczyć. Nieba sczerniały, gdy chmury niemiłosiernie się oberwały, zwiastując nadejście burzy którą słownie skwitował niedługo po tym sam tytan.
Postanowiła go w końcu wciągnąć, tak więc pomógłszy mu wstać i upewniwszy się, że to zrobił i nie chwieje się na tyle, by znów upaść, puściła jego rękę.
[color=#25705A]-Posłuchaj. Nie ma co się tak produkować.[/b] Ruszyła przodem, stając tak, by tworzyć prostą linię pomiędzy ich ramieniami, jednak oboje byli teraz skierowani w inną stronę świata. [color=#25705A]-No bo widzisz, dla takich jak ja- mimowolnie,
zostało już tylko piekło.[/b] Powiedziawszy to ruszyła w swoją stronę, nim jednak zniknęła dorzuciła, nie odwracając się za siebie szepczącym tonem
-Jeżeli będziesz chciał zabijać potwory, uważaj, żebyś sam nie stał się potworem. słowa padły, które tytan mógł usłyszeć dzięki niesieniu ich przez wiatr.
I już jej tam nie było.

//zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Maj 31, 2015 11:42 pm

Od tego gadania mało nie dostał zadyszki, w dodatku pogoda też zaczynała sie robić psia. Zerknął znowu na Made, czekając co powie, chociaż w sumie nie liczył na jakiś wielki przełom w tej rozmowie...

-Ludzie tego nigdy nie zrozumieją. Tak samo jak i inne rasy, które są 'tak bardzo' przekonane o swoim braku świadomości.
Tytan westchnął jakby ze zmęczenia. -Pewnie nie zrozumieją. Heh, nie zrozum mnie źle... Nie uważam że jestem jakimś mędrcem, co wie wszystko, a dziś się tylko w tym utwierdziłem. Po prostu powiedziałem to co wywnioskowałem, a co było w tym trafnego to juz wiesz tylko sama- uśmiechnął się sam do siebie. - Ale kto wie? Może z dzisiejsza przygoda nie pójdzie na marne. -

W końcu pomogła mu stanąć na nogi, przez chwilę zakręciło mu się w głowie, na tyle że odruchowo położył na niej dłoń. Dziewczyna staneła z nim ramię w ramię, tyle że skierowana w zupełnie inną stronę. W końcu rzekła: -No bo widzisz, dla takich jak ja, zostało już tylko piekło. -

Tytan uśmiechnął sie pod nosem. - No to może się kiedyś tam spotkamy. - powiedział nie odwracając się - Powiedzmy że jestem ci coś winien za dzisiaj, więc jakbyś miała do mnie jakąś sprawę, to przyjdź. Może pomogę. - Powiedział to może z lekkim poczuciem winy za obiecie gęby i zbyt pochopny osąd, lecz prawde mówiąc nie bardzo wierzył że raczy skorzystać z tej oferty.

Na koniec jeszcze usłyszał szept dziewczyny: -Jeżeli będziesz chciał zabijać potwory, uważaj, żebyś sam nie stał się potworem.
Tytan uśmiechnął się sam do siebie kpiąco, i nawet nie wiedząc czy dziewczyna jeszcze słucha rzekł: - Potworem? hehe... Ty też nic o mnie nie wiesz. - ruszył w stonę leżącego na chodniku miecza. - Potworem to ja byłem kilka lat temu. Jakbym cię wtedy spotkał... -podnosi miecz - to zamiast przystawiać ci rękę do ust, przystawiłbym ci miecz do szyi, a potem ze świstem odciął łeb. Albo i gorzej... - próbował zatknąć miecz na plecach, ale wtedy przypomniał sobie że pas, który do tego służył został przecięty. Nieco poirytowany chwycił oręż za ricasso, rękojeścią skierowaną do przodu. Firth odwrócił się, ale jej już nie było. Nieco chwiejnym krokiem ruszył nareszcie do instytu. Musiał w końcu odpocząć po tej całej zwariowanej nocy.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Aleja Biała   

Powrót do góry Go down
 

Aleja Biała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Biały Port
» Avatary
» Hamaki na drzewach
» Świnka skarbonka Białego skrzydła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Aleje-