IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  


Share | 
 

 Aleja Biała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Vevina


avatar


PisanieTemat: Aleja Biała   Sob Sty 03, 2015 8:36 pm


Dawne ścieżki rodu Arakida.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://byakko.forumpolish.com
Xanxus


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Sty 22, 2015 10:24 pm

Przebiegł dość spory kawałek drogi aż natrafił na aleje, którą z nich wybrał? Nie wie sam. Potrzebował chwil spokoju by pomyśleć co dalej, lecz to nie było takie proste... Węch się wyostrzył, a ślinianki zaczęły intensywniej pracować. Zaczął przełykać ślinę dość głośno nieco się przy tym śliniąc. Zszedł z środka alei i usiadł na jednej z ławek. Usłyszał czyjś głos za sobą. -Nic Ci nie jest?- zapytał mężczyzna. Ten w milczeniu złapał się za głowę i przycisnął dłońmi uszy by wytłumić dźwięk. Wziął głęboki oddech, serce nieco zwolniło. W głowie zalęgła się myśl, że może nieco spowolni przemianę. Nagle poczuł dotyk na lewym barku, a jego dłoń momentalnie się wyciągnęła i spotkała się z twarzą mężczyzny, który to stał przed chwilą nad nim. Teraz leżał już na bruku zalewając się krwią. Chłopak spojrzał na niego z pogardą i ruszył w dalszą drogę. Z tylu dało się usłyszeć, że ktoś zbiera mężczyznę z chodnika. W głowie chłopaka zabrzmiał głos... jego głos -Czuję was...- Po tych słowach na jego twarzy pojawił się uśmiech, ciężko było nazwać go serdecznym

(z/t->Staw pośród szmaragdu drzew)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Mar 28, 2015 7:14 pm

Tytan postanowił wrócić do instytutu po tym całym zajściu z wampirzycą. Jakoś stracił ochotę na dalsze szwendanie się po mieście i knajpach. Nawet stracił ochotę na alkohol, co za często mu się nie zdarzało... Co jest z tym miastem? Czy mieszkają tu same dziwadła? Najpierw kobieta o czerwonych oczach przychodzi do jego pokoju żeby się napić wina i okazuje się że potrafi zmieniać się w jakiegoś ptaka, ale w gruncie rzeczy nie wiadomo czym tak naprawdę jest. Potem idzie sobie do baru i kogo tam spotyka? Jakiegoś oszołoma, który za najmniejszą zaczepkę od razu łapie za broń i odcina ręce oraz piękną dziewczynę, która rzecz jasna też nie może być normalną kobietą, tylko potworem z wielkimi kłami... Wypisz, wymaluj... wariatkowo. Aż strach pomyśleć, kogo spotka jeszcze. Mógłby przynajmniej spotkać jakąś normalną kobietę, żeby mile spędzić czas...

Mężczyzna szedł w stronę instytutu od zupełnie innej strony, więc spostrzegł zupełnie inną jego część. Przypominało to swego rodzaju alejki. Właściwie to miał iść prosto do domu, ale jakoś ten widok go zaciekawił i zboczył trochę z drogi.

Podszedł bliżej i stwierdził że są tu trzy różne ścieżki i każda jest poświęcona innemu rodowi, mianowicie Arkaida, Shinagor i Ichiro. Z racji tego że sam pochodził z rodu Arkaida, wybór ścieżki nie zajął mu zbyt wiele czasu. Skierował się zatem na aleję białą. Trzeba było przyznać że nazwa idealnie oddawała wygląd tego miejsca. Chodnik był wysadzany kamieniami z białego marmuru, a wzdłuż stały lampy, oświetlające okolice czystym, białym światłem. Po drodze mijał tablice opisujące historie rodu Arkaida, a także posągi upamiętniające bohaterów z dawnych dni (PS. szkoda że nie znam nawet jednego z nich XD). Tytan z zaciekawieniem zatrzymywał się, przy każdym opisie i uważnie go czytał, miał na to dość w końcu dość czasu. Przez moment całkowicie zapomniał o wszystkich niezwykłych wydarzeniach mających miejsce dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Mar 28, 2015 8:14 pm

Firthail najwyraźniej nie miał dziś zbyt udanego dnia - ponieważ, no cóż, nie tylko on postanowił uraczyć te progi swym zacnym odciskiem buta. Noo, w sumie będąc antywampirystą (nie pytajcie mnie i nie wiem, po kiego ta nazwa) mieć spotkać na swojej drodze drugiego wampira w ciągu jednego dnia to dość nieciekawy przywilej, prawda?
Ciężko powiedzieć, czemu przypałętała się właśnie tu, ale ciężko powiedzieć, że jakkolwiek patrzyła na drogę... No, pare razy trzeba przecież na kogoś wpaść.
Jako chyba jedyna wyróżniała się tak szczególnie wśród tłumu. Idąc z swym kochanym, szmacianym królikiem w prawej ręce i tym swoim jakże typowym, nieco szyderczym z nutą ironii uśmieszkiem niejednego chłopa na swojej drodze o mało nie przyprawiła o zawał. Jeden gościu przy okazji spadł z drabiny, białogłowe widząc ten chory wybryk natury paplały o jakichś opentańcach, a nawet i dwa bijące się bachory na jej widok natychmiast złapały się siebie i gdzieś uciekły, z jakże żałosną myślą, że babcia miała racje co do tego że jak się będą kłócić to po nich diabeł przyjdzie... Chociaż w sumie, nikt by się tu nie dziwił, że można się tak "drastycznie" pomylić.
W końcu nadeszła jednak nad Aleję Białą, jakąś uchodząc bez żadnego większego uszczerbku na zdrowiu - a tak po ludzku nikt jeszcze nie zdążył jej ochrzanić. Ah... w dzisiejszych czasach trudno jest być wampirem, kiedy jest się aż tak znienawidzonym stworem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Mar 28, 2015 9:34 pm

Firth dalej był pochłonięty przeglądaniem zapisków na pomnikach dawnych bohaterów. Dowiedział się sporo ciekawych informacji, o których nigdy nie słyszał. O ile tytan znał historycznych przedstawicieli swojej krępej rasy, o tyle o elfach nie wiedział aż tyle, ile mu się wydawało. Na samej alejce panowała cisza, w sam raz na studiowanie historii. Zazwyczaj nie czuł się dobrze, nie słysząc gwaru dookoła siebie, lecz ostatnio jakoś mu to nie przeszkadzało. Czyżby to błogosławieństwo białowłosej? Któż to mógł wiedzieć...

Wtedy usłyszał jakieś kroki, pewnie nie zwróciłby na to uwagi, gdyby nie to że znowu przeszło go to nieprzyjemne uczucie. Ooo nie... Tylko nie to. Co znowu? Czy on jest już taki przewrażliwiony, czy jak? Tytan zerknął na bok i widok jaki zobaczył, trochę go zaniepokoił. Jakaś chuda dziewczyna, o czarnych włosach, związane w kucyki, a do tego misiek w ręku i ten dziwaczny uśmiech. Patrząc katem oka stwierdził że idzie jakimś dziwnym, chwiejnym krokiem. Tytan odwrócił już całkiem głowę w jej stronę. - Cóż to za dziwadło? - Pomyślał. - Jakoś tak dziwnie się gibie idąc, a z oczu to raczej jej dobrze nie patrzy. I jeszcze ten pluszak. Co to ma być? - Jak większość ludzi, również i tytan uznał że to nie jest normalne. Przyglądał się uważnie dziewczynie jak ta idzie w jego stronę, ale nie odezwał się ani słowem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Mar 29, 2015 9:49 pm

Cóż, kto jak kto, każdy mógł tu teraz być. Każdy teraz mógł stać tu przy jednej z tablic, każdy jeden mógłby być tu o tej samej chwili, co i ona. Niestety, życie takie jest, że albo ty, albo nikt inny. Bo w końcu ktoś inny przecież tak samo miałby do narzekania, no nie, że to na jego akurat trafiło. Dziewczyna stawiając kroki nawet nie starała się o ich estetykę, ale można było przyuważyć, że gdyby miała na swojej głowie stos książek a na samym szczycie szklankę - ani jednej kropli by nie uroniła. Ahh... jeszcze tak niedawno była na siłę uczona wszystkiego co możliwe, w końcu nie znikąd bierze się szlachecki tytuł jej rodziny. Jakaż to szkoda, że został zhańbiony krwią. I mowa tutaj także o krwi samej dziewczyny.
Co któryś krok zdarzało jej się kręcić stopami jak mała dziewczynka, jednak robiła to na tyle zgrabnie, że nie wydawała się móc przewrócić, a byłoby przecie blisko.
Chociaż widać było po niej urodę, chociażby z samej wampirzej natury, to idąwszy dalej po tej alei, gdzie cała aura tego miejsca zdawała robić się coraz bardziej cicha, nadal była tutaj tą jedyną udziwnioną postacią. Można by pomyśleć o niej jak o jakimś złym duchu, który postanowił sobie nawiedzić te miejsce tak ot. I to porównanie byłoby nawet bardzo trafne, wampirzyca dobrze wiedziała, jakie uczucie wzbudza w ludziach których mija na swej drodze. Niestety, Firthail najwyraźniej nie miał dzisiaj szczęścia, wszak upodobała sobie miejsce przed tablicą obok niego. I on nie miał tu wiele do gadania, no chyba, że postanowi tak ot ją sobie przepędzić lub skomentować. Ależ to przecież właśnie tego szukała! Na razie nie była głodna. Chciała po prostu wzbudzić jakieś małe zamieszanie... a to wszystko przez to, że jako będąc wampirzycą jej życie płynęło coraz szybciej, i dalej przez to całe szaleństwo owe zaczynało ją nudzić.
Firth mógł z łatwością przyuważyć szwy pod jej lewym okiem, i to wyraźnie. Przez chwilę mało nie sięgnęła do sakiewki ze sztyletem... ale prędko powstrzymała swą zgrabną, chudą łapę. Postanowiła tym razem przyjąć inną taktykę gry, niż dalej zgrywać szaleńca. A przynajmniej na chwilkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pon Mar 30, 2015 9:46 pm

Tytan ze zdziwieniem obserwował tajemniczą dziewczynę. Samym swoim wyglądem, ale przede wszystkim sposobem poruszania się zwracała na siebie uwagę, a ten był delikatnie mówiąc niecodzienny, ale nie niezdarny. Ona sprawiała tylko wrażenie jakiejś gibiącej się fajtłapy, ale każdy kto przyjrzałby się temu bliżej spostrzegłby że daleko jej do zaliczenia gleby. Zdecydowanie zwinność i giętkość tej osoby robiła wrażenie, zupełnie jakby była z gumy (swoją drogą, ciekawe czy w byakko wiedzą co to jest XD).

Widząc jak ten wybryk natury się do niego zbliża, zaczynał powoli żałować że nie skierował się prosto do instytutu. Nie wiedział co prawda kim lub czym jest dziewczyna, ale to nie miało większego znaczenia, gdyż po tym wszystkim stracił ochotę już na wszystko i nie miał już siły użerać się z kolejnym cudakiem. - Ech, co to znowu jest? Gdyby nie te włosy i ciuchy to pomyślałbym że to Gollum. Ten dziwaczny krok i wyraz twarzy. - Myślał. Znowu ogarniał go dziwny niepokój, prawdę mówiąc wolałby żeby to była "zwyczajna, upośledzona" dziewczyna, niż kolejny dziwaczny stwór.

Cały czas obserwował jej zachowanie, co ma zamiar robić, nie mniej czy miało to sens? Przecież każdy głupi by zauważył że jest z nią coś nie tak. Kiedy dziewczyna podeszła do niego już dość blisko, zaczął myśleć jaka powinna być jego reakcja, albo czy w ogóle powinna ona mieć miejsce. Może jakaś zaczepka słowna? Zobaczymy co powie lub czy w ogóle się raczy odezwać...

Myślał, myślał... Mierzy ją wzrokiem. Może coś o zachowaniu, może o wyglądzie, ale to nie powinno być coś obraźliwego. Nie chce przecież niepotrzebnie jej denerwować, zresztą tytan miał zwyczaj stosować solidne obelgi, tylko gdy szukał pretekstu do bitki, a przecież to nie jest to o co mu w tym momencie chodzi. Zwrócił wtedy uwagę na na jej ubiór, był dość nietypowy na tą porę roku. To wszystko przez te jej idiotyczne pląsy.

- Nie jest ci zimno w tym swetrze? - Zapytał Firth, czekając jak to się wszystko dalej potoczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pią Kwi 03, 2015 12:17 am

No niestety, dziewczyna bynajmniej nie była upośledzona, była skrytym potworem. Potworem, który kontynuował dzieło swego stwórcy...
Więc ciężko pomyśleć, jak tragicznymi przypadkami byli ludzie, którzy wszystko zapoczątkowali.
Mimo jednak tego wszystkiego, ona robiła to specjalnie. Trochę podświadomie, a jednak nie do końca. Jej szaleństwo robiło z niej pozory chorej dziewczynki, a ona szła tą drogą. To te blizny...
Ostatecznie stała tak dalej, ręce zaplotła za plecami. A jednak, odezwał się. No cóż, oszczędził jej w ten sposób trochę roboty ze zwracaniem na siebie uwagi. A w aktualnym stanie cóż, ale zachowywał się jak na osobę wręcz zbyt spokojną. Hah, ciekawe, jak bardzo odchodziło to od prawdy.
Uśmiech po raz kolejny pojawił się na jej bladej twarzyczce. Odsunęła wtedy prawą rękę z poprzedniego splotu, drugiej ostatecznie pozostawiając królika, który niemiłosiernie trzymany za ucho zmuszony był siedzieć na dróżce. Cóż, nie wydawał się jakoś specjalnie lamentować.
Przypadkiem lekko szarpnęła kajdaną zawieszoną na jej prawej ręce, wprawiając w ruch, "brzdęk" zaczepiony do niej nieco przyrdzewiały na końcu łańcuch. Nie mogąc dalej powstrzymać się od śmiechu, otarła dłonią wyimaginowaną łzę. Aich, jak to słodko było jej patrzeć na osoby nieświadome podobnych rzeczy... Jednak co prawda, mężczyzna obok nie miał prawa od jednego spojrzenia jej przejrzeć. Gdy wreszcie uspokoiła swój zapęd, stanęła w końcu równo, jednak dalej nie odwracając się choćby o stopień. Stała tak dalej, a jej mina stanęła na niemal kompletnym braku emocji.
-Nie czuję chłodu.
Powiedziała nieco nieprzejrzyście, jakgdyby te całe emocje sprzed chwili tajemniczo gdzieś... uleciały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 04, 2015 10:23 pm

Stał tak i czekał co ona na jego słowa... O matko, miał już serdecznie dosyć takich podchodów. To durne uczucie niepokoju, ciągle go męczyło. Widać organizm się broni, bo przecież te wszystkie blizny nie wzięły się znikąd. Najpierw w Black Shine, a teraz tu. Tamta chociaż była ładna, a to wygląda jak jakaś pokraka.

-Nie czuję chłodu. - Kolejna zimno-odporna. Ale w sumie, mógł się spodziewać takiej odpowiedzi. I co tu dalej robić? Najchętniej odwinąłby się na pięcie i najzwyczajniej w świecie poszedł w swoją stronę. Cała ta sytuacja zaczynała go nie tyle męczyć, co zwyczajnie denerwować.

- Rozwieje twoje wątpliwości młodzieńcze. Tak, ta dziewczyna jest wampirem. -

W tym momencie tytan usłyszał za swoimi plecami głos. Firth odwrócił się gwałtownie i zobaczył jakąś postać siedzącą na ławce. Owa postać siedziała sobie wygodnie, z wyciągniętymi, skrzyżowanymi nogami. Ubrana była w ciemno fioletową szatę o złotawych krawędziach. Na całym płaszczu połyskiwały złotym światłem znaki runiczne, wskazujące że odzienie tajemniczego człowieka nasączone jest magią. Można było dostrzec tylko lekki zarys jego twarzy, gdyż całą jego głowę, skrywał kaptur. Widać było również siwą brodę, sięgającą  jego klatki piersiowej. W ręku zaś trzymał jakąś otwartą książkę, która sprawiała wrażenie całkiem starej, gdyż widać było że strony pożółkły, będąc zszargane upływającym czasem.

Skąd on się tu wziął? Kiedy przyszedł? Czyżby był aż tak pochłonięty czytaniem napisów na tablicach że go zwyczajnie nie zauważył? Nie, to nie możliwe. Na pewno nie był zafascynowany tymi zapiskami na tyle, żeby nie dostrzec kogoś takiego. Następny cudak!

Postać przewróciła stronę i dalej wpatrując się w strony księgi rzekła do chłopaka: - Coś taki zaskoczony? Młody przedstawicielu rodu Arakida? Słyszałeś co powiedziałem, tamta dziewczyna to wampir. Bałem się że głowa cię rozboli od tego gdybania, więc postanowiłem ułatwić ci sprawę. -

Tytan na te słowa zerknął nie ufnie na dziewczynę i odruchowo złapał za rękojeść miecza. Jednak ta dziwaczna postać mu się bardzo nie spodobała. Czuł znowu nie pokój, i to dużo większy niż w przypadku tej dziwacznej dziewuchy.

Tytan znowu skierował wzrok na zakapturzoną postać. - A tyś coś znowu za jeden? Dlaczego mi to mówisz? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sro Kwi 08, 2015 10:02 pm

Uczucie niepokoju... tak. To zdecydowanie idealnie wpasowane słowo w to, co ci wszyscy ludzie czy nieludzie czuli w jej obecności. No, a przynajmniej większość. Tych... tych rzekomo pozytywnych, wierzących w swą prostą mądrość i dobro. Jednak ona celowo bawiła się tym, jakoby miała uraz do tego, niczym do starej nadziei. Tylko że takiej, której ufała. Ufała ludziom, aż w końcu straciła wiarę w nich wszystkich. Zobaczyła, że ta cała bajeczka o dobru jest tylko przykrywką.Oni wszyscy nigdy nie mieli pojęcia, jacy byli niezrozumiali i aroganccy, nieświadomi bólu, który cały czas innym zadają...
Ból fizyczny to nic w porównaniu z takimi ranami. A i tego doświadczyła na własnej skórze.
- Rozwieję twoje wątpliwości młodzieńcze. Tak, ta dziewczyna jest wampirem. -
Wtem rozżalony uśmieszek został całkowicie zmyty z jej twarzy. Powoli odwróciła się na pięcie w ich stronę, lecz ujrzawszy nagłego przybysza starała się nie myśleć za wiele. Jedynie przekrzywiła głowę w bok, mierząc go błękitnym wzrokiem, obdarzonym wewnątrz białą koronką.
Made raczej nie była groźnym wampirem. No, groźnym może i tak, ale na pewno nie jakoś szczególnie drapieżnym... nie zabijała. Chociaż mogłoby się zdawać, że wszędzie szuka rozlewu krwi, to rozlew rozlewem. Oni i tak wpierw sami się wybijali...
Widziała w reakcji tytana, że on w przeciwieństwie do niej zalewał się teraz falą pytań. Made robiła inaczej - uważała, że myśląc za wiele, można wśród tej całej wyobraźni odnaleźć głos diabelski - przez którego, w jej mniemaniu, bardzo łatwo można było pomącić sobie w głowie. A wtedy trzeba by zaczynać od początku i zataczać błędne koła.
-Zmierzasz do czegoś.
No, można by nazwać to pytaniem, ale blisko miało również i do prostego stwierdzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 09, 2015 10:22 pm

Sytuacja zaczynała się coraz bardziej komplikować, tajemniczy starzec dalej siedział sobie na ławeczce i czytał książkę, którą miał w ręku. Roztaczał wokół siebie dziwną, mroczną aurę. Mag jak nic, ciekawe jakie są jego zamiary. Na słowa tytana dziwak w szacie nie zareagował wcale, nawet na niego nie spojrzał, tylko mamrotał coś pod nosem.

-Zmierzasz do czegoś. Dopiero na słowa wampirzycy gość nieco się uśmiechnął pod nosem, jednak dalej wzrok miał wbity w tekst zapisany na stronach księgi. W końcu tajemniczy mag rzekł: - Wasze negatywne emocje, wasze żądze, wasze lęki, waszą nienawiść. Potrafię je wszystkie wyczuć, potrafię je ujrzeć, potrafię je usłyszeć...- w tym momencie mag oderwał wzrok od pożółkłych stron i zwrócił go na dwójkę. Spod kaptura można było dostrzec połyskujące oczy o złotych tęczówkach. Wzrok ten wydawał się dziwnie przytłaczający, a magia z nich bijąca niosła ze sobą wielką presję.

- Powiedzcie mi... Ilu ludzi skrzywdziliście na swojej drodze? Z zachcianki? Dla zwyczajnej zabawy? Szlachetny członku rodu Arakida, ile niewinnych istnień padło z twojej ręki? Przedstawicielko rodu Ichiro, iloma ludźmi się bawiłaś i męczyłaś ich? Tak jakby samo zaspokojenie twojego przeklętego głodu ci nie wystarczyło. Arakida, Ichiro, Shinagori... Wszystkie wasze rody są przeklęte. Naprawdę nie wiecie jak nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jak znowu rzucacie się sobie do gardeł - zaśmiał się cicho, po czym znowu jego oczy utkwiły w starej księdze. - Nie mogę się po prostu doczekać - powtórzył cicho.

Tytan był po tych słowach już całkiem zdezorientowany. Nie wiedział kompletnie co ma o tym wszystkim myśleć. Czyżby on znał jego przeszłość, czy tylko się zgrywa i generalizuje zachowania wszystkich wymienionych przez siebie rodów. Nie trzeba było być jednak mędrcem ze wschodu żeby dojść do wniosku że gość nie pała zbytnią sympatią do trójki klanów zamieszkujących Byakko.

Firth lekko wysunął miecz do góry, nie mniej oręż nadal był uwieszony na pasie u jego pleców. Zimny dotyk stali dodawał co prawda pewności siebie, jednak jakie szanse miałby z magiem? Raczej marne. Zresztą, gdyby się na niego rzucił to tylko potwierdziłby słowa starca. W końcu rzekł - Masz racje dziadku. Ichiro, Shinagori, ani nawet Arakida nie mają bardzo się czym szczycić na tle tych wszystkich wojen. Sam mam wiele grzeszków na sumieniu, co nie zmienia faktu że staram je przynajmniej po części odpokutować. Ale w ogóle po co ja ci to mówię? Mów czego chcesz, a jeśli nic nie chcesz to się odczep. Mam już dość wrażeń jak na jeden wieczór. - Warknął na końcu. Uczucie niepokoju zaczynało powoli ustępować uczuciu irytacji i zniecierpliwienia. Kim niby ten dziad jest że śmie go pouczać?

- Odpokutować powiadasz. I próbujesz zyskać odpuszczenie grzechów poprzez zabijanie wampirów? Członków innego rodu? Żal mi ciebie. A może pomóc ci w twojej jakże szlachetnej misji. Co ty na to? Hym? - Starzec znowu podniósł wzrok na tytana i uśmiechnął się pogardliwie.

- O losie, czego ty do cholery ode mnie chce... - Tytan nie dokończył gdyż w tej chwili jak wzbiera w nim nieprzebrana ilość gniewu. Jednak nie była to zwykła złość, to była niesłychanie wielka ilość nienawiści. W głowie słyszał tylko słowa: - Potwory, krwiopijcy. - Cały lament i płacz, który słyszał od osób, które straciły bliskich przez rasę wampirów. W końcu jego niechęć do tego gatunku nie wzięła się znikąd. Bezmiar tych negatywnych uczuć był tak wielki że Firth, nie mógł już tego znieść. Musiał się tego pozbyć, wyrzucić to z siebie. Właśnie wtedy instynktownie odwrócił się w stronę dziewczyny i jego nienawiść zapłonęła jeszcze mocniej. - To jeden z nich! Zabij! Zabij! - Słyszał nieustannie w swoje głowie. Poszło! Mężczyzna z brzękiem wyciągnął miecz i od razu wymierzył w stronę wampirzycy potężne cięcie, które przy bezpośrednim trafieniu spokojnie rozpłatałoby ją na dwie części.

W całym tym zamieszaniu nie dostrzegł że mag w tej samej chwili szeptał pod nosem jakieś słowa. To było najprawdopodobniej zaklęcie, jednak Firth nie rozpoznał że ta nagła żądza mordu jest efektem jakiegoś czaru, być może wtedy próbowałby przerwać je swoją niezwykłą umiejętnością, ale teraz było już za późno...


Ostatnio zmieniony przez Firthail dnia Pią Kwi 10, 2015 11:57 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 09, 2015 11:42 pm

Szła. Nie wiedziała gdzie- nie mogła się już rozeznać. Wydawało jej się, że nigdy tu nie była. Cały czas szła- miarowym krokiem, łapa za łapą, uważając, by znów nie stracić kontroli nad ciałem.

Już z daleka wyczuła czyjś zapach, a nawet kilka- zupełnie od siebie różnych.

-Chwilka..-uniosła łeb, nastawiając uszy i na chwilę się prostując. Jeden z nich brzmiał znajomo. Skąd ona go znała? Oczy Wadery rozbłysły, jakby na zawołanie. Przymknęła ślepia, chcąc sobie wyobrazić sytuacje jakiekolwiek z nim związane, lecz widziała tylko ciemność. Ciemność i prześwitujące ją burgundy jeden Bóg wie jakich Demonów..

Otworzyła gwałtownie oczy, powarkując ciszej z irytacji. Zbyt wiele ostatnio zapomina. Otrzepała szyję z wieczornej rosy, mokrych źdźbeł, w których niemałym skupisku- idąc polaną obok kamiennej ścieżki- właśnie się znalazła.

Szła dalej zaroślami, nieświadomie zapalając za sobą kępy suchych traw. Płomienie ciągnące się od szkarłatnych ślepi, przez żebra skapywały, niczym najzwyklejsza ciecz, z końca długiego, puszystego ogona. Podeszła bliżej z dość dalekiej odległości zerkając na dobrze już jej widoczne trzy postacie. Dziewczyny o włosach poniekąd w odcieniach szmaragdu, starego mężczyznę siedzącego na ławce i ...

-Na Jashina..!-zaskomlała cicho z podekscytowania, niemalże podskakując w miejscu. Gdy jednak opadła znów musiała dłuższa chwilę łapać przeklętą równowagę. Coś w niej wyrywało się, by biec w stronę rosłego Mężczyzny o kruczoczarnych włosach i już była gotowa ruszyć, gdy zauważyła ostrze miecza i lśnienia jakim groźnie pobłyskiwało jeszcze na plecach Tytana.

Cofnęła się o krok, jakby instynktownie, odsłaniając szereg białych kłów. Zgromadzenie stało tyłem do rozpostartych po drugiej stronie ścieżki łąk, stąd możliwe, że nawet jej nie zauważyli. Jeszcze z daleka obserwowała całe zamieszanie, nerwowo szargając ogonem to na lewo, to na prawo.

Dlaczego gniew w niej wzbierał? Co się działo? Przywołała siebie do porządku, tłumacząc swoje zachowanie zbyt szybko wzrastającą gorączką. Nie miała lepszego wytłumaczenia.

Ogień, który trawił kawałek polany począł się rozrastać. Nerwowe machnięcia marmurowego ogona, to wzniecały, to gasiły wścibskie płomienie, wciąż skradające się w stronę Zmiennokształtnej. Gdy cofnęła się jeszcze o kilka kroków, przystanęła na prochy i pojedyncze źdźbła słomy, a piekielne jęzory posłusznie cofnęły się wraz z nią, otaczając przez chwilę Waderę jasnością swych nieprzewidywalnych blasków.

Gdy Firth uniósł gwałtownie miecz i wymierzył, biegnąc w stronę kobiety, schyliła się, przykucając we wrzosowisku, tak jak gdyby to właśnie Okami miała przyjąć owy cios. Płomienie przygasły wraz z reakcją Wilczycy, leniwie pląsając dookoła niej, ale nie atakując samej Kunoichi.

Ona sama zapatrzona w postać Tytana zauważyć nie mogła nic. Nic poza Nim.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Pią Kwi 10, 2015 10:58 pm

Dziewczyna okalając tego przepachniałego magią starca tak właściwie nie spodziewała się niebezpieczeństwa.
I to był błąd.

Brak reakcji jakoś szczególnie z początku jej nie zdziwił. Ba, to sama reakcja wręcz wywołała w niej dziwne uczucie... coś jakby zdziwienie, brak zauważonego celu w jego czynach.
- Wasze negatywne emocje, wasze żądze, wasze lęki, waszą nienawiść. Potrafię je wszystkie wyczuć, potrafię je ujrzeć, potrafię je usłyszeć...- Lęki? Emocje? Żądze?
Czyżby ten gość wymieniwszy wszystkie te słowa ze złej strony szali miał zamiar wyjawić, jak bardzo ich nienawidzi?
Można być aż tak aroganckim i niezrozumiałym, jednocześnie wyglądając na jakiegoś wypicowanego mędrca?
Najwyraźniej.
Na dalsze słowa Made gdyby była jak jakikolwiek inny osobnik, zapewne odniosłaby się z oburzeniem. Nie. Ona nie była groźnym... skreśl to, drapieżnym wampirem. A przynajmniej nie zabijała. Gierki które przeprowadzała... to był tylko sposób na zachowanie jakiejś pewności, że nikt jej nie zaufa, że nikt do niej nie podejdzie z uśmiechem na twarzy i nie powie dzień dobry. Gdyby tak było, musiałaby znosić kolejne straty w przyszłości, w czego bólu nie tylko ona była pogrążona. Nie była jednak w stanie teraz "tak ot" o tym powiedzieć, głośno.
Przeklęte rody... temu przydałaby się lekka korekta.
Made spuściła nieco głowę i zacisnęła swe chude dłonie.
-Zapomniałeś o jeszcze jednym, pryku. Odniosła się niemal bez żadnego wyrazu na swej bladej twarzyczce, w oczach jednak płonąc pogardą dla swych kolejnych słów. -Zapomniałeś o ludziach. O stworzeniach, z którymi kiedyś żyła. Którym była. Którym się urodziła. Którzy obiecali być jej rodziną. Którzy zhańbili jej mienie i szargali świat, nawet zamiast po prostu ją zabić, patrzyli z uśmiechem i pogłębiali jej cierpienie...
Skoro ten dziadek był taki mądry, jak mówił - czemu i tego nie wyczytał z jej myśli?
Tak czy siak ciężko było powiedzieć, żeby pochodziła z rodu Ichiro. W ten sposób... to było chyba bez sensu. Stamtąd pochodził co najwyżej jej z daleka odziedziczony instynkt.

Widziała też i reakcję osobnika obok. Nie tylko ona nie była zachwycona dojściem przybysza... no, a przynajmniej jego działaniami. Jego słowami, które choć jej nie potrafiły wprawić w jakiś mroczniejszy gatunek zachwytu, niepokoju, mogła odczytywać jako zagrożenie.
-Raz w sercu zakorzeniony potwór...
Nim dokończyła swe przysłowie, w jej stronę gwałtownie zaczęło zmierzać wielkie ostrze. Przez ułamek, dosłownie ułamek sekundy coś ją sparaliżowało. Dopiero wtedy jej twarz ukazała jakąś emocję... lub raczej ich natłok. Jej lęk. Tak bardzo związany z bolesną przeszłością.
To zabolało pierwsze.
Odbiło to się na jej wyrazie twarzy, w oczach, które odbiły swym nagłym rozszerzeniem obraz wewnętrznej rozpaczy. Nie chciała tego. Nie. Nie... To NIE MOŻE WRÓCIĆ.
Instynktownie na kolejny krótki, kruchy ułamek z tej marnotrawnej chwili wygięła swym giętkim kręgosłupem nieco w bok. Ale tak, że i tak nie miała możliwości uniknąć ataku... Jej serce nie zostało przebite ciężkim metalem. Krew jej dawnych "ofiar" (huh, kto wie, może szczątku jej własnej jeszcze gdzieś tam zostały?) jednak nie miała prawa ustąpić swego wylewu, gdy tylko poczuła przeszycie od strony prawego ramienia.
Nie minęło wcale dużo czasu, gdy z zamarzniętych wśród swego paraliżu oczu uleciało kilka słonych niczym morska woda kropli łez. Przeleciały one powolnie po jej myszatej twarzy. Ona pamiętała. Ona nie potrafiła zapomnieć. Zwłaszcza, gdy ktoś w taki oto sposób zmuszał ją do rozdrapywania starych ran...
Wyglądała teraz nie inaczej niż zwykła, ugodzona mieczem szesnastolatka, nie mogąca złapać tchu przez własną traumę i ból, jaki w tej chwili zadawał jej ten gość. Huh, lecz ten dziadek się uśmiecha... skąd ona to znała... nie dziwnym byłoby, gdyby to była oczywiście jego wina.
Padła, dokładniej na kolana.

Wyglądała marniej niż zazwyczaj... tak jakby przez to, co teraz czuła na raz, nie miała siły nawet spróbować wyciągnąć z siebie miecza. Jak gdyby na to właśnie czekała, na śmierć.
Nie miała siły być dalej na tym świecie - więc po co walczyć?
I tak, to gdzie trafi później było już przesądzone... nie ważne, czego dobrego by kiedykolwiek w życiu nie zrobiła.
Z całej tej sytuacji ni przyuważyła jednak zbytnio postaci kryjącej się nieopodal - wadery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 11, 2015 1:10 am

Wszystko działo się tak szybko że tytan w całym swoim amoku nawet nie wiedział kiedy złapał za broń. Mężczyzna sprawnym ruchem wymierzył cios swoim flambergiem. Dziewczyna co prawda uniknęła śmiertelnych ran, ale ostatecznie nie umknęła ostrzu, które pozostawiło wyraźne uszkodzenia prawego ramienia. Mimo to dziewczyna i tak mogła mówić o wielkim szczęściu, bo gdyby oberwała odcinkiem ostrza bliższym rękojeści to z pewnością mogłaby już pożegnać się z całą ręką. Miecz dwuręczny to już nie była byle zabawka, bowiem oręż takich gabarytów bezproblemowo przecinał nawet zapuszkowanych w zbroję rycerzy (czego nie można było powiedzieć o zwykłych mieczach) nie mówiąc już o bezbronnym dziewczęciu.

Wampirzyca nawet nie miała siły bronić się przed napastnikiem. Łzy spłynęły po jej bladych policzkach, a sama padła na kolana czekając już tylko na to co wydawało się już nieuniknione. Tytan jednak w swoim rozjuszeniu nawet nie zwrócił na to uwagi, zaraz po wyprowadzonym ataku wcale nie przyglądał się co się dzieje z jego ofiarą (bo nazwanie dziewczyny przeciwnikiem byłoby w tym wypadku na wyrost), tylko oparł się mocniej na swojej lewej nodze i jak na swoje rozmiary, bardzo zgrabnie wykonał obrót, przekładając prawą rękę powyżej jelców na część zwaną fachowo ricasso. Obrócił miecz w powietrzu niczym jakiś akrobata, widać bowiem było że robił to wszystko już automatycznie, nawet o tym nie myśląc. Minęła nie cała sekunda od pierwszego ciosu, a Firth przyładował klęczącej dziewczynie głownią miecza prosto w czachę. Drobna osóbka nie miała prawa nie paść po takim mocnym ciosie. Ale to jeszcze nie był koniec, gdyż pochłonięty żądzą mordu tytan zrobił dwa szybkie kroki w kierunku leżącej i "sprzedał jej buta" tak że ta odwróciła się na plecy. Nie czekając ani chwili dłużej mężczyzna nadepnął jej na klatkę piersiową i przycisnął tak mocno żeby mu się nie wyślizgnęła.

Sytuacja dziewczyny była teraz po prostu beznadziejna. Płonący cały od gniewu członek klanu Arakida przerzucił miecz o 180 stopni, kierując ostrze prosto na wampirzyce. Mógł ją teraz od razu zabić, no ale po co? Męczyła ludzi, to niech się ścierwo teraz męczy. Wbił ostrze prosto pod lewy obojczyk dziewczyny i to tak że przeszło na wylot. Teraz nie przypominał w ogóle siebie, raczej sadystę pastwiącego się nad bezbronnym dzieckiem, zupełnie takim samym jak przed laty. Wyciągnął ostrze i szykował się już do kolejnego pchnięcia, lecz właśnie wtedy ujrzał zapłakaną i wykrzywioną grymasem bólu twarz dziewczyny i coś w nim drgnęło...

Może to zabrzmi dziwnie, ale ten widok bezbronnej dziewczynki chwycił go za serce. Zawsze powtarzał sobie że wampiry to mistrzowie manipulacji i żeby nie dać się złapać na litość, bo inaczej z myśliwego sam stanie się zwierzyną. Jednakże nigdy dotąd nie spotkał się jeszcze z tak "młodym" krwiopijcą. Wiadomo że one i tak się nie starzały, ale zazwyczaj mierzył się z wampirami, które chociaż wyglądem przypominały dorosłych ludzi. Ale to... przecież jeszcze dziecko... Zaraz też przypomniał sobie o swoim bracie i jego ostatnich słowach. Odruchowo położył dłoń na swojej piersi szukając naszyjnika. Nie ma go! Zgubił! Nie ma! Nie, ona go ma. Już sobie przypomniał.

- Odpokutować powiadasz. I próbujesz zyskać odpuszczenie grzechów poprzez zabijanie wampirów? Członków innego rodu? Żal mi ciebie. A może pomóc ci w twojej jakże szlachetnej misji. Co ty na to? Hym? -

Słowa tajemniczego starca, które miały zakpić z tytana, teraz zasiały w jego sercu ziarno niepewności co do słuszności jego działań. Nie mniej nadal czuł tą ogromną żądze mordu i nienawiści, ale nie mógł zadać tego ostatecznego ciosu. Czuł że coś w tym wszystkim jest nie tak. Nie mogąc sobie z tym poradzić, przymknął oczy i spróbował oczyścić swój umysł i znowu spojrzeć na wszystko racjonalnie. Zaraz wkurzony jeszcze bardziej odwrócił wzrok w kierunki cudaka w kapturze.
- Teraz twoja kolej sukins**u!!! - Wrzasnął wściekły, gdyż zrozumiał że z niego zakpiono. Zaraz zaprał nogę z dziewczyny i ruszył pędem w stronę starca na ławce. Dzięki swojej niezwykłej zdolności udało mu się przerwać czar i znowu myśleć racjonalnie. Pełen furii przyspieszył kroku i wtedy jego cała skóra ściemniała. Firth zdawał sobie sprawę że mimo wszystko z magiem nie miał wielkich szans, ale nie mógł stać w takiej sytuacji bezczynnie, zaś ucieczki nie brał nawet pod uwagę. Chcąc zatem przygotować się na ewentualny atak magii ofensywnej wykorzystał moc swojej kamiennej skóry żeby podbić swoją obronę i nie dać się tak łatwo zabić, bo było wielce prawdopodobne że mag znający takie czary z pewnością miał w zanadrzu jeszcze nie jedną sztuczkę...

[Umiejętność: Odporność umysłu. Następne użycie za 6 postów]
[Umiejętność: Kamienna zbroja. W trakcie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 11, 2015 3:04 pm

Obserwowała wszystko z zarośli, co chwilę przykucając i słaniając się w trawie, jak gdyby chciała przysłonić kobietę. Wiedziała, że nie mogła. Zbyt dużo krwi, nie w takim stanie. Przysłoniła łapą nozdrza, nadal patrząc roztrzęsionymi od emocji szkarłatnymi oczyma.

Widziała wszystkie emocje na twarzy młodej dziewczyny, patrzyła jej w szmaragdowe okryte łzami oczy. Widziała strach na jej twarzy, błysk miecza odbijał się w nich niczym w zwierciadle. Nie miała siły, wspomnienia zbyt bardzo sparaliżowały jej młode, wampirze ciało, by mogła jakkolwiek unikać ciosów.

Po policzkach Wadery również spłynęły łzy. Dlaczego..? Kobieta o alabastrowej cerze, zbyt bardzo przypominała Zmiennokształtnej o swoim ludzkim lęku. Piękną nieznajomą spotkało wiele złego, z jej słów wynikał niewyobrażalny strach- strach przed przeszłością.

Płomienie przygasły.

Jasny sielankowy obraz w jej głowie zaczął przybierać na kolorze. Znów widziała ogród, pole najróżniejszych kwiatów i dom. Ciemno-drewniany dworek w ślicznym ludwikowskim stylu. Ona sama jako podlotek, biegająca przed domem- ścigająca się w wiatrem. W jednej chwili wizja wypaliła się, dom płonął. Płonął o północy, a to samo młode dziewczę tańczyło pośród płomieni. Płomieni wydobywających się z jej własnych dłoni. Śmiała się, słodko uśmiechała, prowadzona przez czarne aury nadchodzących po nią Demonów.

-Boże mój, Boże..!-warknęła gardłowym, pełnym żalu głosem, chcąc przerwać wizję. Skuliła się jeszcze bardziej, nadeptując na uszy roztrzęsionymi łapami. Usłyszała ciężkie kroki Tytana, szczęk metalu przed oczami miała wciąż bolesny grymas młodej Nieznajomej. Warknęła raz jeszcze i wybiegła na ścieżkę, widząc krew wylewającą się z ciała leżącej na twardej ziemi Wampirzycy.

Była potworem- nie umiała zaprzeczyć. Ale póki żyły w niej jeszcze resztki człowieczeństwa nie mogła patrzeć na krzywdę innych. Nie, nie chciała niczego nikomu wynagradzać. Nie chciała uspokoić w ten sposób swojego sumienia, ale kierowana słowami i przykładem Milele, wiedziała, że musiała. Bez względu na siebie i choćby na wszystkie Demony jej mrocznego świata.

Podbiegła do leżącej kobiety, wiedząc, że pod wilczą postacią Firth nie zdoła rozpoznać drobnej, szkarłatno-okiej Nieznajomej. Nigdy nie miała do czynienia z Wampirem, nie wiedziała nawet, że są oni zdolni do krwawienia. Nie miała czasu, by zastanawiać się, czy młoda Kobieta z zielonymi niczym sam las pasemkami, jest w stanie się wykrwawić czy też nie.

Ignorując jak tylko mogła zapach krwi, zerkała w półprzytomne z bólu i możliwe, że od owych bolesnych wspomnień, oczęta Białoskórej.

-Raz w sercu zakorzeniony potwór...- przerwano Jej, nie zdążyła dokończyć, lecz urwany frazes nadal tkwił w głowie Wadery o śnieżnym futrze.

-Pomyśl, że się znamy i o nic póki co nie pytaj...-spokojny i błogo melodyjny głos rozbrzmiał w głowie ugodzonej mieczem Dziewczyny, na drobną chwilę wymazując wszystkie męczące wspomnienia. Przytknęła bokiem łepek do rany Kunoichi, chwilo tamując dalszy wypływ krwi. Dwumetrowa bestia legła obok Kobiety w kształt półkola, w którego centrum była poszkodowana.


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 11, 2015 11:34 pm

To wszystko co się działo... to... to wszystko...
cholera, to bolało.
Usilnie.

Przez chwilę, z tym wyraźnie spustoszonym wzrokiem, próbowała unieść dłoń. Lewą. Jakby czegoś tam, poza tą całą sytuacją próbowała się czegoś doszukać. Niestety, to był dopiero początek...
Była bezbronna. A nawet jak miałaby gdzieś jeszcze siłę, to nie na to, by się podnieść, nie umiała się obronić. Faktycznie, żyła za krótko. Nie umiała wykorzystywać części swych mocy...
Nagle poczuła jak ostrze odchodzi z objęć jej ciała. Nie zdążyła nawet pomyśleć o żadnym spokoju, gdy nagle dostała po raz kolejny. To działo się faktycznie niczym w słodkich minutach, które skrywały tak wiele bólu...
Uderzona przez łeb praktycznie całą resztę widziała przez mgłę, płynącą i szargającą obraz, który widziała. Została brutalnie powalona na ziemię. Jednak nie próbowała wstać. Nie miała nawet i na to siły, zwłaszcza, gdy została przygnieciona do twardej ziemi... nim zdążyła zamknąć oczy w swym lęku, swej obawie, swego słodkiego, delikatnie narastającego w głębi swego serca nienawiści... to, gdy znów została przebita metalowym ostrzem na wylot. Ból był tak silny, odbierał ostatki jej sił. Nie była w stanie ruszyć, jednak została do tego zmuszona poprzez głębokie dźgnięcie.
Już powoli miała wrażenie, że umrze przez tego pryka...
po raz kolejny...
A królik po raz kolejny zdawał się patrzeć na to jednym, guzikowym okiem z boku na jej agonię.
Ależ w takim razie czemu wciąż nie dostrzegła czarnych wrót?
Nim się spostrzegła, poczuła coś na styl częściowej ulgę. Oprawca odwrócił się w kierunku maga... jednak ona już i o tym nie pomyślała. Ból narastał.
Ale cóż to?
-Pomyśl, że się znamy i o nic póki co nie pytaj... Nawet nie miała myśli o jakiekolwiek pytania... przez chwilę jeszcze posłyszała w głowie ten piękny głos, utrwalając go sobie w pamięci. Poczuła delikatny, miękki dotyk, i widziała biel jej sierści. Jednak nie łudziła się, że widzi anioła... ponieważ chwilę po tym zgasło jej myślenie.
Zemdlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Kwi 12, 2015 8:40 pm

Mag obserwujący całą akcje najzwyczajniej chihrał się pod nosem. - Tak jest, nie musisz się już hamować. Zedrę tą maskę z twojej twarzy, nie żałuj sobie. Męcz ją ile dusza zapragnie. Czemu się wzajemnie nie pozabijacie? - Dlaczego to sprawiało mu taką frajdę? Zwyczajnie lubił bawić się uczuciami? Nie, to nie to... W tym musiało być coś więcej.

Ale teraz ani tytan, ani tym bardziej ugodzona dziewczyna nie zaprzątali sobie tym teraz głowy. Firth chwycił mocniej rękojeść miecza i szykował się do zmasakrowania zakapturzonej postaci. Mag najwyraźniej był odrobinę zaskoczony faktem że mężczyzna uwolnił się z jego zaklęcia.

- No proszę, jednak nie jesteś aż tak tępy, za jakiego cię brałem. Ale to i tak nic nie zmienia. - Mag z hukiem zamknął książkę i przycisną ją ręką, w której ją trzymał do piersi. Runy na szacie błysneły złotym światłem niczym monety w świetle słońca. Gość spojrzał na rozjuszonego napastnika, a jego tenczówki również zalśniały złotem. Gdy magik znalazł się już w zasięgu miecza, tytan wyprowadził mocne, skośne cięcie. Rezultat? Ławka poszła się kochać, a czarodzieja nie ma. Zupełnie jakby ten rozpłynął się w powietrzu. Zdezorientowany Firth rozglądał się we wszystkie strony w poszukiwaniu przeciwnika, aż w końcu usłyszał za plecami lekko rozbawiony głos: - Szukasz kogoś? - Członek Arakida instynktownie sie odwrócił, ale ledwo ujrzał ponownie zakapturzonego cudaka, z nieba spadła czerwona błyskawica i rąbneła prosto w miecznika. Ten poczuł jakby jakiś gigant przyfasolil mu w łeb maczugą, a wszystkie włosy stanęły mu dęba, dosłownie. Mężczyzna osunął się na kolana i pewnie leżałby juz na ziemi, gdyby nie wsparł się na mieczu. Dzięki swojej kamiennej zbroi udało mu się jakos przetrzymać ten atak, ale i tak dał mu się nieźle we znaki. Całe jego ciało mocno zdrętwiało od tak silnego wyładowania elektrycznego. Widać że koleś nie jest pierwszym, lepszym kuglarzem z bazaru, tylko prawdziwym mistrzem magii.

Gdy tytan się zatrzymał czarodziej znowu otworzył swoją książkę i zaczął przegarniać strony. - Przez ciebie nie pamietam, na której stronie skończyłem. - Stwierdził szyderczo, chcąc dac do zrozumienia że nie jest dla niego wyzwaniem. Zaraz ciagnął dalej - Nie straciłeś przytomności, moje gratulacje. Uratowała cię twoja zdolność, lecz to tylko odwlekanie tego co nieuniknione. - Mag znowu wymamrotał jakieś zaklęcie i w tym momencie wokół tytana wyrosły kolczaste pnączą, które zaczeły krepować mu nogi i ręce. Probował z tym wlaczyć, jednak nadal odczuwał skutki uderzenia pioruna. Niech to szlag!

Czarodziej dopiero teraz zwrócił swoje oblicze na kolejną postać, która przyłączyła sie do przedstawienia, mowa tu oczywiście o białym wiku. - A więc to ty byłaś ich źródłem... Tej wielkiej masy zła i nienawiści. Wyczułem je już gdy tylko zawędrowałaś w pobliże instytutu i zastanwialem się czy raczysz podejść bliżej. Powiedz mi... Ilu ty zabiłaś, demonie.- Przegarnął znowu stronę w swojej księdze i tak jak wcześniej, znowu mamrotał coś pod nosem.

[Umiejetność: Kamienna zbroja. Następne użycie za 7 postów]


Ostatnio zmieniony przez Firthail dnia Nie Kwi 12, 2015 10:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Nie Kwi 12, 2015 10:35 pm

Wściekły monolog zamierzającego się z atakiem Tytana i zuchwałe odpowiedzi maga w mniemaniu młodej Demonicy ciągnęły się w nieskończoność. Słyszała tylko pogłosy ich żywiołowej rozmowy, wszystkie dźwięki odbijały się echem w Jej głowie, a ona sama- otumaniona natłokiem najróżniejszych zapachów jak i kuszącą wonią krwi, wyciekającej z przebitego ramienia pięknej kobiety o perłowo połyskującej skórze- nie mogła się ruszyć. Trwała przy Niej sparaliżowana, co chwilę tylko mocniej uciskając ranę swym marmurowym pyszczkiem.

Ostatkami sił, jakie zdołała wyćwiczyć w mentalnym słowa znaczeniu, uniosła łeb patrząc Wampirzycy głęboko w oczy. Mogła ulżyć jej w cierpieniu, jednak nie miałaby na tyle silnej woli, by po użytej technice opierać się obezwładniającej zmysły woni krwi.

Dziewczyna nie odzywała się, z każdą chwilą jej hipnotyzujący, malachitowy wzrok zatracał się gdzieś w Krainach o lata świetlne odległych od całego zgromadzenia. Okami nie chciała podtrzymywać Jej przytomności. Jeżeli podczas tego snu Dziewczyna choć na chwilę mogła pozbyć się bólu, grzechem byłoby ją budzić. Nawet jeżeli przyczyną zapadnięcia w owy sen był tak potworny i zatrważający -mający niedawno miejsce- bieg wydarzeń.

Zaraz po tym, gdy młoda Wampirzyca zamknęła oczy, Okami zacisnęła oczy, wydobywając z siebie cichy, gardłowy warkot. Sierść Wilczycy zapłonęła, rozlewając się po grzbiecie śnieżnobiałej Wadery i swoim zasięgiem powoli zataczając okręgi dookoła leżących kobiet.

- Szukasz kogoś?

Po tych słowach Niebo rozerwało się nad Tytanem, całą swoją energię kierując przeciwko Niemu. Huk jaki towarzyszył uderzeniu szkarłatnej błyskawicy w ciało Nieznajomego, mimo że trwający zaledwie ułamki sekund, sprawił, że Wilczysko skuliło się- skomląc przez tę drobną chwilę z bólu. Nienawidziła grzmotów. Od zawsze i na zawsze.

Gdy z powrotem otworzyła oczy pierwszym co zobaczyła był Mężczyzna, podtrzymujący się już tylko i wyłącznie na kolanach oraz swoim flambergu.

Drgnęła, tak jakby lada moment miała wyrwać się do biegu w Jego stronę. Jednak nie mogła, zerknęła na zemdloną Towarzyszkę i tylko upewniła się w swoim przekonaniu.

-Jashinie najdroższy...


To nie był koniec. Kilka chwil po osłabieniu Tytana z ziemi wystrzeliły pnącza. Powykręcani, kolczaści pariasi matki natury. Pełzali w stronę Bliskiego jej sercu, będąc obrzydliwie podobnymi w swoich pląsach do szyderczego uśmiechu złotookiego Czarnoksiężnika. Piękny nieznajomy próbował z tym walczyć, jednak na tę chwilę był częściowo sparaliżowany efektami śmiercionośnego wyładowania, które swoimi wysokimi umiejętnościami zdołał mimo wszystko połowicznie załagodzić.

- A więc to ty byłaś ich źródłem... Tej wielkiej masy zła i nienawiści. Wyczułem je już gdy tylko zawędrowałaś w pobliże instytutu i zastanwialem się czy raczysz podejść bliżej. Powiedz mi... Ilu ty zabiłaś, demonie.

Usłyszawszy głos mężczyzny skierowany w jej stronę, instynktownie skierowała łeb w stronę mówcy. Dzikie jej ślepia zaczęły stopniowo gasnąć, przechodząc w lodowatą niczym śnieg dookoła biel. W ślad za gwałtownym ruchem ciała Wilka, wystrzeliły płomienie, tworząc niejako płonącą palisadę.

Posoka, okalająca ranę wampirzej Dziewczyny w większej części zakrzepła i przestała wypływać z wnętrza gładkiej, choć zakurzonej wpływami walki skóry. Warknęła ostrzegawczo, oblizując ze wściekłości, umorusane przez przypadek w Wampirzej krwi, kły. Sierść na grzbiecie zjeżyła się, powodując ponowny rozbłysk ognistej aury. Ciało Zmiennokształtnej przestało drżeć z wysiłku, a sam Demon przybrał wreszcie swoją ludzką postać.

Drobna postać siedziała na śniegu, utrzymując na swych kolanach równie wątłą, młodą Wampirzycę. Bestia zniknęła, jednak w oczach Okami płonęły te same ogniki, które w tym właśnie momencie unosiły się w powietrzu.

-Zbyt wielu, by mówić o tym w tak spokojnym tonie.

Odparła chłodnym i wyważonym głosem, jak zawsze spętanym delikatną chrypą. Nie tracąc kontaktu wzrokowego z Magiem, uniosła lewą dłoń, na której też zaraz zapłonął piekielny jęzor. Przystawiła Go do ust i tak jak Czarnoksiężnik, szepcąc słowo czy dwa, dmuchnęła wysyłając w powietrze przeistoczony w motyla płomień.

Leciał on w stronę Tytana, usilnie próbując wzbić się wyżej w powietrze. Nieświadomy swego końca rozpaczliwie przebierał skrzydłami, by nad głową ukochanego Nieznajomego wypalić się i ostatecznie zakończyć krótki żywot. Okami wiodła za nim wzrokiem, a w ślad za ognioskrzydłym podążały rozjuszone jęzory. W jednej chwili ogarnęły one w swym brutalnym tańcu pnącza, obezwładniające ciało Czarnowłosego, jak i samą postać osłabionego Mężczyzny.

O dziwo były całkiem przyjemne- mroźne, ale niosące ze sobą jakąś tajemniczą energię. Łasiły się u Twych ramion, nie pozwalając całkowicie opaść z sił. Gdy przewijały się koło Twej szyi mogłeś wyraźnie usłyszeć jej szept, poczuć ten sam chłód, jaki zazwyczaj ogarniał wątłe, ludzkie ciało Demonicy.

Trwały przy Tobie w swym melancholijnym pląsie, czekając na dalszy przebieg wydarzeń..

[Umiejętność: Dotyk Feniksa- w trakcie]


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Wto Kwi 14, 2015 5:00 pm

Teraz sytuacja przedstawiała sie nie najlepiej również i dla Firthaila, jego ruchy po uderzeniu błyskawicy były już mocno ograniczone, a co dopiero po spętaniu ciernistymi pnączami. Tytan czuł jak kolce wbijają się w jego ręce i nogi, beskutecznie próbował się wydostać, niech to cholera! Jakby tego było mało, czuł że jego nogi zaczynają powoli drętwieć, zupełnie jakby ukasiło go jakieś jadowite zwierze. Możliwe że ciernie zawierały jakąś substancje, powodującą odrętwienie.

Dopiero gdy Mag zwrócił się do białego wilka tytan w ogóle go zauważył. Zaobsorbowany "walką" z czarodziejem nie zwrcał totalnie uwagi na to co się działo wokół. Wielkich rozmiarów bestia stała przy ugodzonej przez niego dziewczynie. Skąd się ten wilk tu wziął? I co ma na myśli ten cudak zwracając się do niego "demonie"? Co tu się wyprawia?

Ciężko jednak opisać szok jaki doznał Firth, kiedy wilk przybrał postać znajomej, białowlosej kobiety o czerwonych oczach. - Niemożliwe.- szepnął sam do siebie. Jednak nie było mowy o pomyłce, to była ta sama dziewczyna, z którą spedził tamtą pamiętną noc. Zaraz Okami używszy swoich mocy wypuściła w jego kierunku motyla spowitego ogniem. Widząc to nie wiedział co powinien zrobic, koniec końców to był ogień i raczej nikt nie życzy sobie bliskiego kontaktu z nim. Gdy ognisty owad był już blisko niego, wzdrygnął się delikatnie, lecz gdy płomienie go spowiły, tańcząc po jego karku poczuł kojący chłód, spostrzegł również że oswobadzają go z krępujachych go pnączy. Mężczyzna mając zdrętwiałe kończyny wsparł się mocniej na swoim orężu. Gdyby nie pomoc białowłosej, pewnie calkiem by padł na chodnik.

Tymczasem Mag z wręcz stoickim spokojem przyglądał się poczynaniom dziewczyny, jednak oswobodznie tytana raczej nie zrobiło na nim zbytniego wrażenia. Spoglądał przez chwilę swoimi złotymi ślepiami prosto w oczy demonicy, jakby próbował coś w nich ujżeć, czoś wyczytać... Gdy magus usłyszał cichy szept tytana na widok dziewczyny, zerknął i na niego swoim badawczym spojrzeniem. Zaraz jednak się roześmiał na głos, mówiąc: - Hahaha, a to ci dopiero. Więc wy się już znacie i z tego co widzę... nie tylko z widzenia. - Skierował wzrok znowu na Okami. - Cóż za ironia... Demon, który w swej przekletej niedoli cierpi samotność znajduje chwilę pocieszenia. I u kogo? U zabójcy potwórów! Hahaha, naprawdę jak żyję nie widziałem podobnej historii. - Mag lekko polizał koniuszek swojego palca i przewrócił stronę w swojej księdze. - Myślę że na dziś już wystarczy. Zaiste, zrobiło się bardzo ciekawie, jednakże nie powinienem zbytnio zwracać na siebie uwagi, a i tak przez tego osiłka narobiłem już za dużo blasku i huku. Zreszą... chyba będziecie mieli sobie sporo do powiedzenia. - Uśmiechnął się szyderczo w swoim stylu. Po tych słowach zakapturozny, ponownie zamknął z hukiem ksiegę i odwróciwszy się na pięcie, w całkowitym milczeniu, dosłownie rozpłynął się w powietrzu.

Przez chwilę zaległa głucha cisza, sam Firth siedział cicho, zupełnie jakby się zastanawiał czy to wszystko działo sie naprawdę. Potem zwrócił głowę w stronę dziewczyny, jednak nie wiedział co powiedzieć i o co chodzi z tym demonem? Z czego ten pajac w kapturze się tak śmiał? Czy ona faktycznie... Wtedy zakreciło mu się dziwnie w głowie i straciwszy równowagę, ostrze miecza, na którym się podpierał, ześlizgnęło się po wilgotnej kostce brukowej i zbrzękiem uderzyło o podłoże, a sam zwalił się na ziemię. Upadając rzekł tylko: - O-kami...- Co prawda nie stracił przytomności, jednak przez chwile poczuł się zamroczony i nie wiedział co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sro Kwi 15, 2015 10:09 pm

Ponadprzeciętnie uzdolniony kapturnik obserwował poczynania młodej kobiety, patrząc na jej wątłą postać oraz okalające ją- jak i pole bitwy- płomienie bez najmniejszego poruszenia. Chwila trwała, a zarówno ona jak i sprawca krwawego zamieszania nadal wpatrywali się w siebie, jak gdyby prowadząc niemą rozmowę- albowiem żadne ze słów, choćby najciszej wypowiedzianych- nie rozbrzmiało dotąd wśród licznych pomników Alei zwanej Białą. Złote, połyskujące oczy- wręcz badawczo- przeszywały ostre, jak zawsze krwisto-czerwone ślepia drobnej, całkiem niepozornej dziewczyny.

-Niemożliwe.

Te właśnie słowa, szeptane ustami Tytana, wyrwały ją z transu, rozdzierając ciszę jaka zapadła na pobojowisku. Wybudzona znajomo brzmiącym szeptem bliskiego głosu, zwróciła instynktownie surowy, beznamiętny wzrok na przedstawiciela rodu Arakida.

Uśmiechnęła się nieznacznie- niewinnie, jak to miała w zwyczaju- lecz jej spojrzenie nadal wydawało się chłodne i puste, no może poza zatraconym w sobie gdzieś głęboko smutkiem, a przede wszystkim gniewem. Patrzyła na Tytana, lecz gdy tylko chciała uśmiechnąć się szerzej do Jej głowy napłynął niewyobrażalny wręcz ból.

W głowach Mężczyzn rozszedł się krzyk Demonicy, na tyle głośny i wyraźny, że bez wątpienia nie jednego przyprowadziłby o chwilową utratę świadomości. Odchyliła się instynktownie na bok, mimowolnie swym gwałtownym ruchem, zsuwając głowę Wampirzycy ze swych kolan. Zmuszona półleżeć już niemalże na śniegu, próbowała złapać powietrze. W tym też momencie płomienie, które okalały całe pole bitwy, raptownie uniosły się i wystrzeliły w stronę Wadery.

Z czasem, gdy płomienie napływały w pobliże białowłosej, krzyk zaczął słabnąć, aż całkowicie ucichł- znów pozostawiając Mężczyzn przy nienaruszonym, pełnym równowagi umyśle. Oddychała głośno z rozchylonymi ustami i szeroko otwartymi oczami, jednak bardziej z przerażenia niż odruchu.

Gdy już płomienie całkiem zniknęły, zostawiając tylko spopielone rośliny i liczne przepalenia na bruku, Okami podpierając się cały czas ręką z lewej strony- nieco też na tę stronę przechylona- w końcu legła na boku, opadając na srebrzysty puch bez najmniejszego dźwięku.

Twarzą zwrócona w stronę Firtha, otworzyła półprzytomne oczy, z delikatnie zarysowanym na jej bledszym niż zwykle obliczu, uśmiechem. Z ust Demonicy upłynęła strużka równie szkarłatna jak same wargi. Śnieg dookoła Kobiet już dawno zamienił się w kałużę krwi. Tytan przyglądał się Okami z wymalowanymi pytaniami na udręczonej twarzy, lecz i On stał ledwo na nogach. Ona wstać już nie miała siły...

Nie zauważyła nawet odejścia Maga, widziała tylko wszechobecną czerwień. Kolor, którego tak bardzo przecież nienawidziła. Kontury wyostrzyły się, przyprawiając młodą Zmiennokształtną o kolejne zawroty głowy. Bicie serca. Serca Tytana, słyszała je wyraźnie. Mogła zarejestrować ledwo słyszalny oddech Wampirzycy o pięknych, szmaragdowych oczach. Cudownych jak sam Las.. Łąki i polany. Jak wolność...

W jednej chwili- zupełnie niespodziewanie- złapawszy się za gardło znów zacisnęła oczy, głośno przełykając ślinę.

-O-kami...

Drżącym ze strachu jak i zmęczenia głosem, uprzedziła kolejne słowa Mężczyzny.

-Zaraz się obudzimy... -resztką sił wykrzesała z siebie spokojny, acz wymęczony uśmiech. Po tym jak upewniła- a przynajmniej starała się upewnić Tytana cieniem uśmiechu swego chłodnego oblicza- zatrzymała spojrzenie gdzieś na ośnieżonej równinie. -Zobaczysz, to tylko zły sen.-po jej policzku spłynęła jedna, czysta łza, która zaraz też zmieszała się z rozlaną na śniegu posoką.

[Umiejętność: Dotyk Feniksa, zakończona]


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 16, 2015 11:51 pm

Tytan leżał pól przytomny na ziemi, w głowie dzwonil mu jeszcze krzyk białowłosej, a w oczach wciąż majaczyły mu płomienie, które nie dawno spowijały całe to miejsce oraz wszechobecna krew. Działo się zbyt wiele rzeczy na raz.

-Zobaczysz, to tylko zły sen.- Słyszał te słowa jakby z oddali, które jakby odbijały się echem w jego głowie. Tytan leżał tak przez chwilę, usilnie starając się jednak nie zemdleć i jak się okazało ten upór się opłacił. Ta krótka chwila odpoczynku najwyraźniej pomogła Firthowi, ponieważ czuł że odzyskuje jasnośc umysłu jak i utracone siły. Mężczyzna zacisnął palce na podłożu i powoli dźwignął się swoje ciało z ziemi. Nogi wciąż miał lekko odrętwiałe, lecz czuł że i ono ustępuje. Za pewne spory wpływ miała na to pomoc Okami.
- Zły sen powiadasz.- Powtórzył mają wzrok wbity w chodnik. - Chcesz powiedzieć że to wszystko co się tu dzieje to tylko moje urojenie? Nie gadaj bzdur. - Spojrzał teraz w kierunku dziewczyny, a zaraz potem szukał wzrokiem swojego miecza. Gdy znalazł swoją broń sięgnął po nią i wsparwszy się na niej niczym lasce, stanął na nogach, które jeszcze do końca nie wydobrzały. Ruszył powoli, ciągle podpierajac się na mieczu w kierunku białowłosej, przy czym miał ciągle spuszczony wzrok.

Gdy wszedł w kałużę krwi i były już tylko krok od dziewczyny, znowu padł na kolana, jednak tym razem zrobił to celowo, nadal trzymajac w ręku miecz. Krew bryzneła i dwie krople spadły nawet dziewczynie na twarz. Zapytał: - Wszystko z tobą w porządku? Skąd tu tyle krwi? Nie wyglądasz na ranną, mam rację? Możesz wstać? -Firth począł zasypywać ją pytaniami. Zastanawiające było to że taka ilość krwi nie wywarła na nim aż tak wielkiego szoku. Pewnie dlatego że wojownik już nie raz widział dużo większe ilości posoki, poza tym zdawał sobie sprawy że Okami, demon, czy nie, jest na pewno osobą lub istotą magiczną, więc krew dookoła nich nie musiała być wcale jej, a nawet mogła być tylko iluzją, a tak przynajmniej zakładał Firth.

Rzekł do niej z lekkim uśmiechem - Widzisz, a jednak to nie było nasze ostatnie spotkanie, choć mogłoby się odbyć w przyjemniejszych okolicznościach. - i zaraz dodał, już nieco z poważniejszą miną. - Okami, proszę odpowiedz mi szczerze... Ten kapucyn mówił prawdę? Naprawdę jesteś demonem? - Czekał w skupieniu na odpowiedź, chwiejąc się nieco na mieczu, którym się podpierał.

Po usłyszeniu ewentualnej odpowiedzi, odwrócił głowę lekko na bok i rzekł - Ten gość... On ma rację. Byłem naiwny... Minęło kilka lat, a ja ciągle poruszam się niczym dziecko we mgle. - mówił sam do siebie. Zapytał: - Jaka droga jest właściwa? Jestem przyjacielem, czy wrogiem? Dokąd powinienem pójść? Ja już nic nie wiem... - przerwał na chwilę. - A czy ty wiesz? Wiesz, która droga jest tą właściwą? - Zapytał szkarłatnooką.

Chwilę potem zwrócił jeszcze wzrok na nieprzytomną wampirzycę i zrobiło mu się aż gorąco na samą myśl o krzywdzie jaką jej wyrządził. Dlaczego sie tak przejmował? Przecież koniec, końców to był wampir, których tak niecierpiał. Ale mimo wszystko, nie potrafił się z tym jakoś pogodzić. - Co z nią? - zapytał Okami, wskazujac gestem głowy na leżącą.

PS. Wiem że wcisnąłem tu może za dużo rzeczy, ale nie chcę tego przedłużać, żeby Made zdążyła cos napisać przed niedzielą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 18, 2015 10:08 pm

Historiaa... każdy, że też, musi jakąś mieć. Bajka. Bajka której jesteśmy bohaterami, która nikogo innego nie obchodzi. Ci, którzy raz ujrzą piekielne bramy nie będą już mieli szansy powrotu, a ci, którzy sami sobie zgotowali taki los - w porę nie opamiętani już nigdy nie zaznają spokoju...

Polała się krew.
Na co czekacie? Zabijcie ją...
Zabawa się zaczyna.
No co,  boisz się? Hah... wykrzyw jeszcze raz tą słodką minkę... o tak,

W górę poleciały sztylety, rozluźnionym blaskiem krwi morzem skąpane. Uśmiechy skrzywione okrutnie, musiały, widząc bólem oczy zalane...
to przeszłość.
Czego się jeszcze szarpiesz, mała?

CHCESZ WIĘCEJ?


Jakby na złość... to nie chciało odejść. Za każdym razem, gdy w jakikolwiek sposób zasypiała, wracały te dawne, bolesne dni. Czasy zhańbienia jej rodziny, chwile traumy, które niemal zmieniły ją w bezduszną psychopatkę... niemal, co oznaczać ma, że pewnym stopniu się im to udało.
Już zdawało jej się, że krzyczy, że rozszerza oczy, że to wszystko się powtórzyło... ciężko było o tym nawet pomyśleć osobom trwającym dalej w rzeczywistości, wyglądała w końcu tak spokojnie. Zupełnie, jakby miała razem z tymi ranami odejść na tamten świat.
Jednak nie.
Na krótką chwilę koszmar ustąpił.
Otworzyła powoli znużone oczy, które ledwo co chyłkiem nie upuściły zebranych na dnie - łez. Było to mimowolne, gdyż bardzo szybko znów odczuła tragiczny ból. Uniosła delikatnie lewą rękę, która nie mogąc zbyt dobrze się utrzymać trafiła w kałużę, chłodnej już, krwi. Wydawała się nie zwracać uwagi na resztę rzeczywistości, z pustym wyrazem twarzy.
Zupełnie jakby rozmyślała teraz, że to nie powinno się w ogóle stać.
-Do diabła, czemu po prostu nie poślecie mnie do piekła?

//Trochę mało, no ale cóż.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Okami


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Sob Kwi 18, 2015 11:07 pm

- Wszystko z tobą w porządku? Skąd tu tyle krwi? Nie wyglądasz na ranną, mam rację? Możesz wstać?

Usłyszała te słowa jako pierwsze, wcześniejsze zdawały się tylko odbijać echem w jej głowie. Nie miała siły odpowiedzieć.

-...to tylko moje urojenie?

-Moje urojenie...- szepnęła, nadal nie podnosząc wzroku z pobliskiego kopca białego śniegu. Była nieobecna, dopiero gdy krople krwi prysnęły koło jej ust oblizała się nieznacznie i zaraz też zrozumiała, że postąpiła najgorzej jak tylko mogła. Zacisnęła oczy, słysząc tylko łomotanie serca Tytana.

-Na Jashina, nie zbliżaj się! -krzyk jednak pełen był strachu, zupełnie jakby się Go bała. Tak, zupełnie jakby bała się Tytana. Chciała, by tak myślał.

~Okami-sama... Wiesz dobrze, że w takim stanie nic łatwiejszego Ci się nie trafi.
-przymilnie mruknęła Bestia, przypominając o swoim głodzie.

-Wszystko z tobą w porządku? Skąd tu tyle krwi? Nie wyglądasz na ranną, mam rację? Możesz wstać?

-Nie pozwól mi zasnąć...
-otworzyła oczy, znów nie udzielając odpowiedzi, zatrwożone zwierciadła wlepiając z widoczną nadzieją w chłodne oblicze Nieznajomego. I tym razem sen był metaforą.. Cóż, w życiu nic nigdy nie jest jednoznaczne.

Nie odpowiadała na Jego pytania, rozglądając się tylko co chwilę- nerwowo przeskakując rozszerzonymi źrenicami od drzewa do drzewa. Nigdy nie chciała, by ktoś ją widział w takim stanie. O niee..

-...nasze ostatnie spotkanie...

Zamknęła rozedrgane emocjami usta, odwracając się na plecy. Patrzyła gdzieś wysoko, na siłę starając się oddychać wolniej. Zaciskała pięści, zanurzając je w porozlewanej krwi.

-Naprawdę jesteś demonem?

-Potrzebuję świeżej krwi. -rzuciła krótko, mając nadzieję, że Mężcyzna o szlachetnych rysach uzyska odpowiedź na swoje pytanie. Nie chciała tego mówić wprost. Zachowywała póki co spokój, patrzyła cały czas w jeden punkt- jeden Bóg wie jak wysoko na niebie.

-Jestem przyjacielem, czy wrogiem?

-Jesteś przyjacielem. Każdy jest dobry... Każdy.
-jakby próbowała sobie to wmówić.

-A czy ty wiesz? Wiesz, która droga jest tą właściwą? -gdyby była w stanie myśleć pewnie odpowiedziałaby jakimś poetyckim frazesem, czy chociaż nadrobiła tajemniczym uśmiechem..

-Co z nią?

W tym momencie młoda Wampirzyca obudziła się, a obok Niej na powrót pojawiła się Śnieżnobiała Wadera. Posłała ostatnie udręczone spojrzenie w stronę Tytana, nawet nie pytając o rozwianie tajemnicy swojego imienia.

Wilk podparł plecy Kobiety, podczołgując się ostatkami sił w Jej pobliże. Patrzyła na twarz Dziewczyny, która mimo przebudzenia nadal trwała w swym koszmarze. Ostatnie chwile.

-Eensaamie daj mi jeszcze chwilę..


Pod wpływem działa mocy Elementu.
☯️
Aktualny wiek: 12 lat
☯️
Zdolności: Wszystkie, prócz pierwszej umiejętności "Utrata kontroli". Osłabienie pozostałych zdolności, włączając trudności przy transmutacji ciała, umiejętności posługiwania się, wskrzeszania z dłoni płomieni.
☯️
Wpływy: Brak wpływów Demonów.
☯️
Zaspokajanie głodu: sporadyczne w nikłych ilościach krwi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Firthail


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 23, 2015 4:44 pm

Firth znowu był skołowany, chyba zadawał zbyt wiele pytań Białowłosej, bo ta najzwyczajniej nie była w pełni sił. Tajemnica goni tajemnicę... Wszystko wskazywało jednak na to ze dziewczyna faktycznie jest demonem, albo czymś w tym rodzaju. Tytan doszedł do wniosku że dalsze podpytywanie nie ma większego sensu. Sięgnął tylko dłonią jej głowy i pogłaskał ją po białych wlosach utaplanych we krwi.
- W tym stanie to ty mi za wiele nie powiesz. Uspokój się zatem i odpocznij. -

Zaraz potem wampirzyca odzyskała przytomność. Okami przybrała znowu postać Wadery i podeszła do dziewczyny. Wilk zwrócił swoje spojrzenie na tytana, mimo iż w postaci zwierzęcia, to mężczyzna dostrzegł w jej oczach ten sam smutek, co tamtej nocy. Naprawdę żałował że ich drugie spotkanie odbyło się w takich okolicznościach.

Firth, kiedy wilk jeszcze na niego patrzył rzekł: - Okami... Spotkajmy się jeszcze kiedyś, ten ostatni raz. I porozmawiajmy... szczerze. Proszę cię nie odmawiaj mi, ten jeden raz. -

Tytan siegnął po skraj swojej bordoej szaty i oderwał spory kawałek, po czym jeszcze troche się chwiejąc wstał już o własnych siłach, bez pomocy miecza. Podszedł do leżącej wampirzycy i przyklęknął przy niej. Obawiał się jak dziewczyna na to zareaguje, w końcu jeszcze kilka chwil temu spuścił jej ostry łomot. Wziął oderwany kawałek, bordowej szaty i zaczął opatrywać jej przebite ramię. Rzekł do niej: - Ja... Przepraszam cię, nie wiem co we mnie wstąpiło. Wiem że to nie brzmi przekonująco po tym wszystkim, ale nie ruszaj się, rana jest glęboka, opatrze ci ją. -

A gdy Okami postanowiła już uciec z alei krzyknął jeszcze za nią: - Okami! Ten ostatni raz! Proszę! -

PS. Post jest jaki jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Made


avatar


PisanieTemat: Re: Aleja Biała   Czw Kwi 23, 2015 11:00 pm

Wampirzyca słyszała jeszcze jakąś część rozmowy, która trwała pomiędzy jej niedoszłym oprawcą a tajemniczą dziewczyną, która nim ona sama zdążyła kompletnie wybudzić swą świadomość znów przybrała postać białej wadery.
Nie zwracała do końca uwagi na tą wymianę słów, aczkolwiek chociażby podświadomie słuchała. Sam jej instynkt krwiopijcy nie pozwalał na chwile wytchnienia, a w żadnym wypadku nie obchodził go ani stan zdrowia ani ból. Wręcz przeciwnie - chodziło tu tylko o masową utratę krwi, która podsycała pragnienie. Wampirzy ból o wiele gorszy od jakiejkolwiek rany, którego zwykły śmiertelnik nie był w stanie pojąć bez zrozumienia nazwany głodem.
Rozszerzyła oczy, i trwała tak chwilę z skamieniałym wyrazem twarzy, który znaczył tyle, co kolejny szok. Rozdrapana rana.
- Ja... Przepraszam cię, nie wiem co we mnie wstąpiło. Wiem że to nie brzmi przekonująco po tym wszystkim, ale nie ruszaj się, rana jest glęboka, opatrze ci ją. -
Niedługo po usłyszeniu tych słów zmusiła się do poderwania w górę, próbując usiąść prosto na ziemi. Nie do końca to wyszło, ponieważ przeszywający chłód bólu zdawał się wszystko uniemożliwiać, a ona i tak postanowiła to zrobić. Wyglądała, jakby nie mogła w to wszystko uwierzyć, podparła się resztą sił prawą ręką o kolano, próbując jakoś utrzymać z lekko zgiętym kręgosłupem no i wiadomo... wciąż cieknących z tych ran kropel czerwonej cieczy. Widać po niej było, że zrobiła to raczej z własnego przymusu. Teraz chodziło o uśpienie gorszego bólu. Ale nie teraz. Nie tutaj.
Nie chciała jednak, by jej pomagał. Nie... to się źle skończy. Jak zawsze, i to już nie bajka o pesymistycznym myśleniu. To coś o wiele, wiele gorszego.
Wyraz jej twarzy, jej wzroku, wpatrzonego gdzieś przed siebie wydawał się teraz tak przepełniony, a zarazem pusty.
-Nie! Niemal wykrzyknęła, potrząsając czarną czupryną. -Nie radzę... Wydała z siebie na ile mogła, próbując jakoś się oddalić. Jakoś się podnieść.
-Tak długo... Ledwo udało jej się ustać, choć dodać można, że wciąż po tym trzęsły jej się nogi, odwróciła głowę, by odkaszleć kolejną część tego, co z krwi tam jeszcze zostało. -do czasu... gdy mój instynkt wciąż jest jeszcze aż tak łaskawy. Powiedziała, odwracając się jednocześnie ledwo utrzymując samą siebie opartą ręką o jakiś pal, z niemal psychopatycznym uśmiechem wymalowanym niczym ogniem piekielnym na jej twarzy. Przechylona głowa i to szaleństwo w oczach... to mimo wszystko widać było, że nie był ten sam, z którym zawitała w to miejsce.
Pragnienie odżywało z każdym kolejnym spojrzeniem i umacniało się w swej chorej radości widoku czerwieni.
To było ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Aleja Biała   

Powrót do góry Go down
 

Aleja Biała

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Biały Port
» Avatary
» Hamaki na drzewach
» Świnka skarbonka Białego skrzydła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Byakko :: Byakko :: Aleje-